protokaplanka
20.01.10, 23:58
Generalnie nie bardzo przepadam za rodziną mojego faceta. Najwięcej mam im do
zarzucenia w kwestii higieny. Ja jestem pedantką do przesady ale dostałam
białej gorączki jak przyłapałam jego matkę na tym, że przygotowywała mieszankę
dla miesięcznego dziecka na nieprzegotowanej kranówce. Tłumaczyła, że w
czajniku woda była gorąca a mały płakał. Tyle, że w lodówce były dwie butelki
po 125ml ściągniętego pokarmu. Jak wychodziłam na zakupy, powiedziałam jej o
tym. Innym razem znalazłam brudną butelkę w sterylizatorze. Nie umyła jej
tylko prosto po karmieniu ja tam włożyła jakby sterylizator to była zmywarka.
Zwróciłam uwagę - były dąsy. Potem wszystkie butelki myłam w biegu i
sterylizowałam zaraz po karmieniu żeby mi przypadkiem brudnej dziecku nie
podała. Ja patrzę, a ta wyciaga butelkę ze sterylizatora i wyciera w kuchenną
ściereczkę do rąk! Twierdziła, że nie chciała podawac dziecku takiej
zaparowanej. No tą ja ją pytam po co w takim razie się sterylizuje butelki
skoro ona potem te steryne butelki wyciera w brudne ścierki?
Takich przykładów mogłabym mnożyć. Generalnie bardzo ją teraz pilnuję i nie
spuszczam jej z oka kiedy zajmuje się dzieckiem. Przyznam jednak, że mnie to
męczy i po rozstaniu z moim facetem chciałabym ograniczyć te spotkania a już
na pewno nie pozwolę im zabierać dziecka do siebie bo nie wiadomo co mu
podadzą do jedzenia (mój facet potrafi zjeść nieumytą i nieobraną marchewkę).
W każym razie już teraz nie pozwalam i wybuchają o to awantury. Z drugiej
strony uważam, że dziecko powinno mieć kontakt z dziadkami jacy by on nie byli
skoro kochają malucha. Nie wiem jak to rozwiązać?
Jeszcze jestem z ojcem mojego dziecka ale planuję rozstanie. Znalazłam już
mieszkanie i on wie, że za miesiąc się wyprowadzam. Bardzo się popsuł nasz
związek od kiedy zaszłam w ciążę, a po porodzie to już w ogóle masakra.
Ogólnie gdybym mogła cofnąć czas bardziej bym uważała i nie dopuściłabym do
ciąży. Jedyne z czego się cieszę to mój synek.