Proszę przeczytajcie moje żale

16.02.04, 10:05
Moja córcia ma 3,5 miesiąca. Od kiedy się urodziła między mną i moim mężem są
ciągłe nieporozumienia.
On ma dużo pracy, bo pracyje po 12, a czasem więcej godzin dziennie. Oprócz
tego dochodzą obowzki domowe, których ja niestety nie ogarniam. Staram się
jak mogę ale może ze mną jest coś nie tak bo nie daję rady. Może teraz
myślicie sobie, że zamiast się tu żalić mogłabym np.poprasować, ale jak
prasować z dzieckiem na rękach?
Nieporozumienia między nami dotyczą:
- tego, że nie chcę się przytulać i całować, bo cały czas myślę o dziecku,
- tego, że się nie kochamy (od porodu może ze trzy razy)
- tego, że nie rozumiem, że on ma dużo roboty i nie może zbyt dużo czasu
poświęcać nam, bo przecież jeszcze w domu trzeba posprzątać
- tego, że ja wymyślam jego złe nastroje z różnych powodów, że niby widzę
jego złość wtedy kiedy jej nie ma (być może tak robię ale mi samej też chyba
już odbija od siedzenia w domu, choć uwielbiam być z moją Jagódką, a poza tym
czy ni mam prawa podejrzewać go o złę emocje kiedy jest zmęczony, ja coś od
niego chcę, a on ma ponurą minę, choć on twierdzi że nie ma)
- tego, że ni możemy się dogadać
- tego,że za mało rozmawiamy
- tego, że nie jest tak jak kiedyś itd itp
A teraz w ogóle się do mnie nie odzywaa i traktuje mnie jak intruza obcą
osobę w jego świecie. Daje mi otwarcie do zrozumienia, że ni chce mnie znać.
Czuję się jak idiotka pisząc tu o tym wszystkim, ale straszni go kocham a
moja bezradność w tej beznadziejnej sytuacji mnie dobija.
Błagam pomóżcie.
Chyba wyszło że jestem święta ato nie prawda jestem złośnicą i histeryczką,
staram się z tym walczyć ale cóż chyba kipsko mi to idzie skoro mój mąż ma
mnie już tak bardzo dosyć.
    • lika78 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 10:30
      Też czułam się urobiona po pachy, smutna i przygnębiona i aż karcilam się w
      myślach, że mam dziecko piękne i zdrowe a czuję się jakby tysiąc nieszczęść na
      mnie spadło. Teraz pracuję i też wcale mi jakoś nie do końca lepiej, ale jakoś
      trzyma się i do przodu. Raz leiej, raz gorzej. A do tego cierpię na chroniczny
      brak czasu na siebie. Za dwa lata będzie lepiej, pocieszam się. I zamiast 150
      zł na pieluchy kupię sobie extra jeansy!
    • andzia001 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 11:06
      Czytam twoje żale i czytam... i jakbym siebie słyszała jakieś 7 może 8 miesięcy
      temu.
      Na szczęście teraz jest między mną a mężem wszystko ok. nawet lepiej niż przed
      pojawieniem się naszego kochanego brzdączka smile)))
      "Naprawa" całej sytuacji wymagała wiele wysiłku i pracy ale się udało i jestem
      obecnie chyba najszczęśliwszą żoną i matką na świecie.
      Jeżeli chcesz pogadać to napisz na priv-a (andzia001@gazeta.pl)

      pozdrawiam cieplutko
      Anka, mama Marcinka
      A to moje słoneczko:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10458885
    • gosica3 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 12:16
      Kochany Krecie!!!!!moja Julka ma 6 i pół miesiąca i włąściwie od kiedy pojawiła
      się na świecie na palcach jednej ręki mogę policzyć dni ,kiedy między mną a
      Robertem było ok. Bardzo mi z tego powodu smutno i wciąż zastanawiam się czy to
      My kobiety tak bardzo zmieniamy sie po porodzie - tak bardzo wzrastają nasze
      oczekiwania względem partnera ,czy też On zamiast ewaluować stoją w miejscu!!!!!
      często mam dość takiej sytuacji ale.....czy jest jakieś wyjście!!!!Jest !!!!"
      KIEDY WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ WALIĆ NAJLEPSZĄ RZECZĄ JAKĄ MOŻEMY ZROBIĆ TO
      PRZETRWAĆ"
    • flurcia Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 12:29
      Na pewno wszystko się ułoży. Ja muszę przyznać nie mam tego problemu. Moim
      najważniejszym zadaniem, tak uwazamy oboje z mężem, jest zajmowanie się
      dzieckiem. Ola ma 5 m-cy. Jak mam czas i nie jestem zmęczona to w ciagu dnia
      sprzątam, prasuję czy zmywam Jak nie to wiem,że zrobi to mój mąż jak wróci z
      pracy. Zrobi to nie dlatego,że musi, czy tak wypada, ale dlatego ,że mnie kocha
      jesteśmy razem po to zeby sobie pomagać, być z sobą w każdej sytuacji. Może
      brzmi to górnolotnie, ale tepiej tego nie umiem ująć. Momąż też wraca późno z
      pracy i mam bardzo odpowiedzialną pracę. Po powrocie z pracy to on zajmuje się
      córką, a ja mogę sobie w tym czasie wyjść do sklepu, fryzjera czy kosmetyczki.
      Tak samo jest w weekendy. Staramy się wszystko robić razem, pomagać sobie i
      bardzo dużo ze sobą rozmawiać. Mąż też ma czas dla siebie. Jka nie mieliśmy
      dziecka to w piątki zawsze wychodziliśmy do pubu na piwo. Teraz chodzi sam a ja
      mam do niego w peni zaufanie. Może do tego potrzeba lat w małżeństwie - my
      jesteśmy ze soą już 6 lat.
      Życzę Ci powodzenia
    • judytak Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 12:47
      k_r_e_t napisała:

      > On ma dużo pracy, bo pracyje po 12, a czasem więcej godzin dziennie.

      ja też tak miałam, a jakoś poszło
      moje rady:

      > Nieporozumienia między nami dotyczą:
      > - tego, że nie chcę się przytulać i całować, bo cały czas myślę o dziecku,

      może spróbuj czasami
      to jest ten sam człowiek, jak kilka miesięcy temu
      a dziecku nie zaszkodzi, jeśli jego rodzice się lubią ;o)

      > - tego, że się nie kochamy (od porodu może ze trzy razy)

      to nie jest taki zły wynik, jak na trzy miesiące ;o)
      jeśli okażesz miłość inaczej, będzie to mniejszy problem

      > - tego, że nie rozumiem, że on ma dużo roboty i nie może zbyt dużo czasu
      > poświęcać nam, bo przecież jeszcze w domu trzeba posprzątać

      umówcie się, że czego nie zdążysz zrobić w domu, to może poczekać
      po co on ma po dwunastu godzinach pracy sprzątaniem się w domu zajmować?
      myślę, że ty też wolałabyś coś innego...

      > - tego, że ja wymyślam jego złe nastroje z różnych powodów,

      to dość typowe, ja też tak robiłam, i mojego też to strasznie denerwowało
      daj mu najpierw jeść, daj mu wypiś herbatę, lampkę wina, i dopiero jak dalej ci
      się wydaje ponury, pytaj, co jest

      > - tego,że za mało rozmawiamy

      to z całą pewnością jest prawda
      spróbujcie się umówić na randki-rozmowy-audiencje (np. wieczorem w domu, w
      parku na spacerze z wózkiem, w domu, kiedy udało się dziecko wysłać z kimś na
      spacer...) i wykorzystujcie te okazje! bo jest ich mało

      > - tego, że nie jest tak jak kiedyś

      pewnie, że nie jest
      i już nie będzie
      jest inaczej, ale nie musi być gorzej!

      pozdrawiam
      Judyta
      • k_r_e_t Re: dziękuję 16.02.04, 14:06
        nie mogę napisać że czuję się lepiej, bo ta sytuacja mnie dobija, chce mi się
        wyć do księżyca. a lepiej będzie dopiero jęśli z nami będzie ok, ale mimo
        wszystko jestem wam niezmiernie wdzięczna, że nie zostawiłyście mni samej z
        moimi smuteczkami. WIELKIE DZIĘKI
    • farelka2 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 14:02
      Ech...Mam w tej chwili dokładnie to samo co Ty. Mam nawet jeszcze gorzej, bo
      mój mąż, którego nie ma całymi dniami (czasem wyjeżdża na trzy,cztery dni bo
      jest przedstawicielem handlowym i jeździ po kraju) w weekend zamiast siedzieć
      ze mną (spragnioną jego towarzystwa i pomocy przy niespełna czterotygodniowym
      dziecku) umawia się z kolegami, bo twierdzi, że po całym tyg. pracy jakaś
      przyjemność mu się należy. A jeśli już siedzi w domu to przy komputerze i
      oczywiście wtedy mi mówi, że przecież dzisiaj cały czas był w domu!!! A kiedy
      pytam czy mógłby mi zrobić masaż to od razu słyszę, że jest bardzo zmęczony, że
      nie umie, nie lubi i w ogóle mam go nie denerwować...Oczywiście do tego jeszcze
      wysłuchuję ciągle, ze ja tojestem zrzęda, że żony kolegów nie maja takich
      problemów jak ja i nie marudzą kiedy ich mężowie chcą gdzieś wyjść....Mimo to
      trzeba jakoś sobie z tym wszystkim radzić i nie gniewać sie na siebie w kółko,
      bo to tylko pogorszy sytuację, a nie o to chodzi. Ja to sobie wszystko
      tłumaczę tym, że udzielają się nam wzajemnie nasze złe nastroje - ja jestem
      ogólnie poddenerwowana i hormony mi biją do głowy, za to mojemu mężowi białkosmile
      ( rozumiem, ze tak długi brak seksu może być frustrujący - przed porodem nie
      kochaliśmy się od 7 miesiaca bo nie mogłam, no a teraz jeszcze pewnie ze trzy
      tygodnie sie bedziemy wstrzymywać...) Mam nadzieje, że jak bedziemy już mogli
      to sytuacja sie trochę poprawi ( a moze całkiem sie poprawi???) Póki co
      postanowiłam wybrać się z koleżankami na imprezę - chociaż na trzy godzinki -
      ściągnę mleko i heja. Może mój mąż poczuje przez chwilę, ze nie jest tak fajnie
      siedzieć samemu w domu a ja sie troche odstresuje i nie bedę zrzędzićsmile

      elka mama Wiktora i Bogienki

      Ps. Jakby kto sie zastanawiał Wiktor pojechał na ferie do babcismile
    • kajami1 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 15:12
      k_r_e_t napisała:
      > Oprócz tego dochodzą obowzki domowe, których ja niestety nie ogarniam. Staram
      się jak mogę ale może ze mną jest coś nie tak bo nie daję rady. Może teraz
      myślicie sobie, że zamiast się tu żalić mogłabym np.poprasować, ale jak
      prasować z dzieckiem na rękach?
      Czy naprawdę zawsze musi być w domu sterylnie?, ja nie pamiętam kiedy robiłam
      prasowanie (z wyjątkiem niektórych ciuszków dziecka), kiedy ja albo mój mąż
      chcemy założyć coś co wymaga prasowania to wtedy ten ciuch prasujemy
      (przeważnie każde sobie).
      Może przestań się starać, co Ci po czystym domu jeśli jest w nim "chłodno"
      lepiej pomyśl nad czymś co "ociepli" klimat. Nie umyj raz podłóg za to
      przygotuj pyszną kolację przy świecach (przecież dzieci kiedyś śpią).
      Poproś raz na jakiś czas kogoś z rodziny, żeby wziął dziecko na spacer a Ty w
      tym czasie nadgonisz zaległości.

      > Nieporozumienia między nami dotyczą:
      > - tego, że nie chcę się przytulać i całować, bo cały czas myślę o dziecku,
      Nie za bardzo rozumiem w czym problem, przecież można myśleć o dziecku i
      przytulać męża jednocześnie. Moje najmilsze wspomnienia z okresu kiedy mój
      synek był taki malutki wiążą się z niedzielnym porankiem gdy całą trójką
      przytuleni do siebie wylegiwaliśmy się w łóżku.

      > - tego, że się nie kochamy (od porodu może ze trzy razy)
      To i tak super. Większość facetów nie pamięta co to seks przez dobre pół roku
      po narodzinach dziecka. Jeżeli chodzi o dyskomfort związany z niedawnym porodem
      to przecież jest wiele sposobów na osiągnięcie satysfakcji. Proponuję powiązać
      z kolacją (patrz wyżej).

      > - tego, że nie rozumiem, że on ma dużo roboty i nie może zbyt dużo czasu
      poświęcać nam, bo przecież jeszcze w domu trzeba posprzątać
      O sprzątaniu pisałam wyżej. Postaraj się jak najwięcej chwalić męża za
      pracowitość, poczuje się dowartościowany i potrzebny. Mów mu jak najczęściej,
      że tęsknisz za nim jak jest w pracy, że go kochasz i cieszysz się, że już
      wrócił (nawet jeśli nie dokońca to prawda).

      > - tego, że ja wymyślam jego złe nastroje z różnych powodów, że niby widzę
      jego złość wtedy kiedy jej nie ma
      Jeżeli sama nie jesteś pewna czy tak jest to olej to. Nie zwracaj uwagi. Nawet
      jeżeli to kiedyś mu przejdzie. Przecież on też może mieć zły humor i nie
      koniecznie z Twojego powodu.

      > - tego, że ni możemy się dogadać
      > - tego,że za mało rozmawiamy
      Pamiętaj, że aby się dogadać trzeba gadać.

      > - tego, że nie jest tak jak kiedyś
      Przecież kiedyś było Was dwoje a teraz jest trójka, więc nie może być dokładnie
      tak samo jak kiedyś.

      > Daje mi otwarcie do zrozumienia, że ni chce mnie znać.
      Facet to nie jest skąplikowana "maszyna" jak myśli to robi i nie wysila się na
      aluzje. Jakby nie chciał Cię znać to by odszedł. Jest, więc Cię kocha tylko nie
      może się znaleźć w nowej, nie ukrywajmy, że w trudnej sytuacji. Daj mu czas i
      pokaż serce. Powiedz co czujesz, nie w czasie kłótni, tylko spokojnie. Pamiętaj
      mów ja a nie Ty inaczej będzie awantura.

      > Czuję się jak idiotka pisząc tu o tym wszystkim, ale straszni go kocham a
      > moja bezradność w tej beznadziejnej sytuacji mnie dobija.
      Idiotka by się tym nie przejmowała i nie szukała pomocy. Jestem pewna, że mąż
      Cię bardzo kocha tylko potrzebuje czasu.

      > Chyba wyszło że jestem święta ato nie prawda jestem złośnicą i histeryczką
      Nie ma świętych, a Ty nie jesteś żadną histeryczką tylko kobietą, której świat
      przewrócił się o 180 stopni (jak każdej młodej mamie) a do tego buzujące
      hormony wcale nie ułatwiają jej życia.

      Wiem co pomyślisz "łatwo powiedzieć", "co ona o tym wie". Odpowiem od razu: mi
      się udało i Wam też się uda bo się kochacie, choć nie zawsze potraficie to
      okazać.
      Proponuję abyś gdy mała zaśnie wzięła prysznic, zrobiła szybkościowy makijaż,
      ułożyła włosy, ubrała ciuch, w którym wiesz, że podobasz się mężowi i z
      uśmiechem na twarzy przywitała go gdy wróci z pracy. Zrób pierwszy krok
      następne będą łatwiejsze.
      Nie jestem ekspertem, możesz uznać, że niemam racji ale chyba można spróbować
      (na pewno nie zaszkodzi). Nie patrz na swoje życie z boku tylko żyj, bo warto.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      Kajami.
      Pamiętaj nikt nie jest doskonały i Ty też nie musisz. Głowa do góry!!!!

    • unruzanka Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 16:07
      Rozumiem, że dopadła was (Ciebie i Twojego męża) szara rzeczywistość. I to wam
      przesłania jakimi szczęśliwymi ludźmi jesteście. Jesteście zdrowi, wasze
      dziecko jest zdrowe, twój mąż ma pracę...Moja córeczka jest wcześniaczkiem i
      walczy o życie w szpitalu. My (mój mąż i ja) z drżeniem serca jeździmy do niej,
      dzwonimy do szpitala czy aby nie jest z nią gorzej. I taka sytuacja może trwać
      jeszcze długo. Nie kuście losu tylko cieszcie się, że wszystko o.k. Naprawdę
      spójrzcie na waszą sytuację z tej strony. Ja też uważałam siebie za
      nieszczęśliwą - 1,5 roku po ślubie i nie mam jeszcze własnego nowego domu, a
      samochód wprawdzie nowy ale niezbyt duży (naprawdę strasznesmile. A teraz myślę
      tylko o naszej kruszynce i marzę, żeby już była z nami w naszej wynajętej
      kawalerce. A z mężem porozmawiaj o waszych problemach, też powinien Cię
      zrozumieć...Może powiedz mu jak bardzo go kochasz.
      Ania
      P.S. dobrze,że się wyżaliłaś to bardzo pomaga - wiem z własnego doświadczenia
    • ala011 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 16.02.04, 16:30
      To nie stoba nie tak.Czy slyszalas wogule o depresij poporodowej.Ja tez ja
      mialam i sie zachowywalam tak samo.Ale moj maz wiedzial o tym wiec czekal
      cierpliwie.teraz ty masz na glowie o wiele wiecej obowjazkow wiec ci
      ciezko.Sprobuj z nim porozmawiac o tym przez co przechodzisz a jak cie nie
      zrozumnie to popros o pomoc mame czy kogos bliskiego o wytlumaczenie mu.
      Trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam ala
    • jrk Re: Proszę przeczytajcie moje żale 17.02.04, 23:48
      Moja Droga,
      Ja jako przedstawiciel płci przeciwnej rozumiem Twoją frustrację (Twój mąż Cię
      kocha i też zrozumie, jeśli tylko będziesz z Nim szczera...) i jak jedna z
      moich przedmówczyń napisała wcześniej powody takiego stanu mogą być rozmaite,
      choćby wspomniana wcześniej depresja poporodowa połączona z wysiłkiem tak
      fizycznym jak i psychicznym u Ciebie (lecz także u Twojego partnera).
      Jeśli masz takie problemy i nie potrafisz sobie z nimi pordzić sądzę że powinnaś
      udać się do swojego lekarza i poprośić go o pomoc, np: skierowanie na
      indywidualną terapię (choć mam wątpliwości, czy w Twojej sytuacji znajdziesz
      czas i sposób na wyrywanie się z domu). Nie ma się czego wstydzić! Bądź otwarta
      a wszystko będzie OK.

      Życzę pogodzenia i gorąco pozdrawiam,
      jrk

      • galia29 Re: Proszę przeczytajcie moje żale 18.02.04, 16:19
        Przepraszam, ale ja będę trochę boleśnie szczera, bo z Twego listu mi
        wynika ,że ponosisz dużą winę za wasze nieporozumienia.Ja wiem ,że początki są
        trudne w macierzyństwie,choć ja początki właśnie miałam chyba łatwiejsze, ale
        sama piszesz nie chcesz się kochać, nie chcesz się przytulać- seks rozumiem -
        libido u mnie długo wracało do formy ale nie chcesz się przytulać bo myślisz o
        dziecku? Nie starcza Ci miłości i czułości dla męża?A przecież mu ją
        przysięgałaś-jak brałam ślub to ksiądz powiedział mi jedną mądrą rzecz-
        pamiętajcie najpierw jesteście dla siebie a potem dla dzieci- i nie chodzi tu o
        dosłowność, bo natura tak stworzyła kobietę aby przede wszystkim dbała o
        potomstwo,ale nie można zaniedbywać emocjonalnie męża na koszt dziecka bo on
        się czuje samotny i odepchnięty>w nich ten instynkt rodzi się wolniej, dopiero
        z czasem angażują się w malca tak bardzo by zrozumieć zaangażowanie kobiety.A
        jeszcze piszesz,że pracuje 12 godzin dziennie i pomaga Ci w domu-przecież on
        musi być bardzo zmęczony>Ty też masz ciężko ale wciąż jeszcze wydzielają Ci się
        hormony -dopalacze, a jemu nie.Odpuść chwilowo prasowanie i porządki ale nie
        odpuszczaj męża.Jego świat też stanął na głowie, był do tej pory Twoim numerem
        jeden a teraz piszesz jakbyś nie miała dla niego miejsca w sercu>Ja i mój mąż
        przeszliśmy ten trudny okres koncertowo, bo się przygotowaliśmy psychicznie na
        wszystkie trudności, bo poczytaliśmy sobie o genezie wszelkich konfliktów tego
        okresu i oboje wykazaliśmy maximum wzajemnej wyrozumiałości,Czego i Wam
        życzę ,pozdrawiam serdecznie ewa
    • budynka Re: Proszę przeczytajcie moje żale 18.02.04, 21:27
      Witam,
      Cóż więcej można tutaj dodać, dostałaś wiele cennych rad i podpowiedzi, możesz
      z nich coś wybrać odpowiedniego dla siebie. Ale dodam tu, że najlepszym Waszym
      sprzymiezeńcem bedzie czas. Zobaczysz jeszcze parę tygodni, może miesięcy a
      wszystko wróci do normy, może nie tak dokładnie ale będzie lepiel. Wasz związek
      musi się zaklimatyzować z nową tak trudną sytuacją...uwierz też to przechodzę.
Pełna wersja