Dodaj do ulubionych

Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo...

    • the_rapist Dobrze robisz, mam tylko jedno pytanie. 05.02.10, 14:35
      Jakim cudem twoj maz ma swoje zdanie.
    • mammaewuni Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 15:09
      Lepiej być pieniaczką niż tchórzem tongue_out
      • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:05
        mammaewuni napisała:

        > Lepiej być pieniaczką niż tchórzem tongue_out

        A najlepiej jest być osobą myślącą, która wie, kiedy należy takie rzeczy robić,
        a kiedy odpuścić. Ja nie traktuję poważnie ludzi, którzy sprawy sporne
        załatwiają awanturą: nie będę niczyim workiem treningowym do bicia. Kultura
        osobista obowiązuje wszystkich.
    • kasza.manna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 15:19
      Brawo!!!!! Życzę naszej Polsce więcej takich obywateli.
      Moja mam jest taka samasmile Też wielu ludziom się to nie podoba. Ona się tym nie przejmuje. Zmieniajmy swiat na lepszysmile
    • black_tangens W Niemczech byłabyś porządną szanowaną obywatelką 05.02.10, 15:57
      W Niemczech byłabyś porządną szanowaną obywatelką ale w Polsce – szczególnie na
      twoim osiedlu zamieszkałym przez chamów – to pewnie odstajesz od miejscowej
      dziczy. “Pogratuluj” mężowi za odwagę cywilną. Jeśli on nazywa ciebie pieniaczką
      to ty z czystym sumieniem możesz nazwać go TCHÓRZEM.
      • fraupilz Re: W Niemczech 05.02.10, 16:27
        Zgadzam się. W Niemczech to normalne, że jak coś nie gra, to się to zgłasza.
        Jesteś bardzo odważna. Nie przejmuj się głupim gadaniem męża, może jest
        zazdrosny, że to nie on wpadł na pomysł żeby zainterweniować? Urażona męska duma?
    • rach.ell Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 16:50
      Robie dokladnie to samo. Ostatnio na spacerze z psem. Spaceruje po
      lasku gdzie przy wejsciu jest wyrazny zakaz spuszczania psow ze
      smyczy. Czesto jednak przychodza tam osobnicy, zwykle posiadacze
      agresywnych psow, ktorzy zdaja sie czerpac duzo radosci jesli ich
      pies pogryzie innego, mniejszego albo zaatakuje i przestraszy
      ktoregos ze spacerowiczow. Sama mam malego pudla. Kretyn jakis
      spuscil ze smyczy pitbulla a kiedy ten skierowal sie na mojego
      kretyn krzyknal do mnie 'pani uwaza!'. Moj maz zlapal pitbulla w
      ostatnim momencie za kark i kopem poslal dobrych pare metrow
      zpowrotem. Kretyn zaczal sie jeszcze awanturowac. Wezwalismy
      Policje. Na szczescie mielismy swiadkow, ze pitbull byl bez smyczy i
      bez kaganca. Troche szkoda pitbulla bo wyladowal w schronisku. Sadze
      jednak, ze dobrze zrobilismy. Nie mozna dac sie zastraszyc i
      pozwolic, zeby kretyni zatruwali nam bezkarnie zycie. Kretynow zas
      nie da sie wychowac, ich trzeba tresowac.
      • raczek47 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 17:09
        Dyskusja zrobiła się bardzo ciekawa, bardzo dziękuję wszystkim za
        głosy zarówno za , jak i przeciw, muszę jednak stwierdzić,ze Ci,
        którzy skrytykowali moje zachowanie niestety nie przekonali mnie-
        dalej uważam,ze trzeba reagować na wszelkie chamstwo, cwaniactwo i
        wanadalizm i bedę to robic dalej, chociaż, przysiegam-nie szukam
        okazji celowo, nie czerpię satysfakcji z tego,że komuś zwrócę uwagę
        i nie biegam z aparatem po osiedlu dokumentując "grzechy"sąsiadów.
        Moze mam jakieś utopijne przekonanie,ze w wolnym, demokratycznym
        społeczeństwie wszyscy powinni odnosić się do wszystkich z
        szacunkiem, co przejawia się w respektowaniu norm i przepisów
        właśnie, a może powinnam wyprowadzić się gdzieś w Bieszczady, żeby
        pewnych zachowan nie widzieć.Dziękuję w każdym razie za wszystkie
        bardzo cenne niekiedy opinie.Idę poczatować za firanką.
        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 19:58
          Zadzwoniłam raz, ty kilka. Zastanów się, czy czasem nie przesadzasz w drugą
          stronę. Jeżeli ty i tobie podobni nie zrobicie tego, to nasze życie w Polsce
          stanie się neo-stalinowskim piekłem- wtedy też kwitło chamskie donosicielstwo.
    • kobieta25.2 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 17:25
      popieram Cięwink Też jestem nauczycielkąsmile dzisiaj opieprzyłam gromadę gó...arzy,
      którzy rzucali się śnieżkami przez chodnik jak szłam z małą na spacerzesmile A Twój
      mąż to podobnie jak mój: tchórzsmile
    • freederike jak na zamówienie 05.02.10, 17:35
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7531442,Gdzie_sie_podziala_wrazliwosc_spoleczna_.html
    • canuck_eh Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 17:39
      Uwazam ze Twoj maz to boi sie zareagowac.A jakby tak kazdy reagowal
      to byloby lepiej w tym pieknym kraju.ZAWSZE reaguje jak ktos lamie
      przepisy.W centrach handlowych przed wejsciami jak byk sa tabliczki
      ze nie wolno palic a stoja kretyni i sobie pala zwracam uwage i kilka
      razy nawet wezwalam ochrone zeby przegonila palaczy bo przejsc nie
      mozna bo zadymione - w koncu po cos ta tabliczka jest.jednej
      dziewuszce zrobilam karczemna awanture bo weszla do wiaty
      przystankowej i sobie pali papierosa i pytam sie czy umie czytac bo
      tu wyraznie stoi napisane ze palic nie wolno.tesciowa sie miota zeby
      zostawic, a ja swoje ze nie bo przepis jest przepisem.
      Jakas kobitka stanela przed moim domem pod znakiem zakazu
      zatrzymywania i pytam sie kobieciny czy wie ze parkowac po tej
      stronie ulicy nie wolno i zamiast przeprosic ze omsklo sie czy ze nie
      zauwazyla to miota sie jak pantera w pralce - spisalam numer
      rejestracyjny i wykonalam telefon - pewnie byla zdzwiona.Kazdego
      debila ktory postanawia przejechac na przejsciu kiedy stoi na srodku
      tzw crossing guard i przeprowadza dzieci i kierowca sobie mysli ze
      zdazy zanim dzieci wejda na ulice - spisuje numer rejestracyjny -
      daje temu czlowiekowi - on zglasza i ja zglaszam - jak on zglosi taki
      delikwent traci punkty i 500 dolcow kary.
      Zawsze zglaszam jak kretynka crossing guard przy szkole zatrzymuje
      swoj samochod pod znakiem stop na waskiej ulicy bo nie chce sie jej
      podejsc 100 metrow.Zglaszam wszelkie tego typu rzeczy, lacznie z
      kierowcami rajdowcami.
      To nie jest pieniactwo.Pieniactwem jest to co wyrabia twoj malzon
    • eye-witness Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 18:20
      Pieniaczka moze nie jestes, ale masz chyba za malo rozrywek w zyciu.
      Sorry, ale nie chcialabym miec takiej sasiadki jak Ty. I wcale nie dlatego, ze
      parkuje zle samochod, nie sprzatam po psie, itd.
    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 18:26
      Co do 2- nie dyskutuję.
      Co do 4- sama porozmawiałabym najpierw z właścicielami tych autek, jeśli
      stawiają notorycznie. Chyba, że to parking- to nie masz racji. U nas parking
      jest tak zrobiony, że dojazd do klatek jest "na około"- czasem architekt tak
      "myśli". Ja wolałabym zgodę z sąsiadami, niż, takie "donoszę".
      Policja nie służy do zaspokajania egoistycznych zachcianek co niektórych
      Polaków, tylko od pilnowania przestrzegania prawa. Potem, przez takie telefony,
      jak twoje, przyjeżdżają np. do włamania po 30- 40 min. Sobie "ulżysz", a komuś,
      kto naprawdę ich potrzebuje, robisz pod górkę. Posłuchaj męża i przynajmniej
      ogranicz telefony do tych koniecznych.

      Nie bądźmy sobie nawzajem żandarmami. Pewien margines tolerancji jest potrzebny
      do zgodnej, sąsiedzkiej egzystencji. Każdy normalny człowiek ma nie tylko
      zalety, ale też wady. Dzwońmy, ale tylko, gdy jesteśmy świadkiem przestępstwa, a
      drobiazgi załatwiajmy między sobą nie wykorzystując państwowych instytucji.
      • rach.ell Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 18:56
        Istnieja jednak pewne granice ustepliwosci wobec sasiadow. Tez bylam
        swego czasu przyjacielskasmile Do czasu jednak kiedy, jeden z moich
        sasiadow powiesil na ogrodzeniu przed miejscem parkingowym tablice z
        numerem rejestracyjny swojego samochodu, nastepnie przez domofon
        zarzadal od mojego meza zeby ten natychmiast usunal stamtad nasz
        samocho bowiem to jest jego prywatne miejsce. Zadzwonilismy do
        administracji dowiedziec sie o co chodzi bo nie wiedzielismy iz
        istnieje mozliwosc wynajecia tego miejsca. Taka mozliwosc nie
        istnialasmile Dopiero kiedy po kilku kolejnych awanturach zadzwonilismy
        na Policje, sasiad sie odczepil i musial tablice zdjac. O ile wiem,
        musial rowniez jakas tam kare zaplacic. Przyklad bezczelnosci
        spowodowanej nadmierna spolegliwoscia wzgledem sasiadow.
        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 19:22
          I ok. Najpierw sami zadziałaliście. O to chodzi, ale jeżeli wzywa się policję,
          bo sąsiad pokłócił się z żoną, albo dzieciaki głośno się bawią, albo ktoś inny
          głośniej puścił muzykę.... Takie rzeczy można przeżyć i nie robić problemów.
          Dziś ktoś jest głośniej, jutro ty- i jest ok. Jak ktoś nie lubi ludzi, to mam
          propozycję: niech kupi sobie domek na bezludnej wyspiesmile

          "Przyklad bezczelnosci
          > spowodowanej nadmierna spolegliwoscia wzgledem sasiadow"
          Masz rację, tylko, że w dwie strony. Jeżeli ktoś z powodu błahostki nasyła np.
          policję i jest to nieuzasadnione wezwanie, to co można zrobić, żeby zniechęcić
          takowego sąsiada do wykorzystywania państwowych instytucji do dokuczania innym.
          Ma ktoś pomysły?
          • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:58
            sikorka68 napisała:

            > I ok. Najpierw sami zadziałaliście. O to chodzi, ale jeżeli wzywa
            się policję,
            > bo sąsiad pokłócił się z żoną, [..] Takie rzeczy można przeżyć i
            nie robić problemów.

            Idź na jakieś forum o przemocy w rodzinie to się dowiesz, czy takie
            rzezcy można przeżyc. Znam taki przypadek, że sąsiedzi przeżyli i
            nikogo nie wzywali, ale niestety nie przeżyła żona.
            • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 21:43
              Nie każda kłótnia jest przemocą. Mało tego, związek, w którym nie ma kłótni jest
              martwy (dwoje obcych ludzi pod jednym dachem, którzy już nie mają wspólnych
              spraw). Każdy psycholog ci to powie. Kłótnia jest przykrą stroną związku, ale
              niezbędną.
              Natomiast przemoc, to inna sprawa. Jak przemówić do rozumu ofiarom, że z taką
              osobą się nie jest. Od takiego człowieka należy odejść natychmiast: wiele
              istnień by się uratowało i od śmierci i od zwichnięć emocjonalnych.
              Natomiast jest inna sprawa; jeżeli jesteś świadkiem, to zgłaszasz przestępstwo
              pobicia (szkoda, że tak nie rozpatruje się przemocy domowej, tylko wymyśla
              jakieś specjalne teoryjki). Natomiast jeżeli nie jesteś- art. 43 (chyba)
              Konstytucji się kłania. Nie masz prawa inwigilacji drugiego człowieka,
              podejmowania prób rozwiązywania jego problemów bez jego wiedzy i zgody- wtedy ty
              łamiesz prawo.
              Problem w przypadku przemocy jest trudny- jak zadziałać: chyba tylko namawiając
              ofiarę, żeby sama zgłosiła problem i dać wsparcie.
              • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 22:09
                Niestety, ale pieprzysz. Każdą kłótnię która robi wrazenie
                przemocowej nalezy zgłosic na policję. Nie musisz być przy niej i
                widzieć pobicia. Nie musisz mieć sygnału od ofiary że sobie tego
                życzy. Nie wolno czekać aż ofiara sie sama wyprowadzi.
                Kłótnia jest oczywiście normalnym zjawiskiem międzyludzkim i nie
                musisz odkrywać Ameryki bo Australie tez już odkryto.
                • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 22:28
                  Nie, ale może zaprzeczyć. Tylko krecią robotę robisz. Ludzie nie lubią, jak się
                  za nich myśli, czy rozwiązuje problemy. Jakiekolwiek by nie były, osoba
                  pełnoletnia sama ma obowiązek podejmować decyzje, bo tylko ona za nie odpowiada,
                  prawnie też. Każda inna, to intruz i to łamiący prawo (art. 43 Konstytucji, czy
                  12 Karty Praw Człowieka)- zakaz inwigilacji przez jednostki nieupoważnione.
                  • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 22:50
                    A jakby wrzaski i walenie o sciane byly z dziecmi? Tez same podejmuja decyzje? A
                    z matka i z dziecmi? A z sama matka?
                    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:13
                      cherry.coke napisała:

                      > A jakby wrzaski i walenie o sciane byly z dziecmi? Tez same podejmuja decyzje?
                      > A
                      > z matka i z dziecmi? A z sama matka?


                      No i... Ile takie coś trwa: 5, 10, 15 min. Policja przyjeżdża po 40 (u nas)-
                      jest spokój. Dorośli zaprzeczają, kobieta w takiej rodzinie zezna, jak oprawca
                      każe- to nie u nas (w bloku to proste). Siniaki u dzieci- norma, znam przypadki
                      posiniaczeń w wyniku "eksperymentów" dzieci, a nie przemocy. Nieletnich nie
                      wolno przesłuchać bez zgody prawnych opiekunów. Po kilku takich "interwencjach"
                      z takim skutkiem przestają w ogóle przyjeżdżać. Robisz krecią robotę- tylko
                      nakłonienie kobiety, by odeszła od takiego drania i pełne wsparcie. Nie ma
                      innego sposobu. Pewnie taka odpowiedź ci nie pasuje, ale prawda tak wygląda,
                      choć jest niewygodna. Jak ktoś nie chce pomocy, to jej nie przyjmie, choćbyś na
                      tacy podawał.

                      Zresztą, poczytaj mój post pod "Gratuluję", to zobaczysz, co się dzieje, jak
                      kwitnie donosicielstwo. Jest szkoda, nie ma pożytku- żadnego. Wiesz dlaczego?
                      Policja może interweniować tam, gdzie łamane jest prawo. Jeżeli sąsiad robi coś,
                      co ci się nie podoba, a jest zgodne z prawem (nie ma zakazu takiego
                      postępowania)- nie ma prawa nic robić, bo to jest naruszenie jego wolności, a
                      nie twojej.
                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:06
                    Przepraszam cię, ale ręce opadają od takiego mądrzenia się bez
                    znajomości tematu. Prosze cię, idź na jakieś forum dla osób z tym
                    problemem i tam pogłoś swoje mądrości. Zobaczymy czy będziesz miała
                    tyle czelności żeby opowiadać takie rzeczy.
                    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:16
                      Będę miała. Pomyśl nad swoim ego, czy jest w normie. Nikt nie dał ci prawa do
                      bycia sędzią drugiego człowieka (chyba, że skończyłaś prawo). Jednak po twoich
                      postach widać, że nie.
                      • krejzimama Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:21
                        Nikt nie dał ci prawa do
                        > bycia sędzią drugiego człowieka (chyba, że skończyłaś prawo).

                        Ty też nie bo samo skonczenie prawa nie czyni nikogo sędzią.
                        Jednak każdy z nas obywatelem i powinien interesować się tym co wokół niego sie
                        dzieje.
                        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:35
                          Dlatego nie donoszę(poza przestępstwami). Natomiast nie przechodzę obojętnie
                          obok drugiego człowieka, jak ma kłopoty:
                          1. Młode małżeństwo w kłopotach finansowych- pełne wsparcie bez donoszenia.
                          Wyszli z tego i fajnie się mają.
                          2. Kobieta w związku z przemocą- udało się nakłonić, żeby od niego odeszła- beż
                          donoszenia. Tak mogę pomagać.
                          Ludzie mnie lubią i co ważniejsze wiedzą, że nic głupiego za ich plecami i w ich
                          imieniu nie zrobię.
                          I co najważniejsze: mam prawo patrzeć na siebie w lustro bez obrzydzenia.
                          • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:41
                            sikorka68 napisała:

                            > Dlatego nie donoszę(poza przestępstwami). Natomiast nie przechodzę
                            obojętnie
                            > obok drugiego człowieka, jak ma kłopoty:
                            > 1. Młode małżeństwo w kłopotach finansowych- pełne wsparcie bez
                            donoszenia.
                            > Wyszli z tego i fajnie się mają.

                            Komu można donieść o kłopotach finansowych ludzi z otoczenia? Pytam
                            bo bardzo bym chciała podonosić. Przykładnie by się ich ukarało i od
                            razu by przestali mieć kłopoty oraz psuć porzadek społeczny.

                            > 2. Kobieta w związku z przemocą- udało się nakłonić, żeby od niego
                            odeszła- beż
                            > donoszenia. Tak mogę pomagać.

                            Co rozumiesz przez "donoszenie" w kontekście związku z przemocą? Na
                            kogo się "donosi" i dlaczego to jest naganne?

                            > I co najważniejsze: mam prawo patrzeć na siebie w lustro bez
                            obrzydzenia.

                            Brawa za dobre samopoczucie.
                            • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:44
                              A to z innego wątku przykład donosicielki która poniosła słuszna karę
                              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7534086,Honorowe_zabojstwo_w_Turcji__ojciec_z_dziadkiem_zywcem.html
                            • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:54
                              O kłopotach finansowych- do MOPS-u choćby. Co myślisz, że ludzie tylko na
                              Policję donoszą. Nie- do MOPS-u, skarbówki itd. Tylko, że to też nic nie da, bo
                              z pomocy MOPS-u masz prawo, nie obowiązek korzystać. Jak wizualnie gra, to się
                              nie wcinają.
                              Jak przestępstwo, ok. Jak nie, nie masz żadnego się wcinać.
                              Udało mi się porozmawiać kiedyś z panią, która chodzi na takie interwencje, więc
                              z palca sobie tego nie wyssałam.

                              "Co rozumiesz przez "donoszenie" w kontekście związku z przemocą? Na
                              > kogo się "donosi" i dlaczego to jest naganne?"

                              Na nikogo się nie donosi. Masz prawo nakłonić kogoś do podjęcia decyzji, nie
                              masz prawa decydować za niego. Dla mnie to "święte".
                              • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 14:42
                                sikorka68 napisała:

                                > O kłopotach finansowych- do MOPS-u choćby. Co myślisz, że ludzie
                                tylko na
                                > Policję donoszą. Nie- do MOPS-u, skarbówki itd.

                                Bredzisz. Kłopoty finansowe nie są przestępstwem i nie można na
                                nikogo doniesć że je ma. Można owszem donieść że ktoś o ma o wiele
                                więcej pieniędzy niż powinien, i to należy zrobić poniewaz oznacza
                                to ze może mieć dochody np. z paserstwa albo sutenerstwa.

                                > Jak przestępstwo, ok. Jak nie, nie masz żadnego się wcinać.

                                Bicie żony jest przestępstwem. Mam prawo i obowiązek się wcinać,
                                może przynajmniej jak pani otrzeźwieje i złoży pozew, będzie miała
                                dowód na to że nastąpił z winy męża. Jeśli o tym nie wiedziałaś to
                                poinformuję cię, ze policja która przychodzi z interwencją nie ma
                                prawa ani wyprowadzić bitej żony z domu na siłę, ani złożyć za nią
                                pozwu rozwodowego. Chrzanienie o decydowaniu za kogoś możesz sobie
                                złożyć w czworokącik i schować do tylnej kieszeni spodni.
                                • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 15:11
                                  "> Bredzisz. Kłopoty finansowe nie są przestępstwem i nie można na
                                  > nikogo doniesć że je ma."

                                  Tylko, że donoszą- ty bredzisz.

                                  " Można owszem donieść że ktoś o ma o wiele
                                  > więcej pieniędzy niż powinien, i to należy zrobić poniewaz oznacza
                                  > to ze może mieć dochody np. z paserstwa albo sutenerstwa. "

                                  Według ciebie ile to za wiele. Nie masz prawa interesować się finansami drugiej
                                  osoby- ty łamiesz prawo. Możesz donieść, jeżeli wiesz, że ta osoba robi coś
                                  nielegalnego, ale, nie wtedy, gdy tylko tak myślisz. To może być twoja bujna
                                  wyobraźnia.

                                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 20:50
                                    sikorka68 napisała:

                                    > "> Bredzisz. Kłopoty finansowe nie są przestępstwem i nie można na
                                    > > nikogo doniesć że je ma."
                                    >
                                    > Tylko, że donoszą

                                    NIE MA KOMU O TYM DONIEŚĆ. TO NIE PRZESTĘPSTWO.

                                    > " Można owszem donieść że ktoś o ma o wiele
                                    > > więcej pieniędzy niż powinien, i to należy zrobić poniewaz
                                    oznacza
                                    > > to ze może mieć dochody np. z paserstwa albo sutenerstwa. "
                                    >
                                    > Według ciebie ile to za wiele. Nie masz prawa interesować się
                                    finansami drugiej
                                    > osoby- ty łamiesz prawo.

                                    Kolejna bzdura.
                                    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 21:35
                                      Jesteś dorosła. Chcesz kłopotów, narobisz głupot- doigrasz się, twoja sprawasmile
                                      • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 23:47
                                        Nie wiesz, o czym mówisz.
                                        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 09:00
                                          Wiem, wiem. Koło nas mieszka taka "pieniaczka" i już wiem, jak ją przerobić na
                                          szaro, nie łamiąc prawa a racja była po mojej stroniesmile
                          • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:45
                            > Ludzie mnie lubią i co ważniejsze wiedzą, że nic głupiego za ich plecami i w ic
                            > h
                            > imieniu nie zrobię.
                            > I co najważniejsze: mam prawo patrzeć na siebie w lustro bez obrzydzenia.

                            Przypominasz mi takiego pana, co uczyl u nas na wydziale filozofii i utrzymywal,
                            ze przypadkow pedofilii nie nalezy zglaszac, bo to niszczy rodziny.
                            • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 00:01
                              cherry.coke napisała:

                              >
                              > Przypominasz mi takiego pana, co uczyl u nas na wydziale filozofii i utrzymywal
                              > ,
                              > ze przypadkow pedofilii nie nalezy zglaszac, bo to niszczy rodziny.

                              Masz krótką pamięć i nie pamiętasz, co pisałam. Pedofilia to przestępstwo, więc
                              zły przykład.
                              • stefan.ia Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 10:32
                                >Pedofilia to przestępstwo

                                Podobnie jak przemoc. Polecam blizej zapoznac sie z kodeksem karnym.
                      • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:22
                        sikorka68 napisała:

                        > Będę miała. Pomyśl nad swoim ego, czy jest w normie.

                        Na pewno bardziej niż twoje - osoby która bez pojęcia o temacie
                        plecie szkodliwe głupoty.

                        Nikt nie dał ci prawa do
                        > bycia sędzią drugiego człowieka (chyba, że skończyłaś prawo).

                        Skończenie prawa nie daje prawa do bycia sędzią drugiego człowieka.
                        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:44
                          ardzuna napisała:

                          > Skończenie prawa nie daje prawa do bycia sędzią drugiego człowieka.


                          Tym bardziej nie donoś, bo bawisz się w niego. Zgłasza się tylko i wyłącznie
                          przestępstwa. Pomyśl, jeżeli doniesiesz, muszą zainterweniować. A w tym samym
                          czasie może bardziej potrzebni są w innym miejscu . Ktoś inny może przez ciebie
                          cierpieć. Taka pseudo-obywatelskość jest szkodliwa. W większości znanych mi
                          przypadkach, donosy, to zwykłe "porachunki" osobiste. Parę miesięcy temu na tym
                          portalu czytałam, jak sąd skazał na karę grzywny tego, co doniósł.
                          Można takiego donosiciela też pozwać za nękanie. Donoszenie nie jest takie czyste.
                      • cherry.coke Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 23:26
                        Sygnalizowanie potencjalnych problemow nie jest osadzaniem drugiego czlowieka.
                        Jest przekazywaniem informacji do tych uprawnionych do oceny ryzykownej sytuacji.

                        Niczego bym nie miala przeciwko temu, zeby ktos przyszedl czy zglosil krzyki i
                        wpadanie na sciane w naszym domu. Mozemy patrolowi wytlumaczyc, ze to dwaj
                        koledzy uprawiaja zapasy dla zakladu, ale przynajmniej wiemy, ze w razie
                        prawdziwych klopotow ludzie nie wsadza palcow w uszy. Bo to na przyklad mogli
                        nami rzucac wlamywacze.
                        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 00:04
                          "Mozemy patrolowi wytlumaczyc, ze to dwaj
                          > koledzy uprawiaja zapasy dla zakladu, ale przynajmniej wiemy, ze w razie
                          > prawdziwych klopotow ludzie nie wsadza palcow w uszy. Bo to na przyklad mogli
                          > nami rzucac wlamywacze."

                          To ja mieszkam pechowo. Bo u nas donoszą, ale jak było włamanie do piwnicy w
                          bloku, obok którego mieszkam, to wszyscy oślepli. Ci z parteru też...
                  • stefan.ia Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 10:35
                    Ludzie nie lubią, jak się
                    > za nich myśli, czy rozwiązuje problemy. Jakiekolwiek by nie były, osoba
                    > pełnoletnia sama ma obowiązek podejmować decyzje, bo tylko ona za nie odpowiada

                    Taaa, a o przestepstwach sciganych z urzedu to Pani Madra slyszala?
                    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 12:27
                      Wiele słyszałam, a ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. W którym poście
                      napisałam, że przestępstw też się nie donosi. Ale wp...przać się komuś w życie-
                      to inna bajka i nijak się ma do "obywatelskiego" obowiązku. A ty próbujesz po
                      chamsku wykrzywić moje posty, tzn. mam rację, tylko że podłość należy jakoś
                      wytłumaczyć, zwłaszcza, jak się nie ma czystego sumienia.
                      Jeszcze raz powtarzam:
                      Nie dyskutuję, jeśli chodzi o przestępstwa.
                      Natomiast tylko drań, "uszczęśliwia" kogoś na siłę.
                      To wszystko zależy od danej sytuacji. Twoim i każdego innego donosiciela jest
                      zakichanym obowiązkiem pamiętać, że twój telefon jeżeli jest słuszny, to ok.
                      Natomiast jeżeli nie- to zabrałaś państwowym służbom czas pracy, który powinni
                      przeznaczyć na łapanie przestępców, patrole (tam, gdzie mieszkam prawie ich nie
                      ma) itp.
                      Natomiast jest od kilku, do kilkudziesięciu telefonów bezpodstawnych.
                      Dzwoń ile wlezie, ale jeżeli nie ma przepisu zabraniającego dany czyn- policja
                      nic nie zrobi, bo nastają na wolność tego człowieka, nie twoją. I do tego jest
                      bezprawne- ty łamiesz. I chyba już taki wyrok na donosiciela zapadł- w gazecie
                      czytałam. Uzasadnienie mniej więcej, co moje.
                      Jeżeli masz móżdżek większy od ptasiego, to zrozumiesz, co napisałam i
                      przestaniesz mnie przekonywać do czegoś, co nazywam neo- stalinizmem (wtedy
                      donosicielstwo kwitło).
                      • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 14:37
                        Rozumiem, że facet tłukący żonę czasem na śmierć, nie jest
                        przestępcą a wzywajac do niego policję odciągamy służby od
                        patrolowania dzielnicy. Brawo za logikę i za wybujałą inteligencję
                        także.
                        • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 15:14
                          A jednak, nie czytasz ze zrozumienie. Ta sprawa jest poważna i delikatna.
                          Wezwiesz policję, ona zaprzeczy (nieprzygotowana do takiej wizyty), a po, ją
                          zatłucze. To będzie wina tego, co wezwał. Chcesz pomóc- nakłoń, aby sama zrobiła
                          z tym porządek.
                          • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 21:04
                            Może i zaprzeczy, ale najwazniejsze jest to ze agresor będzie
                            widział że ludziom jego działania nie są niezauważane. Poza tym
                            będzie w papierach ślad interwencji i świadkowie i kiedy już ta
                            kobieta się otrząśnie, będzie miała dokumentację, która jej ułatwi
                            np. orzeczenie zakazu zbliżania się przez meża.
                            • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 21:31
                              Zaprzeczy i oberwie. Widocznie nikt cię nie uczył wrażliwości na cudze problemy.
                              Zaufałaś populistycznym hasełkom, a ktoś jest dla ciebie nikim. Ważne, abyś ty
                              czuła się, że jesteś na topie.
                              Kiedyś oglądałam w telewizji wywiad z kobietą po przejściach. Wierz mi, taka
                              interwencja wbrew takiej kobiety, to nic innego, jak dodatkowe kłopoty.
                              Ale widocznie jesteś osobą, dla której papierki z wpisem: nieuzasadnione
                              wezwanie (bo taki będzie, jak zaprzeczy) są ważniejsze, niż ludzie. Mało tego,
                              takich kilka wezwań i policja przestanie reagować, nawet, kiedy będą potrzebni.
                              Robisz krecią robotę.
                              • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 23:47
                                Widzisz kotuniu ty może ogladałaś kogoś w telewizji, a ja widziałam
                                problem z bardzo bliska i to w ładnych kilku przypadkach.
                                Zaprzestańmy więc dyskusji, ewentualnie jak chcesz sie czegoś
                                dowiedzieć to może się z tobą podzielę wiedzą, jeśli ładnie zapytasz
                                i będziesz miła. Swoje teoryjki możesz za to rozwijać na tym forum
                                forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html
                                zobaczymy co ci tam napiszą.
                                • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 08:57
                                  Robisz błąd, ja nie mieszkam na bezludnej wyspie. I na tym forum znajdziesz
                                  podobne do moich poglądów. Jak zgłosisz "damskiego boksera", tylko rodzina
                                  ucierpi. Są lepsze sposoby pomagania, np. doprowadzenie do tego, aby sama
                                  zrobiła z tym porządek i pełne wsparcie. Ale to trzeba chcieć myśleć...
                                  Pozdrawiam.
                                  • ardzuna Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 10:56
                                    sikorka68 napisała:

                                    > Robisz błąd, ja nie mieszkam na bezludnej wyspie.

                                    Nie mieszkasz. Masz prąd, oglądasz telewizję i z niej czerpiesz całą
                                    wiedzę o świecie, z programów o możliwie najniższym poziomie.
                                    Starczy mi lektury tych twoich przemyśleń i dyskusji z tobą, nie
                                    licz na mój dalszy udział w tym wątku.
                                    • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 07.02.10, 11:28
                                      ardzuna napisała:


                                      > Nie mieszkasz. Masz prąd, oglądasz telewizję i z niej czerpiesz całą
                                      > wiedzę o świecie, z programów o możliwie najniższym poziomie.
                                      > Starczy mi lektury tych twoich przemyśleń i dyskusji z tobą, nie
                                      > licz na mój dalszy udział w tym wątku.

                                      Dobre. Ta cała wiedza ze świata ograniczyła się do nieudolnego obrażania. Szkoda.
                                      A ty mojego nie znasz, więc głupio wyszło.
    • hiolka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 18:30
      Nie jesteś pieniaczką, tylko masz męża tchórza/strusia.

      Podoba mi się, że reagujesz. W takich sytuacjach zawsze przypomina mi się zdanie, że "złem jest obojętność dobrych ludzi" i tego się trzymam.
      • sikorka68 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 19:38
        hiolka napisała:

        > Nie jesteś pieniaczką, tylko masz męża tchórza/strusia.
        >
        > Podoba mi się, że reagujesz. W takich sytuacjach zawsze przypomina mi się zdani
        > e, że "złem jest obojętność dobrych ludzi" i tego się trzymam.


        Tylko, że prawda jest taka, że tam, gdzie policja naprawdę jest potrzebna,
        dojeżdża po 40 min. Ten "brak obojętności" jest jeszcze gorszy. Jest tak: ludzie
        nie dzwonią w słusznych sprawach, bo się boją, a jak ktoś jest niegroźny- to
        chętnie. Zawsze może przecież powiedzieć, że on taki "obywatelski". Tylko swoją
        próżność zaspokaja.
        Znam nawet taki przypadek; do jednego domu kilkakrotnie MOPS był wzywany- dzieci
        bez opieki. To było bzdurą: chodziło o to, że dzieci głośniej się bawiły na
        podwórku i w ten sposób ktoś chciał wymusić na rodzicach, aby wychowywali dzieci
        w ciszy. Dom obok (ci sami sąsiedzi)- dzieci znalazły się w szpitalu z
        niedożywienia. Tam nie było żadnego zgłoszenia.
        Nie chwal się, że dzwonisz, nie masz czym.

        Ja zadzwoniłam raz, ale byłam świadkiem rajdu na parkingu między zaparkowanymi
        samochodami. To chyba był powód. Nie chciałabyś znaleźć swojego autka rano
        skasowanego.
        • lilly_marlenne ze strachu o swoje, to reagujesz. 08.02.10, 15:57
          taki sam z Ciebie tchórz, jak z męża autorki wątku,
    • panirogalik Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 18:47
      chciałabym mieć taką sąsiadkę lub sąsiada
      • gabula777 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 19:05
        Ja nie, bo nie znoszę ludzi, którzy dowartościowują siebie op...jąc innych.
        • panirogalik Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 19:26
          op. ol w opisanych sytuacjach należał się jak najbardziej. Ty się pewnie
          dowartościowujesz nie reagując na łamanie prawa bądź też uprzykrzanie życia
          innym, że taka oaza spokoju i tolerancji jesteś.
    • grey55 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 20:03
      masz jaja :] a twój mąż - z tego co piszesz to niezła pipka
      • okrent9 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 01:20
        grey55 napisał:

        > masz jaja :] a twój mąż - z tego co piszesz to niezła pipka

        No właśnie, bo odwaga to takie męskie, a tchórzostwo takie babskie... indifferent
    • mariolka55 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 05.02.10, 21:11
      masz rację
      ja tez sie wkurzam i tez czasem dzwonię
    • inezka Gratuluję! :) 05.02.10, 21:24
      To się nazywa odwagą cywilną!

      Mam niestety ten sam "problem". Interweniuję, "donoszę", zwracam
      uwagę... Wiem, że wielu uważa to za wadę i brak właściwego
      wychowania oraz wiąże z rysem ORMO-wca, ale, p-r-o-s-z-ę, takie
      upierdliwe osoby naprawdę mogą coś zmienić!
      Wiem, że to drobiazgi, ale jeśli jakaś osoba dzięki
      mojemu "czepliwemu" ględzeniu zmienia swój sposób rozwiązania danego
      problemu, to jest to naprawdę gra warta świeczki.

      Tak trzymaj!
      smile
      • sikorka68 Re: Gratuluję! :) 05.02.10, 21:49
        Co zmienić? Taka osoba do nas się wprowadziła. Policja w kilku miejscach była i
        są nieuzasadnione wezwania- nikt nie miał problemów. Natomiast ludzie, którzy
        znają się od lat, zżyli się w jakiś sposób, teraz patrzą na siebie z niechęcią.
        Co roku w Sylwestra składali sobie przed blokiem życzenia z szampanami,
        fajerwerkami. Teraz cisza, zamknęli się w mieszkaniach i jest ogólna niechęć
        jeden do drugiego. Na całe szczęście, mieszkam w domku obok, stawiam płot na 3
        metry w górę i nie będę patrzeć na ten syf...
        • rach.ell Re: Gratuluję! :) 06.02.10, 05:53
          O ile wezwania sa nieuzasadnione, masz racje, jest to syf ale nie
          dziw sie ludziom, ze reaguja na wandalizm, na zasmiecanie,
          zastraszanie okolicy it.p. Trzeba mniec rozeznanie, oczywiscie, ale
          nie mozna zamykac oczu tylko dlatego, ze sie boisz zepsuc relacje z
          sasiadami.
    • jan.oborniak Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 07:41
      Masz odwagę cywilną, mam to samo - po ojcu człowieku PRL-u jak ktoś
      tu napisał... Nie zmieniaj się - może dzięki nam będzie w tym kraju
      lepiej.
      • wiseba7 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 09:26
        Zgadzam się ze wszystkimi,ktorzy twierdzą,że należy reagować na złe zachowania.Niestety nie przynoszą one żadnego skutku,a wręcz przeciwnie.
        Mieszkam w bloku,mój sąsiad z góry rozpoczął remont mieszkania-bardzo pochwalam.Niestety wynajął ze spółdzielni fachowców i tu się zaczęło.
        Otóż panowie gruz wrzucają do przewodów wentylacyjnych-nie chce im się wynosić,a ja znajduję gruz,pety i inne odpadki.Mieszkanie mam w tej chwili zakurzone i praktycznie zdatne do remontu.Zakręcają wodę bez uprzedzenia,a najchętniej po 15.Niestety nie ma reakcji ADM,bo to robią koledzy.Powiedzcie jak i gdzie,oraz czy w ogóle reagować?
        Myślę,że w normalnym kraju jest to obrazek nie do pomyślenia,ale ja jestem bezradna.Poradżcie!
      • krejzimama mały offtop 06.02.10, 10:39
        Odcinek z Oborniakiem to mój ulubiony ze Zmienników.
        A sygnaturka boska. Oddaje wspaniale ducha prozy Oborniakasmile
    • joanna35 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 06.02.10, 10:08
      A ja uważam,
      > że nie można godzić się na bezprawie, łamanie ogólnie
      obowiązujących
      > przepisów, naginanie ich do swoich potrzeb i bezmyślność;
      > doprowadza mnie to do dzikiej furii i nie umiem nie reagować.
      Raczku w kwestii powyższego cytatu jestem jak najbardziej za i
      podziwiam Twoją postawę. Natomiast w kwestii męża nie mogę się
      oprzeć wrażeniu, że jego uczucia niewiele znaczą dla Ciebie.
    • sterlitz Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 08.02.10, 07:01
      Moja idolko wink
      • magda.kunicka Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 08.02.10, 16:12
        Ja zazdroszczę. Często żałuję, że nie jestem grubą, wielką babą, która
        wszystkich straszy i wzbudza respekt samym tylko spojrzeniem. Może kiedyś się
        taka wyhoduję...
    • sanpja Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 08.02.10, 17:20
      raczek47 napisała:

      w wielu wypadkach miałaś rację ale nie zdobyłabym sie chyba na coś takiego:

      > 4.W ciągu minionego roku kilka razy dzwoniłam na policję,

      surprised

      > informując o żle zaparkowanych autach- tzn. blokujących dojazd do
      > klatek w razie gdyby musiały interweniować służby ratunkowe lub
      > parkujących bez uprawnień na miejscach dla inwalidów(a u nas jest
      > sporo niepełnosprawnych na osiedlu, jeżdżą autami i naprawdę te
      > miejsca wykorzystują).
      >
    • modest_pierwszy Niestety 90% społeczeństwa jest taka jak Twój mąż 08.02.10, 19:17
      i dlatego nasze miasta wyglądają tak jak wyglądają...sad
      a bezprawie bezmyślnych kmiotów się szerzy...
    • gacusia1 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 04:23
      Nudzi ci sie? Nie masz problemow? Nie masz wlasnego zycia? Jestes
      pieniaczka!
    • e_madziq Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 08:30
      nie mam czasu czytać wszystkich wypowiedzi, ale napisze Ci tylko, ze
      ja działam identycznie jak Ty. Kiedy wystarczy zwrócenie uwagi
      poprzestaję na tym ale często dzwonię na straż miejską lub policję
      gdy sytuacja tego wymaga. Mam o tyle dobrze, ze wszytskie te
      działania są przy aktywnym współudziale mezasmile
    • ruda.ja Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 08:53
      tak trzymaj i nie obraź się ale przez ludzi pokroju Twojego męża co to
      udają, że nie widzą jest wiele nieszczęść..
    • marena7 Re: Mąż twierdzi,że jestem pieniaczką, bo... 09.02.10, 09:08
      Brawo! Podzielam Pani poglądy! Gdyby wszyscy normalni ludzie
      zachowywaliby się tak jak Pani, inaczej, lepiej by się żyło.
      Niestety, większość polaków ma do obywatelskich donosów stosunek
      wyniesiony ze słusznie minionego ustroju i traktuje je jak
      współpracę ze znienawidzonym reżimem.
      Ze swoim mężem mam podobny kłopot. Też mi mówi, żeby się nie
      wtrącać, nawet jak sąsiad okłada żonę styliskiem od łopaty! Ale ja
      nie potrafię się nie wtrącać! Wzywam policję! W tej sprawie i w
      innych. Interweniowałam w sprawach: przemocy domowej u sąsiadów,
      nielegalnej wycinki drzewa, wywożenia śmieci do lasu, pozostawionych
      bez opieki i bawiących się na ruchliwej drodze dzieci, sąsiada
      regularnie odsypiającego pijaństwo na środku drogi i znęcania się
      nad psem. Chciałabym, żeby wtedy, gdy będzie działa się krzywda mnie
      lub moim bliskim, też ktoś się wtrącił i zainterweniował.
      A mąż, cóż, chyba lubi mieć po prostu święty spokój. Przy takim
      podejściu nie będzie można wyjść na ulicę, żeby nie dostać bezkarnie
      w łeb od rozwydrzonych małolatów.
      Niech sobie Pani nie da wmówić pieniactwa!
      Pozdrawiam!
    • wkkr Z tym problemem idź do 09.02.10, 10:42
      forum.gazeta.pl/forum/f,210,Psychologia.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka