dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy??

28.01.10, 14:37
Kiedy czytam fora o niemowlakach to uderza mnie w wielu-większości postów
totalne zrezygnowanie matek.
Zazwyczaj piszą - moje dziecko nie uśnie samo nigdy w życiu,
moje dziecko nie lubi pić wody, nie lubi jeść z butelki,
nie umie jeść z "cysia" (sic!) a już w szczególności ,że nie są w stanie na 5
minut wyjść do łazienki ,bo dziecko wyje;
albo jak moja znajoma ,która twierdzi,że umiera ze zmęczenia,bo jej mała (6
m-cy) jest nieznośna ,niegrzeczna i rozrabia.
Zastanawiam się jak wiele matek nie próbuje współpracować z dzieckiem ,
uczyć ,przyzwyczajać,a przede wszystkim żyć w zgodzie ze sobą i dobrem dziecka ?
Przecież dziecko to nie jest potwór wcielony, który się uparł zrobic nam na
złość, zniszczyć nam życie towarzyskie,uczuciowe,seksualne czy co tam jeszcze
wink....
    • czar_bajry Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 14:43
      Też mnie to zastanawiasmile
      Moje dzieci cała trójka były naprawdę grzecznymi niemowlakami, same zasypiały,
      potrafiły zająć się sobą przez pewien czas i spały w nocysmile
      Lubiły spacery i miały ustalony rytm dnia.
      Nie wierzę żeby były jakimś ewenementem. Każdy problem był do rozwiązania, jak
      córka w wieku 4 mieś. przestała jeść z butelki to chcąc a raczej nie chcąc
      przerzuciłam się na łyżeczkęsmile
      • gryzelda71 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 14:46
        Zawsze te zastanawiające się mają jakimś cudem "grzeczne" dzieci.
        • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 14:56
          Mój niemowlak , mój pierwszy niemowlak, nieplanowany ,
          nie jest dzieckiem matki polki, nie jest dzieckiem matki poświęcającej się, jest
          dzieckiem kwękającym, ale to ni utrudnia mi życia.
          Napisałam WYDAJE MI SIĘ ,bo nie znam wielu niemowląt osobiście,
          jednak po wypowiedziach niektórych zrezygnowanych matek wydaje się ,że to
          jakieś złośliwe bestie mające na celu zniszczyć innym życie wink
        • czar_bajry Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 14:58
          Żadnego cudu tu nie widzę, po prostu grzeczne były i tyle, potem jak podrosły to
          różnie bywałotongue_out
          Czy sądzisz że zdecydowała bym się na 3 dzieci gdyby były wyjącymi po nocach
          potworami?
          • gryzelda71 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:11
            No ja się zdecydowałam,mimo iż pierwsze wyło.
          • przeciwcialo Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:12

            > Czy sądzisz że zdecydowała bym się na 3 dzieci gdyby były wyjącymi
            po nocach
            > potworami?

            Wykorzystam cytat. Moje dzieci jako niemowleta były grzeczne.
            • czar_bajry Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:16
              przeciwcialo napisała:

              >
              > > Czy sądzisz że zdecydowała bym się na 3 dzieci gdyby były wyjącymi
              > po nocach
              > > potworami?
              >
              > Wykorzystam cytat. Moje dzieci jako niemowleta były grzeczne.

              Wszystko to napisałam - coś nie tak?
              • przeciwcialo Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:18
                Moje tez wink
          • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:36
            > Czy sądzisz że zdecydowała bym się na 3 dzieci gdyby były wyjącymi po nocach potworami?

            Ja bym się pewnie nawet na drugie nie zdecydowała, tak jak parę moich pechowych koleżanek. Chociaz z drugiej strony, gdybym mogła wtedy przewidzieć, co będą odwalać jako nastolatki... wink
            • czar_bajry Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:14
              echtom napisała:

              Chociaz z drugiej strony, gdybym mogła wtedy przewidzieć, co będą o
              > dwalać jako nastolatki... wink

              No tak u mnie też bywają schodysmirk
      • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 14:50
        Mój też ma rytm dnia z tym,że codziennie inny big_grin
        Może się mylę, nikogo nie oceniam,ale wydaje mi się ,że niektórym brak cierpliwości.
        Dzieci, które znam ,znałam osobiście( a nie było ich wiele) były jednak skore do
        przyzwyczajenia się, nauczenia,zajęcia sobą, nie kwękania itd.
        • przeciwcialo Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:13
          To nie brak cierpliwości tylko radar w dziecku. W gazecie napisali
          że jak dwa razy pobuja w prawo i dwa w lewo to napewno zasnie. Nie
          zasypia to matka się denerwuje a dziecko denerwuje sie że matka
          zdenerwowana.
          • mamand Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 11:18
            > To nie brak cierpliwości tylko radar w dziecku. W gazecie napisali
            > że jak dwa razy pobuja w prawo i dwa w lewo to napewno zasnie. Nie
            > zasypia to matka się denerwuje a dziecko denerwuje sie że matka
            > zdenerwowana.

            bo na tym polega cały problem z poradnikami - dzieci ich nie czytają
            i nie wiedzą jak się powinny zachować wink
            • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 11:35
              Moja średnia czytała i jako noworodek przesypiała 20 h na dobę, budząc się co 4-5 h na karmienie smile
    • iwoniaw Nie można generalizować 28.01.10, 14:44
      Są dzieci "trudniejsze" i wymagające więcej uwagi niż inne, są matki
      przewrażliwione, którym się w głowie nie mieści, że można zignorować kwęk
      dziecka przez minutę i jednak się wysikać do końca wink
      • lykaena Re: Nie można generalizować 28.01.10, 14:52
        No chyba jednak więcej niż przez minutę smile
        Mój kwęka, bo co ma innego robić -przecież mi nie powie na co ma ochotę, jednak
        mimo to wezmę prysznic, umyję i wysuszę włosy-nie biorę Go z sobą do łazienki.

        "..Powiedziałem: znam takie miejsce, gdzie przychodzą umierać koty..."
        • iwles Re: Nie można generalizować 28.01.10, 15:01

          głośną masz suszarkę ? wink
          no i masz odpowiedź, dlaczego kwęk ci nie przeszkadza.
    • wespuczi Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:02
      a ja chodzilam z kilkumiesiecznym dzieckiem na rekach do kibelka, w nocy wogole
      tego nie pamietajac, on nie kwekal, on sie darl,
      ale pewnie niezaradna jestem, bywa!
    • chococino Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:02
      Co masz na myśli pisząc o współpracy matki z dzieckiem, które nie chce pić z
      butli absolutnie niczego? Co masz na myśli pisząc o przyzwyczajaniu i życiu w
      zgodzie z dzieckiem, które nie chce nic prócz mleka matki?
    • figrut Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:06
      Jakimś cudem zawsze dziwią się te, którym własne dzieci w kość nie dają. Mam
      troje dzieci. Przy dwójce gdzieś tak od początku 3 miesiaca życia mogłam się
      wysypiać i w zasadzie wszystko zrobić. Przy jednym (środkowym) wciąż byłam
      zmęczona, niewyspana i nie miałam czasu wskoczyć do wanny, aby wykąpać się bez
      wyskakiwania w trakcie namydlania.
      • an_ni Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:18
        mnie dziecko dawalo w kosc dopoki ja sama sie nie uspokoilam, dopoki
        nie nauczylam sie panowac nad dzieckiem i nad naszymi emocjami
        tak naprawde ona byla aniolkiem i nadal jest
        takze zgadzam sie niezaradna (a takze niepewna, nadgorliwa, nerwowa)
        matka = dziecko potwor
        • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:43
          Kurczę, ale ja przy pierwszym byłam na maksa niezaradna, niepewna, nadgorliwa, nerwowa, a mała chodziła jak szwajcarski zegarek i już po 8 miesiącach zamarzyła mi się powtórka smile Podobno ma to coś wspólnego z dojrzałością układu nerwowego niemowlęcia.
    • przeciwcialo Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:10
      Naczytaja się że matka ma byc na zawołanie dziecka i to powody. A to
      dziecko ma się dostosowac do otoczenia a nie otoczenie do dziecka bo
      potem sa skutki.
      Na instynkt sie zdac a nie na gazety.
    • kaamilka Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:13
      widać, że masz sporo wolnego czasu przy tym nieplanowanym dziecku,
      skoro masz czas zajmować się takimi pierdołami...
      wyobraź sobie, że każde dziecko jest inne - moje np. jest kochane i
      urocze, jak ktoś jest przy nim i gada do niego, turla go, łaskocze;
      kiedy zostaje sam, to jest najpierw miałczenie potem płacz, ale za
      to zasypia dopiero ok. 21.30 i w gruncie rzeczy niewiele mam czasu
      dla siebie, bo pracuje
      ale mam dziecko jakie mam, ale w życiu nie zastanawiam się co robią
      inne matki, że nie mogą wziąć prysznica
      • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:37
        No jestem jeszzce na macierzyńskim więc siłą rzeczy...
        to tylko wątek na forum ,jak wile innych ,nie zesram się z tego powoduwink
        A Ty szczycisz się tym ,że pracujesz?
        • kaamilka Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:05
          > No jestem jeszzce na macierzyńskim więc siłą rzeczy...

          Plotę głupoty...? Czy naprawdę macierzyński zabiera część inteligencji?

          > A Ty szczycisz się tym ,że pracujesz?

          A uważasz, że to jest zaszczyt? rotfl big_grin
    • najma78 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:14
      Nie widzialam jeszcze rozrabiajacego 6-m-cznego dziecka. Najczesciej przyczyna
      zmeczenia jest nocne wstawanie, czasem kolki i to wlasciwie tyle. Reszta to
      kwestia organizacji, dziecka ni etrzeba caly czas nosic, jesli nic mu nie dolega
      to ladnych kilkanascie minut polezy, porozglada sie, pobawi. Fajnie tez jest z
      niemowletami bo roku to jeszcze sporo spia. Pozniej jest coraz gorzej i
      potrzebuja wiecej uwagi. Jak dla mnie to im mniejsze tym mniej przy nich pracy,
      takie wnioski wyciagnelam przy wlasnej dwojce.
    • epb3 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:24
      jak mam pms to moje dziecko jest neiznośne, robi mi na złośc, nie chce spac, nie
      chce jesć, glośno krzyczy, wywala wszystko z szafek, rozrzuca zabawki...

      bo:
      - krzycze na niego, nie ma cierpliwości, jestem nieznośna, nie bawie sie z nim,
      nie rozumiem jego problemów, nie slucham jak do mnie mowi...

      i tak sobie myslę, ze wiele przypadków to wlasnie takie.
      tzn tak wygląda ich cale zycie jak ten moj jeden czy 2 dni w miesiącu. napewno
      są mniej i bardziej wymagające dzieci.
      ale to tez zalezy jak bardzo Matka potrafi i chce wsluchac sie w swoje dziecko.
      nie poswiecac, ale czasem dostosowac. i traktowac jak czlowieka - czyli
      5-miesieczniak ma prawo oczekiwac ze bedziesz go ciągle nosic albo sie z nim
      bawic bo jest ciekawy swiata a sam jeszcze nie umie sobie poradzic. 2 latek ma
      prawo ciągle gadac az uszy puchną i trzeba cierpliwie odpowiadac. kazde dziecko
      moze miec zly dzien bo zle spalo, jest zla pogoda albo mama ma dzis PMS smile

      i jak sie zgramy, to z kazdym da sie dogadac, nawet najbardziej wymagającym
      urwipołciem. a i kazda matka ma czasem prawo pomarudzic i napisac ze wszystko
      nie gra smile
    • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:40
      Czyżby klasyczny przykład na "iderz w stól ,a...." wink
      Napisałam :"w wielu-większości postów.."" Zazwyczaj piszą..."" Zastanawiam
      się..."...
      Chyba nikogo nie uraziłam?
      Mój syn ma 3 miesiące, czasem płacze czasem kwęka, czasem śpi, czasem nie chce itd.
      Ale w życiu nie napisałabym ,że jest niegrzeczny, w zżyciu nie nasłuchiwałabym
      kwękanie i goła,mokra biegła z wanny na złamanie karku itd. - do takich
      wypowiedzi się odniosłam.Tyle.
      • ledzeppelin3 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:42
        Ja myślę, że jak dasz taką buźkę uśmiechniętą w poście, to na pewno nikogo nie
        urazisz. Bo to znaczy że jestes sympatyczna.
      • gryzelda71 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:42
        A co złego w nasłuchiwaniu kwękania.Nie lubiłam jak moja córka płakała,dlatego
        reagowałam na każde kwęknięcie.
    • i_love_my_babies Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:44
      no to moje dziecko jest potworem
      pierwsze było aniołkiem

      bo mój niemowlak:
      - śpi w dzień 3 razy po pół godziny
      - spać chodzi po północy
      - nie zaśnie bez piersi
      - nie tyka smoka ani butli
      - pobawi się sam 5 minut
      - jak zostawię i oddalę się na krok - drze się, a jak nie ma
      reakcji z mojej strony to zanosi się płaczem

      i co Ty na to???
      • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:47
        W moim wątku chodzi właśnie o to co TY na to ? wink
        Wiadomo -dzieci płaczą, wiadomo kwękają,srają,sikają i trzeba się nimi zająć, a
        mój wątek o kwękających matkach raczej jest -
        A Ty kwękasz co najwyżej na teściową wink
        • i_love_my_babies Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 16:49
          co JA na to?

          no cóż, bywają dni, że potrafię ryczeć 2 godziny z bezsilności (tak
          jak ostatnio, gdy młody usnął o 21ej, przebudził się o 22ej,
          pobiegłam z cycem, na co wpadł starszy z awanturą: "bo tata...", a
          tata NIE MÓGŁ go powstrzymać) - nie widziałam na oczy tak wyłam, bo
          byłby to mój pierwszy wolny wieczór od jakichś 5 miesięcy

          gdybym na to wpadła, pewie opisałabym to na forum
          i wiele innych rzeczy

          uwierz mi, bywają trudne dzieci, bywają zmęczone, sfrustrowane mamy,
          które szukają pocieszenia czy rady na forum

          ja podejrzewam, że mój dzieć jest jakimś cyborgiem, kocham go całym
          sercem, ale czasem jak po raz kolejny budzi się uśmiechnięty i
          wypoczęty o godz. 22.30, to mam ochotę wyjść, i nigdy nie wrócić

          ciesz się, zatem, że Twoje tylko kwęka i możesz dokończyć prysznic,
          mój nie kwęka, tylko WYJE i traci oddech, więc wyskakuję w 5 sekundwink
    • 18_lipcowa1 ta ta 28.01.10, 15:49
      taa albo np mamy poddane woli dzieci typu
      '' moj 2 miesieczy synek jezdzi w foteliku samochodowym, na stelazu
      wózka, bo on gondoli nie lubi''

      no ok nie lubi, ja rozumiem
      ale to matka jest matka, dorosłą myśląca by jednak jakoś to dziecko
      spacyfikowac, a nie robić to co ''ono lubi'' a co niekoniecznie jest
      dobre dla niego przecież
      • myelegans Re: ta ta 28.01.10, 15:54
        Lipcowa, wiele niemowlakow ma niezdiagnozowany reflux zoladkowy i
        nieustajacy dyskomfort i zgage, jak sa polozone w pozycji
        horyzontalnej i beda sie darly zawsze i nie przesypialy dluzej niz
        godzine dzien czy noc. Znam przypadki z pierwszej reki.
        Polozone w foteliku samochodowym, albo trzymane w pozycji
        polsiedziacej beda spaly, bo zgaga im nie dokucza.
        Ot co.

        • 18_lipcowa1 Re: ta ta 28.01.10, 16:08
          myelegans napisała:

          > Lipcowa, wiele niemowlakow ma niezdiagnozowany reflux zoladkowy i
          > nieustajacy dyskomfort i zgage, jak sa polozone w pozycji
          > horyzontalnej i beda sie darly zawsze i nie przesypialy dluzej niz
          > godzine dzien czy noc. Znam przypadki z pierwszej reki.
          > Polozone w foteliku samochodowym, albo trzymane w pozycji
          > polsiedziacej beda spaly, bo zgaga im nie dokucza.
          > Ot co.


          Tjaa jasne. Wszystkie mają reflux.
          Wiesz co - moje dziecko kocha TV, po prostu kocha i każdy płacz i
          każda nuda i wszystko co złe - mija i ustaje jak zobaczy TV
          Co nie znaczy że ja pozwalam jej ten TV oglądać, bo jestem myslącą
          osobą i wiem, że jej to szkodzi.
          Moje dziecko również nudzi się już w spacerówce,chce oglądać, więc
          na spacerze trochę śpi a trochę wyje.
          I ja jako mysląca matka nie włożę jej do spacerówki/fotelika bo wiem
          że jest za mała i jej to zaszkodzi.
          Dzieci lubią rzeczy które im szkodzą i to moim zadaniem jest ukrócić
          te chęci/wymagania itp. Nawet kosztem płaczu. Trudno.

          I mialam mysli mamę ktora przesadza dziecko BO TAK a nie taką ktorej
          dziecko ma reflux wiec juz nie tłumacz, ok ?
          • 18_lipcowa1 Re: ta ta 28.01.10, 16:09
            sorki miało być ''nudzi się w gondoli''
          • marychna31 Re: ta ta 29.01.10, 09:10

            > I mialam mysli mamę ktora przesadza dziecko BO TAK a nie taką ktorej
            > dziecko ma reflux wiec juz nie tłumacz, ok ?

            A skąd ty wiesz, które dziecko ma refluks a która mama przesadza? Jesteś
            lekarzem, że potrafisz poprzez forum nieomylnie diagnozować? NIe przyszło ci do
            głowy, że mama, która jest ze swoim dzieckiem 24h/dobę wie o nim i jego
            potrzebach o wiele więcej od wymądrzającej się paniusi z forum, która to na
            pewno wie, że "ona jest mamusią, która przesadza".
            • gryzelda71 Re: ta ta 29.01.10, 09:16
              Oj daj spokój.Lipcowa wszystko wie najlepiej.Tak się juz urodziła i jak pisze,ze
              coś NIEMOŻLIWE to tak jest i musisz się z tym pogodzić,choćby twoje
              doświadczenie mówiło co innego.
            • 18_lipcowa1 Re: ta ta 29.01.10, 09:23

              > A skąd ty wiesz, które dziecko ma refluks a która mama przesadza?

              Ano stąd, że czytam takie wątki. Nie tak dawno był taki ''mój syn
              nie znosi gondoli to go wożę w foteliku''
              Ani słowa o wizycie u lekarze, refluksie itp.
              Domyślam się, że mama sobie sama zdiagnozowała i podjęła decyzję.
              Ba, mogę być nawet pewna, zwłaszcza po lekturze for ciązowych i
              dziecięcych że takie mamusie SĄ.
              • mamand Re: ta ta 29.01.10, 12:46
                > Ba, mogę być nawet pewna, zwłaszcza po lekturze for ciązowych i
                > dziecięcych że takie mamusie SĄ.

                noooo, są też takie które pytają czy się zakłada buciku dzieciom
                które jeżdżą w wózkach
    • migotka-2 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:53
      Mam trójeczkę i każde inne. Najbardziej absorbujacy był środkowy z powodu
      nękających go schorzeń. Co do kwękania to mamy często kwękaja gorzej niż dzieci.
      Oczywiście nie wszystkie, większość radzi sobie wyśmienicie.
      Te narzekające na swoje dzieci i świat wokół to prawdopodobnie mamy, którym
      rzeczywistość rozminęła się z wyobrażeniami i oczekiwaniami.
      I potrzebują czasu czasami bardzo bardzo dużo żeby poukładać sobie codzienność.
      Też mogłabym użalać się, ze najmłodszy chce tylko cycusia ale lepiej chyba
      poszukać rozwiązania i odpowiedzi dlaczego tak jest niż narzekać.
      Tylko obserwując moje znajome koleżanki mamy ( mniejszość ) tak jest wygodnie,
      ponarzeka i ktoś się ulituje i pomoże (teściowa, mama, siostra, koleżanka). Ja
      sama, ze względu na prace korzystam czasami z pomocy jednak do głowy nie
      przyszło mi nigdy żeby kogoś wmanewrować w opiekę nad Młodym użalając się na
      jego zachowanie. A znam kilka przypadków kiedy do niepracującej mamy
      przedszkolaków jedzie babcia pomóc gotować na cały tydzień, bo przecież przy
      dzieciach to nic zrobić się nie da, nawet wykąpać.
      Moim zdaniem kwestia dobrej organizacji i wszystko się da nawet jak młode
      marudne i kwękające, kosztuje to niestety więcej nerwów i zmęczenia ale się da.
      I na pewno próbować porozumiewać się z dzieckiem nawet najmniejszym, to przynosi
      efekty na przyszłość.
      Sytuacja dzisiaj w sklepie z butami:
      Jęczące dziecko ok 8-letnie: mamo ja chcę na rzepy
      stojąca obok ciocia: ale jesteś już dużo, a te buciki ze sznurówkami są dużo
      fajniejsze
      jeszcze głośniejszy jęko-kwęk: nie
      na co mama: przecież go nie zabiję! i kupiła na rzepy.
      I tym sposobem kilkuletni brzdąc wie, że jęko-kwękiem uda się wiele rzeczy
      załatwić, trenował pewnie od niemowlaka.
      PS moje też próbowały jęko-kwęków ale, że na mnie działa takie zachowanie jak
      płachta na byka to się szybko oduczyły.
    • paolka_82 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 15:56
      Ludzie dorosli sa różni, sa holerycy, sa i flegmatycy. Sa odporni na stres, sa i
      tacy, których załamuje najdrobniejsze niepowodzenie. Sa ludzie przebojowi, sa i
      nieśmiali.
      Tak samo różne sa dzieci. Mój najstarszy przestawiony na butelke w wieku 3
      mies, budził sie na butlę w nocy do 3 rż., z popołudniowej drzemki wstawał
      zawsze z płaczem i "rozkrecał " sie około 2 godz. Do tej pory jest płaczliwy i
      chimeryczny. Młodszy syn odstawiony na butle w wieku 2 mies. około roku
      przesypiał pieknie każda w zasadzie noc, a nawet jak sie obudził to sobie
      "pogadał" i usypiał. Nigdy nie zdazyło mu sie obudzić z płaczem, otwierał oczy i
      szczeżył sie jak szczerbaty do sucharów. Do tej pory jest pogodnym dzieckiem,
      bezkonfliktowym.
      Najmłodsza królewna ma 14 mies i do tej pory na cycku,do 10 mies nie dało jej
      sie z nikim zostawic nawet na pół godz. Ryk był dopuki nie zobaczyła mamusi i
      koniec. Nie pomagało nic.
      Chłopcy po kapieli szli spać i byłam pewna że do 1-2 w nocy będa spac "martwym
      bykiem" (tak od ok. 5 mies), księzniczka natomiast idzie4 spac o 19,30 po czym
      budzi sie po 20, nastepnie przed 21, po 21 po 22 i około północy. Po północy
      budzi sie jeszcze jakies 3 razy ale wtedy to juz na śpiocha usypiam ja cyckiem.
      Prezz te 14 mies przespała JEDNĄ noc bez pobudki. Dopuki sie nie urodziła, tez
      nie wierzyłam, ze dziecka nie można nauczyc spania w nocy. A jednak.
      Dzieci sa różne, dorośli są różni. Nie ma co sie zawzinać i pisac bzdur, ze ja
      to sobie nie wyobrazam, że moje to nigdy, aj to zawsze... To troche jak te
      "pańcie" o których pisze kropka w innym watku.
      • lykaena Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 17:14
        no i otóż to. brawo. sedno
      • morekac Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:14
        > Dzieci sa różne, dorośli są różni. Nie ma co sie zawzinać i pisac bzdur, ze j
        > a
        > to sobie nie wyobrazam, że moje to nigdy, aj to zawsze...
        Dla mnie oczywista oczywistość..
        • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:48
          > Dla mnie oczywista oczywistość..

          Ale nie dla wszystkich. Chyba dość powszechne jest przekonanie, że do pewnego wieku wszystkie dzieci są jednakowe i powinny się rozwijać według jednego książkowego wzorca.
    • figrut Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 17:13
      Mój średniak położony co drugi dzień nie płakał, nie kwękał tylko darł się.
      Dosłownie się darł po czym przy tym darciu tak nadwyrężał, że ulewał, a ulewał
      przez nos. Idź się wtedy wykąpać spokojnie znosząc darcie i nie zastanawiać się,
      czy dzieciak przy okazji się nie dusi tym co ulał. Ile dzieci tyle może być
      przypadków. Jedno będzie kwękać, inne rzewnie płakać i nie każda matka nie
      przypłacając tego swoim zdrowiem psychicznym będzie w stanie to przeczekać ze
      stoickim spokojem kąpiąc się, jedząc, malując do końca. Mnie nie wzrusza ogromna
      rana i lejąca się krew którą muszę opatrzyć, bo inni na ten widok mdleją, ale
      serce mi rozdziera rzewny płacz dziecka, skowyt i skamlenie psa, czy też
      rozpaczliwe miauczenie kota.
      • morekac Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:09
        Dopóki go słychać - to przynajmniej wiadomo, że jeszcze nie uduszony...
    • siasiunia1 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 28.01.10, 21:20
      a mi się wydaje że dużą rolę gra nastawienie matki.
      Moje dziecko do prawie 2 roku życia nie przespało całej nocy. Zawsze w środku nocy a to woda, a to powywanie etc. Dziecko mojej siostry (prawie ten sam wiek) przesypialo bez problemu.
      Dowiedzialam sie od tesciowej in spe ze M tez do 2 roku zycia nie przespał całej nocy. Wiec stwierdziłam że poczekam i zobaczymy. I rzeczywiście przed 2 urodzinami zaczeły sie cudowne przespane noce z przerwa na kaszkę rano i spanie do 9 smile
      I tak po kolei z każdą rzeczą - czyjeś dziecko będzie piło z butli bez problemu od 3 miesiąca inne nie tkną jej aż do roku. Jak dziecko mojej koleżanki juz piło z szklaneczki a moje łaskawie się przekonywało do kubka.
      Moje juz biegało, inne jeszcze raczkowało.
      Itd itp.
      Zdaje sobie sprawe ze nieprzespane noce z wyjacym dzieckiem jest wykańczające (moje było bezkolkowe - polecam ten model) i że cierpliwości brak. Ale jak się człowiek z czymś pogodzi to łatwiej jest znosić cechy charakteru naszych pociech smile
    • monika_a_b Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 00:03
      No, nie straszcie mnie dziewczyny... tongue_out
      U mnie dopiero pierwsze w drodze, haha... wink
      Pozdrawiam,
      Moni
      • modrooczka Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 00:26
        Mnie sie zdaje ze zaczyna sie juz w ciąży: "moja dzidzia nie lubi takiej a
        takiej muzyki" - bo akurat dzieciak mocniej kopnął po włączeniu płyty, "moja
        fasolka reaguje jak do niej mówię i głaszczę brzuch" - taa... Jestem w czwartej
        ciąży i naprawdę obserwacja kopnięć w okresie prenatalnym nie daje pełnej wiedzy
        o charakterze człowieka.
        A co do małych dzieci to jak słyszę "nie daje mu wody bo on nie lubi" to zawsze
        mam ochote spytac, jak pare milionów Francuzów może lubić wodę a mali Polacy
        nie? Może dlatego że mamusie dawały im za słodkie niezdrowe soczki (renomowanych
        firm, a jakże) a "zapomniały" dawać wodę? To normalne ze małe dziecko ma swoje
        fochy, jedno jest spokojne drugie wrażliwe, ale ich wychowanie, sposób zywienia
        czy plan dnia naprawde zalezy od rodziców i ich konsekwencji w dzialaniu. Jedno
        dziecko uczy sie samodzielnie spac tydzien, inne rok, ale jesli rodzicom zalezy
        to nie spią z dzieckiem, nie bawią się z nim o 2 w nocy "bo chciał", nie robią
        histerii wokół tematu, tylko konsekwentnie uczą pewnych zachowań. Mam już trzy
        córki wię mniej więcej wiem co mówię. I nie były "grzeczne" (czyli bardzo spokojne).
    • mamabuly Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 00:13
      Nie spałam trzy lata bo mała miała newydolnosć dróg oddechowych, a do
      tego egzemę.
      No i w stresie nie udało nam sie począc kolejnych, ale zwalam to na
      karb mojego przewrazliwieniawinkwink
    • mika_p Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 00:52
      lykaena napisała:
      > Kiedy czytam fora o niemowlakach to uderza mnie w wielu-większości postów
      > totalne zrezygnowanie matek.

      Szczęscie, zadowolenie, raczej rzadko nastraja do pisania na forum, człowiek
      wówczas raczej cieszy się chwilą. Na forum dzieliu się problemem, żali, szuka
      rozwiązania.

      > albo jak moja znajoma ,która twierdzi,że umiera ze zmęczenia,bo jej mała (6
      > m-cy) jest nieznośna ,niegrzeczna i rozrabia

      Zimą to ja się zadnej matce niemowlęcia nie dziwię, że dzień świstaka ją
      przytłacza. Na mieście nic się nie dzieje, każde wyjście to dużo wyższa
      logistyka niż latem (nakarmić, przewinąć, ubrać siebie i dziecko), a przy takiej
      zimie jak teraz pchanie wózka przez zwały śniegu odgarnięte przez pługi może
      zniechęcić do wszystkiego.
      Sama doskonale pamiętam swoją pierwszą zimę z córką, 2005 rok był i początek
      2006, śnieg spadł, dał się rozdeptać i rozjeździć, po czym zamarzł. Codziennie
      oswiadczałam, że mam gdzieś spacery w tych warunkach, że siedze w domu, i
      codziennie rpzed wieczorem wychodziłam na spacer z córką, bo miałam dosć jej
      jęczenia, dość czterech ścian i dosc wszystkiego. Cholernie nie lubię wspominać
      tamtej zimy - a poprzedzające ją lato, choć obiektywnie dziecko pewnie było
      bardziej absorbujące, wspominam bez oporów, jako uroczy słoneczny czas.

      > Zastanawiam się jak wiele matek nie próbuje współpracować z dzieckiem ,
      > uczyć ,przyzwyczajać,a przede wszystkim żyć w zgodzie ze sobą i dobrem
      > dziecka?

      Przyzwyczajać... Owa mroźna zima 2005/2006 nałożyła się na lek separacyjny mojej
      córki. Paniczny wrzask podnosił się już w momencie, kiedy szłam do kuchni
      wyrzucić ogryzkę od jabłka, choć nawet nie znikałam dziewczynie z oczu. ALe już
      była na tyle kumata, że wiedziała, że mogę zniknąć za ścianą. Żyć w zgodzie z
      dobrem dziecka oznaczałoby nieruszanie się z jednego pokoju. Przyzwyczajanie? Na
      lęk separacyjny jedynym lekarstwem jest czas i zrozumienie przez dziecko, że to
      co znika, nie przestaje istnieć. Współpraca? Wyrzucanie ogryzki z dzieckiem na
      rękach albo niewyrzucanie wcale? Uczyć? Używając przerażenia?


      > Przecież dziecko to nie jest potwór wcielony, który się uparł zrobic nam na
      > złość, zniszczyć nam życie towarzyskie,uczuciowe,seksualne czy co tam jeszcze

      Nie jest. Ale jest nim chroniczne zmęcznie i odpowiedzialność 24/24, 7/7.
      Przeciętny dorosły człowiek ma płodozmian: idzie do pracy, po iluś tam godzinach
      wychodzi i ma gdzieś, a raz na kilka dni ma wolne, raz na kilka miesięcy urlop.
      Kilak miesięcy permamentnej czujności, niedosypiania, w stresie
      odpiwiedzialności za całą cudzą przyszłość, potrafi wypalić. A życie z
      niemowlęciem wciąż stawia nowe wyzwania, czyli nowy stres. I w końcu głupia
      marchewka potrafi przelać czarę.

      PS. Radosne posty na forum też się zdarzają, z tym, że uważny czytelnik takiego
      forum dwa razy się zastanowi, czy taki post napisze, bo prawdopodobieństwo, że
      go zeżrą żywcem, jest wysokie, natomiast wątek problemowy może liczyć na
      konkretne i szybkie rozwiązania z mniejszym prawdopodobieństwem jatki. Był
      niedawno na Niemowlu wątewk dziewczyny cieszącej się z pokonania przeciwności
      laktacyjnych: miał ponad 100 wpisów, ale od niemal pierwszych dziewczyna została
      zrównana z ziemią jako terrorystka laktacyjna. Wątpię, żeby jej się chciało
      dalej dzielić sukcesami pięlgancyjno-wychowawczymi.
      • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 10:22
        Fakt, pora roku ma duże znaczenie. Dużą urodziłam w listopadzie i choć była praktycznie bezproblemowym niemowlęciem, przez pierwsze tygodnie byłam koszmarnie zmęczona. Średnia urodziła się w maju, a ja przy noworodku i półtoraroczniaku śmigałam przez 18 godzin na dobę pełna energii i prawie nie odczuwałam, że doszło mi drugie dziecko do opieki smile
    • bacha1979 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 08:04
      O, znam to z oppowiadań zwłaszcza na forach. Tyrady jak to przy niemowlaku nie można do łazienki wyjśc. Nie znam na szczęście, bo miałam spokojne dziecko i teraz też nie daje nam popalić, bunt dwulatka przeszedł spokojnie, było parę scen, ale minęło i jest naprawdę słodka.Oczywiście miewa gorsze dni, ale rzadko.
      A ja z tych matek co nosiły, lulały, karmiły piersią, faza na naukę samodzielnego zasypiania niemowlaka przeszła mi po jednym dniuuncertain

      Ja starałam się podążać za potrzebami dziecka, nie traktować go jako wroga, na dzień dzisiejszy, wiem, że sie opłaciło.

      A z pierwszych tygodni życia Kamili pamiętam swoje obawy czy mała nie chora, czy czegoś nie przeoczę, to mi zatruwało radość.
    • franczii Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 08:12
      moje jako niemowlaki byly w zasadzie bezproblemowe, mialy troche kolek na
      poczatku. Ale tez ja ustepowalam im w wielu sprawach i nie probowalam narzucac
      jakiegos schematu, nie bylo tez u mnie potrzeby trzymac sie sztywno planu dnia.
      Raczej szukalam kompromisu biorac pod uwage ich "zdanie" np. nie chcialo
      zasypiac i spac w lozeczku? prosze bardzo, nie naciskalam.
      Lubilo towarzystwo i nie chcialo zeby zostawiac samego w pokoju? prosze badzo,
      zabieralam nawet do lazienki kiedy mialam prysznic lub makijaz. Nie we wszystkim
      taki kompromis byl mozliwy ale i tak przyklady moge mnozyc. Wbrew opiniom np.
      mojej mamy wcale ich tym nie zepsulam.
      • kocianna Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 08:36
        A ja wspominam pierwszy rok życia mojego dziecka jako pasmo nieustającej radości
        i sukcesów. Tyle, że kiedyś wydrukowałam sobie swoje własne wpisy z tego okresu
        z forum (tego i "rówieśników") i zanim wypomnę jakiejś świeżo upieczonej mamie
        niezaradność etc. to przeczytam "pamiętnik". Jak miałam ochotę wyrzucić
        supergrzeczne z dzisiejszej perspektywy 6-tygodniowe niemowlę przez okno smile Albo
        jak Młoda miała dzień wyjca, a ja chodziłam po ścianach...
        Ja po prostu zapomniałam jak to było, i dlatego teraz jestem taka mundra tongue_out
        • maman3 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:08
          Pozazdroscić mamom, które mając pierwszą(niejednokrotnie) pociechę,
          nie stwarzającą problemów, mogą z politowaniem pokiwac głowami nad
          nieudolnością innych mateksmile. Zgadzam się, że dzieci to nie potwory,
          które planują zamach na nasze życie intymno-towarzyskie,ale czasem
          tak im to przypadkiem wychodzi...wink.A poważnie- mam czwórkę, dwójka
          była "grzeczna", dwójka- proporcjonalnie odwrotnie. W czym problem-
          nie w charakterze (moim tudzież latorośli), ale w kondycji
          zdrowotnej. Pierwsze dziecko miało niezdiagnozowany refluks-nie
          umiał spokojnie jeśc ani spać, cały czas na mnie, nie mogłam się
          spokojnie wysikac- a w tamtych czasach czegoś takiego jak reflux
          pediatrzy nie znali;ostatnie dziecko- problemy alergiczne -a potem
          inne- dziecko na mnie znowu wisiało, spało krótkimi seriami,
          zdezorganizowało kompletnie życie-trwało to póltorej roku(!). Ktoś
          może powiedzieć-dziecko chore, to inny przypadek-sęk w tym, że nikt
          nie twierdził, że chore, lekarz, który oglądał malucha, uważał, że
          mały jest rozpieszczony, bo cały czas noszony na rękach- w tym samym
          dniu wieczorem mały wylądował w szpitalu z ostrym zapaleniem układu
          moczowego.W ogóle najczęsciej spotykam się ze skrajnymi ocenami-
          albo matka przwrazliwiona, albo zaniedbuje-raz tylko usłyszałam
          mądre stwierdzenie doświadczonej położnej- do pól roku dziecko ma
          jeść, sr... i spac- jeśli płacze- to coś mu dolega. Amen.
          • franczii Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:35
            raz tylko usłyszałam
            > mądre stwierdzenie doświadczonej położnej- do pól roku dziecko ma
            > jeść, sr... i spac-

            A moim obu to nie wystarczalo, gdzies odkad mialy 2-3 mce potrzebowaly tez
            towarzystwabig_grin

    • truscaveczka Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:18
      Lykaena, ja myślę, ze jest tu jeszcze jedna opcja wink
      Podobna do "Ja stoję cały dzień przy garach, żebyście mieli co jeść!"
      (ziemniaki, kotlet schabowy, surówka)
      "Ja ciągle muszę pow as sprzątać!" (Jakieś prawo to nakazuje?)
      No i do tego dochodzi jeszcze owo narzekanie na dzieci.
      Mam koleżankę, która lubi narzekać, bardzo - opowiada o wszystkich
      złych rzeczach jeszcze je koloryzując. Jednoczesnie nigdy nie
      powiedziała, że jest jej ciężko z dziećmi. A mogłaby - starszy do
      niedawna miał afazję, wychodzi z tego po długiej rehabilitacji,
      młodsza urodziła się głucha, była implantowana. Starszy darł się po
      nocach, jak skończył, urodziła się młodsza, która się darła. Wiem to
      od koleżanki, która mawiała "Nie, dzisiaj nie mam siły się spotkać,
      maluchy pomarudziły w nocy, pośpię sobie z nimi."
    • kawka74 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:22
      Jeśli moja córka będzie dziecięciem spokojnym, to Cię poprę.
      Jeśli nie - bęcki ;p
    • aandzia43 Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 09:57
      Kojący czy drażniący wpływ mamy swoją drogą, a dojrzałość układu nerwowego
      dziecka swoją drogą. Tudzież inne czystko fizyczne elementy zdrowotności
      dziecięcia. Nie ma jednej, prostej odpowiedzi.
      • echtom Re: dziecko-potwór ,niezaradna matka ,czy?? 29.01.10, 10:17
        No właśnie o tym pisałam. Wróciłam z dużą ze szpitala w 5. dobie, wieczorem wykąpaną, przewiniętą i nakarmioną położyłam spać, po kwadransie sprawdziłam ukradkiem, czy śpi i przeżyłam szok, bo maluch leżał sobie cichutko z szeroko otwartymi oczkami. Wcześniej byłam przekonana, że noworodek albo śpi, albo marudzi. Doświadczona w materii znajoma stwierdziła, że dziecko ma po prostu dojrzały układ nerwowy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja