Rodzina ojca mojego dziecka

20.01.10, 23:58
Generalnie nie bardzo przepadam za rodziną mojego faceta. Najwięcej mam im do
zarzucenia w kwestii higieny. Ja jestem pedantką do przesady ale dostałam
białej gorączki jak przyłapałam jego matkę na tym, że przygotowywała mieszankę
dla miesięcznego dziecka na nieprzegotowanej kranówce. Tłumaczyła, że w
czajniku woda była gorąca a mały płakał. Tyle, że w lodówce były dwie butelki
po 125ml ściągniętego pokarmu. Jak wychodziłam na zakupy, powiedziałam jej o
tym. Innym razem znalazłam brudną butelkę w sterylizatorze. Nie umyła jej
tylko prosto po karmieniu ja tam włożyła jakby sterylizator to była zmywarka.
Zwróciłam uwagę - były dąsy. Potem wszystkie butelki myłam w biegu i
sterylizowałam zaraz po karmieniu żeby mi przypadkiem brudnej dziecku nie
podała. Ja patrzę, a ta wyciaga butelkę ze sterylizatora i wyciera w kuchenną
ściereczkę do rąk! Twierdziła, że nie chciała podawac dziecku takiej
zaparowanej. No tą ja ją pytam po co w takim razie się sterylizuje butelki
skoro ona potem te steryne butelki wyciera w brudne ścierki?

Takich przykładów mogłabym mnożyć. Generalnie bardzo ją teraz pilnuję i nie
spuszczam jej z oka kiedy zajmuje się dzieckiem. Przyznam jednak, że mnie to
męczy i po rozstaniu z moim facetem chciałabym ograniczyć te spotkania a już
na pewno nie pozwolę im zabierać dziecka do siebie bo nie wiadomo co mu
podadzą do jedzenia (mój facet potrafi zjeść nieumytą i nieobraną marchewkę).
W każym razie już teraz nie pozwalam i wybuchają o to awantury. Z drugiej
strony uważam, że dziecko powinno mieć kontakt z dziadkami jacy by on nie byli
skoro kochają malucha. Nie wiem jak to rozwiązać?

Jeszcze jestem z ojcem mojego dziecka ale planuję rozstanie. Znalazłam już
mieszkanie i on wie, że za miesiąc się wyprowadzam. Bardzo się popsuł nasz
związek od kiedy zaszłam w ciążę, a po porodzie to już w ogóle masakra.
Ogólnie gdybym mogła cofnąć czas bardziej bym uważała i nie dopuściłabym do
ciąży. Jedyne z czego się cieszę to mój synek.
    • douglas.beauty Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 10:55
      protokaplanka napisała:

      > Generalnie nie bardzo przepadam za rodziną mojego faceta.
      Najwięcej mam im do
      > zarzucenia w kwestii higieny. Ja jestem pedantką do przesady


      owszem jestes pedantka do przesady
      • tacomabelle Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:04
        Taka już uroda tych zwiazków na kocią łapę. Zamiast męża
        jest "ojciec mojego dziecka", a do rozstania wystarczy nieobrana
        marchewka i wytarcie butelki nieodpowiednią scierką.
        • cherry.coke Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:38
          > Taka już uroda tych zwiazków na kocią łapę. Zamiast męża
          > jest "ojciec mojego dziecka"

          "Ojciec mojego dziecka" to akurat standardowy zwrot przy rozstaniach niezaleznie
          od slubu czy jego braku. Poczytaj forum samodzielnych mam.

          > a do rozstania wystarczy nieobrana
          > marchewka i wytarcie butelki nieodpowiednią scierką.

          Doczytaj post do konca.
          • krejzimama Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:35
            Ale tu nie chodzi by doczytać. Tu chodzi by dopieprzyć tym którzy mają śmiałość
            żyć inaczej.
      • kryptopiryna Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:54
        douglas.beauty napisała:

        >
        >
        > owszem jestes pedantka do przesady
        • douglas.beauty Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:28
          kryptopiryna napisała:

          > douglas.beauty napisała:
          >
          > >
          > >
          > > owszem jestes pedantka do przesady
      • nanuk24 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:44
        Ej Beauty! Ty tez sobie nakladasz obiad na nieumyty talerz?
    • echtom Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:06
      Kobieta wychowała syna na nieprzegotowanej kranówce, a Ty się boisz,
      że wnukowi zrobi krzywdę? wink Ja bym się bardziej bała o odporność
      tak sterylnie chowanego dziecka - no ale przy pierwszym ma się takie
      skrzywienia smile
      • kannama Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:20
        a ja mam pierwsze i sterylizatra nie widziałam na oczy smile Na początku sparzałam
        wrzątkiem butelkę i co jakiś czas gotowałam (około miesiąca). Potem myłam już
        normalnie- czasem gotowałam smoczki. Mały ma teraz 16 miesięcy i jakoś przeżył smile
        • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:38
          tez nigdy nie uzywałam sterylizatora, ale kranówą mleka moim zdaniem sie nie zalewa smile
          • kannama Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:48
            Sama czasem pije, ale dziecku dawać nie próbowałam smile ale u takiego malucha to
            raczej biegunka po niej możliwa.
      • kryptopiryna Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:56
        echtom napisała:

        > Kobieta wychowała syna na nieprzegotowanej kranówce, a Ty się
        boisz,
        > że wnukowi zrobi krzywdę? wink Ja bym się bardziej bała o odporność
        > tak sterylnie chowanego dziecka - no ale przy pierwszym ma się
        takie
        > skrzywienia smile
        >
        Dziewczyny, juz kolejna nie widzi nic zlego w podawaniu MIESIECZNEMU
        dziecku mleka z woda z kranu???? Macie wszystko w porzadku z glowa?
        • echtom Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 13:41
          Żartowałam smile Sama przy pierwszym wyparzałam butelkę i gotowałam
          smoczek (przy następnych może też), ale sterylizatorów za moich
          czasów nie było, a dzieci normalnie się chowały.
          • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 13:50
            też nie używalam sterylizatora (do ponad roku karmiłam piersią), a jak zaczełam dawać butle to nawet nie wpadłam na sterylizator... ale imho babcia fleja chciała dać wnukowi mleko w butli po poprzednim posiłku-a dla mnie to obrzydliwe. To tak, jakbym do niej poszła i mi dała zupę w tym talerzu, co wczoraj (nieumytym)
        • bri Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 14:00
          > Dziewczyny, juz kolejna nie widzi nic zlego w podawaniu
          MIESIECZNEMU
          > dziecku mleka z woda z kranu???? Macie wszystko w porzadku z glowa?

          Oczywiście, że powinno się podawać wodę przegotowaną, ale bez
          histerii. Przecież dziecko tak czy inaczej z wodą z kranu ma
          kontakt, może się dostać do buzi w czasie mycia główki, kąpieli itp.
          Nie jest to jednak śmiertelna substancja i nierozsądne zachowanie
          teściowej nie jest moim zdaniem powodem do zrywania wszelkich
          stosunków z rodziną męża.
          • dlania Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:56
            Oczywiście, że powinno się podawać wodę przegotowaną, ale bez
            > histerii. Przecież dziecko tak czy inaczej z wodą z kranu ma
            > kontakt, może się dostać do buzi w czasie mycia główki, kąpieli itp.


            No nie żartuj, przeciez kryptopiryna na pewno kapie dziecko w przegotowanej
            wodziewink
            • truscaveczka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 18:45
              Butelkowej! Tylko butelkowej!
    • attiya Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:10
      też nie jadam nieobranych marchewek
      ale gusta ponoć są różne....
      • lykaena Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:34
        hahaha, przypomniał mi się mój chłopak z licealnych czasów, który jadał
        nieobrane banany, bo przeczytał,że w bananowej skórce jest najwięcej białka wink
    • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:18
      Dziecko NIE MUSI mieć kontaktu z dziadkami za wszelką cenę. Możecie się widywać kilka razy do roku po 1-2 godziny na urodziny dziecka i dzień dziadków.
      Musisz sie tylko prawidłowo umocować w roli matki i byc konsekwentna w swoich postanowieniach: nie podoba Ci sie sposób przygotowywania posiłku przez babcię- zwróc jej natychmiast uwagę, nie duś tego w sobie, tylko uprzejmie i bez tłumaczenia swojej decyzji (prosze tak nie robic, taka jest moja decyzja. ament!).
      Jej dąsy, fochy zignoruj, ponieważ są one narzędziem mającym na celu nakłonienie Cię do tego,czego ona chce. Jak raz, drugi focha zignorujesz, ona się przekona, ze to nieskuteczne narzędzie i je zarzuci.
      Jeśli babcia mimo to nie zastosuje się do instrukcji (a to możliwe)- nie będzie karmić dziecka ani szykować pokarmu.

      A co do faceta- to mezczyzni mają różne zachowania ponizej kobiecego minimum poczucia higieny. Ale żarcie marchewki bez obrania i umycia to już ewenement. Może on chciał sobie piaskiem żołądek wyczyćcić jak ptaszek?

      Chyba że po prostu marchewka była niedokładnie obrana, to go mozna usprawiedliwić.
      • bri Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:31
        Może się wychował na wsi, tak jak ja? Marchewka tylko co wyciągnięta
        z ziemi i jedynie otrzepana z piachu o spodnie to był przysmak
        mojego dzieciństwa.
        • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:37
          na taka swiezą marchewkę z cieniutką skórką prosto z ziemi to i ja bym się pewnie skusiła, ale marchew kupna, która ktoś zebrał, zważył, zawiózł do sklepu, rozłożył, poprzebierał itp. itd. brudnymi łapami, którymi sobie walił konia, sikał, drapał po dupie, grzebał w nosie itp.- to juz bym się raczej nie odważyła.
          • bri Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:44
            Ja też nie, ale nie wszyscy muszą mieć tak samo jak ja. Przecież
            partner autorki tego wątku chyba jej nie zmusza, żeby jadła marchew
            tak jak on.

            Trochę nie kumam celu tego wątku. O ile dobrze zrozumiałam, kwestia
            higieny nie była głównym powodem planowanego rozstania.
          • estelka1 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:06
            no jak ktoś sikał brudnymi łapami,to nie tylko z marchewką od niego, ale i z nim samym lękałabym się mieć do czynienia wink A poważnie o mleko na kranówie (pod warunkiem że przegotowanej) histerii bym nie wyczyniała. Mycie butelek, smoczków, od czasu do czasu wyparzenie ich, to jak dla mnie norma. Ale sterylizacja, gotowanie? Bez przesady. Z przeproszeniem cycków żadna z nas sobie chyba nie wyparza, tylko je myje i dzieciom nic się nie dzieje złego
            • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:06
              > A poważnie o mleko na kranówie (pod
              > warunkiem że przegotowanej) histerii bym nie wyczyniała

              babcia dolewała NIEPRZEGOTOWANĄ kranówę, taką wodę prosto z kranu
      • cherry.coke Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:36
        > A co do faceta- to mezczyzni mają różne zachowania ponizej kobiecego minimum po
        > czucia higieny. Ale żarcie marchewki bez obrania i umycia to już ewenement. Moż
        > e on chciał sobie piaskiem żołądek wyczyćcić jak ptaszek?

        Obierasz mloda marchewke? surprised
        • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:45

          > Obierasz mloda marchewke? surprised

          mnie sie zwizualizowało, ze chłop żarł taką starą marchew oblepioną ziemią wink)
          młodej marchewki nie obieram, ale przed zjedzeniem ją myję, bo nie wiem, kto ją miał przedtem w łapach i co nimi uprzednio robił
      • anet81 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 13:37
        totorotot napisała:
        > ament!

        O matko! co to jest ten ament?
    • i_love_my_babies Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:18

      zaraz się posypią gromy, jaka to z Ciebie sterylna matka,
      wariatka,itp.
      ja Ciebie doskonale rozumiem, bo moja teściowa jest identyczna, też
      muszę jej ciągle patrzeć na ręce (wg niej np 5-dniowy kompot, który
      przez nieuwagę zostawiłam w lodówce jest jak najbardziej odpowiedni
      dla dziecka, no bo przecież stał w lodówce!)
      nie wiem co ci poradzić, pozostaje chyba tylko pilnować, bo u mnie
      żadne tłumaczenia nie pomagają
    • zlosliwe_malpisko Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:21
      kobieto, wrzuć na luz, bo wyhodujesz sobie potwornego alergika.
      To co robisz moim zdaniem przynosi dziecku więcej szkody niż to, co
      robi matka Twojego prawie eks.
      • kryptopiryna Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 13:04
        zlosliwe_malpisko napisała:

        > kobieto, wrzuć na luz, bo wyhodujesz sobie potwornego alergika.
        > To co robisz moim zdaniem przynosi dziecku więcej szkody niż to,
        co
        > robi matka Twojego prawie eks.
        Przypominam MIESIECZNE dziecko. Czytalas kiedys o podstawowych
        wymogach higieny przy niemowleciu? Czy moze to tylko chwyt reklamowy
        producentow sterylizatorow? Trzeba byc naprawde prymitywnym, zeby
        tak malenkie dziecko narazac na biegunke, albo jakas chorobe w imie
        tak dziwnie pojmowanego luzu. Na luz to ona sobie pozwoli, jak
        maluszek podrosnie, wtedy oczywiscie nie bedzie musiala mu
        sterylizowac butelek, ale na Boga, przeciez to noworodek.
        • zlosliwe_malpisko Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 14:10
          kryptopiryna napisała:
          > Przypominam MIESIECZNE dziecko. Czytalas kiedys o podstawowych
          > wymogach higieny przy niemowleciu?
          Nie czytałam. Ale odchowałam dwójkę, pojęcie o higienie jak
          najbardziej mam.

          Czy moze to tylko chwyt reklamowy
          > producentow sterylizatorow?
          Dokładnie tak uważam.

          Trzeba byc naprawde prymitywnym, zeby
          > tak malenkie dziecko narazac na biegunke, albo jakas chorobe w
          imie
          > tak dziwnie pojmowanego luzu.
          Nie twierdzę, że kranówa jest dobra dla niemowlęcia, ale twierdzę,
          że przesada w żadną stronę nie jest dobra. Nie chodzi tylko o luz -
          nadmiernie chuchanie i dmuchanie na dziecko szkodzi jego zdrowiu
          obniżając odporność.

          Na luz to ona sobie pozwoli, jak
          > maluszek podrosnie, wtedy oczywiscie nie bedzie musiala mu
          > sterylizowac butelek, ale na Boga, przeciez to noworodek.
          Noworodek czy starsze dziecko - w obu przypadkach nadmiernie spięta
          mama nie jest niczym dobrym.

          • pieskuba Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:52
            Małpisko, nieprzegotowana czyli surowa woda z kranu dla
            miesięczniaka to nic takiego?

            Będę się musiała długo otrząsać z takiego szoku.
            • zlosliwe_malpisko Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 08:44
              pieskuba napisała:

              > Małpisko, nieprzegotowana czyli surowa woda z kranu dla
              > miesięczniaka to nic takiego?

              nie, absolutnie nie. Babcia przegina bez dwóch zdań.
              Ale moje zdanie jest takie, że przesada w drugą stronę, tj. próba
              odizolowania dziecka od wszelkich zarazków i bakterii jest równie
              niebezpieczna. Prosta droga do zafundowania alergii.
        • wieczna-gosia Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:22
          Uwazam sterylizator za klasyczne chwyt marketingowy kreowania potrzeb.
          • nanuk24 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:54
            podobnie jak mycie naczyn po posilku?
            Autorka wyraznie napisala, ze babcia butelek nie myje po karmieniu.
            To tez norma u was?

            ja zawsze myje i uwazam to to za cos oczywistego.
            Po tym watku musze zaczac patrzec na rece znajomym, ktorzy mnie
            obiadem czestujatongue_out
            • truscaveczka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 18:47
              Sorry, Nanuk, ale Wieczna o sterylizatorzach durnych pisała, a nie o
              myciu flaszek w ogóle.
              • nanuk24 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 21:06
                Tak wiem, czytac jeszcze umiem. Podpielam sie pod Gosia, aczkolwiek
                slowa kierowane do wszystkich dziewczyn, ktore przyczepily sie
                idiotycznego sterylizatora, pominawszy wazny fakt, ze babcia tych
                butelek nie myje, ze o kranowce nie wspomne.
        • dlania Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:58
          kryptopiryna napisała:

          Czytalas kiedys o podstawowych
          > wymogach higieny przy niemowleciu? Czy moze to tylko chwyt reklamowy
          > producentow sterylizatorow? Trzeba byc naprawde prymitywnym, zeby
          > tak malenkie dziecko narazac na biegunke, albo jakas chorobe w imie
          > tak dziwnie pojmowanego luzu.


          No, ma racje dziewczyna, sterylizator to p[odstawa higieny. Zanim go wynaleziono
          smiertelnośc niemowlaków wynosila 99%.
          • chicarica Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 11:15
            Wiesz, ogólnie to od czasu kiedy wprowadzono szczepionki, odkryto bakterie i
            wirusy, zaczęto leczyć choroby czym innym niż na dwie zdrowaśki do pieca oraz
            wprowadzono pewne zasady postępowania z noworodkami i niemowlętami ze
            szczególnym naciskiem na higienę, śmiertelność małych dzieci faktycznie trochę
            się zmniejszyła wink
            Podobnie zmniejszyła się śmiertelność pacjentów po operacjach od czasu, gdy
            wprowadzono sterylne sale operacyjne i narzędzia chirurgiczne oraz mycie rąk
            przez chirurgów przed zabiegami...
            • dlania Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 17:44
              NO ale przecież ten mąz nie wpierdzielał brudnej marchewki przy porodzie zonywink
              Uważam, że nie warto przesadzac ani z nadmierną higiena, ani z jej brakiem
              • chicarica Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 19:19
                Ale podawanie MIESIĘCZNEMU dziecku mleka na nieprzegotowanej kranówie i w
                brudnych butelkach albo wycieranie butelek ścierą to już raczej nie jest
                nadmierna higiena wink
    • czar_bajry Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:37
      protokaplanka napisała:

      > Generalnie nie bardzo przepadam za rodziną mojego faceta.

      To duże niedopowiedzenietongue_out

      Takich przykładów mogłabym mnożyć. Generalnie bardzo ją teraz pilnuję i nie
      > spuszczam jej z oka kiedy zajmuje się dzieckiem.

      Musisz być bardzo zmęczona tym pilnowaniem teściowej, czasu chyba na wszystko Ci brakuje. Naprawdę bardzo współczuje.... Twojej teściowej tongue_out

      Przyznam jednak, że mnie to
      > męczy i po rozstaniu z moim facetem chciałabym ograniczyć te spotkania a już
      > na pewno nie pozwolę im zabierać dziecka do siebie bo nie wiadomo co mu
      > podadzą do jedzenia (mój facet potrafi zjeść nieumytą i nieobraną marchewkę).

      No za tę marchewkę to prawa rodzicielskie dożywotnio powinni mu odebraćsmirk
      Jak na mój gust to masz od pieluchowe zapalenie mózgu.big_grin
      • kryptopiryna Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 13:07
        czar_bajry napisała:

        >
        > Jak na mój gust to masz od pieluchowe zapalenie mózgu.big_grin

        Dlatego, ze brzydzi sie brudasow? I dba, zeby nie narazac dziecka na
        choroby? Chyba to ty przeginasz.
    • swinka-morska Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:40
      O tym jak ma być wychowywane, karmione itd. dziecko powinni decydować rodzice, a
      nie dziadkowe. To po pierwsze primo.
      A po drugie - lepiej, żeby dziecko miało spokój w domu niż wiecznie podminowaną
      matkę, która użera się z babunią.
    • molnarka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:42
      Sama zajmuj się swoim dzieckiem a nie wyręczaj teściową ... wtedy
      zrobisz dokładnie tak jak Ty chcesz.

      A tak w ogole to warto się trochę zastanowić nad przyszłością
      (poobserwować faceta i jego rodzinę) a nie od razu w ciąże
      zachodzić ;-/

      Pozdrawiam
      MOLNARka
      • gabrielle76 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:55
        Ja nie rozumiem czego sie autorki czepiacie, uwagi typu "A tak w ogole to warto
        się trochę zastanowić nad przyszłością(poobserwować faceta i jego rodzinę) a nie
        od razu w ciąże
        zachodzić ;-/" to żenada !!!


        Gdyby mojemu dziecku ktos próbpował zrobić mleko na kranówce to bym zatłukła
        chyba, cos takiego moze skończyc sie dla miesiecznego dziecka szpitalem uncertain
        Droga autorko ewidentnie widac ze matka Twojego faceta to syfiara na maksa,
        nigdy nie zostawiłabym jej swojego dziecka! Odsun ja od dziecka, jeśli
        potrzebujesz pomocy przy dziecku poszukaj kogoś innego, jesli chcesz zeby Twoje
        dziecko znało rodzine ojca to zawsze badz przy dziecku jak u nich jest. Poza tym
        dobrze sie zastanów czy aby na pewno warto żeby Twoje dziecko znało ta rodzine??
        • bri Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:00
          >dobrze sie zastanów czy aby na pewno warto żeby Twoje dziecko znało
          ta rodzine?

          Jasne, należy dziecko pozbawić na całe życie połowy korzeni, bo
          babcia raz niefrasobliwie nalała mu do butelki wody z kranu i nie
          wie, jak się obsługuje sterylizator sad Naprawdę byś tak postąpiła?
          • gabrielle76 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 16:02


            bri napisała:

            > >dobrze sie zastanów czy aby na pewno warto żeby Twoje dziecko znało
            > ta rodzine?
            >
            > Jasne, należy dziecko pozbawić na całe życie połowy korzeni, bo
            > babcia raz niefrasobliwie nalała mu do butelki wody z kranu i nie
            > wie, jak się obsługuje sterylizator sad Naprawdę byś tak postąpiła?

            oczywiscie nie z takich powodów jak autorka pisała, chodzi mi raczej o
            całokształt tej rodziny
          • czar_bajry Re: Rodzina ojca mojego dziecka 23.01.10, 01:42
            bri napisała:

            > >dobrze sie zastanów czy aby na pewno warto żeby Twoje dziecko znało
            > ta rodzine?
            >
            > Jasne, należy dziecko pozbawić na całe życie połowy korzeni, bo
            > babcia raz niefrasobliwie nalała mu do butelki wody z kranu i nie
            > wie, jak się obsługuje sterylizator sad Naprawdę byś tak postąpiła?

            A po co dziecku babcia co sterylizatora nie umie obsługiwać?tongue_out
            • budze_sie Re: Rodzina ojca mojego dziecka 23.01.10, 09:49
              a wyznacznikiem milosci babaci do dziecka jest obsluga
              sterylizatora? przez cale zycie po pierwsze nie bedzie sie tego
              uzywac a po drugie dziecko chyba rosnie i zapewne nie raz zje
              upuszczony na ziemie cukierek czy cos tam.
        • kub-ma Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:23
          Myślę,że określeniem "syfiara na maksa" pojechałaś po bandzie. I tym
          odseparowaniem dziecka od rodziny też. Nie znasz ludzi, znasz tylko
          kilka przykładów, więc nie osądzaj pochopnie.

          • gabrielle76 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 16:04
            kub-ma napisała:

            > Myślę,że określeniem "syfiara na maksa" pojechałaś po bandzie. I tym
            > odseparowaniem dziecka od rodziny też. Nie znasz ludzi, znasz tylko
            > kilka przykładów, więc nie osądzaj pochopnie.
            >
            >

            Moze pojechałam troche za ostro ale tak myslę, osoba z takimi zachowaniami jest
            po prostu brudasem , niestety
        • molnarka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 09:32
          > Ja nie rozumiem czego sie autorki czepiacie,

          Bo IMO autorka mądra nie jest i jej zachowanie takoż.
          A czepiać się lubię wink


          > uwagi typu "A tak w ogole to warto
          > się trochę zastanowić nad przyszłością(poobserwować faceta i jego
          rodzinę) a ni
          > e
          > od razu w ciąże
          > zachodzić ;-/" to żenada !!!

          A niby czemu?
          Zmajstrowała sobie dziecko z facetem do którego ma pretensje o
          wszystko (i do jego rodziny też).
          Jakby się choć chwilę zastanowiła to by się w taki związek nie
          pakował.
          No tak ... ale to trzeba chwilę pomyśleć ... uncertain


          > Gdyby mojemu dziecku ktos próbpował zrobić mleko na kranówce to
          bym zatłukła
          > chyba, cos takiego moze skończyc sie dla miesiecznego dziecka
          szpitalem uncertain

          Dlategoteż pisałam - sama niech się zajmuje dzieckiem wtedy będzie
          tak jak trzeba.
          To bardzo proste jest ... tylko trzeba mieć siłę i odwagę. I trochę
          kasy wink))

          Pozdrawiam
          MOLNARka
    • czar_bajry Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 11:43
      Ja delikatna chciałam byćbig_grin
    • woman_in_love wszystko zależy od... 21.01.10, 11:50
      Nie piję nieprzegotowanej wody, ale są wyjątki.
      Jak byłam kilka lat temu w Paryżu to piłam nieprzegotowaną kranówkę
      bo wszyscy Francuzi, których poznałam tak robili - podobno mają
      świetną wodę i dobrej jakości. Nie zachorowałam. Może tam gdzie
      mieszkacie jest ujęcie głębinowe i można pić nieprzegotowaną wodę,
      tylko o tym nie wiesz.

      "innym razem znalazłam brudną butelkę w sterylizatorze" - nie
      rozumiem po co ci sterylizator. To jest lekko chore. Nie żyjesz w
      Afryce żeby musieć korzystać z takich rzeczy. Dziecko musi mieć
      trochę styczności z bakteriami, bo nie nabędzie odporności.

      Co ma nieobrana marchewka do higieny? Nieobranych ogórków w sałatce
      też nie jesz? Znam takich co nie jedzą, ale to kwestia gustów.

      Rozwiąż to tak, że się zmień.
    • a1ma Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:21
      Problem w tym, że jeśli się rozstajecie, to nie będziesz mogła mieć pełnej
      kontroli. Bo ojciec ma pełne prawo do kontaktów z dzieckiem, a jeśli wniesie o
      ich sądowe uregulowanie, to nie sądzę, żeby sąd odmówił w oparciu o kranówę i
      brudną marchewkę. Fakt, że przez najbliższe parę miesięcy ze względu na
      karmienie piersią prawdopodobnie wizyty będą musiały odbywać się w Twojej
      obecności, ale już za kilka miesięcy ojciec będzie zabierał dziecko na coraz
      dłużej i nic na to nie poradzisz.

      Wobec tego proponuję zamiast usztywniać się, spróbować porozmawiać i wytłumaczyć
      na spokojnie zagrożenia, bo inaczej możesz tylko wywołać reakcję "na złość mamie
      odmrożę sobie uszy" i faktycznie może się to negatywnie odbić na dziecku.
    • kicia031 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 12:33
      o bleeeeeeeeeee. Mleko na kranowie?

      Wiem, ze w niektorych krajach to norma, ze sie pije kranowe,
      Finlandii, ja tam dostawalam zawsze biegunki i bylam skazana na
      zamawianie napojow gazowanych w BUTELCE, co wydatkie podnosilo
      koszty posilkow.

      Brrrrrrrrrr
    • alabama8 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 13:07
      Matka ojca dziecka nie koniecznie musi robić za twoją gospodynię
      domową. Sama chyba możesz zająć się żywieniem swojego dziecka. Z
      tekstu wynika że jesteście obie w domu. Ty jesteś matką więc rusz w
      końcu cztery litery i zajmij się dzieckiem zamiast czekać na
      teściową.
    • wieczna-gosia Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:16
      skoro w czajniku woda byla goraca to byla przegotowana wczesniej?

      po co sie butelki serylizuje tego tez nie odkrylam nigdy, chyba przy
      pierwszym dziecku cos tam raz wygotowalam dla spokoju sumienia ale
      pozniej to na bank nie- myje porzadnie i starczy
      • azile.oli Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 16:15
        Jedyną niedopuszczalną rzeczą była ta nieprzegotowana kranówa.
        Natomiast co do sterylizacji, to uważam ją za przesadę, choć sama na
        początku wygotowywalam butelki, za co dostałam ochrzan od położnej.
        Powiedziała, że do miesiąca wyparzać, a później wystarczy dokładnie
        umyć. Uświoadomiła mi, że czasem już półroczne dzieci zaczynają
        pełzać czy raczkować i za nic nie dam rady utrzymać w sterylności
        podłogi.
        Afera o wytarcie butelki ścierką jest bez sensu. Po pierwsze-
        wycierała ją chyba na zewnątrz, po drugie, jeśli jesteś pedantką, to
        zapewne te ścierki są czyste.
        Wogóle dziwię się, że zostawiasz babcię z wnukiem. Bo ogólnie obawy
        rozumiem trochę. Ja miałam takie osoby , z którymi w życiu nie
        zostawiłabym dziecka, ze względu na brak wyobraźni właśnie.
        Jeśli chcesz, by mały miał kontakt z babcią, to po prostu bądź przy
        tych wizytach. Zresztą, powiem Ci, że i tak nie upilnujesz
        wszystkiego, dlatego warto trochę odpuścić z tą sterylnością.
        Czasem dziadkowie mają jakieś swoje nawyki, wcale nie muszą być
        brudasami, ale np poczęstują dzieciaka czymś, co się absolutnie dla
        dziecka nie nadaje (tak robiła teściowa i moja babcia).
        Ale nie można popadać w paranoję. Tak naprawdę to zauważyłam, że
        ogólnie lepiej dla dziecka, jeśli się nie popada w przesadę.
        Co do wody - miałaś rację, sama nie piję kranówy. Brudna butelka w
        wyparzaczu nie jest już tak oczywista - babcia mogła faktycznie nie
        wiedzieć, jak to działa, albo włożyć tam butelkę odruchowo. Nie jest
        powiedziane, że dałaby dziecku w niej mleko, gdyby zobaczyła, że
        jest brudna.
        I tak, jak tu któraś dziewczyna napisała - jeśli ojciec dziecka
        będzie mógł je zabierać, to nie przewidzisz, czy go do babci nie
        zawiezie. Zresztą, wychowany w określony sposób sam może podać
        maluchowi właśnie tę przysłowiową brudną marchewkę. Jeśli komuś coś
        nie przeszkadza, to nie widzi w tym nic złego. Warto zatem już
        uczulać babcię i tatę na pewne sprawy. Później możesz uczulić na to
        dziecko, np moje doskonale wiedziały, że czegoś mają nie jeść, bo np
        są uczulone i nie jadły. Oczywiście w razie poważniejszych alergii,
        gdzie szkodzi nawet minimalna ilość jakiegoś składnika można na
        wizytę dawać własne jedzenie. No , niestety, ale np moja babcia nie
        byłaby w stanie odmówić prawnukowi słodyczy, nawet, gdyby miał
        cukrzycę.
        A teraz do meritum - o ile nie ma wyraźnych problemów zdrowotnych,
        to dziecku naprawdę nie wszystko zaszkodzi, nawet ta kranówa. Choć
        przyznaję - o kranówę byłabym bardzo zła.
    • migotka-2 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 15:43
      To nie problem brudnej butelki, wody z kranu, czy brudnej marchewki. Po prostu
      już nie po drodze wam razem ot i co. Lepiej się rozstać niż pchać coś na siłę ze
      szkodą emocjonalną dla wszystkich.
      Ciężko będzie wypracować jakiś kompromis z babcia ale próbować warto, tym
      bardziej, że kocha wnuka tak zrozumiałam.
      • elske Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 16:08
        Paniom ,ktore nie widza problemu w przygotowaniu mieszanki na wodzie prosto z
        kranu, nieprzegotowanej, proponuje zrobic sobie na takiej wodzie herbatkę albo
        kawę rozpuszczalna .Ciekawe jak będzie smakować i czy żadnych efektów ubocznych
        nie będzie.Bo przecież od czasu do czasu można wrzucić na luz.
    • monika_a_b Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:12
      >>>Ja jestem pedantką do przesady

      No i to jest Twoim głównym problemem. Jeśli tak bardzo przeszkadza
      Ci niedoszła teściowa, to dlaczego dajesz jej się zajmować Twoim
      synkiem? Twoja wypowiedź jest bardzo emocjonalna, pewnie na Twój
      sposób patrzenia na babcię synka wypłynął fakt rozstania z ojcem
      synka. Postaraj się trochę ochłonąć, dla własnego dobra, i częściej
      sama zajmować się dzieckiem. Jeśli nie było konsekwencji takiego
      traktowania maluszka przez babcię, to daj sobie trochę na luz... Z
      czasem Wasze relacje powinny się polepszyć, jak to mawiają, czas
      leczy rany... wink

      Pozdrawiam,
      Moni
    • lila1974 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 17:19
      Czekaj bo nie lapie ... jak mozna zrobic mieszanke na
      nieprzegotowanej kranowie?

      Co na zimnej wodzie robila?
      • ledzeppelin3 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 18:00
        To proste jak konstrukcja cepa: według przepisu mieszankowego, woda powinna
        gotrować się ok. 5 minut, zanim zrobi się na niej mieszankę (ujęcia wody są
        baaardzo różne w różnych domach, czesto są to przydomowe studzienki z
        escherichią coli, więc producenci mieszanek się zabezpieczaja), tu się
        niezagotowała tylko podgotowała.
        Co innego jest dziwne- było ściągnięte mleko w lodówce i babcia to zlała...

        Wszystkim wyluzowanym, sympatycznym mamciom, które uważają, że jak babcia ZA
        DARMO (słowo-klucz) zgadza się posiedziec z wnukiem, to może zrobić nam kupę na
        środku dywanu i przyklepać, a my ją i tak musimy podejmować pod nogi, życzę
        porządnej sraczki. Takiej, jaka może wystąpić przy nieprzestrzeganiu higieny.
        Zbyt dużo dzieci widziałam z ciężkimi biegunkami spowodowanymi typowymi
        "chorobami brudnych rąk". Tak więc jeszcze więcej luzu, mamcie. Jeszcze więcej
        luzu. W kupie.
        ;P
        • i_love_my_babies brawo ledzeppelin 21.01.10, 22:25
          ledzeppelin3 napisała:

          > To proste jak konstrukcja cepa: według przepisu mieszankowego,
          woda powinna
          > gotrować się ok. 5 minut, zanim zrobi się na niej mieszankę
          (ujęcia wody są
          > baaardzo różne w różnych domach, czesto są to przydomowe
          studzienki z
          > escherichią coli, więc producenci mieszanek się zabezpieczaja), tu
          się
          > niezagotowała tylko podgotowała.
          > Co innego jest dziwne- było ściągnięte mleko w lodówce i babcia to
          zlała...
          >
          > Wszystkim wyluzowanym, sympatycznym mamciom, które uważają, że jak
          babcia ZA
          > DARMO (słowo-klucz) zgadza się posiedziec z wnukiem, to może
          zrobić nam kupę na
          > środku dywanu i przyklepać, a my ją i tak musimy podejmować pod
          nogi, życzę
          > porządnej sraczki. Takiej, jaka może wystąpić przy
          nieprzestrzeganiu higieny.
          > Zbyt dużo dzieci widziałam z ciężkimi biegunkami spowodowanymi
          typowymi
          > "chorobami brudnych rąk". Tak więc jeszcze więcej luzu, mamcie.
          Jeszcze więcej
          > luzu. W kupie.
          > ;P



          wzięłam i padłam
          święte słowasmile
        • lila1974 szkoda tylko, ze nie zrozumialas mojego pytania 22.01.10, 18:17
          madralo
          • ledzeppelin3 Re: szkoda tylko, ze nie zrozumialas mojego pytan 22.01.10, 19:26
            Szkoda, że wzięłaś drugą część postu do siebie
            mądralo wink
            • lila1974 Re: szkoda tylko, ze nie zrozumialas mojego pytan 22.01.10, 19:35
              Sie podpielas z czepnieciem, to sie oburzylam -
              szczecinska kranowe majac na mysli wzdrygalam sie z obrzydzeniem, a
              ty mi tu imputujesz tongue_out
              • ledzeppelin3 Re: szkoda tylko, ze nie zrozumialas mojego pytan 22.01.10, 19:54
                Ja w szczecińskiej kranówie nieobyta, faktycznie podpiąć się może i podpięło,
                ale imputacja jako taka niezamierzoną była
      • madzioreck Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 18:40
        lila1974 napisała:

        > Czekaj bo nie lapie ... jak mozna zrobic mieszanke na
        > nieprzegotowanej kranowie?
        >
        > Co na zimnej wodzie robila?

        A czy z Twojego kranu płynie tylko zimna woda, czy ciepła też...?
        • premeda Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 09:55
          Autorka wyraźnie napisała, że babcia lała wodę z czajnika.
          • lila1974 nic takiego autorka nie napisala 22.01.10, 18:15
            napisala, ze woda z czajnika byla za goraca dlatego nalala kranowy
        • lila1974 madziorek punkt dla Ciebie 22.01.10, 18:14
          rzeczywiscie zalozylam, ze kobita nalala zimnej wody, jakby w kranie
          nie bylo cieplej tongue_out
          • imasumak Re: madziorek punkt dla Ciebie 22.01.10, 19:25
            No, czasem istotnie nie ma smile. Cześć Liluś smile
            • lila1974 Re: madziorek punkt dla Ciebie 22.01.10, 19:33
              czesc imus smile
    • kobieta306 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 20:26
      Nie dziwię się autorce wątku. Jestem tylko w lekki szoku po przeczytaniu
      wypowiedzi sad

      Zaparzcie sobie kawę kranówką i pijcie ze smakiem. Koniecznie w nieumytej
      szklance. No ewentualnie przetrzyjcie ścierką kuchenną ciut.

      U mnie to się na takie jak tu niektóre panie mówi "glajdy" smile czyli w wolnym
      tłumaczeniu flejtuchy smile
      • nanuk24 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 21:02
        Emamy poswieca siebie i dziecko, byle tylko nie popsuc stosunkow z
        tesciowa, na przykladtongue_out
        Juz ja widze, jak one chetnie popijaja kawke z kranowy, z nieumytego
        kubeczka tesciowejtongue_out No, ale dziecku to przeciez mozna wszystko do
        buzi wetknacuncertain
        • kai_30 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 21.01.10, 22:33
          Mycie kubków to inna para kaloszy, ale nie wszędzie woda z kranu ma obrzydliwy
          smak - u nas cała rodzina (poza niemowlakiem) pije kranówę. Dobra jest, po prostu.

          Zatem argument nietrafiony (co nie znaczy, że popieram podawanie niemowlęciu
          nieprzegotowanej wody w nieumytej butelce).
          • funky_mamma Re: Jak dla mnie to laska jest trollem 22.01.10, 10:12
            i ma niezły ubaw.

            Nie sądzę żeby historia była prawdziwa, bo to aż niemożliwe żeby babcia, która
            nie dba o higienę i podaje miesięczniakowi mleko na kranówie jednocześnie tak
            bardzo przejmowała się tym, że butelka ze sterylizatora jest zaparowana i
            wycierała z tego powodu kuchenną ścierką. Dla mnie to ściema i szkoda klawiatury.
            • ledzeppelin3 Re: Jak dla mnie to laska jest trollem 22.01.10, 14:10
              Nie sądzę żeby historia była prawdziwa, bo to aż niemożliwe żeby babcia, która
              > nie dba o higienę i podaje miesięczniakowi mleko na kranówie jednocześnie tak
              > bardzo przejmowała się tym, że butelka ze sterylizatora jest zaparowana i
              > wycierała z tego powodu kuchenną ścierką. Dla mnie to ściema i szkoda klawiatur
              > y.

              Nawet jeśli to ściema, to fantastycznie pokazuje podejście wyluzowanych mamć do
              problemu babci, która stwarza realne zagrożenie dla dziecka. Dlaczego mnie to
              nie dziwi? Na oddziałach pediatrycznych jest pełno dzieciaków, które były
              zostawiane z durnymi, nieodpowidzialnymi ludźmi, którzy w razie oparzenia wrzącą
              babciną herbatką robiły dziecku okład z białka kurzego

              Ale za to babunia siedziała ZA DARMO z dzieckiem

              Nic to, że była durną, toksyczną baba przekonaną o swojej nieomylności i
              stwarzająca zagrożenie dla zdrowia dzieciaka

              Była ZA DARMO

              No i w końcu TO BABCIA
              • imasumak Re: Jak dla mnie to laska jest trollem 22.01.10, 15:19
                ledzeppelin3 napisała:

                którzy w razie oparzenia wrzącą
                babciną herbatką robiły dziecku okład z białka kurzego

                O białku słyszałam, natomiast w nie tak zamierzchłej przeszłości, matka mojego
                dalekiego kuzyna zastosowała na jego poparzoną mlekiem nogę sól, bo tak jej
                doradziła jakaś babcia.
                O przypadkach smarowania świeżo poparzonej skóry olejem też słyszałam.
    • morekac Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 10:12
      1. Postaw jakis dzbanek, w którym będzie zimna, przegotowana woda do
      ewentualnego dolania do gorącej.
      2.Instrukcje 'posiłkowo-obsługowe' - na piśmie - kartka na lodówce
      itp, jedzenie dla dziecka - w osobnym pojemniku (żeby nie pomylić z
      niejadalnym jedzeniem dla dorosłych)
      3. Naucz obslugiwać sterylizator - bo może nie każdy wie, co to zacz
      za potwór i jak się tego używa.
      4.Do wycierania rzeczy dziecka i rąk - ręcznik papierowy. Nie da się
      użyć po raz drugi.
      Mały pewnie zaczął ryczeć i babcia wpadła w panikę?

      >cryingmój facet potrafi zjeść nieumytą i nieobraną marchewkę
      Wiesz, co potrafią wciągnąć dzieci? Nieobrana, brudna marchewka to
      pikuś wink
      Znane mi osobiście przypadki (żywe i zdrowe, o dziwo):
      - zawartość stłuczonego termometru rtęciowego
      - kulki od kreta (środek do przepychania)
      O takich drobiazgach jak psie chrupki/psia karma nie wspominam - bo
      jednak są to rzeczy jadalne.
      • budze_sie Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 10:42
        pomine watek o wodzie bo chyba kazda rozsadna matka wie ze taka woda
        moze szkodzic malemu dziecku-autorka watku tez to wie.Dziwi mnie
        jedynie fakt ze jak dziecko ma miesiac to pewnie matka jest na
        macierzynskim czyli w domu przy dziecku to skoro tak razi ja
        zachowanie tesciowki to dlaczego stoi nad nia i zwraca jej uwage
        zamiast sama zrobic i podac posilek maluchowi?!?!? Skoro tak jej to
        przeszkadza (czemu sie nie dziwie) to czemu pozwala jej zajmowac sie
        dzieckiem? a tak na marginesie to rozumiem ze wady ojca dziecka
        wyszly po narodzinach bejbika bo przedtem wszystko bylo ok?
        • totorotot Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 10:57
          pewnie tesciowa przyjechala, zeby 'pomoc' (nieproszona zreszta, tylko na sile sie wmusiła) i 'pomaga', czyli sie szarogesi.
          Autorka powinna pognac babcie na zbity pysk im szybciej i dalej, tym lepiej. Naprawde NIE MA OBOWIĄZKU UTRZYMYWANIA KONTAKTÓW Z NIELUBIANYM CZŁONKIEM RODZINY w imię czegokolwiek. Nie lubie-nie widuję i wsio.
      • ledzeppelin3 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 14:05
        Znane mi osobiście przypadki (żywe i zdrowe, o dziwo):
        > - zawartość stłuczonego termometru rtęciowego
        > - kulki od kreta (środek do przepychania)

        Skoro znasz ich osobiście, to wiedz, że ich rodzice to idioci.

        Koniecznie zalecam wizytę na pierwszym lepszym oddziale pediatrycznym. Tam są
        dzieci, które wypiły kreta. Znaczna część z nich jednak leży w kostnicy. Te, co
        przeżyły, mają wypalone gardło i przełyk z perforacją i miesiącami leczone
        zapalenie śródpiersia. Są kalekami. Ich cierpienie i ból jest nie do opisania. A
        ich mamcie jakby straciły na luzactwie, przynajmniej tak wyglądają, jak patrzą
        na wymiotującego krwią dzieciaka.
        • and-a Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 14:46
          No i wreszcie mądry post. Czytam i oczom nie wierzę, kranówa i brudna butelka
          dla miesięcznego dziecka to gwarancja odporności?!No to mamy skretyniałe
          społeczeństwo, skoro mamuśki takie świadome medycznie.
          Jak się jest leniwym i tępym to nie należy mieć dzieci!
          Miesięczne dziecko to noworodek, każda infekcja jest zagrożeniem, a tu posty o
          odporności-to może gołe dziecko na mróz (zabija wirusy) i karmić bigosem, zaraz
          się ktoś odezwie, że zna kokś kto zna kogoś kto zna dziecko, które....i
          przeżyło. Jakość życia też ważna!
          Jak dobrze, że znane mi osobiście matki są inne!
        • i_love_my_babies Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 22:45
          a propos kreta

          oglądałam kiedyś "rozmowy w toku" o wypadkach dzieci w domu

          był chłopak, który w dzieciństwie wypił domestosa
          wypaliło mu cały przełyk, żeby móc coś zjeść musi mieć poszerzany
          operacyjnie co jakiś czas, wielku rzeczy w ogóle jeść mu nie wolno,
          koszmar, poryczałam się aż

          a tu jakaś wesoła mamuśka pisze, że koleżanki dziecko kreta zjadło i
          ma się dobrzesmile

    • jajofka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 14:10
      no tak nie dawaj napewno go "zabije" dając niesterylizowaną butelkę.
      a potem dziwić się i trudno, że dzieci bez odporności i alergicy.
      • magda.kunicka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 14:25
        Nie chodzi tu o ocenę zachowań teściowej! Jeśli autorka ich nie akceptuje, to
        nie akceptuje, to jej dziecko i koniec. Dziecko nie musi mieć stałego kontaktu z
        dziadkami, jeśli uważasz, że mu to nie służy. Zwłaszcza, że chcesz się rozstać z
        ich synem, który, jak widać, nie sprawdził się w roli ojca. Musicie o tym
        oczywiście pogadać, nic bez słowa.
        • budze_sie Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 14:40
          zgadzam sie ze to jej dziecko i ona o nim decyduje to skoro NIE
          AKCEPTUJE tego co robi tesciowa to po co jej na to pozwala? napisala
          ze nakryla ja na robieniu mieszanki z kranowki (nie pochwalam) a ona
          jej sie tlumaczyla goraca woda w czajniku a maly plakal wiec pytanie
          CO ROBILA MATKA W TYM CZASIE? miala czas isc skontrolowac tesciowa a
          maly co? plakal caly czas? nie pochwalam tego co robi babcia ale
          matka co? chodzi i kontroluje tesciowke? jezeli tego nie akceptuje
          to niech nie pozwala jej sie opiekowac dzieckiem!
    • moofka Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 15:11
      Z drugiej
      strony uważam, że dziecko powinno mieć kontakt z dziadkami jacy by on nie byli
      skoro kochają malucha. Nie wiem jak to rozwiązać?

      niech go maja pod twoja kontrola skoro sa niebezpiecznymi idiotami
      • ledzeppelin3 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 15:41
        To z drugiej strony suodkie, ze tyle emam ufnie wierzy, iz miłość Babuni sama
        przez się zabije wszelkie mikroby tongue_out
      • kropkacom Re: Rodzina ojca mojego dziecka 23.01.10, 08:41
        > Z drugiej
        > strony uważam, że dziecko powinno mieć kontakt z dziadkami jacy by on nie byli
        > skoro kochają malucha. Nie wiem jak to rozwiązać?

        Ja tak miałam z teściową i rozwiązałam sprawę tak że babci dziecka pod opiekę
        nie zostawiałam (poza jednym wyjątkiem) i sama przygotowywałam mleko.
    • raczek47 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 18:27
      Co do jedzenia nieobranych i nieumytych marchewek-pod koniec
      drugiej ciąży(wczesne lato)stałam się rzodkiewkożercą-jak widziałam
      pęczek rzodkiewek to się trzęsłam z pożądania i nie było siły,zebym
      ich nie zjadła-po drodze z warzywaniaka do domu potrafiłam zjeść dwa
      pęczki-oczywiscie nieumytych, no bo gdzie po drodze?
      A młodych wczesnoletnich marchewek nigdy nie obieram, tylko
      dokładnie myję.
      • i_love_my_babies Re: Rodzina ojca mojego dziecka 22.01.10, 22:41
        raczek47 napisała:

        > Co do jedzenia nieobranych i nieumytych marchewek-pod koniec
        > drugiej ciąży(wczesne lato)stałam się rzodkiewkożercą-jak
        widziałam
        > pęczek rzodkiewek to się trzęsłam z pożądania i nie było
        siły,zebym
        > ich nie zjadła-po drodze z warzywaniaka do domu potrafiłam zjeść
        dwa
        > pęczki-oczywiscie nieumytych, no bo gdzie po drodze?
        > A młodych wczesnoletnich marchewek nigdy nie obieram, tylko
        > dokładnie myję.


        to się za przeproszeniem w****j do pojemniczka i zanieś do badania,
        a nóż się zdziwisz???
        • berdyczow7 Re: Rodzina ojca mojego dziecka 23.01.10, 01:27
          Aaaaaaaa big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja