co ja mam zrobic? poradzcie...

31.01.10, 15:51
Postaram sie jak najkrocej.
Tesciowa dostala w spadku mieszkanie.
Po 3 latach maz i ja wprowadzilismy sie tam, po roku naszego
mieszkania tesciowa powiedziala, ze mieszkanie jest nasze i, ze jak
tylko minie 5 lat od spadku to przepisze je na nas. A meza siostra
dostanie dom po nich.
Mieszkalismy w nim dwa lata w sumie, inwestowalismy, bo w najlepszym
stanie ono nie bylo, wymiana okien, podlog, calej kuchni, lazienki,
troche nas to kosztowalo. Ale zdecydowalismy sie na wyjazd do Anglii.
Mieszkanie wynajelismy, wciaz formalnie bylo na tesciowa.
Podjelismy decyzje, ze sprzedajemy mieszkanie bo nie wracamy do PL.
Tesciowa w tym momencie chciala je na nas przepisac, ale
stwierdzilismy, ze bez sensu, bo potem bedziemy latac jak nienormalni
w ta i spowrotem jak klient sie znajdzie, a bylam w koncowce ciazy.
IDIOCI Z NAS!
No i wlasnie 3 dni temu mieszkanie poszlo za fajna cene a siostra
mojego meza przypomniala sobie nagle, ze ona chce polowe pieniedzy,
bo jej sie nalezy! Awantura na cala rodzine, bo te pieniadze mialy
byc na depozyt na dom dla nas w Anglii. Z polowa tych pieniedzy
kredytu nie dostaniemy.
Tesciowie sie rozplakali, rozlozyli rece, ze to tez ich corka, ze nie
wiedza co zrobic, ze moj maz i jego siostra maja dogadac sie miedzy
soba. Rzecz jasna, nie dogadaja sie. Padly juz takie slowa miedzy
nimi, ze to niemozliwe. Domyslamy sie, ze namowil ja na to jej facet,
bo dlugi ma ogromne. Zawsze jak tescie kupili jej np. drogi samochod
za zdanie matury itp. a moj maz sie krzywil, bo jemu takich prezentow
nie robili to byl tekst "Tobie rodzice dali mieszkanie"... a teraz
ona pol tego mieszkania chce.
I niestety o ile mi wiadomo nalezy jej sie, jesli na tesciowa jest
zapisane...

Ale do sedna.
Ona mnie tez nawyzywala na skypie i takie tam.
Tescie obchodza 13 lutego 25-lecie slubu, bedzie msza, impreza do
bialego rana. Mielismy nie leciec, bo wykupilismy wycieczke na lato.
Ale oni fundneli nam bilety. Moj tata i moja mam w PL nie mieszkaja,
wiec leciec mialam tylko dla ich przyjemnosci. I co teraz? Nie chce
ich widziec, ani meza siostry, mielismy mieszkac u nich przez te cale
10 dni, wiem, ze nie wytrzymam z nia, autentycznie moze sie zrobic
niebezpiecznie, rozwalila mi wszystkie plany, ktore roily mi sie w
glowie od kilku lat.
Polecialybyscie? Z nerwow juz wymiotowalam, ryczlam, czuje, ze nie
chce tam byc. Boje sie, ze strace pokarm z nerwow. Pieniadze za
bilety moge im oddac. BEDA MIELI DO MNIE OGROMNY ZAL, BO WIEM, ZE
CHCA ZOBACZYC WNUCZKI. Co byscie zrobily?
Moge tez poleciec i mieszkac w mieszkaniu mamy, mam klucze. Ale jakos
mnie to nie przekonuje. Wyjde na zimna SUK* co broni dziadkom
kontaktu z wnuczkami.
Najchetnie poslalabym samego M i to jego rodzinka, wiec niech sam sie
z nimi szarpie, ale czy to w porzadku wobec niego? Ja juz uslyszalam
od szwagierki, ze to mnie nie dotyczy i nic mi do tej kasy...
    • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 16:01
      Nie pojechałabym.A mąż,to już zależałby od niego,nie wywierałabym presji.
    • eilian Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 16:49
      Ależ się namnożyło ostatnio wątków spadkowych, jak czytam te historie to cieszę
      się, że nie mam rodzeństwa (choć normalnie to żałuję) i że dorabiamy się sami z
      mężem nie oglądając się na majątek rodziców, nie licząc na to, że nam coś dadzą.
      Polecam...
      A na Twoim miejscu też bym nie pojechała.
    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 16:57
      yoggi87 napisała:
      > Wyjde na zimna SUK* co broni dziadkom kontaktu z wnuczkami.

      A nie jesteś nią? Teściowie super wtedy gdy dają kasę a jak nie to foch i wara? Ukarzesz teściów za to, że mają dwójkę dzieci i chcą być sprawiedliwi?
      • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:07
        A w którym miejscu teściowie są sprawiedliwi(jeśli córce zapisali dom,a połowę
        ze sprzedaży mieszkanie ma brat siostrze oddać)?
        • gryzelda71 To pod araceli,żel sie wpisałam 31.01.10, 17:09
        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:11
          gryzelda71 napisała:
          > A w którym miejscu teściowie są sprawiedliwi(jeśli córce zapisali dom,a połowę
          > ze sprzedaży mieszkanie ma brat siostrze oddać)?

          A w którym miejscu doczytałaś, że teściowie ZAPISALI córce dom? Jest tylko, że 'DOSTANIE go po nich'.
          • elza78 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:14
            no to ja bym wspomniala ze dostanie go w taki sam sposob jak maz autorki
            mieszkanie czyli po splacie polowy wartosci rynkowej proste...
            albo bedzie musiala sprzedac i sie wynosic...
          • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:16
            Ciekawe,czy uzna wówczas za stosowne połowę bratu oddać.
            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:19
              gryzelda71 napisała:
              > Ciekawe,czy uzna wówczas za stosowne połowę bratu oddać.

              Nie musi niczego uznawać. Dzieci dziedziczą ustawowo, nie trzeba nawet testamentu.
              • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:26
                Mówisz o spadku,z darowizną jest tak samo?
                Cóż rodzice powinni być bardziej zdecydowani.A tak niesmak i obraza.
                A dziewczynę rozumiem,ze po całej akcji nie ma ochoty na udawanie,ze wszystko
                gra i nie ma żalu.
                • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:31
                  gryzelda71 napisała:
                  > Mówisz o spadku,z darowizną jest tak samo?

                  Do żadnej darowizny jeszcze nie doszło.

                  > Cóż rodzice powinni być bardziej zdecydowani.A tak niesmak i obraza.
                  > A dziewczynę rozumiem,ze po całej akcji nie ma ochoty na udawanie,ze wszystko
                  > gra i nie ma żalu.

                  Żal o co - że rodzice nie są 'bardziej zdecydowani' i nie chcą sypnąć kasą tylko jednemu dziecku? Co nie gra? Nie dali kasy to nie są rodziną? Rozumiesz karanie teściów za to, że kasy nie dali? Bo ja nie.
                  • elza78 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:42
                    ale jak nei chca sypnac kasa tylko jednemu dziecku, przeciez bylo ustalone maz
                    autorki dostaje mieszkanie siostra dom po tesciach teraz jak mieszkanie zostalo
                    sprzedane aby wplacic wymagana kwote wkladu na kredyt to siostrunia sobei
                    przypomniala ze jej sie polowa nalezy? to brat tez powinien bezwzglednie
                    dochodzic swoich praw do spadku po tesciach i tyle, to nie jest sprawiedliwe
                    zwlaszcza ze umowa byla inna
                    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:58
                      elza78 napisała:
                      > ale jak nei chca sypnac kasa tylko jednemu dziecku, przeciez bylo ustalone maz
                      > autorki dostaje mieszkanie siostra dom po tesciach

                      Zdaje się, że syn ustalił z teściami. Siostrze mogło się to nie podobać - nie dziwię się jej. Lepsza kasa dziś czy dom za nie wiadomo ile lat? Takie decyzje powinno się podejmować wspólnie.

                      > to brat tez powinien bezwzglednie
                      > dochodzic swoich praw do spadku po tesciach i tyle,

                      Matko Boska - spadek dostaje się PO ŚMIERCI rodzica! Oni jeszcze żyją a hieny już się rzuciły!
                      • elza78 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:01
                        ja mysle ze skoro oni mieszkaja z siostra to siostrze doskonale plany byly znane
                        takich rzeczy nei ustala sie za czyimis plecami, co do hien, sprawy spadkowe
                        najlepiej zalatwic za swojego zycia i tyle zeby potem nie bylo wlasnie tego typu
                        akcji
                  • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:44
                    Ze coś obiecali(mieszkanie) i nagle uznali,ze jednak ma być sprawiedliwie?Można
                    o to mieć żal?
                    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:58
                      gryzelda71 napisała:
                      > Ze coś obiecali(mieszkanie) i nagle uznali,ze jednak ma być sprawiedliwie?Można
                      > o to mieć żal?

                      Do siebie, że nie ustaliło się podziału z siostrą.
                      • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:05
                        Chyba żartujesz?A może rodzice powinni to przedyskutować z dziećmi skoro tacy
                        sprawiedliwi zanim obiecali coś synowi?
                        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:25
                          gryzelda71 napisała:
                          > Chyba żartujesz?A może rodzice powinni to przedyskutować z dziećmi skoro tacy
                          > sprawiedliwi zanim obiecali coś synowi?

                          Owszem powinni. Nie zrobili tego i teraz próbują znaleźć rozwiązanie dla obu stron. Lepiej późno niż wcale.
                          • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:14
                            Proszę...przypomnieli sobie,ze maja dwójkę dzieci i one maja to załatwić między
                            sobą,bo im serce pęknie jak dotrzymają słowa.
                      • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:14
                        Ale to nie było jej mieszkanie.
                        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:26
                          joanna35 napisała:
                          > Ale to nie było jej mieszkanie.

                          Ani jego.
                          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:32
                            ale to nie on zrobił zadymę.
                            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:39
                              joanna35 napisała:
                              > ale to nie on zrobił zadymę.

                              Nie - on po prostu chce kasę. Nieważne, czy kosztem siostry.
                              • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:51
                                > Nie - on po prostu chce kasę. Nieważne, czy kosztem siostry.

                                Z tego co przeczytałam to nie on wymusił na rodzicach podział
                                majątku to mamusia chciała być dobra. Pewnie z daleka od córeczki.
                                Niemniej jak córeczka dowiedziała się od wszystkim mamusia
                                postanowiła być jeszcze lepsza i...sprawiedliwa.
                              • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:07
                                tak, on chce kase, co w tym zlego? enty raz pisze, obiecali mu, nie
                                kosztem siostry, bo siostrzyczka zycie ma jeszcze nieustabilizowane
                                emocjonalnie i calkiem dobrze jej przy rodzicach. zawsze mowila, ze z
                                nimi zostaje, bo jej dzieci beda chowac...
                                • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:14
                                  yoggi87 napisała:

                                  > tak, on chce kase, co w tym zlego? enty raz pisze, obiecali mu, nie
                                  > kosztem siostry, bo siostrzyczka zycie ma jeszcze nieustabilizowane
                                  > emocjonalnie i calkiem dobrze jej przy rodzicach. zawsze mowila, ze z
                                  > nimi zostaje, bo jej dzieci beda chowac...

                                  Ona też chce kasę - co w tym złego? Co z tego, że teraz siostra ma życie nieustabilizowane? Ile ma lat 20? 23?
                                  • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:20
                                    21, jakie to ma znaczenie?
                                    ja w jej wieku mialam juz meza i corke.
                                    nie chodzi o wiek, tylko o to co sie ma w glowie, ona sie zakochala i
                                    z milosci dlugi chce wybrankowi posplacac, a ja chcialam rzekomo swoj
                                    dach nad glowa zamienic na swoj dach nad glowa tu gdzie teraz zyje.
                                    wyszlo na to, ze nie mam domu ani tam ani tu. kasy tez nie mam
                                    jeszcze. uwazam, ze zostalam oszukana, ograbiona itp.
                                    szantaz w stylu "wrocicie, dostanie calosc" jest w porzadku? wtedy
                                    pieniadze jej nie beda potrzebne?
                                    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:32
                                      yoggi87 napisała:
                                      > 21, jakie to ma znaczenie?

                                      Ano takie, że jak Wy dzieliliście majątek to ona była niepełnoletnia. Mogła doskonale nie zdawać sobie spawy co, kiedy i dlaczego będzie jej potrzebne. Nadal ma pełne prawo nie wiedzieć. Czujesz się od niej lepsza bo jesteś mężatką i matką?

                                      Być może szwagierka kieruje się złymi powodami i należałoby wspólnie razem przedyskutować co komu i dlaczego jest potrzebne. Nie na Skype tylko twarzą w twarz. Omówić wszystkie obietnice, co kto dostał co kto włożył. Być może jak syn do swojej połowy za mieszkanie doda kasę za samochód i nakłady w mieszkanie to starczy na wkład własny?

                                      Co zyskasz zostając w Anglii zamiast lecieć do Polski?
                                      • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:39
                                        SWIETY SPOKOJ!
                                        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:47
                                          yoggi87 napisała:
                                          > SWIETY SPOKOJ!

                                          Taki jak masz teraz?
                          • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:05
                            slownie z obietnicy danej przez rodzicow jego. czy to nie zobowiazuje
                            w jakis sposob?
                            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:17
                              yoggi87 napisała:
                              > slownie z obietnicy danej przez rodzicow jego. czy to nie zobowiazuje
                              > w jakis sposob?

                              Czy jeżeli rodzice słownie zobowiązali się do przekazania całego majątku córce to uważasz, że powinni się z takiej decyzji wywiązać? Bo obiecali?
                              • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:22
                                tak, uwazam, ze tak. mi do ich majatku nic. szwagierka sytuacje znala
                                i akceptowala, nikt za jej plecami nic mezowi nie obiecywal.
                                zasmierdzialo jej pieniedzmi to zmienila zdanie.
                    • benignusia Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:18
                      przecież tesciowie ustalili już dawno-ona dostaje dom,on
                      mieszkanie,on juz ma rodzine ,więc potrzebował mieszkania,a ona
                      mieszka ciągle z nimi,niespieszy sie do wyprowadzki,i kiedyś dom
                      będzie jej.To autorka postu z mężem postanowili sprzedać
                      mieszkanie,woleli pieniądze żeby sie urządzić w UK-kupić dom,i
                      predzej jakoś siostrze niezależało na mieszkaniu,a jak już
                      sprzedali,i chcieli sie rozglądać za domem jednak jej sie
                      przypomniało ze chce kase.
                      a Tesciowie umyli ręce choć i mieszkanie ,i dom,to ich własności i
                      coś prędzej było ustalone przecież.moim zdaniem to nie fer,i
                      niedziwie się że autorka niechce mieszkać przez 10 dni pod jednym
                      dachem z tesciami,i tymbardziej szwagierką która potraktowała
                      ją ...niezbyt ładnie....




                      przecie
                      • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:24
                        benignusia napisała:
                        > przecież tesciowie ustalili

                        Owszem ustalili. Czy podział był sprawiedliwy, konsultowany ze stronami i czy obie go zaakceptowały - tego nie wiemy. Nie wiemy również dlaczego taki podział został ustalony - założenie rodziny to nie wyścig - jak córka urodzi za 2 lata dziecko to co? Ma pokutować bo brat był szybszy? Nie mówiąc już o tym, że obiecali mu mieszkanie ZANIM tę rodzinę założył.
                        • benignusia Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:32
                          nie o to chodzi.rodzice coś dali synowi-siostry to nie
                          interesowało.nie interesowała się też mieszkaniem kiedy to było
                          wynajmowane,czy stało puste.
                          później postanowił brat je sprzedać-bo wkońcu dostali je od rodziców-
                          sprzedali,i....odezwała się siostra,że jej sie też należy itd,dziwi
                          mnie podejscie rodziców,umycie rąk od tego,i fakt że dali cos
                          synowi,i odezwała się siostra że ona tez chce i oni już niewiedzą co
                          zrobić,zamiast zdecydować o prawnie-swojej własności-mówią załatwcie
                          to sami
                          • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:40
                            benignusia napisała: > nie o to chodzi.rodzice coś dali synowi-siostry to nie
                            > interesowało.nie interesowała się też mieszkaniem kiedy to było
                            > wynajmowane,czy stało puste.

                            Pokaż mi gdzie jest napisane, że się nie interesowała?

                            > później postanowił brat je sprzedać-bo wkońcu dostali je od rodziców-

                            No właśnie NIE DOSTALI.

                            > sprzedali,i....odezwała się siostra,że jej sie też należy itd,dziwi
                            > mnie podejscie rodziców,umycie rąk od tego,

                            Dziwi Cię, ze rodzice starają się być sprawiedliwi wobec dzieci? Może dzieląc
                            majątek wydawało im się, że robią dobrze a teraz, kiedy okazało się, że nie
                            koniecznie nie chcą trwać w złej decyzji? Chcą, żeby dzieci się dogadały jak IM
                            wygodnie, skoro ma to im służyć?
                            • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:45
                              > Dziwi Cię, ze rodzice starają się być sprawiedliwi wobec dzieci?

                              Czekałam aż padnie ten koronny argument i doczekałam sięsmileWięc
                              korzystając z okazji odpowiem Ci jako matka dwóch synów - ZAWSZE
                              pamiętam, że mam dwójkę dzieci i nie składam obietnic bez pokrycia,
                              bo tak mi sie wydaje. I w głowie mi się nie mieści, że można być
                              tak...nawet nie wiem jak to określić, jak rodzice w tym wątku.W
                              poprzednim wątku na drodze uczciwości stanęła bieda, tym nadmiar
                              kasy i bezmyślność.
                            • q_fla Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:52
                              > Dziwi Cię, ze rodzice starają się być sprawiedliwi wobec dzieci?

                              Aaaaaaaa!
                              Gdzie tu sprawiedliwość? Córunia ma dostać dom, a syn (ten gorszy)
                              mieszkanie. O samochodzie dla córki nie wspomnę.
                              • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:57
                                q_fla napisała:
                                > Aaaaaaaa!
                                > Gdzie tu sprawiedliwość? Córunia ma dostać dom, a syn (ten gorszy)
                                > mieszkanie. O samochodzie dla córki nie wspomnę

                                Sprawiedliwie nie znaczy równo po połowie. Ja bym wolała gotówkę teraz niż dom
                                za 30-40lat.
                                • q_fla Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:05
                                  > Sprawiedliwie nie znaczy równo po połowie.

                                  O_O

                                  Jeżeli teściowie byliby w porządku swoje obietnice by uwiarygodnili
                                  jawnie spisując np. testament.
                                • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:07
                                  > Sprawiedliwie nie znaczy równo po połowie.
                                  Czyli jak? Araceli, napisz prosze, jak wg. Ciebie w tej sytuacji
                                  byłoby sprawiedliwie, uwzględniając ten nieszczęsny samochód, bo on
                                  cały czas był kartą przetargową w związku z mieszkaniem.
                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:15
                                    joanna35 napisała:
                                    > Czyli jak? Araceli, napisz prosze, jak wg. Ciebie w tej sytuacji
                                    > byłoby sprawiedliwie, uwzględniając ten nieszczęsny samochód, bo on
                                    > cały czas był kartą przetargową w związku z mieszkaniem.

                                    Porozumienie między rodzeństwem i formalne załatwienie sprawy. Jeżeli nie potrafią się dogadać, to żadne nie dostaje nic.
                                    • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:18
                                      araceli napisała:

                                      Jeżeli nie potra
                                      > fią się dogadać, to żadne nie dostaje nic.
                                      No Araceli to jest całkiem sensowne rozwiązanie sprawysmileI
                                      sprawiedliwesmile
                                      • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:33
                                        joanna35 napisała:
                                        > No Araceli to jest całkiem sensowne rozwiązanie sprawysmileI
                                        > sprawiedliwesmile

                                        Albo się dogadają między sobą albo żadne nic nie dostaje.
                                        • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:40
                                          > Albo się dogadają między sobą albo żadne nic nie dostaje.

                                          Ale córka już dostała samochód.Więc?
                                          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:50
                                            Zapomniałam o samochodzie - że też sumienie ich z tego powodu nie
                                            gryzie.
                                          • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:54
                                            gryzelda71 napisała:
                                            > Ale córka już dostała samochód.Więc?

                                            To syn też może. Z tym, że teraz mu się w Anglii nie przyda. Ale niech stoi na
                                            parkingu w imię sprawiedliwości big_grin W końcu równo ma być.
                                            • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:58
                                              Jak to syn tez może?On nie dostał samochodu.
                                            • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:00
                                              o, nie musi dostawać samochodu. Skoro ma być sprawiedliwie by
                                              araceli to wystarczy równowartość w banknotach - to jest im bardziej
                                              potrzebne.
                                              • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:09
                                                joanna35 napisała:
                                                > o, nie musi dostawać samochodu. Skoro ma być sprawiedliwie by
                                                > araceli to wystarczy równowartość w banknotach - to jest im bardziej
                                                > potrzebne.

                                                I mają mieć w dupie co jest bardziej potrzebne córce. Sprawiedliwość by joanna35 big_grin
                                    • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:22
                                      Ale to majątek rodziców,jak dzieci mają go niby rozdysponować?To rodzice powinni
                                      zrobić,a nie zrzucać na innych.
                                      • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:36
                                        gryzelda71 napisała:
                                        > Ale to majątek rodziców,jak dzieci mają go niby rozdysponować?To rodzice powinni
                                        > zrobić,a nie zrzucać na innych.

                                        Majątek ma służyć dzieciom więc powinny podzielić się tak, żeby dla nich było to
                                        sprawiedliwe.
                                        • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:39
                                          Serio?Dzieci za rodziców mają podejmować decyzję odnośnie ich majątku?
                                          • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:50
                                            gryzelda71 napisała:
                                            > Serio?Dzieci za rodziców mają podejmować decyzję odnośnie ich majątku?

                                            Jak widać takie jest życzenie rodziców. Oczywiście oni mogę podjąć sami decyzję i dać np. wszystko córce. Mają do tego prawo nie? Sprawiedliwe?

                                            Posłużę się opowieścią z innego forum:
                                            'Wieele lat temu byłam na szkoleniu z zarządzania, które spowodowało,
                                            że nieco inaczej zaczęłam patrzeć na wiele rzeczy. Na tymże
                                            szkoleniu podzielono nas na dwuosobowe grupy i dano zadanie: macie
                                            jedną pomarańczę, podzielcie się nią, żeby obie strony były
                                            zadowolone. Nie byliśmy oryginalni i wszyscy przecięli na pół, no,
                                            może czasem trochę nierówno smile.
                                            I w tym momencie prowadzący mówi: że jedno z nas potrzebuje tej
                                            pomarańczy na sok a drugie chce zrobić skórkę prażoną w cukrze.
                                            Czyli, że interesy obu członków zespołu można ze sobą zupełnie
                                            niekolizyjnie pogodzić. '
                                            forum.gazeta.pl/forum/w,49213,106271220,106286371,Re_O_co_WDPD_kloci_sie_z_mezem_narzeczonym_TZ_.html

                                            Sprawiedliwie i dobrze dla wszystkich nie zawsze znaczy równo po połowie. Strony zainteresowane powinny określić czego i dlaczego potrzebują. Może pieniądze są siostrze teraz bardzo potrzebne? Może od czasu jak rodzice ustalili podział coś się zmieniło? A może da się znaleźć takie rozwiązanie, które zadowoli wszystkich? Ale do tego da się dojść tylko rozmową i dążeniem do wzajemnego zrozumienia. Foch i szantaż emocjonalny 'dawajcie kasę albo nie zobaczycie wnuczków' tu nie pomoże.
                                            • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:57
                                              No tak,rodzice tacy sprawiedliwi,ze wola wojnę między rodzeństwem zamiast
                                              załatwić sprawę.
                                              Czemu z dziećmi nie porozmawiaja tylko zwalają to na nich?W tej konkretnej
                                              sytuacji,to syn zostaje wycyckany,a siostra wychodzi na plus.
                                              • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:58
                                                gryzelda71 napisała:
                                                > sytuacji,to syn zostaje wycyckany,a siostra wychodzi na plus.

                                                Wycyckany??? Bo nie dostał samochodu???
                                                • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:01
                                                  Nie.Bo nie ma kasy ze sprzedaży mieszkania,które chciał wydać na mieszkanie w
                                                  innym kraju.
                                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:07
                                                    gryzelda71 napisała:
                                                    > Nie.Bo nie ma kasy ze sprzedaży mieszkania,które chciał wydać na mieszkanie w
                                                    > innym kraju.

                                                    Ale dostanie pół domu. Skoro podział mieszkanie dla syna a dom dla córki był sprawiedliwy to dlaczego po połowie mieszkania i domu nie jest?
                                                  • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:11
                                                    Skąd wiesz,że dostanie?Może do tego czasu rodzice przestana być juz tacy
                                                    sprawiedliwi i zgodnie z twoją logika dom oddadzą zupełnie obcym ludziom(bo
                                                    dzieci nie umiały się dogadać)?
                                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:14
                                                    gryzelda71 napisała:
                                                    > Skąd wiesz,że dostanie?Może do tego czasu rodzice przestana być juz tacy
                                                    > sprawiedliwi i zgodnie z twoją logika dom oddadzą zupełnie obcym ludziom(bo
                                                    > dzieci nie umiały się dogadać)?

                                                    To żadne domu nie dostanie i już. Rodzice w ogóle nie mają obowiązku nic dawać dzieciom. W końcu sama podkreślałaś, że to ICH majątek.W czym problem?
                                                  • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:16
                                                    Problem w składaniu obietnic,których nie zamierza się dotrzymać,w niczym więcej.
                                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:19
                                                    gryzelda71 napisała:
                                                    > Problem w składaniu obietnic,których nie zamierza się dotrzymać,w niczym więcej

                                                    Skąd wiesz, że nie ZAMIERZALI dotrzymać? Może złożyli w dobrej wierze ale
                                                    okazało się, że to nie było dobre?

                                                    Swoją drogą - fajne rodzeństwo, które akceptuje takie obietnice z pominięciem
                                                    uzgodnienia z rodzeństwem. Jakby rodzice wszystko mu obiecali to też było by ok?
                                                    Bo obiecali? I siostrę można mieć gdzieś?
                                                  • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:26
                                                    Dlaczego zwalasz winę na rodzeństwo?To rodzice umywają ręce i od obietnic i decyzji.
                                                    I dlaczego syn be bo przyjął mieszkanie?Może matka powiedziała,że mieszkanie
                                                    "twoje",dom siostry i może WSZYSCY ZAINTERESOWANI o tym wiedzieli?
                                                    Jak na razie syn dowiedział się,że obiecanki cacanki.A jego żona ma mimo
                                                    wszystko pamiętać,że samopoczucie teściów najważniejsze.
                                                  • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:22
                                                    gryzelda71 napisała:

                                                    > Problem w składaniu obietnic,których nie zamierza się dotrzymać,w
                                                    niczym więcej
                                                    Dokładnie Gryzeldziu. Jesssu jak ja mogłam wdać się w tak
                                                    bezsensowną dyskusje z betonem. Niczego mnie nie nauczył poprzedni
                                                    wątekwink
                                                  • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:30
                                                    wink
                                                • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:03
                                                  Wróc do pierwszego postu, bo zaczynasz pisać głupoty.
                                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:10
                                                    joanna35 napisała:
                                                    > Wróc do pierwszego postu, bo zaczynasz pisać głupoty.

                                                    I kto to mówi big_grin
                                        • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:49
                                          > Majątek ma służyć dzieciom więc powinny podzielić się tak, żeby
                                          dla nich było t
                                          > o
                                          > sprawiedliwe.
                                          Powiem Ci jak wygląda sprawiedliwość wg. córki - samochód, 1/2 kwoty
                                          za mieszkanie i w przyszłości dom po rodzicach. Dla syna zostaje 1/2
                                          kwoty za mieszkanie i zachówek.
                                          • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:53
                                            joanna35 napisała:
                                            > Powiem Ci jak wygląda sprawiedliwość wg. córki - samochód, 1/2 kwoty
                                            > za mieszkanie i w przyszłości dom po rodzicach. Dla syna zostaje 1/2
                                            > kwoty za mieszkanie i zachówek.

                                            Proszę podać źródło tych rewelacji. Chyba nie potrafisz czytać i przyjmujesz za fakty coś co sobie dośpiewują forumki. Radzę zwracać większą uwagę.
                                            • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:58
                                              Wróć do pierwszego postu. Oczywiście to jest w domyśle, ale skoro Ty
                                              nie masz skrupułów, żeby wieszać psy na Autorce to dlaczego ja mam
                                              odbierać siostrę jako świętą. A co do czytania ze zrozumieniem -
                                              cenna umiejętność, niestety, nie wszystkim dana - zauważyłam to już
                                              na początku dyskusji, ale nie chciałam być niegrzecznasmile
                                              Dospiewywanie też radzę odnieś do siebie. Przyjmujesz do wiadomości
                                              tylko to co jest Ci w dyskusji na rekę, reszte olewasz i tyle.
                                              • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:04
                                                joanna35 napisała:
                                                > Wróć do pierwszego postu. Oczywiście to jest w domyśle, ale skoro Ty
                                                > nie masz skrupułów, żeby wieszać psy na Autorce to dlaczego ja mam
                                                > odbierać siostrę jako świętą.

                                                Hahahahahaha big_grin It made my day!

                                                'W domyśle'. Spadek jest tak samo w domyśle jak przepisanie mieszkania na syna. Nijak.


                                                > Dospiewywanie też radzę odnieś do siebie. Przyjmujesz do wiadomości
                                                > tylko to co jest Ci w dyskusji na rekę, reszte olewasz i tyle.

                                                Nie ma to jak odwrócić kota ogonem. Nic oryginalnego nie potrafisz wymyśleć? Wiesz jaka jest różnica między nami? Ja piszę 'może' - oprócz parności synowej bo to aż bije z postu. Ty natomiast ślepo wierzysz w bardzo stronniczą treść tego postu jakby to była prawda objawiona. Pewnie jak rzeczona siostra by napisała jak ją bratowa próbuje wycyckać to taż byś jej przytaknęła. Widocznie taki typ.
                                                • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:09
                                                  Żałosna jesteś. Brakło Ci argumentów więc postanowiłaś mnie obrazić?
                                                  Dyskusję z Tobą uważam za zakończoną.
                                                  • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:11
                                                    joanna35 napisała:
                                                    > Żałosna jesteś. Brakło Ci argumentów więc postanowiłaś mnie obrazić?
                                                    > Dyskusję z Tobą uważam za zakończoną.

                                                    Komu brakło temu brało jak widać hehe big_grin

                            • iga2001 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 01.02.10, 15:08
                              Sprawiedliwie, to nie znaczy po równo (jak się niektórym wydaje).

                              Na początku było tak: mieszkanie i dom rodziców. I dzieciom nic do
                              tego. Rodzice mogli sprzedać jedno i drugie i się do Australii
                              wyprowadzić i już. Koniec. Kropka.

                              Potem rodzice zdecydowali: mieszkanie - synuś, dom - córunia.

                              OK. tak zdecydowali - mieli prawo, bo chyba ubezwłasnowolnieni nie
                              są i swoją własnością dysponować mogą.

                              Syn decyzję rodziców przyjął za dobrą monetę (no bo rodzice, nie?) i
                              zaczął inwestować w mieszkanie; a potem chciał dom żonce i dzieciom
                              kupić i kaskę z danego mu (bez przymusu) mieszkania na ten cel
                              przeznaczyć.

                              I jak córcia nagle kaski z tego mieszkania zapragnęła, to mamusia i
                              tatuś powinni jej powiedzieć: hola, moja panno, kaska cała dla
                              brata , bo mu to obiecaliśmy; a ty dom dostaniesz. Jak nie chcesz
                              domu, to twoja strata.

                              I to jest uczciwe postawienie sprawy.

                              A jak rodzice powiedzieli A, to i B powiedzieć powinni, a nie
                              emocjonalny szantaż na synu stosować.
                          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:41
                            Dokładnie tak. W tym wszystkim nie chodzi o pazerną siostrę, brata i
                            synową, ale o rodziców, którzy nawarzyli piwa, a spijać ma kto inny.
                            Obrzydliwe tchórze - jak dla mnie.
        • saraanna Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:13
          Czytaj uwaznie-siostra dostanie dom po rodzicach-czyli dopiero chyba
          w spadku jak umra,a wtedy brat tez moze domagac sie zachowku.
          • elza78 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:14
            napisalam ze po rodzicach i mysle ze brat w tej sytuacji nei omieszka sie o
            zachowek upomniec...
        • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 21:58
          Oni nie zapisali jej domu. Dziedzicza go wiec oboje, ale o jakiej
          smierci my tu mowimy, moi tesciowie maja 43 i 45 lat...
          Maz chcial notarialnie zrzec sie domu, ale ona potrzebuje JUZ kasy,
          dziwne, ze takie potrzeby wychodza z dnia na dzien.
          Domu szkoda, bo oni sie juz nie dogadaja, tesc wlasnymi rekoma ten
          dom stawial 10 lat, wszystkie oszczednosci na to szly, a po ich
          smierci po prostu zostanie sprzedane za bezcen, byle sie kasa
          podzielic, bo zadne nie bedzie chcialo drugiego splacic, albo i na
          kupie wyladujemy tam wszyscy sad
      • yoggi87 Re: araceli 31.01.10, 21:54
        Nie chce nikogo karac. Nie chce mieszkac przez 10 dni z kims, z kim
        mam obawy, ze mozemy sobie oczy wydrapac, nie chce wcagac dzieci w
        nasze problemy, atmsfera bedzie do kitu, myslisz, ze 3 latka sie w
        tym nie polapie? Mamusia nie nawidzi cioci a ciocia mamusi... To po
        3-4 dniach udawania wybuchnie.
        Nie chce karac za to, ze chca byc sprawiedliwi. Uwarzasz, ze o
        sprawiedliwosc tu chodzi? Oni nam zawsze mowili, ze to mieszkanie
        jest nasze, jest zabezpieczeniem dla naszej rodziny, naszych dzieci,
        moich i meza oczywiscie. A teraz lamia ta obietnice. Powiedzieli nam
        "jesli wrocicie do PL mieszkanie jest Wasze i przepisujemy na Was,
        jesli nie, sprzedajemy i dzielimy na pol". Uwazasz, ze to jest w
        porzadku? To nie jest szantaz?
        • araceli Re: araceli 31.01.10, 22:11
          yoggi87 napisała:
          > Nie chce nikogo karac. Nie chce mieszkac przez 10 dni z kims, z kim
          > mam obawy, ze mozemy sobie oczy wydrapac, nie chce wcagac dzieci w
          > nasze problemy, atmsfera bedzie do kitu, myslisz, ze 3 latka sie w
          > tym nie polapie? Mamusia nie nawidzi cioci a ciocia mamusi... To po
          > 3-4 dniach udawania wybuchnie.

          Rozumiem niechęć natomiast dorosły człowiek czasem musi stawić czoła rzeczywistości. To jest ważna rodzinna uroczystość

          > A teraz lamia ta obietnice. Powiedzieli nam
          > "jesli wrocicie do PL mieszkanie jest Wasze i przepisujemy na Was,
          > jesli nie, sprzedajemy i dzielimy na pol". Uwazasz, ze to jest w
          > porzadku? To nie jest szantaz?

          Czyli to mieszkanie nigdy nie zostało wam obiecane? To znaczy zostało ale pod warunkiem, którego nie zamierzacie spełnić więc jaka tu złamana obietnica?
          • yoggi87 Re: araceli 31.01.10, 22:31
            O nie, mieszkanie bylo obiecane jeszcze przed naszym wyjazdem.
            tesciowa zareczyla, jak tylko minie 5 lat od spadku to przepisze je
            na nas. Jak potem wyjechalismy to tesciu powiedzial na glos "to jest
            Wasze zabezpieczenie, przyszlosc Waszych dzieci, zrobicie z tym co
            chcecie".
        • joanna35 Re: Yoggi 31.01.10, 22:25
          Yoggi nie popełniaj mojego błędu. Osiągniesz tylko tyle, że rozboli
          Cię głowa i będziesz miała wrażenie, że po Tobie przejechał czołg.
          Nie wartosmile
          • araceli Re: Yoggi 31.01.10, 22:33
            joanna35 napisała:
            > Yoggi nie popełniaj mojego błędu. Osiągniesz tylko tyle, że rozboli
            > Cię głowa i będziesz miała wrażenie, że po Tobie przejechał czołg.
            > Nie wartosmile

            Jak widać strzeliłaś fochem na koniec rozmowy ale kultury na brak komentowania już zabrakło.
          • yoggi87 Re: Yoggi 31.01.10, 22:34
            wlasnie doszlam do Twojej odpowiedzi. Dziekuje za troske, ale glowa
            peka mi od 3 dni, miotam sie i niewiem kim jestem. Naprawde. Wredna
            SU*KA co broni kontaktow dziadkom z wnukami, SU*KA, ktora ma w nosie
            rodzinna uroczystosc, materialistka co leci na kase po trupach? Czy
            moze naiwna baba, ktora zaplanowala sobie przyszlosc pod nic niewarta
            obietnice tesciow...
            • joanna35 Re: Yoggi 31.01.10, 22:43
              Yoggi szczerze Ci współczuję. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji,
              więc mogę sobie tylko wyobrazić jak się czujesz. Jestem rodzicem i
              pewne rzeczy to mi się jednak w głowie nie mieszczą. Pozdrawiam Cię
              serdecznie.
              • yoggi87 Re: Yoggi 31.01.10, 22:50
                Dzieki Ci wielkie smile Naprawde.
                Teraz tak sobie mysle, ze on zawsze byl gorszy. Tylko niewiem czemu.
                Moze dlatego, ze ona ma mature a on zawodowke? Jak ona byla w
                szpitalu to oboje nad nie siedzieli, miala wyrostek wycinany i 16
                lat. Maz jak lezal w wielku 17 na serce przez 10 dni matka 2 razy
                przyjechala, a ojciec byl w pracy w Niemcach i nawet zyczen
                urodzinowych nie zlozyl mu. Cos sobie usiwadomilam... A jak mial
                wypadek motorem, lezal na sali operacyjnej, zyciu nic nie zagrazalo,
                ale mogl miec sparalizowane rece to powiedziala do mnie, ze juz nie
                bedzie dluzej czekac bo pranie zostawila na podworku i zebym do niej
                zadzwonila jak sie operacja skonczy...
                • joanna35 Re: Yoggi 31.01.10, 22:57

                  > Teraz tak sobie mysle, ze on zawsze byl gorszy. Tylko niewiem
                  czemu.
                  > Moze dlatego, ze ona ma mature a on zawodowke?

                  Yoggi dokładnie tak sobie pomyślałam jak przeczytałam o tym
                  samochodzie za maturę. I oni mówią o sprawiedliwości. Wzruszające,
                  doprawdy. Yoggi a co o tym wszystkim mówi Twój mąż, jaki on ma
                  stosunek do sprawy i rodziców?
                  • yoggi87 Re: Yoggi 31.01.10, 23:15
                    Moj maz powiedzial, ze nie ma siostry... Przykre to wszystko. Nie
                    mowi wiele, ale widze, ze kotluje sie wszystko w nim. Chyba niewie
                    jak ma wybrnac, bo tesciowa i siostra to histeryczki sa, sama sie
                    balam, ze tesiowa ta cala awanture odchoruje niezle, ale skoro jej
                    corcia ma to w de to dlaczego ja mam sie przejmowac...
                    Dzis powiedzial, ze nie lecimy, ze ma wszystko gdzies, niech ona
                    (siostra) sie udlawi ta kasa, ze nic od nich nie chce. Ciezko jest.
            • araceli Re: Yoggi 31.01.10, 22:45
              yoggi87 napisała:
              > wlasnie doszlam do Twojej odpowiedzi. Dziekuje za troske, ale glowa
              > peka mi od 3 dni, miotam sie i niewiem kim jestem. Naprawde. Wredna
              > SU*KA co broni kontaktow dziadkom z wnukami, SU*KA, ktora ma w nosie
              > rodzinna uroczystosc, materialistka co leci na kase po trupach? Czy
              > moze naiwna baba, ktora zaplanowala sobie przyszlosc pod nic niewarta
              > obietnice tesciow...

              Nieważne jest jak Ty czy ktokolwiek inny Ciebie widzi. Ważne jest jak w tej sytuacji zachowasz. Okopiesz się na swojej pozycji? Pójdziesz na noże czy będziesz starała się negocjować. Zdenerwowanie jest złym doradcą w konfliktach - zrozumienie drugiej strony daje przewagę, pozwala znaleźć argumenty, które są dobrą bronią.
              • yoggi87 Re: Yoggi 31.01.10, 22:55
                Ale jak z nia negocjowac jak ona od razu zaczyna plakac jak jej sie
                argument koncza? Zawsze robi z siebie ofiare i krzyczy "tak, jak
                zwykle to ja jestem ta zla"... standardowe teksty w tego typu
                sytuacjach. Dostaje czerwonych plam na twarzy i szyi, autentycznie,
                wyglada ja dalmatynczyk i zaczyna sie trzasc. Powie swoje i wychodzi.
                Jak wymysli argument nowy wraca i krzyczy po czym znow wychodzi i tak
                w kolko.
    • elza78 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 16:57
      nie omieszkalabym wspomniec o splacie polowy domu tesciow po ich smierci - co do
      grosza... albo WON!!!
    • viki711 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 16:58
      nie pojechałabym, może teściowie przemyślą swoją decyzję
    • marianna72 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:27
      Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi Tesciow .chcieli dobrze a
      wyszlo jak wyszlo w sumie sa miedzy mlotem a kowadlem.Ja bym
      pojechala zamieszkala u Mamy
      • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:51
        A mnie nie szkoda teściów. Bardziej niż ktokolwiek inny wiedzą jak
        pazerną mają córunię i od początku mogli wszystko uczciwie(u
        notariusza)załatwić. No ale nie, teraz muszą odstawiać dobrych
        rodziców zamiast przywołac do porzadku smarkatą.Na dodatek całą
        odpowiedzialność za załatwienie sprawy scedowali na syna, oni są
        czyści. Ciekawe dlaczego syn nie dostał równowartości samochodu
        skoro są tacy sprawiedliwi i tak bardzo pamiętają, że mają dwójkę
        dzieci? Bo nie potrafi strzelić focha jak siostra?
        • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:56
          Zgadzam się z tobą.
        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:02
          joanna35 napisała:
          > A mnie nie szkoda teściów. Bardziej niż ktokolwiek inny wiedzą jak
          > pazerną mają córunię i od początku mogli wszystko uczciwie(u
          > notariusza)załatwić.

          Pazerna córka czy synowa? Może obie? Znasz tę rodzinę, że tak kategorycznie się wypowiadasz?
          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:12
            Nie muszę znać nikogo, żeby wiedzieć co jest moralne a co nie. Ale
            skoro jesteś taka mądra to może oświecisz mnie w temacie dlaczego
            syn nie dostał samochoduza skończenie szkoły - jaka by ta szkoła nie
            była ?
            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:26
              joanna35 napisała:
              > Nie muszę znać nikogo, żeby wiedzieć co jest moralne a co nie.

              Znasz tylko wersję pazernej synowej.
              • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:37
                Pazerna byłaby dla mnie gdyby kombinowała jak zmusić teściów do
                dotrzymania umowy, a ona tylko nie ma ochoty na utrzymywanie
                kontaktów z osobami, które ją zawiodły i z chamką, która po trupach
                idzie do celu i ja ją rozumiem. Przez tchórzostwo i niezdecydowanie
                teściów walą się wszystkie ich wspólne plany i ona ma prawo czuć sie
                oszukana, rozżalona itp. A ja , jak dotąd przynajmniej, nie mam
                podstaw żeby jej nie wierzyć.
                • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:41
                  joanna35 napisała:
                  > Pazerna byłaby dla mnie gdyby kombinowała jak zmusić teściów do
                  > dotrzymania umowy, a ona tylko nie ma ochoty na utrzymywanie
                  > kontaktów z osobami, które ją zawiodły i z chamką, która po trupach
                  > idzie do celu i ja ją rozumiem.

                  Och - szantaż emocjonalny i odcięcie od wnuków to naprawdę światła postawa.
                  • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:47
                    Oni jakoś nie martwią się jej uczuciami. A dzieci mogą przecież
                    jechać z tatusiem, przynajmniej to starsze.
                    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 18:58
                      joanna35 napisała:
                      > Oni jakoś nie martwią się jej uczuciami. A dzieci mogą przecież
                      > jechać z tatusiem, przynajmniej to starsze.

                      A ona nad ich uczuciami choć chwilę się zastanowiła? Jak widać trafił równy na
                      równego.
                      • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:04
                        A dlaczego ona ma się zastanawiać nad ich uczuciami? To nie ona daje
                        i zabiera w zależności od sytuacji. Naprawdę uważasz, ze to jest
                        uczciwe? Naprawdę uważasz, że teściowie postąpili ładnie obiecując
                        złote góry, pozwalając dzięki nim na snucie planów o przyszłości, a
                        nastepnie wycofując się bo amnezja się cofnęła i przypomnieli sobie(
                        a raczej córeczka im przypomniała), że ma być sprawiedliwie i po
                        równo(wbrew temu co pisałaś wyżej)?
                        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:16
                          joanna35 napisała:
                          > A dlaczego ona ma się zastanawiać nad ich uczuciami?

                          Nie zastanawia się. Napisałam, że są siebie warci.

                          > uczciwe? Naprawdę uważasz, że teściowie postąpili ładnie obiecując
                          > złote góry, pozwalając dzięki nim na snucie planów o przyszłości, a
                          > nastepnie wycofując się bo amnezja się cofnęła i przypomnieli sobie(
                          > a raczej córeczka im przypomniała), że ma być sprawiedliwie i po
                          > równo(wbrew temu co pisałaś wyżej)?

                          Nie - ale WYKONANIE obietnicy też nie będzie sprawiedliwe.
                          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:20
                            araceli napisała:

                            > joanna35 napisała:
                            > > A dlaczego ona ma się zastanawiać nad ich uczuciami?
                            >
                            > Nie zastanawia się. Napisałam, że są siebie warci.
                            Nie odpowiedziałaś na moje pytaniesmile
                            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:32
                              joanna35 napisała:
                              > Nie odpowiedziałaś na moje pytaniesmile

                              Bo są rodziną a nie portfelem. Brak zastanawiania się nad uczuciami teściów
                              skazuje, że dla synowej liczy się tylko kasa.
                              • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:44
                                Skoro to rodzina i dla teściów liczy się synowa i jej uczucia to po
                                szczerej rozmowie przez telefon z pewnością zrozumieją
                                powody/uczucia dla których nie pali sie do odwiedzenia ich w lutym,
                                nie uważasz? Czy też teściów należy chronić przed przykrą prawdą o
                                sytuacji którą sprowokowali?
                      • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:19
                        Oni wcześniej pokazali,że to co ona czuje(pazerna synowa)maja głęboko.Ma
                        udawać,ze nic się nie stało?Ma może się cieszyć,ze rodzice męża tacy
                        sprawiedliwi nagle się okazali.
                        • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:37
                          gryzelda71 napisała:
                          > Oni wcześniej pokazali,że to co ona czuje(pazerna synowa)maja głęboko.

                          Naprawdę? Gdzie jest napisane, że cokolwiek pokazali?
                          • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:41
                            Tam gdzie wycofali się z obietnicy.
                          • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:53
                            Araceli nie pokazali bo nawet przez myśl im nie przeszło, żeby w tym
                            sporze brać jej osobę/uczucia pod uwagę. W końcu to nie jej sprawa.
                            Jej sprawa będzie jak trzeba się będzie nimi na starość zająć, teraz
                            wara od spraw rodzinnych.
                            • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:55
                              joanna35 napisała:
                              > Jej sprawa będzie jak trzeba się będzie nimi na starość zająć, teraz
                              > wara od spraw rodzinnych.

                              Teraz dawajcie kasę albo wara od dzieci. Tak - fajne sprawy rodzinne big_grin
                              • gryzelda71 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:00
                                Ale jakie wara od dzieci?Przecież dziadkowie mogą wnuki odwiedzić prawda?Synowa
                                nie zakazała,tylko nie ma ochoty do nich jechać.
                                • joanna35 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:06
                                  A skąd sprawiedliwość wg. Araceli wymaga, zeby zrobiłą dobrą minę do
                                  złej gry, rozpływała się w uśmiechach i złożyła swoje uczucia na
                                  ołtarzu teściów. A wszystko bo tak wypada. Inaczej będzie pazerną
                                  suką i tyle.
                                  • e.mama.s Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:11
                                    Karmiłam dziś wygłodniałe kaczki na rzece, zabijaly się o chleb. A
                                    ludzie zabijają sie o zielone. Każdy chce uszczknąć.
                                • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:59
                                  Nie bronie kontaktu z wnukami, absolutnie. Moga przyejchac kiedy i na
                                  jak dlugo chca. Ale jak urodzilam corke to tesciowa nie przyleciala
                                  bo... boi sie sama, ze sie zgubi... smile No to chyba nie zalezalo jej
                                  az tak bardzo. Podkreslam, ze ona nie ma 70, tylko 43 lata.
                                  • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 23:05
                                    Dodam jeszcze, ze oni naprawde sobie potwora wychowali z tej coruni.
                                    Cztery sytuacje pamietam takie dla mnie dobijajace. Pierwsza:
                                    rozmawiamy z nia na skypie, maz pyta czy tata juz do Niemiec do pracy
                                    pojechal a ona "tak, za 2 tygodnie swieza kaska przyjedzie". Druga:
                                    Poprosila tesiowa zeby kupila jej drozdze w sklepie i tyle. Tesciowa
                                    przywiozla drozdze w proszku, a corcia na to "i co ja mam z tym
                                    gownem zrobic, nawet drozdzy beze mnie kupic nie umiesz"... Trzecia:
                                    Szwagierka do mnie w jakiejs rozmowie "wiesz co, najbardziej to mam
                                    zal do mamy, ze o siebie nie dba". Ja na to, zeby nie przesadzala, ze
                                    tesciowa niczego sobie babka, a ona "no tak, ale jedzie rano do
                                    sklepu to umalowac sie nie moze"... No i ostatnia najlepsza: "zdejmij
                                    ta spodnice, wygladasz w niej jak stara baba, pogrubia Cie" a
                                    tesciowa tup tup do sypialni i zmienia spodnice "ta moze byc?"

                                    Kto tu kogo wychowuje?
                  • benignusia Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:04

                    a jeśli rodzice nieumieją postawić się córce-i synowa z małymi
                    dziećmi ma tam pojechać i żyć w kłotniach przez 10 dni z półrocznym
                    i trzyletnim dzieckiem to jest ok??
                    albo niech przynajmniej coś zrobią,cokolwiek -a nie-załatwcie to
                    między sobą...przecież o ich własność chodzi
                    • araceli Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:12
                      benignusia napisała:
                      > albo niech przynajmniej coś zrobią,cokolwiek -a nie-załatwcie to
                      > między sobą...przecież o ich własność chodzi

                      Chodzi o to, żeby podzielić majątek tak aby DZIECI były zadowolone.
                  • yoggi87 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:44
                    a gdzie ja ich zaszantazowalam?
              • benignusia jakie autorka zadała pytanie??czy ma jechać do PL 31.01.10, 18:40

                czy też nie,a nie czy siostrze sie należy czy też nie ,bo co do tego
                zdaje sie ma swoje zdanie-z którym się zresztą zgadzamwink
    • circa.about Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:55
      W tej chwili, gdy teściowie jeszcze żyją, nic się nie należy ani mężowi autorki
      wątku, ani jego siostrze. I dom i mieszkanie należą do ich rodziców. Jeśli
      jednak kasa za mieszkanie ma być podzielona po połowie w tej chwili, to myślę,
      ze najbardziej sprawiedliwe byłoby, gdyby teściowie spisali testamenty, że dom
      po ich śmierci także będzie podzielony po połowie. Bo niby dlaczego mąż autorki
      ma dostać tylko zachowek? Przecież ma byc sprawiedliwie?

      Oczywiście wiem, ze dzieci dziedziczą ustawowo po połowie i teściowie nie muszą
      pisać testamentów, ale kto wie, czy za jakiś czas szwagierka nie namówi
      rodziców, by zapisali dom tylko jej..
      Do czego oczywiscie mają prawo, ale przecież chcą by było sprawiedliwie..
    • wespuczi Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 17:57
      ja bym nie pojechala bo nie zadaje sie z nieuczciwymi i niezyczliwymi ludzmi
      ktorzy maja w d.. wszystkich poza swoja d...a

      zadzwonilabym do tesciowej z zyczeniami i przeprosinami i wyjasnila dlaczego nie
      moge sie zjawic.
      • e.logan Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 19:54
        Zdecydowanie nie pojechalbym.

        A co do tesciow to wyslalabym zyczenia .Zas meza zobligowala by
        zadzwonil i wyjasnil ze nie wyobrazacie sobie w tej sytuacji
        mieszkac z siostra przez te 10 dni.

        A jesli zostaniecie zmuszeni do podzialu to odliczcie wartosc
        samochodu. W koncu ma byc sprawiedliwie prawda?..
        • saraanna Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:13
          Jak sie liczyc ,to sie liczyc -niech odlicza kase za wynajem
          mieszkania,autorka sama napisala,ze wynajeli mieszkanie jak
          wyjechali do Anglii,ktos ta kase bralsmileProponuje synowej jeszcze
          poszperac w zyciu tesciow-moze jeszcze cos da sie odliczyc -buchacha.
          A tak na powaznie,to jak by mi wlasne dzieci taka jazde zrobily o
          moja kase,to by nic nie dostaly,a dom bym przepisala na Ojca
          Dyrektora smile
    • e.logan Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:19
      O_O

      to juz wiem skad ta fortuna ojca Dyrektora.
      • saraanna Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 20:21
        Gdzie dwoch sie bije tam trzeci korzysta smile

        ------
        Gdy czegoś bardzo pragniesz,
        cały Wszechświat sprzęga się by Ci to dać * Paulo Coelho *
        • bluebag jedyne co w zyciu musisz to umrzec ! 31.01.10, 22:25
          zasada nr 1 ktora wyznaje jak w temacie
          zasada nr 2 zawsze licz tylko na siebie

          wiec do sedna sprawy - ja mam bardzo podobna sytuacje ze strony
          mojego meza - jego siostra - a poniewaz my oboje z mezem jestesmy
          honorowi zrzeklismy sie wszystkiego - niech sobie zerzre.... wiesz
          mi ze pieniadze szczescia nie daja a jedynie w zyciu pomagaja...
          pozdr.
        • gabrielle76 Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 31.01.10, 22:51
          Na Twoim miejscu bym pojechała, powinniście pogadac o tym na zywo, myślę że jak
          Twój mąż powie siostrze ze chce połowe kasy za dom, to moze zmienic zdanie. Nie
          odpuściłabym nalezy Wam sie i walczcie o swoje, nie ulegajcie rozkapryszonej
          gó...arze
    • a1ma Re: co ja mam zrobic? poradzcie... 01.02.10, 15:13
      > I niestety o ile mi wiadomo nalezy jej sie, jesli na tesciowa jest
      > zapisane...

      NIC jej się nie należy, podobnie jak Twojemu mężowi. Teściowie póki co żyją i
      mogą swobodnie rozporządzać majątkiem - nawet jeśli daliby wszystko jednemu
      dziecku, to drugiemu nie należy się NIC. Dopiero po ich śmierci, jeśli zostawią
      spadek, można mówić o tym, co się komu należy, z tytułu testamentu lub prawa
      spadkowego. Póki co - to wyłącznie ich wolna wola i ich decyzja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja