agni1976
23.02.10, 21:47
Tak, wiem, sama jestem sobie winna. Od urodzenia dziecka do teraz zajmuję się
wychowywaniem córki. Mąż pracuje i w niewielkim stopniu pomagał mi w opiece
nad dzieckiem. Oliwy do ognia dolewa jego koleżanka z pracy, która mu
uświadamia jak bardzo mąż mi pomaga w opiece nad dzieckiem - kilkakrotne
zawiezienie samochodem na wizyty lekarskie czy szczepienia. Jej mąż nie musiał
ich wozić, bo ona ma swój samochód. Gdybym ja miała swój osobisty nawet tej
pomocy bym nie oczekiwała.
Mąż sam nigdy nie wyszedł na spacer z maluchem. Jeśli już wyszedł, to zawsze i
ja musiałam być. Przez 8 miesięcy pieluchę zmienił chyba ze 3 razy. Nie kąpie
dziecka, a tylko asystuje. Jestem już bardzo zmęczona, karmię piersią, dziecko
w nocy kilka razy się budzi. Niedługo muszę wrócić do pracy. Dzieckiem będzie
zajmowała się babcia, ale już zapowiedziała, że jak mąż będzie wracał z pracy,
to ona będzie jechała do domu. I to jest zupełnie naturalne.
Problem w tym, że mąż nie potrafi, a może i nie chce zająć się córką. Było mu
wygodnie wszystko zrzucać na moje barki. Na początku kłóciłam się z nim,
kazałam się opiekować dzieckiem, a potem i tych kłótni mi się odechciało, bo
widziałam reakcję dziecka na mój krzyk. Z powodu zmęczenia i całej sytuacji
jestem wciąż zdenerwowana. Dzisiaj znowu wyszłam na godzinę (!) a po powrocie
mała tak płakała, że aż cała była zapuchnięta i nawet na mój widok się nie
potrafiła uspokoić.
Błędem było nie angażowanie męża do opieki, to wiem, ale czy jest szansa na
to, żeby moja nieobecność nie wpływała tak na dziecko? Przy babciach córka
zachowuje się normalnie. Przypuszczam, że wyczuwa poddenerwowanie ojca i
dlatego sama się zachowuje nerwowo, a kiedy zaczyna płakać, to mąż również się
bardziej denerwuje i koło się zamyka. Po moim powrocie do domu mąż jest zły na
niemowlę (!), dziecko zanosi się od płaczu.
Właściwie to nawet nie wiem, jakiej porady oczekuję. I czy można coś poradzić,
bo teraz to właściwie musztarda po obiedzie. Że mąż jest leniwy, a ja głupia
to sama wiem. Po prostu chciałam się wyżalić.