minnie8
02.02.10, 13:32
Tak sobie myślę...jak e-mamy postąpiłyby w poniższej sytuacji?
Byliśmy na weekendowym wyjeździe ze znajomymi.Dzieci dwoje
obecnych.Jedno nasze(8 lat) i jedno ich(7 lat).Nasza córka jest z
gatunku tych grzecznych-słuchających rodziców natomiast syn
znajomych n i e z u p e ł n i e.No ale do rzeczy,...dzieciak
wymyślił sobie taką mniej więcej"zabawę":przewiesił szalik przez
belkę w domku,zawiązał supeł by powstała pętla potem przekładał ręce
przez ową pętlę(miał ją pod pachami) i bujał się tak udając,że lata
(wdrapywał się w to z kanapy a potem był ok 1,5m nad
ziemią).Wszystko odbywało się w obecności rodziców.Moje dziecko
również chciało spróbować tej super-zabawy.Oczywiście zabroniłam
mówiąc,że to niebezpieczne i się absolutnie nie zgadzam.Dziecię
posłusznie zrezygnowało z zamiaru ale widziałam jak było jej
przykro,że kolega może a ona nie(później jej wszystko
wytłumaczyłam).Czy powinnam w jakiś sposób "upomnieć" tychże
rodziców?Czy "latające" dziecko?No i właśnie...Czy tak powinno być?
Czy to grzeczne musi mieć "przechlapane" dlatego,że rodzice tych
mniej grzecznych nie widzą problemu???