night_irbis
01.02.10, 21:45
Nie chcę tego tematu roztrząsać na Samodzielnej mamie - bo tam się odzywa 3
osoby na krzyż - a chciałabym wywołać dyskusję i ewentualnie zapytać kogoś
znającego się na prawie czy można tą sprawę jakoś porządnie prawnie
sformułować i złożyć skargę do Rzecznika praw obywatelskich.
Otóż dlaczego jeżeli rodzice maja jednakowe prawa i obowiązki wobec dziecka
(teoretycznie i prawnie) dziecko niezależnie od sytuacji ma automatycznie
nosić nazwisko ojca?
Mnie to osobiście irytuję niemiłosiernie. Dlaczego facet, który zostawił mnie
na początku ciąży (motywując to "bo mi to skomplikuje życie"), który nie
interesował się tym dzieckiem przez pierwsze 1,5 roku po urodzeniu, który
teraz z łaski swojej i to głównie za moją namową od czasu do czasu (ostatnio
np. miesiąc temu) z dzieckiem się widuje - jeżeli łaskawie się zgodzi w
świetle prawa zostać oficjalnym ojcem (bo na razie nie jest i mi w sumie ten
status quo odpowiada) - ma od razu zostać "dawcą nazwiska"?
Wiem, że niektóre dziewczyny miały jeszcze gorsze przejścia z ojcami swoich
dzieci - nie odzywającymi się przez lata, pijącymi, bijącymi i t.d. Domniemam,
że ich też ta kwestia prawnicza może mierzić i im przeszkadzać. Dlaczego nie
rozpatruje się kwestię nadanie nazwiska w świetle wszystkich dowodów
zaangażowania się obydwojga rodziców w życie i wychowanie dziecka na równi z
wysokością alimentów, czasem i sposobem odwiedzin i innymi?
Nie jesteśmy w Średniowieczu, gdzie facet był "panem i władcą" i tylko jego
nazwisko prawnie określało status potomka.
Co z tym można zrobić? Naprawdę chętnie napiszę taką skargę do Rzecznika, a
przy okazji chciałabym usłyszeć opinie innych o tym forum - czy nie przesadzam?
Zaznaczam jednocześnie, że nie planuję w żaden sposób utrudniać kontaktów ojca
z dzieckiem - a wręcz odwrotnie - jestem absolutnie za - może się widywać z
nim nawet codziennie, o ile zapali się taka chęcią. Ale nazwisko chcę, żeby
moje dziecko nosiło moje. Wg mnie po tych kilku latach olewania stracił swoja
szansę do nadania swojego nazwiska potomkowi.