z dzieckiem, plecakiem i docinkami

06.02.04, 14:02
Post Gosi o żeglowaniu przypomina mi, że we mnie też kiedyś, tzn. przed
urodzeniem córki, dwa lata temu, siedziało mnóstwo świrniętych pomysłów.
Nocne wędrówki po lesie, skałki, jaskinie, wspinaczka, rajdy, wędrówka,
wędrówka w każdej wolnej chwili...
Nawet jeszcze jak mała siedziała w brzuszku była Jura i jaskinie...
Teraz oklapłam niesamowicie.
Od dwóch lat wakacje w ogrodzie u rodziców.
Jedna kwestia to kasa, bo od początku borykamy się z jej notorycznym brakiem -
jestem na utrzymaniu rodziców, studiuję dziennie, mój facio ma problemy ze
stałą pracą.
Ale ta druga i sedno właściwie to podejście moich rodziców i teściów:
przygaszają wszystko. Mieszkamy dość blisko siebie, jesteśmy jeszcze
częściowo na ich utrzymaniu i każda nasza inicjatywa turystyczna z małą jest
kwitowana "zamęczacie dziecko".
Mój facet pojechał właśnie z małą na pieszy rajd (16 km i ognisko), więc
wczoraj był telefon od teściów, że są tym przerażeni, że moi rodzice będą
przerażeni itp.
Ja się tym dołuje, nawet przy stole wigilijnym było, że powinni nas zgłosić
do rzecznika praw dziecka, bo ją w wakacje wzięliśmy na 3 dni na rowery i 2
dni wędrowania (fakt ten nie przeszkadza dziadkom w zawieszeniu na ścianie
zdjęcia z wnuczką w kasku i na rowerze).
Niedobrze mi od tego wpajania mi poczucia winy, że jestem egoistyczna, że
zadręczam małą biorąc ją w nosidełku na imprezę na orientację czy biwak.
Mamy-turystki może podbudujecie mnie - napiszcie, czy wędrujecie, wspinacie
się, spicie pod namiotem z waszymi maluszkami?
Bo właściwie to nie mam w pobliżu nikogo, kto by jakąś pasję turystyczną
uprawiał z dzidziami i często czuję się naprawdę przez te docinki jak wyrodna
matka i nawet boję się czegokolwiek planować.
    • donatta Re: z dzieckiem, plecakiem i docinkami 06.02.04, 14:27
      Dziadkowie już tak mają, że są okropnie przewrażliwieni na temat wnucząt.
      Uśmiechnąć się grzecznie i robić swoje, w końcu się przyzwyczają. Nas nosiło,
      nosi i nosić będzie. 1,5-roczny Jeremi dzielnie wędrował po Tatrach. No, może
      na Rysy nie wszedł, ale do Rusinowej Polany dotarł na własnych - skądinąd -
      małych nóżkach, budząc powszechny podziw. Na kolejnych trasach już nieco opadł
      z sił, ale i tak było nieźle. Czterotygodniowa Dagna była z nami nad jeziorem,
      jechaliśmy na ślepo, nie wiedząc jakie będą warunki. Mogłabym tak długo
      wymieniać, ale mi się obiad gotuje smile
      Pozdrawiam
      Donata
    • veerle Re: z dzieckiem, plecakiem i docinkami 06.02.04, 15:23
      too-tiki,

      to co robisz jest wspaniale.

      mimo trudnych warunkow finansowych nie poddajesz sie i realizujesz swoje pasje
      razem z dzieckiem. to jest bardzo cenne. i trzymam kciuki zeby motywacja nie
      opadla.

      nie daj sie przytloczyc rodzicom i tesciom. najwazniejsze jest to co Jej
      dajesz, ciekawosc swiata, ludzi, male dzieci uwielbiaja nowe miejsca. jesli
      nie narazasz Jej zdrowia (a nie wyobrazam sobie ze mogloby byc inaczej)
      wszystko jest dozwolone.

      poza tym ja mysle ze Oni tak naprawde sa dumni z tego co robicie tylko tak
      zrzedza smile vide - zdjecie na scianie.

      pozdrawiam,

      veerle
    • melka_x Re: z dzieckiem, plecakiem i docinkami 06.02.04, 15:39
      Miałam 3 lata jak weszłam z ojcem na Śnieżkę. Pionierki były przywiezione z
      Czechosłowacji, bo w Polsce takich małych numerów nie było. Jak czułam się
      zmęczona ojciec brał mnie na barana. W zeszłym roku byliśmy z przyjaciółmi na
      wakacjach pod namiotem, sporo jeżdziliśmy na rowerach, ich dwuletnia córeczka
      w foteliku i kasku - była zachwycona. Taraz ma 3 lata i właśnie wróciła z
      Szklarskiej Poręby gdzie uczyła się jeżdzić na snowboardzie. Często jeżdzimy
      pływać na desce, i nieraz widzę kilkulatki (no może już nie 3-latki, ale nie
      tak dużo starsze) jak balansują na deskach ubrane w miniaturowe pianeczki, jak
      dzielnie stawiają te malutkie żagielki. A rozmawiając z teściami i rodzicami
      może podeprzyj się zdaniem pediatrów, którzy przeciez wciąż powtarzają, że
      ruch i świeże powietrze są jak najbardziej zalecane. I na koniec zdaniem
      psychologów (a ja jako córka i żona psychologa miałam i mam wciąz w domu jakis
      znajomych psychologów, także dziecięcych) częste wyjazdy i zmiany otoczenia
      działają na dzieci stymulująco. Takie dzieci - o ile mają tylko poczucie
      bezpieczeństwa w postaci obecności rodziców- są śmielsze, łatwiej nawiązują
      kontakty, lepiej sobie potem radzą w nietypowych sytuacjach itp.
    • kicia_edziecko Re: z dzieckiem, plecakiem i docinkami 06.02.04, 16:27
      Mój synek ma niespełna 2 latka i był na Słowacji, we Włoszech, w Hiszpanii,
      zrobiliśmy wspólnie kilka jednodniowych spływów canoe po Mazurach oraz różne
      inne wesołe wycieczki.
      Nie daj sięsmile Tak trzymaj. Zyczę wielu ciekawych planów.
      Mama Tygryskasmile
      Nowe fotki szcześliwego człowieka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=10564253
Pełna wersja