Tato w pracy, mama na zakupach

10.02.10, 15:32
... a sąsiedzi ratowali trójkę dzieci z pożaru

wiadomosci.onet.pl/2682,2126665,mazowieckie_dom_plonal__dzieci_ratowali_sasiedzi,wydarzenie_lokalne.html

z dedykacją dla mam, które twierdzą, że tak można. Mam nadzieję, że
mają przytomnych sąsiadów.
    • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 15:34
      Ja nie mam pieca w mieszkaniu.
      • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 15:38
        Nie tylko od pieca powstaje pożar. Jest mnóstwo innych możliwości.
        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 15:39
          Wiem,zwłaszcza na forum.
          • martishia7 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 15:49
            chyba powoli wysuwasz się na pozycję mojej idolki... wink
            • attiya Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:46
              martishia7 napisała:

              > chyba powoli wysuwasz się na pozycję mojej idolki... wink

              tak, też mimo, że niejednokrotnie nie zgadzałyśmy się ze sobą to lubię poczytac
              wypowiedzi gryzeldy smile
        • minnie8 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 15:52
          pieskuba napisała:

          > Nie tylko od pieca powstaje pożar. Jest mnóstwo innych możliwości.
          No właśnie!Mieszkamy nad morzem więc przy tych zmianach
          klimatycznych może powinnam zacząć się obawiać tsunami???Nie pójdę
          już nigdy do sklepu big_grin
          • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:03

            4.Wady urządzeń i instalacji elektrycznych oraz ich nieprawidłowa
            eksploatacja, np. :
            -nieprawidłowo dobrana lub wykonana instalacja elektryczna
            -przeciążenie instalacji elektrycznej
            -wady i uszkodzenia instalacji jak i urządzeń
            -nie usuwanie wad mających na awarie w instalacji elektrycznej
            -eksploatacja prowizorycznych urządzeń elektrycznych, np.
            tzw. "kablówek" z drutu aluminiowego, który jest podatny na złamania
            -eksploatacja punktów świetlnych (żarówek) w bliskiej odległości od
            materiału palnego
            -samowolna, niefachowa naprawa instalacji i urządzeń
            -naprawa bezpieczników drutem
            -stosowanie palnych osłon na punkty świetlne
            -zewnętrzne mechaniczne uszkodzenia instalacji

            5.Wady elektrycznych urządzeń grzewczych oraz ich nieprawidłowa
            eksploatacja, np. :
            -eksploatacja elektrycznych urządzeń grzewczych niesprawnych
            technicznie lub wykonanych prowizorycznie (samodzielnie)
            -pozostawienie bez dozoru przenośnych urządzeń grzewczych takich jak
            grzałki, czajniki, żelazka itp.
            -eksploatacja urządzenia grzewczego bez odpowiedniego zabezpieczenia
            na palnym podłożu lub w pobliżu materiału palnego

            6. Wady oraz nieprawidłowa eksploatacja urządzeń grzewczych na
            paliwo stałe, grzewcze i gazowe, np.

            To oczywiście cytat. I jeśli masz w domu jakieś urządzenia
            elektryczne, to oczywiście jesteś pewna ich prawidłowej
            eksploatacji, ale tego, czy nie mają wad, już nie. Co będzie, gdy
            wady zechcą się ujawnić akurat wtedy, gdy dzieci będą same w domu?

            Albo użyją czegoś niezgodnie z przeznaczeniem?
            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:08
              Wystarczy mieć sprawna instalację,sprawne urządzenia i skuteczne
              zabezpieczenia.I można odetchnąć z ulgą.
              • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:10
                ... i jeszcze trzeba być w domu :o) żeby nie zostawiać dzieci w
                kłopotach, gdyby jednak coś się zepsuło na pięć minut po Twoim
                wyjściu z domu :o)
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:18
                  Nie uprawiam gdybania.I mam bezpieczne mieszkanie.
                  • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:23
                    Ta mama co wyszła po zakupy też nie uprawiała gdybania. I NA PEWNO,
                    uważała, że ma bezpieczne mieszkanie.
                    • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:30
                      pieskuba napisała:

                      > Ta mama co wyszła po zakupy też nie uprawiała gdybania. I NA
                      PEWNO,
                      > uważała, że ma bezpieczne mieszkanie.
                      >


                      Dokladnie dla mnie to jest chore myslenie i nieodpowiedzialne
                    • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:31
                      A może była po prostu głupia?
                      To,ze tej pani mieszkanie spłonęło,nie oznacza,że taka sama wizja wisi nad moim.
                      • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:34
                        gryzelda71 napisała:

                        > A może była po prostu głupia?
                        > To,ze tej pani mieszkanie spłonęło,nie oznacza,że taka sama wizja
                        wisi nad moim
                        > .


                        Majac dzieci to rodzice powinni miec swiadosc co w tych glowach moze
                        byc ,wstrcza zapalki zapalniczka i firany plona jak pochodnie
                        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:38
                          Wystarczy zapałki,zapalniczki trzymać poza zasięgiem.To odnosnie twego przykładu.
                          • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:40
                            gryzelda71 napisała:

                            > Wystarczy zapałki,zapalniczki trzymać poza zasięgiem.To odnosnie
                            twego przykład
                            > u.


                            Wiesz ja mialm tak klapki na oczach jak Ty ,w Świeta mnie oswiecilo
                            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:44
                              Nie mam klapek na oczach.Dlatego takie rzeczy są poza zasięgiem.
                              • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:47
                                gryzelda71 napisała:

                                > Nie mam klapek na oczach.Dlatego takie rzeczy są poza zasięgiem.


                                Wiesz jednak masz ,zycie cie jeszcze nie raz zaskoczy
                                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:48
                                  Serio?
                          • asia_i_p Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 21:15
                            Wymień mi wszystkie miejsca w domu poza zasięgiem bystrego pięciolatka.
                            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:28
                              A może być jedno?
                              Serio wasze dzieci wszędzie zaglądają?Tylko znikniecie z pola widzenia to zaraz
                              taborety,krzesła idą w ruch i wszystko jest przeszukiwane?Nie można 5 latka
                              samego w pokoju zostawić bo zaraz tragedia się zdarzy?
                              Nie wiem,takiego dziecko to nie nazywałabym bystrym.I gdybym miała taki tajfun w
                              domu to bym zwariowała.
                              • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:33
                                Nie.. Najczęściej spokojnie się bawią lub coś czytają. Można
                                pięciolatka zostawić samego w pokoju, w domu lepiej nie, ale nie
                                dlatego, że wtedy coś się ZDARZY, tylko dlatego, że coś się MOŻE
                                ZDARZYĆ.
                                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:45
                                  Więc skąd te zapewnienia pań,ze przed dzieckiem nic się nie da ukryć?
                      • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:34
                        Co do wizji,nie będę się wypowiadać. Nie miewam :o))) Ale możliwość,
                        owszem, jest. Nie jesteśmy w stanie zapobiec nieprzewidzianemu. A
                        nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć.
              • lila1974 Nie zupełnie 11.02.10, 09:48
                Nigdy nie przewidzisz, kiedy nastąpi usterka dotychczas sprawnej
                instalacji.

                Swego czasu zajęłą się nam kanapa w dużym pokoju, która byla przy
                kontakcie - poczuliśmy smród ... dobrze, że byliśmy w domu.
          • olafowamama Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:13
            Do sklepu można iść z dzieckiem. Zostawienie w domu tak małych dzieci bez opieki
            powinno być karalne!
            • attiya Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:51
              olafowamama napisała:

              > Do sklepu można iść z dzieckiem. Zostawienie w domu tak małych dzieci bez opiek
              > i
              > powinno być karalne!

              najlepszym rozwiązaniem byłoby zamordowanie rodziców w świetle prawa
              oczywiscie żadna ematka NIGDY nie wyskoczyła do sklepu po chleb czy mleko
              zostawiając dziecko w domu
      • attiya Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:45
        poza tym mama nie poleciała bluzek i spódniczek na pobliskim bazarku oglądać
        tylko po chleb i mleko
        fakt, nigdy nie wiadomo co się może zdarzyć a tu jeszcze wybuchł pożar ale
        teoretyzując najlepsze jest zdroworozsądkowe podejście do sprawy.
        • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 09:54
          Jakie by miało znaczenie po co poszła, gdyby sąsiadom nie udało się
          uratować dzieci?
    • anita334 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:15
      Jeden jedyny raz zostawiłam moje bliźniaczki same,jak miały jakieś
      10 miesięcy,spały wtedy popołudniu.To było kilka lat temu.Nie było
      mnie 5 może 7 minut{skoczyłam do sklepu} ale pamiętam ,jak nie
      czekając na windę biegłam po schodach z duszą na ramieniu.Kiedy
      wróciłam,spały smacznie ale juz więcej się nie odważyłam,za bujną
      wyobraźnię mam.We wszystkich oknach klamki na kluczyk,zabezpieczone
      wejście do kuchni,ale mimo wszystko...Wolałam 20 minut ubierać aby
      zejść z nimi,aby nie przeżyć znowu tych wyrzutów sumienia .
      • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:28
        Nigdy nie zostawilam swoich dzieci bez opieki bo wiem co w tych
        glowach moze błysnąc .A konsekwencje potem na cale zycie mowienie ze
        ma sie bezpieczny dom to bzdura.
        W Szczecinie jakies dwa tygodnie temu wybuch gaz nie w domu ale w
        piwnicy poprostu blok na babie w postaci gazu.U Nas w domu święta
        świece na stole wynosilm z mezem naczynia do kuchni w salonie
        zostala moje dziewczynki 5 i 10 lat.Strsze grzebala cos w necie a w
        tym czasie mlodsza podpalila chusteczke i rzuciła w strone strszej
        bo nie mogla zgasic.Starsza zgasila ale gdyby jej nie bylo to co w
        tedy.
        • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:29
          Gabi, zdarzył się cud! Od pierwszego słowa zgadzamy się w 100 %!
          Pozdrawiam!
          • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:30
            pieskuba napisała:

            > Gabi, zdarzył się cud! Od pierwszego słowa zgadzamy się w 100 %!
            > Pozdrawiam!
            >


            Nie wiesz ze kto sie czubi ten sie lubismile))
        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:34
          U Nas w domu święta
          świece na stole wynosilm z mezem naczynia do kuchni w salonie
          zostala moje dziewczynki 5 i 10 lat.Strsze grzebala cos w necie a w
          tym czasie mlodsza podpalila chusteczke i rzuciła w strone strszej
          bo nie mogla zgasic.Starsza zgasila ale gdyby jej nie bylo to co w
          tedy.

          No może zdarzyłabyś na te salony z kuchni wrócić,zanim pożar strawiłby wszystko
          doszczętnie.I to zły przykład,bo skoro taka jesteś ostrożna i przewidująca
          trzeba było zgasić świeczkę.
          • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:41
            Z kuchni do salonu na pewno. Ze sklepu... hm... niekoniecznie?
            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:46
              Ale gabi do kuchni wyszła,nie na zakupy.
              • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:48
                gryzelda71 napisała:

                > Ale gabi do kuchni wyszła,nie na zakupy.


                Ale to wstrczyło dwa kroki a ona co zmalowała
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:52
                  Ale nie wiedziałaś,ze dziecka ze świeczką się nie zostawia?To dobrze,że już
                  wiesz,bo ja i bez takich akcji to wiedziałam.
              • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:54
                No i właśnie dlatego mogła wrócić na czas?
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:55
                  A mogła ZGASIĆ świeczkę i nie byłoby CAŁEJ AFERY.
                  • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:58
                    gryzelda71 napisała:

                    > A mogła ZGASIĆ świeczkę i nie byłoby CAŁEJ AFERY.



                    Ale tak nie zrobilm bo wyszlam tylko na chwilke do kuchni,mam
                    nauczke na przyszłosc wyciagnełam z tego wnioski .
          • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:42
            gryzelda71 napisała:

            > U Nas w domu święta
            > świece na stole wynosilm z mezem naczynia do kuchni w salonie
            > zostala moje dziewczynki 5 i 10 lat.Strsze grzebala cos w necie a w
            > tym czasie mlodsza podpalila chusteczke i rzuciła w strone strszej
            > bo nie mogla zgasic.Starsza zgasila ale gdyby jej nie bylo to co w
            > tedy.
            >
            > No może zdarzyłabyś na te salony z kuchni wrócić,zanim pożar
            strawiłby wszystko
            > doszczętnie.I to zły przykład,bo skoro taka jesteś ostrożna i
            przewidująca
            > trzeba było zgasić świeczkę.


            Tak teraz to wiem ale w tedy nie widzilm problemu ,i klapki mi
            spadły z oczu.Teraz wiem ze moje dzieci potrafia cos zamjstrowac
            bardzo szybciutko
            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:47
              Serio,musisz wszystko przeżyć,żeby wiedzieć,że pewne sytuacje są niebezpieczne?
              • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:50
                gryzelda71 napisała:

                > Serio,musisz wszystko przeżyć,żeby wiedzieć,że pewne sytuacje są
                niebezpieczne?



                No tak Zgryzia jestes nieomylną mamusia i Twoje dziecko nigdy nic
                nie zmalowło smile
                Amen
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:52
                  No masz rację.Mam wyobraźnię.
          • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:45
            Tak na marginesie, to tą wypowiedzią potwierdzasz mój punkt
            widzenia - zdąży się z kuchni do salonu, gdy się jest obecnym w
            domu, gdy dzieci mogą zaalarmować rodziców, gdy ktoś dorosły może
            natychmiast zareagować.
            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:50
              W przypadku gabi i pani z artykułu chyba byłoby przegięciem napisanie,ze
              zostawiły dzieci w bezpiecznym pomieszczeniu.
              • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:54
                gryzelda71 napisała:

                > W przypadku gabi i pani z artykułu chyba byłoby przegięciem
                napisanie,ze
                > zostawiły dzieci w bezpiecznym pomieszczeniu.


                Ta noramlnie wyjdzie na to ze jestem niobliczlna matka i celowo te
                dzieci z tymi swiecami zostawiłm.
                Głupota Twoja nie zna granic kolejny raz tego dowodziszsmile
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:56
                  Skoro ja głupia,to jak nazwać ciebie?
                  • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:59
                    gryzelda71 napisała:

                    > Skoro ja głupia,to jak nazwać ciebie?


                    Nazywaj sobie jak chcesz głupoty gadasz jak zwykle ,bez odbioru
                    • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:00
                      Ale nie zostawiam dzieci z zapaloną świeczką.
      • pyska_1983 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:37
        Też bym nie zostawiła dzieci samych w domu. Nigdy nie można być na 100% pewnym,
        że nic się nie wydarzy szczególnie, gdy dzieci już chodzą a jeszcze nie wiedzą
        do końca, co im wolno a czego nie. A nikt mi nie powie, że dzieci w wieku 2-5
        lat są na tyle mądre. Teraz akurat nie stało się to z Ich winy, ale mogło tak
        być. Nie można być pewnym ani urządzeń w domu, ani tym bardziej pomysłów małych
        dzieci, bo jesteśmy od tego, żeby Ich pilnować. I taka reakcja, jak
        poprzedniczki, że leciała po schodach jest moim zdaniem prawidłowa, natomiast
        cieszę się, że nie jestem sąsiadką ludzi, którzy uważają, że mają bezpieczne
        mieszkania i zostawiają same dzieci w domu. Już nie mówiąc, że szkoda dzieci, bo
        jeśli coś się stanie, to dopiero matka będzie łzy w telewizji wypłakiwać, że nie
        przyszło Jej do głowy, że małe dziecko jest po prostu małym dzieckiem... Żal uncertain
    • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:40
      > z dedykacją dla mam, które twierdzą, że tak można.

      Rodzice którzy zostawiają i tak będą to robić nadal.
      • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:42
        Może jedna zmieni zdanie?
        • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:45
          Ja uwazam ze wrto na ten temat rozmawiac aby uczulic ,widomo jednak
          ze znajda sie supr matki co to bezpieczny do maja
          • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:53
            Gabi ty byłaś w domu i mało do tragedii nie doszło.
    • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:47
      Tia,. a mamusia na pewno wyszla tylko na chwile.Ledwie
      przestapila próg , a juz ogien sie rozprzestrzeniał..

      Ja wychodzac na chwile wyłaczałam bezpieczniki, nie było przepływu
      pradu.Zapałki w domu posiadam co prawda w ilosc 1 pudelko, no ale
      lezały tak wysoko, ze dziecko nie mialo szans sie do nich dobrac.

      Ja rozrózniam zostawienie dziecka w bezpiecznym otoczeniu na chwile
      i wyjscie na godzinne zakupy, zostawiajac dzieci w chałupie, gdzie
      jest zywy ogien.
      Dla mnie nie sa to porównywalne sytuacje.
      • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:54
        Lola,nie ma czegoś takiego jak bezpieczne otoczeniewink
        • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:56
          gryzelda71 napisała:

          > Lola,nie ma czegoś takiego jak bezpieczne otoczeniewink


          Tak dopiero mowils ze Twoj dom jest bezpieczny
          • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:58
            Gabi,nie kompromituj się już dłużej.
            • gabi683 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:03
              gryzelda71 napisała:

              > Gabi,nie kompromituj się już dłużej.

              Oj zgryzia zgryzia bawisz mnie ,jestes moim ulubionym pajacemsmile
        • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:02
          Idę o zakład że nawet gdyby Lola miała inne warunki od tych świetnych smile jakie
          ma i tak by zostawiała. To po prostu jest pewien sposób myślenia i wygoda.
          • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:04
            Kropka,mam już to zostawianie za sobą, bo obecnie dzieci starsze.Ale owszem były
            momenty,ze zostawiałam.I nie miałam i nie mam wyrzutów sumienia.
            • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:11
              No, ja wiem że nie masz tongue_out Dlatego nikt tu nikogo nie przekona. Jednego jestem pewna że rodzice regularnie zostawiający małe dzieci same w domu są przede wszystkim wygodniccy. Bo po co dziecko ubrać, tachtać się z nim, organizować opiekę itd. I oczywiście należy przyznać rację że większości latorośli nic się nie stanie. Większości ...
              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:33
                Oczywiscie, ze wygoda ma tu duze znaczenie.
                Tak, jestem wygodna i sie do tego przynaje.
                Lubie zyc lekko latwo i przyjemnie.
                Zamiast targac chore dziecko w zimie tylko po to, by zejsc do sklepu
                na 5 min wolalam sprawe zalatwic szybko i bez zbednego balastu.
                Nie jestem pewna, czy robilabym tak samo mieszkajac w chalupie z
                piecem -wątpie.Wyjezdzajac z dzieckiem na wakacje chociazby nigdy
                nie zdarzyło mi sie zostawic jej samej chocby na chwile- bo to by
                bylo duzo wieksze ryzyko niz w moim mieszkaniu.
                • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:42
                  Lola, ja mam bliźniaki i jakoś nie musiałam (nie chciałam też) zostawiać ich
                  samych. Nawet jak były chore. Kwestia organizacji i priorytetów.
                  • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:05
                    >Kwestia organizacji i priorytetów

                    Umówmy sie- kazdy z nas zyje w innych warunkach, bywa w innych
                    sytuacjach.Ja musialam dziecko na chwile zostawic i po prostu tak
                    robilam.Nikt, kto nie wie dokladnie jakie to byly sytuacje nie
                    powinien mnie oceniac.Ty postepowalas inaczej- twoja sprawa.
                    Priorytetem zarowno dla ciebie jak i dla mnie jest zycie i zdrowie
                    naszych dzieci.W tym sie nie roznimy.

                    • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:14
                      Nie mówimy o sytuacji że raz się zdarzyło. Regularne zostawianie dzieci małych
                      to już wybór a nie konieczność. Leki można uzupełniać, tak samo jedzenie.
                      Zapewne masz partnera, który po pracy wraca jednak do domu. Nie żyjesz też na
                      pustyni czy w zapadłej wsi. Zapewne masz gdzieś w pobliżu rodzinę, znajomych. Tu
                      nie chodzi że ja Cię osądzam ale przyznaj że miałaś wybór. Może mniej komfortowy
                      ale jednak.
                      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:28
                        Jak napisalam- nie wiesz jakie sytuacje mam na mysli.
                        Poza tym- jakie regularne? Kilka razy w ciagu wielu lat?

                        >Leki można uzupełniać, tak samo jedzenie.

                        Robisz zapasy antybiotykow, syropow itd? W ciemno? A pozniej
                        wyrzucasz, jesli sie jednak nie przydały? Wyreczasz lekarzy- ja sie
                        jakos nie odwazylam.

                        Co do zakupow- trudno uzupelnic zapas pieczywa, gdy sie jest przez 2
                        tygodnie samemu w domu z chorym powaznie dzieckiem.
                        No tak- mozna zaopatrzyc sie w Wase.Albo przejsc na diete i nie jesc
                        pieczywa w ogole.
                        • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:38
                          > Robisz zapasy antybiotykow, syropow itd?

                          Antybiotyki wykupuje po wizycie u lekarza z dzieckiem. Tak mam zapas syropów
                          przeciwgorączkowych, na kaszel itd.

                          > Co do zakupow- trudno uzupelnic zapas pieczywa, gdy sie jest przez 2
                          > tygodnie samemu w domu z chorym powaznie dzieckiem.

                          Gdzie mieszkasz? W środku lasu?
                          • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:59
                            > Antybiotyki wykupuje po wizycie u lekarza z dzieckiem. Tak mam
                            zapas syropów
                            > przeciwgorączkowych, na kaszel itd.

                            Moje dziecko chorowało nie tylko na infekcje dróg oddechowych.Czesto
                            w trakcie kuracji wynikala potrzeba zakupienia leku, ktorego akurat
                            w apteczce nie mialam.
                            > Gdzie mieszkasz? W środku lasu?
                            Nie.
                            Ale co to zmienia?
                            • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:07
                              Lola, wszystko zmienia smile Są ludzie wokół, telefon, internet. Chcesz szczegóły?
                              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:13
                                Tak- telefon i internet w celu zamówienia 4 bułek.Do jakich absurdów
                                mialoby to prowadzic, no wiez sie zastanów? Jesli byla mozliwosc
                                skorzystania z pomocy sasiada, to oczywiscie korzystalam.Ale kilka
                                razy nie bylo takiej mozliwosci- na przestrzeni lat- wiec po prostu
                                szlam do sklepu sama- tuz za róg, 30 m.
                                • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:19
                                  A to się o te bułki rozchodziło? smile Ja ci mogę powiedzieć co bym zrobiła tongue_out
                                  • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:23
                                    No to powiedz.
                                    • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:30
                                      Skoro nie mieszkasz na pustyni tongue_out, to można poprosić aby ktoś (sąsiad, Jadzia
                                      spod piątki, znajomi, rodzina, internetowy dostawca) dostarczył kilka razy w
                                      tygodniu (nie codziennie) więcej bułek czy chleba. Resztę zamrażasz bo zakładam
                                      że zamrażalnik posiadasz. Albo robię sama smile
                                      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:40
                                        Jak juz napisalam- korzystalam z pomocy sasiadow.Trudno jednak
                                        przewidziec ile dziecko musi z choroba siedziec w domu to i moze sie
                                        zdarzyc sytuacja, gdy nie ma pieczywa i nie ma sasiada
                                        akurat.Zamrazarka zawalona innymi produktami, pieczywa nie
                                        pomieszcze.No i niestety, ale bulki po 2 dniach sa dla mnie
                                        niezjadliwe.
                                        To sa pełne 2 tygodnie.Abstra...c od bułek moglam dostac np
                                        biegunki i nie miec w domu waznego leku na te przypadłosc.
                                        • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:43
                                          Lola, mam dla Ciebie dwa znakomite rozwiązania - na biegunkę
                                          najlepsza jest ścisła dieta, na brak bułek - przepis na bardzo łatwe
                                          i pyszne bułki na moim blogu :o)
                                          • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:48
                                            Czerstwe bułki też wspaniała dieta przy rozwolnieniu tongue_out
                                        • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:46
                                          No, czerstwe bułeczki faktycznie są powodem aby wyleźć. smile Jak byłaś 2 tygodnie
                                          w domu to mogłaś zaplanować to i owo (łącznie z tym co powinno być w
                                          zamrażalniku). Ja mam lek na niestrawność w domu. Niecodzienne prawda?
                                          Reasumując, łatwiej ci było wyjść niż zrobić coś innego. I przyznaj to w końcu
                                          bo nie chce mi się pisać jeszcze kilkudziesięciu postów aż pojmiesz. Nie
                                          osadzam, Twoja rodzina ale miałaś wyjście.
                                          • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 14:58
                                            Dla mnie czerstwe pieczywo jest niejadalne, tym bardziej dla dziecka.
                                            Trudno zaplanowac 2 tygodniowa chorobe dziecka, twoje zapewne wysyla
                                            ostrzegawcze sygnaly- moje nie potrafi- choruje z zaskoczenia.
                                            Z reguły mam zapchana zamrazarke- jak niby mam tam pomiescic 20
                                            bułek na zapas- nie wiem.

                                            >Ja mam lek na niestrawność w domu

                                            Ja tez mam.Sprawdzilam.Przeterminowal sie miesiac temu.Co ze mnie za
                                            nieprzewidujaca kobita- powinnam raz w miesiacu robic przeglad
                                            apteczki i uzupelniac zapasy.

                                            >ale miałaś wyjście.

                                            Zawsze jest JAKIES wyjscie.
                                            Ja wybieram optymalne DLA SIEBIE.
                                            Inni moga sie glodzic albo jesc stare bułki- ich sprawa.
                                            • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 16:00
                                              > Ja wybieram optymalne DLA SIEBIE.
                                              > Inni moga sie glodzic albo jesc stare bułki- ich sprawa.

                                              W końcu przyznałaś że miałaś wybór tongue_out Wybór a nie ostateczność. I ja się nigdy nie głodziłam.
                                              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 16:51
                                                A czy ja gdzies napisalam, ze nie miałam wyboru? Zawsze sie
                                                go ma.
                                                Mogłam jesc suche bułki albo nie jesc wcale pieczywa.Leczyc syropem
                                                z cebuli zamiast syropem z apteki.Itp.

                                                Ale - wybrałam to co sama uwazam za lepsze rozwiazanie.Uwazam, ze
                                                słusznie i zrobilabym dzis dokladnie to samo.

                                                I ja się nigdy
                                                > nie głodziłam.

                                                Niech zgadne- nigdy nie bylas SAMA z dziecmi przez bite 2 tygodnie
                                                z opcja braku sasiada na kazde zawołanie.
    • dynema Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 16:54
      A dlaczego nie ojcom przebywajacym w pracy?
      • elske Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:31
        Takich maluchow nie zostawiłabym sama w domu.Mam dwoje dzieci w wieku 2 i 5 lat.Starsza cora ma takie pomysły,ze bałabym sie tego, co moge zastać po powrocie.

        Za to pamietam wydarzenie sprzed 20 lat .Znajoma mamy wyszła na kilka minut do sklepu na osiedlu.W domu zostawiła siedmioletniego syna .Kiedy wrociła do domu, kanapa i syn sie palili.Chlopiec chciał ugotowac obiad dla misia.Po miesiącu w szpitalu umarł.
        • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 17:42
          Moze sie zdarzyc, jesli ma sie kuchenke na gaz.
          • elske Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:12
            lola211 napisała:

            > Moze sie zdarzyc, jesli ma sie kuchenke na gaz.

            Chlopiec nie probował gotowac na kuchence, ale na kanapie w pokoju.
            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:16
              Czyli miał dostęp do ognia(zapałek) tak?
              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:21
                No i wlasnie- problem nie lezy w zostawieniu dziecka samego, tylko w
                nieumiejetnym zabezpieczeniu otoczenia.
                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:25
                  Był kiedyś wątek jakie to dzieci cuda potrafia zrobić w obecności
                  rodziców.Rozpisywały się panie jak to spinacze łykały itp i wszystko buźkami
                  okraszone,ze jakie dzieci zdolne.
                  • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:05
                    A mało to dzieci wypadło z okna, podczas gdy opiekunowie byli z nimi
                    w mieszkaniu?
                    Sam fakt, ze sa pod reka niczego nie załatwia.Najwazniejsze to
                    warunki, w jakich dziecko przebywa.
                    • elske Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:12
                      Lola, ty naprawde zostawiłabyc dwulatka pod opieką pięciolatki i wyszła na zakupy?
                      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 13.02.10, 12:17
                        Zapewne nie.
                        Ale na 100% nie wiem, bo nie miałam 2 dzieci w domu, tylko jedno, a
                        to juz zmienia postac rzeczy.
            • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:16
              Aha- czyli znowu niewlasciwe zabezpieczenie zapalek czy zapalniczki.
              • cherry.coke Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 13:14
                Mozesz sobie wierzyc, ze wszystko mozna zabezpieczyc, ale to niestety mit i obys
                sie o tym nie przekonala. Na osiedlu mojej znajomej dwuletnia bodajze
                dziewczynka zabila sie sciagajac na siebie telewizor. Znajoma innej znajomej
                miala dwojke dzieci i jak sie kotlowaly, to jedno pchnelo drugie oczodolem na
                stolik (nawet nie rog) i dziecko stracilo wzrok w tym oku.
                • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:11
                  Jakbym miala 2 dzieci to pewnie bym sie gleboko zastanowila, czy
                  moge wyjsc, bo jest duzo wieksza szansa, ze cos zbroja, czy w ogole
                  któres sie obudzi.
                  Telewizor mam na scianie.
                  Mnie jako dziecko telewizor przygniotł- stal na szafce- moj ojciec
                  byl w mieszkaniu.

                  Ja mysle w taki sposob- nie ma skutku bez przyczyny.Nie dotycza mnie
                  przypadki podpalen firanek, spadajacego telewizora, - bo po prostu
                  mam tak urzadzone mieszkanie, ze fizycznie sie nie da.
                  • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:22
                    Był w mieszkaniu, więc w razie czego mógł Ci pomóc. I o to właśnie
                    chodzi. Obecność rodziców nie sprawi, że nieoczekiwane się nie
                    zdarzy, rodzice są po to, żeby w razie czego pomóc.
                    • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 13:49
                      > Był w mieszkaniu, więc w razie czego mógł Ci pomóc

                      Przede wszystkim- istniało realne zagrozenie ze wzgledu na tak a nie
                      inaczej ustawiony telewizor.Co z tego ze oj ciec był w domu, jesli
                      dopuscil do takiej sytuacji? Ten odbiornik mogl mnie zabic, co mi po
                      obecnosci rodzica wówczas? Najwazniejsze to wyeliminowac zagrozenie,
                      a nie w razue jak juz cos sie stanie to szybka interwencja.Trzeba
                      przede wszystkim myslec o tym, by otoczenie było bezpieczne.
                      • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 13:52
                        Nie będzie szybkiej interwencji, gdy nikogo nie ma.
                        • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:00
                          Nie bedzie w ogole takiej koniecznosci jesli sie wyeliminuje
                          zagrozenie.Prewencja jest najwazniejsza.
                          • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:04
                            I jesteś absolutnie przekonana, że przewidziałaś wszystko?
                            • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:06
                              Matko,to zaczyna byc absurdalne.Jak czytam o tych zagrożeniach w 4 ścianacha to
                              sie dziwię,że niektórzy nie śpią na zmiany.A może śpią?
                            • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:09
                              Niezupelnie.Wybuch gazu czy uderzenie meteorytu - to jest ode mnie
                              niezalezne.
                              • emka_waw Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 10:08
                                > Niezupelnie.Wybuch gazu czy uderzenie meteorytu - to jest ode mnie
                                > niezalezne.

                                Jak również:
                                - nieodpowiedzialny sąsiad, który grzebie sam w instalacji
                                elektrycznej, doprowadzając do zwracia i pożaru,
                                - podpity sąsiad, który zaśnie z zapalonym papierosem na kanapie,
                                - sąsiad, który w budynku mieszkalnym dostosownaym jedynie do
                                instalacji kuchni na prąd, instaluje sobie butlę gazową, oczywiście
                                chałupniczo i wadliwie,
                                - kolejny sąsiad, który na lewo podłącza się do prądu, oczywiście w
                                sposób urągający bezpieczeństwu całego budynku,
                                - złośliwy sąsiad, który w ramach remontu mieszkania zasypał gruzem
                                kanały wentylacyjne w budynku ogrzewanym piecami

                                Wszystkie powyższe przypadki z życia wzięte.

                                Ty sobie możesz zabezpieczyć mieszkanie na tip-top, ale mieszkania,
                                czy domu sąsiada nie zabezpieczysz, ani nie sprawdzisz - i to
                                właśnie sprawia, że twoje mieszkanie NIGDY nie będzie w stu
                                procentach bezpieczne. Nie przewidzisz i nie zapobieżesz całej
                                ludzkiej głupocie, bezmyślności i złośliwości. A zostawianie małych
                                dzieci samych w domu to rażąca głupota. Być może jest taki stan
                                wyższej konieczności, który może zmusić matkę do zostawienia dzieci
                                samych w domu, ale na pewno nie może to być czerstwa bułeczka - no,
                                chyba że matka dziecka to nieodpowiedzialna kretynka.
                                • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 10:28
                                  A podaj teki stan co pozwala opiekunowi dzieci same zostawić.
                                  • emka_waw Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 12:39
                                    > A podaj teki stan co pozwala opiekunowi dzieci same zostawić.

                                    Nie znam - dlatego napisałam "być może".
                                • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 10:46
                                  > Wszystkie powyższe przypadki z życia wzięte.


                                  I tysiac innych sytuacji z 0,000001 % szansy na zaistnienie w
                                  przeciagu 5 min podczas ktorych matki nie ma w domu.
                                  Tia..
                                  A jak ktos mieszka w domu wolnostojacym?

                                  - no,
                                  > chyba że matka dziecka to nieodpowiedzialna kretynka.
                                  >
                                  Próbujesz mnie obrazic, bo nie potrafisz widac inaczej prowadzic
                                  dyskusji.To stawia pod znakiem zapytania twoj iloraz inteligencji.


                                  • emka_waw Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 12:46
                                    lola211 napisała:

                                    > > Wszystkie powyższe przypadki z życia wzięte.
                                    >
                                    >
                                    > I tysiac innych sytuacji z 0,000001 % szansy na zaistnienie w
                                    > przeciagu 5 min podczas ktorych matki nie ma w domu.

                                    Prawdopodobieństwo ma to do siebie, że jest tylko
                                    prawdopodobieństwem - jedyne, co jest pewne, że taka sytuacja może
                                    się zdarzyć w każdej chwili.

                                    > Tia..
                                    > A jak ktos mieszka w domu wolnostojacym?

                                    - Sąsiad palący liście tak umiejętnie, że ogien zacznie lizać ściany
                                    twojego budynku,
                                    - wybuch zbiornika z gazem do pieca u sąsiada, wytłukło szyby, szkło
                                    pocięło dziecko,
                                    - Włamywacz, który zdzieli twoje dziecko w łeb przy okazji,

                                    KAŻDA z powyższych sytuacji się wydarzyła, niestety.
                                    >
                                    > - no,
                                    > > chyba że matka dziecka to nieodpowiedzialna kretynka.
                                    > >
                                    > Próbujesz mnie obrazic, bo nie potrafisz widac inaczej prowadzic
                                    > dyskusji.To stawia pod znakiem zapytania twoj iloraz inteligencji.

                                    Prawda w oczy kole smile
                                    • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 12:54
                                      Ja już na początku napisałam,ze do pewnych sytuacji dochodzi zazwyczaj na
                                      forum.Skoro masz tak bujną wyobraźnie sypiasz w ogóle?Bo wiesz,możesz przespać.
                                      • emka_waw Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 13:25
                                        > Ja już na początku napisałam,ze do pewnych sytuacji dochodzi
                                        zazwyczaj na
                                        > forum.Skoro masz tak bujną wyobraźnie sypiasz w ogóle?Bo
                                        wiesz,możesz przespać.

                                        Wyobraźnia? Chciałabym. Gdybm chciała powymyślać sytuacje, ta lista
                                        byłaby kilkakrotnie dłuższa. Przypadki, które wymieniłam, zaistniały
                                        (niestety) wśród znanych mi osobiście ludzi.

                                        Swoją drogą, wolałabym bujną wyobraźnię od jej ewidentnego braku.
                                        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 15.02.10, 16:49
                                          A ja wole rozsądek.
                                          • emka_waw Re: Tato w pracy, mama na zakupach 16.02.10, 08:10
                                            Tylko człowiek z brakiem wyobraźni nazwie go rozsądkiem smile
                          • anita334 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 17:02
                            O w mordę,lola.Ty to niezmordowana jesteś!
                  • cherry.coke Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:28
                    > Ja mysle w taki sposob- nie ma skutku bez przyczyny.Nie dotycza mnie
                    > przypadki podpalen firanek, spadajacego telewizora, - bo po prostu
                    > mam tak urzadzone mieszkanie, ze fizycznie sie nie da.

                    No ale mozna na przyklad potknac sie i upasc na firanke, sciagajac sobie karnisz
                    na glowe. Zreszta mialam kuzyna, ktory zwierzyl mi sie kiedys, ze jako dziecko
                    marzyl o zdejmowaniu ze scian wszystkich obrazow i ogladaniu od tylu (w celu
                    szukania skarbow i kopert z sekretami). Niestety nie mial za bardzo okazji.
                    Spokojnie uwierze, ze moga byc dzieci, ktore marza o obejrzeniu plaskiego
                    telewizora od tylu i sciana nie jest w tym przeszkoda smile

                    Kwestia jest chyba w ogole dwojaka - nie tylko, ze bez rodzicow w domu stanie
                    sie cos, co z rodzicami by sie nie stalo, ale tez ze w razie czego w domu jest
                    ktos, kto moze zareagowac.

                    100% zabezpieczen nie ma - na rzeczony stolik dziecko moze wpasc oczodolem bez
                    udzialu rodzenstwa, wystarczy sie potknac. I wtedy robi dosc duza roznice, czy
                    pomoc jest natychmiast, bo rodzice sa za sciana, czy tez nadejdzie za x minut
                    (godzin?), podczas ktorych dziecko lezy na podlodze nieprzytomne albo w szoku.
                    • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 13:55
                      > No ale mozna na przyklad potknac sie i upasc na firanke, sciagajac
                      sobie karnis
                      > z
                      > na glowe

                      Mozna,o ile posiada sie firany w mieszkaniu.Ja nie mam.Nie kazdy je
                      ma.

                      Aby wyeliminowac rozne rózniste mozliwosci zostawialam dziecko w
                      głebokim snie- tylko i jedynie.Nigdy nie obudzilo sie przed
                      moim powrotem.Gdyby nawet sie jakims cudem obudzilo tuz po moim
                      wyjsciu, to ide o zakład, ze nie rzuciloby sie biegiem by cos
                      zbroic,majac na to wszystko jakies 5 min, bo tyle zajmuje mi zejscie
                      do apteki czy do sklepu- mierzylam.Moja córka z tych spokojnych,
                      zadne zywe srebro.
        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:44
          Gdyby moje dzieci miały pomysły od których włosy dęba stawałyby to też bym nie
          zostawiła.A tak na temat zostawiania.Okazuje się że jak napiszesz
          "zostawiłam",to 4 posty dalej piszą już o regularności i kilkugodzinnej
          nieobecności.
    • anita334 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:37
      Lola,kurdę.Stan posiadania nie uchroni cię przed wypadkiem.Moje
      dziecię starsze ,wówczas 6 letnie wymyśliło western typu rzucanie
      odpalonych zapałek na fotel{było blisko firany}byłam w pokoju obok i
      uniknęłam nieszczęścia w ostatniej chwili.Zapewniam cię,ze chata
      jest suuuuper i zabezpieczona i wooogóle full wypassss.
      • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:46
        No stan posiadania nie uchroni,ale zdrowy rozsadek tak.Nigdy nie było u mnie w
        mieszkaniu zapałek,ani zapalniczek w miejscu mozliwym do dosięgnięcia dla
        dziecka.To jest wykonalne.
        • anita334 gryzelda71 10.02.10, 19:02
          No cóż,mając średnio inteligentne 6 letnie dziecko,zakładałabym że
          nie wydobędzie zapałek z szuflady kuchennej{aby zrobić głupi
          użytek}.Jeśli twoje mają takie zapędy,walcz jak najbardziej...albo
          podklejaj pod sufitem.Mojemu przeszło
          • lola211 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:10
            No widzisz, ale twoje metody sie nie sprawdziły, skoro syn zapalek
            uzył.
            Moja córka do niedawna nie wiedziała, gdzie one leża, bo specjalnie
            trzymalam je w ukryciu, wiedzac co moze wyniknac z chceci pobawienia
            sie ogniem przez dziecko.Zmusialaby przeszukiwac mieszkanie uzywajac
            drabiny- a i tak tylko cudem by wpadla, gdzie sa schowane.
          • kropkacom Re: gryzelda71 10.02.10, 19:10
            Mój mąż oaza spokoju i grzeczności w wieku pięciu lat wpakował do kontaktu
            kabelki z podłączoną żarówką od latarki. tongue_out
            • lola211 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:15
              Dlatego tez wychodzilam tylko wowczas, gdy dziecko spalo i nie w
              glowie mu bylo latac z kabelkami po mieszkaniu w poszukiwaniu
              kontaktu niezabezpieczonego zaslepka.
              • kropkacom Re: gryzelda71 10.02.10, 19:22
                To były czasy że zaślepek nie było smile Dziecko się może obudzić tak zupełnie nie
                a propos.
                • lola211 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:25
                  Ale teraz zaslepki sa.Co do budzenia sie dziecka- moje sie nie
                  obudzilo,moglo, pewnie ze tak, ale nawet jesli to co zdazy zrobic w
                  przeciagu 5 min od pobudki?Moja córka nie zrywala sie galopem, by
                  cos nabroic, tylko lezala sobie dalej w łozku.Nie interesuja mnie
                  reakcje innych dzieci- wiem jak zachowuje sie moje.
                  • kropkacom Re: gryzelda71 10.02.10, 19:32
                    > ale nawet jesli to co zdazy zrobic w
                    > przeciagu 5 min od pobudki?

                    To zależy co chce zrobić tongue_out
                    • lola211 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:43
                      Moje widac leniwe,mialo tyle okazji i nic.
                      • kropkacom Re: gryzelda71 10.02.10, 19:49
                        No widać ...
            • gabi683 Re: gryzelda71 13.02.10, 12:37
              kropkacom napisała:

              > Mój mąż oaza spokoju i grzeczności w wieku pięciu lat wpakował do kontaktu
              > kabelki z podłączoną żarówką od latarki. tongue_out


              Pomysłowysmile
          • gryzelda71 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:12
            Bosz....
          • gryzelda71 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:14
            Tak na marginesie,to prawda,ze najwięcej wypadków zdarza sie gdy rodzice w domu.
            • pieskuba Re: gryzelda71 10.02.10, 19:22
              I gdy są w domu, to mogą zareagować. A gdy ich nie ma? Co wtedy?
              • gryzelda71 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:26
                Piszą o tym w gazetach.
              • lola211 Re: gryzelda71 10.02.10, 19:27
                Wyciagnij wnioski sama.Masz tu moj przyklad- tej mocno
                nieodpowiedzialnej matki zostawiajacej dziecko- i zero jakiejkolwiek
                krzywdy czy szkody oraz sytuacje matek troskliwie przyspawanych do
                dzieci, ktore mało nie sfajczyły domu w ich obecnosci.
      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:02
        Zapałki w rekach dziecka = pozar.O tym pamietam od zawsze, stad
        nigdy zapalki nie lezały w zasiegu rąk dziecka, takze 6
        letniego.Uzywamy ich tylko do zapalania swiec, nie musza lezec na
        widoku, trzeba po nie sie wspiąc.
        • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:13
          A sześciolatek nie w ciemnię bity i jak chce to sobie zapałki znajdzie tongue_out
          Kobiety małej wiary jesteście smile Albo ciekawości dzieci nie doceniacie.
          • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:18
            Ale nie znalazły,nie każde dziecko bawi się w poszukiwacza.Może wy nie znacie
            własnych dzieci skoro was tak zaskakują jak tylko znikniecie za ściana pokoju?
            • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:36
              > Ale nie znalazły,

              No, jak wiekszość. A mniejszość się postara zrobić w konia rodziców smile Dzieci
              znam na tyle żeby wiedzieć że nie wiem jeszcze wszystkiego.
              • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:45
                Rozumiem,że masz dzieci co mają 300 pomysłów na minutę i nawet kasa pancerna nie
                stanowi dla nich przeszkody.Ale moje takie nie były i nie są.
                • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:51
                  Nie, moje aż "takie" nie są tongue_out Ale zawsze przypomina mi się mój spokojny mąż smile
          • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:19
            Trzeba umiec schowac.U mnie nie znajdzie, bo nie siegnie.Musialby
            miec drabine, a takowej w mieszkaniu nie przetrzymuje.No chyba ze
            potrafi latac.
            • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:37
              > Trzeba umiec schowac.

              Innej odpowiedzi się nawet nie spodziewałam smile
              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:44
                No oczywiscie.
                Trzyma jedna z druga zapalki w zasiegu dziecka, a pozniej pisze
                jakie to nieszczescie sie wydarzylo.Kurde, to dopiero brak wyobrazni.
                • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:50
                  Ja nawet zapałek nie mam w domu. A Ty za każdym razem włazisz pod sufit po
                  zapałkę? smile
                  • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:19
                    Tak, właże na stołek i siegam- moze raz w miesiacu jak mi sie zachce
                    swiece zapalic, bo do niczego innego ich nie uzywamy.
    • figrut Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:47
      Ja wczoraj spociłam się ze strachu. Myślałam, że skoro młodzi uczuleni są na
      kuchenkę, okna i ogień, to nic złego stać się nie może. Wczoraj się przekonałam,
      że coś na co dzień banalnego moze się stać przyczyną tragedii. Mam filtr
      osmotyczny w łazience, a woda tzw. odpadowa leje się do spłuczki. Pięć lat nic
      się nie działo, wczoraj przelew w spłuczce się zapchał i zalało łazienkę z
      kuchnią (nie mam progów w mieszkaniu). W kuchni na podłodze leży przedłużacz z
      gniazdami wtykowymi i woda tam doszła. W kuchni jasno popielata terakota, więc
      wody na niej nie widać. Poczułam smród palonego plastiku. Dobrze, że miałam
      akurat gumowo piankowe klapki kiedy poszłam sprawdzić co tak śmierdzi (zwykle
      boso chodzę). Iskrzył przedłużacz, więc szybko wyłączyłam automat (korki) i go
      odłączyłam. Gdyby nie było mnie w domu, z palącego się plastiku łatwo byłoby
      przejść do pożaru...
      • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:52
        U mnie korki "wywaliłoby".
        • figrut Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 18:53
          U mnie też powinny. Mam automat, ale najwidoczniej nie było jeszcze takiego
          oporu aby wyłączyło.
      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:05
        Dlatego ja przed wyjsciem wyłączalam prad, na wszelki wypadek.
        • figrut Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:18
          Ja nie mogę. Jak wyłączę prąd, stanie pompa od centralnego i poduszą się ryby w
          akwariach.
          • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:22
            Z ciekawości ile wytrzymają ryby bez napowietrzenia?
            • figrut Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:27
              Zależy jakie i przy jakiej temperaturze. W kotnikach mam 26-30 stopni, a im
              wyższa temperatura, tym łatwiej o podduszenie. Dorosłym rybom i po 10 godzinach
              może nic nie być, a młodziutkie bywa, że po godzinie zaczynają się dusić.
              Skalary, pyszczaki, danio - te najszybciej. Bez napowietrzania spokojnie cały
              czas mogą być prętniki, gurami, bojowniki.
          • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 10.02.10, 19:29
            Rozumiem, stad i ryzyko u ciebie wieksze.Co ematka to inne warunki i
            moze od tego nalezaloby wyjsc zamiast z zasady oceniac.
    • tully.makker oj tam, nie przejmuj sie 10.02.10, 20:18
      Naprawde sadzisz, ze warto prowadzic krucjate, by debile przekazali dalej swoje
      debilne geny?

      W koncu po cos sa te Nagrody Darwina.
    • alabama8 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 10:37
      No no, kolejny moralizatorski wątek. Przepis na wątek moralizatorski
      wygląda tak: wyszukujemy w sieci artykuł o tragedii jaka spotkała
      lub omalże spotkała kogoś. Linkujemy. Walimy komentarz z przestrogą
      i zapewnieniem że ja (autorka wątku) nigdy bym to czegoś takiego nie
      dopuściła, za to wy (czytelniczki - idiotki) powinnyście się uczyć
      na cudzych błędach.
      Tak więc droga(i) Pieskuba - 20 lat temu mój luźny znajomy zginął
      potknąwszy się o krawężnik, tak więc ostrzegam cię - wejście na
      krawężnik groźi śmiercią, ostrzegłam cię naszczęście w porę i mam
      nadzieję że od tej pory nie przyjdzie ci już do głowy nigdy włazić
      na krawężnik.

      Ps. czy nie sądzicie że e-mama powinna mieć specjalne miejsce na
      wątki mądrościowo-moralizatorskie tak, by nie wzbudzać u gawiedzi
      odruchów wymiotnych?
      • pieskuba Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 10:53
        Droga Alabamo,

        Ani trochę nie chodziło mi o moralizowanie! Raczej o to, że
        niektórych nieszczęść możemy uniknąć, chociaż czasem wymaga to od
        nas nieco wysiłku i przeorganizowania życia. Nie możemy nie wchodzić
        na krawężniki (swoją drogą bardzo mi przykro z powodu Twojego
        znajomego), możemy natomiast unikać zostawiania dzieci samych w
        domu.

        Całkowicie opacznie zrozumiałaś moje intencje. Link miał być
        wyłącznie informacyjny, reszta też.

        Aha - i nigdzie nie ma ani słowa o tym, że nigdy bym się czegoś
        takiego nie dopuściła. Życie potrafi zaskakiwać.
      • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 11:03
        > Tak więc droga(i) Pieskuba - 20 lat temu mój luźny znajomy zginął
        > potknąwszy się o krawężnik, tak więc ostrzegam cię - wejście na
        > krawężnik groźi śmiercią,

        To może ja wytłumaczę subtelną różnicę. Umrzeć można zawsze i wszędzie. Ale
        jeśli dziecku stanie się coś kiedy my jesteśmy w pobliżu zazwyczaj ocenia się to
        jako nieszczęśliwy wypadek a kiedy maluch zrobi sobie coś kiedy nas nie ma to
        jest to zaniedbanie i narażenie na utratę zdrowia lub życia. Tak, do pewnego
        momentu jesteśmy odpowiedzialni za dziecko i mamy obowiązek być w pobliżu.
        Czemuś to ma jednak służyć, prawda? No i na koniec, nikogo nie oceniam. Każdy ma
        swoje własne wybory i swoją osobistą odpowiedzialność. A zdarzyć się może
        faktycznie wszystko.
    • el_jot Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 13:06
      Mojej 5-cio letniej córki do tej pory samej w domu nie zostawiłam, i
      nie zamierzam zostawiać.
      Nie iwem czy wiecie, ale zostawienie dziecka bez opieki jest
      karalne. Nie pamiętam teraz do jakiego wieku nie można dziecka
      zostawiać,jest to chyba 12 lat, ale taki przepis na pewno istnieje.
      • alabama8 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 13:37
        Zgodnie z kodeksem drogowym dziecko 7-mio letnie może się
        samodzielnie poruszać po ulicach, co za tym idzie -
        najprawdopodobniej może też zostawać samo w domu. Kwestia ta nie
        jest chyba jednak uregulowana, ale skoro ustawodawca pozwala 7-mio
        latkowi samemu łazić po mieście, to nie widzę przeciwwskazań aby
        samo zostawało w domu.
        • kropkacom Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 13:42
          Tylko że tu nie jest raczej mowa tylko o siedmiolatkach smile Nie bądź naiwna, dużo
          młodsze dzieci są zostawiane same sobie w domu.
        • gryzelda71 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 13:43
          To nie wiedziałaś,że w domu czai się najwięcej niebezpieczeństw?
        • el_jot Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 14:07
          Siedmiolatek to już takie troche większe dziecko. Ale i tak
          przerażenie mnie ogarnia jak jeżdżę po okolicznych wioskach i takie
          dzieciaki chodzą same do szkoły i ze szkoły. Droga bez pobocza,
          teraz nieodśnieżone, samochody jeżdżą po ok. 90 km/h mimo ż teren
          zabudowany. Zgroza i żal.
    • amidala Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 14:37
      Mój dwu i prawie pół latek w swoim dotychczasowym życiu został sam w domu raz,
      przez dosłownie 5 minut. Musiałam wyjść na chwilę i powiedzieć panu kurierowi,
      żeby się walił, a natarczywy był. Akurat synek spał ciężko, więc się odważyłam.
      Nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy zostawić go samego. Organizuję sobie
      pracę i życie tak, żeby miał mnie zawsze pod ręką. Mogę wyjść na nadopiekuńczą
      matkę, frustratkę i histeryczkę, wali mnie to. Ja chcę, żeby był zdrowy i cały
      przynajmniej do osiemnastki.
      Z drugiej ręki: ja byłam zostawiana sama od czasu, gdy skończyłam 6 lat. I to na
      długo, bo pamiętam numery typu: powódź w domu, bo chciałam sprawdzić ile wody
      zmieści się wannie, podpalone ręczniki papierowe na uchwycie, bo chciałam sobie
      podgrzać zupę, akcja gaszenia pożaru w wykonaniu 8 latki, w dodatku skuteczna, a
      co jeszcze ciekawsze, nikt się nigdy o tym nie dowiedział, bo obawiałam się
      ostrych cięgów w cztery litery.
      I to jest uboczny wątek, który chciałabym poruszyć. Ten parolatek, który zostaje
      w domu sam, ma z reguły przykazane, żeby zachowywać się grzecznie i nie rzucać
      się w oczy. Przynajmniej, ja tak miałam. I tego właśnie chcę mojemu synkowi
      oszczędzić. Chcę żeby w razie nagłych wypadków, które w końcu się zdarzą, mógł
      zadzwonić do mamy i prosić o pomoc, a nie bać się, że nakrzyczą a potem będzie
      manto. Albo żeby od razu wzywał policję i uciekał od niebezpieczeństwa. Może to
      jest raczej ważniejsze: nauczyć dzieci co robić w razie tfu, tfu, wypadku, a nie
      pienić się po fakcie. Niech będzie, że miałam patologiczną rodzinę. Możliwe.
      Lata 80-te, oboje rodzice w pracy, oboje zaangażowani w jakąś totalnie mi
      umykającą działalność wywrotową, ech... historia była mi wbrew...
      Nic to, są różne sytuacje, nie każdy może być przy dzieciach non stop, ale może
      im zapewnić najlepszą opiekę. Jeśli nie chce, choćby mógł, to nie jest dla mnie
      człowiekiem. Koniec bajki.
      Tak, moich rodziców z perspektywy czasu uznaję za samolubne, aspołeczne gnojki,
      które nie wiedziały, co robią, gdy postanowili mieć dzieci. I wcale się tego nie
      wstydzę!
    • el_jot Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:13
      Przypomniało mi się, że jednak raz zostawiłam córkę jak miała ok.
      roku. Zostwiłam ją w łóżeczku, a sama musiałam lecieć, bo
      przyjechał kurier a droga (gminna zrsztą) była calkowicie zasypana i
      kurier bał się, żę się zakopie. W jedną 100 metrów i w drugą 100
      metrów leciałam. Jak przyszłam bawiła się nadal w łóżeczku.
      • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:23
        >a sama musiałam lecieć

        Alez wcale nie musiałaś.Jest tyle innych mozliwosci.Ematki
        nie czytasz czy jak?
        wink
        • el_jot Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 15:34
          Kiedyś czytałam często a nawet jeszcze częściej pisałam. Jakieś trzy
          lata temu mnie odrzuciło, bo nie mogłam znieść tej atmosfery.
          Nie miałam innej możliwości niestety, nie mam tutaj żadnej
          rodziny, do sąsiadów ok. 50 metrów i tak musiałabym wyjśc z domu.
          Wtedy akurat nie miałam innej możliwości. Owszem, mogłam powiedzieć,
          zeby kurier przyjechał jak śnieg stopnieje.
          • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 11.02.10, 16:26
            Ja cię doskonale rozumiem, co nie zmienia faktu, ze zostajesz uznana
            za nieodpowiedzialna matkęwinktu na forum.Nie ma zmiłuj.
            smile
            • elske Re: Tato w pracy, mama na zakupach 12.02.10, 14:23
              Przeczytalam tylko połowę wypowiedzi.I tak sobie pomyślałam : sypia sie gromy,
              kiedy kobieta chce iść na zakupy z niemowlakiem.Ale jak zostawia maluchy same w
              domu, to o co wielkie halo, przecież mozna dom zabezpieczyć.Wyjscie po zakupy,
              to nie wyjscie na minute ze smieciami.
              Fakt , dziecko moze zrobić sobie krzywdę , nawet kiedy rodzic jest w domu.Ale ja
              widzę różnicę między: cały czas była obok, tylko na chwile się odwróciłam , a
              stwierdzeniem : tylko na 30 min wyszłam do sklepu po zakupy, dzieci grzecznie
              bawiły sie w domu ,miały nie otwierac nikomu drzwi i byc grzeczne.

              Zostawić dwoje maluchow pod opieka pieciolatki w domu? Mamuśka nie miała
              wyobrazni.Możesz zabezpieczyć wszystkie ostre narzędzia,okna, schować latwopalne
              i niebezpieczne substancje.A okaże sie że dziecko spadło ze stolu, probowało
              wejść na szafkę , albo wdrapało sie na parapet i z niego spadło.Maluchy, ktore
              maja starsze rodzeństwo są sprytne bo ucza sie od starszego.To sobie krzesło
              przysunie jak nie sięga (moj syn zaczął tak robic jak miał rok, bo siostra tak
              robi jak nie siega do zlewu).
              • lola211 Re: Tato w pracy, mama na zakupach 13.02.10, 12:26
                Zostawić dwoje maluchow pod opieka pieciolatki w domu? Mamuśka nie
                miała
                > wyobrazni.Możesz zabezpieczyć wszystkie ostre narzędzia,okna,
                schować latwopaln
                > e
                > i niebezpieczne substancje.A okaże sie że dziecko spadło ze stolu,
                probowało
                > wejść na szafkę , albo wdrapało sie na parapet i z niego
                spadło.Maluchy, ktore
                > maja starsze rodzeństwo są sprytne bo ucza sie od starszego.To
                sobie krzesło
                > przysunie jak nie sięga (moj syn zaczął tak robic jak miał rok, bo
                siostra tak
                > robi jak nie siega do zlewu).


                Ja sie calkowicie zgadzam, ze TAKA sytuacja jest niedopuszczalna.

                To zupelnie co innego niz pozostawienie na 5 min 1 dziecka spiacego
                w dodatku.

Pełna wersja