Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę?

17.02.10, 19:57
Czytuję namiętnie m.in. forum o rozwodach i f. życie rodzinne. Wątki
ze skargami, żalami, autorefleksjami kobiet dominują. Dominuje też -
wśród powtarzających się schematów - jeden motyw: brakszacunku
brakszacunku brakszacunku ze strony pana i władcy/męża/partnera. A
kobiety na ogół, odczuwając totalną olewkę, starają się bardziej i
bardziej, przejmując na siebie dom, dziecko, utrzymanie +
zapewnianie panu rozrywki i tolerancję dla wyskoków.

Pozwolę sobie wkleić fragment odpowiedzi forumowiczki jednocześnie
chyląc czoło przed precyzją podsumowania "Nikt nie szanuje
niewolnika, robota i tego typu bytów podrzędnych -
są to przedmioty użytkowe i jako takie mają działać bezszmerowo i
nie zawracać głowy. Jak się zepsują albo zestarzeją to się wymienia
na nowy model. Nikt normalny nie idzie na imprezę z odkurzaczem albo
nosidłem od siatek."
    • szyszunia11 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:01
      fajne, choć traktuje o smotnej rzeczywistości. Dobrze zapamiętać. I prawada jest taka, że zeby nas szanowano, musimy sami siebie szanować.
    • karra-mia Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:03
      > Pozwolę sobie wkleić fragment odpowiedzi forumowiczki jednocześnie
      > chyląc czoło przed precyzją podsumowania "Nikt nie szanuje
      > niewolnika, robota i tego typu bytów podrzędnych -
      > są to przedmioty użytkowe i jako takie mają działać bezszmerowo i
      > nie zawracać głowy. Jak się zepsują albo zestarzeją to się
      wymienia
      > na nowy model. Nikt normalny nie idzie na imprezę z odkurzaczem
      albo
      > nosidłem od siatek."

      świetna wypowiedź, bardzo smutna, ale do bólu prawdziwa. Ale jak
      sądzę pani pewnie została tam zbesztana co? Bo nie wierze, ze
      jakakolwiek porzucona/nieszanowana kobieta się do tego przyznała.
      • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:10
        Nie ma odpowiedzi na ten post, ciekawa jestem czy i jakie będą.

        Mylisz się. Bardzo wiele porzuconych kobiet lub takich, które doszły
        do ściany i rozwiodły się po 15-20 latach, otwartym tekstem głosi,
        że dały z siebie ZA DUŻO. Przeinwestowały. Że chciały tak jak babki
        i matki z uśmiechem dla widzów dwudaniowy obiadek, wyprasowane
        koszulki, kanapki w serduszka na rocznice i jednoczesnie nowocześnie
        wyrozumiała, tolerancyjna sex bomb płacaca za siebie.
        • epistilbit Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:12
          Triss, to jaką masz receptę?
          • nanuk24 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:19
            Na brak szacunku ze strony meza, to chyba jedna tylko moze byc
            odpowiedzsmile na pewno nie zazynanie sie jeszcze mocniej, by fajfuska
            probowac zadowolic
          • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:22
            Po dwóch rozwodach nie mam recept.
            Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
            przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie
            niezależną finansowo.
            • ardzuna Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:54
              Mogę do sygnaturki? smile
              • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:05
                A co, Ty też lelija? Praktyczne, prawda? Ależ proszę.wink
                • ardzuna Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:33
                  Bardzo mi sie spodobał ten plan na życie. Wiele się jeszcze muszę
                  nauczyć, ale wszystko przede mną smile
            • attiya Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:55
              co prawda aż tak głupia nie jestem i nie pozwalam sobie, pomijając, że i pan mąż
              w miarę normalny facet ale jednak częsciej będę stosować owe powiedzenie smile
            • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 10:33
              triss_merigold6 napisała:

              > Po dwóch rozwodach nie mam recept.
              > Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
              > przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie
              maksymalnie niezależną finansowo.

              I ktoś się na to nabiera? Nie męczy Cię udawanie? Przecież wystarczy
              ze dwa Twoje posty przeczytać, żeby zrozumieć, że nie ma w Tobie nic
              z delikatnej zwiewnej leliji?
              • mniemanologia Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 11:08
                Hm, to teraz można się zastanawiać, czy bardziej się kreuje w realu
                czy wirtualu wink
                • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 11:13
                  Słuszna uwaga smile
              • kropkacom Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 12:13
                Triss chyba nie wie co to jest "zwiewna lelija". smile Bo że fochy mam w to wierze. tongue_out
              • triss_merigold6 Ależ ja nie udaję - to inna strona mocy 18.02.10, 12:42
                Ależ ja nie udaję. Po prostu odkryłam w sobie inną stronę mocy.
                Wzruszam się. Łatwo denerwuję. Przy kumulacji zmęczenia i irytacji
                zaczynam płakać, czego kiedyś nie robiłam, bo się wstydziłam i
                uważałam za niestosowne obarczanie faceta taką formą upustu emocji.
                Drobna jestem więc jak się ubiorę odpowiednio to nawet zwiewnie
                wyglądam.
                • bri Re: Ależ ja nie udaję - to inna strona mocy 18.02.10, 13:48
                  W takim razie wspaniale, że taki wielki przełom (bo to musi być
                  niezwykle ważna rzecz odważyć się pierwszy raz w życiu pokazywać
                  bliskiej osobie swoje prawdziwe emocje) przyszedł w sukurs Twojej
                  potrzebie kontroli nad zachowaniem partnera.
                • fanka_triss Re: Ależ ja nie udaję - to inna strona mocy 18.02.10, 23:26
                  "Drobna jestem więc jak się ubiorę odpowiednio to nawet zwiewnie
                  wyglądam."

                  To, że ktoś jest niski, nie znaczy automatycznie, że jest drobny...
            • totorotot Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 16:36
              o tak, na wychowawczym cos mniem odwaliło i przez dw-trzy miechy bylam super samowystarczalna pani domu, a misio chory, a boli głowka, dupa, gardziołko to sie trzeba poswiecic. Ale im bardziej sie czlowiek poswiecal, tym bardziej misia bolała dupa, zabek, glowka i mogl mniej robic.
              Obecnie zapitala z powrotem ze sciera, fochy ma regularnie za kazde burkniecie; generalnie facet jak nie ma kija nad grzbietem to traci poczucie bezpieczenstwa i rzeczywistosci.
              Aha, i zadnego oszczedzania na sobie, fat, nie chodze obecnie do pracy i nie musze inwestowac w nowa garderobe, ale... tak własnie czynie. Czuje sie atrakcyjnie i w morde jeża facet ma mi okazywac swe uwielbienie. A jak nie- w morde i nozem big_grinD
            • przeciwcialo Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 18:50
              Lelija niekoniecznie samodzielna finansowo maksymalnie.
              Kobieta kombajn ma chyba mniejsze wzięcie niż "niezaradna" lelija.
              Faceci w gruncie rzeczy chce się kobieta zaopiekowac, a skoro ma w
              domu kombajn samowystarczalny to opiekuje sie inną na boku wink
              • kufferrek Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 19.02.10, 09:59
                maksymalną samodzielność finansową w byciu Leliją bym ukryła.
                Żeby całość była bardziej wiarygodnasmile
          • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 10:08
            epistilbit napisała:

            > Triss, to jaką masz receptę?

            Oczywiście, że ma. Od początku traktować swojego mężczyznę jak "psa
            rasy pracującej".
            • triss_merigold6 Pierwszy z brzegu przykład 18.02.10, 12:29
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,107447028,,I_powiedzial_Juz_nie_bedzie_jak_dawniej.html?v=2

              O tu w linkowanym wątku. Pan sobie wyraźniej zaczął pozwalać na
              bycie lekceważącym gburem.
              • bri Re: Pierwszy z brzegu przykład 18.02.10, 13:21
                I co byś jej poradziła poza szybkim rozwodem?
        • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 09:58
          > Mylisz się. Bardzo wiele porzuconych kobiet lub takich, które
          doszły
          > do ściany i rozwiodły się po 15-20 latach, otwartym tekstem głosi,
          > że dały z siebie ZA DUŻO. Przeinwestowały.

          Prawie każda rozwiedziona kobieta i każdy rozwiedziony facet
          twierdzi, że przeinwestował. Tak to już jest, że rozwód to są zwykle
          duże koszty psychiczne, a często i finansowe, i na tym tle wszelkie
          ograniczenia jakie się na siebie narzuciło w trakcie małżeństwa
          wydają się bez sensu.
    • angazetka Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:07
      Doskonały tekst, bardzo trafna diagnoza. Niestety.
      I - tu komplement dla ciebie - genialny tytuł wątku. Nie mogłam nie
      zajrzeć.
      • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:11
        Wszyscy zajrzą ze względu na ten tytuł.P
        • przeciwcialo Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 18:56
          Początkowo myslałamże chodzi o oburzenie że ktos na imprezę
          przytargał odkurzacz i prezentacje zrobił czym impreze zniszczył.
    • nanuk24 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:16
      Stara prawda.
      Podrzucisz link z tym tekstem? mam ochote poobserwowac, w ktora
      strone odp pojdasmile
      • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:24
        Tu całość. Nicka autorki owego genialnego podsumowania kojarzę z
        różnych forów.

        forum.gazeta.pl/forum/w,898,107260288,107260288,Walentnkowa_samotnosc.html

        • nanuk24 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:38
          Aaa, dzieki, znam ten wateksmile
          Kobiecie(autorce watku) sukcesu nie wroze. Ona w gole nie kuma, o co
          chodzi i na te sama modle syna chowa.
    • figrut Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:19
      Smutna i bolesna prawda. Tekst rewelacyjny, cholernie prawdziwy i zmuszający do
      refleksji nad własnym życiem...
    • iwoniaw Doskonałe. 17.02.10, 20:20
      Może niektórym da do myślenia...
    • kammik Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:31
      A ja przeczytałam kiedyś "jeszcze żaden facet nie oszalał z miłości na widok
      wypastowanego parkietu" big_grin
      • tully.makker Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:42
        w oryginale Betty Friedan bylo chyba o pozadaniu, nie o milosci?
        • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:46
          O pożądaniu. BTW tekst cytowany na macochcach niedawno, bodajże w
          wątku pani zaniepokojonej, że za chwilę będzie w pełni obsługiwać 3
          domy. Ona mi również bardzo pasuje do schematu, bardzo.
          • epistilbit Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 20:55
            Podrzuć linkiem tongue_out
            • epistilbit Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:19
              Znalazłam.
              Przerażające.
              to to, nieprawdaż
              forum.gazeta.pl/forum/w,14479,107368168,,kim_ja_dla_nich_jestem_.html?v=2
              • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:30
                Nie ma potrzeby jej dokopywać. Jak tysiące znakomicie ułożonych,
                empatycznych, dobrych kobiet STARA SIĘ i CHCE JAK NAJLEPIEJ.
                Kobiety mają wkodowane równanie: kocham partnera = staram się dla
                niego, o niego = uzyskam wzajemność w skali dobroci, dbałość, troskę.

                Niby rewanż ze strony partnera powinien być oczywisty, doceniający i
                w ogóle fajny. I czasem jest, częściej nie.

                Qrde dopiero w wieku 30+ lat nauczyłam się zlewać kompletnie to co
                chłop głosił superserio (a w każdym razie tak mu się wydawało).
                Albowiem po jakimś czasie mu się odmieniało na wręczprzeciwnie i
                zgodnie z moją intencją.
                • epistilbit Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:43
                  Moja naczelna zasada życia po głosi "lubię Ciebie ale kocham siebie". Tylko tyle
                  i aż tyle. A babki z tamtego postu autentycznie mi żal, bez cienia złośliwości.
              • donkaczka Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 10:35
                nie linkujcie takich watkow, prosze
                przejrzalam tworczosc tej kobiety, zlasowalo mi mozg niemalze..
          • kammik Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 08:42
            Paczpani, nie wiedziałam, że w moim wieku można jeszcze pomylić miłość z
            pożądaniem big_grin
          • kosmitos Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 08:48
            Triss, znalazłam wczoraj ten wątek; normalnie laska powaliła mnie na łopatki; ja
            przez wiele lat myślałam, że taka postawa kobiet skończyła się w latach 80-tych,
            a lektura macoch, niektórych wątków na e-matce itp zburzyła moje poczucie
            rzeczywistoścismile wątek o pani do trzech domów był extra!!!
    • anorektycznazdzira Czy ich jest tak dużo? 17.02.10, 21:02
      Tych mopów?
      Czasem się zastanawiam.
      Może nie jest ich tak znowu dużo, tylko je dobrze słychać, bo
      zawodzą zawsze donośnie, nieraz zbiorowo i bardzo regularnie.
      Kobiety w tym stanie emocjonalnym głównie się żalą i rozpaczliwie
      poszukują wsparcia od podobnych sobie lub kogokolwiek, kto wyrazi
      współczucie.
      Forum to forum, ale w realu znałam JEDNĄ...
      • panipanda Re: Czy ich jest tak dużo? 18.02.10, 10:19
        ja znam wiele, w większość w wolnych związkach (!!)
    • epistilbit Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:30
      Moje złote rady hłe hłe
      - na pytanie czy umiesz gotować prasować należy odpowiadać stanowczo nie po czym
      popisowo spalić obiad i przypalić koszulę
      - przygotować mężczyznę że bycie zadbaną kobietą kosztuje
      - niezbędne wyposażenie domu :zmywarka i gosposia
      - do dziecka wstaje on!
      - prezenty są dla mnie nie dla domu
      - w łóżku warto być czasami królewną z drewna, niech on się postara

      szkoda, że do takich mądrości doszłam po rozwodzie tongue_out
      • nanuk24 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:48
        No i nalezy pamietac, ze lenistwo to, zdecydowanie, zaletasmile
    • 18_lipcowa1 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:43
      juz po tytule wiedzialam o co chodzi ...wink
    • iwles Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 21:47

      tylko że w drugą stronę to też nie dziala.
      I naiwnością jest wierzyć, że kiedy kobieta nie jest
      odkurzaczem ani innym przedmiotem użytkowym to facet jej nigdy nie
      zdradzi ani nie zostawi.
      A na odchodne (bez względu na to, jaka by kobieta nie była) i tak
      zostanie wbita w poczucie winy.

      • mama303 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:09
        iwles napisała:

        > I naiwnością jest wierzyć, że kiedy kobieta nie jest
        > odkurzaczem ani innym przedmiotem użytkowym to facet jej nigdy nie
        > zdradzi ani nie zostawi.

        ale przynajmniej nie starci tak wiele jak odkurzacz który
        zrezygnował totalnie z siebie dla faceta.
        • iwles Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:13

          ale to nie znaczy też, że odejście faceta mniej ją zaboli.
          • nangaparbat3 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:26
            iwles napisała:

            >
            > ale to nie znaczy też, że odejście faceta mniej ją zaboli.
            >

            A to juz zalezy. Jesli jest odkurzaczem de naturae - to moze i mniej. Gorzej,
            jesli odkurzaczem stala się DLA NIEGO - poswiecając się, oddajac, rezygnujac etc.
            Mnie się zdaje, ze tak czy inaczej, najwazniejsze, by pozostac sobą - a nie
            udawac kogoś, kim sie nie jest, dla dobra/trwałosci zwiazku. To zreszta tez nie
            daje żadnej gwarancji - ale w razie rozstania wychodzi sie w o wiele lepszym stanie.
            • iwles Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:34

              aaaaaaaaaaa to też zależy.
              Mam koleżankę - zawsze zadbana, samodzielna, pracująca, mająca swoje
              zdanie, w sądzie na sprawie lepiej sobie poradzila niż mąż z
              adwokatem wlącznie smile a jednak facet odszedł do innej, bo ... była
              inna. I tyle.
              a wcale po rozstaniu nie wyszla lepiej psychicznie niż kobiety,
              ktore zostały tylko z poczuciem bezdennego wykorzystania.
              • nangaparbat3 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:42
                To widocznie z natury swojej byla odkurzaczem i probowała temu zaprzeczyc.
                Najgorsze, ze często wcale samej nie ma sie pewności co do własnej natury - a
                ewentualne przeblyski wiedzy latwo zlekcewazyc, zwlaszcza jeśli nie są zgodne z
                naszymi zasadami, ambicjami, normami. Nie ma lekko wink
                • iwles Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:49

                  > To widocznie z natury swojej byla odkurzaczem

                  wprost przeciwnie smile
                  Bo jednym z zarzutów exmęża było, że ona za mało z siebie dawała dla
                  niego.

                  O - ale ta nowa żona, to mogę z calym przekonaniem powiedzieć, że
                  jest odkurzaczem smile a jednak to ona, a nie moja koleżanka jest teraz
                  z nim.
                  • kiniox Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:55
                    iwles napisała:
                    a jednak to ona, a nie moja koleżanka jest teraz
                    > z nim.

                    Pytanie tylko - czy wygrała?
                    • iwles Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 23:01

                      to akurat nie jest ważne,
                      chodziło mi o to, że nie ma znaczenia kim kobieta jest, bo i
                      tak nigdy nie ma gwarancji, że facet nie odejdzie.
                      A zdrada zawsze boli tak samo - bo najbardziej boli naduzyte
                      zaufanie.
                      • cherry.coke Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 12:23
                        > to akurat nie jest ważne,
                        > chodziło mi o to, że nie ma znaczenia kim kobieta jest, bo i
                        > tak nigdy nie ma gwarancji, że facet nie odejdzie.
                        > A zdrada zawsze boli tak samo - bo najbardziej boli naduzyte
                        > zaufanie.

                        Oczywiscie, swieta prawda. Niemniej jesli jestes odkurzaczem, to zostajesz ze
                        scierka w reku i brakiem oparcia w czymkolwiek, poza poczuciem meczenstwa. Jesli
                        jestes jednostka samodzielna, to zostajesz ze swoimi planami, osiagnieciami i
                        mozliwosciami.
                        • dynema Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 12:56
                          Ja uwazam ze najwiecej mozna skorzystac bedac zawsze soba, bo wtedy
                          cokolwiek sie nie stanie bedzie sie mialo przynajmniej poczucie
                          zachowania wlasnej godnosci. Mysle ze krotkie wydawanie rozkazow i
                          bycie lelija nie prowadzi tak naprawde do dobrego zwiazku,
                          oczywiscie lepiej sie na tym 'wychodzi' w przypadku rozstania niz na
                          wkladzie 50/50, ale czy tak naprawde wprowadzajac w relacje sztuczne
                          fochy mozna miec poczucie sukcesu? Dlaczego zakladac ze trzeba
                          szantazowac kogos emocjonalnie?

                          Mysle ze dazenie do tego aby byl balans, jest opcja idealna. Tak, to
                          fajne uczucie jak zasnelo sie na kanapie i czuje sie pocalnek na
                          czole oraz to ze male i duze lapki nakrywaja cie biedna lilije
                          kocem, ale fajne uczucie to tez wejsc do pokoju w kubkami kakao i
                          uslyszesc okrzyki radosci. Dlaczego mam pozbawiac sie przyjemnosci
                          jaka sprawia mi sprawianie radosci mojej rodzinie?

                          Nie moglabym byc szczesliwa udajac kogokolwiek innego niz jestem.
                          Moj zwiazek poprzedni sie rozpadl dlatego ze ze nie chcialam byc ani
                          lelija ani mopem ( byly wyrazne naciski zewnetrzne w kierunku mopa ;-
                          )), i uwazam to za sukces. Dzieki temu jestem teraz szczesliwa.
                  • nangaparbat3 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 16:45
                    Tez znam parę odkurzaczy majacych sie świetnie w swoich zwiazkach, a ja,
                    dokładne odkurzacza przeciwieństwo, przez mąża porzucona i samiutka.
                    • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 17:46
                      Widocznie w tych związkach obie strony zaspakajają swoje potrzeby i
                      tylko patrzącemu z boku WYDAJE SIĘ, że pani jest odkurzaczem.
                      Wszystkorobiące gospodynie domowe, świetnie osadzone w roli matki i
                      żony, bywają bardziej szanowane od wszystkorobiących i pracujących
                      zawodowo kobiet.

                      Trzeba było sobie kogoś znaleźć.
            • anorektycznazdzira Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 07:29
              Zgadzam się, że bycie odkurzaczem zwiększa prawdopodobieństwo
              zdemolowania naszej psychiki w wypadku odejścia faceta. Poprostu
              kiedy odchodzi centrum twojego wszechświata to wszechświat sie wali.
              Kiedy odchodzi jeden z, powiedzmy, kilku elementów to kicha, ale
              dajesz radę. Masz sie czym zająć i o czym myśleć. I nie masz
              poczucia że wrzucałaś czas i pieniądze do sracza.
              Poza oczywistym poczuciem klęski czy obniżoną samoooceną (chyba u
              wszystkich porzuconych) dochodzi poczucie totalnego wydrenowania,
              które naprawdę potrafi dobić. Rozmiar straty emocjonalnej jest
              wielokrotnie większy.
            • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 09:56
              nangaparbat3 napisała:
              >Mnie się zdaje, ze tak czy inaczej, najwazniejsze, by pozostac
              sobą - a nie udawac kogoś, kim sie nie jest, dla dobra/trwałosci
              zwiazku.

              O, z tym się zgadzam. To jest naprawdę ważne, żeby od początku nie
              udawać kogoś, kim się nie jest, i nie ograniczać się bez sensu z
              powodu bycia w związku. To znaczy m.in. utrzymywać nadal kontakty
              towarzyskie z ludźmi sprzed związku, robić to co się robić lubiło
              przed związkiem, nawet jeśli oznacza to pozbawienie partnera naszego
              cennego towarzystwa od czasu do czasu; nie ściemniać, nie kłamać,
              nie wybielać się partnerem.

              Ale to oznacza, że tej drugiej osobie trzeba pozwolić na to samo i
              tego niektóre kobiety już znieść nie potrafią. Wolą same zamknąć się
              w domu, tylko po to, żeby mieć "moralne" prawo wymagać tego samego
              od mężów. Ponieważ same nie chcą np. podjąć kolejnych studiów
              uważają, że mają prawo zabronić tego swoim partnerom; wybierają
              sobie hobby, które nie wymaga większych nakładów finansowych ani
              wychodzenia z domu i uważają, że ich partner ma obowiązek się do
              tego dostosować także w swoich dążeniach.
        • kropkacom Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:13
          Odkurzaczem może być nawet na pozór z niczego nie rezygnująca laska tongue_out
          • anorektycznazdzira Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 07:34
            Zgadzam się, bo to nie tylko stan organizacyjny ale psychiczny.
            Kiedyś pogadałam z taką "niezależną kobietą sukcesu" i włos mi sie
            zjeżył: pracuje bo musi (mąż zarabia średnio a potrzeby są), nie
            tam, gdzie chce. Dokształaca się, i owszem: żeby się posunąć do
            przodu zawodowo, podczas kiedy ma ukochane hobby na któe nie starcza
            ani czasu ani pieniędzy. Dzieci na jej głowie, chata na jej głowie,
            czego na pierwszy rzut oka nie widać. Nowoczesny model odkurzacza...
    • sanciasancia Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:52
      W nastolęctwie matka karmiła mnie opowieściami o dalekiej znajomej, którą mąż
      zostawił, bo w domu nie było czysto.
      I wbrew pozorom uświadomienie sobie, że bałagan i tym podobne są ostatnim
      możliwym powodem rozwodu, zajęło mi kilka lat.
    • attiya Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 17.02.10, 22:52
      nie, dlaczego smile
      ponieważ me dziecię jest namiętnym ogladaczem reklam to z podziwu nie moge wyjść
      co się zabiera na takowe imprezy smile płyny do wybielania, do tkanin, proszki,
      mydła, szampony itepe smile
      a tak na poważnie, to często owe panie mają to w genach bądź dlatego, że same
      tak podświadomie chcą
      • myelegans Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 02:45
        Kobiety opiekunczosc maja w genach i hormonach, instykt macierzynski
        przelewaja na zwiazek i budza sie jak juz jest za pozno, bo nigdy
        nie oczekiwaly i nie zadaly, tylko dawaly.

        Dlatego zawsze twierdzilam, ze lepiej zeby to facet kochal bardziej
        niz kobieta, wtedy oczekiwania jakos mniejsze, samo to, ze ja ma
        jest powodem do zadowolenia, z tym, ze najczesciej kobiety
        przyzwyczajaja i przyzwyczai niezaleznie od okolicznosci przyrody
        (male dzieci + praca + prowadzenie domu + ja nie potrzebuje niczego
        od zycia, najwazniejsza rodzina).

        Wiecie co, ale to jest tez kulturowe, to prowadzenie domu i duma z
        wygladu gospodarstwa i kuchnia i dbanie o swoich mezczyzn, to domena
        wschodnia.
        Jak patrze na Amerykanki, to one tzw. prowadzenie domu maja w
        cytopyge, jak maz sie nie udziela, to jada do pizzy, w domu lekki
        balagan, nikt nie przepracowany, oboje zadowoleni, a wyjscie na
        zakupy, czy do kosmetyczki jest przedkladane nad sobotnie
        sprzatanie. MOj kolega pracowy, czesto gesto w bardzo pomietej
        koszuli do pracy przychodzi, albo mowi, ze do pralni nie zdazyl i
        sam upral. Zona pracujaca, dziecko, facet dba o siebie.
        Ja tam wsrod tutejszych rowiesnikow widze tylko zwiazki partnerskie,
        wiecej facetow np. gotuje niz zon, przy tym remontujac kuchnie od
        poczatku, wozac dzieci na zajecia i chodzac z zona na koncerty.
        Moze to zalezy w jakim wieku wyszlo sie za maz, jaka ma sie
        przeszlosc, czy lyknelo sie samodzielnego mieszkania, utrzymania,
        bez rodzicow, tylko liczac na sama siebie. Wtedy jest chyba mniejsza
        szansa, ze kobieta sie sama podlozy w imie grzania ogniska domowego,
        bo za duzo ma do stracenia, wie jak bylo jak byla niezalezna
        singielka i zacznie bunt sie pojawiac.
        Tak sobie dywaguje ogladajac olimpiade.



        • bi_scotti Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 03:14
          Mnie sie zas zdaje, ze jest typ kobiety-wszystkowiedzacej opiekunki
          i do wyzywania sie w tym typie facet nie jest az tak potrzebny. Znam
          co najmniej kilka (w roznym wieku), ktore cala swoja
          energie/pomyslowosc/czas/dobra wole/uczucie poswiecaja na starania
          dla rodzicow albo rodzenstwa, albo dzieci czy wnukow. I to wcale nie
          sa jakies typowe "kury domowe". To sa panie z profesjami, sukcesami
          zawodowymi, uroda i poczuciem humoru wink A jednak, ajednak ... jest w
          nich ta tajemnicza sila, ktora nie pozwala im spokojnie zasnac jesli
          rodzice nie maja zagrabionego ogrodka (i to koniecznie w ten wlasnie
          wieczor a nie np. w weekend!), mlodsza siostra czy brat nie maja
          zalatwionej tanszej wycieczki (spokojnie mogliby zalatwic sobie sami
          albo zaplacic za drozsza!), czy dzieci nie maja zrobionego czegos
          tam jeszcze... One (te kobiety) po prostu musza, no musza obslugiwac
          kogos na swiecie, bo inaczej szczescia nie zaznaja.
          Co ciekawe, niektore z nich maja bardzo samodzielnych
          mezow/partnerow, ktorzy daja sie czesto wmanipulowywac w pomoc tym
          rodzicom/rodzenstwu/doroslym dzieciom, bo kochaja te swoje kobiety i
          chca i ulzyc. Ale one wcale ulgi nie chca, bo satysfakcje daje im
          dopiero padniecie na nos w poczuciu, ze sie jeszcze na koniec dnia
          zrobilo ulubiona galaretke starszej siostry. Taki los wink
          • myelegans Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 04:18
            To mi podpada pod "control freak", i te jako takie na glowe sobie
            wejsc nie pozwola.

            Trudno o balans na tym swiecie, a wzrok w przeszlosc kazdy ma 20/20,
            w terazniejszosci to bardziej krowtkowzroczni bywamy (widac, ze
            zywcem tlumaczone nie? wink. Tak mi sie skojarzylo.
          • triss_merigold6 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 08:59
            A nie jest to forma potrzeby kompulsywnej kontroli otoczenia?
            Coś jak matki gastronomiczne, które są jedynym dysponentem żywności
            w domu: aprowizują, przygotowują, wydają domownikom.

            Może to kod kulturowy polegający na obowiązku bycia zajętym? Kto nie
            jest zajęty jest leniem, a lenistwo to grzech.
    • polaola Wybieram odkurzacz - zdecydowanie 18.02.10, 08:18
      triss_merigold6 napisała:

      >
      > Pozwolę sobie wkleić fragment odpowiedzi forumowiczki jednocześnie
      > chyląc czoło przed precyzją podsumowania "Nikt nie szanuje
      > niewolnika, robota i tego typu bytów podrzędnych -
      > są to przedmioty użytkowe i jako takie mają działać bezszmerowo i
      > nie zawracać głowy. Jak się zepsują albo zestarzeją to się wymienia
      > na nowy model. Nikt normalny nie idzie na imprezę z odkurzaczem
      albo
      > nosidłem od siatek."

      Okropny jest ten cytat i pokazuje ogolna pogarde dla ludzi. Dzielenie
      ludzi na typy podrzedne i nadrzedne - skad my to znamy. I to
      przekonanie ze nikt nie szanuje tych ktorzy wykonuja prace fizyczna
      !. Odcinam sie od tego typu stwierdzen stanowczo. Jeszcze tylko
      brakuje stwierdzenia ze bycie kaleka lub chorym to hanba.
      Nie wiem skad sie biora takie poglady - ze strachu i malego poczucia
      wlasnej wartosci pewnie. Nie tedy droga do walki o szacunek
      wspolmaluzonka. To jest uliczka prowadzaca do wzajemnej nienawisci,
      nie do wzajemnego respektu.
      P.S. Osobiscie twierdze ze zwykly odkurzacz z Zelmeru posiada wiecej
      inteligencji niz cytowana osoba i autorka watku razem wziete.
      • kosmitos Re: Wybieram odkurzacz - zdecydowanie 18.02.10, 08:53
        jasne, że w idealnym świecie prace domowe nie mają nic wspólnego z szacunkiem
        lub jego brakiem; ale wyobraź sobie panią, która, podobnie jak mąż wraca ok
        17.00 z pracy; on siada, wypoczywa, a ona mop, gary, ful serwis i tak każdego
        dnia; w końcu jest zmęczona, zniechęcona do wszystkiego i w efekcie staje się
        zrzędliwą jędzą, więc automatycznie mało interesującą partnerką do życia; to nie
        sam fakt wykonania pracy, ale skutki przepracowania powodują, że jest jak jest;
        a poza tym stwierdzenie, że nikt nie oszalał z miłości do wypastowanego parkietu
        ma w sobie ludową mądrość; zamiast machać szmatą wyjdźcie razem chociaż na
        spacer i będzie to ciekawsza forma spędzania czasu
      • triss_merigold6 Skup się dziecko 18.02.10, 09:01
        Skup się dziecko i przeczytaj jeszcze raz. Były w gimnazjum omawiane
        literackie środki wyrazu? Znaczy, pewna przenośnia z zastosowaniem
        uogólnienia to jest. I jeszcze pars pro toto.
        • polaola Mysl stara co robisz zaczym zasiadziesz do pc'ta 18.02.10, 10:23
          i nie probuj sprzedawac szowinistycznych glupot jako "lierackie
          srodki wyrazu" smile). Ta piekna przenosnia o "bytach podrzednych" z
          daleka smierdzi brazowym g....m.
    • babsee Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 08:56
      Nie zapomne,jak kilka lat temu, wezwala mnie na rozmowe moje
      szefowa,zamknela drzwi i dala krotki wyklad oraz tresciwy opieprz za
      to,co wyprawiam jak maz wyjezdza.Mianowicie,moj maz pracujący jak
      free lancer, wyjezdzal dosc czesto i za kazdym razem jak wracal,ja
      bralam wolne, coby chate wysprzatac do błysku,obiadek ugotowac i
      oczekiwac na slubnego.
      Szefowa dala kilka zlotych rad i trzymam sie tegosmilePowiem ze dzialasmile
      Generalnie potwierdziala przytoczoną teorię i w moim zyciu sprawdza
      sie to juz 4 rok.
      To jakis paradoks ale wiecej sie zyskuje budząc meza do
      dziecka,dając tysiac sparw do zalatwienia i nie gotując codzien
      smakowitcy obiadkow, dając albo mezowi pole do popisu w kuchni
      przynajmniej raz w tygodniu lub wychodząc z zalozenia ze od
      garmazerki sklepowej sie nie umiera.Bardzo to dziwne i niepojęte ale
      tak jest.
      • kosmitos Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 08:59
        to dobrze, że Cię uświadomiłasmile a swoją drogą urlop jest po to, aby odpocząć-
        nazywa się wypoczynkowysmile jak można tak urlopu nie szanować hihihismile
    • ewag12 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 09:32
      Powiem Wam że to wszystko jest cholernie trudne...
      Sama sie nad tym wszystkim ostatnio zastanawiam... jak to wszystko
      pogodzić, jak sprawic by związek się nie wypalił, by patrzec na
      druga osobę z pożadaniem, by samą być pożądaną, jak sprawić żeby nie
      tylko szanował ale też kochał, jak kochał kiedyś...?
      Jak przetrzymać ten trudny okres gdy dzieci są małe, nie śpią po
      nocach, chorują, że praca, zwolnienia, że są tygodnie gdy mijamy się
      w drzwiach, że dziecko jest na etapie TYLKO mama, i czy jako mop czy
      czy widerko nie moge wyjść sobie poprostu na impreze bo rozpacz
      czarna gdy nie ma mamy...
      Rutyna, nuda, nic sie nie dzieje Panie.
      Dla mojego męża jestm chyba ostatnio może nie mopem czy wycieraczką
      do butów ale TYLKO matką i opiekunką dla dzieci.
      Sama nie wiem jak to opisać.
      Trudne jest to wszystko.
      Wiem, że mąż też juz mnie raczej niczym nie zaskoczy i sama nie wiem
      czy to dobrze czy źle.

    • default Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 09:41
      triss_merigold6 napisała:

      > A kobiety na ogół, odczuwając totalną olewkę, starają się bardziej
      i bardziej,

      Tak, znam to niestety z autopsji - ja też kiedyś starałam
      się "bardziej i bardziej", a im bardziej się starałam, tym mniej
      moje wysiłki były dostrzegane i doceniane, a "pan" coraz bardziej
      olewczy. Nie miałam takiego pędu do doskonałości na początku naszego
      związku, ale potem jakoś mi się pogłębiło, być może spowodowała to
      nasza przeprowadzka z bloku do wymarzonego domu z ogrodem i
      koniecznie chciałam pokazać, jak to sobie daję radę z tym całym
      gospodarstwem. Poza standardowymi zajęciami typu sprzątanie, pranie,
      gotowanie, łapałam się nawet za ciężkie prace,typu skopanie pół
      ogrodu albo np. kiedyś rozładowałam i poukładałam w drewutni prawie
      4 m3 drewna kominkowego !! A kiedy "pan" wrócił do domu skomentował
      ten wyczyn tak : "dlaczego wszystko wpieprzyłaś pod wiatę, część
      trzeba było w garażu poukładać, ty zupełnie nie myślisz". No i mój
      zapał zaczął mijać. Jednak nie wiem, czy sama znalazłabym w sobie
      wystarczające samozaparcie, by się skutecznie postawić i olać, ale
      dość poważnie zachorowałam (nie w związku z przepracowaniem smile), a
      moja choroba "wyszła na zdrowie" naszemu związkowi. Kiedy
      wylądowałam w szpitalu, mój mąż nagle doznał oświecenia, przejął się
      szaleńczo i wręcz zaczął usuwać pyłki spod mych stóp. I tak
      przywykł do tego, że jestem słaba i chorowita, że mimo mojego
      całkowitego powrotu do zdrowia i sił, mimo upływu ładnych paru lat
      od tamtej pory, ciągle poczuwa się do większości prac domowych. Ja
      właściwie zajmuję się tylko zakupami i gotowaniem (co lubię robić),
      jakieś drobne porządki, piorę pralką i czasem uprasuję mu koszule,
      latem - lekkie i przyjemne prace w ogrodzie. Tylko czasem muszę
      głuszyć lekkie wyrzuty sumienia, jak np. wczoraj, kiedy on w pocie
      czoła zwalał śnieg z dachu i wydłubywał lód z rynien, a ja leżałam
      przy kominku (przez niego świeżo wyczszczonym i rozpalonym smile) z
      książką w ręku.... Ale uspokoiło moje sumienie zrobienie mu herbatki
      i kanapek, kiedy wreszcie wrócił z tego dachu smile A on był cały
      szczęśliwy i wychwalał te kanapki pod niebiosa smile Tak że Triss
      obrała dobry kierunek - bycie słabą i chimeryczną leliją daje
      znakomite rezultaty - niemniej - nie należy przesadzić w odwrotną
      stronę i już tylko i wyłącznie leżeć. Wiem , że nie jestem zbyt
      dobrym przykładem, bo moja "lelijowatość" wynikła trochę niezależnie
      ode mnie, ale tak czy owak - zadziałała smile
      • bri Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 10:30
        Rzecz wcale nie w tym, żeby być słabą chimeryczną leliją, ale żeby
        partner miał szansę się dla nas wykazać i żebyśmy my to doceniały.
        • triss_merigold6 No więc daję tę szansę 18.02.10, 12:32
          No więc daję aktualnemu, szanse żeby się wykazał czasem pokazując
          palcem w jaki sposób, a potem doceniam.
          Grunt, że działa.
          • bri Re: No więc daję tę szansę 18.02.10, 13:18
            Z tego co piszesz, moim zdaniem, wynika raczej, że egzekwujesz to
            wykazywanie się przy pomocy emocjonalnego szantażu. I, co smutne,
            nawet nie jesteś w stanie zauważyć różnicy między tym, a normalną
            komunikacją dwóch życzliwych sobie osób.
      • panipanda Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 12:03
        Ale z drugiej strony, czy ta delikatność i nieporadność się kiedyś nie odwróci
        przeciwko?
        Może się nie znam, bo ani zaślubin ani rozwodu jeszcze nie przeżyłam, ale po
        kilku związkach, w których próbowałam stosować się do różnych wzorów (i które
        okazały się prażakami), przyjęłam taktykę bycia sobą, a przynajmniej określenia
        jasnego, co mi nie odpowiada, a co zwisa i powiewa.
        I tak mój obecny nie jest ani smyczą przywiązany do kaloryfera, ani nie musi (a
        przynajmniej nie ma z mojej str żadnej presji) na utrzymywanie kogokolwiek, od
        początku jasno określone podejście do wielu spraw codziennych (kochany, jestem
        tak zmęczona po pracy jak ty, więc jeśli masz ochotę na pieczeń i świeże
        ziemniaczki, to ja ci nie bronię gotować; lub też, jeśli przeszkadza lekki
        nieporządek "wspólny", to śmiało - wiesz gdzie szafa, zmywarka i pralka. ja
        oglądam tv). W trakcie wyklarowały się rzeczy, których jedno nie lubi robić,
        drugiemu obojętne (prasowanie, odkurzanie, zmywanie) i nigdy nie było problemów
        na tym polu. Zazdrosna nie jestem o głupoty, więc i ja wychodzę sama i on, nawet
        spić się do nieświadomości mu "pozwalam", i to bez konkretnej okazji, jak nie
        chce to do rodziny jeździć nie musi, do nielubianych moich znajomych również. On
        ma rower, ja mam szczurki - konsekwencje i koszty za straty i wypadki ponosimy
        każdy bardziej za swoje, choć wiadomo, że odciąć się całkiem od złamanej ręki
        czy przegryzionego kabla sieciowego nie da.
        I porównując ten związek z poprzednimi, myślę, że gdyby teraz coś się posypało,
        to poczucie własnej wartości, wiara w ludzi na pewno byłyby nadszarpnięte, ale
        czy poczucie winy, bo byłam/jestem straszną jędzą to rozstanie spowodowało - nie
        wiem. Gdybym udawała delikatną i nieporadną, albo usłużną i wielofunkcyjną, to
        za 10 czy 15 lat obudziłabym się z ręką w nocniku, i to niewłaściwego faceta...
    • suazi1 Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 10:12
      Takie kobiety często same sobie są winne, bo pozwalają zrobić z
      siebie takiego mopa. Jak któraś czuje się olewana, to powinna
      chociaż spróbować zawalczyć o swoje, a nie uciekać do ścierek. No
      chyba, że są to najlepsze przyjaciółki mopa wink
    • sueellen Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 14:05
      Ten tekst jest swietny. Nie wiem kto go napisał, ale wydrukuje i przykleje w
      kuchni w strategicznym miejscu w celu doprowadzenia siebie do pionu jak tylko
      znow wzorem matki i babki oraz niedoszłych bylych i teraźniejszej tesciowej
      zachce mi się byc perfekcyjna pania domu i matka polką!
    • nangaparbat3 Jedno mnie martwi w tym wątku 18.02.10, 16:56
      a mianowicie, ze mniej lub bardziej jawnie krązy po nim pytanie naszych
      prababek: jak chlopa przy sobie utrzymac?
      Podone wrażenie miałam przegladajac ksiażkę "Dlaczego mezczyxni wolą zołzy?"
      (czy jakos podobnie) - niby zacheca sie kobietę do niezaleznosci, ale cel
      nadrzędny zawsze ten sam.

      I bardzo jestem wdzieczna memu exowi, który ile razy zdarzyło mi sie palnąc: jak
      juz córuniu wyjdziesz za mąż.... przerywał: A może ona nie zechce wyjsc za mąż?
      Czemu jej to wmawiasz?
      • morgen_stern Re: Jedno mnie martwi w tym wątku 18.02.10, 17:16
        No bo niby robimy karierę, rozwijamy się, mamy plany, itede, itepe, ale i tak
        największym osiągnięciem kobiety jest przecież dobry chłop, nie?
        • dynema Re: Jedno mnie martwi w tym wątku 18.02.10, 17:25
          Jaki tam dobry. Z wiekszosci tekstow przebija w tle ze ma byc
          jakikolwiek.
          • triss_merigold6 Re: Jedno mnie martwi w tym wątku 18.02.10, 17:38
            Nie, nie. Ma być taki, żeby życie z nim pod jednym dachem było
            satysfakcjonujące i przyjemniejsze niż życie singlowskie. I
            zasadniczo w tej chwili mnie wali, jak bardzo uwłaczające jest
            korzystanie CZASAMI z metod prababek, zamiast postulowanych zawsze
            szczerych, otwartych rozmów i logicznych tłumaczeń. Grunt, że jest
            skuteczne.
            Oglądał ktoś "Moje wielkie greckie wesele"? Kwintesencja.
            • aandzia43 Re: Jedno mnie martwi w tym wątku 18.02.10, 23:47
              triss_merigold6 napisała:

              > Nie, nie. Ma być taki, żeby życie z nim pod jednym dachem było
              > satysfakcjonujące i przyjemniejsze niż życie singlowskie.

              I o to właśnie się rozchodzi!;-D
              • iwles Re: Jedno mnie martwi w tym wątku 19.02.10, 00:25

                > triss_merigold6 napisała:
                >
                > > Nie, nie. Ma być taki, żeby życie z nim pod jednym dachem było
                > > satysfakcjonujące i przyjemniejsze niż życie singlowskie


                przyjemniejsze to zapewne będzie, ale raczej nie zdarza się, by
                którakolwiek ze stron nie musiała chociaż częściowo poświęcić
                siebie. Bo trwanie z kimś to także kompromisy. Najważniejsze, by te
                kompromisy były z obu stron.
                Nie da się żyć w taki sposob, żeby w związku każdy patrzył tylko
                na siebie.


                Ironią jest też to, że kobiety tak bardzo walczą, by nie być
                odkurzaczem/mopem, że jednocześnie bardzo często same spychają do
                tej roli swoich facetów.
                • anorektycznazdzira bo życie jest takie proste: 19.02.10, 20:47
                  albo ty rządzisz, albo tobą rządzą. Nie ma znaczenia jakimi
                  sposobami osiągnięto ten stan (rządzenia)- efekt ten sam. Jedna
                  strona się boi bardziej, druga strona ma luz psychiczny. Jedna
                  strona inwestuje, druga jest.
                  Nieprawda, że tylko kobiety wypruwają sobie żyły, żeby on czasem nie
                  odszedł. Nader często można trafić na wprzęgniętych do kieratu, albo
                  całkowicie ubezwłasnowolnionych facetów, którym żal
                  przepracowanej/nerwowej/nieusatysfakcjonowanej/niedocenianej-przez-
                  wszystkich żabci ;P
                  • nangaparbat3 Re: bo życie jest takie proste: 19.02.10, 21:42
                    anorektycznazdzira napisała:

                    > albo ty rządzisz, albo tobą rządzą. Nie ma znaczenia jakimi
                    > sposobami osiągnięto ten stan (rządzenia)- efekt ten sam. Jedna
                    > strona się boi bardziej, druga strona ma luz psychiczny. Jedna
                    > strona inwestuje, druga jest.


                    Tak myslisz?
                    Mam nadzieję, że to nie jest aż tak proste,choc z drugiej strony: rzadzenie mnie
                    męczy i nudzi, bycie rządzoną doprowadza do furii, no i jestem sama. Niby sie
                    zgadza wink
        • triss_merigold6 Ja tam nie kryję 18.02.10, 17:33
          Ja tam nie kryję, że chłop mi jest potrzebny. Czasy rwania w pubach
          i klubach mam szczęśliwie za sobą i interesuje mnie pożycie
          regularne, przewidywalne i z jednym panem.
          Ponadto chłop jest mi potrzebny do realizacji planów prokreacyjnych
          i miło, że w tej kwestii nareszcie mamy podobne zdanie. Przydaje się
          również do ogarniania dzieciątka, które już mam na stanie.
          Jak również chłop mi potrzebny do wspólnego spędzania czasu oraz
          wykonywania razem różnych prac domowych.
          Potrzeby emocjonalne też lubię mieć zaspokojone przez mężczyznę, bo
          inaczej jestem uciążliwa dla otoczenia.

          Do pracy mam stosunek: ma być w godzinach 8-16 i przynosić kasę,
          jeśli przy tym jest rozwojowa, w fajnym zespole i zgodna z
          wykształceniem to bonus. Rozwinęłam się, uważam, wystarczająco, czas
          na odcinanie kuponów.
      • aandzia43 Sprostowanie do "zołz" 18.02.10, 23:42
        nangaparbat3 napisała:

        > a mianowicie, ze mniej lub bardziej jawnie krązy po nim pytanie
        naszych
        > prababek: jak chlopa przy sobie utrzymac?
        > Podone wrażenie miałam przegladajac ksiażkę "Dlaczego mezczyxni
        wolą zołzy?"
        > (czy jakos podobnie) - niby zacheca sie kobietę do niezaleznosci,
        ale cel
        > nadrzędny zawsze ten sam.

        Książkę o zołzach przeczytałam i nie wydaje mi się, by motywem
        nadrzędnym tytułowej zołzy było utrzymanie przy sobie chłopa. Według
        autorki chłop (właściwy chłop!) trzyma się przy babie sam i trzyma
        się wtedy, gdy rzeczona baba żyje tak, że jej motywem nadrzędnym na
        pewno nie jest utrzymanie przy sobie jakiegokolwiek chłopa. Książkę
        polecam.
        • nangaparbat3 Re: Sprostowanie do "zołz" 19.02.10, 11:00
          Będę się upierać przy swoim

          sklepkultura.dziennik.pl/dlaczego-mezczyzni-kochaja-zolzy-ksiazka,295121,p
          • aandzia43 Re: Sprostowanie do "zołz" 19.02.10, 15:12
            Możesz się upierać przy swoim nie przeczytawszy ksiązki - mnie tam rybka.
            Chciałam tyko dodać, że sztandarowa zołza ma bardziej satysfakcjonujące relacje
            nei tylko z facetami, ale z ludźmi w ogóle. Nie o łapanie męża tu tylko chodzi,
            tylko o ustawinei sobie relacji z bliźnimi tak, by więcej z nich czerpać i dawać
            z siebie to, co w nas najcenniejsze, nie służyć, jak skrzyżowanie podnóżka z
            mamusią. Pewne prawdy jednak najłatwiej docierają do ludzi poprzez przykłady z
            tej najbardziej emocjonującej sfery życiawink
    • mondovi Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 17:57
      w drugą stronę też to działa. która brałby wiertarkę/pistolet do silikonu na
      imprezę?
    • przeciwcialo Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 18.02.10, 18:54
      Prawdziew a z straszne.
    • ihanelma Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 19.02.10, 18:42
      Żeby szczęście ogólne było rezultatem decyzji o zostania zołzą,
      świat byłby piękny i prosty.

      Ale świat jest cholera bardziej skomplikowany. Wydaje mi sie, że
      zadowolony, niesfrustrowany i czujacy się na miejscu człowiek (a
      chyba o to z grubsza chodzi w tym wątku) po prostu robi to c lubi,
      ma jakiś pomysł na siebie, cieszy się z tego co ma, co robi i do
      czego idzie, rozwija się. To mogą być zupełnie proste rzeczy - ale
      właśnie robione z radością.
      Jeśli takiej wizji nie ma, zawsze będzie coś źle i czegoś brak.
      Szczęścia nie da powtarzanie sobie "nie jestem mopem", szacunku
      ludzi nie zapewni "zołzowatość" i strojenie fochów. To tylko
      stawianie granic - i niekoniecznie to trzeba robić w ten sposób. to
      czy człowiek jest interesujący i będzie się go chciło zabrać na
      imprezę czy spędzić z nim dłuższy czas, płynie ze środka.
      Znam bardzo szczęśliwe "mopy" kochane przez rodzinę i bardzo
      zadowolone z życia, rządzące połową osady i bardzo z siebie dumne.
      Za chorobę nie sfrustrowane. Niech by ktoś spróbował poniżyć i nie
      docenić - uuu, biedaczysko by się przekonał, że nie warto. A efekty
      tej prostej pracy - poezja i legenda. Wolno im? Chyba tak, chociaż
      coraz mniej kobiet się w taki sposób identyfikuje.
    • vibe-b Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 19.02.10, 22:17
      Mopy i odkurzacze sa bardzo potrzebne.
      Jesli faciu nie szanuje kobiety dlatego, ze ta zamiast robic tipsy dba
      o dom, to jest gburem i burakiem; ale to nie oznacza ze zburaczal od
      porzadkow w domu tylko ze sie burakiem urodzil. Krotko mowiac, Twoje
      wnioski sa mniej wiecej tak samo trafne jak ten, ze dziecko sie
      rozchorowalo od podwyzszonej tepmeratury. Przeciwny kierunek.
      • vre-sna Re: Czy wzięłabyś odkurzacz/ mopa na imprezę? 21.02.10, 11:53
        Trudno mi uwierzyć w to, że kobiety wchodza w rolę, ktora im nie
        pasuje. Może chodzi o to, że takie miały wzorce wyniesione z domu?
        Otoczenia? Szkoda, że ludzie tak bardzo zwracaja uwage na to, jak
        inni funkcjonują i tak bardzo chcą wpasowywać sie w jakieś schematy.
        Nikomu to tak naprawdę nie jest potrzebne - róbmy to, co czujemy, że
        chcemy.
        Najważniejsze są nie porządki, czy uprasowane pranie, kostki ciuchów
        w szafach; chodzi o to, jak my same się w tym wszystkim czujemy.
        Pewnie, że sa obowiązki, które trzeba wykonać - np. zapewnić
        odpowiedni posiłek dzieciom - w końcu rosna i musza sie odżywiać.No
        i czyste (wcwle nie muszą być - i nie są - wyprasowane) ciuchy. W
        końcu to jest jakis standard. Mieszkam w tej części naszego kraju,
        gdzie kobiety po prostu nie dośc, że ida na imprezę z mopem, to
        wręcz z nim sypiają.
        Wniosek - jeżeli ja chce i musze miec czysto - robie to, bo to moja
        potrzeba. Jeżeli to jest kogos innego potrzeba - niech sobie robi to
        sam. Generalnie wiele rzeczy można sobie odpuścić - tylko trzeba
        złapać odpowiedni dystans.
        Dla mnie najważniejsze jest zdrowie. Jeżeli to jest - to czym sie
        przejmować?
        Swoją drogą, dlaczego nie wychodzimy z założenia, że życie można
        przezyć robiąc przede wszystkim sobie dobrze? Kiedy ja jestem
        usmiechnieta, szczęśliwa - to czy otoczenie na tym nie skorzysta?
        Mam bardzo fajne relacje z synem i córka, z mężem. bardzo lubię
        znajomych syna - świetnie mi sie z nim rozmawia. Wiecie, że młodzież
        jest bardzo fajnie poukładana? Ostatnio przyszedł do syna kolega,
        skądinąd wielbiciel horrorów. Ach - syna nie bylo - zaproponowałam
        więc, że czekajac obejrzymy sobie jeden, ktorego on nie znal, a ja
        obejrzałam na Canal+ w kategorii filmów,które nie pozwolą zasnąć...
        Obejrzeliśmy, chłopak porozmawiąl o różnych sprawach.
        I w tym własnie czasie był dookoła nieporządek. No i co z tego?Jak
        nie dziś, to może jutro sie poukłada? A może pojutrze?
        Kobiety namietnie sprzatające gdzieś chyba gubią sens życia. Ale
        trochę na własne zyczenie,niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja