Posprzątać? czy już się nie poddawać?

26.02.10, 13:20
Poradźcie.
Przedszkolak, siedzi w domu chory ponad tydzień. Przez ten czas w pokoju
dziecka wytworzył się mega bałagan. grzecznie proszę aby posprzątał, i to nie
rzucam hasła w przestrzeń, proszę o wykonanie konkretnych czynności. PIERWSZYM
ETAPEM POSPRZĄtania jest wrzucenie pluszaków do kosza na pluszaki. Robi to a
raczej nie robi 3 dzień. Wrzuca jednego i wyje. Dzisiaj postawiłam
ultimatum-jeśli do zmroku nie posprząta, zrobię to ja ale wszystkie zabawki
wyniosę z pokoju i schowam.
Obecnie dzieciak siedzi na kupie zabawek i wyje, że wrzucenie pluszaków do
kosza to "ciężka praca"...;/

Wszystkie zabawki są wywalone przez niego na środku pokoju. ja porobiłam sobie
wśród nich ścieżki do przejścia do szafek z ubraniami.
Dodam tylko że zabawki nie mają stać poukładane równiutko na półce-ma 4 kosze,
do których zabawki trzeba wrzucić. Kosze tematyczne: na pluszaki, na
plastikowe większe zabawki, na garnki i sprzęt agd, oraz na samochody.
Jak wyegzekwować posprzątanie pokoju i czy za dużo wymagam???
(w przedszkolu sprząta po sobie zabawki, więc wie o co chodzi)

Nie posprzątam więcej pokoju dziecięcego, ale przyznaję że mnie nosi i szlag
mnie trafia jak to widzę i jak słucham jęczenia i wycia.
    • ankh_morkpork Nie poddawać się! Bądź konsekwentna! 26.02.10, 13:37
      Albo aktualny cyrk z zabawkami to dopiero początek tego, co Cię czeka w najbliższej przyszłości.

      1. Jeśli bałagan w pokoju jest naprawdę duży, możesz ze względu na chorobę dziecka zaproponować mu pomoc przy sprzątaniu. Ale nie na zasadzie, że on wrzuci jednego miśka a Ty całą resztę. Może ilość zabawek do sprzątnięcia NA RAZ go przerasta.

      Trzeba było nie dopuszczać do sytuacji, w której WSZYSTKIE zabawki wylądowały na dywanie. Obojgu wam byłoby łatwiej.

      2. Jeżeli mimo oferty pomocy dzieciak nadal odmawia jakiejkolwiek współpracy, dotrzymaj słowa. Powiedz: skoro nie sprzątasz swoich zabawek, to znaczy ze ich nie chcesz i nie lubisz. Jak ich nie chcesz i nie lubisz, to ja je zabieram. A potem spakuj wszystko, co leży na podłodze, i wynieś do piwnicy np. Możesz mu obiecać, ze zabawki wrócą, jak on... i tu wymyślasz konkretny warunek do spełnienia, na możliwości takiego malucha.

      Jak ustąpisz, to nauczysz dziecko, że nie trzymasz sie własnego słowa i własnych zasad, a dostatecznie długim wyciem, rykiem, ignorowaniem Twoich poleceń zawsze zmusi Cie do zmiany zdania i reguł postępowania na takie, jakie jemu wygodne.
    • gorgolka Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 13:39
      moja 4,5 letnia podobnie. moje prośby - zero reakcji. Jedną rzecz
      podniosła i dalej skakała, bawiła się. Straszenie że zabiorę nie
      pomagało.
      Złapałam któregoś dnia ulubioną lalkę, schowałam, powiedziałam że na
      śmietniku jest. Był płacz, panika, sprzątałą. Chciała jechać ze mną
      na wysypisko szukać lalki. Posprzątała, kilka dni sprzątała jak jej
      przypomniałam że nie pojedziemy szukać lalki.
      Po kilku dniach oddałam.
      Radość wielka, po chwili tekst: mamo okłamałaś mnie, nie wyrzuciłaś
      lalki.
      Dalej nie sprząta tak jak powinna. Trzeba prosić kilka razy,
      pomagać, straszyć że znów do coś zabiorę

      więc sukces jedynie połowiczny
      • jakostak5 Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 14:29
        sukces polowiczny, bo oklamalas i nie bylas konsekwentna. to sie nie
        dziw. gdybys tej lalki nie oddala tak, jak mowilas to by bylo
        inaczej. gdybys od poczatku powiedziala, ze oddasz, jak bedzie
        posprzatane to by tez bylo inaczej. nie mozna oklamywac dzieci traca
        w ten sposob szacunek do rodzicow i wiedza, ze moga przeginac.
        ciezka praca przekonanie takiego malucha do sprzatania, ale da sie.
        ja staram sie nie obiecywac czegos za sprzatanie a czasami pomagam.
        trzeba trzymac sie tego, co sie powie. jak mowie ze obejrzy swoja
        ulubiona bajke albo poczytamy po sprzataniu, to ile by to sprzatanie
        nie zajelo robimy to po.
      • mondovi Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 14:44
        > Złapałam któregoś dnia ulubioną lalkę, schowałam, powiedziałam że na
        > śmietniku jest.

        ja mówię, że jest schowane i oddam, kiedy zasłuży = np. przez parę dni będzie
        sprzątać po zabawie SAM.
        • modrooczka Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 15:17
          U nas jest tak że dzieci śmiecą cały dzień ale przed spaniem mają sprzątnąć.
          Nastawiamy im minutnik na 10 min. Czasem jest tak że najstarsza sprząta a
          młodsze się obijają. Wtedy czytamy tylko starszej a młodszym nie i tyle.
          Zazwyczaj jest ryk i obietnice że już następnym razem pomogą i rzeczywiście:
          trzy następne dni jest spokój.
    • lila1974 Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 13:42
      A co stoi na podłodze, żebyś pomogła w tym sprzątaniu?

      1. Siadasz na kanapie i dyktujesz, co gdzie ma trafić - na moją w takich
      momentach działa.

      • emilly4 Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 14:32
        lila1974 napisała:

        > A co stoi na podłodze, żebyś pomogła w tym sprzątaniu?
        >
        > 1. Siadasz na kanapie i dyktujesz, co gdzie ma trafić - na moją w takich
        > momentach działa.
        >
        >

        Dokladnie, nie rzucaj hasla w przestrzen.
        Dopilnuj, zeby dziecko sprzatnelo po swojej zabawie.
        ALbo pomoz, jedna zabawka ty, druga zabawka ono, na koniec pochwal, przybij
        piatke i usmiechnij sie.
    • mrs.solis Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 15:16
      Skoro ma tyle zabawek,ze nie da sie przejsc przez pokoj to znaczy,ze
      ma ich za duzo. Spakuj polowe i oddaj do domu dziecka ,albo innego
      miejsca gdzie sie przydadza.
      • myelegans Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 15:31
        Ja nie wymagam codziennego sprzatania, bo jak np. budowal przez
        kilka godzin lotnisko, wezel kolejowy z autostrada, albo inne muzeum
        z eskponatami, ktore podpisywal to chce sie tym pobawic na drugi,
        czy trzeci dzien. Jak mi rozwleka rzeczy po domu, to posprzatac musi
        przed pojsciem spac.
        Jak trzeba posprzatac, to oczywiscie, ze narzeka, daje mu konkrente
        zadanie, czasami siedze i troche pomagam na hasla "wiesz mama,
        przyjaciele sobie pomagaja" "praca zespolowa jest lepsza i szybsza" .

        Ale zdarzylo mi sie kiedys w afekcie wyrzucac zabawki przez okno,
        albo wyrzucic do kosza, szybko bylo posprzatane z rykiem i
        oskarzeniami, a zabawka z kosza wyjmowana. U nas chowanie nie dawalo
        specjalnego pozytku, bo nie tesknil za schowana zabawka, musialo byc
        bardziej spektakularne. Maz chowa, ja wyrzucam. Dlatego, ja juz
        teraz tylko mowie co ma zrobic i w 90% dziala.
        Nie stawiam siebie jako przykladu, ale choleryczka jestem i bardzo
        malym zapasem cierpliwosci w tej materii. Ja mowie najwyzej 2 razy,
        zawsze ostrzegam, daje 5-10 minut. Jego swiadomy wybor, chociaz
        wylalabym gdyby bylo bez tych pokazow.
        • jamesonwhiskey Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 16:12
          > Ale zdarzylo mi sie kiedys w afekcie wyrzucac zabawki przez okno,
          > albo wyrzucic do kosza, szybko bylo posprzatane z rykiem i

          zapewne nie czujesz potrzeby ale proponuje kontakt z dobrym psychiatra
          • myelegans Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 16:21
            Dziekuje za rade, juz zbieram pieniadze.
      • atowlasnieja Re: Posprzątać? czy już się nie poddawać? 26.02.10, 16:49
        mrs.solis napisała:

        > Skoro ma tyle zabawek,ze nie da sie przejsc przez pokoj to znaczy,ze
        > ma ich za duzo. Spakuj polowe i oddaj do domu dziecka ,albo innego
        > miejsca gdzie sie przydadza.

        O ile znam takie bałagany to zabawki zwykle noszą ślady intensywnego użycia i po
        prostu mogą się nie nadawać do przekazania komukolwiek.

        Dobrą metodą na nudne zabawki jest spakowanie i odłożenie tego czym się
        aktualnie nie bawi. Za jakiś czas chowasz następne i wyciągasz część schowanych.
    • jomamma zacietrzewiłaś się niepotrzebnie :) 26.02.10, 21:20
      O ranyyyy, poczytaj o rozwoju dziecka w tym okresie. Wszędzie stoi, że
      przedszkolak swoje rzeczy, zabawki rozrzuca po swoim pokoju, mieszkaniu, nie
      potrafi nad tym zapanować i utrzymać rzeczy w porządku. Bez obaw z czasem się to
      zmieni. U chłopców w szczególności, gdyż to oni najczęściej mają potem potrzebę
      układania i segregowania. Na razie będziesz walczyć z tym, ze dziecko normalnie
      się rozwija. Serio, są fajniejsze rzeczy do roboty z dzieckiem, niż dręczenie go
      (jeszcze chorego), bo klocki porozwalane. Po prostu mu pomóż, a przez resztę
      tak sprytnie uzyskanego przez Ciebie czasu pograj z nim w grę planszową, to
      doskonałe zajęcie i wprost odpowiednie do jego wieku właśnie wink
      • phantomka Re: zacietrzewiłaś się niepotrzebnie :) 26.02.10, 21:30
        Moja sprzata, egzekwuje od dawna (kiedys, wiadomo pomagalam, jak
        byla mala) Teraz ma 4 lata i przed kolacja i dobranocka pokoj musi
        byc sprzatniety. Jezeli przychodza do niej znajomi, ostrzegam, ze
        zabawki rozwalamy z rozwagasmile bo pozniej trzeba bedzie posprzatac
        (moje dziecko w dzikim szale zabawy robi z domu pobojowisko) Pozniej
        sprzata z kolezanka/kolega, ew. ja pomagam, jezeli poprosi. Jak
        widze, ze jest bardzo zmeczona, to tez staram sie jej pomoc chociaz
        troche.
      • kulma.m Re: zacietrzewiłaś się niepotrzebnie :) 26.02.10, 21:35
        Moja dwulatka raczej jest uporzadkowana... bo zlobkowa, mysle ze tam
        wymagaja i jest presja otoczenia, ale swoje balagani.
        Oczywiscie na poczatku nie bylam swiadoma ze polecenie "Posprzataj w
        pokoju" jest dla niej abstrakcja i wraca do mnie rozkladajac raczki
        i mowi "Nic" znaczy ze nie ma nic do sprzatnieciasmile
        Ale ostatnio mnie rozbroila. Zaczelam wydawac konkretne polecenia
        i ..
        - Oliwko pochowaj klocki do pudelka. (mialam na mysli wszytskie
        szeroko pojete "klocki")
        Dziecie wraca do mnie i mowi "Juśś"
        Ide i patrze, faktycznie klocki ktore walaly sie "luzem"
        sprzatniete, ale monumentalna budowla "tatusia" stoi
        nienaruszona smile))))
        I jak tu sie nie rozczulic i nie smiac nad wlasna glupota smile
    • dzieciowy.nick Finał 26.02.10, 21:54
      No i tak jak obiecałam-posprzątałam pokój ja -wynosząc kosze po kolei. Nie obyło
      się bez płaczu, proszenia, obiecywania "że jutro posprzątam".

      zostawiłam tylko kilka wynegocjowanych zabawek. Ma zapowiedziane że zabawki
      oddam jak pokaże mi, ze potrafi posprzątać po sobie.
      Nie ma tych zabawek dużo, 4 kosze, 2 pudła klocków, pluszaki, kuchnia, zestaw do
      kąpieli lalki, tablica, ale wysypane utworzyły całkiem pokaźną górę plastiku...

      Nie próbowałam sprzątać razem z dzieckiem po raz kolejny, bo już to
      uprawialiśmy. Posprazatanie klocków do pudełka zajęło nam/jemu 3 godziny. Nie
      mogę siedzieć 3 godziny nad klockami-mam jeszcze drugie dziecko i wiele innych
      spraw do zrobienia w międzyczasie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja