Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ?

12.02.10, 09:24
Synek chodzi do żłobka (chodzi to mało precyzyjne stwierdzenie) od
pół roku...z tym chodzeniem jest właśnie kłopot, bo ciągle jak to w
żłobku łapie jakąś infekcje...najdłużej i to ostatnio był ciągiem
miesiąc.Żłobek oczywiście prywatny bo w mieścince jest tylko jeden
państwowy i nie ma szans się dostać, płace sporo ale i tak mniej niż
za nianię, jak rozejrzałam sie po portalach to ceny za nianię
zabijają (2000pln/m-c). W sumie to zwyczajna pensja ale mało kogo na
to stać.Dziadkowie daleko. Mąż świeci się już w kadrach na czerwono
a ja mam nową pracę z której nie chciałabym zrezygnować, bo na
jednej pensji było cienko. Dajcie dziewczyny jakąs radę-poradę bo mi
skrzydełka opadają i pomysłów zaczyna brakować, co by tu
zrobić....DZIĘKI.
    • moofka Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 12.02.10, 09:28
      moj synek chodzi
      ale on choruje stosunkowo niewiele
      od wrzesnia chorowal powaznie dwa razy i w ciagu tygodnia dochodzil do siebie
      staramy sie brac wolne zeby z nim byc
      Moge tez liczyc na pomoc mamy
      dlatego uwazam ze w naszym przypadku to dobre rozwiazanie
      jednak gdyby chorowal bardzo to nie narazalabym na zlobkowe infekcje i przynajmniej w okresach silnych zachorowan staralabym sie zapewnic opieke domowa
      idelnie - wlasną
      • gku25 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 12.02.10, 20:53
        Moja córa choruje strasznie. Dobrze że teraz nie pracuję, trochę odsapnie od
        infekcji.
        • kasia191273 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 12.02.10, 20:56
          nie zatrzymywac w domu przy kazdym katarze na caly kolejny tydzien, bo
          w taki sposob nigdy sie nie uodporni
          • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 12.02.10, 22:22
            Otoz to, dzieci w zlobkach i przedszkolach lapia wirusy, to one powoduja
            infekcje najczesciej, mozna pomoc naturalnymi sposobami, ale bez ingerencji
            chemii, organizm musi nauczyc sie sam radzic i trzeba dac mu szanse, z kazda
            infekcja bedzie lepiej, tak m.in. nabywa sie odpornosci, nie ma cudownych
            syropkow, cudownie oprozniaja kieszen.
            • gku25 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 10:25
              Sugerujecie że mam puszczać do żłobka gorączkujące i żygające na 2 metry
              dziecko? Bo moja córa non stop cierpi na zapalenie gardła i anginy.
              • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 11:05
                Ja nie sugeruje nic takiego, z doswiadczenia wiem, ze angine i zapalenie gardla
                mozna wyleczyc bez antybiotyku, trwa to dluzej ale efekt jest taki ze juz minelo
                kilka lat u corki (7lat)i jeszcze nie miala tego ponownie, natomiast syn mial
                infekcje migdalkow po 3 m-cach gdy zaczal zlobek/przedszkole i dostal
                antybiotyk, od tego czasu minelo juz prawie poltorej roku i tez nie powtorzylo
                sie. Syn ma teraz 2.5 roku i chodzi do przedszkola do grupy 2-3 latkow owszem
                lapie wirusy powodujace katar i kaszel, ale zwalcza to samodzielnie, co najwyzej
                pomagam domowymi sposobami, chodzi bez przerw, zreszta zauwazylam ze jak kaszle
                i smarka to cala grupa, jak zdrowi to tez wszyscy, typowe przedszkolne wirusy. Z
                temperatura przez 3 dni maly chodzi raz do przedszkola, temp. byla 39,5-39,8 nie
                przekraczala 40 st. nie mial zadnych innych objawow, po podaniu paracetamolu lub
                iboprufenu spadala do 37 i maly zachowywal sie normalnie, leki przeciwgoraczkowe
                podawano mu w przedszkolu/zlobku i po 3 dniach wszystko wrocilo do normy. Jesli
                twoje dziecko ma non stop anginy i zapalenia gardla z temepratura i wymiotami to
                lepiej wypisac go z przedszkola i leczyc u specjalisty, bo to normalne nie jest.
                • dorek3 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 13:33
                  O szczególnie anginę świetnie się leczy domowymi sposobami.
                  A puszczanie gorączkującego dziecka do przedszkola powinno być ścigane z urzędu za znęcanie się nad dzieckiem
                  • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 15:15
                    A zebys wiedziala ze leczy sie bez antybiotyku, tyle ze dluzej to trwa, ale po
                    co sie wysilac najlepiej antybiotyki, zyrtek, eurespal, bactrim i mase innej
                    chemii i tak na w kolko, pozniej powiklania, brak odpornosci, wyjalowienie
                    organizmu...to jest dopiero znecanie sie nad dzieckiem.
                    Na szczescie puszczanie dziecka goraczkujacego nie jest scigane z urzedu, bo
                    rozne sa przyczyny garaczki, ale wg co niektorych to 39 co najmniej do
                    hospitalizacji sie kwalifikuje...
                    • gku25 Najma 13.02.10, 16:37
                      Wybacz ale są różne dzieci, moja córka przy 38,5 st. leje mi się przez ręce. Od
                      września średnio dwa tygodnie w miesiącu spędza w domu ale nie jest to
                      jednoznaczne z tym że dostaje antybiotyk. Dostaje różne probiotyki, dostaje
                      tran i inne naturalne wspomagacze odporności. Dodam jeszcze że przed żłobkiem
                      nie chorowała, bo katar to nie choroba:/.
                      • najma78 Re: Najma 13.02.10, 22:16
                        Katar to nie choroba tylko jej objaw.
                        Dostaje rozne probiotyki czyli jakie, bo moje dzieci dostaja naturalny jogurt z
                        owocami, jako probiotyk, nawet po antybiotyku nie dostawaly innych probiotykow.
                        Wiem, ze dzieci sa rozne, choroby tez sa rozne, goraczkowanie tez ma rozne
                        przyczyny, moje dziecko nie mialo zadnych objawow procz temp. ktora po
                        paracetamolu spadala, czyli pewnie zabkowalo, wiec nie musialo z tego powodu
                        zostac w domu, a przy infekcji migdalkow nawet temp. nie mialo ale
                        ''przelewalo'' sie przez rece i spalo caly czas wiec bez cienia watpliowsci
                        udalismy sie do lekarza i zostalam z nim w domu.
                        • kulma.m Re: Najma 15.02.10, 19:02
                          Wiesz najma, az mi sie slabo zrobilo po przeczytaniu Twoich
                          wypowiedzi!!!!!!!!! Moje dziecko od roku "chodzi" dlo zlobka TYLKO
                          dlatego ze rodzice puszczaja tam zasmarkane dzieci!
                          Wybacz ale zlobek nie powinien byc przechowalnia zainfekowanych
                          maluchow, ani tym bardziej rozgoraczkowanych. Skad moglas wiedziec
                          co sie dzieje z dzieckiem kiedy goraczkuje do 39 stopni???? Wiele
                          chorob na poczatku objawia sie tylko goraczka i wtedy tez
                          najbardziej zarazaja. SORRRY ale jaka Ty jestes matka? Czy ja Ty
                          masz 39 stopni i nawet lykniesz Panadol to czujesz sie idealnie do
                          rezimu pracowego? A co ma zrobic taki dwulatek? Ma jakies wyjscie,
                          idzie do zlobka gdzie nikt nie zajmie sie nim tak jak w domu!!! Tam
                          nie jest tak ze sie cackaja, placze to wezma na rece i odloza, picie
                          tez nie na zawolanie, jedzenie - ile zjesz tyle twoje a jak nie
                          chcesz to nie!!! Moja nawet jak zabkowala to siedziala w domu bo
                          wiadomo ze dziecko wtedy rozdraznione zle i marudne.
                          JESTEM W SZOKU.
                          Jak moje dziecko zaczyna kichac to nastepnego dnia nie idzie do
                          zlobka, nie faszeruja ja chemia tylko sokiem malinowym i czosnkiem,
                          ale nie puszczam zeby nie zarazala innych dzieci. Z tego co
                          naczytalam sie w przypadku "swinskiej grypy" nasz organizm nabiera
                          odpornosci do przechrowanych wirusow, wiec nawet jak juz zlapie ale
                          dalej choruje w domu to sie uodporni. Nie wciskaj kitu ze Ty swoje
                          dziecko tak uodparniasz. Robisz krzywde swojemu dziecku oraz innym
                          dzieciom i ich rodzicom.
                          • najma78 Re: Najma 15.02.10, 19:22
                            Bez komentarza kulma. To cie przerasta.
                            • kulma.m Re: Najma 15.02.10, 19:26
                              Nie przerasta mnie to tylko wyrazilam swoja opinie na
                              Twoje "genialne" wypowiedzi, ukazujace w calej krasie Twoje
                              podejscie do opieki nad dzieckiem. Zauwaz nie ja jedna mam takie
                              zdanie... Wiec to chyba nie ze mna jest cos nie tak smile
                          • hanalui Re: Najma 15.02.10, 19:31
                            kulma.m napisała:
                            Cytat Skad moglas wiedziec
                            > co sie dzieje z dzieckiem kiedy goraczkuje do 39 stopni???? Wiele
                            > chorob na poczatku objawia sie tylko goraczka i wtedy tez
                            > najbardziej zarazaja.


                            Bo normalna troskliwa matka, ktora zna wlasne dziecko, obserwuje
                            swoje dziecko potrafi odroznic czy to 39 jest grozne czy nie,
                            wylapie roznice w zachowaniu dziecka przy jednym lub przy drugin 39.
                            Niektore matki niestety sa na tyle bezmyslne ze wszystko do jednego
                            wora, no bo jest 39!!!
                            A...i poczytaj conieco o zarazliwosci, bo kiedy wychodzi goraczka,
                            wysypka czy co jeszcze, to juz jest po ptokach. Goraczka to
                            mechanizm obronny na wirusa ktory zdazyl sie juz rozgoscic big_grin.
                            Najwieksza zarazliwosc jest wtedy ktiedy dziecko anielsko jest
                            zdrowe, bo syfka jeszcze nie widac big_grin

                            Cytat
                            SORRRY ale jaka Ty jestes matka? Czy ja Ty
                            > masz 39 stopni i nawet lykniesz Panadol to czujesz sie idealnie do
                            > rezimu pracowego?


                            Ja zdycham i jestem nieprzytomna przy 38, a moje dziecko ma motorek
                            w 4 literach prawie przy 40. I co ty na to?
                            Trzeba byc barzo niekumatym by wszystkich jedna miara

                            Cytat > idzie do zlobka gdzie nikt nie zajmie sie nim tak jak w
                            domu!!! Tam
                            > nie jest tak ze sie cackaja, placze to wezma na rece i odloza,
                            picie
                            > tez nie na zawolanie, jedzenie - ile zjesz tyle twoje a jak nie
                            > chcesz to nie!!!


                            Moze zly zlobek wybralas i stad twoje takie koszmarne doswiadczenia,
                            ja wiem ze moim dzieckiem zajmuja sie swietnie, panie nie musza
                            sprzatac, odkurzac, latac po zakupy, sa tylko do zabaw z dziecmi. I
                            nosza dzieci na rekach, i sa na zawolanie, i dostep do wody maja
                            caly czas, i cale szczescie ze nikt nie wpycha zarcia w moje dziecko
                            jak w kaczke, ja tego nie praktykuje w domu, wiec nie wiem czemu
                            zlobek mialby to praktykowac, jak nie chce to nie je, nie znam
                            zdrowych dzieci coby sie zaglodzily, a jak chore to wrecz oczywiste
                            ze ma mniejszy apetyt,

                            Cytat
                            Moja nawet jak zabkowala to siedziala w domu bo
                            > wiadomo ze dziecko wtedy rozdraznione zle i marudne.


                            Tez bym byla marudna gdyby mnie pozbawiono mozliwosci zabawy z
                            dziecmi smile. W fajnym towarzystwie, wsrod rozrywki bol szybciej mija.

                            > JESTEM W SZOKU.
                            > Jak moje dziecko zaczyna kichac to nastepnego dnia nie idzie do
                            > zlobka, nie faszeruja ja chemia tylko sokiem malinowym i
                            czosnkiem,
                            > ale nie puszczam zeby nie zarazala innych dzieci. Z tego co
                            > naczytalam sie w przypadku "swinskiej grypy" nasz organizm nabiera
                            > odpornosci do przechrowanych wirusow, wiec nawet jak juz zlapie
                            ale
                            > dalej choruje w domu to sie uodporni. Nie wciskaj kitu ze Ty swoje
                            > dziecko tak uodparniasz. Robisz krzywde swojemu dziecku oraz innym
                            > dzieciom i ich rodzicom.
                            • najma78 Re: Najma 15.02.10, 19:59
                              Hanalui ty, ja i jeszcze doslownie pare forumowych mam ma podobne podejscie, a
                              reszta jak widac. Moj syn ma 2.5 roku i jest w grupie 2-3 latkow a nadal jest
                              przytulany, calowany i siedzi na kolanach u opiekunki ile sobie zyczy, spi
                              kiedy chce,a nie lezakuje bo tak i koniec, je kiedy chce, jesli spi w czasie
                              posilku to odgrzewaja kiedy sie obudzi, napoje dzieci dostaja kiedy chca, maja
                              kubeczki i bidony ze zdjeciami i imionami wiec nie ma pomylek...itd. dlugo mozna
                              by wymieniac. Co do temperatury, ja umieram przy 37 a do pracy ide bo czasem
                              musze, zreszta wiem kiedy moge. U dzieci jest tak jak napisalas, jesli dziecko
                              zachwuje sie normalnie, bawi sie itd. to nie ma powodow zatrzymywac go w domu bo
                              i tak nie polozy sie, zreszta u syna to byly zeby, gdyz nic innego sie nie
                              dzialo a gdyby nawet sie pogorszylo i doszly inne objawy to opiekunki podjelyby
                              decyzje o powiadomieniu rodzicow. W przedszkolu u mojego dziecka podaja leki,
                              antybiotyki, itp. zreszta w szkole u corki tez, sa dzieci ktore moga chodzic do
                              szkoly i leki dostawac musza, ale to akurat niepojete dla wielu.
                              • protozoa Re: Najma 16.02.10, 14:35
                                Ani nauczycielkom ani opiekunkom nie wolno(!) podawać jakichkolwiek leków -
                                nawet tabletki od bólu głowy, o antybiotykach nie wspominając.
                                Oczywiście można stosować metody wychowawcze polegające na pozbywaniu się
                                dziecka byle gdzie byle dalej. Do żłobka, obcych ludzi - przytulą, nakarmią.
                                Abstrahując od tego, że nigdzie, ani za mityczną granicą ani tu w żłobkach
                                państwowych, prywatnych, elitarnych czy jakichkolwiek nikt nie ma czasu ani
                                możliwości zajmowania się każdym dzieckiem indywidualnie. Bo wtedy na 1 dziecko
                                potrzebne by były 2 dorosłe osoby. Tak więc możesz opowiadać bajki z mchu i
                                paproci, żeby podrażnić sie z innymi emamami.
                                Gorączka jest objawem, sygnałem, że coś dzieje się w organizmie. I niekoniecznie
                                jest to "walka z wirusami". Fakt, że u dzieci nawet wysoka gorączka rzadko
                                powoduje obniżenie aktywności, ale nie oznacza to, że dziecko jest zdrowe. Tylko
                                głupia i ślepa matka udaje, że nic się nie dzieje. A skutki są- może nie od
                                razu, następnego dnia, ale w przyszłości. I trafiają potem do np. kardiologa
                                młode osoby z nabytą wadą serca. Skąd? Kiedy? Nie wiadomo? Wiadomo, mamuśka
                                wysyłała do cud-żłobka, do cud-przedszkola i udawała, że jest ok. A dziecko
                                dostało prezent na całe życie.
                                • najma78 Re: Najma 16.02.10, 15:18
                                  Wasza Wysokosc Najmadrzajsza Lekarko - ja rozumiem ze ty jak i twoj maz lekarz
                                  ze swoimi dochodami z prywatnej praktyki (a moze i nie tylko dochodami)
                                  zatrudniliscie sowicie wynagradzana pielegniarke, ktora u Panstwa Doktorostwa
                                  mogla dorobic, wyobraz tez sobie ze ja glupia matka jak i inne glupie matki
                                  wokol mnie jak i glupi lekarze na glupim zachodzie rozrozniaja infekcje i
                                  pochodzenie garaczki, a w przypadku moich dzieci i znanych mi sporo goraczkowalo
                                  zabkujac i nie mialo zadnej infekcji - tak dzialo sie cos w organizmie
                                  niekoniecznie zlego. Syn przechodzil kilka miesiecy temu okres gdzie wychodzily
                                  mu piatki i jednego dnia mial wysoka temp. dochodzaca do 40 st. spadala lekko po
                                  paracetamolu, nie bawil sie wogole, nie jadl tylko pil i spal, w takim stanie
                                  nie poszedl do przeszkola, a zostal w domu, nastepnego dnia obudzil sie bez
                                  najmniejszych oznak infekcji, zjadl co sie mu nawinelo, byl pelen energii, a
                                  jedynym skutkiem byly bielace sie nowe zeby...''normalna'' matka pewnie
                                  pobieglaby na ostry dyzur jeszcze tego samego dnia, albo lepiej zadzwonila po
                                  protoze, ktora za odpowiednia i to nie mala sume przyjechalaby na wizyte, bo na
                                  dyzurze w szptalu to pogrozilaby palcem zatroskanej matce i poinstruowala ze to
                                  nie miejsce na takie przypadki. Co do zlobkow to jakie ty masz doswiadczenie w
                                  tym temacie, ze wiesz jak jest, znajac z opowiesci tylko te rodem z komuny i
                                  terazniejsze panstwowe nie lepsze zreszta, to zgadzam sie tam nie ma co liczyc
                                  na fachowa opieke nad dzieckiem zdrowym, wszak jak jedna lub dwie opiekunki
                                  maga sie zajac 25-30 dzieci, nawet jesli polowa z nich spi? W Pl to oczywiscie
                                  nauczycielkom ani opiekunkom lekow podawac nie wolno ale w innych krajach jest
                                  inaczej, w przedszkolu mojego syna wolno, tak samo w szkole i sa panstwowe -
                                  wiem niepojete, ale jednak, zreszta skoro rodzicom wolno to dlaczego nie
                                  opiekunom ich dzieci, wszak przedszkole czy szkola sprawuje opieke nad dziecmi.
                                  Piszac jakie warunki panuja w przedszkolach znanych mi nie draznie matek (jak ty
                                  masz to w zwyczaju robic piszac ile to powinno placic sie lekarzom za ich
                                  uslugi) moj 2.5 latek ''cuddling'' ma codziennie, bo tego wymaga.
                                  Tobie protoza chyba trudno sobie wyobrazic ze obca osoba moze zajac sie cudzym
                                  dzieckiem troskliwie, ale to mnie nie dziwi ani troche, wszak gdy juz nawet
                                  przysluge komus zrobisz to masz z tym problem i az na forum o tym piszesz jakim
                                  to pozniej chamstwem ci odplacaja. Skoro juz tak dobrze chcesz byc wynagradzana
                                  to moze doksztalc sie, najwiecej publikuje sie w j. angielskim, rozumiem ze go
                                  znasz, moze moglabys wtedy doradzic w koncu cos madrego.
                                • hanalui Re: Najma 16.02.10, 15:43
                                  protozoa napisała:
                                  Cytat
                                  > Ani nauczycielkom ani opiekunkom nie wolno(!) podawać
                                  jakichkolwiek leków -
                                  > nawet tabletki od bólu głowy, o antybiotykach nie wspominając.


                                  W PL moze nie, u mnie moga i za zgoda rodzica owszem podaja, od
                                  Calpolu zaczynajac, na antybiotykach i innych lekach na przewlekle
                                  choroby podaja. Moze to kwestia przeszkolenia, umiejetnosci
                                  reagowania, udzielania pierwszej pomocy. Moze p[o prostu personel
                                  nie jest zwyczajnie tepy i wie co robic gdyby sie cos stalo.

                                  Dla przypomnienia zeby otworzy w PL zlobek trzeba spelnic wymogi jak
                                  przy otwieraniu przychodni czy szpitala, czyz to nie absurdalne i
                                  ironiczne ze placowka ktora spelnia takie wymogi nie posiada
                                  odpowiednio przeszkolonego personelu ktory bylby w stanie podac lek
                                  za zgoda rodzica?

                                  Cytat > Abstrahując od tego, że nigdzie, ani za mityczną granicą
                                  ani tu w żłobkach
                                  > państwowych, prywatnych, elitarnych czy jakichkolwiek nikt nie ma
                                  czasu ani
                                  > możliwości zajmowania się każdym dzieckiem indywidualnie. Bo
                                  wtedy na 1 dziecko
                                  > potrzebne by były 2 dorosłe osoby
                                  .


                                  Czyzby w PL, kiedy dziecko chore, obydwoje rodzicow na raz siedzialo
                                  z nim w domu surprised? Nie slyszalam, zwykle jedno zostaje z tego co mi
                                  wiadomo - przynajmniej tak robia mi znajome rodziny
                                  A co jak rodzina ma 2-3 dzieci i 2 na raz chore? Rozumiem ze juz
                                  wtedy nijak nie ma tej indywidualnej opieki no bo trzeba ja pomiedzy
                                  2-3 czy wiecej rozlozyc, a rodzicow nadal 2, a w zasadzie jeden
                                  ktory w domu siedzi z chorymi.

                                  I tak...rozumiem ze dla ciebie ciezko to sobie wyobrazic, ale u mnie
                                  w zlobku na 3 maluchow przypada jedna pani dla dzieci do 15 mies,
                                  potem 1 na 5 dzieci od 15-mies do 3 lat - taki wymog i przepisy. I
                                  wyobraz sobie ze moje dziecko bylo i jest wynoszone, wyprzytulane i
                                  wycalowane i zeby laskawie wychodzil z tego "okropnego" miejsca
                                  niewychowawczo musialam i nadal musze go czyms przekupywac - tak mu
                                  strasznie tam zle, ze nie chce wychodzic big_grin. A w weekend musze
                                  miejsce omijac szerokim lukiem bo wielce jest rozczarowany kiedy
                                  przechodzimy tamtedy, a nie do zlobka.
                                  I wyobraz sobie ze dzieci nie sa traktowane od sznurka, osiagnal
                                  wiek i bach go tu czy tam. Na biezaco oceniane sa postepy dziecka,
                                  to jak sobie radzi i wspolnie z rodzicem podejmowane sa decyzje czy
                                  juz lepiej dziecko przeniesc do starszej grupy bo mimo mlodszego
                                  wieku juz jest bardziej rozwiniete pod wzgledem mowy, umiejetnosci
                                  czy lepiej jeszcze zostawic na kilka mies w tej mlodszej.
                                  Indywidualnie ustala sie z rodzicem czy dziecko ma spac, czy nie,
                                  jesli ma to ile, czy ma uczestniczyc w basenie w danym dniu,
                                  wycieczce itp. Tak...trudne do wyobrazenie...dzieci powyzej roku
                                  regularnie maja basen, regularnie maja wycieczki o spacerach nie
                                  wspomne bo to obowiazkowe we wszystkich grupach.
                                  Dla tych dzieci ktore nie spia, nie uczestnicza w danych zajeciach
                                  organizowane sa inne zajecia wiec jakos mozna

                                  Cytat
                                  Tak więc możesz opowiadać bajki z mchu i
                                  > paproci, żeby podrażnić sie z innymi emamami.


                                  No coz...kazdy ceni swoja miara. Moze posprawdzaj sobie co na innych
                                  watkach mowia inne matki zagraniczne o swoich przedszkolach i
                                  zlobkach. Jakos nie wydaje mi sie by akurat wszystkie sie zmowily i
                                  bajki opowiadaly

                                  CytatFakt, że u dzieci nawet wysoka gorączka rzadko
                                  > powoduje obniżenie aktywności, ale nie oznacza to, że dziecko jest
                                  zdrowe. Tylk
                                  > o
                                  > głupia i ślepa matka udaje, że nic się nie dzieje.


                                  Ale przeciez nigdzie nikt nie stwierdzil ze nie widzi goraczki lub
                                  udaje ze dziecko jest zdrowe.
                                  WIdze ze cos sie zaczyna, cos jest nie tak, ale oceniam stan dziecka
                                  czy sie nadaje do wyjscia czy do lekarza natychmiast. Przy goraczce
                                  40 stopni i normalnej aktywnosci dziecka nawet nie mam sie co
                                  pojawiac u lekarza bo kaze mi czekac 3 dni na rozwoj sytuacji, nie
                                  zabroni wychodzic na spacery, wrecz podkresli ze jak najwiecej
                                  przebywania na swiezym powietrzu, zebym przypadkiem nie wpadla na
                                  genialny pomysl ubierania dziecka w 10 sweterkow i tak dalej. I jak
                                  na razie czyli juz prawie 3 lata jego metody sie sprawdzaly smile

                                  Cytat
                                  A skutki są- może nie od
                                  > razu, następnego dnia, ale w przyszłości. I trafiają potem do np.
                                  kardiologa
                                  > młode osoby z nabytą wadą serca. Skąd? Kiedy? Nie wiadomo?
                                  Wiadomo, mamuśka
                                  > wysyłała do cud-żłobka, do cud-przedszkola i udawała, że jest ok.
                                  A dziecko
                                  > dostało prezent na całe życie.


                                  Wiesz...literatura i statystyki ogolnie dostepne, poczytaj o
                                  zdrowotnosci Polakow, zdrowotnosci dzieci w PL i w innych krajach.
                                  Postepujac zgodnie z twoimi zaleceniami, znajac sposoby wychowania,
                                  ubierania itd wygawaloby sie ze narod powinien tryskac zdrowiem a
                                  jakos dziwenie tak nie jest, co widac po tym i po innych watkach
                                  tego typu
                                  Ja wiec bede postepowac zgodnie z tym co i statystycznie sie
                                  potwierdza i empirycznie widze na swoim dziecku z blogoslawienstwem
                                  mojego lekarza smile.

                                  A...i zeby nie bylo, spotkalam juz w PL lekarzy ktorzy mysla
                                  dokladnie jak moj lokalny lekarz. Tak wiec sa juz madrzy lekarze,
                                  ktory lecza wg najnowszych zalecen i statndardow.
                                  • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 15:08
                                    > Dla przypomnienia zeby otworzy w PL zlobek trzeba spelnic wymogi jak
                                    > przy otwieraniu przychodni czy szpitala, czyz to nie absurdalne i
                                    > ironiczne ze placowka ktora spelnia takie wymogi nie posiada
                                    > odpowiednio przeszkolonego personelu ktory bylby w stanie podac lek
                                    > za zgoda rodzica?


                                    w polski żłobku, w przeciwieństwie do angielskiego w którym pracowałam jest
                                    pielęgniarka, która jeżeli zachodzi taka potrzeba udziela fachowej pomocy i poda
                                    lekarstwo (!)

                                    ak...rozumiem ze dla ciebie ciezko to sobie wyobrazic, ale u mnie
                                    > w zlobku na 3 maluchow przypada jedna pani dla dzieci do 15 mies,
                                    > potem 1 na 5 dzieci od 15-mies do 3 lat - taki wymog i przepisy


                                    u mojego syna w polskim państwowym żłobku (!) też przypada na najmłodszą grupę 1
                                    opiekunka na 3/4 dzieci czasami mniej smile aczkolwiek...


                                    > wyobraz sobie ze moje dziecko bylo i jest wynoszone, wyprzytulane i
                                    > wycalowane i zeby laskawie wychodzil z tego "okropnego" miejsca
                                    > niewychowawczo musialam i nadal musze go czyms przekupywac - tak mu
                                    > strasznie tam zle, ze nie chce wychodzic big_grin


                                    no patrz mój też nie chce wychodzić z polskiego żłobka wink a tak na poważnie to
                                    nie miej złudzeń co do noszenia i pieszczenia dzieci ani do zajęć rozwijających
                                    dziecko to, że po przebudzeniu posadzą dziecko dadzą mu kredkę do ręki i zrobią
                                    fotkę big_grin dla rodziców nie przeceniałbym tego...pracowałam kiedyś przez 2 m-ce
                                    wakacji w cudownym prywatnym londyńskim żłobku..nie gloryfikuj tego...nie bądź
                                    naiwna..
                                    • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 15:10
                                      sorrki, że Wam się oczywiście wtrącę w dyskusję, ale jeszcze jedno...jedyne w
                                      czym są lepsze żłobki np. w Anglii a w Polsce to w reklamie to z
                                      pewnością...potrafią się sprzedać, a rodzice płacą, płacą za to... smile
                                    • hanalui Re: Najma 17.02.10, 15:26
                                      Cytat super-mikunia napisała:
                                      > w polski żłobku, w przeciwieństwie do angielskiego w którym
                                      pracowałam jest
                                      > pielęgniarka, która jeżeli zachodzi taka potrzeba udziela fachowej
                                      pomocy i pod
                                      > a
                                      > lekarstwo (!)


                                      Serio surprised? Szczerze powiedziawszy nie slyszalam, zawsze kazdy mowi ze
                                      zadnych lekarstw nie podaja w zlobkach i przedszkolach. Patrz na
                                      sasiedni watek...nawet pogotowia bez zgody nie wezwa, wiec naprawde
                                      nie wiem

                                      Cytat > nie miej złudzeń co do noszenia i pieszczenia dzieci ani
                                      do zajęć rozwijających
                                      > dziecko to, że po przebudzeniu posadzą dziecko dadzą mu kredkę do
                                      ręki i zrobią
                                      > fotkę big_grin



                                      Nie przeceniam, u mnie przedszkole i zlobek przeszklony, miast scian
                                      duze szyby, jesli sciana duze okna, rodzice przychodza w roznych
                                      porach przyprowadzac i zabierac dzieci. Moge sobie spokojnie usiasc
                                      na kawie w pobliskiej kawiarence (co robilam przez kilka tygodni po
                                      oddaniu dziecka, w roznych dniach, godzinach, potem od czasu do
                                      czasu rowniez) i obserwowac przez okna co robia dzieci, co robia
                                      panie itd, wszystko jak na dloni, a panie nie wiedza ze akurat tam
                                      jestem big_grin. Tak wiec moje spostrzezenia nie z fotki tylko z reala big_grin


                                      Cytat ...pracowałam kiedyś przez 2 m-ce
                                      > wakacji w cudownym prywatnym londyńskim żłobku..nie gloryfikuj
                                      tego...nie bądź
                                      > naiwna..


                                      No coz...skoro ty bylas do d...opiekunka to nie znaczy ze wszystkie
                                      takie sa, ja wiedze co moje panie robia, ile czasu poswiecaja
                                      dziecku itd, pamietaj tez ze miejsca sa rozne, ja nim wybralam moj
                                      przegladnelam kilka innych i wybralam ten ktory mi najbardziej
                                      odpowiadal
                                      • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 16:31
                                        > Serio surprised?

                                        no i nawet pielęgniarka jest big_grin


                                        > Nie przeceniam,


                                        Przeceniasz, żłobek do którego uczęszcza Twoje dziecko. W Twojej wizji (ta która
                                        mi tu jawisz) jest to to szklarnia, cieplarnia, dopieszczania, w dodatku reality
                                        show na żywo. Szkoda, że nie dodałaś do tego, że transmisję możesz w pracy
                                        obejrzeć przez neta, a nianie to cyborgi, które nie sikają, srają broń boże nie
                                        smarkają tylko mówią do twojego dziecka w 4 językach (co najmniej) i oczywiście
                                        mają magistra z Yale. Żyj w świecie swoich marzeń. A gdzie ten złobeczek może na
                                        na wyspie Utopii... big_grin
                                        • hanalui Re: Najma 17.02.10, 16:59
                                          Cytat super-mikunia napisała:

                                          > > Serio surprised?
                                          >
                                          > no i nawet pielęgniarka jest big_grin


                                          No i? Jak przychodzi co do czego, gdy jest wypadek (kuknij na watek
                                          wypadek w przedszkolu) to nikt pomocy dziecku nie udziela. A moze
                                          sobie i byc kardiolog z 50 dyplomami, co z tego skoro on tylko
                                          JEST big_grin

                                          Cytat > Przeceniasz, żłobek do którego uczęszcza Twoje dziecko. W
                                          Twojej wizji (ta któr
                                          > a
                                          > mi tu jawisz) jest to to szklarnia, cieplarnia, dopieszczania, w
                                          dodatku realit
                                          > y
                                          > show na żywo. Szkoda, że nie dodałaś do tego, że transmisję możesz
                                          w pracy
                                          > obejrzeć przez neta, a nianie to cyborgi, które nie sikają, srają
                                          broń boże nie
                                          > smarkają tylko mówią do twojego dziecka w 4 językach (co najmniej)
                                          i oczywiście
                                          > mają magistra z Yale. Żyj w świecie swoich marzeń.


                                          No coz...ja wiem ze niektorym trudno przelknac ze ktos jest
                                          zadowolny z placowki ktora wybral. Nie wiem czemu tak usilnie
                                          starasz sie mi udowodnic ze powinnam byc niezadowolona bo twoje az 2
                                          mies doswiadczenie w Londynie mowi ci co innego. Nie musisz mi
                                          wierzyc, tlumaczyc sie nie zamierzam.
                                          I rozumiem ze ty jako matka masz Yale, do wc nie chodzisz itd ...bo
                                          nie kumam co ma piernik do wiatraka
                                          • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 17:15
                                            >
                                            > No i? Jak przychodzi co do czego, gdy jest wypadek (kuknij na watek
                                            > wypadek w przedszkolu) to nikt pomocy dziecku nie udziela. A moze
                                            > sobie i byc kardiolog z 50 dyplomami, co z tego skoro on tylko
                                            > JEST big_grin


                                            u syna w żłobku jest pielęgniarka, która nie tylko mierzy i waży dzieci, ale jak
                                            jest potrzeba to coś na gorączkę poda jeżeli rodzic chce - ja raz skorzystałam z
                                            takowej pomocy smile w angielksich żłobkach nie ma pielęgniarek jedynymi
                                            lekarstwami, które są - są te co przyniosą rodzice i i termometr z bootsa big_grin
                                            jak dziecko miało goraczkę to natychmiast w procedurze był kontakt z rodzicem i
                                            rodzic szybciutko przyjeżdżał po dziecko...a czy antybiotyk mu dawał czy tylko
                                            paracetmol nikt nie wnikał...po chorobie nie wymagano tez od rodzica
                                            zaświadczenia od lekarza, że dziecko może już uczęszczać do żłobka jak w to w
                                            Polsce jest...
                                            Co do wypadków wszędzie się zdarzają,w mojej szkole nie ma pielęgniarki. W razie
                                            poważniejszego wypadku wzywane jest pogotowie, bez konieczności wcześniejszego
                                            kontaktu z rodzicem, w końcu jest w szkole i to nauczyciele ponoszą wtedy za
                                            niego odpowiedzialność i trzeba po prostu z dzieckiem jechać do szpitala... choć
                                            wygodniej zadzwonić po rodzica...

                                            No coz...ja wiem ze niektorym trudno przelknac ze ktos jest
                                            > zadowolny z placowki ktora wybral. Nie wiem czemu tak usilnie
                                            > starasz sie mi udowodnic ze powinnam byc niezadowolona bo twoje az 2
                                            > mies doswiadczenie w Londynie mowi ci co innego. Nie musisz mi
                                            > wierzyc, tlumaczyc sie nie zamierzam.
                                            > I rozumiem ze ty jako matka masz Yale, do wc nie chodzisz itd ...bo
                                            > nie kumam co ma piernik do wiatraka

                                            Pokazuję tylko inną stronę medalu.
                                            • najma78 Re: Najma 17.02.10, 17:40
                                              Ja bym protestowala gdyby opiekunki czy nawet pielegniarki podawaly
                                              mojemu dziecko lekarstawa jakie sa w przedszkolu, jedynymi, ktore
                                              moga podawac w moim przedszkolu sa przyniesione przeze mnie czyli
                                              dostepne bez recepty z ulotka, a inne czyli np. antybiotyki lub na
                                              astme itp. to przepisane przez lekarza, jak pewnie wiesz farmaceuta
                                              wydaje lek gotowy do uzycia z naklejona etykieta dla kogo, adresem,
                                              adresem przychodni i nazwiskiem lekarza oraz dawkowaniem a i tak
                                              wypisujesz zlecenie w ktorym umieszczasz te informacje i podpisujesz
                                              sie, wiec zadna opiekunka nie wleje dziecku leku bez twojej zgody i
                                              cale szczescie. Pierwszej pomocy jak najbardziej udziela jesli
                                              zajdzie potrzeba, zawiadomia wszystkie konieczne sluzby i rodzicow i
                                              nikt nie ma watpliwosci jak postepowac. Przedszkola sa rozne i masz
                                              wybor, sa rankingi i strony internetowe, mozesz porozmawiam z
                                              rodzicami dzieci w danym przedszkolu. Oplaty sa wysokie ale istnieje
                                              jeszcze dofinansowanie i to nie tylko dla najubozszych. ja nie
                                              wymagam przedszkola z 4-ma jezykami, programem edukacyjnym jak z
                                              uniwersytetu ale przyjaznego przedszkola dla dzieci i rodzicow i
                                              takie mam, wiem za co place i niani zatrudniac nie zamierzam, ani
                                              babci z Pl sprowadzac. Zmierzyc i zwazyc dziecko moge sama, w razie
                                              watpliwosci mam namiary na HV, ktora znajdzie czas aby porozmawiac i
                                              dziecko obejrzec, takie sprawdzanie w przedszkolu do niczego oprocz
                                              statystyk nie jest przydatne, za to kazdy 2-latek ma sprawdzany
                                              rozwoj mowy i zajecia, nawet domowe bezplatne (jak w naszym
                                              przypadku, co dalo mi wiele cennych informacji) do tego fluorowanie
                                              zebow w przedszkolu w obecnosci rodzicow dla chcacych i przeglad
                                              przy okazji.
                                            • hanalui Re: Najma 17.02.10, 19:07
                                              super-mikunia napisała:
                                              Cytat > u syna w żłobku jest pielęgniarka, która nie tylko mierzy
                                              i waży dzieci, ale ja
                                              > k
                                              > jest potrzeba to coś na gorączkę poda jeżeli rodzic chce - ja raz
                                              skorzystałam
                                              > z
                                              > takowej pomocy smile w angielksich żłobkach nie ma pielęgniarek
                                              jedynymi
                                              > lekarstwami, które są - są te co przyniosą rodzice i i termometr z
                                              bootsa big_grin
                                              > jak dziecko miało goraczkę to natychmiast w procedurze był kontakt
                                              z rodzicem
                                              > i
                                              > rodzic szybciutko przyjeżdżał po dziecko...a czy antybiotyk mu
                                              dawał czy tylko
                                              > paracetmol nikt nie wnikał...po chorobie nie wymagano tez od
                                              rodzica
                                              > zaświadczenia od lekarza, że dziecko może już uczęszczać do żłobka
                                              jak w to w
                                              > Polsce jest...


                                              Oj widze ze bardzo krotko tam w ogole bylas w tym Londynie smile, o
                                              pracy w zlobku tez masz blade pojecie, mam watpliwosc czy byla to
                                              praca w zlobku czy raczej sprzatanie owego zlobka (nie zebym miala
                                              cos przeciwko ludziom sprzatajacym, bo zadna praca nie hanbi, ale ze
                                              tak powiem guzki wiesz, guzik widzialas i guzik rozumiesz smile)

                                              Po pierwsze procedury wymagaja zeby rodzic przyniosl sobie lekarstwo
                                              i jeszcze panie maja zgode lub oswiadczenie rodzica na podanie owego
                                              lekarstwa (gdybys byla pania zajmujaca sie dziecmi to pewnie bys o
                                              tym wiedziala). Nie zyczylabym sobie by mojemu dziecku podawano byle
                                              co bo akurat jest na stanie. Bo byc moze moje dziecko ma na to
                                              alergie, bo moze takiego smaku nie lubi itd, itd.

                                              Termometry z boosta sama mam w domu, to bardzo dobrze wyposazona
                                              siec aptek wiec nie kumam o co ci chodzi: maja od takich
                                              najprostszych do do przykladania na czolko po takie do mierzenia w
                                              sekunde do ucha, wiec o ktorych mowisz? Mam i takie i takie big_grin

                                              I co w tym zlego ze przy goraczce jest natychmiastowy kontakt z
                                              rodzicem? W PL o ile wiem tez tak jest z ta tylko roznica (pewnie
                                              gdybys dluzej tam pobyla to bys wiedziala) ze nikt z goraczka i
                                              katarem nie frunie do lekarza tylko czeka sie conajmniej 3 dni na
                                              rozwoj sytuacji. Jak nie ma nic wiecej, goraczka mija to nikt
                                              lekarzowi 4 liter nie zawraca, juz o tym mowilam wczesniej a ty
                                              nawet nie przeczytalas. Poza tym zbrodnia nie jest przyprowadzenie
                                              dziecka z katarem, kaszlem czy drobnym przeziebieniem, wiec co niby
                                              mialby potwierdzac ow lekarz. Jak juz wspominalam owi lekarze kataru
                                              i kaszlu czy drobnych przeziebie, ktore w PL dyskwalifikuja dziecko
                                              z wychodzenia z domu w ogole, za chorobe nie uwazaja i jak
                                              najbardziej pozwola chodzic dziecku do zlobka czy przedszkola.
                                              Gdybys tam pracowala, tak jak mowisz, znala jezyk, miala doczynienia
                                              z tamtejszymi rodzicami, ogladala ichniejsza tv, programy, chodzila
                                              do ichniejszych lekarzy to zapewne bys o tym wiedziala bez wzgledu
                                              czy ci sie takie podejscie podoba czy nie. big_grin
                                              • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 20:04
                                                o
                                                > pracy w zlobku tez masz blade pojecie, mam watpliwosc czy byla to
                                                > praca w zlobku czy raczej sprzatanie owego zlobka


                                                pudło kochana big_grin i w dodatku jako jedyna miałam wykształcenie pedagogiczne big_grin
                                                ale jasne w żłobku do którego chodzi Twoje dziecko wszystkie nianie mają
                                                przygotowanie pedagogiczne big_grin hihi i szlacheckie korzenie big_grin
                                                • hanalui Re: Najma 17.02.10, 21:50
                                                  Cytat super-mikunia napisała:
                                                  > pudło kochana big_grin i w dodatku jako jedyna miałam wykształcenie
                                                  pedagogiczne big_grin
                                                  > ale jasne w żłobku do którego chodzi Twoje dziecko wszystkie
                                                  nianie mają
                                                  > przygotowanie pedagogiczne big_grin hihi i szlacheckie korzenie big_grin


                                                  Tiaaa.....a reszta przypadkowe osoby z ulicy big_grin
                                                  I wiesz z wyksztalceniem i bez jezyka tez mozna sprzatac big_grin w
                                                  Londynie.
                                                  Fakt ze nie wiesz czemu rodzice tam przynosza leki jakos cie
                                                  dyskwalifikuje jako kogos kto opiekowal sie dziecmi.
                                                  I wiesz...serio mi akurat lata, zwisa i powiewa czy pani bedzie miec
                                                  50 tytulow pedagogicznych a bedzie do d..zajmowac sie dziecmi, czy
                                                  bedzie policjantka ktora sie przekwalifikowala z milosci do dzieci i
                                                  z potrzeby serca do spelniania sie w takiej pracy (nota bene jedna z
                                                  najukochanszych pan mojego dziecka wlasnie jest owa policjantka,
                                                  rodzicow z reszta tez big_grin).

                                                  Do twojej informacji....personel przedszkolny musi spelniac wymogi
                                                  dotyczace wykszalcenia wiec nie truj ze ty jedna ksztalcona, moze
                                                  zwyczajnie nie zrozumialas co do ciebie mowiono stad ta mania
                                                  wyzszosci big_grin ze ty lepsza niz inni big_grin
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 08:17
                                                    > Do twojej informacji....personel przedszkolny musi spelniac wymogi
                                                    > dotyczace wykszalcenia wiec nie truj ze ty jedna ksztalcona, moze
                                                    > zwyczajnie nie zrozumialas co do ciebie mowiono stad ta mania
                                                    > wyzszosci big_grin ze ty lepsza niz inni big_grin


                                                    tak musi mieć zrobiony najzwyklejszy kurs zawodowy ja z dyplomem z Polski
                                                    akurat nie musiałam mieć - gdybym chciała się zostać dłużej pewnie poszłabym - i
                                                    akurat to wydaje mi się rozsądne smile żadnej folozofii zresztą w Polsce tez kiedyś
                                                    można było pracować w żłobku po podstawówce...

                                                    Tiaaa.....a reszta przypadkowe osoby z ulicy big_grin

                                                    w 99% przypadków tak smile
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 10:00
                                                    Tak kolejna typowa wypowiedz - dla twojej informacji ich kurs zawodowy trwa min
                                                    2 lata, zeby zostac fully trained nursery nurse nalezy ukonczyc wyzszy stopien
                                                    czyli dodatkowy rok lub 2, oprocz tego juz w trakcie pracy zawodowej maja
                                                    roznego rodzaju obowiazkowe szkolenia, dla nich twoje studia pedagogiczne nie
                                                    maja znaczenia aby pracowac jako opiekunka musialabys uzupelnic swoje
                                                    wyksztalcenie w PL o tutejsze kursy. Porownujac tutejsze glupolki z ulicy po
                                                    kursach do polskich nauczycielek po 5-letnich studiach jestem przekonana, ze ze
                                                    wole te po kursach, wystarczy mi lektura sasiednich forow.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 10:32
                                                    Proszę Cię wiesz ile miało dwuletni kurs skończony pań,które pracowały w moim
                                                    żłobku 0% Przychodziły z ulicy i jak po kilku tygodniach pracy, pracodawca był
                                                    zadowolony i one też to dopiero je wysyłał na kurs tongue_out Z reguły po rocznym
                                                    kończyły bo nie maiły ambicji na więcej. I tak pensja im od tego nie rosła, a
                                                    komu by się chciało w weekendy jeździć do szkoły, żeby co lepiej pieluchy
                                                    zmieniać big_grin Ale jakby co to pracowały według pedagogiki Ellen Key tylko, że
                                                    oprócz tego, ze wiedziały, że mają tak mówić to więcej ni cholera, miałam
                                                    wątpliwości czy w ogóle wiedzą co to pedagogika big_grin
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 13:27
                                                    Cytat super-mikunia napisała:

                                                    > Proszę Cię wiesz ile miało dwuletni kurs skończony pań,które
                                                    pracowały w moim
                                                    > żłobku 0% Przychodziły z ulicy i jak po kilku tygodniach pracy,
                                                    pracodawca był
                                                    > zadowolony i one też to dopiero je wysyłał na kurs tongue_out Z reguły po
                                                    rocznym
                                                    > kończyły bo nie maiły ambicji na więcej. I tak pensja im od tego
                                                    nie rosła, a
                                                    > komu by się chciało w weekendy jeździć do szkoły, żeby co lepiej
                                                    pieluchy
                                                    > zmieniać big_grin


                                                    Ubawilas mnie. Moze tam tylko same jak ty Polski pracowaly? Skoro
                                                    rotacja tak wielka to i zlobek raczej podrzedny, wiesz Londyn
                                                    Londynowi nie rowny.

                                                    Przykro mi cie rozczarowac ale w moim pracownicy sa stali, ci sami
                                                    od 2 lat od kiedy dziecko chodzi, niedawno odeszla jedna z
                                                    nauczycielek, miala 6 letni staz w tej placowce, rodzice dostali 2
                                                    miesiace wczesniej powiadomienie, organizowane bylo dla niej
                                                    pozegnanie. O kursach, wyksztalceniu moge sobie poczytac na gazetce
                                                    wywieszonej. Przykro mi wiec ze masz taki obraz zlobkow i
                                                    przedszkoli, jak trafilas w jakies podle miejsce to nie dziwota tongue_out

                                                    A...i w jakim slangu te "teddys" - to cos od teddy bear - nazwa
                                                    grupy, czy mialas na mysli toddlers big_grin

                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 13:42
                                                    "teddys" - to cos od teddy bear

                                                    no a co nie załapałaś smile
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 13:47
                                                    Ja tez nie zlapalam.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 13:53
                                                    domyślam się, że masz j. polskim taki sam problem jak z angielskim, ale tam nie
                                                    trzeba zbyt dużo mówić, żeby jakoś funkcjonować w społeczeństwie...dlatego
                                                    siedzisz tam a nie tu... big_grin
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 14:30
                                                    teddysach

                                                    teddy bear - mis pluszowy
                                                    Teddy Roosevelt Terrier - rasa psa

                                                    Oswiec nas bo nadal nie wiem co to te ''teddysy'' sa.smile

                                                    Widac ze sie irytyjesz bo juz cie ta dyskusja przerasta, ale sie nie dziwie,
                                                    tylko 2 m-ce przebywalas w jakims charakterze w tym zlobku.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 15:01
                                                    , ale sie nie dziwie,
                                                    > tylko 2 m-ce przebywalas w jakims charakterze w tym zlobku


                                                    ale czego mi zazdrościsz zmieniania tych pieluch big_grin
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 16:09
                                                    Cytat super-mikunia napisała:

                                                    > , ale sie nie dziwie,
                                                    > > tylko 2 m-ce przebywalas w jakims charakterze w tym zlobku

                                                    >
                                                    > ale czego mi zazdrościsz zmieniania tych pieluch big_grin


                                                    Tiiaaaaaaaaaa...wszyscy sa zazdrosni o twoja 2 miesieczna prace
                                                    salowej (bo taki jest, jak sie nie myle, polski odpowiednik tegoz
                                                    stanowiska ktore tam zajmowalas) w zlobku w Londynie i twojego
                                                    superduper mgr po ktorym tylko do tego jedynie sie nadawalas big_grin.
                                                    Lepiej skoncz i wstyku sobie oszczedz tongue_out
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 16:11
                                                    hanalui napisała:
                                                    Cytat
                                                    > Lepiej skoncz i wstyku sobie oszczedz tongue_out


                                                    wstydu oczywiscie mialo byc
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 16:37
                                                    jak wpadnę na zakupy do Londynu to Cię chyba odwiedzę, żebyś pokazała mi czym
                                                    się zajmujesz, wiesz dla mnie to była tylko wakacyjna praca...tym się różnimy tongue_out
                                              • super-mikunia Re: Najma 17.02.10, 20:12
                                                kataru
                                                > i kaszlu czy drobnych przeziebie, PL dyskwalifikuja dziecko
                                                > z wychodzenia z domu w ogole, za chorobe nie uwazaja i jak
                                                > najbardziej pozwola chodzic dziecku do zlobka czy przedszkola.


                                                posyłałaś jakieś swoje dziecko do polskiego żłobka?bo ja posyłam obecnie
                                                więc nie dyskutuj, jak jest teraz w Polsce bo Cię tu nie ma i sorry ale z
                                                jakiej wsi się wyrwałaś bo zaraz wyjedziesz z tekstem, że w Polsce lekarze
                                                zabraniają kąpać dziecko jak jest chore, albo dawno Cię tu nie było, a info masz
                                                od rodziny z jakiegoś głębokiego zaścianka..
                                                • najma78 Re: Najma 17.02.10, 20:33
                                                  Super-mikunia mnie nie zalezy na wyzszym wyksztalceniu i tytule mgr
                                                  opiekunek w przedszkolu moich dzieci, musza wlozyc sporo wysilku,
                                                  nauczyc sie wiele i przejsc parktyki a takze nabyc doswiadczenia, a
                                                  wykonujac swoja prace musza tez wlozyc w nia serce i to czy ktos
                                                  jest dobry czy nie w tym co robi nijak ma sie do 5-lat studiow.
                                                  A swoja droga spodziewalam sie ze to napiszesz, jak ja wyczuwam
                                                  tych ''magistrow''.
                                                • hanalui Re: Najma 17.02.10, 21:39
                                                  super-mikunia napisała:
                                                  Cytat > posyłałaś jakieś swoje dziecko do polskiego żłobka?bo ja
                                                  posyłam obecnie
                                                  > więc nie dyskutuj


                                                  Skoro ty mozesz dyskutowac o zlobku w ktorym spedzilas 2 mies
                                                  zamiatajac podloge (kto wie czy w ogole to robilas, bo z faktow
                                                  ktore przedstawiasz smiem watpic i w jedno, i w drugie) to i ja moge
                                                  o tych do ktorego nie posylam dziecka a o ktorych czytam, w ktorych
                                                  sa dzieci z rodziny, dzieci znajomych, forum publiczne jakbys nie
                                                  zauwazyla.

                                                  Skoro posylasz i twierdzisz ze trzeba miec zaswiadczenie od lekarza
                                                  ze dziecko po przebytej chorobie jest zdrowe to chyba nie powiesz mi
                                                  ze posylas owo dziecie z kaszlem i katarem. Cos tu krecisz i chyba
                                                  sama sie zamotalas big_grin

                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 08:20
                                                    > Skoro ty mozesz dyskutowac o zlobku w ktorym spedzilas 2 mies
                                                    > zamiatajac podloge


                                                    ale o co Ci chodzi, nie wyszło Ci w Polsce i teraz będziesz frustracje
                                                    wyładowywać na forum na ludziach i zachwalać jak tam jest pięknie big_grin żałosne big_grin
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 09:47
                                                    Zeby sie wlaczyc do dyskusji trzeba miec jeszcze argumenty, ktore pozwola ci na
                                                    rzeczowa dyskusje, a ty pracowlas tam zaledwie 2 m-ce i nie piszesz w jakim
                                                    charakterze, piszesz tylko ze mialas wyzsze wyksztalcenie jako jedyna co daje ci
                                                    przewage nad wszystkimi tam pracujacymi, wszak oni o niczym pojecia nie mieli -
                                                    typowe. Pracowalas w zlobku a moze w nursery co oznacza i jedno i drugie, bo
                                                    zdecydowana wiekszosc zajmuje sie dziecmi 0-5 lat i wszystkie grupy mieszcza sie
                                                    w jednym budynku. Piszesz ze po przebudzeniu sadzaja dziecko i daja mu kredke do
                                                    reki oraz robia zdjecie - chyba ci jednak w tym zlobku nie wyszlo, skoro tak to
                                                    przedstawiasz, typowe dla sfrustrowanych, ktorzy gdzies tam byli cos widzieli,
                                                    ale dobrze nie wiedza co dokladnie. Ja nie musze zachwalac, ja wiem jak jest bo
                                                    juz drugie dziecko mam w przedszkolu w zwiazku z tym kilkuletnie a nie
                                                    kilkumiesieczne doswiadczenie. Ty za to zachwalasz panstwowy polski zlobek jako
                                                    cud a wystarczy przeczytac pierwszy lepszy post na ''zlobkach'' lub zapytac
                                                    kogos znajomego w PL to poda ci jakie sa warunki i ilosc opiekunek w zlobkach
                                                    panstw. w PL, o jakich rodzice problemach pisza.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 10:40
                                                    Po 1-e gdzie zachwalam polski żłobek??Cytat poproszę?Po 2-e pracowałam w nursery
                                                    w głównie w baby roomie i w teddysach, ale wiele czasu dzieci spędzały razem na
                                                    placu zabaw jak nie spały...Pe 3-e mam koleżanki ze studiów, które wyjechały od
                                                    razu po studiach i pracują do tej pory w angielskich żłobkach i przedszkolach...
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 13:04
                                                    Zachwalasz poslkie zlobki w swoich poprzednich postach, przeczytaj sobie dla
                                                    przypomnienia. Pracowals w baby-room i teddysach jak to sie wyrazilas choc nie
                                                    wiem czy to nazwa grupy czy co? Jakie konkretnie mialas obowiazki? Na jakiej
                                                    konkretnie pozycji pracowalas bez angieslkiego kursu. Mikuniu tak to juz jest ze
                                                    co kraj to obyczaj, to ze w jakims jezyku zdbywanie zawodu jest nazywane
                                                    ''courses'' nie oznacza ze chodzi o rodzaje kursow organizowane np.przez Kolo
                                                    Gospodyn Wiejskich, w PL kurs to cos jak 3-mce nauki pieczenia ciast, a
                                                    prawdziwi fachowcy to musza miec mgr lub minimum technik na dyplomie. Te courses
                                                    to szkoly, ktore w ciagu kilku lat nauki ksztalca ludzi w konkretnych zwowodach,
                                                    odbywaja sie one dziennie lub wieczorowo (te trwaja z reguly dluzej, bo maja
                                                    mniejsza ilosc godzin) a w weekendy to college sa zamkniete, to nie Polska gdzie
                                                    wiekszosc pracujacych jest zmuszona konczyc zaoczne studia za gruba kase jezdzac
                                                    w co drugi weekend na zjazdy. W soboty sa czesem organizowane szkolenia dla
                                                    kadry juz wyksztalconej co by np. nie zamykac z tego powodu przedszkola na caly
                                                    dzien, choc i tak czasem sie robi. W UK aby pracowac w przedszkolu jako w pelni
                                                    wykwalifikowana opiekunka musisz miec ukonczone z wynikiem pozytywnym
                                                    kilkuletnie kursy, min 2 lata (nawet tylko czytajac oferty pracy, sa
                                                    wyszczegolnione warunki jakie kandydat musi spelniac) ale to nie jest
                                                    fully-trained, kazde przedszkole czy to prywatne, polprywatne czy panstwowe jest
                                                    zarejestrowane, takze chilminders musza miec ukonczony kurs i zarejestrowac sie,
                                                    mozesz oczywiscie zajac sie dzieckiem sasiadki jesli cie poprosi ale nie mozesz
                                                    czerpac z tego zyskow. Zarejestrowanie to nie wszystko sa tez kontrolowane,
                                                    takze chilminders, gdybys pracowala troche dluzej pewnie wiedzialabys o tym. W
                                                    wielu krajach nie ma potrzeby konczyc studiow do pracy z dziecmi w
                                                    przedszkolach, bo to nie to samo co szkoly i ich glownym zadaniem nie jest
                                                    edukacja a zapewnienie opieki dzieciom, opieka to rowniez zorganizowanie czasu
                                                    dzieciom poprzez gry, zabawy, tance, spiewanie itd. jednak dzieci w zlobkach i
                                                    przedszkolach obowiazkiem edukacji nie sa objete podobnie jak w PL oprocz
                                                    zerowek, odpowiedniki tych ostatnich w UK np. sa w szkolach, w innych krajach
                                                    tez, w PL po reformie tez powinny byc w szkolach, a tam edukacja dzieci zajmuja
                                                    sie nauczyciele po studiach.
                                                    W Kanadzie jest podobnie, tez konczy sie courses trwajace 3 lata, ale w
                                                    niektorych krajach UE nie sa uznawane i choc pracowac mozna to trzeba ukonczyc
                                                    dodatkowe przewidziane dla danego kraju.
                                                    Skoro nie edukowalas sie w tym zawodzie w UK to skad ta mania wyzszosci twojego
                                                    wyksztalcenia? Ogolnie sporo Polakow przejawia taka wyzszosc - nie znaja nawet
                                                    dobrze jezyka ale z gory uznaja ze maja lepsze kwalifikacje np. stwierdzenie
                                                    panny po studiacch kosmetologicznych ze jest lepiej wyksztalcona od jakiejs tam
                                                    gesi po kursach i kilku latach w zawodzie, a gdy przychodzi co konfrontacji to
                                                    okazuje sie ze uzywa przestarzalych metod, ktore juz z uzycia wyszly itd. Nie
                                                    twierdze, ze w kazdej sytuacji tak jest, ale czesto zdarza sie i czesto dotyczy
                                                    wlasnie konkretnych zawodow. Przedszkola tak jak wszystko inne bywaja rozne, sa
                                                    gorsze i lepsze, ale nie mierz wsztystkich jedna miara, bo byc moze trafilas do
                                                    niezbyt dobrego a moze zbyt krotko pracowalas i nie duzo zrozumialas. W
                                                    wikszosci slyszalam swietne opinie i nie tylko od rodakow, spotkalam sie z jedna
                                                    zla akurat u Angielki, jednak po interwencji rodzicow wymieniono wszystkich
                                                    pracownikow i sytaacja zmienila sie na nieporownywalnie lepsza. Przedszkola
                                                    angielskie roznia sie od Polskich nie tylko umiejetnoscia reklamowania sie, ale
                                                    przedewszystkim atrakcyjnoscia tak dla dzieci jak i dla rodzicow, a przytulanie
                                                    dzieci nie jest tylko chwytem reklamowym.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 13:49

                                                    > Zachwalasz poslkie zlobki w swoich poprzednich postach, przeczytaj sobie dla
                                                    > przypomnienia.


                                                    gdzie ?

                                                    W UK aby pracowac w przedszkolu jako w pelni
                                                    > wykwalifikowana opiekunka musisz miec ukonczone z wynikiem pozytywnym
                                                    > kilkuletnie kursy, min 2 lata


                                                    no dokładnie kurs zawodowy jedynie 2 letni jak chcesz się przekonać czego
                                                    się uczą tam a mnie nie wierzysz wejdź sobie na pierwsze lepsze forum Polek
                                                    pracujących w przedszkolach/żłobkach angielskich, bo krążą tych kursach żarty...


                                                    Przedszkola
                                                    > angielskie roznia sie od Polskich nie tylko umiejetnoscia reklamowania sie, ale
                                                    > przedewszystkim atrakcyjnoscia tak dla dzieci jak i dla rodzicow, a przytulanie
                                                    > dzieci nie jest tylko chwytem reklamowym.


                                                    słuchaj ja nie neguję anglosaskich metod wychowania, co nie zmienia faktu, że to
                                                    się przedstawia rodzicom w ofertach/programach przedszkoli czy to w Polsce czy w
                                                    Anglii czy gdziekolwiek to w dużej części pic na wodę
                                                  • najma78 Re: Najma 18.02.10, 13:59
                                                    >
                                                    > no dokładnie kurs zawodowy jedynie 2 letni jak chcesz się przekonać czeg
                                                    > o
                                                    > się uczą tam a mnie nie wierzysz wejdź sobie na pierwsze lepsze forum Polek
                                                    > pracujących w przedszkolach/żłobkach angielskich, bo krążą tych kursach żarty.
                                                    > ..

                                                    Jesli bede chciala przekonac sie czego ucza to skorzystam ze zrodla, czyli
                                                    poprosze o taki program w szkole, ktora kursy organizuje, a nie bede czerpac
                                                    informacji z forum, na ktorym zartuja sobie Polki. Swoja droga znam jedna, ktora
                                                    w Pl ukonczyla studia ekonomiczne, a tu zrobila kurs dla chilminders, myslala ze
                                                    to bedzie ,,piece of cake,, a okazalo sie, ze caly kurs i zdanie egzaminow
                                                    zajelo jej sporo czasu przy czym za pierwszym razem nie zdala, jezyk zna bardzo
                                                    dobrze.


                                                    > słuchaj ja nie neguję anglosaskich metod wychowania, co nie zmienia faktu, że t
                                                    > o
                                                    > się przedstawia rodzicom w ofertach/programach przedszkoli czy to w Polsce czy
                                                    > w
                                                    > Anglii czy gdziekolwiek to w dużej części pic na wod

                                                    W przedszkolu moich dzieci to nie pic na wode, juz drugie tam chodzi.
                                                  • dynema Re: Najma 18.02.10, 16:14
                                                    > no dokładnie kurs zawodowy jedynie 2 letni jak chcesz się
                                                    przekonać czeg

                                                    Tak troche z boku dyskusji, skad to przkonanie ze trzeba 5 lat
                                                    studiow aby sie czegokolwiek nauczyc? W dwa lata mozna zrobic tytul
                                                    CFA, ktore to cwiczenie jest trudniejsze od otrzymania dyplomu na
                                                    wiekszosci uczelni. Wiekszosc osob w UK zaczyna prace po 3 latach
                                                    studiow, ewentualnie robia po kilku latach pracy MBA i mowie tu o
                                                    najlepiej platnych zawodach. Opieka nad zdrowymi dziecmi to nie
                                                    fizyka kwantowa, nie medycyna ratujaca zycie i nie matematyka
                                                    stosowana a dwa lata nauki teorii to duzo.
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 16:40
                                                    Nie trzeba 2 lat nauki. Większość zaczyna tam pracę a dopiero później naukę.
                                                    Większość wystarczają 2 poziomy tego kursu, który robi się zdaje w rok. I nie
                                                    przez 365 dni a co drugi weekend...No tak jak napisałam wcześniej w Polsce też
                                                    do tej pory większość pań w żłobkach miało jedynie podstawowe wykształcenie.
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 16:50
                                                    super-mikunia napisała:
                                                    Cytat ...No tak jak napisałam wcześniej w Polsce też
                                                    > do tej pory większość pań w żłobkach miało jedynie podstawowe
                                                    wykształcenie.


                                                    Wiesz..moze sie zdecyduj...bo jeszcze niedawno pisalas ze zlobki w
                                                    PL maja pielegniarki, a te raczej podstawowego wyksztalcenia nie
                                                    maja, no chyba ze znowu czegos nie wiem.
                                                    Poza tym mowisz o czasie przeszlym czy terazniejszym bo do tej pory
                                                    znaczy ze co? Do dzis, do wczoraj czy do 10 lat wstecz? I ty
                                                    posylasz dziecko do takiego miejsca gdzie ktos po 8 klasach zajmuje
                                                    sie twoim dzieckiem i chcesz mnie przekonac ze to fantastyczne?
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 17:46
                                                    No w państwowym żłobku do którego chodzi mój syn jest pielęgniarka. Sądzę, że ma
                                                    jakieś hmm liceum/technikum/studium, ale ona się nie zajmuje dziećmi w sensie
                                                    stałej opieki tylko doraźnie, a pisałam o opiekunkach co do podstawowego
                                                    wykształcenia nie pielęgniarce co powinnaś załapać...
                                                    Nie monitoruję wykształcenia personelu, nie prowadziłam żadnych badań WYBACZ,
                                                    sądzę, że starsze panie, które tam pracują mają góra liceum, góra...Są też
                                                    studentki i młodsze dziewczyny. Ponieważ poziom wykształcenia społeczeństwa się
                                                    podnosi mniemam, że mają najmniej liceum. Kierowniczka musi mieć podyplomówkę z
                                                    zarządzana oświatą. U mojego syna w żłobku wszystko gra. Lubi wszystkie panie
                                                    (ja też, bardzo komunikatywne) chętnie tam chodzi. Nie zmuszają do jedzenia, ani
                                                    do spania, trza się tylko określić czy kłaść dziecko czy nie...Jak nie chce to
                                                    sobie chodzi. Często są na dworzu. Jest czysto.

                                                    I ty
                                                    > posylasz dziecko do takiego miejsca gdzie ktos po 8 klasach zajmuje
                                                    > sie twoim dzieckiem i chcesz mnie przekonac ze to fantastyczne?


                                                    a myślisz, że w Anglii żeby iść na NVQ trza mieć liceum?! big_grin dobre big_grin
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 18:19
                                                    super-mikunia napisała:
                                                    Cytat > Nie monitoruję wykształcenia personelu, nie prowadziłam
                                                    żadnych badań WYBACZ,
                                                    > sądzę, że starsze panie, które tam pracują mają góra liceum,
                                                    góra...Są też
                                                    > studentki i młodsze dziewczyny. Ponieważ poziom wykształcenia
                                                    społeczeństwa się
                                                    > podnosi mniemam, że mają najmniej liceum. Kierowniczka musi mieć
                                                    podyplomówkę z
                                                    > zarządzana oświatą.


                                                    No tak...przez 2 miesiace wakacyjnej pracy przemonitorowalas
                                                    wyksztalcenie wspolpracownikow, system szkolenia, przebadalas
                                                    rotacje, pensje i co tam jeszcze, dodam ze w obcym kraju zupelnie i
                                                    obcym jezykiem a w miejscu, gdzie slesz dziecko wyksztalcenie osob
                                                    ktore sie nim zajmuja nie jest dla ciebie interesujaca cie sprawa i
                                                    masz to w d...
                                                    Wspolczuje ci serdecznie w takim razie.
                                                    Moze juz niech lepiej siedzi z ta prababcia i tak nieczesto
                                                    uczeszcza do tego wspanialego przybytku jak wspominasz. Mama z
                                                    wyzszym wyksztalceniem pedagogicznym i z dyplomem powinna
                                                    wystarczyc. A babcia i ciocia jakie ksztalcenie maja? Czy tylko
                                                    zyczajnie dostepne i darmowe? tongue_out

                                                    [quote]
                                                    super-mikunia napisała:
                                                    Młody poszedł w wieku 10 m-cy do żłobka. Co miesiąc antybiotyk
                                                    , ostatnio przez
                                                    pół grudnia..W styczniu szpital jelitówka...W lutym nie pójdzie do
                                                    żłobka -
                                                    przez 2 tygodnie siedział z prababcią i ciocią a teraz przez
                                                    kolejne 2 będzie ze
                                                    mną
                                                    ...Rozpoczniemy na nowo przygodę ze żłobkiem w marcu..Non
                                                    stop inhalcje,
                                                    singular. Zakatarzony i kaszlący ciągle (nie chodzi już mcc do
                                                    żłobka, od połowy
                                                    stycznia
                                                    ) - chyba całkiem układ odpornościowy mu siadł
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 18:27
                                                    Mama z
                                                    > wyzszym wyksztalceniem pedagogicznym i z dyplomem powinna
                                                    > wystarczyc. A babcia i ciocia jakie ksztalcenie maja?


                                                    przemawia przez Ciebie żal, że nie masz obok siebie NIKOGO bo z benefitów pewnie
                                                    na bilety i dla babć już nie starcza tongue_out
                                                  • hanalui Re: Najma 18.02.10, 18:49
                                                    [qoute] super-mikunia napisała:
                                                    > przemawia przez Ciebie żal, że nie masz obok siebie NIKOGO bo z
                                                    benefitów pewni
                                                    > e
                                                    > na bilety i dla babć już nie starcza tongue_out
                                                    [/qoute]

                                                    Zal o co? Moze sprecyzuj? O dyplom i twoja chora manie wyzszosci?
                                                    Ten ktory mam mi wystarcza, chwalic sie jak ty nie zamierzam.
                                                    Zal o babcie i prababcie...ano mam zal...ze babcie mojego dziecka
                                                    nigdy nie widzialy, nie ze wzgledu na bilety ale ze wzgledu na to ze
                                                    i jedna, i druga od przeszlo 12 lat nie zyja, prababcie nieco
                                                    dluzej. Wystarczy?
                                                    Wiesz...gdybym posiadala cos takiego jak benefity to nie musialabym
                                                    posylac dziecka do zlobak i przedszkola, niestety benefitow tez nie
                                                    posiadam (ale rozumiem ze wowczas zal d...by ci sciskal ze ja mam a
                                                    nie ty tongue_out), ba...nawet w Anglii juz nie mieszkam big_grin tongue_out

                                                    I nadal niecierpliwie czekam na wyjasnienie coz to sa ci
                                                    owi "teddysy" big_grin tongue_out. Moze jak bedziesz tam na zakupach to sie
                                                    dopytaj dokladnie i niech ci to ktos przespeluje (zamierzony uzycie
                                                    owego slowa)
                                                  • super-mikunia Re: Najma 18.02.10, 18:55
                                                    że się zniżę do Twojego poziomu big_grin że co przespeluje co to za slang ?! big_grin
                                                    bidna pewnie wielokrotnie słyszysz na codzień ten zwrot big_grin
                                                  • najma78 Re: hanalui 18.02.10, 20:52
                                                    Mialo okazje to dziewcze wyjechac do Londynu do wakacyjnej pracy jak
                                                    to napisalas jako salowa, no i zakumalo, ze ma sprzatnac w baby-
                                                    roomie i teddysach i tyle wie nadal, reszta belkotu to tu i owdzie
                                                    zaczerpniete jak z wodopoju z forow dla sfrustrowanych w UK-eju. Cos
                                                    tam moze i studiowalo, ale jak sie dowiedzialo, ze te tam pracuja i
                                                    tylko po kursach sa to sie zagotowalo, bo na manie wyzszosci cierpi,
                                                    pewnie jej sie w rodzinie pierwszej mature udalo zdac i dlatego za
                                                    nic kazda inna edukacje ma. Chwali wiec polskie zlobki, choc jej
                                                    dziecko tam sporadycznie bywa, chwali polskich lekarzy bo mowia po
                                                    polsku, efekty marne bo dziecko coraz bardziej chore. Benefity tez
                                                    jej koscia w gardle stoja, bo na zadne liczyc nie moze w kraju
                                                    mlekiem i miodem plynacym, no ale ma wyzsze wyksztalcenie, ale czy
                                                    je wykorzystuje? Pozdrawiam
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 08:35
                                                    Tak sobie tłumacz big_grin
                                                  • najma78 Re: hanalui 19.02.10, 09:32
                                                    Tak to przedstawilas. Bierzesz udzial w dyskusji a brak ci podstawowych
                                                    rzeczowych informacji. Majac krociutki epizod kreujesz sie na osobe, ktora wie
                                                    najlepiej. Czasem lepiej poczytac niz komentowac.
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 10:04
                                                    A Ty nie mając żadnego doświadczenia z polskim żłobkami je oceniasz...
                                                  • najma78 Re: hanalui 19.02.10, 10:18
                                                    A skad wiesz, ze nie mam?
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 10:21
                                                    Tylko nie pisz, że słyszałaś o tym jak jest w żłobkach...Bo sądząc po tym co do
                                                    tej pory napisałaś wyrwałaś się z takiego zadupia, gdzie nawet nie ma takiej
                                                    instytucji. Nie było tez marketu, w którym mogłabyś pracować na kasie, a do
                                                    lekarza trzeba było jechać kilka kilometrów przez las, rowerem.. i teraz jesteś
                                                    przeszczęśliwa, że masz szansę wykazać się rozkładając towar w TESCO i zasuwasz
                                                    na cześć i chwałę królowej...A po robocie siadasz do kompa niosą ogarek wiedzy
                                                    na polskim forum jak cudownie jest na emigracji, dali mieszkanie za free,
                                                    dofinansują przedszkole, a nianie traktują biedne dzieci emigrantów z Polski,
                                                    jakby były następcami tronu...Ale co ja mogę o tym wiedzieć...Co ja
                                                    widziałam...A czemu nie siedzisz na angielskim forum??Za mała znajomość
                                                    języka??Nikt Cię tam biedactwo nei rozumie...Czy tęsknota za Polską się odzywa...
                                                  • najma78 Re: hanalui 19.02.10, 10:49
                                                    Mikuniu - biedactwo ty, alez korzytam z forow angielsko jezycznych (nie tylko
                                                    angielskich), dyskutuje z wieloma osobami, ktore maja w przeciwienstwie do
                                                    ciebie cos sensownego do powiedzenia, a nie wylazi im sloma z butow jak w twoim
                                                    przypadku za kazdym z razem gdy sie zirytuja.
                                                    Dla twojej informacji, mam 5-letnie doswiadczenie ze zlobkami/przedszkolami w
                                                    Polsce, 1.5 - roczne z belgijskimi i 1-roczne z holendreskimi oraz 6-letnie z
                                                    angielskimi, wiem tez na jakich zasadach dzialaja szkoly w powyzszych krajach.
                                                    Tak sie zlozylo, ze pracowalam kilka lat jako opiekunka do dzieci korzytajac z
                                                    programu szkolenia jezykowego (poza PL oczywiscie).
                                                    Po przyjezdzie do UK pracowlam m.in. w kuchni w szpitalu, ale w przeciwienstwie
                                                    do ciebie nie wstydze sie tego, pisalam juz o tym przy innych okazjach, minelo
                                                    kilka lat, urodzily sie dzieci, uzupelnilam wyksztalcenie o potrzebne mi w kraju
                                                    w ktorym podjelam decyzje zyc i obecnie jestem kierownikem dzialu kadr w firmie
                                                    prawniczej, pracuje 30 godzin tygodniowo, nie mam mieszkania z free, splacamy
                                                    kredyt za dom, dofinansowuja przedszkole (zarabiamy ponizej 56 tys. funtow
                                                    rocznie), nianie traktuja dzieci bez rozgraniczania na narodowosc, bo w tym
                                                    kraju emigranci zyja od wielu lat, a za ciemnoskorym czlowiekiem nikt nie oglada
                                                    sie na ulicy z zaciekawieniem.
                                                    Tak jak napisalas, co ty mozesz o tym wiedziec, co ty widzialas...? Niewiele,
                                                    ale wciaz masz szanse.
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 11:04
                                                    mam 5-letnie doswiadczenie ze zlobkami/przedszkolami w
                                                    > Polsce


                                                    zniżając się do Twojego poziomu jako kto kucharka??
                                                  • najma78 Re: hanalui 19.02.10, 11:17
                                                    To akurat twoj poziom.
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 11:17
                                                    Pracujesz już od hmm dobrych 13 lat a jesteś po 30, hmm 32 lata tak? Powiedzmy
                                                    zaczęłaś pracę w wieku 19 lat we wspomnainej kuchni w przedszkole (dobre 12 lat
                                                    temu) powiedzmy studiując na jakieś polskiej Wyższej Uczelni Lansu i Bounce.
                                                    Nigdy jej nie skończyłaś, za duże czesne,za mało czasu w weekendy dla siebie,
                                                    nigdy nie miałaś też główki do nauki - lepiej jechać jako gosposia za granicę i
                                                    tam poszukać męża. Minęło kilka lat - pracy jako gosposia sorry niania -
                                                    urodziałaś dzieci za granica - oo czyżby one nigdy tnie chodziły w Polsce do
                                                    przedszkola ani żłobka. A Ty biedna dawno ojczyzny nie odwiedziłaś,a le co tam
                                                    i tak pewnie wiesz lepiej co tu słychać niż nie jedna Polka big_grin Ach ta polska TV
                                                    za granicą. Za to zrobiłaś jakiś kurs zawodowy i nie wrócisz bo Ci się to nie
                                                    opłaca...Z takimi kwalifikacjami nic nie zdziałasz no i to doświadczenie
                                                    kilkuletnie jako gosposia za granicą na nikim w Polsce nie zrobi wrażenia..

                                                    A jakie kochana masz doświadczenie w polskim i zagranicznym resorcie zdrowia?? O
                                                    którym tez tak chętnie się wypowiadasz?? Ach pewnie mąż lekarz, u którego
                                                    wcześniej pieliłaś ogródki..Z międzynarodowa praktyką oczywiście..
                                                  • najma78 Re: hanalui 19.02.10, 11:31
                                                    Pisz wiecej, moze zaczniesz scenariusze do telenoweli o emigrantach sprzedawac,
                                                    dbilabys sie troche od dna, choc nie intelektualnego.
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 12:39
                                                    najma78 vel "kaszpirowski & dr google" wróżką to raczej nie zostaniesz
                                                  • najma78 Re: super-mikunia 19.02.10, 12:47
                                                    Wrozka, pewnie ze nie, opieram swoja wiedze na faktach, nie szklanej kuli czy
                                                    wrozeniu z fusow. Wiedza sie przydaje wiem z doswiadczenia. Umiejetnosc jej
                                                    zdobycia i wykorzystania tez.
                                                  • super-mikunia Re: super-mikunia 19.02.10, 14:54
                                                    super tak trzymaj!
                                                  • hanalui Re: hanalui 19.02.10, 12:53
                                                    Najma78 szkoda czasu na durna babe.
                                                    NIe ma sensu z nia rozmawiac i cokolwiek wyjasniac bo lepetyne ma
                                                    zbyt ograniczonal by pojac.
                                                    Wydaje jej sie ze szkoly pokonczyla to wszystkie rozumy zjadla, tak
                                                    jakby durnych ludzi po studiach nie bylo.
                                                    Typowi sekutnicy, bazarowej baby co to mysli ze jak sie bedzie
                                                    glosno darla to bedzie miala wiecej racji niczego nie przetlumaczysz.
                                                    Widzisz ze truje dzieciaka co miesiac antybiotykami, co z duma
                                                    obwieszcza swiatu i nawet w glowie jej nie zaswita ze cos nie tak
                                                    skoro dzieciak chory i chory. Normalnym ludziom, troskliwym matkom
                                                    jakies zarowki sie zaswiecaja, ze metoda leczenia nie dziala,
                                                    niekumatym i slepo zapatrzonym w autorytety z przychodni widocznie
                                                    nie.
                                                    Niech zyje w swoim blogim przeswiadczeniu ze jest wspaniala i lepsza
                                                    niz cala reszta swiata.
                                                    Moje metody dzialaja, twoje rowniez, nasze dzieci nie siedza
                                                    miesiacami w domu ze wzgledu na choroby ... moze jak jeszcze kilka
                                                    razy jej dzieciak wyladuje w szpitalu, jeszcze bardziej mu zrypia
                                                    uklad odpornosciowy to pojdzie po rozum do glowy....kij jej w plecy
                                                    jak dla mnie big_grin
                                                  • super-mikunia Re: hanalui 19.02.10, 14:59
                                                    > Wydaje jej sie ze szkoly pokonczyla to wszystkie rozumy zjadla, tak
                                                    > jakby durnych ludzi po studiach nie bylo.


                                                    nie nie uważam tak i nie uważam tez, że we wszyskim muszę sie z Tobą zgadzać

                                                    nasze dzieci nie siedza
                                                    > miesiacami w domu ze wzgledu na choroby ..


                                                    a t chore dzieci muszą siedzieć zamknięte w domu..

                                                    kij jej w plecy
                                                    > jak dla mnie big_grin


                                                    najlepsze zostawiłaś jak zwykle na koniec kwintesencja Ciebie big_grin jak to mówią
                                                    chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopca nigdy..
                                          • najma78 Re: Najma 17.02.10, 17:27
                                            Powiem wiecej, niedawno dyskutowalam z nauczycielka z mgr po 5-
                                            letnich studiach pracujaca w przedszkolu i ona zajmuje sie grupa 25-
                                            30 dzieci przez 5 godzin i faktycznie nie moze nawet do toalety
                                            wyjsc jak jej pani wozna nie zastapi, ale paniom woznym godziny
                                            obcinaja wiec nic tylko pampersa i do roboty. W przedszkolu, w
                                            ktorym na grupe max 25 dzieci jest 1 opiekunka na 4 dzieci mozna
                                            spokojnie do toalety wyjsc, no chyba ze wszystkie chodza razem to
                                            wtedy grupa zostaje samasmile
                                            • pasikonik10 Re: Najma 17.02.10, 17:39
                                              to co napisała Protozoa było fachowym tekstem. A ty jesteś wyjątkowo agresywna
                                              pisząc do niej. Nie wiem tylko dlaczego?
                                              Jesli wyjechałaś, super ci tam, to sobie tam siedź. Co ma do tego obrażanie
                                              publiczne polskiej służby zdrowia i umniejszanie pracy lekarza? Nie rozumiem tego.
                                              Zszokowana jestem twoją agresją.
                                              • najma78 Re: Najma 17.02.10, 17:42
                                                Fachowe jak dla kogo. Ja mam inny punkt widzenia a protoza ze swoja
                                                agresja wcale dluzna nie pozostaje. Zreszta odporna jest.
                                              • pasikonik10 Re: Najma 17.02.10, 17:43
                                                i żeby nie było- moje dziecko mając 3 lata nie otrzymało antybiotyku. Jest
                                                leczone domowymi sposobami- a więc własciwie leczy się samo (poza srodkami
                                                obnizającymi temp podawanymi pow 39 zazwyczaj). I tak - wyobraź sobie- prowadzą
                                                ją polscy (!)lekarze ...
                                                Dodatkowo jesli chcesz trochę błysnac merytorycznie (a nie agresją) to
                                                rzeczywiście poczytaj cos o powikłaniach powirusowych żebyś mogła się w tym
                                                temacie wypowiadać.

                                                Poza tym wycieczkę odnośnie wysokości zarobków do Protozoa uważam za wyjątkowo
                                                niesmaczną.
                                                • hanalui Re: Najma 17.02.10, 19:21
                                                  Cytat pasikonik10 napisała:

                                                  > i żeby nie było- moje dziecko mając 3 lata nie otrzymało
                                                  antybiotyku. Jest
                                                  > leczone domowymi sposobami- a więc własciwie leczy się samo (poza
                                                  srodkami
                                                  > obnizającymi temp podawanymi pow 39 zazwyczaj). I tak - wyobraź
                                                  sobie- prowadzą
                                                  > ją polscy (!)lekarze ...


                                                  Pytanie zasadniczy...czy dziecko chodzi do zlobka/przedszkola, a
                                                  jesli tak to jaka ma frekwencje?
                                                  Jesli masz takich lekarzy, ktorzy pomimo ze dziecko przebywa w
                                                  placowce, potrafia je tak prowadzic bez lekarst to super, niestety
                                                  to nieczeste wsrod polskich lekarzy
                                                • najma78 Re: Najma 17.02.10, 19:37
                                                  Wyobraz sobie ze o powiklaniach powirusowych sporo przeczytalam i co
                                                  w temacie bo nie rozumiem za bardzo. Nigdzie nie napisalam zby sie z
                                                  lekarzami nie konsultowac, sama to robie. Skoro masz swietnych
                                                  lekarzy to sie ciesz, nalezysz do mniejszosci i mialas sporo
                                                  szczecia, albo potrafisz uzyc szarych komorek i wyjsc poza wiedze
                                                  swoich lekarzy i wiekszosci rad forumowych mam i informacje zdobyte
                                                  przeanalizowac i porownac. Tego niestety brakuje wielu ludziom,
                                                  przyjmuja za pewnik diagnozy swojego lekarza, a lekarze jak wiadomo
                                                  sa rozni. Przeczytalam nie jedno na temat pochodzenia infekcji,
                                                  mozliwosci diagnozowania i sposobow leczenia, czerpie wiedze z
                                                  roznych zrodel i porownuje, z innymi rodzicami, z lekarzami, bo nikt
                                                  lepiej odemnie nie zna mojego organizmu ani mojego dziecka. Idac do
                                                  lekarza musze mu przekazac jak najwiecej informacji i odpowiedziec
                                                  na wiele pytan, tego potrzeba aby mogl ocenic probelm.
                                                  Doskonale wiadomo ze w Polsce leki sa naduzywane, mamy wierza w
                                                  cudowne syropki na uodpornienie, na bark apetytu itd. wierza ze
                                                  antybiotyk zalatwi sprawe i najczesciej go dostaja bo lekarz nie
                                                  rozpozna objawow jako wirusowych czy bakteryjnych, bo nie ma
                                                  doswiadczenia albo nikt mu tej wiedzy nie przekazal, bo nie sprawdzi
                                                  poprzez testy tylko wali na oslep, trafi ok, nie to przepisze
                                                  nastepny. Do leczenia przeziebien nagminnie wlaczane sa leki
                                                  antalergiczne co jest nieporozumieniem, skutkami ubocznymi nikt sie
                                                  nie przejmuje, nie wspomne ze dzialanie tych lekow zafalszowuje
                                                  faktyczny rozwoj infekcji, stad wiele powiklan. Dolaczajac do tego
                                                  szalenstwo alergii diagnozowanych w Polsce juz przed ukonczeniem 3-
                                                  go roku zycia, astmy itp. leczenia ich sterydami czesto pomimo
                                                  widocznego braku korzysci, diety i modne ostatnio odrobaczenie mam
                                                  prawo miec nieprzychylna opinie o lekarzach. Nikogo nie przekonuje
                                                  do moich opinii, przedstawiam tylko moj punkt widzenia, a w
                                                  odpowiedzi czesto czytam jaka jestem glupia i nieodpwiedzialna
                                                  matka. Na szczescie tego rodzaju belkot nie poparty zadnymi
                                                  rzeczowymi argumentami nie robi na mnie wrazenia i odpowiadam w tym
                                                  samym tonie. Tak wiec pasikoniku nie twoja sprawa winny byc moje
                                                  wycieczki do zarobkow protoza czy jej postow.
                                                  • pasikonik10 Re: Najma 17.02.10, 20:28
                                                    widzisz, z częścią się zgadzam. Ale uważam że protozoa tez ma rację. Nie neguję
                                                    konieczności stosowania antybiotyków - kiedy rzeczywiście jest potrzeba (angina
                                                    u dziecka dla mnie taką potrzebą jest) Co do nadrozpoznawalności to mnie to
                                                    równiez przeraża- co 2 dziecko ma alergie pokarmową z matką karmiącą która zyje
                                                    tylko na ryżu...!
                                                    A co do antybiotyków- myślę ze wiele mam same wymusza na lekarzach konieczność
                                                    szybkiego działania i włączenia antybiotyku...

                                                    Co do mojej małej to chodzi do przedszkola mając 2.5 roku. Zanim poszła chodziła
                                                    do klubiku maluszka (ale 1x w tygodniu) do tego codziennie na dworzu, często
                                                    dzieci znajomych u nas. Rzeczywiście wtedy katar to juz była choroba! smile
                                                    Teraz od czasu przedszkola miała już "na koncie" z poważniejszych stanów 39,8 i
                                                    cały czas sa to jakies wirusówki z temp ok 38,5.
                                                    Normalnie chodzi ze 2-3 tyg, jeden spędza w domu- głównie po to, że chcę żeby
                                                    się wychorowała do końca i nie puszczam jej z glutem (aczkolwiek teraz chodzi z
                                                    gilem) Był juz taki cudowny okres że chodziła ciurkiem 6 tyg
                                                  • najma78 Re: Najma 17.02.10, 20:56
                                                    Pisalam juz powyzej, ze moj syn ma 2.5 roku chodzi do
                                                    zlobka/przedszkola od kiedy skonczyl 10 m-cy, raz mial angine i
                                                    lekarz, ktory zna malego postanowil podac antybiotyk, ja znajac
                                                    wlasne dziecko tez nie protestowalam, jednak w przypadku corki 7l
                                                    obylo sie bez antybiotyku bo wywolana byla wirusem i wcale nie bylo
                                                    latwo ale udalo sie i angina juz nie wrocila a bylo to kilka lat
                                                    temu. Znalazlam zrodla a takze wiem od lekarzy, ze wiekszosc angin
                                                    jest jednak wirusowa, druga sprawa, ze nie latwo rozroznic te
                                                    infekcje, stad tez daje sie te kilka dni na poprawe lub pogorszenie
                                                    aby lekarz mial bardziej klarowny obraz choroby.
                                                    Jak juz pisalam corka ma 7l wiec jej uklad odpornosciowy juz jest
                                                    rozwiniety, ma czasem infekcje pecherza - taka przypadlosc,
                                                    przebadano ja dokladnie ale na szczescie nieprawidlowosci nie
                                                    stwierdzono. Maly miewa katarki z kaszelkami, ale do przedszkola
                                                    chodzi caly czas, ferkwencja prawie 100%, lapie wirusy czasem
                                                    czesciej a czasem miesiacami wogole, jednak stosujemy metody tzw.
                                                    domowe i nigdy w nic powazniejszego nie przeszlo, chociaz kontroluje
                                                    zwlaszcza gdy kaszel brzmi niedobrze lub jest go zbyt duzo itp. Nie
                                                    robimy przerw w chodzeniu bo niema potrzeby nawet gdyby np. tydzien
                                                    nie chodzil to wroci i ma szanse zlapac nowego wirusa, zauwazylam
                                                    tez ze zazwyczaj dzieci choruja (cala grupa - doslownie) w styczniu,
                                                    lutym i marcu pozniej zdroweija i spokoj az do zimy. Ogolnie nie
                                                    jest zle. Gdyby jednak dziecko chorowalo czesto powaznie (anginy,
                                                    oskrzela, pluca uszy)to wzielabym pod uwage zakonczenie przygody ze
                                                    zlobkiem czy przedszkolem na pewien czas.
                                                  • lola211 Re: Najma 18.02.10, 15:08
                                                    >bo lekarz nie
                                                    >rozpozna objawow jako wirusowych czy bakteryjnych, bo nie ma
                                                    >doswiadczenia albo nikt mu tej wiedzy nie przekazal,

                                                    Hmm, ja korzystam z polskiej panstwowej słuzby zdrowia, na wielu
                                                    pediatrów, ktorych "przetestowalam" tylko jeden nie trafial z
                                                    diagnozami, ale to byla lekarka przyjmujaca na dyzurach i ja zawsze
                                                    po weekendzie dodatkowo sprawe konsultowalam z moim pediatra.
                                                    Jesli 4 pediatrow leczy podobnie to co- wszyscy sa niedouczeni,same
                                                    konowały?

                                                    Kiedys pytalam dokladnie o roznice w infekcjach bakteryjnych,
                                                    wirusowych, wymazy itp.Lekarki twerdziły, ze w wielu przypadkach sa
                                                    w stanie z doswiadczenia ocenic z jaka infekcja maja do czynienia.A
                                                    antybiotyk zawsze był właczany po kilku dniach braku poprawy, nigdy
                                                    natychmiast od pojawienia sie objawów.
                    • dorek3 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 16:45
                      Lecz sobie (zapewnie hoemopatią), lecz tylko innym tak nie radź. I nie płacz jak w końcu wyląduje z powikłaniami w szpitalu.
                      Angina (nie mylić z wirusowym zapaleniem gardła) była od zawsze, wcześniej niż antybiotyki i rzeczywiście wielu wychodziło bez antybiotyków. Ale ilu nie wyszło albo miało uszkodzone nerki lub serce to lepiej udawać że się nie wie.
                      39 to nie dramat, ja dopiero wtedy podaje leki. Ale to na pewno nie stan w którym należy dziecko wysyłać do przedszkola.

                      Pomiędzy białym a czarnym jest cała masa odcieni szarości, w podejściu do leczenia również.
                      • gku25 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 16:49
                        Dokładnie tak.
                      • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 22:28
                        Nigdy by mi nie przyszlo do glowy stosowac homeopatii.
                        Angina ma pochodzenie w wiekszosci wypadkow wirusowe, podobnie jak zapalenie
                        gardla, natomiast mylone jest zapalenie gardla z angina i angina zwykla z ropna.
                        Nalot na migdalkach nie zawsze oznacza ropny. Ogolnie przyjmuje zasade 3 dni
                        spryskiwania jakims sprejem gardla, obnizanie goraczki jesli jest ponad 39 st.,
                        duzo plynow i odpoczynku. Jesli nie ma zadnej poprawy, a pogarsza sie ide do
                        lekarza. Nawet przy anginie ropnej lekarz nie zawsze wypisuje antybiotyk,
                        glownie daje go po to aby wybic bakterie, lub zachamowac ich namnazanie sie,
                        zeby organizm mogl poradzic sobie sam. Dorek jakos moje dzieciaki i znane mi nie
                        maja powiklan i nie laduja w szpitalach ani masowo nie choruja na co mozliwe.
                        • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 22:32
                          Zapalenie oskrzeli wywolywane najczesciej wirusami rowniez leczy sie za pomoca
                          inhalacji bez uzycia antybiotykow, ale na to moje dzieci nie chorowaly, wiem to
                          od lekarza. Holandia ma swietne wyniki, kraje skandynawskie tez.
                          • kasia191273 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 23:19
                            ja mieszkam w Holandii i dziecko przez cale swoje zycie nie dostalo
                            antybiotyku

                            procedura jest wlasnie taka: jesli po 3-4 dniach goraczki i zlego
                            samopoczucia nie ma poprawy (na goraczke tylko paracetamol), wtedy
                            lekarz

                            u nas nigdy choroba nie rozwija sie w nic - po 3-4 dniach wlasnie
                            goraczka mija, objawy przeziebieniowe (katar, kaszel) utrzymuja sie
                            o wiele dluzej, ale jesli dziecko dobrze sie czuje, posylam do
                            zlobka

                            i tak robia wszyscy

                            wlos mi sie jezy, jak czytam, ile i jak czesto dzieciom w Polsce
                            przepisuje sie antybiotyki!
                            • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 09:35
                              Tak jest i w innych krajach, juz i Niemcy i Francja (gdzie uzycie lekow w tym
                              antybiotykow znacznie spadlo, a bylo bardzo wysokie)sklaniaja sie do metod
                              leczenia krajow takich jak Holandia, Belgia, Dania, UK, Norwegia itd. odejscie
                              od zbytniej medykalizacji i ''syropkow'' na wszystko do wspomagania organizmu
                              gdy potrzeba przy walce z infekcjami, co wzmacnia znacznie podnosi odpornosc. W
                              wielu krajach takich ''zestawow'' lekow jak w PL zaden lekarz nie
                              zaproponowalby, niektore leki nie sa nawet zarejestrowane np. Eurespal chocby ze
                              wzgledu na skutki uboczne a zyrtek podawany przy kazdej infekcji
                              przeziebieniowej nawet niebylby brany pod uwage gdyz jest to lek antyalergiczny
                              w infecji wirusowej i bakteryjnej nie przydatny, a skutki uboczne ma.
                              • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 13:12
                                > Tak jest i w innych krajach, juz i Niemcy i Francja (gdzie uzycie
                                lekow w tym
                                najma78 napisała Cytat> antybiotykow znacznie spadlo, a bylo
                                bardzo wysokie)sklaniaja sie do metod
                                > leczenia krajow takich jak Holandia, Belgia, Dania, UK, Norwegia
                                itd. odejscie
                                > od zbytniej medykalizacji i ''syropkow'' na wszystko do
                                wspomagania organizmu
                                > gdy potrzeba przy walce z infekcjami, co wzmacnia znacznie podnosi
                                odpornosc


                                Lecze podobnie jak kolezanka i jak do tej pory na prawie 2 lata
                                pobytu w zlobku raz tylko konieczny byl antybiotyk i to wlasnie przy
                                anginie ropnej, ktora ja rowniez zlapalam i skonczylo sie
                                antybiotykiem. Mam jednak czyste sumienie bo czekalam dosyc dlugo
                                tak jak zalecal lekarz i kiedy faktycznie i ja i lekarz widzielismy
                                ze dziecko sobie nie poradzi wprowadzon antybiotyk. Na wszystko inne
                                czas i conajwyzej nurofen. Na 2 lata zlobkowej kariery byla wlasnie
                                ta angina i ospa, w sumie nie wiem czy 3-4 tygodnie do kupy by sie
                                zebralo gdyby policzyc jego nieobecnosc w zlobku.

                                I tez wlos mi sie jezy na glowie co te biedne dzieci w PL dostaja na
                                katary, kaszle. Nie wiem jak to sie dzieje ale u mojego dziecka,
                                podobnie z reszta jak i u mnie katar i kaszel przechodzi sam bez
                                zadnych wspomagaczy. Fakt...nie trwa to jeden dzien ale np 2-3
                                tygodnie, ale przynajmniej wiem ze organizm dziecka po takiej
                                samodzielnej walce z wirusem, choroba staje sie zdrowszy,
                                odporniejszy. U mnie karalne nie jest wysylanie dziecka z goraczka i
                                katarem, i dodam ze moj nawet przy goraczce prawie 40 stopni przy
                                anginie szalal i gdyby nie wypieki na twarzy i ogien w oczach, i
                                niechec do jedzenia to moznaby powiedziec ze zdrowe dziecko

                                Niestety podawaczki lekarstwek czy syropkow na byle smark, kaszel
                                robia dziecku niedzwiedzia przysluge, owszem mija szybciej, ale
                                organizm nie udoskonala systemu do walki z choroba i teraz przy
                                kolejnym odrobine wiekszym wirusiku historia sie powtarza przy czym
                                trzeba podac juz cos mocniejszego bo skoro do katarku byl wspomagacz
                                to jak niby ma sobie poradzic z tym co wczesniej wywolalo ten katar
                                + cos jeszcze extra. I tak w kolko, im wiecej sie podaje medykametow
                                i wspomagaczy, tym bardziej organizm staje sie glupszy, leniwszy i
                                nie chce mu sie walczyc z niczym bo czeka czeka na wspomagacz ktory
                                za kazdym razem musi byc mocniejszy by przyniosl efekt.
                                Ale coz...lekarze w PL maja profity z tego ile leku czy syropku X Y
                                Z zapisze, wiec wala, i co ich obchodzi ze dziecku kopia uklad
                                odpornosciowy. Znaczy to ze matka znowu przyjdzie, wywali kase na
                                wizyte, na leki itd. Show must go on.

                            • chysis Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 17.02.10, 23:10
                              Ja też z Holandii. Mały dostał antybiotyk 2 razy - tylko dlatego, że był za mały
                              na usunięcie przerośniętych migdałków i jakoś musiał dotrwac do operacji.
                              W NL paracetamol jest dobry na wszystko, a jak dziecko pije i sika to wg
                              lokalnych lekarzy prawie zdrowe. Gdy poszliśmy z kaszlącym kilkumiesięczniakiem
                              do lekarza, to wyszliśmy bez żadnego leku bo "dziecko musi sie nauczyc kaszlec".
                              Z poczatku wkurzalo nas to podejście, ale później przekonaliśmy się, że
                              faktycznie działa. Wrzaskun w żłobie przez ponad 2 lata z powodu choroby może w
                              sumie z 2 tygodnie opuścił. Na początku smarkał przez parę miesięcy (do czego
                              przyczyniły się nie tylko żłobkowe wirusy, ale i przerośnięte migdałki), ale od
                              dawna żadnego poważnego choróbska nie przyniósł, a jeśli już coś złapał, to po
                              na drugi lub trzeci dzień wracał do zdrowia.
                        • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 10:39
                          Powiklania po anginie moga wyjsc w wieku doroslym.Nagle sie okazuje,
                          ze czlowiek ma chore serce, o czym wczesniej nawet nie wiedzial, bo
                          nie bylo objawów.
                        • dorek3 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 21:30
                          Dla mnie hasło angina oznacza zapalenie gardła/migdałów wywołane przez paciorkowce i do takiej jednostki chorobowej odnoszą się moje wpisy na temat antybiotykoterapii. Bakteryjnej anginy nigdy nie leczyłabym objawowo, ale poza przy wirusówkach jak najbardziej stosuje identyczne podejście-wyczekiwanie, leczenie objawowe przez 3-4 dni itp.
                        • circa.about Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 17:34
                          >>najma78
                          Czy Ty w ogóle wiesz, co to jest angina?
                          Angina, to BAKTERYJNE zapalenie gardła - najczęściej paciorkowcowe i podanie
                          antybiotyku jest ZAWSZE konieczne. Oczywiście istnieje mozliwość, ze choroba
                          "sama przejdzie", ale niestety tylko pozornie, bo za chwilę może się odezwać w
                          postaci powikłań pt. zapalenie mięśnia sercowego (uszkadza na zawsze) albo opon
                          mózgowych.
                          Wirusowe zapalenie gardła to nie angina - to po prostu wirusowe zapalenie gardła.
                          Jeśli masz w zwyczaju nie leczenie anginy u swoich dzieci, a tym bardziej
                          puszczanie ich do przedszkola, to gratuluję.. Żebyś się później nie dziwiła, ze
                          dziecko nagle ma wadę serca..
                          Mam w rodzinie lekarza, który naprawdę jest z tych nie panikujących, ale zawsze
                          przy ostrym bólu gardła karze sprawdzać kilka razy dziennie, czy nie pojawiają
                          się czopy albo nalot ropny na migdałach, bo wtedy natychmiast do lekarza po
                          antybiotyk.
                          Angina to paskudna choroba i zawsze bezwarunkowo trzeba ją leczyć antybiotykami.
                          Pierwszy lepszy link z googla:
                          pl.wikipedia.org/wiki/Angina
                          • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 18:53
                            Cytat circa.about napisała:

                            > >>najma78
                            > Czy Ty w ogóle wiesz, co to jest angina?
                            > Angina, to BAKTERYJNE zapalenie gardła - najczęściej paciorkowcowe
                            i podanie
                            > antybiotyku jest ZAWSZE konieczne.


                            Zwroc uwage na to zdanie w przytoczonym przez ciebie linku:
                            Angina – w najczęstszym rozumieniu ostre zapalenie migdałków
                            podniebiennych i błony śluzowej gardła, wywołane przez bakterie
                            paciorkowców β-hemolizujące z grupy A[1].

                            A teraz rzuc okiem tutaj i moze cie sie wyjasni conieco:
                            www.pfm.pl/u235/navi/199226#p2


                            Oczywiście istnieje mozliwość, ze choroba
                            > "sama przejdzie", ale niestety tylko pozornie, bo za chwilę może
                            się odezwać w
                            > postaci powikłań pt. zapalenie mięśnia sercowego (uszkadza na
                            zawsze) albo opon
                            > mózgowych.
                            > Wirusowe zapalenie gardła to nie angina - to po prostu wirusowe
                            zapalenie gardł
                            > a.
                            > Jeśli masz w zwyczaju nie leczenie anginy u swoich dzieci, a tym
                            bardziej
                            > puszczanie ich do przedszkola, to gratuluję.. Żebyś się później
                            nie dziwiła, ze
                            > dziecko nagle ma wadę serca..
                            > Mam w rodzinie lekarza, który naprawdę jest z tych nie
                            panikujących, ale zawsze
                            > przy ostrym bólu gardła karze sprawdzać kilka razy dziennie, czy
                            nie pojawiają
                            > się czopy albo nalot ropny na migdałach, bo wtedy natychmiast do
                            lekarza po
                            > antybiotyk.
                            > Angina to paskudna choroba i zawsze bezwarunkowo trzeba ją leczyć
                            antybiotykami
                            > .
                            > Pierwszy lepszy link z googla:
                            > pl.wikipedia.org/wiki/Angina
                            • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 18:58
                              no tak hanalui jest nawet lepsza od dr google big_grin jak w dym do niej gdy coś Cię
                              zadrapie w gardełku ona wszystko on line zdiagnozuje i wyleczy przez maila nawet
                              nie musi dotknąć by uzdrowić big_grin jest lepsza niż dr google i kaszpirowski razem
                              wzięci big_grin
                              • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 19:15
                                Cytat super-mikunia napisała:

                                > no tak hanalui jest nawet lepsza od dr google big_grin


                                Moze gdybys korzystala z dr google twoje dziecko nie zarloby co
                                miesiac antybiotyku i nie mialoby padnietego ukladu odporosciowego tongue_out
                                Dyplom za lapowki dostala czy kupila prace w internecie? Nie wie jak
                                szukac koniecznej literatury? tongue_out


                                jak w dym do niej gdy coś Cię
                                > zadrapie w gardełku ona wszystko on line zdiagnozuje i wyleczy
                                przez maila nawe
                                > t
                                > nie musi dotknąć by uzdrowić big_grin jest lepsza niż dr google i
                                kaszpirowski razem
                                > wzięci big_grin
                                • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 19:24
                                  Nie wie jak
                                  > szukac koniecznej literatury? tongue_out
                                  >


                                  Jeżeli uznajesz źródła internetowe za wystarczające, w leczeniu swojego dziecka
                                  to współczuję Twoim dzieciom. Rozumiem, że jesteś na emigracji, że jest Ci
                                  ciężko, ale nie przesadzaj i nie popadaj w fanatyzm. Rozszerz swoje myślowe
                                  horyzonty..
                                  • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 19:48
                                    Cytat super-mikunia napisała:

                                    > Nie wie jak
                                    > > szukac koniecznej literatury? tongue_out
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > Jeżeli uznajesz źródła internetowe za wystarczające, w leczeniu
                                    swojego dziecka
                                    > to współczuję Twoim dzieciom. Rozumiem, że jesteś na emigracji, że
                                    jest Ci
                                    > ciężko, ale nie przesadzaj i nie popadaj w fanatyzm. Rozszerz
                                    swoje myślowe
                                    > horyzonty..


                                    Rozszez zabciu swoje to moze twoje dziecko nie biedzie co miesiac
                                    jesc antybiotykow, bo twoje rozszezenie na zdrowie twojemu dziecku
                                    raczej nie wychodzi skoro ma skopany uklad odpornosciowy

                                    I to naprawde zenujce ze osoba z dyplomem uwaza ze literatura =
                                    zrodla internetowe. surprised

                                    I musze cie rozczarowac...nie jest mi wcale ciezko, nie musialam jak
                                    ty zaprzegac do pracy prababci i cioci zeby sobie z rocznym
                                    dzieckiem poradzic tongue_out
                                    • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 20:06
                                      > I musze cie rozczarowac...nie jest mi wcale ciezko, nie musialam jak
                                      > ty zaprzegac do pracy prababci i cioci zeby sobie z rocznym
                                      > dzieckiem poradzic tongue_out


                                      bo co siedziałś z nim w domciu, czy, dziecko mniej choruje masz się czym chwalić
                                      niesamowity powód do dumy big_grin

                                      Rozszez zabciu swoje to moze twoje dziecko nie biedzie co miesiac
                                      > jesc antybiotykow, bo twoje rozszezenie na zdrowie twojemu dziecku
                                      > raczej nie wychodzi skoro ma skopany uklad odpornosciowy


                                      no wrzesień, październik, chyba listopad i na pewno grudzień był na
                                      atybiotykach, brał też leki przeciwirusowe niestety muszę Cię rozczarować jedne
                                      i drugie na RECEPTĘ nieosiągalne zatem dla Ciebie big_grin musiałabyś iść do lekarza big_grin
                          • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 21:13
                            Tak, wiem.
                            en.wikipedia.org/wiki/Tonsillitis
                    • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 09:56
                      To moze poczytaj sobie o powiklaniach po nieleczonej anginie-
                      skutki odczuwac mozna po latach.Takze smiertelne.
                      • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 10:19
                        Chodzi co o nie leczona antybiotykiem lub bactrimem?
                        • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 10:34
                          Leczonej lekiem - skutecznym.czy antybiotykiem czy innym.Plus
                          koniecznym odpoczynkiem w przypadku tej choroby.
                          • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 10:58
                            Z wieloma infekcjami organizm potrafi sobie poradzic, angina tez do nich nalezy,
                            wystarczy skonsultowac sie z lekarzem, ktory oceni czy wystarcza leki miejscowe
                            przynoszace ulge, czy wspomagajace w postaci antybiotyku przy anginie ropnej
                            oraz wypoczynek, bo czesto infekcji towarzyszy wysoka temperatura a i bez niej
                            organizm jest ''zajety'' wystraczjaco. Naturalne zwalczanie infekcji to tez
                            leczenie. Co wiec rozumiesz przez okreslenie nie leczenia anginy?
                            • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 19:26
                              Nieleczenie anginy to pozostawienie organizmu samemu sobie.W tym
                              czasie te bakterie moga zawedrowac w inne okolice i powiklanie
                              gotowe.Ciekawe, co na to radza ci wspaniali lekarze.
                              Ja rozumiem, ze antybiotykow nie nalezy naduzywac, ale nie popadajmy
                              w skrajnosci.gdyby nie antybiotyki nadal umieralibysmy na banalne
                              infekcje, jak nasi przodkowie.
                  • dynema Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 11:04
                    Super sie leczy lodami - jak ktos sie boi wyprobowac bez
                    antybiotyku, to moze byc jako kuracja wspomagajaca – tylko wtedy
                    oczywiscie wodne.
          • makowapanienka2 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 12.02.10, 22:33
            Tak jak bym o moim synku czytała wink Ja Ci niestety nic nie doradzę
            bo właśnie wracam znowu na wychowawczy. Uznaliśmy z mężem że tak
            będzie najlepiej a lekarka też stwierdziła że to słuszna decyzja i
            że młodemu potrzeba przynajmniej pół roku przerwy żeby jego
            odporność wróciła do normy.
            A jeśli chodzi o katar to jesli bym miała taką możliwość to
            zostawiłabym dziecko z katarem w domu i może wtedy by nie miał
            kolejnego zapalenia ucha już nie mówiąc o tym że inne dzieci się od
            niego tym katarem mogą zarazić. Trochę mi szkoda bo bardzo lubił
            chodzić do żłobka.
            • sarah_black38 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 09:41
              Moja córka poszła do żłobka w wieku 9 miesięcy. Na początku trochę chorowała. Miała w listopadzie dość silną infekcję, potem anginę. Ze dwa razy musiałam przetrzymać ją w domu ze względu na bolesne ząbkowanie. Miałam na czas choroby nianię, która się nią opiekowała jak ja byłam w pracy. W drugim i trzecim roku pobytu w żłobku nie chorowała w ogóle. Teraz chodzi do przedszkola i też jest dobrze. Ma widocznie odporny organizm. Długo ją karmiłam piersią ( mimo,że wróciłam do pracy), codzienne spacery i czekanie na przystanku ( o zgrozo ze żłobka i przedszkola wracamy komunikacją miejską, rano wozi mąż samochodem), raz do roku wyjazd nad morze pewnie sprawił,że nie choruje.

              Z drugiej strony domowe dzieci mojej siostry były non stop chore.
    • zebra12 My też debiutujemy w przedszkolu 13.02.10, 07:49
      Faktycznie córka cały czas ma katar lub kaszle. Wciąż ją inhaluję,
      oklepuję, ale do przedszkola chodzi. Gorączkę miała jeden raz, przez
      jeden dzień. Wtedy przetrzymałam ją w domu. A tak, rano ją inhaluję,
      oklepuję i idzie do przedszkola. Przez cały czas od września
      opuściła 3 dni. Teraz znów kaszle jak gruźlik. I tak w kółko.
    • tutsi1 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 09:52
      Syn poszedł do żłobka jak miał rok, pierwszy rok to był koszmar każdy katar
      kończył się zapaleniem oskrzeli i antybiotykiem, efekt 3 tygodnie w domu tydzień
      w żłobku i tak cały rok, braliśmy na zmianę urlopy, zwolnienia w awaryjnej
      sytuacji była babcia (ale to już naprawdę ostateczność), teraz jest lepiej o
      tyle ze antybiotyk od września był tylko raz, mam nadzieję że powoli jego
      odporność się poprawi, a i do żłobka też jeździ autobusem i nie jest przesadnie
      chowany pod kloszem, jedyne co mogę doradzić to przeczekać ewentulanie znaleźć
      kogoś kto by został z synkiem na czas jego choroby

      nie wiem w jakim wieku jest synek, mój jak skończył dwa lata dostał od lekarza
      rybomunyl (na poprawienie odporności), i chyba mu trochę pomogło
      • agniecha_26 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 13:46
        moj chodzi dozlobka od 5 miesiaca, na poczatku zaczelo sie od kataru , a pozniej
        roznie, wirus, angina , 3 razy zapalenie spojowek. Odpukac jakby odchorowal
        swoje, najgorsze bylo pol roku...Teraz jest zdrowy odpukac.Jak ma katar puszczam
        go do zlobka i u lekarza kontroluje, czy nic powaznego sie nie dzieje...
    • night_irbis Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 14:20
      Moja chodzi do żłobka od zeszłego marca - czyli już prawie rok. Pierwsze 3
      miesiące - tragedia: tydzień w żłobku, 2 tygodnie w domu. 2 rotawirusy, angina,
      megazelone gluty do pasa itd... Od czerwca nie była w żłobku - 2 (dwa) dni.
      Obydwa razy - jakaś niezidentyfikowana jednodniowa gorączka. Wg pediatry (i
      mnie) - najprawdopodobniej zęby.
      U nas z gorączką do żłobka nie przyjmują - jeżeli się zdarzy w ciągu dnia -
      telefon do rodzica z prośbą o natychmiastowe zabranie dziecka. Natomiast drobne
      katary i pokasływania są na porządku dziennym i nikt się tym nie przejmuje. Jak
      tylko u młodej pojawia się pierwsza przezroczysta kropla pod nosem - aplikuję
      homeopatie - i do żłobka. Zazwyczaj po 1-2 dniach jest po problemie.
      Wg mnie - dzieci z czasem się uodporniają. Z tym, że napewno jest to sprawa
      bardzo indywidualna. U niektórych trwa to parę miesięcy (jak u mojej), u
      niektórych dłużej.
      A pozatym - spacery codziennie niezależnie od pogody, nie chowanie pod kloszem
      (chodzimy do marketów i w inne miejsca użyteczności publicznej - jestem samotną
      matką i nie mam innego wyjścia), tran codziennie od jesieni - no i to by było na
      tyle.
    • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 15:09
      Młody poszedł w wieku 10 m-cy do żłobka. Co miesiąc antybiotyk, ostatnio przez
      pół grudnia..W styczniu szpital jelitówka...W lutym nie pójdzie do żłobka -
      przez 2 tygodnie siedział z prababcią i ciocią a teraz przez kolejne 2 będzie ze
      mną...Rozpoczniemy na nowo przygodę ze żłobkiem w marcu..Non stop inhalcje,
      singular. Zakatarzony i kaszlący ciągle (nie chodzi już mcc do żłobka, od połowy
      stycznia) - chyba całkiem układ odpornościowy mu siadł uncertain
      • kostruszka Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 16:25
        Na pocieszenie napiszę tylko, ze mój synek w zeszlym roku chorował masakrycznie
        (i to od razu z grubej rury - angina, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc,
        jelitówka i tak w kółko, oczywiscie antyki jeden za drugim), w tym roku chorował
        tylko RAZ na zapalenie gardła (obyło się bez antybiotyku).
        Ta seria choróbsk naprawdę mija z czasem.
    • paszczakowna1 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 13.02.10, 17:29
      Nie piszesz, w jakim wieku jest synek. Na moją wtedy dwulatkę rewelacyjnie
      podziałał zimowy pobyt w górach (tylko tydzień, a pomógł) i dłuższy pobyt (w
      sumie ponad miesiąc) nad morzem w lecie. Teraz w przedszkolu niemal nie choruje
      (1.5 tygodnia od września).
    • protozoa Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 15:32
      Leczony katar trwa tydzień a nieleczony 7 dni. Podobnie jest z większością
      infekcji wirusowych (!), ale nie bakteryjnych. W przypadku anginy ( najczęściej
      jest jednak na podłożu bakteryjnym) potrzebny jest antybiotyk. Są to standardy
      ogólnoświatowe, akademickie. Oczywiście zdarzają się osoby nawiedzone, które
      wpadają na rózne pomysły homeopatii czy przelewania jajek nad głową, ale na to
      nie ma rady. Kiedyś za głupotę cenę zapłaci pacjent.
      Jestem zdania, że chore dziecko nie powinno chodzić ani do żłobka ani do
      przedszkola ani do szkoły. I to z dwóch powodów - po pierwsze zaraża innych ( i
      stąd niekończące się infekcje zwłaszcza u przedszkolaków i żłobkowiczów) a po
      wtóre osłabiony organizm co chwila coś łapie ( tym bardziej, że jest otoczony
      przez innymi zainfekowanymi).
      Jestem przeciwna żłobkom. 99% dzieci choruje i nie jest to "ćwiczenie" układu
      immunologicznego tylko narażanie dziecka na kolejne infekcje. Musi się
      wychorować? Nie, nie musi. Moje dzieci - juz na studiach, chorowały stosunkowo
      mało. Jeden z synów raz w życiu brał antybiotyk ( właśnie w przypadku ropnej
      anginy złapanej w przedszkolu), drugi - nigdy.
      Być może dlatego, że karmiłam długo piersią, hartowałam, racjonalnie odżywiałam,
      dbałam o przebywanie na świeżym powietrzu, a przede wszystkim unikałam kontaktu
      dzieci z ludźmi chorymi. I nie "odchorowały swojego" ani w szkole ani póxniej.
      • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 16:25
        Anginy zwlaszcza te nabyte z przeziebienia, te u dzieci, zwlaszcza u
        przedszkolnych/zlobkowych sa wynikiem wirusow, przechodza najczesciej w ciagu
        5-7 dni, natomiast te leczone za kazdym razem antybiotykiem oslabiaja organizm i
        anginy nawracaja. Dlatego lepiej jest wstrzymac sie z podawaniem antybiotykow
        przy anginie, czasy sie zmieniaja i podejscie do leczenia tez. Co do
        zlobkow/przedszkoli moje dzieciaki nie chorowaly zbytnio ani nie choruja.
        Filozofia nie stykania sie z potencjalnymi bakteriami jest utopia, rownie dobrze
        mozna by nie wychodzic z domow.
        • protozoa Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 17:13
          A co to są "anginy nabyte z przeziębienia"? Jako zywo, a jestem lekarzem od
          ponad 20 lat o takich nie słyszałam. Ba, nie ma na ten temat nic w żadnym
          podręczniku pediatrii i interny. Więc może mamy do czynienia z jakims nowym
          podziałem?
          Pomiędzy nie włażeniem w siedlisko wirusów czy bakterii a niewychodzeniem z domu
          jest olbrzymia przepaść.
          Nie jestem zwolenniczką nadużywania antybiotyków, ale czasem trzeba.
          Niewłaściwie leczona angina może prowadzić do bardzo poważnych powikłań - choćby
          zapalenia wsierdzia.
          Wiem, że jest grupa nawiedzonych rodziców i walka z nimi jest trudna. Cóz
          najbardziej cierpia ich własne dzieci.
          • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 17:53
            Sa wirusy, ktore powoduja infekcje czyli tzw. przeziebienia (katar,
            kaszel)nastepnie atakuja gardlo oraz migdaly,powodujac anginy, ale nie dziwie
            sie ze nie slyszlas, po twoich postach dla mnie i nie tylko autorytetem
            medycznym nie jestes.
            Szkola tez jest siedliskiem bakterii, a jednak nie wielu odbywa edukacje domowa.
            Bywanie w sklepach, centrach handlowych, restauracjach, srodkach komunikacji
            itd. jest potencjalnym zagrozeniem dla kazdego a co dopiero dziecka, ktore nie
            spotkalo sie wczesniej z wirusami i bakteriami, nawet te nie grozne wywolaja
            powazne infekcje. Wiem, ze wiekszosc lekarzy i rodzicow w PL raczej nie ma
            pojecia o nowoczesnych metodach leczenia, niektorzy nawet nie potrafia odroznic
            ani zdiagnozowac poprawnie infekcji a co dopiero leczyc skutecznie, walka z nimi
            to jak z wiatrakami.
            • kropkacom Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 18:06
              Najma, to że się zaczęło od wirusów nie zmienia faktu że angina jest bakteryjna.
              • naumma Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 18:21
                www.lek.com.pl/wiedza/paciorkowce.php
                Proponuję poczytać. Z art. wynika, że prawdopodobieństwo, że nasze dzieci
                (zwłaszcza te poniżej 3 roku życia) faktycznie chorują na ANGINĘ jest baaardzo
                znikome. Oznacza to, że większość przepisywanych antybioli to działanie na
                szkodę dziecka. Nie wiem, dlaczego w naszym kraju nie ma świadomości, jak groźne
                są antybiotyki dla systemu immunologicznego.
            • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 19:32
              po twoich postach dla mnie i nie tylko autorytetem
              > medycznym nie jestes.

              O, a ty masz wyksztalcenie medyczne czy tak sobie z pozycji laika
              dyskutujesz?
              • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 20:00
                A ty?
                • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 20:10
                  Ja w odroznieniu od ciebie nie wypowiadam sie na temat kompetencji
                  lekarza- Protozoa.Dyskutujesz zawodowo czy czysto amatorsko?
                  • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 21:43
                    Cytat lola211 napisała:

                    > Ja w odroznieniu od ciebie nie wypowiadam sie na temat kompetencji
                    > lekarza- Protozoa.Dyskutujesz zawodowo czy czysto amatorsko?


                    A dlaczego nie?
                    Przeciez chyba zdajesz sobie sprawe ze sa lekarze i konowaly.
                    Abstra...c od Protozoa, chyba moge sie nie zgadzac z opinia lekarza
                    i watpic w jego swietne wyksztalcenie i umiejetnosci jesli wali
                    dziecku antybiotyki jak cukierki, radzi nie wychodzic na spacery
                    przy katarze i kaszelku, kaze trzymac dziecko w domu przy byle
                    przeziebieniu, zakazujacemu kapieli itd, itd, jesli moj wlasny
                    lekarz do ktorego mam zaufanie i ktory prowadzi moje dziecko od
                    urodzenia, i na codzien widze pozytywne efekty jego rad, wskazan i
                    zalecen mowi cos zupelnie przeciwnego niz ow lekarz konowal.
                    Sorry...czasy lekarzy bogow juz minely. Ludzie maja dostep do
                    wiedzy, innych sposobow leczenia, fachowej literatury i bynajmniej
                    nie mysle o forum i radach ciotek Marysiek.
                    I wiesz...te inne sposoby wrecz diametralnie odwrotne dopiero widac
                    z perspektywy stycznosci z innymi lekarzami, ksztalconymi nie tylko
                    w PL ale w Anglii, Niemczech, Francji, Australii. Widzisz ja wiem
                    gdzie moj lekarz studiowal, gdzie odbywal praktyki, jakie ma tytuly,
                    jakie specjalizacje i szkolenia przeszedl, moge sobie sprawdzic jego
                    sciezke kariery, jak czesto zmienial prace, gdzie pracowal itd. To
                    sa informacje ogolno dostepne, jego dyplomy wisza w poczekalni, jak
                    bede miec fantazje to posprawdzam kiedy ostatnie szkolenia
                    przeszedl, czy siedzi na tylku czy cos sie rozwija, moge sprawdzic
                    daty, jego checi rozwoju itd. To wszystko daje mi podstawe do ufania
                    w jego wiedze, umiejetnosci, a nie tylko w klapniecie: jestem lekarz
                    z 20 letnim stazem i wiem, bo wiem. I bynajmniej nie pisze tu o
                    Protozoa, bo czasem gada z sensem i zupelnie sie z nia zgadzam,
                    niemniej czasem bredzi i tyle
                  • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 16.02.10, 10:18
                    Lola211 - nie trzeba skonczyc studiow medycznych, zeby miec wiedze, bo jak ci
                    napisala hanalui dostep do publikacji, ksiazek itd. jest nieograniczony i kazdy
                    z tej wiedzy skorzystac moze i dobrze jesli to zrobi, bo lekarze rozne
                    ''szkoly'' konczyli. To, ze protoza na forum pisze, ze jest lekarzem z jakims
                    tam stazem i pochodzi z lekarskiej rodziny nie oznacza jeszcze, ze jej rady
                    musze brac jako wyrocznie, zwlaszcza, ze czytajac co niektore roznia sie
                    diametralnie od tych, ktore daja moi lekarze i sposobach leczenia jakie
                    stosuja, z protoza naprawde rzadko kiedy moge sie zgodzic. Moja kuzynka tez jest
                    lekarzem i to pediatra w Pl i tak sie sklada, ze bedac w odwiedzinach dostalam
                    od niej kilka ''rad-diagnoz'' , na szczescie majac atlernatywe na jej wiedze nie
                    wprowadzilam ich w zycie. Nie lecze wszystkich infekcji sama - jesli mam
                    watpliowsci lub dziecku sie pogarsza po 3-4 dniach udaje sie do lekarza, nawet
                    gdybym byla lekarzem to korzystalabym z opinii kolegow. Medycyna sie rozwija,
                    metody leczenia zmieniaja, w wielu krajach stosuje sie tylko medycyne oparta na
                    dowodach (EBM) co w praktyce oznacza, ze nie stosuje sie leczenia, jesli badania
                    w 100% nie dowiodly skutecznesci, stad zszokowanie wiekszosci matek Polek
                    mieszkajacych za granica i korzystajacych z tamtejszej sluzby zdrowia i
                    okrzykniecie tamtejszych lekarzy mianem debili, bo dziecko ma wysoka temp.
                    kaszel i katar a oni pic tylko kaza i paracetamol na obnizenie temp. dawac,
                    kaszlu nie lecza, z katarem na spacery zalecaja wychodzic itd. W PL juz coraz
                    wiecej lekarzy sklania sie do leczenia metodami ''zachodnimi'',tak mlodsze jak i
                    starsze pokolenie, ale musza raczej byc ostrozni i leczyc zgodnie z zasadami i
                    oczekiwaniami matek Polek, bo inaczej konowalem zostac latwo. Zapewniam cie
                    lola, ze informacje od tych kontrowersyjnych metodach mam tez od lekarzy w PL.
                    • kasia191273 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 16.02.10, 10:38
                      moja tesciowa jest pediatra/lekarzem rodzinnym, wiec teoretycznie
                      autorytetem

                      jest jednak- jak wielu polskich lekarzy- entuzjastka antybiotykow
                      oraz milionow lekow na byle przeziebienie

                      czuje sie zreszta swietnym lekarzem, bo matki- pacjentki wyrazaja
                      wobec niej swoja wdziecznosc, jako ze one rowniez zadaja
                      antybiotykow na kazde przeziebienie

                      wysyla nam za granice miliony lekow, ktore laduja potem
                      przeterminowane w kuble. Syropki na wszystko, spraye na wszystko,
                      probiotyki, prebiotyki

                      mialam jednak okazje dwa razy przekonac sie o jej metodach: kilka
                      dni po narodzinach dziecka wyslala nam masc sterydowa do smarowania
                      buzi, ktora mala miala zwyczajnie otarta po porodzie. Jak
                      przeczytalam ulotke, zmrozilo mnie, ze lekarz cos tak megasilnego
                      radzi zastosowac u noworodka

                      drugi raz byl latem, kiedy mala miala pol roku i bylismy w Polsce.
                      Goraczkowala po raz pierwszy w zyciu, troche bylam spanikowana
                      wtedy. Tesciowa bez zagladniecia w gardlo orzekla zapalenie gardla i
                      przepisala antybiotyk!!!!!!! Nie podalam, narazajac sie na
                      oskarzenia, jaka to nieodpowiedzialna jestem

                      od tamtej pory niestety nie ufam jej, ufam za to tubylczym metodom,
                      dzieki ktorym moje dziecko z infekcji wychodzi bez lekow
                    • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 17.02.10, 15:59
                      > Lola211 - nie trzeba skonczyc studiow medycznych, zeby miec wiedze

                      Tak, tak wiem- kazdy Polak zna sie najlepiej na medycynie i polityce.

                      Proponuje w ogole w takim razie nie korzystac z pomocy fachowców,
                      tylko oblozyc sie ksiazkami i leczyc samemu.Powodzenia.
                      • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 17.02.10, 21:10
                        Proponuje w ogole w takim razie nie korzystac z pomocy fachowców,
                        > tylko oblozyc sie ksiazkami i leczyc samemu.Powodzenia.


                        Znajac metody leczenia wielu lekarzy to wyszloby na dobre nie
                        jednemu, przynajmniej moglby skonfrontowac co nieco zamiast slepo
                        ufac.
                        • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 13:38
                          Alez nie ma sprawy- tylko co zrobicie jak przyjdzie np. skorzystac z
                          usług chirurga- udzielicie mu szczególowych wskazówek jak ma
                          operowac..
                          • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 13:50
                            Ale nie o interwencjach chirurga mowa tylko o infekcjach z rodzaju
                            przeziebieniowych.
                            • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 14:03
                              Nie-mowa jest o kompetencjach lekarzy.
                              Podwazacie tylko opinie pediatrów? A specjalisci- co z nimi?
                              Rozumiem, ze skoro wcale ponoc nie trzeba studiowac medycyny by miec
                              wiedze - smiało mozna podyskutowac na temat stosowanej terapii z
                              chirurgiem czy chocby nefrologiem?
                              • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 14:41
                                Pediatra to tez specjalista. Nie podwazamy opinii tylko dyskutujemy, to roznica.
                                Lekarze konsultuja i dyskutuja o objawach, diagnozach, sposobach leczenia miedzy
                                soba, a takze z pacjentami i nic w tym dziwnego nie ma. Jesli bede potrzebowala
                                zdobyc wiedze z zakresu chirurgii to sie doksztalce, zreszta rola lekarza jest
                                objasnienie pacjentowi metod leczenia obojetne jakigo problemu dotyczy, pacjent
                                ma prawo pytac lub dyskutowac jesli ma jakas wiedze dzieki temu moze uzyskac
                                potwierdzenie lub negacje swojej wiedzy. To cie dziwi? Wiedza medyczna i ni
                                etylko juz dawno przestala byc zarezerwowana dla wybrancow, jesli masz wole
                                mozesz sie sporo dowiedziec. Wszystko zalezy od ciebie.
                                • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 14:59
                                  Ale ty nie dyskutujesz, tylko autorytatywnie wypowiadasz sie na
                                  temat kompetencji lekarzy.

                                  Jesli bede potrzebowala
                                  > zdobyc wiedze z zakresu chirurgii to sie doksztalce

                                  Jak? Pare sekcji zwlok wykonasz czy operacji na zywym organiźmie?
                                  • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 20:34
                                    Dyskutuje z tymi, ktorzy tego chca, lekarze z ktorymi mam do
                                    czynienia sami nie sa autorytatywni i zarozumiali, nie zachowuja sie
                                    jakby byli wszystkowiedzacymi pol-bogami z wiedza tajemna, nie
                                    traktuja innych jak idiotow, zalezy im aby pacjent do dyskusji sie
                                    wlaczyl.
                                    Nie bede przeprowadzac operacji, ale dowiem sie o metodach
                                    przeprowadzania, wskazaniach, zagrozeniach i wieleu innych
                                    aspektach, a nie bede siedziec i kiwac glowa potakujaco mietoszac
                                    gruba koperte w drzacych dloniach czekajac z niecierpliwoscia
                                    chwili, w ktorej bede mogla ja wreczyc panu dochtorowi, ktory
                                    laskawie mi 5 min poswieci.
                                    • protozoa Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 12:37
                                      No to podyskutujmy. Zacznijmy od sprawy prostej, wyrostka robaczkowego.
                                      Od czego zaczniesz badając chorego?
                                      Jakie zlecisz badania dodatkowe?
                                      Jak przebiegać będzie rozpoznanie różnicowe?
                                      Co utwierdzi Cię w przekonaniu, ze jest to zapalenie wyrostka robaczkowego?
                                      Jak się zachowasz później?
                                      No i koniecznie - co zrobisz gdy pacjent znajdzie się na bloku?
                                      Stajesz nad pacjentem leżącym na stole operacyjnym i.......co dalej?
                                      Jeśli odpowiesz sensownie na postawione wyżej pytania - możemy dyskytowac, jesli
                                      nie jesteś po prostu maleńkim człowieczkiem, który chciał kiedyś bardzo być
                                      lekarzem ( i stąd medyczne zacięcie do dokształcania się), ale nie wyszlo. Nie
                                      starczyło wiedzy, zdolności, samozaparcia.
                                      A swojej koleżance - emigrantce powiedz, że o antybiotykach może pogadamy za
                                      kilka lat. Jedno z moich dzieci nie brało go od urodzenia - czyli prawie 20 lat,
                                      drugie pierwszy i ostatni raz brało jakies 17 lat temu.

                                      • najma78 Re: Protoza 19.02.10, 13:19
                                        1. Skad pewnosc, ze mialabym ochote z toba dyskutowac?
                                        2. Jesli stane przed problemem i bede miala czas i ochote to sie doksztalce.
                                        3. Skad przypuszczenie, ze kiedykolwiek mialam ochote zostac lekarzem?
                                        Odpowiem: nigdy nie chcialam. Wszystko co dotyczy zdrowia mojego i najblizszych
                                        jest bardzo wazne wiec z natury lubie wiedziec.
                                        4. Skoro pytasz o wyrostek: en.wikipedia.org
                                        /wiki/Appendix_%28anatomy%29
                                        en.wikipedia.org/wiki/Appendicectomy
                                        To tylko malenki procent tego co mozna sie dowiedziec, mam tez ksiazke ale
                                        musialabym zeskanowac odpowiednie informacje, ale moge to dla ciebie zrobic,
                                        kiedy bedziesz przeprowadzac zabieg?
                                        5.No i koniecznie - co zrobisz gdy pacjent znajdzie się na bloku?
                                        To co ty zrobilabys czyli zapytam czy ma odpowiednia ilosc pieniedzy.
                                        6. Mozesz srecyzowac o ktora kolezanke ci chodzi? Czemu nie powiesz jej sama?

                                        Protoza, jesli masz przerwe to idz do fryzjera (to twoj slaby punkt), napij sie
                                        koniaku i zrelaksuj, zebys wyrostka z trzustka nie pomylila.
                                        • protozoa Re: Protoza 19.02.10, 14:25
                                          Oj chciałaś, chciałaś byc lekarzem tylko nie wyszło. Widać to choćby z Twoich
                                          postów, w których na siłę usiłujesz udowodnić, że jesteś mądrzejsza od lekarzy,
                                          i "możesz się dokształcić". Możesz rzeczywiście coś tam przeczytać w wikipedii,
                                          ale już trudniej ze zrozumieniem. A trudniej, bo studia medyczne to nie tylko
                                          choroba-objaw-lecznie, ale także znajomość anatomii, fizjologii, patofizjologii,
                                          farmakologii i farmakokinetyki. A to juz trochę za trudne dla maluczkich.
                                          Wierzę, że asz uczoną księgę, która traktujesz jak Biblie i którą usiłujesz
                                          szpanować. Ot, mało szkodliwe zaistnienie na chwilę we własnych oczach.
                                          Ciekawa jestem skąd Twoje przekonanie, że biorę łapówki? No chyba z tego, że
                                          masz kolejne kompleksy.
                                          A fryzjera się nie martw - chodzę raz w tygodniu, mam bujne włosy i dobra fryzurę.
                                          Koniaku ani innego alkoholu w pracy nie pijam .
                                          A trzustki z wyrostkiem nie pomylę z anatomii miałam piątkę, operuję prawie 20
                                          lat. I wyrostki sporadycznie, zostawiam je młodszym.
                                          • hanalui Re: Protoza 19.02.10, 14:48
                                            Cytat protozoa napisała:
                                            > Możesz rzeczywiście coś tam przeczytać w wikipedii,
                                            > ale już trudniej ze zrozumieniem. A trudniej, bo studia medyczne
                                            to nie tylko
                                            > choroba-objaw-lecznie, ale także znajomość anatomii, fizjologii,
                                            patofizjologii
                                            > ,
                                            > farmakologii i farmakokinetyki. A to juz trochę za trudne dla
                                            maluczkich.


                                            I ci nie malutcy tez sa oszolomami, lecza metodami sprzed 50 lat,
                                            uwazaja ze bez naciecia krocza u pierwiastki porod sie nie uda,
                                            stosuja kladzenie sie na brzuchy ciezarnym by wyciskac dziecko, nie
                                            potrafia rozpoznac tradziku niemowlecego i wala na to sterydy,
                                            matkom karmiacym zalecaja zycie o ryzu na wodzie, operuja nie te
                                            nogi co trzeba, wycinaja nie te nerki co trzeba, zostawiaja
                                            narzedzia, chusty we wnetrznosciach podaja pavulon by pomoc zejsc z
                                            tego swiata, itd, itd.
                                            Problem ze zarowno wy lekarza jak i ksieza, Kosciol w PL
                                            chcielibyscie by lud byl ciemny i glupi, nie zadawal pytan, nie
                                            kwestionowal, przyjmowal wszystko za dogmat. Im ciemniejszy i
                                            glupszy tym latwiej sie nim kieruje, tym latwiej wcisnac mu glupote,
                                            tym prosciej bo bledu nie zauwazy.
                                            Przeoczyliscie ze swiat sie zmienil...zapeniam cie ze ani ksieza ani
                                            lekarze w innych krajach nie traktuje wiernego, pacjenta jak wroga,
                                            durnia gdzie ma byc tak bo tak i bez dyskusji, a jak sie nie podoba
                                            to spi...aj. Przykre to niestety

                                          • najma78 Re: Protoza 19.02.10, 16:37
                                            smile widzisz, gdyby moi rodzice i osoby, ktore mnie znaja od dziecka zostali
                                            zapytani kim chcialam zostac, odpowiedzieliby ci, ale dodali by kim nie chcialam
                                            czyli lekarzem, pielegniarka i kucharka (a gotowanie to obecnie moja pasja)choc
                                            zostania lekarzem nadal nie bralabym pod uwage zakladajac ze mam 15 lat i
                                            wybieram liceum.
                                            Kiedy pierwszy raz przeczytalam twoje posty zdaje sie w watku o szczepieniach
                                            stwierdzilam, ze w koncu ktos madrze pisze, pozniej zdaje sie byly podobne
                                            tematy oraz watek o stetoskopie do badania dziecka - tez przyznalam ci racje
                                            choc nie pamietam czy komentowalam, bo widzisz nawet ja taka oswiecona medycznie
                                            nie uwazam ze to dobry pomysl, tak jak podawanie wielu lekow czesto antybiotykow
                                            z wlasnej inicjatywy. Na temat szczepien tez sporo przeczytalam, ale szala
                                            przechylila sie na zwolennikow szczepien.
                                            Niestety przeczytalam tez sporo naprawde koszmarnych w tresci postow i to
                                            zmienilo twoj wizerunek w moim odczuciu. Twierdzisz, ze jestes lekarzem, ok. ja
                                            ci wierze, ale niestety z wielu twoich komentarzy nic oprocz suchych kilku zdan
                                            nie wnoszacych niczego konkretnego do do dyskusji nie wynika. Irytacje wywoluje
                                            u ciebie tak jak i w wielu osobach podobnych do super mikuni jakakolwiek nawet
                                            proba porownania metod leczenia w PL i na zachodzie. Chocby sprawa
                                            angin:en.wikipedia.org/wiki/Tonsillitis, linki do podobnych tekstow w j.
                                            polskim wkleily dwie osoby, tam jest zdanie, ze wiele angin wywolywanych jest
                                            wlasnie przez wirusy, wiem od kilku lekarzy, ze objawy w postaci bialych plamek
                                            to czasem moga byc ropnie zimne, sa one bardzo podobne i moga wystepowac nawet
                                            przy banalnej infekcji gardla, a nie wymagaja leczenia antybiotykami. Jak wiele
                                            infekcji nie tylko migdalkow jest zle zdiagnozowana, jak wiele dzieci dostaje
                                            antybiotyki na slepo, bo jesli matka w zebach nie przyniesie gotowego wyniku CRP
                                            za ktory musiala zaplacic to lekarz nie rozpozna prawidlowo? Co to sa
                                            antybiotyki to wiemy, anti biotikos czyli przeciwzyciowy, tlucze bakterie tyle
                                            ze te dobre tez. Oczywiscie w anginach czy infekcjach bakteryjnych stosuje sie
                                            antybiotyki tyle, ze najpierw lekarz musi byc w 100% pewny, ze to bakteria.
                                            Niektorzy lekarze sklaniaja sie do leczenia bakteryjnych angin przy pomocy
                                            antybiotykow bakteriostatycznych po to aby pomogly w zaprzestaniu namnazania sie
                                            bakterii a reszte otganizm zrobi sam. Przy zwyklych nawet infekcjach gardla
                                            lekarze przepisuja bactrim - obecnie zarezerwowany do leczenia infekcji ukladu
                                            moczowego, w wielu krajach bez licencji dla dzieci, proste przeziebienia
                                            wywolywane sa najczesciej wirusami, ale eurespal i zyrtek prawie zawsze sa w
                                            zestawie - tyle ze eurespal tez kolejny lek cud ze skutami ubocznymi
                                            przewazajacymi nad ewentualnymi korzysciami, zertek to lek przeciwalergiczny,
                                            stosowany przy przeziebieniach jest pomylka. Protoza jakie zdanie masz na ten
                                            temat? Czemu lekarze w PL stosuja leczenie, ktore juz dawno zostalo zaniechane w
                                            innych krajach? Czesto w swoich komentarzach ograniczasz sie do wypowiedzi, ze
                                            twoi dorosli synowie przez 20 lat nie dostali antybiotyku. Super, ja pierwszy
                                            dostalam w wieku 22 lat tyle ze ja jak i twoje dzieci nie chodzilam do zlobka i
                                            przedszkola, a ty wlasnie radzisz rodzicom to samo, piszac ze wynajelas
                                            emerytowana pielegniarke za bardzo dobre pieniedza, a wyobrazasz sobie ze wiele
                                            osob nie stac na wynejecie kobiety z sasiedztwa do opieki, wiele osob nie chce
                                            bo boi sie braku profesjonalizmu, inne osoby nie angazuja babc bo zdaja sobie
                                            sprawe, ze to nie ich obowiazek. Doradz cos mamom w sytuacji gdy ich dzieci
                                            choruja na powazne infekcje typu zapalenia oskrzeli, pluc, uszu itp. a w ciagu
                                            kilku tygodni ich dzici wypijaja z 3-4 antybiotyki, butelke eurespalu, zyrtec i
                                            bactrim. Tylko nie radz ze zamiast pojsc do fryzjera maja zrobic CRP albo isc na
                                            prywatna wizyte, przeciez ci lekarze czesto lecza w panstwowych przychodniach
                                            wiec co inaczej lecza za pieniadze? Moi lekarze juz mi wytlumaczyli co robi
                                            antybiotyk w organizmie, a co dopiero podany gdy infekcja jest wirusowa,
                                            oslabienie, wyjalowienie (probiotyk podawany w trakcie kuracji nic nie da - to
                                            tez warto wyprostowac) do tego inne leki pomocniecze i naturalny mechanizm
                                            odpornosciowy glupieje, a to mozliwosc nastepnej infekcji i nastepnej, kolo sie
                                            zamyka i nie ma wysjcia. Objawy przeziebien w postaci kaszlu i kataru tez nie
                                            musza byc leczone, bo one maja okreslone zadanie, katar w ktorym pracuja
                                            bakterie z organizmu walczac z wirusami, krazy i oczyszcza, czasto kolor zielony
                                            lub zolty to obumarle po walce bakterie i wirusy, jesli do tego nie ma
                                            temperatury to prawie pewne ze nie nadkazony bakteryjnie, kaszel pomaga wydalic
                                            wydzieline z glebszych partii drog oddechowych. Stosowanie lekow zasuszajacych
                                            powoduje rozwoj choroby i przenoszenie sie w inne miejsca, natomist para wodna z
                                            dodatkiem np. tymianku przynosi lepsze efekty przy kaszlu niz syropy zawierajace
                                            chemie i cukier, ktory z kolei zageszcza wydzieline. Protoza - moze zwroc uwage
                                            na powiklania po antybiotykach i innej chemii stosowanej na slepo. Tak nie
                                            leczenie jak i zle leczenie daje powiklania. Medal ma dwie strony. Podziel sie
                                            swoja wiedza medyczna na forum, a nie pisz tylko o kasie lub o zlobkach
                                            gdziekolwiek o ktorych wiesz nie wiele lub prawie nic.
                                            • super-mikunia Re: Protoza 19.02.10, 17:01
                                              rytacje wywoluje
                                              > u ciebie tak jak i w wielu osobach podobnych do super mikuni jakakolwiek nawet
                                              > proba porownania metod leczenia w PL i na zachodzie


                                              A to ja z Tobą dyskutowałam na temat metod leczenia bo coś chyba mi umknęło...
                                              wink Włączyłam się głównie do dyskusji za sprawą tych o to Twoich wypowiedzi:

                                              Moj syn ma 2.5 roku i jest w grupie 2-3 latkow a nadal jest
                                              przytulany, calowany i siedzi na kolanach u opiekunki ile sobie zyczy, spi
                                              kiedy chce,a nie lezakuje bo tak i koniec, je kiedy chce, jesli spi w czasie
                                              posilku to odgrzewaja kiedy sie obudzi, napoje dzieci dostaja kiedy chca, maja
                                              kubeczki i bidony ze zdjeciami i imionami wiec nie ma pomylek...itd



                                              Co do zlobkow to jakie ty masz doswiadczenie w
                                              tym temacie, ze wiesz jak jest, znajac z opowiesci tylko te rodem z komuny i
                                              terazniejsze panstwowe nie lepsze zreszta, to zgadzam sie tam nie ma co liczyc
                                              na fachowa opieke nad dzieckiem zdrowym, wszak jak jedna lub dwie opiekunki
                                              maga sie zajac 25-30 dzieci, nawet jesli polowa z nich spi? W Pl to oczywiscie
                                              nauczycielkom ani opiekunkom lekow podawac nie wolno a



                                              włączyłam się bo jakieś tam doświadczenie mam i nie zgadzałam się z Twoimi
                                              obserwacjami jakoby to dzisiejsze polskie żłobki wyglądały tak jak za
                                              komuny...piszesz o angielskich żłobkach i polskich jak o sacrum i profanum...dla
                                              mnie bzdura kompletna, ale wątpię, że zakłóciłam Twoją infantylną wizję świata...
                                              • najma78 Re: Protoza 19.02.10, 17:29
                                                Zle to ujelam, chodzilo mi o ton wypowiedzi pewnych osob jak np. twoich na
                                                jakiekolwiek proby porownania z systemem na zachodzie na roznych plaszczyznach,
                                                odnosnie watku dyskusyjnego z protoza - podejscia do leczenia.
                                                • super-mikunia Re: Protoza 19.02.10, 17:32
                                                  może sposób w jaki to robisz chwilami nie zachęca do słuchania/czytania wink
                                                  • najma78 Re: Protoza 19.02.10, 18:08
                                                    Chodzi o spsob ujecia niektorych spostrzezen, opinii, mysli? Byc moze, ale
                                                    wyjatkiem nie jestem, z natury jestem choleryczka wiec i reaguje dosc wybuchowo.
                                                    Postaram sie to jednak zmienic na lepsze.
                                    • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 12:54
                                      > Nie bede przeprowadzac operacji, ale dowiem sie o metodach
                                      > przeprowadzania, wskazaniach, zagrozeniach i wieleu innych
                                      > aspektach, a nie bede siedziec i kiwac glowa potakujaco mietoszac
                                      > gruba koperte w drzacych dloniach czekajac z niecierpliwoscia
                                      > chwili, w ktorej bede mogla ja wreczyc panu dochtorowi, ktory
                                      > laskawie mi 5 min poswieci.


                                      Ty masz jakies bledne w ogole pojecie o podejsciu pacjenta do
                                      lekarzy.Sadzisz, ze jestes wyjatkowa, bo nie przymujesz za pewnik
                                      wszystkiego, co zalecaja.Tak postepuje masa pacjentów.Rozmawiaja,
                                      pytaja, upewniaja sie, chca wiedziec co jak i dlaczego.To norma
                                      .
                                      Kwestia jest tylko taka, czy przyjmie sie argumentacja lekarza czy
                                      bedzie sie zaperzać i robic po swojemu, uwazajac ze jako laik wie
                                      sie lepiej.
                                      • najma78 Re:lola 19.02.10, 13:02
                                        Ty masz jakies bledne w ogole pojecie o podejsciu pacjenta do
                                        lekarzy

                                        Ja mam jak najbardziej prawidlowe podejscie. Lekarze, z ktorymi mam stycznosc
                                        staraja sie jak najbardziej klarownie przedstawic co co dolega i jakie
                                        mozliwosci leczenia zamierzaja zastosowac.

                                        Kwestia jest tylko taka, czy przyjmie sie argumentacja lekarza czy
                                        > bedzie sie zaperzać i robic po swojemu, uwazajac ze jako laik wie
                                        > sie lepiej.

                                        Kwestia jest tez taka czy przyjmie sie za pewnik diagnoze lekarza i bedzie sie
                                        bralo serie antybiotykow, lekow antylaregicznych choc poprawy nie widac, a
                                        infekcje sie mnoza. Wlasnie dialbel tkwi w szczegolach.
                                        • lola211 Re:lola 19.02.10, 14:38
                                          Ja mam jak najbardziej prawidlowe podejscie. Lekarze, z ktorymi mam
                                          stycznosc
                                          > staraja sie jak najbardziej klarownie przedstawic co co dolega i
                                          jakie
                                          > mozliwosci leczenia zamierzaja zastosowac.

                                          O, to tak jak ja.Jak to mozliwe- w polskiej słuzbie zdrowia?

                                          czy przyjmie sie za pewnik diagnoze lekarza i bedzie sie
                                          > bralo serie antybiotykow, lekow antylaregicznych choc poprawy nie
                                          widac, a
                                          > infekcje sie mnoza. Wlasnie dialbel tkwi w szczegolach.

                                          Jesli dziecko jest chorowite to jak sama sie przekonalam, jest
                                          kierowane na rozne badania.Nie strzela sie na oslep tylko stara
                                          ustalic przyczyne.
                                          Dzieci przyjmowane u tego samego lekarza moga chorowac bardzo malo i
                                          bardzo duzo.To kwestia organizmu.A przeciez powinny w takim razie
                                          zapadac wszystkie na ciagle infekcje , bo sa ponoc bombardowane w
                                          nadmiarze antybiotykami.
                                          • hanalui Re:lola 19.02.10, 15:14
                                            Cytat lola211 napisała:
                                            > Jesli dziecko jest chorowite to jak sama sie przekonalam, jest
                                            > kierowane na rozne badania.Nie strzela sie na oslep tylko stara
                                            > ustalic przyczyne.


                                            I dlatego z pewnoscia mikuni dziecko 4 miesiac z rzedu bierze
                                            antybiotyk big_grin a poprawy ani widu ani slychu uncertain

                                            Cytat> Dzieci przyjmowane u tego samego lekarza moga chorowac
                                            bardzo malo i
                                            > bardzo duzo.To kwestia organizmu.


                                            No tak niestety wychodzi jak sie wszystkim pacjentom zapisuje to
                                            samo bo akurat tego leku przedstawiciel sposoruje wycieczke big_grin
                                            Leczenie to proces indywidualny dostosowany do danej osoby, nie
                                            tylko i wylacznie do jednostki chorobowej.
                                            Niektorym w wyleczeniu bardzo pomaga zmiana lekarza big_grin w pierszej
                                            kolejnosci
                                            • super-mikunia Re:lola 19.02.10, 16:08
                                              I dlatego z pewnoscia mikuni dziecko 4 miesiac z rzedu bierze
                                              > antybiotyk big_grin a poprawy ani widu ani slychu uncertain


                                              Już nie bierze, ale owszem brał, jak już napisałam, pod koniec września,
                                              października, chyba w listopadzie, no i w grudniu, bo miał bakteryjne zapalenie
                                              oskrzeli i anginę, a teraz siedzi ze mną w domu bo mamy FERIE - a nie dlatego,
                                              że jest chory - w lutym, prze feriami, nie poszedł do żłobka bo był osłabiony po
                                              jelitówce, której nie leczyliśmy antybiotykiem...

                                              Niestety znamieniem naszych czasów stają się tacy ludzie, jak Ty, wpiszą sobie w
                                              google i już wszystko wiedzą... Kiedyś nieliczni fatygowali się do bibliotek po
                                              książkę medyczną, a teraz niestety, każdy matoł ma neta w domu i już uważa, ze
                                              wszystko wie..

                                              Wątpię, że lepsza odporność Twojego dziecka, jest spowodowana jedynie Twoją
                                              mądrąścia i zaradnością, raczej sprzyjającymi warunkami biologicznymi czyli
                                              zwykłym głupim szczęściem.
                                      • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 13:32
                                        Cytat lola211 napisała:
                                        > Kwestia jest tylko taka, czy przyjmie sie argumentacja lekarza czy
                                        > bedzie sie zaperzać i robic po swojemu, uwazajac ze jako laik wie
                                        > sie lepiej.


                                        Co to znaczy przyjmowac argumentacje lekarza? Jakiego lekarza? Co
                                        jesli sie konsultuje z jednym lekarzem, omawiam, dyskutuje i z
                                        drugim to samo a ich opinie sa rozbiezne, metody leczenia inne i
                                        leki inne? Co jesli jeden zaleca to a inny tamto?
                                        • lola211 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 14:25
                                          Idziesz do trzeciego.
                          • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 13:51
                            coś Ty przecież one nie znają na tyle języka, dlatego zachwalają naturalne
                            metody leczenia bo nie potrafią pójść do lekarza i powiedzieć co jest nie tak tongue_out
                            • hanalui Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 16:00
                              Cytat uper-mikunia napisała:

                              > coś Ty przecież one nie znają na tyle języka, dlatego zachwalają
                              naturalne
                              > metody leczenia bo nie potrafią pójść do lekarza i powiedzieć co
                              jest nie tak :
                              > P


                              Akurat "antybiotyk" w obydwu jezykach jest tak samo tongue_out
                              Poza tym przeciez twierdzisz ze bez jezyka mozna sobie doskonale
                              poradzic tongue_out
                              • super-mikunia Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 18.02.10, 16:42
                                No tak a u lekarza pokazać na migi co dziecku dolega heh też można smile
          • q_fla Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 18:52
            > A co to są "anginy nabyte z przeziębienia"? Jako zywo, a jestem
            lekarzem od
            > ponad 20 lat o takich nie słyszałam. Ba, nie ma na ten temat nic w
            żadnym
            > podręczniku pediatrii i interny. Więc może mamy do czynienia z
            jakims nowym
            > podziałem?

            www.pfm.pl/u235/navi/199226
            Kiedyś pisała, że uczyła się u najlepszych... big_grinbig_grinbig_grin
            • alyeska Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 14.02.10, 19:04
              Do autorki watku,
              wypisac dziecko ze zlobka i szukac niani ( albo najpierw niania
              potem wypisanie). Te kwoty, ktore wydajecie na lekarza, lekarstwa
              pokryja wam roznice w oplatach za nianie i zlobek. Ty bedziesz
              spokojniejsza i Twoj maz tez.
              Nie ma sensu meczyc dziecka, nic absolutnie mu nie pomoga przebyte
              choroby na uodpornienie. Wrecz przeciwnie ilosc medykamentow oslabi
              jego system odpornosciowy. W rezultacie trzymanie dziecka w zlobku
              bedzie kosztowniejsze niz opieka w domu.
              Moje dzieci do 3 roku zycia byly z niania/ ze mna w domu. Potem
              poszly do przedszkola, choruja 2x na rok. Antybiotyk mial tylko
              starszy syn raz ( wlasnie na angine). Mieszkam za granica i
              nieodmiennie przeraza mnie w Polsce dowolne szafowanie
              antybiotykami.

              • mariiolka2 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 17.02.10, 14:47
                no faktycznie z antybiotykami w Polsce jest dramat. czasem wydaje mi się, że
                lekarze zupełnie bezrefleksyjnie wypisują antybiotyk, jakby nie zdawali sobie
                sprawy z tego, jak to wpływa na zdrowie i odporność zwłaszcza dzieci. przecież
                są sposoby na to, żeby nie wypisywać antybiotyków w ciemno. np. testy Quickvue
                Strepto A, trwają 5 minut a dają pewność że nie leczysz wirusa bakterią. po za
                tym lekarze powinni dokładniej badać, a nie wchodzi pacjent, lekarz rzuca oko i
                chwyta za bloczek do recept…
    • marta.tp Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 10:45
      Wcale mi nie jest lepiej, jak poczytałam, że Wasze dzieci też
      chorują....ale przynajmniej widzę, że z moim synkiem wszystko w
      porządku.Staram się wzmacniać Jego organizm, łykamy tran, i ciągle
      jest karmiony piersią (ma 20 m-cy). Wczoraj babcia przyjechała z
      odsieczą więc troszkę się wzmocni przez tydzień, w dzień jest ok ale
      raz dziennie wymiotuje...to chyba przez katar. Najbardziej irytujący
      jest fakt, że jak idziemy do większości lekarzy to wypisują tony
      leków, syropków, maści...na początku człowiek się nabiera ale teraz
      to sposoby babcine (kamfora, syrop z cebuli)są bardziej skuteczne
      niż ta chemia.Katar mu się odkleił od nosa dopiero po 4 m-cach
      chodzenia do żłobka i jest coraz lepiej.
    • marta.tp Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 10:46
      no i się doigraliśmy z tymi zwolnieniami...męża zdegradowali w
      pracy, bo na zwolnienia chodzi....wrrr!
    • alabama8 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 11:07
      2000 za nianię? Niani się nie szuka po portalach internetowych. Tam
      ogłaszają się osoby, które z nianiowania chcą życ. Niani szuka się w
      najbliższej okolicy - wywieszając ogłoszenia na warzywniaku lub na
      klatkach schodowych w okolicznych blokach, na kościelnej tablicy
      ogłoszeń itp. Wtedy możesz znaleźc Panią która chce dorobic do renty
      lub emerytury i suma 800-1000 zł miesięcznie ją zadowoli.
      Trzeba popytac Pań spacerujących z psami, gospodarzy budynków.
      No chyba że szukasz profesjonalnej bony która nauczy 2 języków, da
      lekcje gry na pianinie czy nauczy czytac.
    • scarlett.o-hara Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 15.02.10, 11:16
      Nasza córka (obecnie 21 mcy) chodzi do żłobka od września ub. roku. Właściwie to
      było więcej siedzenia w domu niż w żłobku, trzy dni pochodziła, zaraz katar i
      kaszel, nieraz zapalenie oskrzeli. Było tak kilka razy, aż lekarka na nas
      krzyczała czy dziecko chcemy w jakąś sepsę wpędzić. Ale córka nie miała prawie
      wcale odporności i dlatego tak było. Siedziała wcześniej z teściami w domu, więc
      skąd miała ją mieć, jak nie miała styczności z innymi ludźmi. Owszem, czasem
      zdarzyło się jej zachorować, ale to było wtedy jak my byliśmy chorzy i p prostu
      ją niechcąco zawsze zarażaliśmy. Teraz była w domu przez 2 miesiące, bo miała
      złamaną nogę, a wcześniej było Boże Narodzenie, więc mieliśmy ją z kim zostawić.
      Raz udało jej się pochodzić 2 tygodnie bez przerwy - miała co prawda katar, ale
      inne dzieciaki też chodzą z katarem. jeśli ten katar nie przekształca się dalej
      w chorobę, to nie ma problemu.
      Dziś poszła pierwszy dzień do żłobka po tak długiej przerwie. Dostaje tran od
      ok. 2-3 miesięcy, jogurty, mleko z probiotykiem. Ostatnie jej przeziębienie
      udało się całkowicie przejść bez antybiotyku, więc myślę, że organizm zaczął
      sobie radzić sam. Pediatra powiedziała, że może jeszcze ze 2-3 przeziębienia i
      powinno być już dobrze. Ciekawa jestem ile teraz pochodzi do żłobka bez choroby.
      Myślę, że będzie już tylko lepiej. W maju kończy 2 lata i zamierzam zaczepić ją
      na pneumokoki. Na spacery chodzić teraz będzie po żłobku, bo już jest widno po
      16. Zawsze to coś, lepiej niż wcale. Im będzie starsza, tym organizm lepiej
      sobie poradzi i w przedszkolu nie powinno być aż takich kłopotów. Koleżanki syn
      w żłobku prawie wcale nie chorował, teraz w przedszkolu jest tak samo, więc
      widać to jest różnie z dziećmi.
      Pozdrawiam.
    • kamyczek_0 Re: kaszel :/ pomocy 18.02.10, 09:59
      Dzieciak kaszle calutką noc. Podaję Acodin w syropie i Diphergan, inhalacje
      (oczywiście nie przed snem) żeby w ogóle mogła zasnąć uncertain Oskrzela czyste, kataru
      brak.
      Chodzi do przedszkola. Dwa tygodnie w przedszkolu, dwa w domu uncertain Wyboru nie mam.
      Macie jakieś sprawdzone sposoby na ten cholerny kaszel?
      Ostatnim razem pediatra kazał w końcu podać antybiotyk, którego ni podałam.
      Miałam wątpliwości. Zrobiłam CRP i okazało się, że to infekcja wirusowa. To nie
      zmienia faktu, że ten cholerny kaszel ją i mnie dobija uncertain
      • najma78 Re: kaszel :/ pomocy 18.02.10, 10:07
        Obniz temperature, nawilz powietrze w pokoju, uloz dziecko wyzej glowe. Nie wiem
        czy Acodin i Diphergan mozna podawac razem, moze zdecyduj sie na jeden, moze
        acodin skoro kaszel nie pozwala zasnac, zapytaj lekarza. Dziecko zostawilabym w
        domu na jakis czas, mozesz robic inhalacje z pary wodnej lub z dodatkiem olejku
        z tymianku dziala wyksztusnie.
        • najma78 Re: kaszel :/ pomocy 18.02.10, 10:10
          Inhalacje wyksztusne w ciagu dnia oczywiscie, na noc acodin.
          • kamyczek_0 Re: najma 18.02.10, 10:21
            Inhalacje tylko w dzień smile Temperatury nie ma. Jest tylko kaszel, który mija po
            3 tyg. po to żeby znowu powrócić po następnych 2-3 (czas w przedszkolu) uncertain
            Każda infekcja ma taki sam schemat, chociaż ostatnio miała gorączkę 2-3 potem
            nic i znowu 2-3 dni. Lekarz kazał podać antybiotyk, ale tego nie zrobiłam dopóki
            nie wyjaśniła się sytuacja jaka to infekcja.
            Antybiotyk podaję po zrobieniu badań. W tym wypadku CRP, w bólu gardła w
            wątpliwościach wymaz. Oczywiście sama na własny koszt.
            • kamyczek_0 Re: najma 18.02.10, 10:27
              Komentarz pediatry:" podajemy antybiotyk, bo ostatnio wirusowe infekcje
              przechodzą w bakteryjne zapalenie oskrzeli. A skoro gorączka na przemian jest i
              nie ma to lepiej podać pomimo tego,że oskrzela czyste". Na wynik CRP czeka się
              max 2 godz. Smutne jest to, że rodzice sami muszą robić takie badania.
              • najma78 Re: najma 18.02.10, 14:46
                Smutne. Moga zaistniec okolicznosci, ze przytrafi sie infecja bakteryjna, wtedy
                wystepuje tez podwyzszona temperatura, jednak antybiotyk stosuje sie gdy
                zachodzi koniecznosc a nie ''lepiej podac''przy czystych oskrzelach. Moze lepiej
                zrobic to CRP, zeby nie ladowoac antybiotyku bez potrzeby.
    • mondovi Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 17:40
      a ja mam spaczony pogląd trochę, przyznaję, ale... mój syn chorował bardzo, jego
      rekordem było 5 dni w przedszkolu, zwykle, po 3-4 dniach się rozkładał. zupełnie
      przypadkiem okazało się, że choruje na mononukleozę, która bardzo upośledza
      odporność. przetrzymałam dziecko 5 tygodni w domu, miał podawane leki
      antywirusowe, po kuracji chodzi dwa miesiące do przedszkola i nie złapał kataru
      nawet. więc, mimo tego, że mam myślenie mocno ukierunkowane w tym przypadku, to
      może być przyczyna "chorowitości" u dziecka.
      • najma78 Re: Żłobkowe mamy....dajecie radę z chorobami ? 19.02.10, 18:12
        Pewnie, ze moze. Wazne aby szybko i prawidlowo byla zdiagnozowana, ty juz wiesz
        sporo o tej chorobie wiec sie z innymi podzielic mozesz spostrzezeniami. Na
        szczescie nie jest czesta, ale warto co nieco wiedziec o niej.
Pełna wersja