przemyślenia po rozmowie z nianią...

07.02.10, 21:17
Najpierw chciałam się przywitać bo to mój pierwszy watek tutaj.
Podczytuję Was często i postanowiłam zapytać Was o radę. Mam prawie
3,5 letniego chłopca i 3-miesięczną dziewczynkę. Przy starszaku
pomagała mi mama na zmianę z tesciową. Tym razem mama chora a od
tesciowej sie jakos odzwyczaiłam przez czas l4 w ciazy i teraz
macierzynski. Do pracy wracam w maju na pół etatu czyli 3 dni,
tesciowa mieszka daleko musialaby wiec znowu sypiac u nas, mamy 3
pokoje w tym salon połaczony z kuchnią i zwyczajnie tym razem nie
wyobrazam sobie jej spiacej w salonie na kanapie od godz 21. Nie
wyobrazam sobie spedzania z nią 4 wieczorow w tygodniu, mimo ze jest
w sumie bezproblemowa i w porządku. Jeją wada jest to to ze pali
papierosy. Postanowiłam zatrudnic nianie, poleconą, która blisko
mieszka. No i okazało sie ze jest to poczciwa, doswiadczona zyciem
kobieta w wieku mojej tesciowej. Zajmowała sie przed 3 lata
chłopcem, do którego strasznie się przywiązała, on doniej też. I to
właśnie mnie najbardziej przeraziło, ze decydując się na nianię siłą
rzeczy stworzy się więż którą potem trudno przerwaC. Nie wyobrazam
sobie mojemu starszakowi odebrac nagle dziadka czy babci. A mam
zabrac córce po trzech latach osobe którą pokocha???Ta kobieta
stałaby sie niby członkiem rodziny, której jednak trzebaby płacic i
kiedys podziekowac. Trudno mi to wszystko sobie wyobrazic i chyba
jednak bede musiala korzystac z pomocy tesciowej z bólem serca... a
raczej brzuchawink
    • malgosiek2 Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:29
      Moim młodszym synem niania opiekowała się ok.3 lat.
      Bardzo Maksia pokochała i on ją też.
      Mimo iż już nie pracuje dzwonimy do siebie często,rozmawia z małym
      przez telefon i nadal się spotykamy,ale już towarzysko.
      Wpadnie do nas na kawę zobaczyć się z małym,bo tęskni albo zabiera
      go z przedszkola i przywozi do domu,albo spotykamy się na spacerze w
      parku-w sumie to każda okazja jest dobra do kontaktusmile
      My idziemy do niej na imieniny czy tez urodziny.
      A przez to,że dbamy o dalsze kontakty to i w razie czego możemy na
      nią liczyć jesli istnieje taka potrzeba.
    • irmaaa Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:39
      Przywiązanie do niani to żaden problem, a raczej bardzo pozytywna rzecz. My
      utrzymujemy z naszą byłą opiekunką kontakty towarzyskie, zapraszamy się na ważne
      uroczystości rodzinne (chociaż mija 5 lat od zakończenia współpracy). Córka ma
      dodatkową babcię (kochającą chyba bardziej od tej prawdziwej).
    • katklos Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:39
      Ale po trzech latach dziecko idzie do przedszkola, zaczyna sie dla niego nowy,
      ciekawy rozdział, pojawiają sie koledzy/koleznkai i osoba niani stopniowo
      schodzi na dalszy plan. Nie znaczy to, ze macie zerwać kontakty, ale że
      naturalnym biegiem stają się one rzadsze, mniej intensywne. Moim starszym synem
      zajmowała sie niania, do dzisiejszego dnia utrzymujemy kontakt, bywamy u siebie
      raz na czas, nadal jest jego 'ciocią', w tym roku w zastępstwie mojej mamy
      (ktora jest po zabiegu okulistycznym) była na Dniu Babci w przedszkolu...Na
      Twoim miejscu zdecydowanie wybrałabym nianię!
      • loorien Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:42
        mówicie że da się utrzymać kontakty?cholera gryzę sie cały czas co
        zrobić, dodam, że niani zdecydowanie przeciwny jest mój mąż,
        najwyraźniej chyba nie przeszkadza mu wpływ tesciowej na nasze
        małżenstwosad
        • katklos Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:47
          Pewnie, ze się da! Najpierw dzwonisz i opowiadasz jak dziecko radzi sobie w
          pierwszych dniach w przedszkolu, potem jest chorewink i pytasz czy nie mogłaby
          zostać z nim kilka dni - okazji do podtrzymania kontaktów jest mnóstwo!wink
        • angazetka Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:52
          Pewnie, że się da! Miałam w rodzinie dziecko, którego niania stała
          się ukochaną ciocią. Mieli świetny kontakt. A na jej pogrzeb poszła
          cała rodzina tamtego dziecka, tak byli z nianią związani.
          • katklos Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:54
            'Moja' niania obecnie zaczęła zajmować sie moim drugim 7-miesięcznym synkiemsmile A
            starszy już trzeci rok chodzi do przedszkola...smile
        • aurita Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 08.02.10, 08:28
          > najwyraźniej chyba nie przeszkadza mu wpływ tesciowej na nasze
          > małżenstwosad

          przeciez to jego MAMUSIA to jakby moglo mu przeszkadzac?wink
    • esi1 Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 21:53
      Nie musisz wcale przerywać takiej więzi.
      Moja niania zajmowała się moim synkiem od kiedy skończył 1 rok, potem doszła
      moja córeczka. W sumie opiekowała się moimi dziećmi przez 5 lat. Była znakomita
      - opiekuńcza, taka przyszywana babcia. Moje dzieci bardzo ją lubiły i lubią
      dalej. Syn czasem wspomina zabawy z nianią. Kontakt wcale się nie urwał - czasem
      korzystam z jej usług na godziny (wyjście do kina z mężem, itp.), odwiedzamy ją
      na jej imieniny.
    • solejrolia Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 22:02
      niania to znacznie lepsze rozwiązanie, ale to już chyba wiesz. i moim zdaniem im więcej wokół dziecka osób, które je kocha, tym lepiej. a jak dziecko pójdzie do przedszkola, to wcale nie trzeba przerywać znajomości z nianią, tym bardziej, że dzieci w przedszkolu chorują dość często- zawsze można poprosić o doraźną pomoc byłą nianię.
      • kocianna Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 22:26
        Wydaje mi się, że te kontakty tak naturalnie się rozluźnią: nasza niania była z
        nami ponad 2 lata "na cały etat", potem przez 2 miesiące odbierała wcześniej z
        przedszkola, potem przychodziła w czasie choroby, potem... rozeszło się po
        kościach.
    • selavi2 Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 22:47
      Wiesz - jestem nianią i poprostu odwiedzam swoich byłych podopiecznych.
      Choć faktem jest, ze ja ze swoimi byłymi pracodawcami miałam relacje
      partnersko-koleżeńskie, a z ostatnimi przyjaźnię się do tej pory - 4 rok już będzie.
      Czy coś stoi na przeszkodzie, by ta pani niania, po zakończeniu pracy u Was,
      odwiedzała czasem dziecko?
      Przecież to dla was lepiej niz jednak męczyć się z teściową.
      Wyobrażasz sobie, że nie będzie przy dziecku paliła?
      Nieraz widzę takie babcie i mam ochote im tą faję z paszczy wyrwać...
      Niania to nic starsznego, mówię Ci.smile
    • asia_i_p Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 07.02.10, 22:55
      U mojej ciotki niania była takim członkiem rodziny. Kiedy dzieci wyrosły,
      pozostała dobrą znajomą, rzadziej widywaną, ale jednak odwiedzaną i odwiedzającą
      z racji świąt, imienin, urodzin. Przecież babcia też może się wyprowadzić,
      ukochana ciocia wyjechać za granicę - nie trzeba zrywać kontaktów, a do zmiany
      częstotliwości dziecko się przyzwyczai.
    • osa551 Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 08.02.10, 09:45
      Chyba powinnaś się cieszyć, że trafiłaś na taką nianię. Moja córka ma 7 lat a
      dalej w weekendy chodzi do kina ze swoją "starą" nianią, dalej niania jest
      zawsze na urodzinach.

      W tej chwili niania opiekuje się akurat naszym drugim dzieckiem, ale podczas
      2-letniej przerwy kiedy opiekowała się dzieckiem mojej znajomej - zawsze miała
      kontakt z naszą córką.
    • joanna_poz Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 08.02.10, 10:32
      my mieliśmy nianię przez 3,5 roku.
      przez ten czas stała się dla nas członkiem naszej rodziny i pomimo,
      że nie pracuje u nas prawie 1,5 roku jestesmy w stałym kontakcie i
      się przyjaźnimy.
    • jkl13 Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 08.02.10, 11:56
      Jeśli niani uda się stworzyć taką rodzinną wręcz więź z dzieckiem -
      to świetnie, kontakty przecież można utrzymywać także po zakończeniu
      współpracy. Jednak nie zawsze tak jest - wydaje mi się, że
      przeważnie jest tak, że niania i dziecię polubią się, ale bez
      nadmiernej zażyłości i po okresie współpracy te kontakty naturalnie
      rozluźniają się.
      U nas było właśnie tak, że niania lubiła starszego, on ją też,
      opiekowała się nim prawie 3 lata, ale od kiedy poszedł do
      przedszkola spotkali się może ze 2-3 razy i kontakty naturalnie się
      rozluźniły - bez jakiejś traumy u syna.
    • daga_j Re: przemyślenia po rozmowie z nianią... 08.02.10, 14:10
      Masz rację, chyba miałabym takie same obawy. Nie miałam doświadczeń z nianią,
      ale może w takim razie spróbuje znaleźć nianię młodszą, wiesz, dziewczynę taką.
      Myślę, że też stworzy się więź ale taka raczej jak z ciocią a nie babcią co nie,
      a tamta dziewczyna będzie myślała o założeniu swojej rodziny, nie będzie tak
      "matkowała" Twemu dziecku. Nie wiem, ale myślę, że łatwiej byłoby zerwać taki
      kontakt (? tylko takie mam odczucie nie wiem na jakiej podstawie wink
      Faktycznie na ileś miesięcy czy nawet 2 lata nie wyobrażam sobie by 4 dni w
      tygodniu spała u mnie w salonie teściowa już od 21, i to śmierdząca papierosami
      - wolałabym cokolwiek byle nie to smile Nawet rezygnację z pracy na rzecz
      "siedzenia" z dziećmi w domu. A poza tym taka opcja pasowałaby teściowej??
      Dziwne w sumie.
Pełna wersja