angazetka
09.02.10, 23:41
Centrum miasta, popołudniowe godziny szczytu, tramwaj zapchany.
Wsiada mama z dzieckiem (miało 5-7 lat, tak na oko). Tramwaj rusza,
dziecko w krzyk: "Mama, ja chcę usiąść!". Matka mu mówi, że nie ma
miejsca, że postoją. "Aleee jaaa chcęęę!". I tak w kółko przez dwa
przystanki. Wtedy bowiem zwolniło się miejsce w pobliżu dziecięcia,
które natychmiast je zajęło i umilkło, zadowolone.
A ja się wahałam między szczęściem, że umilkło, a refleksją, że to
trochę niewychowawcze. Jak wy to widzicie?