Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:(

23.02.10, 00:48
Drogie mamy,
Już mam dość i tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać dlatego muszę się
wypisaćsad
Jesteśmy po ślubie już 5,5 roku i mamy 10 miesięczną córeczkę. Od samego
początku kiedy się pobraliśmy nie mogę liczyć na wsparcie swojego męża, który
tak naprawdę jest zajęty w ogólnym spojrzeniu swoimi sprawami i problemami. Ja
jestem osobą na którą zawsze może liczyć i w każdej sytuacji go wysłucham i mu
doradzę i pożałuję.
Kiedykolwiek próbuję mu się wyżalić to moje słowa odbijają się o jego uszy i
słyszę tylko milczenie z jego strony, a po kilku minutach zaczyna swój wątek
tak jakbym wogle nic nie mówiła.
Jego rodzice od samego początku nie mieli do mnie szacunku i przez cały czas
mi sprawiają przykrości. Ja nie jestem osobą która przemilczy i zawsze walczę
z nimi sama. Nawet ograniczyłam przez jakiś czas z nimi spotkania tylko do
okazjonalnych. W pytaniu czemu nie staje po mojej stronie, albo czemu milczy
odpowiada że nie chce robić z niczego zadymysad Już byłam przez nich oskarżona
o to, że mi zależy tylko na kasie i o inne rzeczy a ostatnio o stwarzanie
sytuacji spornych w rodzinie kiedy poszło o to że nie zrobiłam wszystkim kawy
w domu teściowej. Sytuacja jest parodialna bo jako ostatni przyjechaliśmy do
nich i teściowa powiedziała żebym zrobiła sobie kawę. No i tak zrobiłam, a ona
z pretensją "że nikomu nie zaproponowałam" a ja na to "że mogła mi
powiedzieć". Dodatkowo doszedł jego braciszek który stwierdził "że łaski nie
potrzebuje i sam zrobi wszystkim". Jak zawsze zrobiło mi się przykro, ale od
razu się z tamtąd wynieśliśmy. Jak wracaliśmy to coś we mnie pękło i się
popłakałam, liczyłam też na chwilę wsparcia i co usłyszałam "że sobie na to
zasłużyłam bo sama stwarzam chore sytuacje". Takich sytuacji jest wiele ale
musiałabym chyba je opisywać całą noc.Ojcem jest dobrym, opiekuńczym i kocha
małą i mówi że mnie też.
Straciłam całkowite zaufanie do swego męża, nie trawię go za to wszystko.
Nawet zastanawiałam się nad rozwodem puki córcia jest mała i nie ucierpi na
tym najmocniejsad Tylko boję się być sama, choć wiem że dla dziecka nie jest
wcale dobre mieć pełną rodzinę w której nie ma porozumienia. Sama dokładnie to
przeszłam w dzieciństwie.
No i chyba troszkę mi lepiej. Pozdrawiamsmile
    • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 00:56
      Najważniejsze, że macie ślub kościelny i wsparcie boga ojca w trójcy jedynego.
      Ciesz sie, że jesteś w uświęconym łaską ducha świętego małżeństwie. Jedynym
      słusznym i własciwym sposobie wspólnego życia kobiety i mężczyzny. Nawet jak ci
      mąż wylutuje z liścia w twarz to przenajświętsza panienka pozwoli ci to
      zrozumieć i wybaczyć. Bo nie ma nic gorszego niż wspólne życie dwojga ludzi bez
      ślubu kościelnego. To jest dopiero degrengolada oraz szambo moralne. Amen.
      • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 07:45
        Wiesz, że robisz się już śmieszna? Nic innego nie umiesz napisać? Nie na temat,
        ale żeby tylko o jednym. Zrobił Ci ksiądz krzywdę kiedyś? Nie umiesz inaczej? Bo
        i ile jeszcze parę miesięcy temu umiałaś odezwać się jakoś w miarę normalnie
        (nawet jeśli się Tobą nie zgadzałam) to teraz już nie - tylko jedno potrafisz
        napisać i o jednym.
        • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:16
          >Zrobił Ci ksiądz krzywdę kiedyś?

          Co sądzisz o nazistach?
          • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 11:09
            Hmm, ciekawe porównanie... A możesz rozwinąć? Bo ja pytałam o Ciebie, a nie o
            całokształt grzechów osób duchownych, co do których ogólnej "świętości" złudzeń
            nie mam. Ale. np. nauczyciele też w masie idealni nie są, ale jakoś nienawiścią
            do nich nie pałasz.
            • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:22
              Rozwijam. Mnie osobiście ani żaden ksiądz ani nazista nic nie zrobił. Jednak oba
              te systemy totalitarne traktuje jako wrogie bo chcą wpływać na całokształt życia
              człowieka i kierować nim zgodnie ze swoimi doktrynami.
              • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:40
                Rozumiem, że nie ma dla Ciebie różnicy pomiędzy DOBROWOLNĄ PRZYNALEŻNOŚCIĄ do
                wspólnoty kościoła i wolnym wyborem życia w wierze a obowiązkowym systemem
                wprowadzonym przez nazistów ze wszystkimi konsekwencjami odmowy? Czy to tak
                trudno zrozumieć, że ktoś może chcieć być w kościele, wierzy, bo tak chce, a nie
                musi?
                • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 16:45
                  W odróżnieniu od kościoła katolickiego i wielu innych związków wyznaniowych to
                  jednak do NSDAP i PZPR nie zapisywano niemowląt.
                  Obecnie bardzo trudno jest się wypisać z np z KK. To i tak jest postęp bo kiedyś
                  apostazje karano śmiercią. A i teraz za próbę apostazji od islamu ucinają głowe.
              • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:43
                Powinnaś więc konsekwentnie odrzucać wszelkie normy prawno-społeczne, jako te,
                które narzucają Ci określone postawy, a nie zachwycać się Szwajcarią, o której,
                mam wrażenie, mało wiesz, skoro Ci się tak podoba. Tam dopiero panuje "prawny
                zamordyzm".
                • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 16:42
                  Żyjąc w państwie demokratycznym państwie prawa moim obowiązkiem jest
                  przestrzeganie prawa w nim obowiązującego.
                  Państwo demokratyczne pozwala mi wpływać na prawo w nim obowiązujące i
                  powstające. Systemy totalitarne nie.
                  Nie rozumiem dlaczego według ciebie odrzucenie systemów i ideologii
                  totalitarnych musi wiązać się z negacją wszystkich norm i przepisów. To
                  sprowadzanie dyskusji do absurdu.
                  • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 17:04
                    Taaaak, jeśli wierzysz w swoją możliwość wpływania na prawo w państwie
                    demokratycznym, to faktycznie dochodzimy do absurdu... Cóż, w wielu przypadkach
                    rodzice decydują za dzieci, i jednak dość trudno jest porównać wstąpienie do
                    NSDAP z chrztem w KK. Mam wrażenie, że Twój fanatyzm antyreligijny uniemożliwia
                    Ci logiczne rozumowanie. I nie wiem, czy zauważyłaś, że jednak wystąpienie z KK
                    nie jest karane śmiercią (w przeciwieństwie do islamu), ani nie niesie za sobą
                    żadnych konsekwencji dla występującego, tak więc trudno tu mówić o przymusowym
                    byciem członkiem KK. Chcesz - jesteś, nie chcesz - występujesz.
                    • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 17:13
                      Tak oczywiście, że obywatele mają możliwość wpływu na kształt prawa w
                      demokracji. Oczywiście nie można tego traktować w ten sposób, że zawsze będzie
                      ono takie jakie nam się podoba.
                      Dlaczego trudno? Przecież obie te instytucje są totalitarne i mają miliony
                      istnień na sumieniu.
                      Co do braku konsekwencji wystąpienia z KK to kiedyś apostazja była zabroniona i
                      karana śmiercią podobnie jak ateizm.
                      Nie zarzucaj mi fanatyzmu i braku logiki tylko dlatego że moje poglądy są różne
                      od twoich.
                      • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 17:19
                        Nie, nie dlatego, że są różne. Znam wiele osób (nawet jest kilka tu na forum), które mają poglądy skrajnie różne od moich, ale umieją je demonstrować w sposób kulturalny. Zaś Twoje wypowiedzi dotyczące ludzi wierzących i zasad ich wiary bywają, łagodnie mówiąc, często mocno niegrzeczne. Pisałam, że nawet tam, gdzie nie ma cienia nawiązania do KK musisz wtrącić swoje trzy grosze bardzo nieładnie:

                        przykład

                        Powiedz, gdzie autorka wątku choć wspomniała, że ma ślub kościelny, że jest wierząca, że jej kłopoty są z tym związane?
                        • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 17:44
                          Wyrażam swoje poglądy w taki a nie inny sposób. Takiego mam stajla i nie
                          zamierzam go zmieniać.
                          Co do mojego postu to wyraziłam opinię, że wszystkie problemy są przejściowe bo
                          mają ślub kościelny potwierdzony powagą kościoła.
                          To daję nadzieję że wszystko będzie dobrze. Jak nie będzie to i tak bóg w swojej
                          nieskończonej dobroci wskaże drogę.
                          Co innego w związkach bez ślubu. Tam to wiadomo ruja i poróbstwo oraz tragedie i
                          morderstwa i wyrzucanie z domu na bruk. Totalna patologia i degeneracja.
                          • graue_zone Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 17:50
                            To nie mam już nic do powiedzenia. Dalszą dyskusję z Tobą uważam za stratę
                            czasu. Schodzenie poniżej pewnego poziomu (dyskusji) jest ...poniżej poziomu
                            (jak to ładnie napisała któraś forumka).
          • a1ma Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 12:34
            krejzimama napisał:

            > >Zrobił Ci ksiądz krzywdę kiedyś?
            >
            > Co sądzisz o nazistach?

            Co sądzisz o gettach zwanych Autonomią Palestyńską?
            • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:20
              Sądzę że jest to arabska piąta kolumna która ma na celu atakowanie Izraela od
              wewnątrz. Tzw Palestyna to obecnie sztuczny twór który jest bezwzględnie
              wykorzystywany przez islamistów by móc atakować Izrael. Islamiści bez litości
              czynią z Palestyńczyków żywe tarcze. Dziwi mnie dlaczego Syria czy Jordania czy
              Egipt nie przyjmą na swoje terytorium swoich pobratymców. Radzę poczytać
              statystyki co do jakości życia i swobód obywatelskich wśród arabów. Mieszkańcy
              autonomii palestńskiej plasują się w czołówce.
              Warto trzymać się faktów a nie lewacko islamskiej propagandy.
              • a1ma Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 15:06
                Ja nie o propagandzie, tylko o faktach.
                Byłaś kiedyś z wizytą w Autonomii? Widziałaś na własne oczy?
                Powiem Ci, że te swobody jakoś szczególnie się nie rzucają w oczy, ale może to
                druty kolczaste przesłaniają widok.
                • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 16:37
                  religiapokoju.blox.pl/2009/11/Strefa-Gazy-Zachodni-Brzeg-sytuacja-Palestynczykow.html
                  religiapokoju.blox.pl/2006/10/Biedni-Palestynczycy-albo-Kolejny-Zydowski-Spisek.html
                  religiapokoju.blox.pl/2009/05/Wolna-Palestyna-Wolne-zarty.html
                  • a1ma Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 19:13
                    Propaganda na propagandę.
                    Zadałam konkretne pytanie - widziałaś? I nie masz skojarzeń z gettem?
                    • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 19:29
                      Nie mam bo w tym jak to nazywasz getcie arabowie żyją na duzo wyzszym poziomie
                      niż ich pobratymcy w innych krajach.
                      Nie nie byłam tam bo i po co? Czy żeby mieć opinie o jakimkolwiek miejscu na
                      świecie trzeba tam być? Rozumiem, że historycy nie powinni pisać o Grunwaldzie
                      bo przecież tam nie byli. Obecnie w erze powszechnego dostępu do wiedzy i
                      informacji wystarczy poczytać i wyrobić swoją opinię.
                      Wiesz kiedyś komuniści wykorzystywali tzw pożytecznych idiotów do swoich celów.
                      Teraz robią to islamiści wykorzystując do tego mniej więcej tych samych ludzi
                      grając karta tzw palestyńczyków. Izrael to przedmurze cywilizacji zachodu i
                      broni nas czynnie przed zalewem islamskiej i arabskiej dziczy.
                      Jak ta dzicz opanuje Europe to nie będzie już sprzedawać kebabów czy pasożytowac
                      na zasiłku. Wtedy wezmą nas za tyłki i wbiją w te szmaty zwane burkami.
                      • a1ma Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 22:48
                        Nie, nie żyją na dużo wyższym poziomie.
                        Nie jest ważna długość życia i dostęp do opieki zdrowotnej, kiedy brakuje
                        takiego drobiazgu, jak WOLNOŚĆ. Izreal potrafi zablokować im dostawę mąki na
                        tydzień (doświadczyłam osobiście) i inne takie - niby na długość życia nie
                        wpływa, ale na jego jakość - dość znacząco.

                        Co do reszty - zasadniczo się zgadzam, w konflikcie generalnie jestem po stronie
                        Izraela, ale ich działań wobec Palestyńczyków nie popieram żadną miarą i nie
                        mogę zrozumieć, jak Żydzi mogli zbudować obozy i zamknąć w nich innych ludzi
                        tylko ze względu na ich narodowość. Chichot historii, nie uważasz?
                        • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 24.02.10, 09:58
                          Nie uważam. Czy w tych obozach pali się palestyńczykami w piecach?
                          Zresztą pewnie i tak są małokaloryczni.
                          Izrael jest otoczony przez same wrogie państwa które w doktryne wpisują sobie
                          jego zniszczenie. Do tego ma na swoim terytorium wrogą mniejszość tzw
                          palestyńczyków którzy są wykorzystywani przez arabów do atakowania Izraela.
                          Takie położenie geopolityczne nie sprzyja polityce pokoju. Tu trzeba mieć twarde
                          serce.
        • bezia_80 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 16:39
          > Zrobił Ci ksiądz krzywdę kiedyś?

          Może wchodził jej do wanny smile
      • mikas73 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:53
        Też uważam, że z ciekawych wypowiedzi (z którymi nie muszę się
        zagadzać) zaczynasz popadać w śmieszność...
      • joanna35 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:53
        Krejzi lecz się, bo normalna to ty nie jesteś.
        • krejzimama Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:15
          Mnie nie da się wyleczyć. Można jedynie zabić.
          • joanna35 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:28
            Myęlę, że nie wszystko straconewink
            • joanna35 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:28
              myślę - miało być.
    • kowalka33 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 08:14
      Moja droga doskonale cię rozumiem , ktoś kto nie wie jak się człowiek czuje gdy
      ma poczucie lekceważenia i wsparcia ze strony najblizszych nie zrozumie cię. Z
      komunikacją w związku jest trudno, może faceci tak maja że patrzą na sprawy
      ogólnie i nie lubia za dużo gadania. Jak patrzę na swoje życie to wydaje mi się
      że może to jest tak gdy nie stawia się granic , gdy życie koncentruje się na
      potrzebach męża i gdy człowiek ogólnie za dużo sie stara na poczatku to na końcu
      traktuje się go jak głupiego Jasia. Wiesz mi się wydaje że trzeba się dobrze
      cenić to wtedy inni będą cię szanować.A co kawy u teściowej , wiesz generalnie
      powinno się robić ją gościom, tzn teściowa powinna obsłużyć gości ale to w
      rodzinie...może tacy są szorstcy, czasami zwłaszcza jak jesteśmy mocno
      przeczuleni na swoim punkcie wszystko traktujemy jak oznaka czegoś złego. Wiesz
      co jak tak sobie ostatnio myślę że nie ma sensu gniewać się i myśleć o tym za
      długo bo ci którzy w naszym mniemaniu uczynili nam tą krzywdę pewnie nic nie
      pamiętają więc po co my mamy się tak denerwować. A i miej własne zdanie w każdej
      sprawie która ciebie dotyczy, nie znaczy że masz wojować w każdej sytuacji ale
      robić swoje z uśmiechem na ustach. Moja koleżanka nie pracuje zawodowo(tzn
      pracuje w domu a jej dom to połączenie superniani i perfekcyjnej pani domu i
      nigelli w jednym)zawsze wygląda perfekcyjnie i cały czas powtarza że to jej mąż
      powinien się starać i Bogu dziękować ze ma taką rodzinę takie wspaniałe dzieci i
      taki dom, zero kompleksów ze przynosi kasy do domu
    • kali_pso Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 08:16


      Ech, wszyscy w tej rodzince jak widać lubicie robić sobie na złość.
      Faktem jest, że zaproponować mogłaś, faktem jest, że oni skorzystali
      z okazji, aby Cię znowu upokorzyć i pokazać Ci miejsce.
      Nie wiem, może Ty trochę przesadzasz z tymi grymasami i problemami,
      może mąz rzeczywiście stoi po stronie mamusi i stał dalej tam
      będzie. Może ma dosyć biadolenia i użalania się, że dziecko spało
      dwie a nie trzy godziny? Może nigdy nie stanie po Twojej stronie, bo
      jest maminsynkiem? Za mało danych, moim zdaniem, aby coś tutaj
      wyrokować.
      • penelopa40 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:42
        Od samego początku kiedy się pobraliśmy nie mogę liczyć na wsparcie
        swojego męża...
        to po kiego przysłowiowego grzyba za niego wychodziłaś kobieto???
        • gryzelda71 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:55
          Chyba dlaczego od razu się nie rozwiodła.
        • joanna35 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:58
          penelopa40 napisała:

          > to po kiego przysłowiowego grzyba za niego wychodziłaś kobieto???

          > Od samego początku kiedy się pobraliśmy - zauważyłaś? Nic nie
          napisała o tym jaki był przed ślubem, tudzież jakie były kontakty z
          rodziną.
      • a.m.a Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 09:57
        Wiesz Kali, ale jakby mi ktos powiedzial ' zrob sobie kawe', to bym sobie
        zrobila smile Czy to tak trudno powiedziec ' zrob nam kawe'? Wtedy zrobilabym
        wszystkim. Przeciez to oczywiste smile
        Autorko watku - nieciekawie masz, ale nie wiem, co ci poradzic sad
        pozdrawiam
        • zonka77 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:09
          Hm. Zasadniczo zgadzam się trochę z teściową - gdybym robiła sobie kawę u kogoś
          gdzie byłoby więcej osób to zapytałabym czy ktoś chce coś do picia, kawę lub
          herbate bo idę sobie zrobić...

          Z drugiej strony doskonale rozumiem rozgoryczenie z powodu braku wsparcia męża
          ogólnie. I to że nie staje po Twojej stronie również nie jest fajne.
          • premeda Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 12:31
            Tylko, że jak teściowa autorki jest z tych czepliwych to wtedy
            zarzuciałby, że autorka jej kawą chce gości częstować, a mogłaby
            przynieść swoją, wodę zresztą też i za prąd zapłacić itd.
          • tosterowa Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 12:59
            rotfl, a ja jako teściowa nigdy nie zwróciłabym jej uwagi, że mogła zrobić dla
            wszystkich.
    • joanna35 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:09
      Twój mąż najwyraźniej boi się "postawić" rodzicom, boi się samych
      rodziców, co , moim skromnym zdaniem, wskazuje na zaburzenia w
      rodzinie. Dorosły człowiek wychowywany przez lata w szacunku dla
      siebie i innych nie ma problemu z opowiedzeniem się po stronie
      żony. I nie ma znaczenia czy żona jest przewrażliwiona czy nie(Ty
      nie jesteś), jeżeli mąż zna uczucia żony, kocha ją i szanuje to
      powinien ją chronić a nie atakować.
      A co do kawy - rozumiem robienie sobie kawy u teściów z którym mam
      bardzo dobre stosunki, u których czuję się jak w domu, którzy są
      wobec mnie życzliwymi ludźmi, ale w opisanym przypadku nie dość, że
      nie widzę żadnej z tych rzeczy to jeszcze mam dziwne wrażenie, że
      oto przyszło pomietło, którym można się posłużyć i bezkarnie
      powycierać o niego gębę.
    • mikas73 Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 10:14
      Ja > jestem osobą na którą zawsze może liczyć i w każdej sytuacji
      go wysłucham i mu
      > doradzę i pożałuję.
      > Kiedykolwiek próbuję mu się wyżalić to moje słowa odbijają się o
      jego uszy i
      > słyszę tylko milczenie z jego strony, a po kilku minutach zaczyna
      swój wątek
      > tak jakbym wogle nic nie mówiła.

      Myślę, że za bardzo koncentrujesz się na jego problemach . Przestań
      go wysłuchiwac i doradzać, ale tak bez złośliwości.

      Znajdź sobie zajęcie, które będzie tylko Twoje a on nie będzie w tym
      temacie zorientowany. No nie wiem, aerobik - potem opowiadaj jakie
      fajne osoby tam spotykasz, wracaj uśmiechnięta i rozgadana.
      Przeczytaj ksiązkę i posiedź w internecie z informacją, żę
      dyskutyjesz o niej na forum. itd.
      Moim zdaniem kręcisz się tylko wokół meża i koncetrujesz na swoim
      nieszczęściu.

      Ważne jest, że mówisz o miłości meża, czy Ty też jeszcze go kochasz,
      może to tylko zmęczenie nową sytuacją, małe dziecko, mniej czasu dla
      Was.

      A z rodziną meża też radzę metodę "radosnego świrgotu". Następnym
      razem przywitaj teściową od progu z :"dzisiaj ja robię kawę dla
      wszystkich" i przywieź upieczone ciasto, a co? Pokaż kto tu ma klasę
      i dobre wychowanie. Jeżeli jesteś tam nie za często to wytrzymasz.
      Nie daj się prowokowac marudnikom i złośliwcom. Spojrzą na Ciebie,
      że tak powiem "od nowa" i to Ty będziesz górą. Uwierz mi to działa.
    • triss_merigold6 Odpowiedź 23.02.10, 10:26
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,107450737,107450737,Czy_wzielabys_odkurzacz_mopa_na_impreze_.html

      Odpowiedź znajdziesz w linkowanym wątku. Przestań być takim
      cielątkiem, na które zawsze można liczyć, które wysłucha, doradzi i
      pożałuje. Bycie zołzowatą leliją, która zamiast nowego czajnika
      kupuje obcisłą garsonkę jest super, naprawdę.
      • gryzelda71 Re: Odpowiedź 23.02.10, 10:30
        Bycie zołzowatą leliją, która zamiast nowego czajnika
        > kupuje obcisłą garsonkę jest super, naprawdę.

        Bo czajnik w następnej turze kupismileprawda?Oczywiście za swoje,bo jest mega
        niezależną finansowo leliją.
      • ihanelma Re: Odpowiedź 23.02.10, 13:06
        Czy ten wątek, a właściwie główny cytat który dał mu początek to
        twoje największe życiowe odkrycie i duma?

        Nie podniecaj się tak, jeszcze niejednego się dowiesz tongue_out
        • triss_merigold6 Re: Odpowiedź 23.02.10, 13:11
          Nie, ale podoba mi się bardzo. I będę go wykorzystywać do upojenia,
          jeszcze mi się nie znudził. To wolny kraj, nie chcesz czytać -
          wygaś.
          • ihanelma Re: Odpowiedź 23.02.10, 13:15
            Zastanawiam się co takiego odkrywczego w tym znalazłaś. Szczerze
            mówiąc z gatunku wyświechtanych truizmów nie wyczerpujących tematu,
            a ty się podniecasz jak teorią względności tongue_out
            Cóś jak "wyzwolenie udręczonej" w Kolorze Purpury. Trochę późno na
            przerabianie takich "odkryć" z taką dawką emocji u w sumie
            inteligentnej osoby.
    • attiya Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:10
      ale od samego początku małżeństwa nie możesz liczyć na męża czy to tak nagle po
      ślubie się zmienił?
      A jeśli przed ślubem był taki sam to chyba nie byłaś kolejną naiwną sądzącą, ze
      po ślubie zmienisz go.
      Jak to Triss czasem pisze: Widziały gały co brały.
      Poza tym czasem trochę asertywności przydałoby się i postępowanie pt Jak Kuba
      Bogu tak Bóg Kubie przydałoby Ci się idealnie. Odwdzięczaj się pięknym za
      nadobne plus z nawiązką, przestań usługiwać mężowi i z zimną pogardliwością
      traktuj pana męża i jego rodzinkę.
      • aggus28.g Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:27
        Jeszcze przed ślubem byliśmy ze sobą 6 lat. I są to dla mnie nie zapomniane
        chwile. Zawsze mogłam na niego liczyć i odwrotnie on na mnie też. Był moim
        prawdziwym przyjacielem, mieliśmy wspólne zainteresowania i przyjaciół. Nigdy
        bym nie pomyślała, że tak to wszystko się odmieni.
        Nie jestem ofiarą losu tak jak tu niektórzy piszą. Nie płaczę nad sobą i na co
        dzień jestem osobą pogodną, mam wielu przyjaciół. Jestem spełniona zawodowa i
        szczęśliwa jako mama. Ale tak jak każdy mam prawo na chwile zwątpienia bo było
        by dziwne gdybym wszystko olewała. Uważam, że mam prawo być zła. Nawet mój teść
        był urażony tą całą sytuacją którą opisałam i powiedział, że w tym momencie
        przesadziła.
        A u teściów nie jestem jedną złą synowa bo jest jeszcze druga w ustach teściowej
        ta najgorsza. Jest tylko jedna która jest pupilkiem. Taka słodka lizuska. Ale
        przykro mi ja taka nie potrafię być jestem sobą i tak zostanie.
        Dzisiaj mnie właśnie odwiedziła ta najgorsze, nie powiem sympatią też jej nie
        darzyłam ale akceptowałam. Doszłyśmy do wniosku, że musimy ze sobą współgrać i
        pokazać jakie jesteśmy ku sobie zgodne i będziemy zawsze stawały za sobą. Myślę,
        że teściowa wyjdzie z siebie i zmieni swoje postępowanie. A jak nie zmieni to
        przynajmniej będzie ostro niezadowolona.
        A męża na pewno jeszcze kocham bo nie jest mi łatwo tak to wszystko skreślić i
        odejść. Nie jest złym człowiekiem, może się pogubił w tym wszystkim. Dam mu
        jeszcze szansę...pewnie nie jedną.
    • ihanelma Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:12
      Współczuję takiego faceta.

      Mam na oku taki związek - tzn dynamiczna kobieta i podporządkowany
      rodzicom i za wszelką cenę unikający konfliktów facet - zwiazek
      rozwala się powoli, ale konsekwentnie. Żyją obok siebie.

      Niestety, jeśli on nie uzna swojego zachowania za coś, nad czym
      powinien popracować, g... z tego będzie w dłuższej perspektywie.
      Będziesz miała do niego coraz większy żal i w końcu wszystko rozwali
      się o naprawdę pozornie nieistotny element - przepełni czarę i tyle.
      Postawiłabym sprawę bardzo jasno, nie dała sobie bym przede
      wszystkim wmawiać "winy" za podobne sytuacje. Woli byc facetem czy
      wycieraczką rodzinki - decyzja nalezy do niego.
      • aggus28.g Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 13:35
        Wiesz co twoje słowa są odzwierciedleniem tego co uważa moja najlepsza
        przyjaciółka i powiem Ci, że się z nimi zgadzam. I nie raz powtarzałam to
        mężowi. Że mężczyzna powinien zawsze obstawać za swoją żoną i dziećmi i być dla
        nich wsparciem. A nie kolejnym powodem do nie pokoju. I jak do tej pory słabo to
        skutkowało.
        • myelegans Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 23.02.10, 16:31
          Jezeli w mezu nie masz wsparcia, to w kim go bedziesz miala jak
          staniesz na prawdziwym zyciowym zakrecie: choroba, smierc
          najblizszych itd. itp. przy ktorych zrobienie czy niezrobienie kawy
          zbladnie jak kretek.

          Czy chcesz zeby dziecko wychowywalo sie w rodzinie gdzie ojciec nie
          ma dla matki szacunku, gdzie jej nie wspiera, tylko daje przy kazdej
          okazji kontre? Taki model rodziny bedzie miala czy chcesz czy nie.

          Do Twojej wiadomosci, tesciowa sie nie zmieni, albo owszem zmieni -
          zapiecze sie w swoich sympatiach i antypatiach.

          mam jedna rade - terapia malzenska, ale podejrzewam, ze maz sie nie
          zgodzi, bo przeciez on problemu nie ma i nie widzi, to znowu TY.
    • anorektycznazdzira Re: Mój mąż nigdy mnie nie wspiera:( 24.02.10, 10:43
      Nie chce mi się czytać wszystkiego, ale po tym, przez co
      przebrnełam, jesteś dla mnie kolejną ofiarą mitu, ze jeśli
      będziesz męża rozumieć, żałować (o matko! większość facetów ma
      spazmy gdy są żałowani) i wspierać, to on się odwdzięczy tym
      samym. Nie, to tak nie działa.
      Jesteś też prawdopodobnie przewrażliwona, jak rodzina męza Cię nie
      lubi- to pies z nimi, nie słuchaj co gadają albo w ogóle tam nie
      chodź. Jak mężowi zależy abyś chodziła, to niech z nimi zrobi
      porządek. Zrobi albo nie (pewnie nie), ale Tobą nikt nie będzie
      poniewierał. Ja konsekwentnie puszczałam mimo uszu wszystkie aluzje
      do kawy, obiadu i zamiatania podłogi u mojej teściowej i szwagierek,
      bo to nie moja chata i jestem tam gościem. Tak samo teściowa nie
      sprząta u mnie. JAK CHCĘ to w czymś jej pomogę i vive versa, obie
      wyrażamy w takich wypadkach wdzięczność, ale ja nie mam oczekiwań i
      jej też już przeszły.
      Wszystko da się ustawić, tylko się na litość boską tak strasznie w
      ten "problem" nie wczuwaj...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja