kufferrek
11.02.10, 21:41
Moja koleżanka (która na początku roku urodziła dziecko) dostarczyła do
zakładu pracy akt urodzenia dziecka. Kadry mieszczą się w innym mieście.
Babeczki z działu kadr zgubiły ten akt i żądają następnego. Jej został tylko
jeden egzemplarz z wbitym Peselem.
To nie pierwszy raz, gubiły zwolnienia lekarskie, umowy o pracę, wnioski
urlopowe. Nagminnie się to powtarza.
Ja na jej miejscu nie dostarczyłam kolejnego oryginału, ale z drugiej strony
bez aktu urodzenia nie dostanie pensji. Teraz dostała jako "zaliczkę" po
wyslaniu mailem zeskanowanego aktu.
Nie uważacie że jest to niepoważne?