Otwieracie drzwi wszystkim?

23.02.10, 11:12
Na marginesie wątku o awanturującej się sąsiadce.
Mam domofon. I jak zaczyna dzwonić, a ja się nikogo nie spodziewam,
to nawet nie wstaję sprawdzić, kto tam. Podobnie z dzwonkiem do
drzwi (poznaję, gdy dzwoni "gospodarz bloku", to wtedy się
pofatyguję, resztę zlewam). Wredna jestem czy też tak macie? wink
    • elza78 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:17
      nie wiem dla mnie to dziwne obyczaje, ja reaguje na dzwonek bo moz eto byc np
      listonosz z przesylka po ktora jak nie rusze sie do drzwi to bede musiala isc na
      poczte tongue_out
      z reszta taka postawa jak dla mnie troche smierdzi buractwem, ktos chce cie
      odwiedzic a ty go olewasz to chamstwo i brak szacunku, skokro masz domofon to
      jesli nei chcesz kogos wpuszczac mowisz ze dziekujesz za uwage i tyle...
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:22
        > ktos chce cie
        > odwiedzic a ty go olewasz to chamstwo i brak szacunku

        Jak ktoś chce mnie odwiedzić, to się zapowiada, inaczej jest to
        chamstwo i brak szacunku z jego strony.
        • elza78 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:47
          moze dzwonic:
          listonosz
          kurier
          osoba potrzebujaca pilnej pomocy medycznej
          zagubione dziecko
          etc.

          chamstwem jest nie odpowiadanie na dzwonek - po co ci dzwonek w takim razie,
          zawsze sie mozna na tel umowic i tyle tongue_out
          zawsze mozna asertywnie odpowiedziec ze nei ma sie teraz ochoty na wizyte.
          nie wiem w jakich stosunkahc pozostajesz z ludzmi ale mi sie zdarza ze wpadaja
          niezapowiedziani kumple i co z tego.
          twoj model to taki amerykanski model zycia - kazdy w kajecie ma pozapisywane
          godziny wizyt, ja tego nie oceniam, ale to takie jest... nowobogackie big_grin
          "moj dom to moja twierdza w twierdzy tej jem i pierdze" zwyczajnie big_grin
          powyzsze zdanie to cytat z Kaza tongue_out
          • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:51
            Na zagubione dziecko i osobę potrzebującą pomocy medycznej nie
            wpadłam.

            > twoj model to taki amerykanski model zycia - kazdy w kajecie ma
            pozapisywane godziny wizyt, ja tego nie oceniam, ale to takie
            jest... nowobogackie big_grin

            Nowobogackie jest szanowanie czasu i prywatności? Skoro tak mówisz,
            to tak to widzisz, ale tak żyję i ja, i moi bliscy. W dobie
            telefonów komórkowych nikt jakoś nie tłucze się przez pół miasta, by
            pocałować klamkę, bo kogoś w domu nie ma albo jest zajęty.
            • elza78 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:38
              dlatego zazwyczaj jesli ktos dzwoni to ma wazny powod tongue_out
              takie logiczne tlumaczenie jakby
              • lola211 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:30
                On moze i ma, ale ja niekoniecznie.
                Czy naprawde musze sie do kogos naginac? Ktos ma powod, by akurat
                teraz i juz mnie odwiedzic, a ja moze nie mam ochoty na
                wizyte.Jestem zajeta albo nie jestem- ale chce pobyc SAMA.Nie trzeba
                sie zrezta tłumaczyc.Sama nikogo bez uprzedzenia nie odwiedzam i
                tego samego wymagam od innych na zasadzie wzajemnosci.
                • elza78 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:34
                  ile wlozysz tyle wyjmiesz, jak pisala kiedys triss, moze byc i tak ze ty
                  bedziesz miala wazny powod dzwonic bez zapowiedzi do kolezanki i wszystkie drzwi
                  pozostana zamkniete smile bo to brak szacunku big_grin
                  • elza78 jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 14:34
                    na kij wam w takim razie dwonki i domofony?
                    big_grin
                    • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 16:48
                      i potrzebny jest domofon do tego, by grzwi na dole otworzyc guziczkiem smile Nie
                      mam jakos ochoty z 7 na parter naginac, by kogos wpuscic.
                      A odnosnie watku, to bardzo roznie, ale czesto nie otwieram. Wiekszosc osob sie
                      zapowiada z wizytą, listonosz i tak mi przesylek nie przynosi, tylko awizo
                      zostawia ( len i pijak wink)wiec osobami ktore dzwonia czesto gesto są swiadkowie
                      wiadomo jacy smile A ich nie zapraszam.
                      • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 16:48
                        bosz... Mi*
                        drzwi*
                      • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 16:50
                        a nie, sorry. mam jednego znajomego, ktory sie nie zapowiada, ale on dzwoni tak
                        specyficznie, ze zawsze wiem, ze to onsmile
                      • elza78 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 17:16
                        ale swiadkom mozna milo podziekowac przez domofon za gloszenie, oni nie bija, to
                        samo domokrazcy i inni nagabywacze, mowisz dziekuje nei jestem zainterere i tyle
                        w temacie smile nie wiem wy sie boicie z ludzmi rozmawiac?
                        • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 17:25
                          Nie, nie boicie, ale jak raz sobie z nimi milo porozmawialam (przez domofon)
                          uznali ze moga mnie co rusz tak nagabywac. A mnie sie nie chce z nimi gadac i
                          juzsmile chyba moge nie chciec? Czy to tez jakas zbrodnia?
                          • elza78 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 17:38
                            mozesz nie chciec i dlatego kiedy przyjda cie nagabywac mowisz im ze nie chcesz
                            z nimi dyskutowac to proste, zobacza ze nie ma czego u ciebie szukac i przestana
                            przychodzic a w taki sposob to beda cie nekac caly czas bo maja nadzieje na
                            owocna rozmowe big_grin
                            • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 17:40
                              Malo asertywna jestem, to wole z nimi wcale nie gadactongue_out jeszcze mnie zwerbuja w
                              swoje szeregi i co wtedy?wink
                              • elza78 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 19:02
                                to jak malo asertywna jestes to mialabys trudnosci z domokrazeniem i wmawianiem
                                ludziom jedynej najprawdziwszej prawdy objawionej wink
                                • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 20:01
                                  oj tak, mialabym wieeelki big_grin ale oni chodza parami tongue_out
                              • nangaparbat3 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 21:35
                                mona_mayfair napisała:

                                > Malo asertywna jestem, to wole z nimi wcale nie gadactongue_out jeszcze mnie zwerbuja w
                                > swoje szeregi i co wtedy?wink

                                A mnie własnie tak chodzi po glowie, ze to i o asertywnosc chodzi, czy raczej
                                jej niedomagania, ze tak trudno jest powiedziec: "nie, dziekuję", albo: "nie,
                                ulotek sobie nie zyczymy". Chyba ze faktycznie zwleczenie sie z kanapy i
                                podejscie do domofonu jest problemem nie do pokonania.
                                • mona_mayfair Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 23.02.10, 21:40
                                  Nie no, mieszkanie moje ma niespelna 50m2, wiec daleko nie mam do drzwi smile Ale
                                  zwyczajnie czasem mi sie nie chce. Nie to, ze NIGDY nie otwieram, jak nikogo sie
                                  nie spodziewam, ale czesto tak jest.
                                • joanna_poz Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 10:03
                                  > A mnie własnie tak chodzi po glowie, ze to i o asertywnosc chodzi,
                                  czy raczej
                                  > jej niedomagania, ze tak trudno jest powiedziec: "nie, dziekuję",
                                  albo: "nie,
                                  > ulotek sobie nie zyczymy".

                                  dokładnie.
                                  łatwiej jest nie otworzyć drzwi, udawać, że nikogo nie ma w domu niż
                                  asertywnie odmówić.
                                • elza78 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 12:51
                                  wlasnie mnie to troche dziwi, bo zwykle jak raz odmowisz w kulturalny sposob i
                                  przekazesz wyrazny sygnal, ze nie zyczysz sobei wizyt domokrazcow, swiadkow, i
                                  innych takich to oni zazwyczaj daja sobie spokoj wiedzac ze nic nie uda sie
                                  wskorac, a tak mysla ze nikogo nie ma no i dzwonia w roznych porach i godzinach smile
                                  podobne akcje sa z telefonem i nagabywaniem roznych firm zbierajacych dane
                                  osobowe smile mowi sie dziekuje nie jestesmy zainterere i juz smile
                                  ot filozofia wink
                                  • lola211 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 13:46
                                    podobne akcje sa z telefonem i nagabywaniem roznych firm
                                    zbierajacych dane
                                    > osobowe smile mowi sie dziekuje nie jestesmy zainterere i juz smile

                                    Wszystko swietnie, tylko czesto te dzwonki sa w nieodpowiednim
                                    momencie.Widze, jak to funkcjonuje u mojej matki, ktora jest
                                    nauczona otwierac zawsze, kazdemu.Przerywa np rozmowe telefoniczna ,
                                    idzie do drzwi, otwiera , a tu pan sprzedaje jajka.Bezsensownie
                                    zupelnie przerywa czynnosc dla niej wazniejsza niz kupno jaj.

                                    Ja czesto bywam na gornym poziomie mieszkania i serio nie chce mi
                                    sie schodzic na doł na dzwiek domofonu.
                                    • elza78 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 13:52
                                      ale lola czy nie jest to dla ciebie logiczne - raz pojdziesz powiesz panu ze nie
                                      zyczysz sobei jego wizyt i masz spokoj, a nie pojdziesz nie powiesz to masz co
                                      tydzien pana z jajami wiszacego na dzwonku i wnerwiajacego - co lepsze?
                                      • angazetka Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 13:55
                                        Gdyby to był jedyny na świecie pan z jajkami (i doskonałą pamięcią),
                                        to może faktycznie miałabyś rację wink
                                        • gryzelda71 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:06
                                          Skoro znajomi niezapowiedziani nie nawiedzają ciebie,ileż tych dzwonków masz
                                          dziennie,ze zobojętniałaś?
                                          • angazetka Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:12
                                            Tak ze dwa-trzy. Z reguły dzwonią domokrążcy albo panowie "królowo,
                                            daj na piwo". Z domokrążcami konwersować nie umiem (tak, zgadzam
                                            się - brak asertywności), z panami - nie chcę i trochę się boję.
                                            • gryzelda71 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:23
                                              Współczuję miejsca zamieszkania.
                                              • angazetka Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:32
                                                Współczuj, jak chcesz. Normalne warszawskie blokowisko.
                                                • gryzelda71 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:35
                                                  Nie,to nie jest normalne.
                                                  • angazetka Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 14:45
                                                    Co konkretnie? Pijaczki podblokowe?
                                                  • gryzelda71 Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 15:51
                                                    Tak.
                                                  • gooochab Re: jeszcze jedno w tym kntekscie 24.02.10, 20:43
                                                    nie jesteś jedyna. Je tez nie otwieram, nie podnoszę słuchawki, jeśli nikogo się nie spodziewam. Nawet, jeśli jest to nowobogackie, chamskie itdsmile
                  • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:46
                    Poza sytuacją pożaru czy zawału w zasadzie ZAWSZE można zadzwonić do
                    koleżanki i powiedzieć np. "Słuchaj, moje dziecko rozwaliło sobie
                    kolano pod twoim blokiem, możemy zajrzeć i je opatrzeć?". I już
                    problem z głowy. Drzwi się otworzą (o ile koleżanka w domu jest).
                    • joanna_poz Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:48
                      zawsze - o ile zawsze nosisz przy sobie telefon.
                      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:49
                        Tak, zawsze.
                        • a1ma Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:56
                          Telefon nigdy Ci się nie wyładowuje, nie psuje?
                          • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:57
                            Jak się zepsuje to się nie dzwoni,a niezapowiedziana nigdzie nie wstąpi.Proste.
                          • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:59
                            Rozumiem, że nieszczęścia chodzą parami, ale bez przesady.
                            • a1ma Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 15:11
                              Ale jaka przesada?
                              Ja mam zawsze przy sobie dwa telefony, a zdarzyło się kilka razy, że wyładowały
                              się oba. I gdybym wtedy potrzebowała jakiejkolwiek pomocy - to pewnie
                              pojechałabym niezapowiedziana (ups) do najbliżej mieszkającego z przyjaciół. Na
                              szczęście oni otwierają.

                              Nie mam problemu niechcianych wizyt, nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby ktoś
                              wpadł towarzysko bez uprzedzenia, a mnie by to nie odpowiadało - bo tak wpadają
                              tylko ludzie, którzy są zawsze mile widziani.
                              • girasole01 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 17:09
                                "I gdybym wtedy potrzebowała jakiejkolwiek pomocy - to pewnie
                                > pojechałabym niezapowiedziana (ups) do najbliżej mieszkającego z
                                przyjaciół. Na szczęście oni otwierają."

                                Otwieraja, ale raczej tylko wtedy kiedy sa w domu, a nie musza tam
                                byc, prawda? Pojechalabys do kogos nie wiedzac czy jest w domu i
                                ryzykowalabys niepotrzebnie strate czasu? W zyciu bym sie nie
                                wybrala w sytuacji awaryjnej do zadnego z przyjaciol, zwlaszcza, ze
                                moi przyjaciele raczej nie sa domatorami. Juz predzej bym poprosila
                                jakiegokolwiek przechodnia o mozliwosc skorzystania z telefonu i
                                zadzwonila do ktoregos z przyjaciol, zeby mi pomogl.
                              • lola211 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 17:31
                                Ja mam nawyk podlaczania komórki na noc do ladowarki.
                                Niech bedzie, ze np zostawilam gdzies tel.Coz- jade do tego kogos
                                liczac sie z tym ze pocałuje klamke.
                              • jowita771 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 24.02.10, 10:25
                                > Ja mam zawsze przy sobie dwa telefony, a zdarzyło się kilka razy,
                                że wyładowały
                                > się oba.

                                Ja mam jeden, ale z porządną baterią. Polecam każdemu.
                    • elza78 to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:05

                      • angazetka Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:12
                        Żeby wiedzieć, że ktoś przyszedł?
                        • elza78 Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:18
                          po co ci ta wiedza skoro nie otwierasz big_grin smieszy mnie takie podejscie big_grin
                          • angazetka Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:30
                            Otwieram tym, których się spodziewam, a nie jestem Duchem Świętym,
                            by wiedzieć, że już stoją za drzwiami.
                            • elza78 Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:43
                              ale skoro masz telefon ZAWSZE przy sobie to moga puscic ci strzale ze sa pod
                              drzwiami wowczas dzwonek staje sie czyms zbednym tongue_out
                              • angazetka Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:51
                                Tradycyjnie przyjętym zwyczajem jest jednak użycie dzwonka wink
                                • elza78 Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:54
                                  acha czyli taka bezsensowna tradycja big_grin
                                  wiesz ze za tradycje mozna uznac to ze bliscy znajomi wpadaja bez zapowiedzi i
                                  nie uwaza sie tego za afront lub brak szacunku tongue_out
                                  • angazetka Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 15:58
                                    > acha czyli taka bezsensowna tradycja big_grin

                                    Skoro uważasz, że bezsensowna...

                                    > wiesz ze za tradycje mozna uznac to ze bliscy znajomi wpadaja bez
                                    zapowiedzi i nie uwaza sie tego za afront lub brak szacunku

                                    Dla ciebie tak. Dla mnie nie. Proste? smile
                              • lola211 Re: to po grzyba ci dzwonek/domofon? 23.02.10, 17:22
                                W sumie dzwonek jest mi niepotrzebny, no ale przeciez nie bede
                                demontowac dzwonka, ktory jest na swoim miejscu od 20 lat? a domofon
                                musi byc, bo inaczej nikt przeciez nie wejdzie, trzeba go wpuscic na
                                klatke schodowa.
                  • lola211 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 17:20
                    Jesli dla jakiejs 1 hipotetycznej sytuacji mam uniknac codziennego
                    dyskomfortu to uwazam -warto.
            • edit38 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:49
              angazetka napisała:

              W dobie
              > telefonów komórkowych nikt jakoś nie tłucze się przez pół miasta, by
              > pocałować klamkę, bo kogoś w domu nie ma albo jest zajęty.

              Niby u mnie jest tak samo że ludzie się zapowiadają bo nie chcą klamki pocałować
              ale czasem zdarza się ktoś (moi rodzice, kuzynka) są na zakupach w sklepie
              bardzo blisko mojego bloku i w ostatniej chwili zdecydują się na odwiedziny.
              Poza tym może być to listonosz a chodzenie na pocztę i stanie w kolejce nie
              należy do ulubionych czynności.
              Owszem gdy otwieram drzwi do korytarza (korytarz zamykany na którym są 4
              mieszkania) a tam stoi człowiek handlujący jajkami/ziemniakami/dywanami to mówię
              sobie że już nigdy nie wyjdę jeśli nikt się nie zapowie a i tak wychodzę
          • kukurydzazpuszki12345 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 25.02.10, 00:00
            Nie przesadzaj wink Jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy to prędzej
            będzie walił pięścią w drzwi i wołał pomocy niż dzwonił wink
            Po paczkę można sie pofatygować na pocztę, zresztą jeśli jej
            oczekuję to czasem otwieram drzwi. W innej sytuacji gdy jestem sama
            w domu, nie otwieram drzwi nikomu.
        • sanrio Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:08
          > Jak ktoś chce mnie odwiedzić, to się zapowiada, inaczej jest to
          > chamstwo i brak szacunku z jego strony.

          dokładnie. też nie otwieram jak się nikogo nie spodziewam.
    • kammik Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:19
      Mam wideodomofon, jeśli to nie listonosz/kurier, to też się nie fatyguję.
    • deodyma Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:21
      tak.
      tylko u nas domofonu nie ma, wiec kazdy kto do nas dzwoni, dzwoni do
      drzwi.
    • kropkacom Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:25
      Drzwi bezpośrednio do mieszkania w dzień raczej otwieram (czasami przychodzi facet zajmujący się różnymi naprawami w domu, sąsiadka, domokrążców w trzech słowach zbywam tongue_out ). Za to domofon mamy zepsuty (słychać dzwonek, mogę otworzyć drzwi ale jednak ani mnie, ani kogoś na dole nie słychać) i wieczorem nawet nie sprawdzam kto dzwoni a tym bardziej nie otwieram drzwi. W dzień zwłaszcza jak czekam na listonoszkę to reaguje na pisk domofonu, biegnę na parter i sprawdzam.
    • joanna_poz Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:26
      domofon zazwyczaj odbieram (choć czasem zdarza się, że nie, np.
      poźnym wieczorem, albo jak siedzę w łazience).
      ale drzwi, a dokładniej furtki, wszystkim nie otwieram.
    • pieskuba Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:27
      Zawsze sprawdzam kto to. Każda sprawa może się okazać ważna. Tak,
      uważam,że to trochę wredne. Nie lubię "zlewać" ludzi, nie lubię
      być "zlewana".
    • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:27
      Zawsze sprawdzam,najczęściej otwieram.Nie łapię tego jak nikogo się nie
      spodziewam,to tyłka nie ruszam.A może sąsiadka zapomniała klucza,czy milion
      innych spraw,ech.....
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:32
        > A może sąsiadka zapomniała klucza,czy milion innych spraw,ech.....

        Jakich spraw? Bo, szczerze powiedziawszy, nic mi do głowy nie
        przychodzi. No, poza listonoszem.
        Sąsiadów nie znam (blok na sto ileś mieszkań), poza paroma pijakami
        stojącymi pod klatką, na kontakty z którymi ochoty jakoś nie mam.
        • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:37
          No i nie zobaczysz nic więcej poza swoja wygodą.
          Serio sąsiadów nie znasz?Ani jednego?
          • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:41
            Gospodarza znam. I pijaków, bo codziennie mijam ich przed klatką.
            Reszty nie znam, "dzień dobry" na klatce mówię profilaktycznie
            wszystkim.

            > No i nie zobaczysz nic więcej poza swoja wygodą.

            Pytałam, bo chciałam się dowiedzieć, ale jak nie, to nie.
        • pieskuba Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:40
          Sąsiadów nie znasz... I nie poznasz, jeśli nie będziesz otwierać im
          drzwi.
          • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:49
            > Sąsiadów nie znasz... I nie poznasz, jeśli nie będziesz otwierać
            im drzwi.

            Uhm. Marzę wprost o poznawaniu panów, którzy chcą 5 zł na wódkę.
            Inni jakoś nie dzwonią wink
          • sanrio Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:11
            pieskuba napisała:

            > Sąsiadów nie znasz... I nie poznasz, jeśli nie będziesz otwierać im
            > drzwi.

            rotfl.
            dobre, naprawdę. Kurna, do mnie jakoś sąsiedzi nie dzwonią do drzwi w celu
            zapoznania się, jakżeż dużo tracę - tyle cennych znajomości.
            • pieskuba Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:21
              Śmiej się, skoro takie to zabawne. Ja poznałam kilka osób właśnie
              tak - bo mieszkamy blisko siebie i jest do kogo wpaść po kubek
              cukru, jajko, na herbatę czy kawę, po książkę, po gazetę, po
              tabletkę przeciwbólową czy kawałek masła bo się zapomniało, że się
              skończyło. I kiedyś był ten pierwszy raz, ktoś zapukał do drzwi, i
              powiedział że nazywa się Agnieszka, mieszka naprzeciwko i ma problem
              bo (cośtam).

              Poza tym otwieram, bo zdarzyło się już że przyszło ryczące dziecko
              sąsiadki, bo zdarło sobie kolano na podwórku a mama akurat wyszła na
              chwilę, inne przerażone bo zgubiło się opiekunce a mama była w
              pracy. Sąsiad pomagał złapać mojej córce psa, który zgłupiał i
              wybrał wolność. Co by zrobiła, gdyby nie otworzył? Łapiemy i
              odnosimy do właściwego mieszkania koty, które sprytnie potrafią
              zwiać tak, że nikt nie widzi a potem miauczą na klatce schodowej.
              Takich sytuacji jest mnóstwo i zdarzają się co dzień. Żyjemy w
              jednym miejscu i staramy się sobie nawzajem pomagać.

              Czy to znaczy, że mieszkam w jakimś bardzo nietypowym miejscu?
        • madzioreck Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:12
          Odpowiadasz na:

          > Jakich spraw? Bo, szczerze powiedziawszy, nic mi do głowy nie
          > przychodzi. No, poza listonoszem.

          Różnych. Na przykład raz ja dzwoniłam do drzwi sąsiadki, bo zaczęła mi się
          rozmrażać lodówka, w dniu, kiedy robiłam imprezę, miałam też pełen zamrażalnik
          (lodówka starego typu, nie mogłam jej tak po prostu z powrotem włączyć),
          sąsiadka przechowała mi to i owo przez kilka godzin. Albo sąsiadka dzwoniła do
          mnie, żeby zostawić karteczkę ze spisanym stanem licznika, bo nie mogła być w
          domu, kiedy chodził facet z gazowni. Albo prosiła, żeby przyjąć paczkę od
          listonosza, bo jej nie będzie. Albo ja dzwoniłam do sąsiada, kiedy mi w domu
          wywaliło korki, byłam cały dzień sama i coś się kopciło z instalacji. Albo
          sąsiad może dzwonić, żeby na przykład powiedzieć, że zostawiliśmy auto na światłach.
          Także naprawdę, milion różnych spraw, kiedy można pomóc sąsiadowi albo sąsiad nam smile
          • joanna_poz Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:45
            do mnie dzwoniły 2 sąsiadki, ktorym się zatrzasnęły drzwi i nie
            miały kluczy.
            jedna prosiła o młotek żeby rozbroić zameksmile
            druga miała sytuację bardziej dramatyczną, bo zostawiła gotujący się
            obiad i potrzebowała zadzwonić do męża, żeby przyjechał z kluczami
            na ratuneksmile
            • madzioreck Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 16:09
              Przypomniało mi się jeszcze, że kiedyś odnosiłam sąsiadowi z parteru żółwia,
              który wypadł przez balkon, pokonał kilkanaście metrów trawnika i wylazł na chodnik.
              A sama jako chyba 9-latka poleciałam po pomoc do zaprzyjaźnionej sąsiadki, kiedy
              przeciąg pozrzucał kwiatki doniczkowe na podłogę, część doniczek się potłukła,
              kwiatki połamały, i trzeba je było ratować, a ja się bałam, ze narobię jeszcze
              większych szkód.
              Pewnie jeszcze wiele takich przypadków dałoby się wymienić.
          • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:46
            Dodam,ze np znajoma bo była w pobliżu a tel nie miała.Można wyliczać,tylko po co
            skoro ty uważasz,że drzwi otwierasz tylko jak wchodzisz lub wychodzisz z mieszkania.
            • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:54
              Rozumiem, że to do mnie. Zatem uściślę, że otwieram jeszcze wtedy,
              gdy wpuszczam osobę zaproszoną tongue_out
              Znajomych, co wpadają "po drodze", nie mam, wyrośliśmy z tego w
              podstawówce.
              • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:18
                > Znajomych, co wpadają "po drodze", nie mam, wyrośliśmy z tego w
                > podstawówce.

                Nie dziwne.
                • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:22
                  Co autor miał na myśli? Bo faktycznie - dla mnie nie jest dziwne to,
                  że się nie wpada do innych z zaskoczenia, bo ci inni: wyszli,
                  własnie wychodzą, właśnie przyszli z pracy i padają na twarz, mają
                  bałagan, są chorzy itd.
                  • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:35
                    Oczywiście zawsze jesteś zmęczona,chora,padasz na twarz,wychodzisz masz
                    bałagan.Nie dziwię się,ze znajomi zaniechali przychodzenia bez zapowiedzismile
                    Twoja sprawa,mnie tylko dziwi,że nie widzisz powodu,żeby ktoś dzwonił
                    niezapowiedziany.Jakby zawsze wszystko mogło być pod kontrolą.
                    • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:41
                      > Oczywiście zawsze jesteś zmęczona,chora,padasz na twarz,wychodzisz
                      masz bałagan.

                      Nie. Ale zakładam, że osoba, do której idę niezapowiedziana, tak
                      właśnie może mieć. Jaki problem zadzwonić i to ustalić?
                  • mikas73 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:41
                    Juz przesadzasz z tą argumentacją braku zasadności niezapowiedzianej
                    wizyty, powodów może być milion i masz je wyżej wymienione.
                    Gdybym z dzieckiem przechodziła pod Twoim domem i rozwaliłoby kolano
                    to rozumiem, że na pomoc angazetki nie mam co liczyć. No tylko
                    współczuc Twoim znajomym.
                    Idziesz w zaparte jak to na ematce bywa.
                    Normalni ludzie z jakimi ja mam do czynienia rozumieją bałagan
                    jeżeli domownik chory i przymkną oko w takiej sytuacji.
                    • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:46
                      > Gdybym z dzieckiem przechodziła pod Twoim domem i rozwaliłoby
                      kolano...

                      Juz przesadzasz z tą argumentacją zasadności niezapowiedzianej
                      wizyty. Ile razy taka sytuacja będzie mieć miejsce, raz na 1000?
                      Z domu wyniosłam przeświadczenie, że nieładnie jest przychodzić do
                      kogoś bez zapowiedzi. Tego się trzymam, zwłaszcza że komórki
                      praktycznie wyeliminowały problem.
                      • mikas73 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:54
                        Jak byś nie rozumiała meritum.
                        Ta sytuacja z kolanem raz na 1000 ale jest milion innych spraw,
                        które w sumie mogą dać sytuację,kiedy ktoś MOŻE wpaść
                        niezapowiedziany i nie będzie to wtedy sprawa dobrego wychowania.
                        • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:58
                          > Ta sytuacja z kolanem raz na 1000 ale jest milion innych spraw,
                          > które w sumie mogą dać sytuację,kiedy ktoś MOŻE wpaść
                          > niezapowiedziany

                          Tak, kilka takich spraw jest i to zobaczyłam w tym wątku. Ale
                          przyznam, że w ostatnim dziesięcioleciu niezapowiedziana wpadałam
                          jedynie do gospodarza bloku, bo coś mi się zepsulo - no ale on to ma
                          wliczone w ryzyko zawodowe wink
                          • gryzelda71 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:01
                            Wiesz,ja też nie wpadam niezapowiedziana.Ale znajomym drzwi otwieram,nawet jak
                            nie czekam na nich.
                    • krejzimama Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:32
                      > Gdybym z dzieckiem przechodziła pod Twoim domem i rozwaliłoby kolano
                      > to rozumiem, że na pomoc angazetki nie mam co liczyć

                      A gdyby tu było przedszkole w przyszłości... i wasz synek mały przechodził...
                      eee w przyszłości. A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek
                      mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie
                      mi, że siedzi z tyłu
                    • lola211 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:42
                      Gdybym byla na kazde skinienie niezapowiedzianych gosci to
                      codziennie ktos by mnie nawiedzal.Poniewaz moj facet jest osoba
                      bardzo towarzyska i w dodatku podejmujaca rozne spoleczne inicjatywy
                      takich, co chca pomocy, jest bez liku.Oczywicie kazdy ma wazny
                      powód.Dla niego.Bo dla nas to czesto stracony cenny czas
                      prywatny.Przyjdzie taki, siadzie, a to moze kawka , a moze
                      herbatka.I robi sie z tego polgodzinna -godzinna wizyta.O
                      nie.Wystarczy, ze codziennie wpada ktos umówiony.
                    • nangaparbat3 Gdybyś 23.02.10, 17:24
                      była zaprzyjaźniona z wieloma z piszacych tu dam i zlodziej wyrwalby Ci na ulicy
                      pod jej domem torebke z komórką, to na jej pomoc nie moglabys liczyc, bo nawet
                      nie podeszłaby do domofonu.
                      I już.
    • melmire Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:29
      Ja mam taki luskus ze nasze mieszkanie jest wyposazone w wideofon, wiec moge
      zobaczyc kto dzwoni i otwierac wybranym smile
      • zonajana Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:40
        Wczesniej mieszkalam w kamienicy i mielismy domofon. To otwieralismy drzwi tylko
        wtedy, jesli wiedzielismy ze za nimi stoi spodziewany/zaproszony gosc. W zadnym
        innym przypadku. Nawet niezapowiedzianych gosci zlewalismy. W dobie komorek to
        jest chamstwo moim zdaniem, isc do czyis drzwi i sie dobijac, zamiast zadzwonic
        na 5 sek i sie dowiedziec, czy pasuje nam wizyta.

        Obecnie mieszkam w domku i trudniej mi zlewac, szczegolnie jesli siedze na sofie
        a intruz widzi mnie przez okno. Ale jesli nie wiem kto to, jest wieczor a ja
        jestem sama, to tez czesto nie otwieram. Drzwi mam szklane i jesli nie
        rozpoznaje osobnika za drzwiami, to po prostu go ignoruje, nawet nie udaje, ze
        mnie nie ma w domu. Moj maz owtiera, bo mu glupio i takm sposobem marnuje swoj
        czas na akwizytorow, jehowych i jakies puszkowe zbieranie datkow.

        Generlanie nie lubie niezapwoiedzianych gosci, to jest ingerencja w moj czas.
    • nangaparbat3 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:33
      Ja mam wieżyczkę strzelniczą i jak nikt nie zapowiedziany to od razu reaguję
      odpowiednio.
    • mikas73 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:33
      Dla mnie też raczej dziwne nie otwierać.
      Ile razy tak naprawdę ten dzwonek dzwoni w ciągu dnia a już od
      niechcianej osoby? Przecież może to być sąsiadka z prośba o pomoc,
      czy przysłowiową szklankę cukru, kolega syna (no umówmy się, że
      dzieci jeszcze nie mają wypracowanych metod kulturalnego umawiania
      się na sanki).Przyjaciół/znajomych - "buraków" też nie mam, nawet
      jak wpadną niezapowiedziani.
      No zrozumiem, jeżeli mieszka ktoś w bloku, z dużą ilością
      mieszkańcow, gdzie włóczy się mnóstwo obcych.
      U mnie tak nie ma. Gdy nie chce mi sie podchodzić do drzwi, otwiera
      syn, nauczony wstępnej wziji przez "judasza" - na wypadek obcych
      woła mnie.
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:39
        > Ile razy tak naprawdę ten dzwonek dzwoni w ciągu dnia a już od
        > niechcianej osoby?

        Dwa, trzy razy dziennie. Domokrążcy, pijaczki, osoby mylące mnie z
        gospodarzem bloku.

        > No zrozumiem, jeżeli mieszka ktoś w bloku, z dużą ilością
        > mieszkańcow, gdzie włóczy się mnóstwo obcych.

        To własnie taka sytuacja.

    • sueellen Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:38
      W Polsce czesto sie zdarzalo.
      A to ze społdzielni po klucze do piwnicy, a to licznik sprawdzic, a to jakies
      ankiety, zbiorki.

      Teraz w bloku mamy administratora, czyli stróża i on zalatwia takie sprwy, więc
      pukają tylko dzieciaki na Halloween i kolędnicy (głownie sasiedzi). Poza tym,
      domofon ma kamerkę, więc widzę kto zacz smile
    • anias29 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:40
      > Mam domofon. I jak zaczyna dzwonić, a ja się nikogo nie spodziewam,
      > to nawet nie wstaję sprawdzić, kto tam. Podobnie z dzwonkiem do
      > drzwi.

      IHMO bardzo dziwna postawa hehe.


    • jowita771 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:40
      Jak ktoś dzwoni do drzwi, to przeważnie otwieram z ciekawości, a nie mam
      wizjera, żeby sprawdzić bez otwierania. Jak dzwoni domofonem, to pytam, ale jak
      mi się odpowiedź nie spodoba, np. ktoś mówi "poczta", a ja wiem, że to ulotki,
      to mówię "nie, dziękuję" i odkładam słuchawkę. Jak słyszę, że dzwoni do kilku
      mieszkań, w tym do mojego, to nawet nie podchodzę, bo to na pewno ulotki. Raz
      otworzyłam panu, który roznosi rachunki z TP, ja nie mam stacjonarnego, ale
      sąsiadów nie było, więc zadzwonił do mnie. Ochrzaniłam go, bo przez domofon nie
      powiedział, żeby otworzyć, bo sąsiadów nie ma, tylko "rachunek", co sugerowało,
      że rachunek jest dla mnie.
    • lila1974 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:51
      Miewam.

      Jak się nikogo nie spodziewam, to bywa, że się nie fatyguję ... co najwyżej
      pluję potem w brodę, jak widze awizo w skrzynce smile
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:52
        Taaa, awiza są słabym punktem tej strategii tongue_out
    • franczii Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 11:55
      ja tez tak mam. Wiem o ktorej przychodzi listonosz a i tak zwykle mnie o tej
      godzinie nie ma w domu. Dzrwi do mieszkania zwykle otwieram po sprawdzeniu przez
      judasza kto zacz. Jak nie sasiad to nie otwieram i juz.
      Kiedy ma ktos przejsc po mieszkaniach, np. odczyt wodomierza, przeglad piecykow
      lub dostarczenie protokolow zebrania to wtedy jest informacja w holu.
    • roula Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:08
      Tak.Domofonu nie mam a jak jest pozno to najpierw zerkam z balkonu
    • velluto Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:13
      Otwieram w porze listonosza/kuriera. Domofon w porze "podejrzanej" - np. sobota
      rano zlewam, potrzeby sąsiadek/przechodniów/cudzych dzieci mnie przesadnie nie
      interesują.

      Co więcej - telefonu stacjonarnego też często nie odbieram, moi bliscy dzwonią
      na komórkę, do reszty nie chce mi się wstawać.
    • osa551 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:42
      To zależy, domokrążcom i Świadkom Jehowy otwieram nawet dość szeroko - wtedy psy
      mogą wystawić głowy wspierając moją asertywność wink
    • edit38 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:51
      angazetka napisała:

      (poznaję, gdy dzwoni "gospodarz bloku", to wtedy się
      > pofatyguję, resztę zlewam).

      A w jaki sposób on dzwoni że poznajesz bo dla mnie dzwonek to dzwonek.
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 12:53
        Dzwoni, jakby się paliło. A jeśli nie otwieram przez trzy sekundy,
        zaczyna walić pięścią w drzwi. Da się odróżnić wink
    • beatulek Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:05
      Otwieram. Zdarzyło się, ze o 01 w nocy dzwoniła sąsiadka prosząc by
      jej dziecko zawieść na pogotowie bo ona nie ma prawa jazdy a karetka
      odmówiła przyjazdu.... wiem, zawsze są taksówki ale jak mozna pomóc
      to dlaczego odsyłać??? Zdarzyło się, że o 23 dzwoiniła policja
      (domofonem) bo mąż źle zaparkował i dziei temu, ze odebrałam domofon
      i zadzwoniłam do meża musiał jedynie przeparkowac i zapłacic 100 zł
      mandatu - gdybym nie otworzyła scolowaliby samochód a my
      musielibyśmy płacić za lawetę. Zdarzyło się też że sąsiadka o 2 w
      nocy potrzebowała pomocy w obsłudze komputera bo czat jej przestał
      działać - dostała od moejgo męża takie opr ze znalazła sobie innego
      informatyka smile . I dobrze. Ale ogólnie reaguję na dzwonek bo dla
      mnie to oznacza, ze ktoś odemnie czegoś chce.
    • krejzimama Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:31
      Zależy od humoru i czy mi się chce czy nie. Dość często różni domokrążcy i
      ulotkowcy próbują wejść na "poczte" albo "administracje". Niestety mają pecha bo
      administracja i listonosz mają klucze. Czasem zadaje pytanie sprawdzające i
      pytam na jakiej ulicy jest poczta albo administracja.

      Kurier zawsze dzwoni wczesniej na komórke by sie dogadać. Jeśli czekam na coś
      większego z poczty to wtedy dobieram telefon. Złożyliśmy na poczcie pismo by
      listy polecone były wrzucane do skrzynki więc to odpada.
      Administracja wszelkie wizyty ogłasza na tablicy podając godziny i firmę która
      będzie coś robić. Często podane są wrecz nazwiska tych fachowców.
      Wszelkie dostawy ze sklepów oraz wizyty fachowców są wcześniej omówione.
      Tak samo jest ze znajomymi i przyjaciólmi czy rodziną.
      Tak więc nie widzę powodu by komukolwiek otwierać bo dzwoni.
    • dziub_dziubasek Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 13:32
      domofon odbieram, telefony też. Ale drzwi juz niekoniecznie, zwłaszcza jak
      jestem sama i nie znam osoby dzwoniącej do drzwi.
    • lola211 Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 14:26
      Na ogól nie odbieram, jesli nikogo sie nie spodziewam.Czasem w
      przypływie dobrego humoru spytam, kto.Najczesciej ludzie oferujacy
      usługi czy ktos do sasiada, a jego domofon nie działa.Nie otwieram
      drzwi.
      Wychodze z załozenia, ze jesli ktos ma sprawe to do mnie najpierw
      dzwoni, nie trawie niezapowiedzianych wizyt- jesli akurat
      odpoczywam, czy zamierzam na luzie polazic w domu rozczochrana i w
      powyciaganym dresie.
      I nie mam wyrzutów sumienia, ze moze ktos potrzebuje
      pomocy.Najczesciej sa to sasiadki- albo chca kase pozyczyc albo maja
      inne swoje problemy, ktorych rozwiazywac za nie nie zamierzam.
      Taki niezapowiedziany dzwonek oznacza dla mnie zakłocanie mojego
      cennego spokoju i mam pełne prawo nie reagowac.
      Nie otwieram drzwi takze pracownikom roznych instytucji, o ile sie
      nie zapowiedza i nie umowia na konkretny termin.Sa czesto
      zdezorientowani, bo na ogol bez szemrania ludzie godza sie na ich
      wizyty- ładuja sie do mieszkania jakby bylo oczywiste, ze lokator
      musi ich akurat w tym momencie wpuscic.Nie, nie musi.
    • ally Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 15:22
      też tak mam. lubię mieć święty spokój i nie rozumiem, co to ma wspólnego z
      byciem wrednym wink
      • angazetka Re: Otwieracie drzwi wszystkim? 23.02.10, 15:31
        Przeczytaj cały wątek, a się dowiesz wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja