aggus28.g
23.02.10, 00:48
Drogie mamy,
Już mam dość i tak naprawdę nie mam z kim o tym porozmawiać dlatego muszę się
wypisać

Jesteśmy po ślubie już 5,5 roku i mamy 10 miesięczną córeczkę. Od samego
początku kiedy się pobraliśmy nie mogę liczyć na wsparcie swojego męża, który
tak naprawdę jest zajęty w ogólnym spojrzeniu swoimi sprawami i problemami. Ja
jestem osobą na którą zawsze może liczyć i w każdej sytuacji go wysłucham i mu
doradzę i pożałuję.
Kiedykolwiek próbuję mu się wyżalić to moje słowa odbijają się o jego uszy i
słyszę tylko milczenie z jego strony, a po kilku minutach zaczyna swój wątek
tak jakbym wogle nic nie mówiła.
Jego rodzice od samego początku nie mieli do mnie szacunku i przez cały czas
mi sprawiają przykrości. Ja nie jestem osobą która przemilczy i zawsze walczę
z nimi sama. Nawet ograniczyłam przez jakiś czas z nimi spotkania tylko do
okazjonalnych. W pytaniu czemu nie staje po mojej stronie, albo czemu milczy
odpowiada że nie chce robić z niczego zadymy

Już byłam przez nich oskarżona
o to, że mi zależy tylko na kasie i o inne rzeczy a ostatnio o stwarzanie
sytuacji spornych w rodzinie kiedy poszło o to że nie zrobiłam wszystkim kawy
w domu teściowej. Sytuacja jest parodialna bo jako ostatni przyjechaliśmy do
nich i teściowa powiedziała żebym zrobiła sobie kawę. No i tak zrobiłam, a ona
z pretensją "że nikomu nie zaproponowałam" a ja na to "że mogła mi
powiedzieć". Dodatkowo doszedł jego braciszek który stwierdził "że łaski nie
potrzebuje i sam zrobi wszystkim". Jak zawsze zrobiło mi się przykro, ale od
razu się z tamtąd wynieśliśmy. Jak wracaliśmy to coś we mnie pękło i się
popłakałam, liczyłam też na chwilę wsparcia i co usłyszałam "że sobie na to
zasłużyłam bo sama stwarzam chore sytuacje". Takich sytuacji jest wiele ale
musiałabym chyba je opisywać całą noc.Ojcem jest dobrym, opiekuńczym i kocha
małą i mówi że mnie też.
Straciłam całkowite zaufanie do swego męża, nie trawię go za to wszystko.
Nawet zastanawiałam się nad rozwodem puki córcia jest mała i nie ucierpi na
tym najmocniej

Tylko boję się być sama, choć wiem że dla dziecka nie jest
wcale dobre mieć pełną rodzinę w której nie ma porozumienia. Sama dokładnie to
przeszłam w dzieciństwie.
No i chyba troszkę mi lepiej. Pozdrawiam