Granice babcinej troski- wyszło mi długie

29.01.10, 21:55
Na wstępie zaznaczam, że to co napiszę nie stanowi dla mnie problemu, który
spędza mi sen z powiek. Mam sporo innych, bardziej poważnych. Tak mnie to
zastanawia, po prostu.
Zaznaczam, że mój stosunek do teściowej jest na dystans, wszelkie jej rady
wpuszczam jednym uchem a wypuszczam drugim, jej pewne zachowania ignoruję, do
pewnych staram się nie prowokować, a w przypadku glupich zagrywek-mowię
stanowcze nie.

Teściowa mieszka bardzo blisko przychodni-widzi ją z balkonu. Ja mieszkam w
dzielnicy obok.
Jak to w przychodni żeby dostać się do lekarz potrzebny jest numerek.
Najlepiej jest jak stoi się po ten numerek 0 8-mej.
Przy ostatnich zawirowaniach zdrowotnych strszej no i młodszego, który
dolączył-jestem tam dość często. Zawsze staram się sama albo mąż dostać ten
numerek, ale w przypadkach nagłych ( tak jak wcozraj-dzwonię do teściowej aby
mnie umówiła na wizytę).
Umówiła mnie. Podjechaliśmy z mężem i dzieciakami. Przed wyjściem z samochodu
mówię do męża: Ciekawe czy twoja mama dzisiaj będzie pod gabinetem? O ile się
zakładamy?
Poszłam do przychodni-rozglądam się, nie ma jej. Uff...Ale pewnie będzie zaraz
dzwonić.
Po pewnych zawirowaniach z kartą córy-stałam pod jednym gabinetem, a w innym
była karta-w końcu weszłyśmy do gabinetu innego niż byłyśmy umówione.
Diagnoza-szkarlatyna.
Wychodzę z gabinetu-oczywiście siedzi już pod nim moja teściowa. Zabrała mi
dziecko na ręce i chciała je wynieść z przychodni nie rękach. Śmieję się już
pod nosem. Odprowadziła nas do samochodu i poszła do domu. Mąż mówił, że
zauważył, że stała na balkonie i patrzyła kiedy podjeżdżamy. Jak nas
zauważyla-przyleciała.
Jeżeli tylko wie, że mamy wizytę-natychmiast jest pod przychodnią. Jeżeli nie
może przyjść-dzwoni. Dzwoni tak długo aż odbiorę. (czasami nie mam ochoty z
nią gadać to dzwoni, dzwoni. Jak naprawdę się zaprę i nie odbieram-dzwoni do
męża, który musi do mnie zdzwonić, abym to ja do niej oddzwoniła). Dom wariatów.

Jeżeli wie, że córka ma w przedszkolu uroczystość-wymaluje się i leci do
przedszkola i stoi pod przedszkolem i czeka na nas. Tak samo było np. na
pasowaniu na przedszkolaka. Akurat o tej godzinie, kiedy moja miała
posowanie-miała jelitówkę i jej stan na tyle się pogorszył, że zamiast na
pasowanie jechalam do przychodni. Zauważyła mój samo0chód na światłach
(czekała na nas) Powiedziałam jej że córka jest w kiepskim stanie i jadę do
lekarza. Poleciała za nszym samochodem do przychodni.
Staram się aby nie znała jakichś dat, godzin bo plącze się nam pod nogami .
Czy to jest troska? Chęć kontroli?
Dla mnie to nie jest troska, to jest głęboka ingerencja w nasze sprawy.
Zawsze przecież mogę w mojej wolnej chwili przekazać jej stan zdrowia dziecka.
Zawsze pokazuję jej zdjęcia z uroczystości.
Sytuacja z przychodnią trwa od zawsze. Zwracałam jej uwagę, że sobie
poradzimy, że nie potrzebuję całej rodziny dla córki przy wizycie u lekarza.
Nie dociera-więc nie reaguje, bo widzę że nie ma sensu. Nie będę się szarpać,
kłócić bo to nic nie da, więc ignoruję.

Czy wy też tak macie?
Jak uważacie? zgadzacie się ze mną?
Ja uważam, że przekracza swoje granice i się narzuca.
Gdzie są te granice troski o wnuki?
    • agazagie Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:01
      Wrzuć na luz. W garnki ci nie zagląda, rzeczy w domu nie przestawia... a że
      przez 15 min pobędzie w przychodni? Albo na uroczystości w przedszkolu? Pewnie
      sama mieszka więc chce się trochę "rozerwać".
    • attiya Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:06
      nie wiem co napisać
      współczuję
      tak, jest to rozciąganie kontroli nad doroslymi przecież ludźmi
    • epistilbit Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:19
      To jest brak własnego życia.
      Pisałaś, że teściowa ma upośledzoną córkę. Ona chyba inaczej nie umie, niż
      opiekować się, dbać i podkładać pod nos.
      • otojatu Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:29
        Nie kumam.Nie nienawidzisz teściowej czy jak?

        Jak to nie problem to po co to na "wierch/forum" wyciągasz?

        Co Ci przeszkadza ,że teściowa przyszła na uroczystość wnuka swojego?

        Może wywijałaś jakieś piruety na skuterze na jej oczach i teraz się martwi o
        wszystko?

        Moim zdaniem to TY jesteś przewrażliwiona i robisz problem z niczego...

        p.s.Wiele osób na twoim miejscu by skakało radości ,ze ktoś się nimi interesuje.
        • urana Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 14:04
          A Ty pewnie nie masz teściowej więc nie masz zielonego pojęcia o czym mowa, albo
          jeszcze lepiej - jesteś opisywaną teściową, hehehe.

          > p.s.Wiele osób na twoim miejscu by skakało radości ,ze ktoś się nimi interesu
          > je.

          Tia, zapewne...
    • emissy Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:41
      Zachowanie teściowej co najmiej dziwne i nachalne, najpewniej
      związane z brakiem własnego życia. Ale ciesz się, że Was w domu nie
      nachodzi.
      • lidia341 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 22:44
        Nie rozumiem. Może latanie za wami do przychodni to przesada, ale moje dzieciaki
        uwielbiają jak babcia czy dziadek są w przedszkolu na przedstawieniusmile
        • otojatu Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 29.01.10, 23:34
          Dokładnie.Nasz Syn był Zachwycony w dzień babci!
          • ola_motocyklistka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 08:05
            Dzień Babci-jak najbardziej. To dla niej uroczystość. I jej święto
            Ale pasowanie, Jasełka, Wigilia, a nawet bal karnawałowy (zamknięty dla
            rodziców-ale babcia chciała iść pod przedszkole i patrzeć) - też za każdym razem
            macie całą rodzinę pod salą bo dziecko ma uroczystość?
            Babcie wasze też pilnują pod przedszkolem czy dziecku nie dzieje się krzywda?

            Babcia ładująca się za wami do gabinetu lekarza, bo my na pewno sobie nie
            poradzimy, a nawet możemy zostać za drzwiami, bo ona lepiej zapamięta,
            porozmawia? Negowanie przepisanych leków przez lek. bo ona wzięła by inny
            (najczęściej jakiś reklamowany.
            Kilka razy było tak, że mój mąż łapał ją za ramiona, robił jej tył zwrot i
            wypychał stanowczo ale delikatnie za korytarz.

            Lubicie tak? Naprawdę? No ja odmawiam wejścia jej gdzieś tam-jeśli jest
            poinformowana że coś się dzieje. Tak jak pisałam-staram się sama załatwiac swoje
            sprawy a babcia dostaje informacje po.

            Aha, nawet chciała za nas jechać po pesel małego i złożyć wniosek o becikowe. My
            nie mieliśmy kiedy się wybrać, odstraszały mnie mrozy, a ją nosiło, że już
            powinniśmy składać wniosek.

            No dla mnie przesada i ingerencja.
            • kub-ma Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 11:51
              Na uroczystości przedszkole sama zaprosiłabym teściową, bo wiem jaką
              jej to sprawia przyjemność.
              Chciałabym, żeby do przychodni ktoś ze mną poszedł. Przy dwójce
              dzieci czasami jest bardzo trudno wszystko ogarnąć. Natomiast
              wchodzenie do gabinetu to jednak przesada.
              Myślę, że Twoja teściowa czasami przesadza, ale w moich odczuciach
              tylko czasam.
            • attiya Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 13:29
              no bo przecież ematki nie mają nic przeciw temu aby im teściowe i matki do
              łóżka razem wchodziły haha
              pewnie też razem na porodówce są bo synowa jeszcze nei da rady urodzić a wtedy
              teściowa ciach ciach za nią to zrobi smile
              • agnzimka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 16:03
                Moja prawie już jechała na porodówkę, jak rodziłam dwunastą godzinę i nicwink Pewnie by pomogła, a tak to się męczyłam dwadzieścia. Ech, ta moja głupia duma... wink
              • nanuk24 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 23:23
                Nie zapomnij jeszcze o wizycie u ginekologabig_grin
            • urana Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 14:06
              Współczuję Ci serdecznie i podziwiam, że dla Ciebie to nie jest wielki problem,
              bo mnie trafiłby szlag.
            • maniolka05 a ja się zgodzę z olą_motocyklistką 02.02.10, 14:24
              dlaczego od razu powinna sie zmieniać??? tego nie rozumiem,raczej
              babcia powinna się zmienić.
              rozumiem że może to wkurzac albo bywa kłopotliwe...
    • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 08:16
      Może dla Ciebie zachowanie teściowej jest nieco uciążliwe, ale ja
      uważam, że kobieta jest w porządku, chce pomóc, interesuje się wnukami
      i chwała jej za to, a tak naprawdę to się zbytnio nie narzuca. Nie
      doceniasz jej, a ja na Twoim miejscu bym jej podziękowała za
      zainteresowanie i zaprosiła na kawę.
      • hugo43 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 09:15
        zmien przychodnie i po problemie.
    • sanciasancia Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 09:24
      Moja ma połowę opisywanych objawów i trudno mi się oddycha czasami.
      Dla mnie to jest już przekroczenie granic.
      Z drugiej strony świekra mojej mamy zachowywała się bardzo podobnie, więc pewnie
      jest to wpisane w dość szeroką normę zachowań, których można się spodziewać po
      świekrze, które nie są jeszcze patologią.
      • otojatu To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 10:43
        a nie teściowawink

        Zmień swoje podejście do Niej a Ona się tez zmieni.

        Twój Mąż swoją matkę wyrzucał na korytarz???


        Nie wstyd Ci pisać tu takich rzeczy?
        Mundus vult decipi, ergo decipiatur
        • donkaczka Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 10:51
          sezon na trole w pelnym rozkwicie...

          szkoda, ze co jeden to smutniejszy
          • sanrio Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 11:51
            smile a ten to jeszcze innym sugeruje leczenie, myślenie i porzucenie seriali
            hahahahaha.
          • zlosliwe_malpisko Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 12:05
            donkaczka napisała:

            > sezon na trole w pelnym rozkwicie...
            >
            > szkoda, ze co jeden to smutniejszy

            e tam... troll od razu, mąż seksu już drugi tydzień odmawia i na
            mózg bije. To gorsze niż wścibska teściowa.
          • otojatu Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 12:07
            Posyp się ache może znikniesz?????????
        • lupobianco Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 10:58
          Po prostu babcia chce uczestniczyc jak najbardziej w zyciu wnukow wink
          jaselka, pasowanie w przedszkolu- to bardzo wazne dla dzieci
          wydarzenia, jakos nie rozumiem co w tym dziwnego,ze babcia chce przy
          tym byc i razem z Wami cieszyc sie. Wizyty u lekarza , no coz - moze
          nadmierna, troche przesadna ale jest to wyraz troski,moja mama tez
          chodzi z nami zawsze do lekarza (na szczescie do gabinetu sie nie
          pcha: ) ale mala rozbierze w poczekalni, zabawi (bo babcia najlepiej
          potrafi winkRozumiem,ze moze to czasami irytowac, ale u mnie budzi
          zawsze usmiech, dobrze ze babacia tak bardzo sie przejmyje wnuczka,
          chociaz jedna, bo druga ... coz szkoda slow. Takze moze spojrzyj na
          to od tej strony ; ) i po prostu pomysl sobie "fajnie,ze babcia tak
          kocha swoje wuki " a ze czasmi Tobie to troche przeszkadza, coz .
        • ola_motocyklistka Re: To TY powinnaś się zmienić 30.01.10, 12:04
          Jeśli chcesz mnie sprowokować do pyskówki-źle trafiłaś. Przekręcasz moje zdania
          celowo, bądź nieuważnie czytasz.
    • forumowiczka.to.ja Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 11:39
      Dlaczego tak bardzo jej nienawidzisz, że starasz się ją odseparować od swojej
      rodziny? Czy kiedyś dała Ci się we znaki i teraz nie potrafisz jej zaufać, że
      jak dasz palec to nie weźmie całej ręki? Bo tylko to wg mnie tłumaczy Twoje
      zachowanie.
      Olu, pomyśl sobie, kobieta wystaje na balkonie, pod oknami szkoły, wydzwania itp
      żeby zobaczyć wnuka/i, trochę to smutne. Nie oceniam negatywnie Ciebie, bo widać
      że ona też ma jakieś schizy: to wchodzenie do lekarza, negowanie leków - może to
      pozostałość po jakimś jej dyktatorskim zachowaniu, którego większość
      zminimalizowałaś przez ignorowanie i unikanie jej. Uważam, że obie macie
      problem, i Ty i ona, problem w komunikacji i podziale "władzy". Tylko Wy wiecie
      gdzie on się zaczął i na czym polega. Bo im bardziej ona zabiega o spotkanie z
      wnuczkami, tym bardziej Ty starasz się to utrudnić, a im bardziej Ty jej to
      utrudniasz, tym bardziej ona stara się z nimi spotkać i tworzy się błędne koło.
      Powiem Ci, że zarówno moja mama, jak i teściowa uczestniczą aktywnie w życiu
      swoich wnucząt: chodzą na gwiazdki, pasowania, jasełka itp. I jeszcze jak jest
      możliwość (odpowiednia godzina, brak innych obowiązków) to są zapraszane na
      krótką kawę w domu wnucząt po "imprezie". Wybacz, ale pokazywanie zdjęć z imprez
      babci, która mogłaby pójść i sama zobaczyć bo mieszka w tym samym mieście jest
      uwłaczające.
      • ola_motocyklistka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 12:00
        Gwiazdki, jasełka-zaproszeni byli rodzice bądź dwie osoby towarzyszące z
        prozaicznych powodów-27 dzieci w przedszkolu plus po dwie osoby do każdego
        dziecka. Więcej osób fizycznie by się nie zmieściło, no chyba, że staliby w
        ubikacji. Teściowa o tym wiedziała. Gdybym ja przed jasełkami zaczęłabym
        rodzić-poszłaby w moim zastępstwie. Poza tym ona miała swoich dwoje dzieci i
        uczestniczyła w ich uroczystościach. Jej córka do tej pory ma jasełka, bale,
        wigilie i inne. No i ja i cała moja rodzina nie jedziemy z nią. Teraz czas na to
        bym ja uczestniczyła w uroczystościach moich dzieci.

        Nie nienawidzę teściowej.

        Nie odseparowuję jej. Córka widzi się z nią często-raz w tygodniu, mimo tego, że
        te wizyty są często dość trudne ( a bardziej trudne są relacje córki z jej
        córką-upośledzoną, której zdarza się że bije moją ze skutkami czasami
        drastycznymi. Moja córka nie zawsze chce jeździć do babci. Z tym jest różnie.Jak
        chce-jadę z nią. jak nie chce-nie zmuszam)Przez 3 lata opiekowała się córką w
        weekendy, gdy ja studiowałam.
        Jak córce urodził się braciszek, nie za bardzo miałam jak wyjść na sanki z
        nią-zastąpiła mnie babcia. Kontakt ten jest częsty ostatnio, teściowa mi pomaga,
        zwłaszcza że mojego męża często nie ma. Nie jest tak, że biedna babcia
        stęskniona wypatruje dziecka z balkonu, bo ja synowa wiedźma nie pozwalam jej
        widywać wnuków.

        To nie znaczy że córka ma gorączkę-w gabinecie jest 6 osób. Ja z córką, mąż z
        najmłodszym, teściowa z córką. No bez przesady. Uważacie, że w takich warunkach
        można spokojnie zbadać oboje dzieci?
        Dlatego mąż pchającą się matkę do gabinetu swoją zawraca spod drzwi.

        Moja teściowa aktywnie uczestniczy w życiu mojej córki. Ale to aktywne
        uczestniczenie ma swoje granice, które uważam, że teściowa przekracza.
        • forumowiczka.to.ja Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 13:07
          No i wszystko jasne wink Masz swoje zdanie, uważasz że robisz dobrze, to
          najważniejsze. Życzę powodzenia smile
    • mara_jade73 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 11:41
      A ja Cię doskonale rozumiem. Też tak miałam. Nie z chodzeniem do
      lekarza co prawda ale z włażeniem w nasze życie. Ciagłe telefony,
      wypytywanie i wizyty bez uprzedzenia. Ale ja małpa jestem i się
      postawiłam. Do dziś jest obrażona ale w efekcie widujemy sie 2 razy
      w roku i jest ok.
    • zlosliwe_malpisko Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 12:12
      pamiętam już kilka Twoich postów o teściowej i uważam, że masz
      niewesoło. Ale moim zdaniem najgorzej jest wtedy, gdy
      teściowie/dziadkowie w ogóle wnukami się nie interesują. Tak ma
      jedna z moich sióstr i bardzo jej współczuję. Dzieci rosną, nie
      potrafią tego zrozumieć, jest im przykro.
      Jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało, Twoja teściowa nie jest
      taka zła. Dobrze, że masz dystans i nie spędza Ci to snu z powiek,
      głowa do góry.
      A co mnie najbardziej śmieszy - pomimo, że już w pierwszym zdaniu
      podkreśliłaś, że nie jest to dla Ciebie wielki problem (pewnie
      profilaktycznie, znając realia forum) to i tak te najmądrzejsze
      emamy Ci to wmawiają.
      Kuźwa, nie można tu niczego napisać żeby nie oberwać.
      • forumowiczka.to.ja Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 13:13
        zlosliwe_malpisko napisała:
        > A co mnie najbardziej śmieszy - pomimo, że już w pierwszym zdaniu
        > podkreśliłaś, że nie jest to dla Ciebie wielki problem (pewnie
        > profilaktycznie, znając realia forum) to i tak te najmądrzejsze
        > emamy Ci to wmawiają.

        A gdzie jej ktoś coś wmawia, bo nie doczytałam? A jeśli ktoś pisze o czymś na
        forum to nie musi to być dla niego wielki problem, ale jednak jakiś problem to
        jest, skoro pisze. Wnioskując z Twojej wypowiedzi, wątek Oli powinien pozostać
        beż żadnej odpowiedzi, na zasadzie: napisała, nie jest to problem to nie będę
        komentować.

        > Kuźwa, nie można tu niczego napisać żeby nie oberwać.

        Trzeba pójść na forum "tylko pochlebstwa" albo "tu nie krytykujemy", to wtedy
        nie usłyszy się słowa krytyki, a na forum pełnym różnych charakterów,
        doświadczeń i temperamentów, niestety ale trzeba spodziewać się każdej
        odpowiedzi, negatywnej i pozytywnej.
        • zlosliwe_malpisko Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 15:02
          "konstruktywna" krytyka, bolesna - ale prawdziwa - prawda - ok,
          chamstwo - nie
          nadinterpretacja i czytanie między wierszami - nie.
          Na serio nie zauważyłaś chamskich odpowiedzi?
          A na jakiej podstawie sama twierdzisz, że autorka nienawidzi
          teściowej? - to jest gruba nadinterpretacja. Teściowa ją wkurza i
          chce to gdzieś wyrzucić a tu masz - od razu nienawidzi.
          Poza tym skoro jesteś świadoma, że na forum można się wszystkiego
          spodziewać - to dlaczego tak Cię dziwi moje zdanie?
      • ola_motocyklistka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 15:15
        Z tym podkreśleniem że nie mam z tym problemu to prawda. Naprawdę mam
        poważniejsze problemy ( spłata wierzycieli po pożarze, problemy finansowe,
        zamiatanie formalności po wypadku).
        Do teściowej i problemów często wynikających na linii teściowa-synowa dystansu
        nabrałam jak córa miała roczek. Po prostu sobie odpuściłam. Szkoda mi energii na
        walkę z wiatrakami.

        Np. teraz zadzwoniła i stwierdziła, że język malinowy przy szkarlatynie trzeba
        smarować aphtinem. Powiedziałam, jej że nie, że aphtin to na pleśniawki. A język
        jest bolesny bo to jeden z objawów szkarlatyny po prostu. I znając życie
        jutro-jak pojadę z mężem załawic pewną sprawę-wciśnie jej ten aphtin do buzi
        mojej, bo go już kupiła. I co robić? Uczulę córkę, żeby sobie nie dała wepchnąć
        żadnego lekarstwa do buzi, może się uda. Moja często mówi, że dostaje jakieś
        leki. A to wapno, a to witaminy ( dla dorosłych, raz przeterminowane....)
        Zwracam uwagę, ale do następnego razu...

        I co robić? Ograniczyć kontakty? jestem wtedy zła synowa i biedna babcia stoi
        na balkonie i wysycha z tęsknoty.

        Dbać o częste kontakty z babcią? oprócz tego że są fajne chwile-to moja albo
        zostanie poszczypana albo nafaszerowana lekami, albo jedzeniem ( zdarzało jej
        się wymiotować po wizycie, takim miksem, że mi ręce opadały)

        ale nie potrafię jej nienawidzieć. Potrafię się wkurzać, irytować, potrafię się
        postawić.
        • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 16:13
          Ale Ty teściową traktujesz bardzo instrumentalnie, jak jest potrzebna
          do opieki na dzieckiem, to korzystasz ochoczo, jak jej nie
          potrzebujesz, to ją przeganiasz, twierdzisz że się narzuca. Powinna być
          jak sprawna służącą, wiedzieć kiedy zniknąć pai z oczu.
          Prawda leży zapewne gdzieś pośrodku.
          • denea Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 22:36
            kol.3 napisała:

            > Ale Ty teściową traktujesz bardzo instrumentalnie, jak jest
            potrzebna
            > do opieki na dzieckiem, to korzystasz ochoczo, jak jej nie
            > potrzebujesz, to ją przeganiasz, twierdzisz że się narzuca.
            Powinna być
            > jak sprawna służącą, wiedzieć kiedy zniknąć pai z oczu.
            > Prawda leży zapewne gdzieś pośrodku.

            Oj nie, nie zgodzę się, zwłaszcza że pamiętam wcześniejsze wątki Oli
            o relacjach rodzinnych. Podziwiałam ją, szczerze, podziwiałam też
            jej odwagę pisania o sprawach trudnych wbrew forumowej modzie
            odcinania pępowiny staruchom za wszelką cenę. Na zasadzie: po co
            robisz sobie i swojemu dziecku taki problem z odwiedzinami u babci,
            skoro jej własny syn to olewa ?
            Instrumentalne traktowanie teściowej to ostatnia rzecz, którą
            zarzuciłabym Autorce tongue_out
            • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 31.01.10, 08:39
              Ja piszę na podstawie tego co czytam teraz. Teściową oceniam po
              intencjach, w sumie nie ma złych zamiarów, chce pomóc, a jej
              upierdliwość jest średniego stopnia.
              Ktoś napisał wcześniej, że dziewczyna nie ma problemów, nie ma, bo
              mogłaby mieć teściową, która by jej mąciła w życiu małżeńskim, a
              chorujące czy zdrowe dziecko miałaby absolutnie w de.
              • chococino Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 31.01.10, 10:35
                Jeżeli upierdliwość jej teściowej oceniasz na średni stopień, to jaki według
                ciebie jest ten wysoki? żeby wprowadziła się do nich i osaczyła jeszcze
                bardziej? dla mnie czatowanie na kogoś z balkonu już jest nienormalne. Jeśli ty
                lubisz upierdliwą rodzinę, obojętnie w jakim stopniu, to twoja sprawa, ale
                niektórzy chcą żyć swoim życiem. Nie wiem też na jakiej podstawie uważasz, że
                ola traktuje teściową instrumentalnie, bo poprosiła ją o zapisanie do
                przychodni? nie ośmieszaj się
                • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 31.01.10, 11:32
                  Wolałabym żebyś używała argumentów merytorycznych. Przeczytaj post
                  Oli z 30.01 o godz. 12.00. Babcia jest traktowana instrumentalnie, bo
                  jak jest potrzebna do opieki nad dzieckiem, to wtedy jest dobra i się
                  z usług babci korzysta, wtedy nie jest uciążliwa.
                  Jak nie jest potrzebna, to przeszkadza nawet jak stoi na własnym
                  balkonie, albo wypatruje wnuczka pod przedszkolem.
                  Murzyn zrobił swoje,Murzyn może odejść.
                  Ciekawa bym była relacji drugiej strony.

                  • ciociacesia ale co jest złego w korzystaniu z pomocy? 01.02.10, 10:42
                    co jest złego w korzystaniu z pomocy chetnej do tego babci wtedy kiedy sie tej
                    pomocy potrzebuje? bo poprawnie jest korzystac z pomocy zawsze kiedy babcia
                    oferuje niezaleznie od tego czy to utrudnia zycie czy nie? bo korzystanie z
                    pomocy tylko wtedy kiedy ta pomoc naprawde jest pomoca jest intstrumentalne i
                    niemorale?
                    • franczii Re: ale co jest złego w korzystaniu z pomocy? 02.02.10, 13:52
                      Nie ma nic zlego w korzystaniu z pomocy a korzystanie z niej nie znaczy, ze mamy
                      z wdziecznosci sie godzic na wszystko jak leci ale czy ta opisana w tym watku
                      babcia ma rzeczywiscie takie szkodliwe nawyki i czy rzeczywiscie tak utrudnia
                      zycie?
    • burza4 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 12:36
      sam opis sytuacji sprawia że mi duszno. Nienawidzę takiej
      ingerencji, inwigilacji i szpiegowania, nie interesują mnie motywy -
      jest to naruszenie mojej prywatności.

      W przypadku niereformowalnym odcięłabym przepływ informacji -
      wolałabym zmienić lekarza, przychodnię niż użerać się z taką osobą.
      Nie widzę też potrzeby informowania o imprezach typu jasełka w
      przedszkolu na które babci się nie zaprasza.
    • chococino Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 14:52
      Zgadzam się z tobą, że kobieta przesadza. Nie ważne czy to teściowa, matka,
      siostra czy ciotka. Jeśli ktoś sobie nie życzy takiego ingerowania w życie
      swojej rodziny, to dana osoba nie ma prawa tego robić i już. Współczuję tylko,
      że musisz to tolerować.
    • szyszunia11 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 22:15
      ola_motocyklistka napisała:

      > Na wstępie zaznaczam, że to co napiszę nie stanowi dla mnie problemu, który
      > spędza mi sen z powiek.

      naprawdę nie?? to twarda sztuka z Ciebie, bo dla mnie cos takiego by stanowiło problem, duzy powazny problem wymagający jednak jakiegos rozwiązania.
      cos takiego by mnie mega wkurzało. Czułabym się po prostu "osaczona miłością" a tego nei znosze, bo to ma odcień (niekonieczni eświadomego) szantazu emocjonalnego - wszak to wszystko z miłości - z miłości nie uszanuję waszego prawa do prywatności, przestrzeni własnej, wejdę wszędzie bez przysłowiowej wazeliny.
      Nie jestem małą dziewczynką, żeby trzeba było kontrolować moje działania względem dziecka. To brak szacunku.
      A wymuszanie kontaktu to brak taktu.
    • wieczna-gosia Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 22:36
      zostawilabym jak jest. Szczegolnie uroczstosci przedszkolne- to
      naprawde fajnie jak babcia przychodzi wiem z wlasnego doswiadczenia
      bo moje nie przychodza.
    • denea Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 22:47
      Po przeczytaniu Twojego pierwszego postu pomyślałam sobie, że to
      cholernie smutne jest. Ta babcia na balkonie, pod drzwiami, pod
      przedszkolem, czyhająca, stęskniona, spragniona... a potem
      skojarzyłam Twoje poprzednie wypowiedzi i przeczytałam, co napisałaś
      dziś dalej, przypomniałam sobie Twoją sytuację... nie wiem, co Ci
      poradzić, bo chyba delikatny dystans, który stosujesz, jest jednak
      najlepszy.
      Mam wrażenie, że Twoja teściowa jest jakoś okropnie spragniona
      rodziny i ma nadludzkie siły, skoro prócz chuchania na córkę, ma
      jeszcze siłę śledzić przedszkolne życie wnuczki wink Sądzę, że ją
      rozumiesz i odnoszę wrażenie, że masz dla niej dużo zrozumienia - co
      oczywiście nie znaczy, że powinnaś pozwolić wejść sobie na głowę.
      Jak by człowiek mocno nie chciał, nie na wszystkie imprezy
      przedszkolne zapraszani są dziadkowie. Tak jak piszesz, choćby z
      prozaicznego braku miejsca. Przyznam, że gdyby moja teściowa czekała
      pod przedszkolem z okazji np. Wigilii dla dzieci i rodziców
      (RODZICÓW !), poczułabym się conajmniej dziwnie - a ja jestem
      zboczoną fanką ugodowości, szacunku i zrozumienia dla starszych.
      Sądzę, że nie przesadzasz. I pozdrawiam serdecznie smile
    • araceli Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 30.01.10, 23:16
      ola_motocyklistka napisała:
      > Moja teściowa aktywnie uczestniczy w życiu mojej córki. Ale to aktywne
      > uczestniczenie ma swoje granice, które uważam, że teściowa przekracza.

      Twoja teściowa aktywnie uczestniczy w życiu córki kiedy TOBIE jest to potrzebne (opieka w czasie studiów, pomoc kiedy nie ma męża, zabranie na sanki, załatwienie wizyty w przychodni). Smutne to.

      Starsi ludzie mają czasem swoje dziwactwa i niestety trzeba z tym żyć. Ciesz się, że przynajmniej te dziwactwa ukierunkowane są na pomoc i zastanów się jak byś się czuła na jej miejscu.
      • q_fla Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 31.01.10, 10:02
        Podpiszę sie pod tym, co napisała Araceli.
        Osobiście nie korzystam ani z pomocy teściów, ani rodziców.
        Gdybym była na Twoim miejscu chyba zmieniłabym przychodnię, co do
        wizyt w przedszkolu bym odpuściła, bo wiele dałabym, żeby teściowa
        tak interesowała się wnuczką jak Twoja.

        Odchodząc jeszcze od tematu - przerąbane macie z tymi numerkami do
        lekarza. Mieszkam na Śląsku, tuaj tego nie ma - przychodzę i zostaję
        przyjęta. Jeżeli dziecko wyjątkowo źle się czuje, ma wysoką
        gorączkę - zostaje przyjęte poza kolejnością. Poza godzinami pracy
        przychodni dziesięć minut jazdy samochodem dalej jest przychodnia
        całodobowa i tam też przyjmują bez żadnych problemów.
      • ola_motocyklistka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 31.01.10, 22:04
        > Twoja teściowa aktywnie uczestniczy w życiu córki kiedy TOBIE jest to potrzebne
        > (opieka w czasie studiów, pomoc kiedy nie ma męża, zabranie na sanki, załatwie
        > nie wizyty w przychodni). Smutne to.

        Trudno jest w jednym wątku przedstawić całą historię. Starałam się pisać jak
        najobiektywniej, na ile mnie stać. Moje wypowiedzi na jej temat nie są
        nacechowane niechęcią, piszę ja jest.
        Teściowa moja chciała mi wychowywać dziecko. Po kalkulacjach z mężem,
        podliczeniem kosztów, zastanowieniu się nad korzyściami-wspólnie podjęliśmy
        dezycję o moim wychowawczym, za co teściowa obraziła się śmiertelnie.

        Teściowa miała również okres mówienia do mojej córki jak do swojej, mówiła o
        sobie mama. Czasami mojej córce się wyrywało, a jak się jej dopytywałam to się
        wypierała. Dopiero sąsiadka zwróciła jej uwagę gdzieś na huśtawkach, przy innych
        i mi powiedziała. Od tego czasu ten temat się skończył. Nie wieszałam na niej
        psów, fakt wkurzałam się.
        W czasie studiów nie wciskałam dziecka na siłę, początkowo siedział z nią mąż,
        potem teściowa zaproponowała swoją opiekę.

        Czy smutne jest to, że jadąc na zakupy robię zakupy teściowej? Że mnie prosi o
        kupno czegoś i przywiezienia do domu? Czy ona traktuje mnie instrumentalnie? Czy
        ona mnie wykorzystuje?
        Nie tylko biorę ale też i daję.

        Dla niej to frajda zajmować się małą i często dzwoni do mnie z propozycją opieki
        jednodniowej. Jeżeli moja córka się zgadza-zawożę ją. Czy to jest takie smutne?
        Nie dzwonię do nie i nie żądam. Jeśli potrzebuję-dzwonię i pytam. Czasami było
        tak, że teściowa nie mogła-szukałam więc opieki gdzie indziej. Nie robiłam
        problemu i nie obrażałam się.
        Nie widzę w tych relacjach nic złego.

        Ale w zachowaniach, które opisałam na początku wątku-dostrzegam przesadę
        • ranny.ptaszek Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 01.02.10, 19:27
          Moim zdaniem babcia przesadza i za bardzo chce żyć waszym życiem.
          • ledzeppelin3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 01.02.10, 21:07
            Dlaczego się poddajesz i stawiasz się z góry na "przegranej" pozycji?
            Uważam, że potrzebna jest rozmowa z partnerem i wspólne wypracowanie, jak
            postawić mamie partnera granice.

            I nie przejmuj się głosami trzymanych za mordy synowych. One muszą, za kilka
            groszy odpalanych wnukom.być "miłe" i robić dobrą minę do złej gry. Albo w imie
            bycia "grzeczną". Te grzeczne w realu dziewczęta na forum zje...bią Cię za chęć
            wyjścia spod kurateli "drugiej mamy". One muszą trzymać buzie na kłódkę i
            kolanka razem, więc szlag je trafia, jak ktoś chce inaczej. Dlaczego ktoś ma
            mieć lepiej, ja się pytam?

            Spokój i asertywność, powtarzanie do znudzenia "proszę poczekac w domu na
            ewentualną wiadomość ode mnie", a przede wszystkim uświadomienie partnerowi
            problemu (może ma kłopot z "odejściem z domu rodzinnego" i nie widzi
            problemu)powinno dac zadowalające efekty/
            • babcia47 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 01.02.10, 21:41
              > I nie przejmuj się głosami trzymanych za mordy synowych. One
              muszą, za kilka
              > groszy odpalanych wnukom.być "miłe" i robić dobrą minę do złej
              gry. Albo w imie
              > bycia "grzeczną". Te grzeczne w realu dziewczęta na forum
              zje...bią Cię za chęć
              > wyjścia spod kurateli "drugiej mamy". One muszą trzymać buzie na
              kłódkę i
              > kolanka razem, więc szlag je trafia, jak ktoś chce inaczej.
              Dlaczego ktoś ma
              > mieć lepiej, ja się pytam?
              kocham te generalizujace wypowiedzi Led pod tytułem jak ja mam zle
              to inne maja tak samo a jeżeli nie narzekaja to musi być w tym
              drugie dno, zamordyzm (ze strony męza lub teściowej), interesowność
              a teksty proponujace pobłazanie wywołane wrodzona złosliwoscią,
              zazdroscią, głupotą i brakiem asertywności..niezmienne od lat..
              A co do watku to z jednej strony babcia kocha i przezywa z drugiej
              przesadza i to mocno..trzeba jej to uświadomić w krótkich słowach i
              choć mnie by takie zachowanie tez wkurzało to raczej na żołnierskie
              chyba nie zasłuzyła..jezeli nie pomoże to trzeba babcie odseparowac
              od informacji w miare mozliwosci. O imprezach przedszkolnych raczej
              sie nie da, bo podekscytowana młoda sam zezna..na ile sie da
              rejestrowac sie telefonicznie bez posrednictwa teściowej (u nas i u
              synowej jest taka możliwość, nie ma potrzeby przychodzenia dla
              zarejestrowania osobiście)..a gdy telefon w przychodni nawali,
              trudno wydelegowac jednego z rodziców lub pogodzic sie z tym, ze
              babcia zarejestruje i będzie "warować"
        • urana Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 14:12
          Ola, ja Cię rozumiem doskonale. Nie robisz nic złego w przeciwieństwie do Twojej
          teściowej. Powiem więcej - powinnaś wyraźniej wytyczyć granice i konsekwentnie
          ich przestrzegać.
    • betty_julcia Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 01.02.10, 22:56
      tak, a jakby zobaczyła synową przez balkon, odwróciła tyłkiem i
      udala że nie zauważa to też źle.
      Gdyby nie przyszła do przedszkola to też źle. Jak przychodzi na
      uroczystości to nachalna.

      Współczuję teściowej przeczulonej synowej.
    • mamabuly Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 01.02.10, 23:40
      Masz cudowną teściową na której można polegać w 100 procentach.
      Ile jest osób na tej planecie na które możesz liczyć?
      Doceń starania i inicjatywę tej energicznejj pani! Ona kocha Twoje
      dzieci. Przestań węszyć problemy tylko pozwól jej być kochaną babcią.
      I szczerze współczuje jej, że musi Was wygladać z balkonu, to nie
      możesz jej powiedzieć, zwyczajnie, że jedziecie i żeby do Was zeszła?

      No kurcze, zastanawiam się po kiego... szukać sobie problemów w życiu
      jak się jest otoczonym przez serdecznych i kochajacych ludzi dla
      których Twoje dzieci są sensem życia? Przecież ta kobieta to dar
      niebios!
      No przepraszam, ale wkurza mnie takie szukanie dziury w całym!

    • croyance Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 13:18
      Nie czytalam wszystkich postow.
      IMHO nie rozumiem Cie.
      Babcia to najblizsza rodzina, i ma prawo uczestniczenia w zyciu Twoich
      dzieci. Ktore to dzieci nie sa tylko Twoje, ale i sa czescia calej
      rodziny wlasnie, i nie tylko Ty masz monopol na kontakty z nimi.
    • franczii Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 13:41
      Uwazam, ze opisane zachowania nie kwalifikuja sie wcale jako "gleboka ingerencja
      w wasze sprawy". Cos mi sie wydaje, ze szukasz czegos, zeby sie przyczepic bo
      nawet jesli tesciowa przesadnie sie troszczy to jednak obiektywnie te opisane
      przez ciebie przejawy troski nie sa ani szkodliwe ani zbytnio uciazliwe bo sie
      odbywaja na terenie neutralnym. Potraktowalabym to jako nieszkodliwe dziwactwo,
      kazdy z nas jakies drobne dziwactwo posiada. A to ze chcialaby uczestniczyc w
      imprezach i przedstawieniach przedszkolnych to mnie zupelnie nie dziwi i
      zazdroszcze bo moje dzieci dziadkow nigdy na przedstawieniu w przedszkolu nie
      zobacza.
    • kachwi1 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 13:41
      rozumiem, że jak babcia lata po numerek przed ósmą rano, to wszystko
      jest w porządku, ale jak chce się dowiedzieć o zdrowie wnuczki, to
      już jest nachalna, tak? zdecyduj się. jeśli uważasz, że się za
      bardzo wtrąca, to nie bądź taka wygodna i nie proś jej o wzięcie
      numerka do przychodni dla wnusi, tylko załatwiaj to sama. chcesz
      sama, samej, samemu, dla siebie, przez siebie, ja - to nie proś o
      pomoc innych. i pytanie ważne - a co wnusia na to? może uwielbia,
      jak babcia jest w przedszkolu, albo w przychodni - bo miło się
      przytulić do babci, jak się człowiek źle czuje? zaznaczam, że to
      twój pierwszy post, który przeczytałam, i nie znam szerzej sytuacji.
      • franczii Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 13:46
        Wlasnie, babcia moze sie martwi o wnuczke i dlatego nie moze usiedziec
        spokojnie w domu, idzie po informacje tym bardziej ze wie, ze kidy zadzwoni to
        nie odbierzesz. Natepnym razem trzeba wszystko samemu zalatwic, nie informowac
        babci o chorobie i powiadomic dopiero po wszystkim. Babcia sie nie bedzie
        martwic a wy sie nie bedziecie stresowac jej obecnoscia, choc doprawdy nie
        rozumiem, ze kogos moze draznic babcia pod przychodnia lub w poczekalni.
    • nowi-jka Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 14:01
      Ja cie rozumiem bo moja tesciowa jest taka wyreczalska w stosunku do
      swoejgo synka czyli mojego męża.
      Ale troche tez mi sie nasuneła taka mysl ze jak po numerek to super
      jak zapytac o zdrowie to lepiej przez tel.
    • ka_siulek1 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 14:18
      Witaj!!!
      Zacznę może od tego, że doskonale Cię rozumiem i wiem jak się
      czujesz. Człowiekowi brak tchu, nie można złapać spokojnie powietrza
      bo zaraz pojawia sie tesciowa. Pierdnąć spokojnie nie można bo ona
      już jest. Mam podobny problem, bynjamniej z tego co piszesz. To, że
      niektóre kobiety krytykują Twoją postawe wynika z faktu, że mają
      teściowe- złoto( przeważnie mieszkają od siebie daleko) choć może i
      zdarzają się takie, w co wątpię. Synowa-teściowa to chyba jeden z
      najgorszych układów jakie "wymyślono" i choć czasem jest dobrze to i
      tak wyjdą jakieś niefajne sytuacje w przyszłości. Może się mylę. Ja
      już pare razy pisałam o swojej teściowej, też nie krytykowano. Wiem,
      że kij ma dwa końce, że powinno się pewne sprawy przedyskutować,
      mówić otwarcie, tylko że z niektórymi osobami się poprostu nie da!!!
      Ma na to wpływ różnica charakterów, pokoleń, sposobu na życie,
      światopoglądu itd. Generalnie uważam że babcia powinna być babcią a
      nie za wszelką cene starać się zastępować ukochanemu wnukowi,
      wnuczce, mammy czy taty...jeżeli dziecko ma kochających rodziców to
      babcia powinna się tym cieszyć, kochać wnuka ale rozsądnie, bo taka
      zaborcza miłość może nie być niczym dobrym na dłuższą metę.
      Nierozumiem czemu to właśnie babcie od tatusiów mają najczęściej z
      tym problem, są zachłanne na miłość, czy chcą pokazać że wiedzą
      lepiej, nie wiem. Moja teściowa np ile by nie widziała wnuka to i
      tak jej mało, moja mama widzi raz na jakiś czas, bo mamy kawałek do
      siebie i nie jęczy mi co chwilę. Poza tym ciągle jak mały z nia jest
      mówi że babcia kocha Cie najmocniej na świecie, powtarza to non
      stop. Już udaję że tego nie słyszę, mały już zaczyna się buntować, i
      mówi że nie. Ciągle go całuje, więc już się broni sam, jak tak dalej
      pójdzie to nie bedzie chciał do niej chodzić. Jakoś nad tym nie
      ubolewam. Jedno co to ja nie zostawiam babci wnuka. Nie i koniec,
      mam swoje powody. Nie mam takiej potrzeby. Chyba troszkę się zbytnio
      rozpisałam na swój temat - przepraszam ale takie sprawy zawsze mnie
      irytują.
      Jeśli mogę Ci cokolwiek poradzić - to jak masz możlwiość zmien
      przychodnię. Albo może dosadnie jej powiedz, może jesteś zbyt miła i
      teściowa nie czyta między wierszami??? Moja chodziła tak za nami do
      Kościoła - zmieniłam godzinę, nie informuję jej o naszych planach,
      które jej nie dotyczą. Satwiam przed faktem dokonanym, gdybym jej
      pozwoliła żyła by naszym życiem. Może za bardzo się cyrkolisz z ta
      panią??? W pewnych kwestiach trzeba być stanowczym i nie zwracać
      uwagi na fochy pani teściowej, ja przestałam, bo mną też się nikt
      nie przejmuje. Wiem, ze to cięzkie relacje, ale wiem też z
      doświadczenia ze to my synowe często je sobie komplikujemy.
      Pozdrawiam serdecznie.Powodzenia.
      • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 19:12
        Kochana, piszemy, że szuka dziury w całym, ponieważ wiemy co to jest
        zła teściowa:
        1. Dziecko chore - babcię to g. obchodzi, bo ona ma swoje życie
        (brydż, kawkę z kumpelami). Dziecko małe, długo leży w szpitalu
        (konkretnie umiera), babcia mieszka tuż obok, ale w szpitalu nie
        odwiedzi (delikatna jest).
        2. Babcia nigdy w życiu nie wzięła wnuka na spacer.
        3. Na urodziny do domu nie chciała przychodzić, a do przedszkola -
        wcale.
        4. Podgryzała małżeństwo jak mogła. Stosunki zostały zerwane.
        Więcej szczegółów zaoszczędzę, bo drastyczne.
        Więc nie pitol nic złego na temat tej w rezultacie poczciwej kobiety,
        bo w życiu można naprawdę źle trafić.
        Przepraszam, że się wcięłam w cudzy wątek.
        • croyance Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 19:15
          Babcia sie interesuje dzieckiem = wtraca sie, ingeruje
          Babcia sie nie interesuje = g. ja wszystko obchodzi, ma swoje (jak
          moze???) sprawy

          wezcie Wy sie w garsc, i zdecydujcie, jak ma w koncu byc
          • kol.3 Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 19:28
            Doczytaj, że wg mnie, opisywana w wątku babcia jest zainteresowana
            wnukami, a nawet jeśli jest przy tym lekko namolna, to trzeba ją
            oceniać po intencjach, w sumie dobrych.
            Autorce mogła się trafić zołza, czego jakoś nie bierze pod uwagę, tylko
            szuka dziury w całym.
            • croyance Re: Granice babcinej troski- wyszło mi długie 02.02.10, 19:33
              Ups, przepraszam!
Pełna wersja