Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniwersyt

15.02.10, 15:23
Co myślicie o czerwcowej maturze?
Mnie się ten pomysł bardzo podoba - wypuszczamy ze szkoły wszystkich uczniów
klas niematuralnych w normalnym terminie, w ostatni tydzień czerwca i pierwszy
tydzień lipca robimy matury, pierwszy i drugi tydzień lipca to sprawdzanie
przez egzaminatorów - gdyby nie musieli siedzieć tylko w weekendy, w tydzień
spokojnie by się zwinęli, myślę, że gdzieś do 15-20 lipca dałoby się
wydrukować świadectwa, raptem 20 dni później niż w przypadku matury majowej.
Dodatkowy plus to dwa miesiące więcej na powtórki dla maturzystów, gdzieś tak
do maja mogliby jeszcze chodzić do szkoły i jeszcze mieliby miesiąc na
powtórki w domu.
Jedyny minus pogoda, ale wcale nie wiem, czy przeciętny koniec czerwca jest
dużo gorętszy od przeciętnego początku maja.

Ja wiem, że to utrudnia rekrutację na wyższe uczelnie. Ale może niegłupie
byłoby, gdyby polskie uczelnie przeszły na system brytyjski, gdzie uczelnia
ustala swój próg wymagań i każdego, kto go przekroczy, przyjmuje na zasadzie
kto pierwszy ten lepszy, rezerwując miejsca w momencie przyniesienia papierów
jeszcze przed ichniejszymi A-levels i najwyżej skreślając z listy, jeśli nie
da rady przekroczyć progu. Dużo prostszy system niż u nas, gdzie jesteśmy
opętani wizją sprawiedliwości absolutnej i pracowicie zliczamy punkty.
    • kawad Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:08
      Przyczepię się do jednego - w tydzien nie da się sprawdzić matur
      chociażby dlatego, że pisane są w óżnych terminach (bodjże w ciądu
      10 dni). Poza tym zanim egzaminatorzy zaczną sprawdzać matury pewną
      ilość matur sprawdzają spece żeby ustalić szczególpwe klucze i
      instrukcje. Egzaminatorzy zaczynają sprawdzać najwcześniej po
      tygodniu od napisania matur. Czyli zaladając że jakiś przedmiot
      będzie pisany 25 czerwca koło 1 - 3 lipca zacznie być sprawdzany to
      dopiero koło 10 lipca będą sprawdzone matury. Wyniki muszą dotrzeć
      do OKE, tam być przetrawione, trzeba wydrukować świadectwa itp, itd.
      Długo to potrwa, wg mnie trwałoby to najkrócej do końca lipca.
      Obecnie matury zaczynają się na początku maja a wynili podają 30
      czerwca czyli po 2 miesiącach. Więc raczej należy się spodziewać że
      wyniki byłyby pod koniec sierpnia.
    • marzeka1 Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:11
      "w ostatni tydzień czerwca i pierwszy
      tydzień lipca robimy matury, pierwszy i drugi tydzień lipca to sprawdzanie
      przez egzaminatorów "- NIEWYKONALNE, bo pierwszy weekend po pisaniu matur szkolą
      się weryfikatorzy i szefowie komisji + dopracowywanie tzw. modeli, do
      sprawdzania egzaminatorzy siadają 2 tygodnie po pisaniu, sprawdzają 2 weekendy
      (czasem sprawdza się też w tygodniu).
      • verdana Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:20
        W ten sposób rekrutacja na wyższe uczelnie odbywała by sie w
        sierpniu i wrzesniu. Oznacza to, zę dziekanaty i część kadry nie
        miałaby mozliwości wzięcia urlopu NIGDY. To może oznaczać brak
        chetnych do pracy w dziekanatach, czyli totalna klęskę.
        W dodatku maturzysci nie mają wakacji. W lipcu matury i nerwy - w
        sierpniu skladanie papierów, ew. czekanie na to, czy zwolni sie
        miejsce z list rezerwowych. Już teraz koniec rekrutacji i ostateczne
        listy czasem sa pod koniec sierpnia. A część uczelni zaczyna już w
        połowie wrzesnia.
        • dlania Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:33
          No tez sie zastanawiam, gdzie kadra biorąca udział w rekrutacji i pracownicy
          administracyjni mogliby wziąc urlop - w czerwcu nie, bo sesja, pod koniec lipca
          i w sierpniu już trzeba przyjmowac kandydatów i przeprowadzic rekrutację. A we
          wrzesniu sesja poprawkowa i - przynajmniej do tej pory - druga tura rekrutacji
          dla tych, coś sie nie dostali gdzie indziej. Przy czym te dwie rekrutacje -
          zasadnicza i dodatkowa - zazębiałyby sie właściwie i byłby chaos.
      • asia_i_p Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:42
        Szkolą się w weekend, bo w tygodniu pracują w szkołach - w tym systemie mogliby
        się szkolić dwa dni po maturze. Dlatego też egzaminatorzy siadają w dwa tygodnie
        po pisaniu.
        Ostatnio przeszkolenie weryfikatorów i dopracowanie modeli zajęło dwa weekendy -
        czyli cztery dni. Nasze sprawdzanie - piątek + jeden weekend + sobotę. To jest w
        sumie osiem dni roboczych. Plus jakieś dwa dni na logistykę (w sumie
        niepotrzebnie doliczam, bo matury mogą być wożone w trakcie szkolenia
        weryfikatorów, ale niech tam). Czyli sprawdzenie każdego dużego egzaminu zajmuje
        maksymalnie dwa tygodnie od jego napisanie, jeśli się go "opracowuje" w tydzień
        roboczy, a nie w weekendy.
        Im później pisany egzamin, tym szybciej sprawdzany, bo mniej osób go pisze.
    • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:21
      Nie podoba mi się ten pomysł przeciągnięcia w czasie. Co do strony czysto
      technicznej (sprawdzanie matur i jak to się odbywa) nie mnie się wypowiadać, bo
      nie mam o tym zielonego pojęcia. Jednak jako matka studentki która nie jest z
      miasta uniwersyteckiego, widzę tu inne, bardziej przyziemne przeszkody jak czas
      na znalezienie zakwaterowania, czas na pozbieranie papierów do akademika (jeśli
      ten jest możliwy), czas na poszukanie lokum, gdy planowało się akademik, a tu
      nic z tego. Czas na poskładanie wszystkich dokumentów i czas na odpoczynek który
      też jest bardzo ważny, a który jak widzę bardziej po macoszemu potraktowałaś.
      • asia_i_p Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:50
        Z punktu widzenia studentki ja tu nie dostrzegam aż takich przeszkód.
        Papiery składa się i tak przed dostaniem świadectwa do ręki, tak jest i teraz.
        Ponieważ obecnie matury sprawdzane są w weekendy, więc absolwent liceum dostaje
        to świadectwo do ręki 30 czerwca w obecnym systemie, w tym, który opisuję,
        dostawałby 20 lipca. Gdyby uprościć rekrutację na wzór brytyjskiej, byłaby do
        skończenia do końca lipca + drugi nabór w drugiej połowie września. Czyli
        wakacje byłyby dwumiesięczne dla tych, którzy się dostali w pierwszym naborze,
        półtoramiesięczne dla tych, którzy dostali się w drugim.

        Coś trzeba zrobić, bo w obecnym systemie uczniowie młodszych klas tracą sporo
        lekcji w czasie trwania matur, a kiedy pracuje się w zespole szkół i egzamin
        gimnazjalny i maturalny trzeba zorganizować prawie równocześnie, o normalnej
        pracy można zapomnieć.

        Uczniowie tracą lekcje nie tylko w czasie tych trzech już w tym roku dni
        wolnych, ale także w czasie, kiedy ich poloniści i językowcy prowadzą matury
        ustne. Kiedyś były one prowadzone także w sobotę, ale teraz w weekendy poloniści
        i językowcy poprawiają matury pisemne.
        • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:27
          > Z punktu widzenia studentki ja tu nie dostrzegam aż takich przeszkód.
          Z punktu widzenia studentki skąd ? Moja córka jest studentką, która na
          najbliższą uczelnię gdzie by mogła iść miałaby 55 kilometrów bez możliwości
          bezpośredniego dojazdu. Dostała się wszędzie gdzie składała papiery - Toruń
          (najbliżej), Poznań, Kraków, Warszawa. Wybrała Warszawę. Planowała wakacyjny
          wyjazd rowerowy, ale plany szlag trafił, bo trzeba było załatwić lokum, a lokum
          dla studentów w rozsądnej cenie i możliwym do dojazdu punkcie, to nie lada
          wyzwanie dla potrzebującego.
          Akademik to też niepewność. Student składa papiery i czeka, czy się dostanie. Co
          będzie, jak w ostatniej chwili okaże się, że miejsca dla niego nie ma i trzeba
          na szybki gdzieś mieszkać ?
          Samo załatwianie całej bardzo przyziemnej procedury trwa naprawdę długo i jest
          dość skomplikowane. Nie zrozumie ten, kto miał się gdzie zahaczyć, albo mieszka
          blisko uczelni.
          • asia_i_p Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 22:00
            Ja byłam studentką z Wrocławia, ale zaczynałam studia w Poznaniu i załatwiałam
            akademik. Nie pamiętam, żeby to mi zabrało aż tyle czasu - inna rzecz, że wcale
            nie był w specjalnie dogodnym punkcie, dojeżdżałam spory kawałek.
            Być może Poznań to trochę inny świat niż Warszawa, na pewno inne ceny.
            • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 22:24
              Co byś zrobiła, gdybyś nie dostała się do akademika ? Ile zostałoby Ci czasu na
              znalezienie lokum ? Tak, ceny w Poznaniu i ceny w Warszawie to zupełnie inna
              bajka. Na gumtree i innych mieszkaniówkach siedziałam po 18 godzin na dobę
              wyłapując nowe ogłoszenia i dzwoniąc do ludzi w poszukiwaniu lokum w rozsądnej
              cenie, z rozsądnym dojazdem i w rozsądnej cenie. Moja córa akurat z góry
              założyła, że o akademik starać się nie będzie. Do Warszawy pojechała ich jeszcze
              dziesiątka z tego samego liceum. Sześciu załapało się na akademiki, czworo
              koczowało na dworcu i u znajomych nowych studentów przez pierwsze dni, bo za
              późno było aby znaleźć mieszkanie. Znaleźli, ale kilka dni po rozpoczęciu roku.
              Obóz integracyjny był dla nich błogosławieństwem, bo był to pewny nocleg, a nie
              drzemka na torbach na dworcu, albo też między szafą a łóżkiem z podkurczonymi
              nogami u mojej córy i jej współlokatorki.
              • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 22:35
                Mieszkania w Warszawie za czasów studenckich szukałam kilkakrotnie.
                Za każdym razem zajmowało mi to góra jeden dzień i znajdowałam to,
                co chciałam. Jakieś strasznie apokaliptyczne te twoje wizje,
                wyjątkowy pech czy co.
                • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:00
                  Angazetka, spróbój zrobić to teraz. Zapewniam Cię, że nie znalazłabyś sensownego
                  mieszkania bez wyjątkowego szczęścia w tydzień. Znam mapę Warszawy niemal na
                  pamięć, bo jedna karta otwarta na komunikacji miejskiej, trzy na ogłoszeniach
                  odświeżanych co chwilę. Kładłam się spać o 2 w nocy, wstawałam o 7 rano, bo o
                  tej godzinie już puszczali nowe ogłoszenia. Dziewczyny dwie noce przespały u
                  ciotki koleżanki córy, trzy na dworcu, jedną w akademiku. Ogłoszeń jest opór.
                  Problem w tym, że jak dzwonisz to są albo rekrutacje, albo nie aktualne, albo
                  "dam mieszkanie ładnej studentce w zamian za uatrakcyjnienie samotnych
                  wieczorów". Poszło sporo kasy (dwa razy agencja która pobiera opłaty za
                  POKAZANIE, a nie wynajęcie mieszkania) i telefony. Przerabiałam to latem, jestem
                  na bieżąco. Nie wygląda to teraz tak, że dzwonisz i masz.
                  • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:22
                    > Nie wygląda to teraz tak, że dzwonisz i masz.

                    Nigdy nie wyglądało, serio, zresztą nie szukałam mieszkania sto lat
                    temu, tylko dość niedawno (a dwi pary znajomych szukało go wręcz w
                    ciągu ostatniego miesiąca). I też raz nacięłam się na pseudoagencję,
                    ale nigdy szukanie nie zajmowało mi tygodnia. Wyobrażam sobie, że
                    tak by było w początkach października, ale poza tym okresem?
                    • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:37
                      Tak było tydzień przed 23 lipca i tydzień w którym była Madonna (nie pamiętam
                      dokładnie jakie dni, pamiętam tylko 23 lipca, bo córa na urodziny za wszelką
                      cenę chciała być w domu). Nie tylko one dwie szukały wtedy lokum. Ich znajomi
                      też szukali w wakacje czegoś, co byłoby na miarę studenckiej kieszeni, choć
                      składali też papiery do akademika. Ci, którzy nie dostali się do akademika,
                      poszli na stancje za wysokie ceny bo uziemieni, więc okazja do windowania cen
                      była. Tygodniowe szukanie bez punktu zaczepienia gdzie można byłoby się
                      zdrzemnąć, to też nie lada wyzwanie. Pół biedy jak ktoś znajomy przygarnie na
                      ten czas choćby na karimatę. Gorzej, kiedy jest się zdanym tylko na siebie ze
                      studenckim portfelem i wizją, że czas ucieka, a nie ma mieszkania. Nie było
                      problemem znalezienie mieszkania za 700 zł. miesięcznie na głowę, ale zauważ, że
                      zwykle rodzice studentów z małych miejscowości nie zarabiają 6000 zł.
                      miesięcznie, więc pożądana jest tu cena rozsądna tym bardziej, że nie chodzi o
                      jeden miesiąc, a o cały rok opłat.
                      • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:41
                        > Nie było
                        > problemem znalezienie mieszkania za 700 zł. miesięcznie na głowę

                        Nie wiem, co dokładnie kryje się pod tą ceną, ale za samodzielny
                        pokój w Warszawie jest ona dość normalna. Jesli szukałyście czegoś
                        tanszego - to teraz rozumiem.
                        • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:56
                          Zdaje się, że większość szukała czegoś tańszego. To studentki i do tego z
                          prowincji, a tutaj 3000 zł. to już naprawdę świetny zarobek. Jeśli ktoś ma do
                          dyspozycji na rodzinę dwa i trzy razy tyle, to go te 700 zł. zamiast 500 zł.
                          nawet nie obleci, ale tu chodzi o cały rok przy pensji dużo niższej niż to co
                          czytam o zarobkach w wielkich miastach. Studenci którzy szukają lokum w
                          Warszawie, to głównie ludzie z prowincji dla których Warszawa jest diabelsko
                          droga w porównaniu z zarobkami (dobrymi zarobkami) na prowincji. Patrz więc
                          przez pryzmat poszukiwań mieszkania dla większości studentów, a nie dla
                          mniejszości dobrze uposażonej przez rodziców.
                          • figrut Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:58
                            Są we dwie w pokoju 14m2, każda z nich płaci 500 zł. i tu już luksus, bo to z
                            podstawowymi opłatami i rozliczeniem "nadużycia" co pół roku.
                          • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 16.02.10, 00:14
                            > Patrz więc
                            > przez pryzmat poszukiwań mieszkania dla większości studentów, a
                            nie dla mniejszości dobrze uposażonej przez rodziców.

                            Sama do tej mniejszości nie nalezałam.
      • verdana Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 18:52
        Poza tym naprawdę przy obecnuych pensjach fakt, ze pracownicy
        wyższych uczelni praktycznie nie mogliby nigdy wyjechać na urlop
        zakończyloby chyba sdprawę rekrutacji raz a dobrze.
        I nie widze możliwości rozpoczecia roku akademickiego w
        październiku. Potrzeba minimum dwóch-trzech tygodni na znalezienie
        zawaterowania i przeprowadzkę, a część studentów nie wiedziałaby do
        połowy wrzesnia co najmniej nie tylko czy się dostala, ale i w jekim
        miescie będzie studiować.
    • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 19:33
      Przede wszystkim: za starej matury było jednak prościej... I
      wszystkie wyniki poznawało się w ciągu paru dni, a ciąg matura-
      egzaminy na studia nie przypominał ciągu powolnych tortur. No i
      sytuacja była pozamiatana do połowy lipca.
      Plan, który proponujesz, ma sens, ale i jedną poważną wadę, o której
      pisało parę osób. Nie ma kiedy iść na urlop.
      • marzeka1 Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 20:01
        "Przede wszystkim: za starej matury było jednak prościej..."- i mniej
        porównywalnie, większa była uznaniowość.Teraz jest dłużej, ale jednak
        sprawiedliwiej.
        • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 20:23
          Tyle że matura o niczym nie decydowała, potem miało się egzaminy na
          studia. Co też było fajne, bo człowiek nie zależał od jednego wyniku.
      • turzyca Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:22
        . I
        > wszystkie wyniki poznawało się w ciągu paru dni, a ciąg matura-
        > egzaminy na studia nie przypominał ciągu powolnych tortur. No i
        > sytuacja była pozamiatana do połowy lipca.

        Nie?
        Ostatni egzamin zdawalam kolo 15 maja - fartownie szybko, bo ustne ciagnely sie
        prawie do konca maja. Mature zdawalam ze swiadomoscia, ze to nic nie znaczacy
        egzamin, od 16 maja zaczelo sie ostre kucie. W ostatni tydzien dni czerwca
        zdalam 8 egzaminow - tylko tyle, bo startowalam na tylko 4 kierunki, a 2
        kierunki mialy laczone egzaminy.
        Moja siostra zdawala nowa mature. Zdala do polowy maja wszystkie egzaminy i juz.
        Owszem tak samo jak ja musiala poobryzac paznokcie, czy sie dostala, a potem
        odwalic te sama papierkologie, ale miala poltora miesiaca wakacji wiecej.


        A poza tym chcialam zwrocic uwage na kwestie humanitarna - naprawde w maju jest
        chlodniej. Moja wlasna mature pamietam jako zgroze rozpalonej patelni, ale mimo
        goraca dalo sie oddychac. Powietrze pod koniec czerwca tej mozliwosci nie dawalo
        - zreszta wlasnie uczac sie do egzaminow wstepnych zakochalam sie w BUWie i jego
        klimatyzacji, bo nawet w piwnicy z oknami na polnocny-wschod bylo zdecydowanie
        za goraco.
        • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 23:45
          Szczerze? Wolałam odwalić maturę (też szybko się z nią uwinęłam) i
          po krótkiej regeneracji zacząć się uczyć (zerknając przy tym na
          mecze ówczesnych MŚ w piłce kopanej) do wstępnych, do których miałam
          miesiąc - pierwszy był 17 czerwca, ostatni jakieś dwa tygodnie
          później. Byłam podbudowana wynikiem matury, mogłam spokojnie się
          dokształcać, a nie czekac na te cholerne wyniki dwa miesiące i konać
          z nerwów. Bezczynność mnie zawsze dobija.
    • alia_od_noza Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:11
      Jest jeszcze jedna kwestia - rekrutacja do szkół średnich. W wielu większych
      miastach, w których działa system komputerowego wspomagania rekrutacji, okres od
      zakończenia roku szkolnego do 7-8 lipca jest najgorętszym okresem przyjmowania
      kopii świadectw od kandydatów, weryfikacji świadectw, publikowania list
      wstępnych, przyjmowania oryginałów świadectw, wprowadzania do systemu
      potwierdzenia woli nauki, publikowania list uzupełniających, rekrutacji
      uzupełniającej. Tak się składa, że jestem administratorem szkolnego systemu
      rekrutacyjnego i wiem, ilu nauczycieli potrzeba, żeby wszystkie etapy odbyły się
      w terminie. Gdyby w tym czasie jednocześnie trzeba było prowadzić matury pisemne
      i ustne oraz zwalniać egzaminatorów do sprawdzania matur pisemnych, chaos byłby
      ogromny.
      Dla wyjaśnienia - do szkoły mamy co roku około 400 kandydatów z pierwszego
      wyboru, więc przyjęcie wszystkich kopii od uczniów i weryfikacja ich w systemie
      naprawdę wymaga dużo wysiłku.
      • alia_od_noza Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:13
        A, jeszcze jedno - egzaminy zawodowe w technikach. W obecnym systemie maturzyści
        mają matury w maju, mogą trochę odpocząć, a w ostatnim tygodniu nauki w czerwcu
        zdają egzamin zawodowy (zdecydowanie trudniejszy od matury). Przeniesienie matur
        na czerwiec oznaczałoby, że zdawaliby egzaminy tydzień po tygodniu.
        • verdana Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:19
          I prawdę mówiąc, argument , ze w obecnym systemie licealisci TRACĄ
          trzy dni na matury mnie powala. Primo - uwazam, ze licealisci te
          trzy dni zyskują, czym mniej idiotycznej nauki w stresującym liceum
          tym lepiejsmile secundo - wiele klas wyjeżdża wówczas na wycieczki, co
          na pewno nie jest stratą, tertio - przeciętny licealista i tak
          wagaruje więcej niż te trzy dni...
          • asia_i_p Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:29
            No problem polega na tym, że więcej niż trzy dni.
            Tracą polskiego tyle, ile polonistka egzaminuje, języków tyle, ile językowiec
            egzaminuje. Poza tymi trzema dniami snują się po szkole od zastępstwa do
            zastępstwa i sami na to narzekają.

            A maturzyści narzekają, że muszą czekać na wyniki matur 2 miesiące.
            Coś by z tym trzeba było zrobić.
            • czar_bajry Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:33
              A kasztany też przeprogramujesz aby kwitły w czerwcutongue_out
              • asia_i_p Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 21:57
                No kasztany to jest problem wink.
                A tak na poważnie, to jest problem z urlopami na uczelniach. Ale myślę, że
                trzeba by jednak się zastanowić jak pokombinować tak, żeby to sprawdzanie matur
                wypadało jednak w okresie wolnym od innej pracy, bo to spokojnie może skrócić
                stres maturzystów o jakiś miesiąc.
                Gdzieś jeszcze słyszałam taką propozycję, żeby w maju zrobić dwutygodniowe
                ferie, przeznaczone na matury, odpowiednio potem wydłużając rok szkolny. Ale to
                z kolei bardzo się nie podoba uczniom.
                • verdana Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 16.02.10, 11:38
                  To jest problem nie tylko z urlopami na uczelniach, ale także z
                  urlopami nauczycieli, ze zbieganiem się matur z rekrutacją do
                  liceów, z zakończeniem roku, z tym,, ze część nauczycieli dorabia
                  sobie na obozach i koloniach. Twoja propozycja oznacza, zę
                  nauczyciele za taką samą pensję będą pracowali dwa tygodnie dłużej,
                  pracownicy uczelni nie będą mieli urlopów, a na I rok studiow
                  przyjda studenci, ktorzy praktycznie nie mieli spokojnych wakacji =-
                  albo egzaminy, albo nerwy.
            • angazetka Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 15.02.10, 22:11
              > A maturzyści narzekają, że muszą czekać na wyniki matur 2 miesiące.
              > Coś by z tym trzeba było zrobić.

              A z tym się zgodzę. Dwa miesiące czekania na wyniki najważniejszego
              egzaminu w życiu to jest horror.
          • alia_od_noza Re: Mamy licealistów, nauczycielki i pracow. uniw 16.02.10, 07:16
            W moim technikum kwestia tracenia lekcji w maju została rozwiązana bardzo prosto
            - klasy drugie i trzecie przez pierwsze trzy tygodnie maja mają praktyki
            zawodowe, więc jakieś godziny lekcyjne tracą jedynie uczniowie klas pierwszych.
            A przy tak małej liczbie klas w szkole da się ułożyć harmonogram matur w taki
            sposób, żeby tracili jak najmniej.
Pełna wersja