Zadowolona mama w domu?

09.02.04, 21:10
Mam dwóch synków (3,1), jestem na wychowawczym i sobie dywaguję, czy wracać
wogóle do tej pracy,płaca poniżej średniej krajowej (ale nie dużo), ciepła
urzędowa posadka, nudna, nietwórcza,z dojazdem 10 h poza domem, ciekawsze i
bardziej rozwijające jest siedzenie z dzieciakami, dobry byłby jakiś własny
niecałodzienny interesik, coż, pomysłu na razie brak, a może zostać
gospodynią domową? Po co pracować na dwa etaty? Za forsę i za darmo? Co o tym
myślicie? CZy są jakieś oświecone kury domowe, które po ugotowaniu obiadu
zasiadają z książką (myje zmywarka), a jak dzieci nieco podrosną, to
przedpołudnie spędzają malujac (obrazy)....hm...
    • sillke Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 01:14
      Myślę, że wszystko zależy od tego jak Ty jesteś nastawiona do sprawy.Jeśli
      możesz sobie pozwolić na bycie z dziećmi i chcesz tego (finanse pozwalają )to
      ciesz się maluszkami, bo ten czas nigdy Ci się już nie powtórzy.Oni tylko raz
      mają 1 i 3 lata. Będą starsi, pójdą do przedszkola, szkoły, będą mieli własne
      sprawy i nie będą już potrzebowali Ciebie w takim stopniu jak teraz.Jest czas
      bycia kurą domową i czas pracy, kariery. Tylko w naszej rzeczywistości nie
      zawsze jest to takie proste albo nie dla wszystkich...Życzę podjęcia trafnej
      decyzji.
      Była kura domowa.
    • olenka12 Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 07:05
      Ja jestem kurą domową. Siedzę w domu już 2 i pół roku czyli od początku mojej
      emigracji. Nie mam wyboru bo tutaj nie ma dla mnie pracy (kiepski angielski,
      nasycony rynek)i to mnie najbardziej dołowało na poczatku. Potem było lepiej
      ale pierwsze 5 miesięcy po urodzeniu synka znów zawodowa deprecha. Teraz mały
      ma 9 miesięcy a ja jestem szczęśliwą mamą i cieszę się, że ja i tylko ja
      odpowiadam za jego wychowanie, że nie muszę go powierzać obcym i nie tracę tych
      cennych chwil z jego rozwoju, które tak szybko mijają.
      A w przyaszłości kiedy Daniel podrośnie może będę malować obrazy bo to przecież
      mój zawód smile
    • mamamarka Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 08:40
      Och jak bym chciała być kurą domową ja knajdłużej mogę! Na razie niąjestem co
      prawda nie w pełni bo słabo mi idzie zajmowanie się domem... Na szczęście mój
      ukochany mi pomaga po pracy. Ale myślę, że z czasem uda mi się pogodzić
      dzieciaczka z obowiązkami.
      Pasuje mi też bycie kurą dlatego, że tak naprawdę nie wiem co chciałabym robić
      poza domem... studiowałam architekturę krajobrazu ale nie odnalazłam się w tym
      zawodzie i kiedy zaszłam w ciążę na 2 roku skorzystałam z okazji i rzuciłam
      studia. Teraz sobie myślę, żeby zdać na awf i postudiowac masaż żeby potem jak
      dzidzia podrośnie jezdzić od czasu do czasu pomasowac ludzi i zarobic pare
      groszy bez konieczności siedzenia za biurkiem.
      Na pewno chciałabym byćjak najdłużej w domu z dzieciaczkiem, najlepiej do 3
      roku życia albo i dłużej smile nie przepadam co prawda za pracami domowymi ale do
      wszystkiego można się przyzwyczaić i polubić nawet zmywanie i grzebanie w koszu
      ze śmierdzącymi brudnymi ubraniami...
      Ale się rozpisałam....
      Pozdrawiam kury domowe
      Agnieszka
    • marzek2 Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 09:20
      Ja też się dołączam! Jestem jak najbardziej szczęśliwą kurą domową ze wspaniałym
      kogutem i słodkimi dwiema kurkami! Zostanie w domu z dziewczynkami było moim
      wyborem, na początku trochę "przez wiarę" że to dla nich najlepsze, ale teraz
      naprawdę mi się to podoba. Nie ukrywam, że finansowo jest nam ciężko z jednej
      pensji, ale wiem, że są ludzie, którzy mają o wiele gorzej. Jak na razie widzimy
      same dobre rezultaty tego, że jestem w domu z dziećmi (poza finansowymi, ale ja
      nie na tym opieram poczucie szczęścia i spełnienia). Nie wiem, czy wrócę do
      pracy. Bo to nie praca ale rodzina jest dla mnie najważniejsza. Nie mogę z
      czystym sumieniem powiedzieć komuś, że praca jest dla mnie najważniejsza. Nie
      mam na razie pomysłu na to, jak będzie dalej, ale wiem, że Bóg wie i tego się
      trzymam. Trochę przeraża mnie to, co się dzieje na rynku pracy dla kobiet i nie
      wiem, czy umiałabym się w tym odnaleźć. Pewnie najlepszym rozwiązaniem byłoby
      coś swojego, ale tu znowu przerażają mnie bezduszne przepisy i wyolbrzymione
      kompetencje urzędów podatkowych... Wierzę jednak, że Bóg jest mądrzejszy niż to
      wszystko i pokaże nam, jak to będzie w przyszłości. Na razie jestem Mu
      wdzięczna, że możemy pozwolić sobie na to, że jestem w domu i wszyscy z tego
      korzystają. Moje "prace domowe" też nie zawsze są "odrobione" ale nauczyłam się
      też, że nie to jest najważniejsze. A jeśli mąż i dzieci czują się kochani - to
      znaczy, że jakoś udaje mi się to, do czego czuję się powołana.
      Pozdrawiam inne kurki - nie dajcie się presji jeśli same macie przekonanie do
      zostania w domu!
    • judytak Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 09:32
      frantotka napisała:

      > CZy są jakieś oświecone kury domowe, które po ugotowaniu obiadu
      > zasiadają z książką (myje zmywarka), a jak dzieci nieco podrosną, to
      > przedpołudnie spędzają malujac (obrazy)....hm...

      są, są...
      tyle, że nie każdy potrafi się mobilizować, jak nie musi
      ja należę do takich, co to funkcjonują dobrze przy nadmiarze obowiązków,
      a jak mają luz, to kompletnie się rozłażą...
      i jest też sporo takich właśnie rozłazłych kur domowych, stąd też stereotypy...

      pozdrawiam
      Judyta
    • gosik34 Re: Zadowolona mama w domu? 10.02.04, 22:47
      Jestem kurą domową od 4 lat i bardzo, to lubię. Czuję się jak prezes małego
      przedsiębiorstwa, czyli naszej rodziny. Sama ustalam sobie godziny pracy oraz
      zajęcia, nie muszę przed nikim się wykazywać i jak mam ochote mogę cały dzień
      nic nie robić. Starsza córka od września chodzi do przedszkola, więc mam teraz
      czas i na czytanie książek i na poleniuchowanie. Dużo osób dziwi mi się, bo
      przecież jestem tak świetnie wykształcona i z doświadczeniem zawodowym a ja na
      nic nie zamieniłabym tych chwil spędzonych razem z dziećmi. Oczywiście nie
      zawsze jest tak sielankowo, bo dzieci mają zły chumor, bo jestem zmęczona lub
      źle się czuje, bo brakuje nam pieniędzy.... Już się nie mogę doczekać wiosny,
      ażeby pracowac w ogrodzie. Lubię godować i zajmować się domem. Nie czuję, że
      się poświecam i cos tracę. Uważam, że wszystko w życiu ma swoje miejce i teraz
      jest mój czas, ażeby być w domu. Czasami zastanawiam się co będzie za 2, 3
      lata i myslę, że wtedy będzie dobry czas na realizowanie swoich celów
      zawodowych.
      Serdecznie pozdrawiam,
      Małgosia mama Oli (4 lata) i Mikołaja (8 miesiecy)
      • alicjagrabowska Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 01:50
        Prawdziwą kurą domową stałam się 2 m-ce temu.Moja Perełka ma 2,5
        roczku.Kończyłam studia zaczęłam pracę ale widziałam,że synek coraz bardziej
        cierpi.Zrezygnowałam z ciepłej i mało absorbującej posadki,żeby być z Nim cały
        czas.Nie czuję,żebym robiła coś szczególnego dla dziecka - po prostu to mu się
        należy.A na praca poczeka.
        Pozdrowienia dla wszystkich kur domowych.
        Alicja mama Wiliamka.
        • kama6 Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 09:43
          Witam Was, drogie zadowi\olone Mamy,

          JA jeszcze mamą nie jestem ale może wkrótce...smile
          Zgadzam się z Wami, że kobieta nie poświęca się siedząc w domu i pielegnując
          dzieciaczka. To jest coś, do czego jesteśmy stworzone. Myślę, że wiele kobiet
          nie chce się do tej prawdy przyznać w dobie feminizmu i wyścigu szczurów.
          Ja myślę, że jest czas na pracę (ja pracuję na dobrym stanowisku) i na dzieci.
          Myślę, że u mnie czas na to drugie już przyszedłsmile
          Pozdrawiam
          KAma
          • judytak Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 10:24
            kama6 napisała:

            > To jest coś, do czego jesteśmy stworzone. Myślę, że wiele kobiet
            > nie chce się do tej prawdy przyznać w dobie feminizmu i wyścigu szczurów.

            a ja myślę, że kobiety, tak jak i dzieci i ludzie w ogóle są różne
            i są stworzone do różnych rzeczy
            i nieszczęściem jest zmuszać do pracy zawodowej kobiet, które są stworzone do
            prowadzenia gospodarstwa domowego,
            i nieszczęściem jest zmuszać do zajmowania się wyłącznie domem kobiety, które
            są stworzone do czegoś innego

            i bardzo się dziwię, kiedy ktoś uważa, że jest w posiadaniu uniwersalnych
            prawd, a każdy, kto nie pasuje do tej "uniwersalnej prawdy", albo kłamie, albo
            bezkrytycznie się poddaje jakimś ideologiom lub wręcz "wyścigowi szczurów"

            starałam się być bardzo spokojna i wyważona,
            chociaż najchętniej bym napisała, że
            to, że ktoś inaczej sobie wyobraża swoje życie,
            jeszcze nie jest powodem do do używania obelg typu
            "nie przyznaje się do prawdy" - czyli kłamie
            "w dobie wyścigu szczurów" - czyli kłamie z tchórzostwa? lub z powodu
            niezdrowych ambicji?

            pozdrawiam
            Judyta
            • ineta Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 10:57
              Dlaczego tak Cię zdenerwowało to co napisała Kama??? Nie sądzę aby chciała
              kogoś obrazić - myślę, że to co napisała dotyczy jednak wielu kobiet (nie
              wszystkich oczywiście). Mam koleżankę która po urodzeniu 2-go dziecka, zaraz
              po 4mies. urlopie macierzyńskim wróciła do pracy. Jej starsze dziecko miało
              wtedy dwa lata. Zostawiła dwoje dzieci opiekunce aby wrócić do pracy której
              nie lubi (wiem to od niej), nie jest rozwijająca ani dobrze płatna - wiem co
              piszę bo sama tam dwa lata przepracowałam. Kiedy o tym rozmawiałyśmy,
              powiedziała, że dość miała presji rodziny i znajomych typu: to ile będziesz
              siedzieć w domu?, nie boisz się o pracę? itp. No i teraz pracuje na dwa
              etatysmile i wcale szczęśliwsza nie jest ale nie wstydzi się że siedzi w domu. A
              że dzieci wychowuje niania.... Ten przykład nie jest odosobniony i podałam go
              dlatego że pasuje mi jak ulał do stwierdzenia Kamy. I nie opisałam tu
              bunajmniej dziewczyny kompletnie pozbawionej własnego zdania w każdej sprawie -
              raczej osoby która nie umiała się przeciwstawić pewnej presji społecznej.
              • kama6 Re: Zadowolona mama w domu?-do Inety 11.02.04, 11:10
                Ineta,
                dziekuję za to, że zrozumiałać o co mi dokładnie chodziłosmile Trafiłaś w
                dziesiątkę.
                Pozdrawaim,
                Kama
              • lidkamamakuby Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 15:15
                Oj jak ja rozumiem o czym piszesz! Urodzilam synka przed ostatnim rokiem
                studiow. postanowilam sobie, ze przynajmniej dwa lata bede z nim w domu. Gdy
                minal ten okres zaczelam szukac pracy, ale bez zbytniego przekonania. Bardziej
                chyba dlatego, ze tak wypada i tego oczekiwala ode mnie rodzina, bardzo mnie
                meczyli pytaniami i rozmowami na ten temat. Ja nie chcialam pracy "za wszelka
                cene" z pensji meza dalo sie zyc. Chcialam taka prace, ktora pozwolilaby mi byc
                w pelni mama ( nie wchodzily w gre nadgodziny, czy praca w nienormowanym
                czasie, najlepiej od 7.00 do 15.00 bo przedszkole u nas czynne do 16.00)
                Stawialam sprawe jasno i uczciwie. Wiadomo jak trudno taka prace znalezc.
                Szukalam ok 9 miesiecy i... praca sama mnie znalazla. U meza w pracy pewna
                osoba zrezygnowala z pracy i szybko potrzebowali kogos na to miejsce. Od konca
                maja 2003 zaczelam prace. Wlasciwie idealna: od 7.00 do 15.00, jezdzimy razem
                samochodem, szybko sprawnie. Jestem zadowolona... a wlasciwie juz nie. Dzieki
                wejsciu Polski do Unii Europejskiej moje stanowisko stanie sie juz niepotrzebne
                (zajmuje sie importem i eksportem w firmie wspolpracujacej z Niemcami. Szefowa
                chce mnie przesunac na inne stnowisko duzo gorsze dla mnie: zostawanie po
                godzinach, praca w soboty i niedziele w zaleznosci od sytuacji i potrzeb (o tym
                dowiaduje sie czlowiek w piatek po poludniu). Dla mnie sa to warunki nie do
                przyjecia. Ale zastanawiam sie jeszcze troche...Moje dylematy:
                1. przyzwyczailam sie do drugiej pensji w domu
                2. przeraza mnie szukanie pracy (wiem czym to pachnie)
                3. boje sie, ze w domu zaczne sie meczyc
                4. ale bardzo chce byc z synkiem (lat 3,5 )
                5. to nowe stanowisko to straszny stres (wiem , bo widze co sie dzieje z
                kolezanka na nim pracujaca)
                6. nie chce tam pracowac
                7. maz tez wolalby zebym byla w domu
                8. co powie rodzina!!!!!!! wybrzydzam, nie doceniam, nie szanuje sobie pracy i
                pieniedzy
                9. co bedzie jak maz straci prace
                10. a po ostatnie to RODZINA jest dla mnie na pierwszym miejscu!

                Nie wiem co mam robic
                jestem w dolku
                a w glebi duszy jestem kura domowa
                pozdrawiam wszystkie KURKI i KWOCZKi - jestescie wielkie
                Lidka
            • kama6 Re: Zadowolona mama w domu?-do judytyk 11.02.04, 11:05
              judytak napisała:
              > a ja myślę, że kobiety, tak jak i dzieci i ludzie w ogóle są różne
              > i są stworzone do różnych rzeczy
              > i nieszczęściem jest zmuszać do pracy zawodowej kobiet, które są stworzone do
              > prowadzenia gospodarstwa domowego,
              > i nieszczęściem jest zmuszać do zajmowania się wyłącznie domem kobiety, które
              > są stworzone do czegoś innego

              NIE ROZUMIEM SKĄD WNIOSEK, ŻE JESTEM ZWOLLENICZKĄ ZMUSZANIA KOGOKOLWIEK DO
              CZEGOKOLWIEK?
              KAŻDY Z NAS WYBIERA WEDLE SWOICH POTRZEB ALE TEŻ I MOŻLIWOŚĆ JAK I AMBICJI -
              NIERZADKO SZTUCZNIE WYHODOWANYCH PRZEZ OBECNE CZASY.

              > i bardzo się dziwię, kiedy ktoś uważa, że jest w posiadaniu uniwersalnych
              > prawd, a każdy, kto nie pasuje do tej "uniwersalnej prawdy", albo kłamie,
              albo
              > bezkrytycznie się poddaje jakimś ideologiom lub wręcz "wyścigowi szczurów"

              CO ZA BZDURY!!! JAKA UNIWERSALNA PRAWDA? PISAŁAM, ŻE MOIM ZDANIEM TO ODNOSI SIĘ
              DO WIĘKSZOŚCI KOBIET, A WIĘKSZOŚĆ TO NIE WSZYSTKIE, PRAWDA???

              > starałam się być bardzo spokojna i wyważona,
              > chociaż najchętniej bym napisała, że
              > to, że ktoś inaczej sobie wyobraża swoje życie,
              > jeszcze nie jest powodem do do używania obelg typu
              > "nie przyznaje się do prawdy" - czyli kłamie
              > "w dobie wyścigu szczurów" - czyli kłamie z tchórzostwa? lub z powodu
              > niezdrowych ambicji?

              OBELGI??!! BOSHE...
              STARAM SIĘ BYĆ TU SPOKOJNA ALE NAJCHĘTNIEJ NAPISAŁABYM, ŻE KTOŚ TU MA ZA ZŁE
              CAŁEMU ŚWIATU, ŻE KOBIETA NIE TYLKO MOŻE SIĘ REALIZOWAĆ NA WYSOKIM STANOWISKU I
              MA W ZWIĄZKU Z TYM DUŻY PROBLEM I DLATEGO SIĘ TAK UNOSI.
              POZDRAWIAM
              KAMA
          • judytak Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 11:44
            > To jest coś, do czego jesteśmy stworzone.

            my, kobiety, czyli wszystkie

            > Myślę, że wiele kobiet nie chce się do tej prawdy przyznać

            tylko jedne się do tego przyznają, a inne nie

            ja tak rozumiałam, inaczej tego zdania rozumieć nie umiem

            zmuszaniem jest właśnie presja społeczna, czy działa w jedną, czy w drugą stronę

            problem, to chyba ma ktoś, kto musi w swojej decyzji podpierać tym, że "my,
            kobiety jesteśmy do tego stworzone, a większość się po prostu nie przyznaje z
            powodu wyścigu szczurów"

            pozdrawiam
            Judyta
            • kama6 Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 12:46
              Łapiesz za słowa a nie rozumiesz sensu całości.
              Ja problemu żadnego nie mam bo wiem, z całym przekonaniem, jaki będzie mój
              wybór. I nikt tego nie zmieni.
              Tobie życzę tego samego.
              Kama
    • fumag Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 10:34
      Ja jestem mamą w domu od sześciu lat.Czy zadowoloną?Nie zawsze(bo czasem
      zmęczoną),ale generalnie przekonaną o słuszności swojego wyboru.Mam czwórkę
      dzieci(6,4,2 lata i 6m).Zgodze się ,że to jak zarządzanie małym
      przedsiębiorstwemsmile
      Lubię być w domu:sprzątać,gotować obiadki,prać ,prasować -to już trochę gorzej.
      Nauczyłam się piec dobre ciasta .Ale nic tak nie daje radości i sensu życia jak
      obserwowanie rozwoju pociech:nowe słowa,dowcipy,nowe "naukowe" odkrycia.Z
      finansami jest raczej krucho-jedna pensja na 6 osób+kredyty za mieszkanie...Ale
      wiem ,że nic(nowa lalka,samochodzik,ubranie markowe)nie mogłoby zastąpić moim
      dzieciom mamy.
      Czasami to bycie w domu jest takie leniwe,jakby nieefektywne ale wydaje mi
      się ,że dzieciom też jest czasem potrzebne "nicnierobienie"a nie ciągła gonitwa
      za "lepszym" życiem.
      Poza tym mam czas na pisanie na forum i przeglądanieintrnetuwink
      pozdr.magda
      • mama_kasi Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 14:54
        Ja siedzę w domu już trzy lata. W listopadzie kończył mi sie urlop wychowawczy
        i miałam wrócić do pracy. Zostałam jednak zwolniona. Na początku bardzo to
        przeżyłam ale teraz pogodziłam się z tym. Jest mi dobrze z Kasią. Chodzimy
        razem na spacery, razem się bawimy, odwiedzamy koleżanki, które maja dzieci w
        wieku mojej Kasi. Mam czas, żeby spokojnie ugotować obiad, posprzątać.
        Wieczorem mąż wraca z pracy i bawi się z Kasią a ja wtedy mam czas dla siebie.
        Ostatnio jednak miałam lekką chandrę. Czułam, że jestem samotna, że brakuje mi
        kontaktu z ludźmi. Zapisałam się więc na aerobik wodny (chodzę dwa razy w
        tygodniu), czasami idę na imprezę do koleżanki, ostatnio wybrałam się ze starą
        znajomą do teatru. Myślę o drugim dziecku dlatego narazie wstrzymuję się z
        szukaniem pracy. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda nam się zrealizować
        nasze plany.

        Pozdrawiam Pyza
    • pawlinka Re: Zadowolona mama w domu? 11.02.04, 17:59
      Właśnie dziś , kiedy moja chandra sięgnęła zenitu, przeczytałam wiele mądrych
      słów szczęśliwych emam. Mam 2 dwoje wyśnionych i ślicznych dzieci, kiedy
      urodziła się córeczka (10 miesięcym temu) ktoś powiedział mi, że teraz to tak
      jak w bajce (w domu czekał na nas 3 letni syneczek). To prawda. Dziś zrobiłam
      coś na kształt mini bilansu życia. Po stronie zysków 4 letnie inteligentne,
      zdrowe i b. wrażliwe i dobre dziecko i uśmiechnięta przylepka
      dziesięciomiesięczna, czas na długie spacery i to nie po centrach handlowych,
      rysunki i spektakle, książki. Przyhamowałam, mam czas się nad tym wszystkim
      zastanowić...
      Po stronie minusów, bo na pewno nie strat: średnokrucho z finansami, długi
      dzień pracy męża, dwa małe pokoiki. Nie wybudowaliśmy domu, bo wtedy nie
      byłoby dzieci tak szybko, tego jestem pewna. Koszmarna złość mnie bierze, że
      nie umiem tego pogodzić, zwłaszcza chodzi mi o mieszkanie rodem z poradników i
      seriali...Ale co tam..
      W domu jestem od 4 lat, będę jeszcze 1,5 roku. Wrócę do szkoły, będę
      wychowywać cudze dzieci, wiedząc, że mim dołam coś wielkiego: siebie, czas.
      A wiecie, mąż usłyszał ostatnio kazanie na temat wychowania do poświęcenia. To
      mnie zastanowiło, ja "poświęcania siebie" nie rozumiem jako cięrpiętnictwa i
      poświątliwości. Poświęcenie dziś jest tak mało popularne, nie w modzie.
      Myśl o wychowaniu dzieci do umiejętności poświęcenia siebie innym bardzo mnie
      zastanowiły. Co Wy na to?
      AGA
      PS Chandry nie ma, jest życie, które tak właśnie smakuje, słodko-gorzko, , ale
      gdybym miała jutro umrzeć, niczego bym nie żałowała z tych dni.
    • osica Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 00:03
      No właśnie - ciągle ta sama kwestia powraca: dom i dziecko czy praca i "mniej"
      dziecka... Nawet nie zdawałam sobie sprawy do niedawna jakie dylematy mają
      współczesne mlode mamy crying( Moja córcia ma obecnie 6,5 miesiąca, miałam zacząć
      szukać parcy jak skończy 6m. ale jakoś ciągle się nie zdecydowałam co zrobić i
      co dla nas bedzie najlepsze ....
      Z jednej strony argumenty typu: Maleństwo jest najważniejsze, teraz najbardziej
      i najintensywniej mnie potrzebuje (od piaskownicy w zasadzie już wchodzi w grę
      społeczeństwo), przy mnie będzie się lepiej rozwijać, nie będę miała wyrzutów
      sumienia,że się nią nie zajmuję, że jest z jakąś obcą kobietą (nianią) itp.
      itp.
      A z drugiej strony jakaś skrajnie inna presja społeczna, że będę kurą domową,
      że nie będę niezależna, że potem trudniej bedzie o pracę, że 'zardzerwieję', że
      się nie zrealizuję..ble ble ble. (skończyłam niedawno studia i nie mam dużego
      doświadczenia zawodowego)
      To WSZYSTKO mnie momentami wykańcza!!!
      .... Ale szczerze - chyba w głebi serca chce być jeszcze ciągle z
      Mała.....teraz przynajmniej mi się tak wydaje....
      skołowana mama

      p.s. A jak Wy radzicie sobie z podobnymi dylematami???????????
    • ulma Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 13:13
      Jestem mamą 4m Julii. Niedawno odrzuciłam ofertę powrotu do pracy- i co???
      Ciągle się zastanawiam, czy słusznie... Czytam te Wasze pełne GLORII listy i
      zastanawiam się na jak dłuuu...uuugo starczy Wam (i mi) zapału do roli jak to
      nazwałyście "kury domowej"??? O.K.- dziecko jest najważniejsze... ale to
      dziecko przecież kiedyś dorośnie- i co wtedy- pytam drogie Mamy??? Jak wówczas
      będzie wyglądało Wasze życie??? Kto przyjmie Was do pracy po tylu latach
      przerwy (w TYCH konkurencyjnych czasach)??? A jak zawiedzie mąż- co wtedy???
      Dlaczego tyle kobiet godzi się na "babskich bokserów", na zapijaczonych pseudo
      mężów??? Bo nie mają dokąd pójść, bo są uzależnione finansowo i psychicznie
      (przecież zawsze ktoś inny podejmował najważniejsze decyzje!!!). Nie robię tu
      absolutnie nikomu żadnych wyrzutów- dopuszczam tylko do głosu własne myśli...
      Po co tyle lat nuki: stresy egzaminacyjne, dyplom studiów wyższych,
      specjalizacja, pierwsze lata pracy... Po to żeby siedzieć w domu???? Nie
      musiałam aż tak się kształcić, żeby gotować obiadki i prać sterty ubrań... A co
      powie moja córeczka kiedy ktoś ją zapyta- kim jest twoja mama??? Jeszcze raz
      powtarzam- nie chcę umniejszać roli MATKI POLKI ani kogoś obrazić- dzielę się
      tylko z Wami DROGIE E-MAMY swoimi wątpliwościami??? Czy potraficie je rozwiać???
      • blum5 Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 13:38
        oj jak ja sie z toba zgadzam. nie moge powiedziec ze jestem kura domowa, ale troche bylam (jakies 6 miesiecy) i mimo tego ze kocham swoje dziecko mocno bardzo bardzo to nie moglam siedziec w domu bo wpadalam w straszna depresje i chandre. tez skonczylam studia i tak sobie myslalam po co tyle tych stresow , egzaminow, prac magistersko-naukowych, zeby potem siedziec w domu z dzieckiem? (tez nie mam tu zamiaru osadzac ani obrazac, bo pisze o sobie). ja sie czuje szczesliwa gdy pracuje, a po pracy wracam do mojej kochanej coreczki i mam juz tylko czas dla niej. mam dobry zawod i szkoda by mi bylo tak zmarnowac to co osiagnelam ciezka praca. a w domu siedziec nie moge i juz. podziwiam jednak te mamy ktore sa zadowolone z tego ze zostaly z dziecmi w domu i , co najwazniejsze, sa pewne ze dobrze wybraly, i rozumiem te ktore wrocily do pracy, bo tak chcialy. wszystkie jestesmy inne, i to jest chyba najfajniesze.
        pozdrawiam wszystkie mamy te w domu i w pracy.
        najwazniejsze zeby byz ze soba w zgodzie, i nic nie robic na sile, bo wwwszyscy inni tak robia.
      • wieczna-gosia Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 14:47
        Pelnych grorii listow nie pisze ale wink)
        jak dłuuu...uuugo starczy Wam (i mi) zapału do roli jak to
        > nazwałyście "kury domowej"???
        Mi starcza od 14 lat and counting wink)ale to
        > dziecko przecież kiedyś dorośnie- i co wtedy- pytam drogie Mamy???

        No mam pare pomyslow. Na razie robie doktorat. Byc moze rzuce doktorat i wezme
        sie za zupelnie inne studia. pedagogike np hehe w koncu doswiadczenie mam wink)
        Moze podkrece kariere tlumacza , moze wymysle cos zupelnie innego? A moze pojde
        ochotniczo pracowac w wolnuntariacie? Nie... zasadniczo pomyslow mam sporo wink)

        Kto przyjmie Was do pracy po tylu latach
        > przerwy (w TYCH konkurencyjnych czasach)??? Po 5 latach od studiow pojawilam
        sie na uczelni (zeby dyplom w koncu zabrac). Dopadl mnie promotor, ucieszyl sie
        zaproponowal doktorat bo akurat temet w poblizu mojego z pracy bo dobrze nam
        sie pracowalo, bo.... wiec jestem optymistka. Zawsze moge zatrudnic sie sama.
        Ludzie na starosc zawody potrafia zmieniac to ja rownie dobrze moge pracy
        szukac.

        A jak zawiedzie mąż- co wtedy???
        > Dlaczego tyle kobiet godzi się na "babskich bokserów", na zapijaczonych
        pseudo
        > mężów??? Bo nie mają dokąd pójść, bo są uzależnione finansowo i psychicznie
        > (przecież zawsze ktoś inny podejmował najważniejsze decyzje!!!).

        To sobie bede musiala dac rade. A jak bede musiala to dam. Jesssu jaka petarda
        o tych zapijaczonych pseudo- bokserach wink))) W domu to JA podejmuje wszystkie
        wazniejsze decyzje poczawszy od tego kiedy jedziemy na wakacje po kolor scian i
        kupno mieszkania. Moj maz zostawia sobie co najwyzej prawo weta wink Wiec jest po
        rowno- ja jestem uzalezniona finansowo (hmm... nie do konca patrze wlasnie na
        karte kredytowa ktora jednak tkwi w moim potrfelu...) a on psychicznie (co
        zawsze oznaczac moze ze poleci na taka co nie bedzie miala koncepcji gdzie wbic
        gwozdzia....)
        > Po co tyle lat nuki: stresy egzaminacyjne, dyplom studiów wyższych,
        > specjalizacja, pierwsze lata pracy... Po to żeby siedzieć w domu???? Nie
        > musiałam aż tak się kształcić, żeby gotować obiadki i prać sterty ubrań

        Mam ulma miejszy dylemat bo nie mam "pierwszych lat pracy". Reszta jest jak
        najbardziej. Po co? A bo ja sie lubie uczyc. Uwielbiam. Hobbystycznie zdaje
        egzaminy wink) lubie sie uczyc dla samego faktu poznania, dla kontaktu ze
        swiatlejszymi umyslami niz moj (uwielbiam spotykac ludzi autentycznie i gleboko
        madrzejszych ode mnie). Zupelnie mi nie zal. Pranie zas robi pralka, naczynia
        zmywa zmywarka a obiady gotuje z polproduktow i mrozonek.
        A co
        >
        > powie moja córeczka kiedy ktoś ją zapyta- kim jest twoja mama???
        Moja odpowiada- pracuje w domu. Mam nadzieje ze powie- jest intelektualistka i
        fajnym czlowiekiem. Jej kolezanki lubia u nas lekcje odrabiac "bo twoja mama to
        wszystko wie". Czy bardziej cieszyloby mnie gdyby powiedziala- mama jest
        dyrektorem? Byc moze. Ale wybralam inny rodzaj zycia i dyrektorem raczej nie
        bede wink)

        Taaa..... zdecydowanie jestem zadowolona mama w domu.... zdecydowanie..... Mam
        oczywiscie chwile zalamania i wtedy mam ochote rzucic wszystko i isc do pracy
        tylko po to zeby moc rozmawiac z kims doroslym. Ale summa summarum- jest mi
        dobrze. Na najblizsze 10 lat pomyslow mi starczy wink)


        O.K.- dziecko jest najważniejsze
        • ulma Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 14:02
          Oh!!! Zrobiło mi się przez moment błogo... ale przekonana nadal nie jestem!!! A
          czy w ogóle będę??? Trudno powiedzieć... Staram się chociaż troszkę pracować
          umysłowo w domciu (pomagam studentom pisać prace), ale... nie za wiele mam na
          to czasu (chyba, że właśnie odwedzi mnie teściowa smile) no i ... nie do końca
          jest to TO o co mi chodzi! Ale wiesz co Gosiu- dodałaś mi trochę otuchy... o
          ile oczywiście Twoje słowa nie były wypowiedziane po to, aby zagłuszyć
          wyrzuty, że nie wykorzystałaś zdobytego przez siebie wykształcenia... Z chęcią
          porozmawiam z każdą zagubioną bądź poszukującą kogoś kto zrozumie (mam
          przygotowanie psychologiczne) E-MAMĄ. Mój adres: upaczuska@interia.pl
          • wieczna-gosia Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 18:06
            Ulma biorac pod uwage ze moja mama intensywnie pracuje nad tym by jakiekolwiek
            wyrzuty sie u mnie pojawily- chyba nic sobie nie musze zagluszac wink))

            Poza tym na milosc boska ja mam 28 lat!!! Nie tworzmy paradoksow z jakiej to
            niby racji za 5 lat mam nie wykorzystac juz posiadanego wyksztalcenia lub nie
            zdobyc nowego i go nie wykorzystac? Wszystko zalezy od tego "wypedzania lenia"
            jak to okreslila Dorka. Tyle ze jesli nie bedzie mi sie chcialo to czyja to
            bedzie wina jak nie moja? Bynajmniej nie faktu ze jestem kura domowa.


        • d.orka Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 17:33
          Miałam też dodać coś od siebie, ale przeczytałam Twój post i nie chcę powtarzać
          tego samego tylko innymi słowami.
          To, że jesteśmy "kobietami domowymi" (co nie znaczy, że brak nam drapiżności i
          dzikości he, he), nie blokuje naszych możliwości nabywania nowych umiejętności,
          zdobywania wiedzy nie związanej tylko z dziećmi i domem. Możliwości są, trzeba
          tylko pogonić leniucha.
          Dorka
          mama Sikorek
          i, niedługo, Leonka
      • alicjaso Re: Zadowolona mama w domu? 16.02.04, 10:01
        Ja jestem córką tzw. kury domowej. W szkole, gdy padało pytanie "kim jest Twoja
        mama?" nigdy nie wstydziłam się przyznać, że jest w domu i nie pracuje. A
        koleżanki i koledzy zazdrościli mi, że nie chodzę z kluczem na szyi, nie muszę
        siedzieć na świetlicy po lekcjach lub czekać sama w domu na powrót rodziców.

        Teraz ja jestem kurą domową i nie żałuję podjętej decyzji. A czas w domu
        wykorzystuję nie tylko na pranie, gotowanie i wychowywanie dzieci ale staram
        się też realizować własne ambicje. I nie uważam abym marnowała swoje wyższe
        wykształcenie i kilka lat egzaminów i stresów oraz praktykę. A pracę i tak
        znajdę, choćbym miała długo szukać...
        I to, że zostałam z dziećmi w domu wcale nie oznacza, że jestem
        ubezwłasnowolniona i gdy coś pójdzie nie tak to nie poradzę sobie w życiu.
        Wszystko zależy od osoby. Są również pracujące kobiety, które tkwią przy złym
        mężu bo nie potrafią odejść od niego, mimo, że je poniża psychicznie i
        fizycznie. Nie ma reguły.
    • kari7 Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 14:22
      Myślę, że większość mam nie wraca na skrzydłach do pracy ale zmusz jae do tego
      sytauacja finasowa po prostu.czy ja byłabym zadowolną mamą zostajac w domu?
      Oczywiście ,że tak.Ale pod warunkiem,ze byłoby mnie na to stać.Pieniadze
      szczęścia nie dają ale sa niezbęde do codziennego funkcjonowania.I nie mówię tu
      o jakis luksusach ale o zwykłym życiu.Wiadomo ze jest to wtedy jedna pensja,
      brak męża w domu ( hm - kto dzis pracuje 8 godzin ???) ale są to pieniądze
      wystarczające na normalne zycie.A co jak to nie wystarcza?Wtedy kobieta wraca
      dopracy, dziecko do żłobka lub przedszkola, super jak ktoś ma babcię do opieki
      albo zostaje niania( hm tylko ktoś powie ze jak człowieka stać na nianię to po
      co wraca do pracy...).Takze uwazam ze wtedy mogę z dzieckiem siedzieć i 10 lat.
      Ja widząc inne mamy kóre zostają w domu dzieckiem do 3-4 lat stwierdzam ze maja
      poprostu szczęście i pieniądze.
    • renatakkk Re: Zadowolona mama w domu? 13.02.04, 16:51
      hej, włąsnie taka mama do Ciebie pisze. Od tzrech lat siedzę sobie z moim
      Jakubem w domu i nie głupieję, co prawda nie udało mi się przeczytac w ciagu
      tych trzech lat całej książki do końca, ale to chyba nie o to chodzi. Kiedyś
      myślałam, że takie siedzące w domu mamy moga jedynie rozmawiać o kaszkach,
      zupkach, pieluchach i cenie masła. Takie też spotykam, ale jak tylko zaczynam
      nieśmiało podnosić inne tematy{ najnowszy film, książka, nie mówiąc o polityce}
      to czesto stwiwrdzam, że oczy im się rozjaśniaja i chętnie przystają na te
      tematy{ nie wszystkie, ale kilka takich spotkałam}Generalnie nie frustruje mnie
      ta sytuacja, jedyny minus to to, że przytyłąm, bo jedynie stres zwiazany z
      praca działa na mnie odchudzjąco, ale nie turlam się jeszcze, więc ciagle
      wierzę,że uda mi się to pokonac.Wiem doskonależe dziecko potrzebuje mnie
      bardziej niż jakikolwiek pracodawca, poza tym to chyba przyczyniamy się do
      wychowywania szczęsliwych i pogodnych dzieci a takich nigdy za wiele. Myśle, że
      do pracy kiedyś wrócę, nie koniecznie musze robic karierę, zreszto do tej pory
      pracowałąm jedynie dla pieniędzy, a nie dla kariery, więc tak sobie myślę, że
      nie marnuję czasu, a już na pewno wiem, ze dokonałam słusznego wyboru
      pozostając z jakubem w domu. Pozdrawiamy bardzo serdecznie jak masz ochotę to
      odezwij się jeszcze chetnie pogadam-Renata
      • aolka Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 14:25
        oj czepiacie sie tych nianiek, jakby to bylo cos strasznego.... mnie wychowala
        niania, zadnych ubytkow psychicznych z tego pwodu u mnie nie stwierdzono,
        studia skonczylam, z rodzicami kontakt mam dobry, zawsze byli i sa dla mnie
        wtedy, kiedy ich potrzebuje.
        a dlaczego zmuszac kogos do czegos, co tak na prawde szczescia mu nie daje?
        kocham mojego synka, uwielbiam sie z nim bawic, patrzec jak sie rozwija, ale
        nie daje mi to pelni szczescia. po 15 miesiacach siedzenia w domu(ciaza i
        teraz) mam dosc. przyznaje sie. i od pazdziernika wracam na uczelnie dalej sie
        uczyc. nie sadze zeby zaszkodzilo to paszczurkowi. natomiast widze miny innych
        matek, ktore uwazaja mnie za wyrodna, no bo jak to oddawac 13 miesieczne
        dziecko do przedszkola???
        lepiej chyba miec zadowolona matke troszeczke rzadziej, niz siedziec ze
        znerwicowana baba caly dzien w domu. smile)
        pozdrawiam te zadowolne kury domowe i te mniej tez smile
        ola
    • aha44 Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 16:58
      Myślę ,że wiele zależy od człowieka ,który zostaje w domu z dzieckiem.Od
      osobowości , priorytetów i przyzwyczajeń . Nie kazda praca rozwija
      intelektualnie.Ja używam pampersów , zupek ze słoika i mrozonek ponieważ tak
      jest wygodniej i mam wiecej czasu dla siebie , a czytam dużo i wierzcie mi nie
      mam czasu na beletrystykę .Przy moim synku co prawda nie mogę czytać , bo on
      zjada moje książki,ale wykorzystuję każdą wolną chwilę .Dlatego, że inaczej
      nie mogę , bez tego usycham , i czy będa sprzątaczką ,czy panią dyrektor będę
      robić tak samo . To bez znaczenia .A dziecko jeszcze bardziej mnie
      zmobilizowało , nauczyłam się nie marnować czasu.Pozdrawiam.Kura domowa
      • mamaadama4 Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 19:24
        Jestem w domu od prawie 4 lat. Adaś ma 3, ale całą ciążę byłam na zwolnieniu.
        Urlop wychowawczy kończy mi się we wrzesniu. Nie zamierzam wracać do pracy i
        cieszę się, że zarobki mojego męża na to pozwalają. Czy jestem "oświeconą kurą
        domową"? Przede wszystkim nie jestem kura domową, bo to określenie ma wyjątkowo
        złe konotacje. Pomimo, że oprócz Adasia mamy w domu jeszcze dwóch synów mojego
        mężą - 12 i 17 lat, a mąz wraca z pracy wieczorami, mam czas na prasę, książki
        itp. Co prawda 3 razy w tygodniu przychodzi do Adasia na 4-5 godzin córka
        opiekunka, ale ten czas wykorzystuję głównie na zakupy itp. domowe sprawy.
        Poza tym założyłam (jeszcze przed urodzeniem Adsia) stowarzyszenie
        charytatywne, które prowadze i im Adaś większy tym więcej mam na to czasu.
        Dla mnie to rozwiązanie lepsze niz powrót do pracy, która wykonywałam przed
        urlopem. Myślę, że kura domowa to bardziej stan umysłu, a na to mamy wpływ.
        danka
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Zadowolona mama w domu? 15.02.04, 20:39
          mamaadama4 napisała:


          > Myślę, że kura domowa to bardziej stan umysłu, a na to mamy wpływ.
          > danka

          I to jest całe sedno sprawy smile.

          W domu jestem już siódmy rok. Pomysłów na przyszłość mam ogromne ilości, kilka
          żyć by mi się przydało wink.
        • wieczna-gosia Re: Zadowolona mama w domu? 16.02.04, 01:04
          Tak mi do glowy przyszlo....
          Z jednej strony dajemy sobie coraz wieksze przyzwolenie na coraz pozniejsze
          macierzynstwo- dziecko tuz przed 40 moze norma nie jest ale mniej dziwi niz
          dziecko przed 20 wink)
          Z drugiej strasznie brzmia w ustach mlodych do cholery ciezkiej kobiet- 25
          letnich- slowa o tym ze jak teraz nic nie osoagna to juz nic nie osiagna
          pozniej. Oczywiscie w duzej czesci taka filozofie wymusza na nas rynek pracy
          bezrobocie i te de. Ale czy tylko? Wielokrotnie z ust moich rowniesniczek
          slysze ze im sie "nie chce uczyc", ze "sie rozleniwily" ze "przy dziecku im by
          sie nie chcialo". To brzmi jak odbieranie sobie samemu szans, praw, perspektyw.
          Oczywiscie jesli zalozymy ze przez pare pierwszych lat pracy trzeba sie ustawic
          o inaczej kicha to jasne sie staje ze urlop macierzynski powinin byc w zasadzie
          zniesiony wink) Ale przy perspektywie pracy 30 lat do emerytury ( a kto pojdzie
          na emeryture majac 55 lat z wlasnej woli?) minimum- co znacza te nawet trzy
          lata przesiedziane w domu? Zaliczane w dodatku do stazu pracy wink)
          Jesli ktos sie wlasnie oburzyl ze zachecam do pozostania w domu- to nie
          zachecam. Taka po prostu mam refleksje nie za wesola ze zrywajac kolejne okowy
          mam wrazenie ze nakladamy sobie kolejne- nie w kwestii pojscia do pracy jak
          dziecko ma miesiac dwa czy trzy ale takie poczucie beznadzieji- jesli do 30 sie
          nie ustawie to mogila. Bo w tym kontekscie utrata pracy po 30 faktycznie staje
          sie mogila....
    • ineta Re: Zadowolona mama w domu? 16.02.04, 09:46
      A ja za 2 tyg. kończę 30-tkę i niedawno zwolniłam się sama z pracy (po urlopie
      wych.) Nie wyobrażam sobie wracać do domu po 10 godz. i jeszcze mieć czas na
      gotowanie, posprzątanie i co najważniejsze - zajęcie się stęsknionym dzieckiem.
      Spora część mojej dalszej i bliższej rodziny na wieść, że rezygnuję z pracy
      pukała sie po głowie (delikatnie mówiącsmile) Założyłam własną działalność
      gospodarczą (wiadomo: ryzyko, w TYCH czasach?!) , którą w dużej części mogę
      wykonywać w domu. Dzieckiem zajmuje się wtedy babcia lub idzie na 5 godz. do
      małego, prywatnego przedszkola. Mąż wraca ok 19-tej tak więc dzięki temu że ja
      jestem w domu można mówić o jakimś domu w ogóle. A bycie "kurą domową" to
      naprawdę stan umysłu i ducha a nie kwestia siedzenia w domu. Jak maluch miał 1
      miesiąc, zaczęłam studia podyplomowe, z nieśmiałą myślą o przyszłej zmianie
      zawodu. Trwały dwa lata w każdy weekend i kiedy jeszcze karmiłam piersią
      naprwadę było ciężko. Ale udało się. Mam czas na swoje hobby, dokształcanie się
      i jakieś zajęcia typu aerobik itp. Gdybym pracowała 10 godz.to każde
      popołudniowe wyjście odbierałabym jako czas ukradziony mojemu dziecku.
      Oczywiście istotne jest także to, że stać nas na moje pozostanie w domu jeśli,
      tfu, tfu, moja firma nie wypali.
      Wydaje mi się, że to co napisałam w tonie pozytywnym (mam nadzieję) można
      odbierać całkiem inaczej - nie mam na codzień kontaktu z ludźmi, brak stałych
      dochodów itp. Kiedy mam chandrę, też czasami widzę to czarno. Ale szybko mija,
      kiedy mój synek przychodzi i pyta" mogę się poprzytulać"smile))
      Zaś argument, że pozostawanie w domu "uwstecznia nas", nie trafia do mnie. A
      praca to niby aż tak rozwija? Mam na myśli pracę nielubianą, dla pieniędzy
      (chyba większość kobiet)i oderwania się od domu. Co w tym rozwijającego?
      Ktoś pewnie napisze, że mam szczęscie mając taką możliwość. Ale ja też się
      obawiam przyszłości i najprostszym wyjściem był powrót do nielubianej ciepłej
      posadki po urlopie wych. W końcu zawsze lepiej mieć te 1000 zł niż nie mieć.
      Chodzi o to że znalazłam w sobie odwagę (trochę to trwało)żeby przed samą sobą
      przyznać, że lubię bardziej "domowy" tryb życia (nie wstaję o 6 rano i nie jem
      w biegu śniadania) co obecnie chyba nie za bardzo modne.
      • kama6 Re: Zadowolona mama w domu? 16.02.04, 13:57
        Witaj,

        Dziękuję Ci za to że śmiało prezentujesz swoje poglądy i postawę życiową oraz,
        które (tak jak napisałaś)nie są za bardzo modne.
        Planuję postąpić w podobny sposób i też nie mnie ruszy fakt, gdy rodzinka z
        niedowieżaniem będzie się pukać po głowie.
        Pozdrawiam gorąco,
        Kama
Pełna wersja