6,5 roku do szkoky -dałybyscie?

22.01.10, 12:50
mam problemsmilemoja córa chce bardzo od wrzesnia pojsc do szkoly...tzn chce-bo
jej najlepsze kolezanki ida-chodzoi z nimi do grupy..one ida bo koncza 7lat,a
ja caly czas chcialam,zeby moj za rok dopiero...........a tu nagle mi
wyskakauje ,placze i prosi,ze musi isc z nimi........
jedyne co mnie przekonuje to fajna,sportowa szkola.i boje sie,ze bedzie miala
zal,jak one teraz pojda,a ona za rok........
z 2 strony,nie chce jej zabierac dziecinstwa..masakra,jaki wybor......
    • bellinetta Oczywiście n/t 22.01.10, 12:55
    • miacasa Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 12:56
      dużo zależy od samego dziecka, od jego dojrzałości, zamierzam za rok posłać
      swoją córkę do pierwszej klasy gdy będzie miała 6 lat i 7 mies. (rocznikowo
      sześciolatek)
    • adsa_21 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:07
      ja bym poslala
      moj syn poszedl do szkoly jak mial dokladnie 6,5 roku (jest z
      czerwca).Jest b. zadowolony.Ma nowych kolegow, fajna Pania. A co do
      odbierania dziecinstwa to myslisz ze w zerowce nie bedzie prac
      domowych?wink
      • lolinka2 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:15
        moja prywatna córka prac domowych w zerówce miała od metra... obecnie
        (ii klasa) nudzi się jak mops smile
        • kocianna Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:19
          Ja poszlam do szkoly rok wczesniej dawno temu, uwazalam to nie za skrocenie
          dziecinstwa (z ktorego i tak niewiele sie pamieta) co przedluzenie mlodosci tongue_out
          Jedynym argumentem przeciw mogly by byc pewne trudnosci adaptacyjne zwiazane z
          niedostatecznym rozwojem emocjonalnym, ale skoro "koledzy ida"...
        • gabrielle76 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:19
          a ja bym nie posłała dziecka wczesniej do szkoły
    • iwonapa Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:18
      Posłałabym, jak najbardziej
      Ma fajne koleżanki, z nimi bedzie sie czuła pewnie.
      Za rok bedą inne dzieci, których nie zna.
      • cherry.coke Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:23
        > Posłałabym, jak najbardziej
        > Ma fajne koleżanki, z nimi bedzie sie czuła pewnie.
        > Za rok bedą inne dzieci, których nie zna.

        Dokladnie, bardzo wazny argument. Sama chce i w dodatku bedzie miala swoje
        towarzystwo - same ulatwienia.
    • moustilou Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:22
      co to znaczy 'zabierac dziecinstwo'?? to jest najczestszy argument jaki slysze w
      PL. dziecinstwo to tylko brak obowiazkow szkolnych?
      moje dzieci chodza do szkoly od 6 roku zycia - nie mam na to wplywu, sa w szkole
      od 8.30 do 16.15 z przerwa obiadowa, codziennie oprocz srody. nie widze zeby
      cierpieli. nadal sa dziecmi i maja swoje dziecinstwo- gry, zabawy z kolegami,
      nudzenie sie, przytulanie do mamy i taty itp.
      jezeli twoja corka dojrzala do szkoly to ja nie widze problemu
    • zebra12 Moja pójdzie jak będzie mieć 5l. 9 m. 22.01.10, 13:23
      I nie będę mieć na to wpływu. Ale teraz program w pierwszej klasie
      jest jak rok temu w zerówce.
    • dag_dag Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:24
      Ja z nieco innej perspektywy, bo angielskiej: moja córka poszła do szkoły w
      wieku 4 lat i 2 miesięcy, do zerówki. Teraz jest w pierwszej klasie. Pewnie
      szkoła różni się od polskiej, no ale bez przesady: nie aż tak bardzo, zwłaszcza
      na początku. Nigdy nie żałowaliśmy, ani córka ani my. Mała świetnie się tam
      odnalazła, w weekendy chce iść do szkoły.. Za tym zabraniem dzieciństwa, to
      niezbyt rozumiem, nie ma sensu myśleć stereotypowo. W Polsce bez wątpienia tak
      duże dziecko, jakim jest Twoje, posłałabym do szkoły.
      • kasia191273 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:27
        moja pojdzie za rok, czyli tuz po skonczeniu 4 lat, bo tak jest w
        Holandii
      • julinekk Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 23.01.10, 12:29
        Podpisuje sie. Moj syn poszedl do szkoly po angielsku- jak mial
        4lata i 4 mce. Zero problemow, szkola podoba mu sie bardziej niz
        przedszkole, nauczyl sie juz pisac swoje imie i pare innych slow,
        czytac, liczyc, dodawac. Widze jak go ciesza te umiejetnosci i wiem
        ze siedzac ze mna nie nauczylby sie tego wszystkiego.
    • mondovi Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:26
      pół roku to nie dramat.
    • bea.bea Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:30
      moj syn jest teraz w pierwszej klasie...radzi sobie całkiem nieźle , urodził się
      6 sierpnia, więc miał dokładnie 6 lat i 1 miesiąc...
      gdybym miała podjąć decyzję jeszcze raz to bym zrobiła tak samo..
      • liberkka Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:42
        Oczywiscie ze tak. Moj syn zaczal nauke w szkole jak skonczyl 4
        lata, ma niespelna 7 lat a to juz jego 3 rok. Ma zajecia codziennie
        od 8.50-15.15 i jest naprawde zadowolony. Zreszta pracowac trzeba
        wiec i tak gdzies musialby chodzic, jak nie szkola to przedszkole.
        Jednak tak jak powiedzialam, my w przeciwienstwie do Ciebie nie
        mielismy wyboru, pozdrawiamsmile
    • martishia7 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:46
      Poszłam do zerówki, ale w szkole, jak miałam 5l. i 8 miesięcy, czyli do
      pierwszej klasy jak miałam 6 i 8.
      Nie ma sensu dramatyzować. Dziecko już i tak umie czytać pisać i liczyć. W
      gruncie rzeczy gdzieś do 3ciej klasy to nic specjalnie nowego się nie nauczy, a
      przynajmniej będzie w swojej grupie - to nie do przecenienia.
      Ta różnica naprawdę jest niezauważalna. Nie da się tego ocenić na oko, że to
      dziecko jest młodsze. Na początku pierwszej klasy miałam problemy z "usiedzeniem
      na tyłku", bo byłam... ruchliwym dzieckiem. We wrześniu zapełniłam dzienniczek
      uwagami smile A potem się uspokoiłam i życie toczyło się normalnie. W sumie to
      byłam pokrzywdzona, bo ostatnia skończyłam 18cie w LO. Poza tym taki rok
      "zapasu" to fajna świadomość. Czujesz, że np bez żalu możesz rzucić studia jeśli
      Ci się nie spodobają. Albo wyjechać gdzieś na rok po maturze/studiach bez
      poczucia, że coś tracisz, zostajesz w tyle. W tzw. dzisiejszych czasach, kiedy
      wszyscy żyją w takim pędzie do nie-wiadomo-czego to bardzo relaksująca świadomość.
      • joanna_poz Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 13:51
        Poza tym taki rok
        > "zapasu" to fajna świadomość. Czujesz, że np bez żalu możesz
        rzucić studia jeśl
        > i
        > Ci się nie spodobają. Albo wyjechać gdzieś na rok po
        maturze/studiach bez
        > poczucia, że coś tracisz, zostajesz w tyle.

        ostatnio byliśmy na spotkaniu w szkole, gdzie namawiano własnie do
        posłania 6-latków do I klasy zamiast do zerówki.
        zażartowaliśmy sobie własnie, że nawet jakby nasze dzieci miały
        jakiś rok powtarzać to wylądują z równolatkami, no i zawsze będą
        mogły zwalić winę na nas za wcześniejsze posłanie do szkołysmile
    • w.i.l A czego nauczy fajna sportowa szkoła? 22.01.10, 13:47
      Obsługi skakanki?
      To nie przyda się na studiach.
      • gryzelda71 Re: A czego nauczy fajna sportowa szkoła? 22.01.10, 17:45
        Tego samego co zwykła szkoła plus więcej sportu?
    • protozoa Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:09
      Jeżeli dziecko słyszy, że pójście do szkoły to zabranie mu dzieciństwa to masz
      jak w banku problemy w II czy III klasie.
      Dzieci jednak najczęściej są mądrzejsze od dorosłych, bo chcą poznawac to co
      ciekawe, nowe, nieznane. I bardzo dobrze. Na miejscu dziecka też miałabym żal do
      matki, że przedłuża tzw. dzieciństwo, odrywa od koleżanek.
      A swoją drogą ciekawe czym jest według Ciebie dzieciństwo. Czy siedzeniem przed
      telewizorem i oglądanie bajek? Czy tez ubieranie i rozbieranie laki?
      A wybór puścić do szkoły czy nie nie jest żadna masakrą, jeszcze chyba nie
      dokonywałaś masakrycznych wyborów......
    • przeciwcialo Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:11
      Posłałam syna do szkoły jako szesciolatka, poszedł z kolegami z
      grupy przedszkolnej.
      Poslij tym bardziej że córka chce. Poradzi sobie świetnie, widac z
      opisu że to mądra osóbka która wie czego chce.
    • emilli3 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:14
      Mam taki sam problem, córka teraz koniczy 6 lat, to jak by poszła to
      by miała 6 i 8 miesięcy, ale jej nie puszczam.Konsultowałam z panią
      psycholok i oczywiście dziecko może iść, ale jak powiedziałam że jej
      nie puścimy to powiedziała że dobrą podjelismy decyzje.W grupie
      mojej córki już dzieci jej dokuczają że jest młodsza, i tak może być
      też w szkole, a koleżanki? znajdzie sobie nowe, jest jeszcze mała.
      Argument bo koleżanki idą i ona też by chciała za mną nie przemawia.
      Na początku też była zrozpaczona, ale zaczełam już wcześniej jej
      tłumaczyć i nawet to już zaakceptowała. To moje zdanie a Ty napewno
      zrobisz jak będziesz uważała. Pozdrawiam.
      • przeciwcialo Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:35
        No a co ci miała powiedziec.
        Za rok twoje dziecko mając ponad 7 lat bedzie się uczyc z
        sześciolatkami.
    • majenkir Re: 22.01.10, 14:21
      6,5 roku to juz duzy dzieciak!
    • mama_misi Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:27
      Poślij. Szkoła to nie zabieranie dzieciństwa. Ja posłałam 6 latke do szkoły, ani
      przez chwilę nie żałowałam decyzji.
      • piastka Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:43
        Ja zdecydowałam się posłać moją niespełna 6-latkę (jest z
        października) do szkoły z nst. powodów:
        - w zerówkach ponoć już nie uczą czytac i pisać, a córka ma spory
        potencjał w tym kierunku i bardzo chce
        - w szkole jest duży kłopot lokalowy dla klasy zerówkowej i dyrektor
        rozważa cofnięcie jej do przedszkola,
        - prawie cała grupa przedszkolna córki "idzie" do 1 klasy,
        - moje osobiste doświadczenie rozpoczęcia szkoły w wieku 6 lat jest
        jak najbardziej pozytywne.

        W końcu to trend z krajów najbardziej rozwiniętych i dlaczego mamy
        być w ogonie?
        I taki mały argumencik - mniej będzie mnie to kosztowało, chociaż na
        pewno więcej problemów z wcześniejszym odbieraniem ze szkoły.
    • alabama8 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:35
      W pierwszych klasach w przyszłym roku poziom będzie taki jak w
      zerówkach - więc o to się martwić nie musisz. Większym problemem
      byłaby raczej decyzja - przedszkole (zapewniające posiłki i opiekę
      przez 10-12g. czy szkoła gdzie w rachubę wchodzi obiad i świetlica).
      A zabieranie roku dzieciństwa? Czy ja wiem, raczej ptrzyłabym na to
      jako na "skracanie cierpienia". Szybciej przebrnie przez obowiązkową
      edukację. Za naście lat jej koleżanki będą już po maturze a ona
      będzie właśnie ryć do egzaminów. Nie ma co czekać.
      Ja sama nie bawiłam się w studia po maturze tylko od razu poszłam do
      pracy, a 2 kierunki skończyłam zaocznie już pracując na pełnym
      etacie. Teraz mam prawie 35 lat, 15 lat stażu zawodowego, ładnie
      wyglądające konto emerytalne. Jeszcze kilka lat i osiągnę minimalny
      wiek który trzeba przepracować, aby w przyszłości mieć prawo do
      emerytury. Wszystko szybko, łatwo i przyjemnie.
      • przeciwcialo Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 14:49
        To ile trzeba pracowac zeby na minimum zasłużyc?
        Teraz jak jest tak zimno to chciałabym juz być na emeryturze wink
    • kamire12 a jak jest w szkole? 22.01.10, 14:52
      a ja moze z innej strony.... moja corka skonczyla 5 lat. dopiero pod
      koniec roku bedzie miec 6. czy poslalibyscie do I klasy, czy nadal
      do przedszkola? bardziej martwi mnie to, ze w szkole to wyglada tak,
      ze dziecko ma zajecia do 11-12 i potem swietlica i z tego co wiem w
      tej szkole na swietlicy jest Pani, ktora nie organizuje czasu
      dzieciom, siedza i zajmuja sie same soba. jakos tego nie widze...
      jak 6-latek ma 4 godziny spedzic na swietlicy? jakis koszmar..... i
      jakos bardzo chce to przesunac w czasie.... jednak z drugiej storny
      boje sie, zeby nie bylo tak, ze pozniej bedzie jakby o rok w tyle.
      bo w przedszkolu jest "zakaz" uczenia literek, czytania, pisania
      itp. i co tu zrobic?
      • przeciwcialo Re: a jak jest w szkole? 22.01.10, 15:02
        Popytaj w wybranej szkole jakie podręczniki uzywaja.
        Teraz w szkołach odbywają sie dni otwarte- pojedź z dzieckiem ,
        pooglądaj, popytaj, czasami juz są panie wyznaczone które obejma
        przyszłe pierwsze klasy.
        No ale ja namawiam do posyłaniea szesciolatków bo jednego syna juz
        tak posłałam do szkoły i młodszego tez jako szesciolatka pośle.
        • izak31 Re: a jak jest w szkole? 22.01.10, 16:22
          Nie przesadzajdzie z tym zabieramiem dziecinstwa. Jakosc dziecinstwa
          nie zalezy od tego od kiedy dziecko pojdzie do szkoly. Dzwiny
          argument.
          Z innej strony. mam kuzynkę, ktorej córka jest w zerówce w szkole.
          Pani ich niczego nie uczy bo jej NIE WOLNO. To jaki jest sens
          zerowek w szkole? Jezeli juz jest zerowka to już mozna by było
          czegos te dzieci nauczyc.
    • marripossa Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 17:29
      Ja 5-latka posłałam do zerówki. A w zasadzie to nawet nie miał
      jeszcze 5 lat skończonych, bo z grudnia jest.
      • gawliki Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 17:50
        Jery laski wielkie dzieki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!strasznie mi pomoglyscie,w koncu
        nie bede czuc sie wyrodną matką..........
        ogolnie tez chce ja puscic,psycholog mowil,ze jest nad poziom,wiec nie o to
        chodzi.tylko wlasnie o to,ze to w przedszkolu wiecej sie bawi a tu juz
        obowiazkismilei dla nas tez....
        ale kamien mi spadl z serca(ja taka przezywkowa jstem)
        bardzo bardzo dziekuje!!!!!!!!!!
        • sosenka8 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 22.01.10, 19:29
          Wszystko zależy od dziecka. Nie ważne czy umie pisać, czy czytać.
          Liczy się rozwoj emocjonalny dziecka.
          Czy umie się np skupić nad danym zadaniem dłuższy czas, jak reaguje
          na uwagi pani dotyczącego np tego, że literkę dziecko postawiło w
          drugą stronę.
          Znam 6 latka (rocznikowo, ur. ma w sierpniu) który strasznie bierze
          do siebie uwagi tego właśnie typy, nie w tą stronę czy krzywo. A w
          pierwszej klasie właśnie na to sie patrzy.
          Dużo słyszałam opini o tym, że w zerówce nie wolno uczyć. Wg mnie to
          są wymowki tylko pań, bo im tak wygodniej. W zerówce szkolnej obok
          mnie uczą pisać i czytać w zerówce.

          Opinia, że moje dziecko będzie musiało iść obowiązkowo jak skończy
          sześć lat też jest moim zdaniem w tym przypadku nie na miejscu.
          Wtedy to będzie cała grupa 6 latków, a nie jak obenie że np na 20
          dzieci jest 6 sześciolatków.

          Wg mnie jedne dzieci 6 latnie jak najbardziej się nadają, inne nie.
          Sama matka powinna ocenić.
          A na wypowiedzi psychologów, czy pań z przedszkola, że dziecko na
          bank sie nadaje patrzyła bym z przymróżeniem oka.
          Z tego co słyszałam niektórzy mają odgórne zarządznie, żeby właśnie
          głosić taką teorię, byc może dlatego, żeby potem mówili jaka to
          cudowna reforma im się udało, że tyle rodziców puściło 6 latki do
          szkoły.
    • wieczna-gosia Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 23.01.10, 20:07
      jessu jakie zabieranie dziecinstwa no wezcie sie ludzie palnijcie
      przeciez nawet jesli na studia pojdzie majac 18 lat to nie musi isc
      do kieratu i roboty moze sobie byc dzieckiem dowolnie dlugo smile
    • maadzik3 Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 23.01.10, 20:33
      Zadne zabieranie dziecinstwa. Moj chodzi od 5 lat do szkoly (tutaj jest to wiek
      obowiazku szkolnego) i bawi sie fantastycznie a szkole uwielbia. Urok
      dziecinstwa nie polega na tym zeby sie tylko bawic zabawkami.
      • monika121975 przepraszam za przydługi post, ale.... 23.01.10, 21:11
        No dobra, a co powiecie na nasz przypadek : córka w czerwcu kończy 6
        lat. Strona techniczna : szkoła na osiedlu jest przeludniona (i
        ciągle dobudowują nowe bloki=nowe rodziny z dziećmi). Bodajże rok
        temu pierwszaki chodziły na godz.11. Musiałabym zaprowadzać ją rano
        do świetlicy, ze świetlicy szłaby na lekcje, a potem znowu do
        świetlicy do czasu mojego powrotu (16.30-17.00). Ewentualnie być
        może udałoby się znaleźć opiekunkę do wcześniejszego przyprowadzania
        ze szkoły (obciążenie finansowe, bo stawki godzinowe są sporo wyższe
        niż przy niani "na stałe"). Pozostaje też sprawa zaufania do
        potencjalnej opiekunki. Nie wiem czy w szkole jest stołówka, ale
        podejrzewam, że nawet gdyby była to córka i tak by pewnie nie jadła
        w niej obiadów (nie zdążyłaby w ciągu przerwy).
        Strona edukacyjna i emocjonalna : na "testach" wrześniowych w
        przedszkolu wypadła bardzo dobrze. Od półtoraroku płynnie czyta.
        Potrafi dodawać i odejmować w pamięci do 20. Jest bystra, zdolna i
        mogłabym tak dalej smile Ale... jest też bardzo wrażliwa. Bardzo
        przejmuje się wszelką krytyką. Nawet czasami płacze, że się do
        niczego nie nadaje, nie ma żadnego talentu (hm,hm wpływ tvwink, pomimo
        naszych zapewnień. Nieraz słyszę z jej ust pretensje, że jest
        najmniejsza w grupie i że nie musi tak ładnie rysować jak Kasia, czy
        robić tak prostych szlaczków jak Filip. Jest w grupie starszych
        dzieci jako "wybranka" Pani. Do przedszkola chodzi w zupełnie innej
        dzielnicy. Poszła w wieku niecałych 3 lat i pierwszą grupę
        przeryczała (każdy ranek) więc adaptacja i początki były trudne. No
        i kazali spać w dzień, czego moje dziecko zaprzestało po ukończeniu
        roku (życie jest dla niej za ciekawe żeby spaćsmile. Na szczęście do
        wakacji były tylko 3 miesiące i jakoś to poszło. W 2 grupie więcej
        się działo, dziecku się nie nudziło to i histerii nie było. Do
        szkoły mamy zamiar zapisać ją na osiedlu z nadzieją że od 3-4 klasy
        będzie chodziła i wracała sama. Dzieci jest sporo, pozna nowe
        koleżanki. Syn sąsiadki też idzie do 1 klasy w 2011 i mamy nadzieję,
        że będą w jednej klasie, co ułatwiłoby odbieranie/przyprowadzanie,
        bo sąsidka jeśli pracuje to do godz. 13 i już wstępnie zadeklarowała
        się z pomocą, na co do końca nie mogę liczyć, bo ma jeszcze jedno
        dziecko w wieku przedszkolnym a kolejne lada moment pojawi się na
        świecie i wiadomo jak to wtedy jest.
        Generalnie póki co tłumaczymy córce, że nie pójdzie teraz do szkoły
        tylko za rok razem z tym synkiem sąsiadki i póki co przyjmuje to na
        spokojnie.
        Ale sama nie wiem czy to będzie dobra decyzja....
        Miejsce w naprawdę fantastycznym przedszkolu (w zeszłym roku byli
        nawet na 3 dniowym zielonym przedszkolu) z całodzienną opieką i
        wyżywieniem ma zapewnione.
        Z drugiej strony może szkoda marnować jej talent??

        Nie wiedziałam, że to będzie taka trudna decyzja......
        • przeciwcialo Re: przepraszam za przydługi post, ale.... 24.01.10, 07:17
          A czy szkoła musi być na osiedlu? Moja rejonowa ma klasy po 30
          dzieci- do takiej chodzi syn. Kilka przystanków i do wyboru są dwie
          szkołay gdzie jest po 18 dzieci, stołówka, swietlica dla małych
          uczniów.
          Poszukaj.
          • fogito Re: przepraszam za przydługi post, ale.... 24.01.10, 09:05
            Poszukałabym dobrej szkoły gdzieś dalej, jeśli jest to możliwe.
            Chociaż czasami jest tylko jedna i wtedy nie ma co wybierać. W
            każdym razie trzymanie 6 latka w przedszkolu to jednak nie jest
            najlpszy pomysł.
            • monika121975 Re: przepraszam za przydługi post, ale.... 24.01.10, 10:18
              Wolałabym, żeby chodziła do szkoły na osiedlu. Nie czułaby
              odizolowania na podwórku. Poza tym mam nadzieję, że mniej więcej od
              3 klasy sp zacznie sama chodzić do szkoły. Jakoś nie wyobrażam
              sobie, żeby córka musiała dojeżdżać sama autobusem, a ja nie wiem co
              będzie za parę lat i czy dam radę wozić ją do szkoły i ze szkoły
              (drugie dziecko, zmiana pracy itp). Ja wiem, że dzieci jeżdżą same,
              moja siostra sama jeździła 4 przystanki autobusem mpk do zerówki i
              żyje.
              Generalnie jestem za szkołą na osiedlu, pomimo że nie cieszy się
              zbyt dobrą opinią.
              Sama poszłam do szkoły mając niecałe 7 lat, podczas gdy jeden z
              moich kolegów był ode mnie o rok prawie starszy - jestem z grudnia a
              on ze stycznia. Generalnie nie pamiętam, żebym miała z tego powodu
              jakieś problemy; byłam bardzo dobrą uczennicą i nie miałam poczucia,
              że muszę komuś dorównywać.
              Ech, sama już nie wiem...
              • przeciwcialo Re: przepraszam za przydługi post, ale.... 24.01.10, 10:29
                U mnie pod blokiem spotykaja się dzieci z 5 szkół, do rejonówki
                chodzą tylko moje.Reszta chodzi do innych szkół wybranych przez
                rodziców. Żadne nie czuje sie wyizolowane.
        • mamabuly Re: przepraszam za przydługi post, ale.... 24.01.10, 23:43
          monika121975 w świetlicy Twoje dziecko będzie spędzac czas z innymi
          dzieciaczkami, to czas na socjalizowanie się. Dzieci lubia byc czas
          razem.
          Potem szkoła rozumiem, że problemem jest jedzenie.
          Ale jeżeli maleśtwo zje porządne śniadanie (moja córa zjada
          "naleśnika", a tak naprawde to jest omlet z całego jajka z odrobina
          maki, mleka przesmarowany miodem, albo odrobina nutelli), a potem
          wsunie jakis świeży owoc i bakalie na świetlicy (pakujecie wieczorem
          razem i mała wie co ma w pudełeczku/ach). To nawet jak nie zdązy
          pozrądnie wsunąć obiadu to z głodu nie padnie. Na podwieczorek
          możesz jej zpakowac ogóra, kwałek żółtego serka, czy pomidory. Razem
          obmyslcie jakieś kolorowe menu. To się może udać. Moja pięciolatka
          spokojnie sobie radzi. No czasem jej sie pomyla pojemniki albo
          zapomni, ale z głodem nie przymiera.
          powodzenia!smile
    • czar_bajry Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 24.01.10, 10:33
      Pogadaj z psychologiem i z nauczycielkami z zerówki jak wypadła diagnoza
      przedszkolna.
      Te opinie powinny pomóc w podjęciu decyzji.
    • evrin Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 24.01.10, 22:20
      jestem nauczycielka w podstawowce i swojego 6 latka bym nie poslala do szkoly z 7 latkami, bo rok to przepasc. to sa moje obserwacje, oczywiscie kazdy moze uwazac inaczej.
    • niamn Re: 6,5 roku do szkoky -dałybyscie? 24.01.10, 23:04
      Nie rozumiem absolutnie argumentu z "odebraniem dzieciństwa". Właśnie taką mi
      krzywdę wyrządzono: czytałam w wiek 4 lat, w przedszkolu czytałam bajki innym
      dzieciom, byłam nad wiek rozwinięta (żaden geniusz ze mnie nie był, ale nawet
      byłam bardziej rozwinięta emocjonalnie i intelektualnie niż rówieśnicy) i
      dopraszałam się rodziców by mnie puścili do szkoły o rok wcześniej (urodzona
      jestem we wrześniu, czyli miałabym wówczas równe 6 lat). Moja mama stchórzyła,
      bo jej siostrę posłano o rok wcześniej do szkoły i moja ciotka od zawsze
      powtarza, że ukradziono jej rok dzieciństwa.

      Przez pierwsze 3 lata w podstawówce nie nauczyłam się nic, stracone lata, do
      dziś zazdroszczę dzieciom które posłano do szkoły o rok wcześniej i rodzicom w
      żartach ów błąd wypominam!smile

      Posyłaj córkę do szkoły i tyle!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja