el_jot
27.02.10, 16:39
Mieszkam na wsi,w właściwie w lesie, mam do wyboru dwie szkoły dla
dziecka: rejonową, oddaloną 4 km od domu, dzieci są odwożone i
przywozone. I drugą - w sąsiedniej gminie, ok. 10 km od domu, pewnie
przez 3 lata będę musiała wozić dziecko do samej szkoły, a potem też
kawałek, jakieś 4 km do przystanku gimbusa.
Myślę o tej szkole rejonowej, bo jst bliżej, ale:
po pierwsze - są tworzone klasy osobno dla dzieci z "miasta", a to
jest g.. nie miasto, po prostu większa trochę wieś z siedzibą gminy,
i osobno dzieci ze wsi, podobno dojeżdżajace. Ludzie ze wsi, którzy
mają dzieci w tej szkole tłumaczą , że Ci dojeżdżający muszą mieć
inny plan lekcji. A wg mnie to jest jawna dyskryminacja i nie
powonno mieć to miejsca. Czy Wy też tak myślicie. Moja córka w
przyszłym roku idzie do zerówki i nie zamierzam tak tego zostawić.
Tylko jak zacząc? Porozmawiać najpierw z dyrekcją, potem z wójtem?
I druga sprawa. Dzieci mają co roku zabawę choinkową. W tym roku
też. I co się okaząło. Był konkurs na najlepszy wiersz i nalepszą
piosenkę. Ten, kto nie znał żadnego wiersza ani posenki mógł
wyrecytowac modlitwę albo zaśpiewać pieśń kościelną. Wg mnie jest to
nie w porządku, bo zabwa była organizowana prze szkołę, instytucję
świecką, a nie przez kościół i szkoła ma obowiązek zapewnić
ścieckośc.