Bycie matka a praca

06.03.10, 19:26
Jedno z nas musi zrezygnowac z pracy ze wzgledu na dziecko.Chyba
bede to ja.Nikt nie moze nam pomoc,mam na mysli babcie.Gdybym miala
cofnac czas to nigdy w zyciu nie wybralabym zycia w rodzinie.Teraz
nie bede miec prawa do wlasnych pieniedzy,do wlasnej
niezaleznosci,do wlasnego zycia.I kazdy mi powie,ze trzeba bylo
myslec przed slubem i dzieckiem.To prawda.Tesknie za wolnoscia
wyboru a mam kajdany macierzynstwa.Placze ukradkiem a musze udawac
szczesliwa przed rodzinami.Co to za zycie??????????????
    • kol.3 Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 19:43
      A co się takiego dzieje, że musisz zrezygnować z pracy? Bez babci można
      sobie poradzić, niania nie wchodzi w grę?
      Doradzałabym Ci nie rzucać pracy, bo potem trudno będzie Ci wrócić do
      aktywności zawodowej, lepiej pracować i opłacać drogą nianię, ale mieć
      pracę, opłacane składki emerytalne. Z czego będziesz miała emeryturę?
      Dziecko szybko rośnie, czas pracuje na Twoją korzyść.
    • miminko Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 19:48
      moim zdaniem, z pracy powinien zrezygnowac ten kto znaczaco gorzej zarabia. znam
      takie modele w otoczeniu, gdzie to kobieta pracuje, a facet zajmuje sie dziecmi,
      bo ma taki zawod/ambicje, ze zarobilby najwyzej 1/5 jej pensji.

      przede wszystkim: poszukaj dobrych stron tej sytuacji. dziecko nie bedzie
      wymagala siedzenia z nim w domu wiecznie. staraj sie robic z nim jakies ciekawe
      rzeczy - moze to bedzie okazja do zwiedzania, wycieczek rowerowych (jak bedzie
      cieplej)? nie narzucaj sobie nierealistycznych wymagan (dziecko nakarmione,
      odprasowane, z twoja uwaga non-stop, w domu blysk, obiad z 3 dan, zakupy, etc).
      ja pamietam ze macierzynski minal jak blysk, tyle sie dzialo, prawie w ogole nas
      w domu nie bylo. sporo robilam tez jak dziecko spalo, a jak nie spi nie mam
      skrupolow zeby mu wlaczyc bajke jak chce sobie zrobic paznokcie czy odpisac na
      maile.

      wiem ze to sie teraz wydaje wiecznoscia ale twoje zycie ani kariera sie na tym
      nie koncza. tylko skoro znasz juz swoje podejscie, to moze nie pakuj sie zbyt
      pochopnie w kolejne dziecko?
    • kropkacom Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 20:09
      > Jedno z nas musi zrezygnowac z pracy ze wzgledu na dziecko.

      Możesz pomyśleć o żłobku czy opiekunce. Tylko że w pierwszym przypadku będziecie
      oboje w pracy w kratkę bo dziecko pewnie będzie
      chorować.

      > nie bede miec prawa do wlasnych pieniedzy,do wlasnej
      > niezaleznosci,do wlasnego zycia.

      Współczuje takiego podejścia i związku gdzie nie będziesz miała prawa do waszych
      pieniędzy.
    • ania_silenter Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 20:16
      A niania? Żłobek?
      Mam 2 dzieci (niestety tylko dwoje). Babcie - najbliższa 400 km od nas. Pracujmy oboje. Z niczego przez dzieci nie musiałam rezygnować, wręcz powiedziałbym przeciwnie -
      od kiedy mam dzieci podnoszę swoje kwalifikacje i organizuję się bardziej niż w czasach bezdzietnych, lepiej nam się powodzi (pod każdym względem). I dalej czuję się wolna a do pełni szczęścia potrzeba mi tylko 3 maluszkasmile.
    • slonko1335 Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 20:28
      Twoje dziecko jest jeszcze malutkie przecież, ile ma? 3 tygodnie? przed Toba
      jeszcze sporo macierzyńskiego, dodatkowy macierzyński, urlop - nie ejst może to
      tak wiele znowu czasu ale na pewno tyle, że można sobie jakoś to życie
      zorganizować tak żeby nikt nie musiał się poświęcać. Coś mi się zdaje, ze
      dopadła Cię depresja poporodowa....
    • marzeka1 Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 20:38
      " Jedno z nas musi zrezygnowac z pracy ze wzgledu na dziecko.Chyba
      bede to ja.Nikt nie moze nam pomoc,mam na mysli babcie"

      - dlaczego- skoro to tak trudne dla ciebie- chcesz zrezygnować z powodu
      dziecka???? Nigdy nie mogliśmy liczyć na dziadków: gdy rodziłam dzieci, nie żyli
      już teściowie i mój ojciec, a moja mama była ciężko chora.Do pracy wracałam po
      macierzyńskim, były żłobki i niania, da się.Zupełnie nie rozumiem takiej
      alternatywy: albo dziecko, albo praca. Na dodatek skoro w rezygnacji z pracy i
      własnych pieniędzy upatrujesz taką tragedię, w życiu bym nie rezygnowała. Są
      nianie, żłobki, przedszkola...
    • sueellen Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 20:47
      Zupelnie nie rozumiem. Moja rodzina jest oddalona o 2000km, rodzina partnera o
      3500km, nie mamy tu NIKOGO (tzn on ma siostry na drugim koncu Londynu, ale one
      maja swoje zycie, swoje dzieci i swoja prace), jestesmy zdani tylko na siebie i
      zadne z nas nie zamierza zrezygnowac z pracy z powodu dziecka!
    • miska_malcova Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 21:08
      "Kto nie chce, szuka powodu, kto chce, szuka sposobu"

      wszystko jest do załatwienia, tylko trzeba chcieć
      • maxi3 Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 21:19
        No nie wiem , czy wszystko do załatwienia ,ja teraz siedze w domu bo
        dzieć w pierwszej klasie ,szkoła 3km od domu ,świetlica czynna do 15-
        15.Mąz pracuje od 6 rano do 16 -17 a czasami nawet 19.,więc to ja
        musze dziecko zawozić i odbierać ze szkoły.
        Szukam pracy i nic ,bo pasuje mi tylko na pół etatu a takiej
        niestety nie ma w okolicy.
        • kali_pso Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 22:03

          A gdzie to świetlica czynna jest tylko do 15????
          Chyba same niepracujące matki posyłają do tej szkoły swoje dzieci i
          sa w stanie je odebrać do 15winkp
          Nie wierzę, że innym ludziom to odpowiada ale najlepiej stwierdzić,
          że inaczej się nie da i tyle.
          • z_lasu Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 22:47
            > A gdzie to świetlica czynna jest tylko do 15????

            Na wsi. A przedszkole do 13. Nie wszyscy mieszkają w Warszawie.

            > Chyba same niepracujące matki posyłają do tej szkoły swoje dzieci
            > i sa w stanie je odebrać do 15winkp

            Tak. W popegeerowskich wsiach 100% matek nie pracuje. I znaczny
            procent ojców.
            • kali_pso Re: Bycie matka a praca 07.03.10, 09:30

              Aleś się rozpędziła...
              Skąd wiesz, że autorka mieszka w popegeeorowskiej wsi?
              Ja tez nie mieszkam W Warszawie, tylko pod i kiedy rodzicom nie
              odpowiadała świetlica do 17 pisali petycje do dyrekcji i przedłuzono
              do 18. Może tam też są inni rodzice, którym godz. otwarcia świetliy
              nie odpowiadają? Kto wie? Może warto się zainteresować? Może trzeba
              poszukać nauczycielki, która podjęłaby się opieki nad dzieckiem po
              godz. Ale nie- najlepiej stwierdzic, nie moge iśc do pracy bo
              dziecko do szkoły chodzi. A co później?
              • kali_pso Re: Bycie matka a praca 07.03.10, 09:52

                Poza tym- jeśli innym rodzicom to nie przeszkadza to może jest tak,
                że z ich dziecmi zostają babcie lub dziadkowie? Może to jest pomysł-
                popytać, czy nie chciałby ktoś odbierać małego?
                Mozna również szukać pracy i w razie znalezienia jej, zabierać
                dziecko do szkoły w większej miejscowości.
                Pomysłów jest kilka.
                Tak myślę, że może niefortunnie wypowiedziałam się w tamtym poście,
                za co przepraszam, ale nic tak mnie nie drażni, jak bezwolne
                stwierdzenie- "Nie mogę iść do pracy, bo muszę syna do szkoły
                zawieźć i przywieźć"- to są dylematy tysięcy kobiet, które jakoś
                sobie radzą w takiej sytuacji, lepiej lub gorzej, ale próbują.
                • z_lasu Re: Bycie matka a praca 07.03.10, 20:39
                  > Skąd wiesz, że autorka mieszka w popegeeorowskiej wsi?

                  A skąd wiesz, że nie mieszka?

                  > Ja tez nie mieszkam W Warszawie, tylko pod

                  To rzeczywiście istotna różnica z perspektywy np. śródleśnej wsi
                  położonej przy białoruskiej granicy.

                  > ale nic tak mnie nie drażni, jak bezwolne
                  > stwierdzenie- "Nie mogę...

                  A mnie nic tak nie drażni jak stwierdzenie "No, przecież zawsze
                  można...!" (pójść od pracy, wziąć taksówkę itd.). Wyobraźcie sobie
                  drogie panie warszawianki, że nie zawsze można. NIKT mnie do mojego
                  lasu taksówką nie zawiezie, za żadne pieniądze. Pracę i opiekę dla
                  dziecka - gdyby autorka się zaparła - to pewnie by znalazła, pytanie
                  tylko za jaką cenę (i nie mam tu na myśli głównie pieniędzy, a
                  raczej koszty poniesione przez dziecko).

                  > Mozna również szukać pracy i w razie znalezienia jej, zabierać
                  > dziecko do szkoły w większej miejscowości.

                  Tak, a po kilku miesiącach przenieść je z powrotem do poprzedniej
                  szkoły, bo mama straciła pracę, a roku znowu do innej szkoły, bo
                  mama dostała pracę w innej miejscowości.
                  • des4 trafiłaś w sedno 07.03.10, 21:50
                    ogromna większość na tym forum wypowiada się jakby normą było metro,
                    opery, teatry, 50 sklepów z dowozem internetowym w pobliżu, a
                    największym problemem jest gdzie wybrać się na klubbing w weekend...

                    ale nie martw się, wieś ma też swoje dobre strony...no. to że koopsko
                    sąsiada nie pluska spływając w ścianie twojej łazienki wink
    • najma78 Re: Bycie matka a praca 06.03.10, 21:43
      Mamy dwoje dzieci,mieszkamy za granica, zadnej rodziny blizszej i dalszej tu nie
      mamy, zadne z nas nie zrezygnowalo z pracy z powodu dzieci.
    • mruwa9 dramat ukladasz 06.03.10, 21:55
      zamiast konstruktywnie (zaleznie od wieku dziecka i np. sytuacji
      zdrowotnej- mozna poslac dziecko do przedszkola czy zlobka, mozna
      zatrudnic nianie, mozna sie podzielic opieka nad dzieckiem, tzn.
      kazde z rodzicow rezygnuje z czesci etatu, zamiennie sprawujac
      opieke nad dzieckiem/dziecmi). Dla chcacego nie ma nic trudnego.
      • majan2 Re: dramat ukladasz 06.03.10, 22:43
        Chyba nie każda z nas moze liczyć na babcie (ja prawie wcale) a jednak
        pracujemy, są nianie, żłobki, możliwość pracy na część etatu, e-praca, bez przesady
    • z_lasu Re: Bycie matka a praca 07.03.10, 00:07
      Przede wszystkim daj sobie odpocząć po porodzie. Jeśli to
      rzeczywiście dopiero 3 tyg. to na razie jeszcze hormony szaleją,
      dzisiaj jesteś w czarnej dziurze, jutro może będziesz w euforii.

      A potem przemyśl na spokojnie wszystkie możliwości, nawet te na
      pozór najbardziej nieprawdopodobne.

      Ja długo nie mogłam zdecydować się na dziecko, bo nie wyobrażałam
      sobie pogodzenia opieki nad dzieckiem z zarabianiem na jego
      utrzymanie. Oboje z mężem pracowaliśmy na pełnych etatach i
      wracaliśmy codziennie do domu po 11-12 godzinach. Żadne z nas nie
      zarabiało tyle, żeby drugie mogło z pracy zrezygnować. Jak w tej
      sytuacji powoływać dziecko na świat? I po co?! No i wymyśliliśmy, że
      trzeba kupić drugie auto i pójść na swoje. Stać nas było tylko na
      starego rzęcha, ale to dało nam niezależność (z lasu nie da się
      wydostać bez samochodu). Własna firma pozwalała nam pracować na
      zmianę (tzn. jednego dnia ja, drugiego mąż) i na zmianę zajmować się
      dzieckiem, czyli pracowaliśmy w sumie najwyżej połowę tego czasu co
      na etatach, a zarabialiśmy niewiele mniej, wystarczająco, żeby się z
      dzieckiem utrzymać.

      Przemyśl różne rozwiązania. Nie tylko niania i żłobek. Może swoją
      dotychczasową pracę mogłabyś wykonywać zdalnie? Może praca zmianowa?
    • justi_555 Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 10:47
      a ja ci zazdroszczę bo chciałabym sobie posiedzieć z dzieckiem w domu, pochodzić
      na wiosenne i letnie spacerki (bo jak na razie to tylko zimowe mi pozostały,
      dziecko urodzone w październiku a zima nie odpuszcza). Chciałabym zostać z
      dzieckiem do jej ukończenia roku. Budzić się z nią rano bez pospiechu, bawić,
      tulić, karmić piersią, ale nie mogę. Nie stać nas. Spróbuj znaleźć jakieś
      pozytywy tej sytuacji i pomyśl że wiele kobiet na pewno zazdrości ci takiej
      sytuacji. Ja też nie mam wolności wyboru. Wolałabym zostać w domu ale jeść coś
      przecież trzeba.
    • izabellaz1 Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 10:53
      3dagmara napisała:

      > Jedno z nas musi zrezygnowac z pracy ze wzgledu na dziecko.

      Bo???
    • yenna_m Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 11:21
      Jedno z nas musi zrezygnowac z pracy ze wzgledu na dziecko.
      Dlaczego: MUSI?

      Chyba bede to ja.Nikt nie moze nam pomoc,mam na mysli babcie.
      Niestety nie wszystkie babcie maja ochote i czas, zeby zajmowac sie wnukami.
      Dziecko jest konsekwencja zalozenia rodziny i niestety tak juz jest. Ale dziecko
      to nie tragedia. Nawet zmiany na jakis czas dotyczace zatrudnienia to nie
      tragedia. Tragedia to choroba, smierc w rodzinie, to ubostwo.

      Gdybym miala
      cofnac czas to nigdy w zyciu nie wybralabym zycia w rodzinie.Teraz
      nie bede miec prawa do wlasnych pieniedzy,do wlasnej
      niezaleznosci,do wlasnego zycia.

      Wiesz, zupelnie nie miesci mi sie w glowie to, co piszesz.
      Dlaczego uwazasz, ze nie bedziesz miec prawa do wlasnych pieniedzy? Macie
      intercyze? Jesli nie - wszystko, co maz zarobi jest wspolne, a Ty "dokladasz
      sie" do tego wspolnego majatku taka codzienna praca w domu, ktora tez mozna
      wycenic. Poza tym jesli rzeczywiscie macie taki uklad, ze rezygnacja z pracy =
      zepchniecie na margines i jasny komunikat ze strony tego drugiego, ze zarobione
      przez noego pieniadze nie sa wspolne tylko jego to czas pomyslec nad zmiana
      relacji w malzenstwie.

      I kazdy mi powie,ze trzeba bylo
      myslec przed slubem i dzieckiem.To prawda.Tesknie za wolnoscia
      wyboru a mam kajdany macierzynstwa.

      Wiesz co? Tak sobie mysle, ze po prostu nie doroslas do dziecka.
      Jesli siedzenie w dzieckiem w domu Cie unieszczesliwia - wroc do pracy. Nawet
      jesli by wiazalo sie to z koniecznoscia zatrudnienia niani za cala Twoja pensje.
      Dziecko potrzebuje szczesliwej matki. A o swoje szczescie czasami trzeba umiec
      zawalczyc.

      Placze ukradkiem a musze udawac
      szczesliwa przed rodzinami.Co to za zycie??????????????


      A Ty nie masz jakiej depresji, dziewczyno? Ewentualnie jakiegos gorszego okresu
      w zyciu?

      Po pierwsze: dorosnij. Po drugie: zawalcz o siebie. Bycie matka to jedna z rol
      spolecznych. Nie tylko Ty musialas podjac decyzje, jak pokierowac swoim zyciem w
      obliczu pojawienia sie dziecka/dzieci w zwiazku. Jedne wybraly prace, inne
      wybraly bycie z dzieckiem w domu.

      Ja sprobowalam jednego i drugiego. Jednak bezpieczniej czuje sie bedac z
      dziecmi, przy czym nie wykluczam powrotu do pracy za 2-3 lata. Na razie jest jak
      jest. I na razie mam swiadomosc, ze z biologia i instynktami bardzo trudno mi
      walczyc.
      Ale: nigdy tez moj maz nie dal mi do zrozumienia, ze forsa jest jego. Nigdy nie
      dal mi do zrozumienia, ze to, co robie jest bez sensu. Tu mam kompletne
      wsparcie. Mysle, ze, jesli zdecydujesz sie byc z dzieckiem w domu (a musi to byc
      Twoja decyzja swiadoma, rpzemyslana, tak, abys nie upatrywala potem w dziecku
      wroga, ktory zabral Ci mozliwosc rozwoju/zamknal w klatce macierzynstwa.

      Macierzynstwo jest piekne. Ale nie oznacza, ze koniecznie MUSISZ byc z dzieckiem
      non stop kolor. Jesli jestes nieszczesliwa w domu, jesli czujesz, ze samo bycie
      matka to za malo - zrob wszystko, zeby nie tylko to macierzynstwo wyznaczalo
      Twoja role spoleczna. Zatrudnij nianie, poszukaj zlobka albo chociaz pogadaj z
      szefem na temat tego, czy moglabys pracowac na zasadzie telemarketingu w domu
      czy na jakas czesc etatu (a w czasie, gdy jestes w pracy zatrudnij kogos? moze
      sasiadke? kolezanke z malym dzieckiem?). Macierzynstwo nie ogranicza. Ogranicza
      nas czasem bledne wyobrazenie o macierzynstwie. I czarnowidztwo.
      • yenna_m Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 11:27
        Acha, i jesli masz malutkie dziecko - postaraj sie w dzien porzadnie wysypiac w
        czasie, gdy maluch spi.
        Wypoczety czlowiek ma zupelnie inne nastawienie do zycia.

        I sprobuj wyrwac sie z domu choc na godzinke. Do kolezanki na kawe/herbate. Do
        fryzjera. Do kosmetyczki chocby na glupia henne. Na jakies fajne zakupy.
        Glupie sprawy ale jednak pomagaja czlowiekowi normalnie funkcjonowac.
        • 3dagmara Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 22:31
          Ja jestem zbyt dumna aby kase od meza brac chociaz on nie ma nic
          przeciw.Dla niego to jasne,ze kasa jest wspólna.A dla mnie to juz
          problem nie z tej ziemi.Wiec cos jednak ze mna nie tak.. Czuje
          ogromny zal,ze wraz z pojawieniem sie dziecka tyle sie zmienilo..
          Mam ochote trzymac sie pracy za wszelka cene,nawet gdybym miala
          stracic dziecko.Mam tylko jedno zycie..teraz wiem,ze nie poswiece je
          dziecku.
          • yenna_m Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 23:26
            Poswiecanie sie w imie czegos i cierpienie w kąciku jest chore. I nikomu niczego
            dobrego nie przyniesie. Ani Tobie, ani dziecku, ani Twojemu mezowi, ani w koncu
            Wam jako Rodzinie.

            Zycze dobrego wyboru smile
            • 3dagmara Re: Bycie matka a praca 08.03.10, 23:42
              Mam ochote uciec gdzies daleko,daleko. Od dziecka,od meza,od
              obowiazkow. Moge nawet nie pracowac byleby tylko byc daleko od tego
              mojego domu. Oj,nie doroslam do tego. Szkoda tylko,ze mam 31 lat..
              Nie potrafie sie pogodzic z rola matki..dziecko konczy 3 tygodnie,a
              ja uciekam od dziecka..dusze sie. Wstydze sie moich mysli.
              • kali_pso Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 07:17
                Od dziecka,od meza,od
                obowiazkow. Moge nawet nie pracowac byleby tylko byc daleko od tego
                mojego domu.

                ...czyli wcale do pracy aż tak bardzo nie tęsknisz, tylko pobyt w
                domu napawa Cię wstretem. A jak było przed ciążą? Przecież też był
                mąż, też były obowiązki... Tyle, że pewnie zbyt wielu poradników z
                serii "Ja macierzyństwo nie musi zmienić Twojego zycia" się
                naczytałaś i teraz konfrontacja z rzeczywistością Cię przeraża.
                Przeanalizuj to jeszcze raz na spokojnie- może praca na pół etatu
                jest możliwa?
                • krokre Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 07:53
                  Myślę że masz po prostu małą depresję. Dziecko cię przerosło jak i
                  problemy z nim związane. Wierz mi z tyg na tydzień będzie coraz
                  lepiej. Dziecko będzie mniej absorbujące, nauczycie się ty jako
                  matka i Twoje dzieckowzajemnej współpracy ze sobą, a z czasem
                  zobaczysz jak cudne jest być matką. Ja miałam taką deprechę ok 2
                  mies i też czułam się źle nie mogłam liczyć ani na jednych ani na
                  drugich rodziców, czułam że wszystko mnie przytłacza, że nie mam
                  swojego życia, znikąd pomocy. Na szczęście dziecko "nauczyło" mnie i
                  pokazało mi jak piękne jest macierzyństwo.
                  Co do rezygnacji z pracy kochana nie ty jedna miałaś takie mysli,
                  wierz mi wszystko da się załatwić w życiu np posłać dziecko do
                  państwowego żłobka. Ja mieszkam w warszawie i pomimo tylu chętnych
                  na 1 miesjce udało mi się dziecko posłać do żłobka. Po prostu nie
                  dałam za wygraną, złożyłam podania do kilku żłobków, a następnie
                  dzwoniłam i dzwoniłam i dzwoniłam z zapyt czy się udało czy są
                  miejsca. Moje osobiste zainteresowanie tą sprawą sprawiło iż dziecko
                  w ciągu 3 mies od złożenia wniosku dostało sie do żłobka. jak
                  widzisz nie ma rzeczy niemożliwych. Wróciłam do pracy, spełniam się
                  zawodowo, a obecnie jestm w ciąży z drugim dzieckiem szczęśliwa i
                  pewna że w życiu jak się bardzo czegoś chce to się to osiąga.
                  tego optymizum i Tobie życzę.
                  Pozdrawiam
              • ewra77 Depresja poporodowa 09.03.10, 07:44
                Czemu od razu nie pisałaś, ze dziecko ma trzy tygodnie? Przecież to klasyczna depresja poporodowa. Poczytaj sobie na ten temat, są artykuły, także na gazecie.pl. Nie potrafisz się znaleźć w nowej roli, przeraża Cię utrata dotychczasowego życia, pokochanie dziecka przychodzi Ci z trudem itd. To normalne, daj sobie czas, nie obwiniaj się. Rozmawiaj z kimś bliskim, z mężem. Za jakiś czas powinnaś to sobie zacząć układać.
              • yenna_m Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 10:51
                dagmara, nie ma sensu sie wozic z takim obnizonym nastrojem

                moze wartaloby isc do psycholga/psychiatry lub lekarza pierwszego kontaktu?
                Depresja poporodowa zdarza sie czesto. To nie wstyd.
                Sama od 2 lat lecze depresje.
                Teraz sa dobre terapie, dobre leki (jesli lekarz uzna, ze powinno sie wdrozyc
                leki) - szybko wrocisz do siebie.
                I mysle, ze uda Ci sie inaczej spojrzec na swoja zyciowa sytuacje.

                A jesli czujesz sie przytloczona sytuacja - MUSISZ znalezc czas tylko dla
                siebie. Na wyjscie do kolezanki, na fryzjera, chocby na odwiedzenie kolezanek z
                pracy (i tez niekoniecznie z dzieckiem wink jako zalacznikiem). Na posiadaniu
                dzieci zycie sie nie konczy. A to, ze chcesz miec wlasne zycie i wlasne pasje i
                miejsce w swoim zyciu na siebie i na chwile spokoju czy chwile oddechu - to
                naprawde normalne. Kazda z nas chce miec troche czasu tylko dla siebie i tylko
                dla swoich pasji. I nalezy tez czas tak zorganizowac (np dyplomatycznie, bez
                wrzaskow angazujac meza w opieke nad dzieckiem) aby ten czas dla siebie
                wygospodarowac. Bo inaczej, kochana, to Ty zwariujesz.

                Mowie Ci to ja, matka w porywach udomowiona a od pol roku juz bardzo domowa wink
                Czytajaca, studiujaca, realizujaca pasje i... zajmujaca sie dziecmi (ale nie
                przytlaczajaca dzieci swoja obecnoscia, bo to tez chore i nienormalne - dzieci
                tez musza miec nisze i czas tylko dla siebie i spokoj od starszych wink ).

                I wiesz co? Przejdz sie na plac zabaw czy pod szkole i popatrz na starsze
                dzieciaki - Twoje dziecko tez niedlugo takie bedzie. Zleci jak z bicza strzelil.
                I kontakt z dzieciakiem tez bedzie inny.

                I wiesz, mysle sobie, ze to macierzynstwo przyniesie Tobie wiele radosci.
                Tylko daj sobie czas na wypoczynek i na okrzepniecie w nowej sytuacji. Bo to
                przejscie do macierzynstwa latwe nie jest. Daj sobie czas na zmiane i nie
                wymagaj od siebie za wiele. Bo bycie wiezniem wlasnych wyobrazen o matce Polsce
                poswiecajacej swoja wolnosc w imie matkowania nikomu jeszcze dobrze nie zrobilo.

                Trzymaj sie, kochana. Glowa do gory. Dasz rade.
                I do lekarza idz koniecznie!
              • izabellaz1 Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 10:55
                Ale ja wciąż nie rozumiem dlaczego musisz zrezygnować z pracy??? Urlop
                macierzyński trwa chyba z 5 miesięcy (nie wiem) i potem możesz do pracy wrócić.
                Nie możesz potraktować tego czasu jako dłuższego urlopu?
              • black-cat Re: baby blues? 09.03.10, 11:31
                Dopadł Cię baby blues. Jak będzie się nasilać poszukaj pomocy
                psychologa albo psychiatry (ten może zalecić antydepresanty).
    • sfrustrowana-mama Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 11:11
      To co pisze autorka wątku, może być faktycznie spowodowane
      pogorszonym stanem psycho-fizycznym po porodzie, ale z drugiej
      strony ja ją trochę rozumiem a może nawet dobrze rozumiem. Z mojego
      doświadczenia: dziecko zmienia życie BARDZO i o wiele bardziej niż
      mi się wcześniej wydawało. Pojawienie się dziecka wpływ na pracę MA
      i to o wiele większy niż mi się wcześniej wydawało. Dla mnie
      opiekowanie się swoim dzieckiem przez wiele miesięcy było
      oczywistością. Byłam zmęczona, niedospana, niedopielęgnowana a i
      często niedomyta bo bywało, że nie dało się spędzić w łazience
      dłużej niż pięć minut. Ale cieszyłam się pomimo niedogodności, że
      nie jestem w sytuacji że moje dziecko musi iść do żłobka, że nie
      muszę sie martwić co jak urlop macierzyński mi się skończy i o to
      czy mnie po powrocie wyrzucą z pracy czy nie. Nie musiałam bo mam
      własną jednoosobową działalność i głównie pracuję w domu. Jednak to
      co wydawało mi się walorami mojego trybu pracy okazało się jej
      wadami. Koleżankom pokończyły się urlopy i wróciły do pracy, ich
      dzieci sa z dziadkami, z opiekunkami. A ja jestem nadal w domu, bo
      ja do pracy nie "idę" bo pracę mam w domu. Problem tylko przeogromny
      bo będąc sama z dzieckiem w domu nie jestem w stanie jej wykonywać.
      Moje dziecko za dnia nie sypia prawie wcale i nieustannie potrzebuje
      mojej uwagi. Tak więc dzien upływa nam na przebieraniu, karmieniu,
      przewijaniu, spacerach, próbach zabawiania a obecnie również na
      chowaniu wszelkich przedmiotów poza zasięg dziecka, dreptaniu za nim
      po domu, zamykaniu otwartych szuflad i szafek ufff. Po dziesięciu
      miesiącach miałam dość. Nie ma jak zajac się soba, nie ma jak zająć
      się pracą bo ciągle dziecko i dziecko...

      Wiele z Was pisze, że chciec znaczy móc bo są dziadkowie, nianie
      żłobki. No i niby tak tylko ja osobiście odczuwam dysonans: bo ja
      nie chcę aby obcy ludzie zajmowali się moim dzieckiem bo uważam, że
      maleńkie dziecko potrzebuje swojej mamy i to, że jestem z nim to
      moja inwestycja w dobry jego rozwój. Bo i tak posyłając dziecko do
      żłobka lub oddając pod opiekę pełnoetetowej niani nie mogłabym w
      spokoju pracować, coś ciagle by mnie dręczyło. A jednocześnie CHCĘ
      pracować, CHCĘ mieć czas na zajęcie się sobą. No i tu musze spojrzec
      prawdzie w oczy: tu się NIE DA tak aby wilk był syty i owca cała,
      ZAWSZE cos kosztem czegoś uncertain Ostatnio tez nauczyłam się przyznawac
      do wstydliwych myśli, które miewam: że dziecko rujnuje mi pracę, że
      możliwości mi umykają podczas gdy ja siedzę w domu, że praca mnie
      bardziej kręci niż opieka nad dzieckiem. Wstydzę się tego ale tak
      często czuję. Ale czuję też wdzięczność za cudownego syneczka i za
      wspanialy jego rozwój.

      A na koniec o pieniądzach tu autorkę wątku też trochę rozumiem: bo u
      nas niby wszystko jest wspólne, dostep do pieniędzy i kart mam w
      każdej chwili, mąż nie rozdziela to twoje, to moje a mimo to stan że
      w chwili obecnej do budżetu domowego wnoszę niewiele, powoduje u
      mnie OGROMNY DYSKOMFORT i czuje się trochę jak żona na utrzymaniu
      męża co mnie gryzie i wcale się nie podoba, a jak dotknie nas
      chwilowy brak płynności to czuję się WINNA.

      Podsumowując: to wszystko nie jest takie proste a najtrudniej to
      chyba poukładać i zorganizować sobie całe wnętrze i uporać ze
      sprzecznymi uczuciami. Życzę sobie i wszystkim mamom
      sadysfakcjonujacego macierzyństwa i możliwie dobrego pogodzenia go z
      pracą smile

      • yenna_m Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 11:16
        wiesz co?
        ja w pewnym momencie zycia zorganizowalam sprawe tak, ze mialam opiekunke do
        pomocy przez 3 dni w tyg na 5 godzin. Ona zajmowala sie dzieckiem (ja w tym
        czasie bylam w domu i niczego nie tracilam) a ja w domu zabieralam sie za to, co
        musialam zrobic.

        Jest to jakis kompromis pomiedzy samym siedzeniem z dzieckiem w domu a
        zostawianiem dziecka samego z osoba obca.
        • sfrustrowana-mama Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 11:35
          Ja w tej chwili opiekunkę biorę jak musimy coś pozałatwiać. Jakis
          czas temu brałam opiekunkę 2x w tygodniu aby...popracować ale w
          praktyce kończyło sie na tym, że ....sprzatałam sobie mieszkanie big_grin
          Był taki moment, że nie mogłam znieść bałąganu poza tym wolałam
          sprzątać tak dość opieki nad dzieckiem miałam uncertain to sprzatanie
          troche mnie relaksowało, szczególnie prasowanie ha ha którego
          wcześniej nie znosiłam. Teraz mam panią, która mi doprowadza
          mieszkanie do ładu raz w tygodniu. Od razu frustracja mniejsza jak
          się nie siedzi w bałaganie wink którym nie można się zająć bo ręce
          dzieckiem zajęte. A niedługo czeka mnie wiecej pracy no i faktycznie
          będe musiała wziąć nianię...tylko jeszcze nie wiem jak to w praktyce
          będzie....bo wczesniej "przed dzieckiem" to pracowałam przy
          komputerze 10-12h/dobę, przez 6 dni w tygodniu, a w takim zakresie
          czasowym to niani nie wynajmę bo sie zrujnuję uncertain Pozyjemy,
          zobaczymy smile
          • yenna_m Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 11:38
            Wiesz, mam podobnie.
            Ale tu szwankuje organizacja pracy wlasnej wink a nie dziecie i niania wink
    • zonka77 nie możesz mieć opiekunki??? 09.03.10, 11:34
      Ja również gdybym musiała być w domu z dzieckiem non stop wpadłabym w okropny
      dół. 5 miesięcy macierzyńskiego z moją młodszą pociechą to była granica moich
      możliwości. A uwielbiam moje dzieci bezgranicznie i naprawdę podziwiam mamy
      mające dużo dzieci i pracujące w "domowym gospodarstwie". Mnie trafia już po 2
      dniach spędzonych sam na sam z moimi ukochanymi przecież córkami.

      Mam dla młodszej nianię - z ogłoszenia. Już drugi raz trafiłam na świetną babkę
      która nie dość że jest super dla dziecka (co wiem bo pracuję w domu a zresztą
      mała ją bardzo lubi) to jeszcze sprząta jeszcze więcej niż poprzednia (tez super
      kobieta ale niestety ciężko się rozchorowała) mimo że kompletnie nie wymagam ani
      nawet nie prosiłam (po prostu moje dziecię z tych zajmujących się sobą i pani
      mówi że nie ma co robić więc potrafi mi np wszystkie okna umyć albo łazienkę
      wysprzątać nie mówiąc o codziennym odkurzaniu i myciu naczyń za co mam ochotę
      całować ją po rękach i jak tylko mogę to więcej płacę)
      A ja - po południu nie muszę sprzątać więc mam prawdziwy czas na dzieci a w
      ciągu dnia zajmuję się tym co mnie pasjonuje i co naprawdę potrafię robić -
      rysuję smile
    • ewa_mama_jasia Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 11:57
      Przed Tobą jeszcze przynajmniej ze 3 miesiące urlopu
      macierzyńskiego. To jest czas na zaplanowanie następnych kroków.
      Masz pewnie klasycznego baby bluesa lub depresję poporodową. Na
      razie skup się na przezyciu każdego dnia - śpij kiedy możesz,
      odpoczywaj kiedy dziecko Cię nie potrzebuje. Wychodź z domu z
      dzieckiem lub sama kiedy możesz. Są kina (np.multibabykino), sklepy
      (nawet centra handlowe do połażenia, choć generalnie nie polecam z
      dzieckiem) itp. Wychodź sama. Rozejrzyj się za dobrym żłobkiem /
      klubikiem na czas, kiedy skończy się macierzyński.
      A potem wróć do pracy, odetchnij po macierzyńskim i wszystko się
      ułoży.
      Nie rezygnuj z pracy bez naprawdę wyraźnej potrzeby. Ona daje oddech
      od domu i rodziny, możliwości samorealizacji i pieniądze.
      • iwo59 Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 13:20
        Miałam podobnie. Oboje z mężem bardzo chcieliśmy mieć dziecko ale im bliżej było rozwiązania tym miałam więcej obaw. Na trzy dni przed porodem ogarnęła mnie panika, że teraz wszystko się zmieni - nie wiedzieć czemu przeczuwałam, że na gorsze. Urodziłam, okazało się, że dziecko jest chore i musimy zostać na patologii kilka dni. Uwierzcie mi, że miałam ochotę zostawić tam dziecko, wrócić do domu i odwiedzać je tylko na godzinkę dziennie (ku zdumieniu mojej mamy, która powiedziała, że CHYBA TEGO NIE ZROBIĘ!). Nie zrobiłam, wytrzymałam. Po powrocie do domu synek wył wieczorami non stop do północy i żaden lekarz nie wiedział czemu. W dzień płakał z przerwami. Ja myślałam, że oszaleję. Nie widziałam nic przyjemnego w macierzyństwie. Do tego nie mogłam robić nic, co do tej pory sprawiało mi taką przyjemność – wieczorne spacery z mężem, wyjścia do teatru, na winko… Byliśmy w dość kiepskiej sytuacji finansowej, że wynajęcie opiekunki na godziny nie wchodziło w grę a dziadkowie mieszkali 200 km od nas. Czułam się zniewolona, osaczona, miałam wrażenie, że przyjemne życie właśnie się dla mnie skończyło. Zastanawiałam się, po co mi to wszystko było… Więc doskonale cię rozumiem Dagmaro smile

        Ale uwierz, to wszystko minęło. Dziecko przestało non stop płakać, za to zaczęło się cudownie uśmiechać. Przyszła wiosna a z nią wyjazdy nad morze do dziadków – gdzie mogliśmy zostawić synka i pójść sobie na „romantyczny spacer”, pobyć tylko we dwoje, odżyłam jako kobieta i żona, nie tylko matka. Teraz synek ma już kilka lat i razem z nim wychodzimy do restauracji, na wystawy, spacery. Nie uważam, żeby był jakąkolwiek przeszkodą w naszym życiu – wręcz przeciwnie – mamy z mężem „misję” pokazać mu, jakie życie może być fascynujące. No i jak tylko możemy oddajemy go do dziadków na parę dni (ku radości obu stron), żeby móc pobyć tylko we dwoje – co naprawdę służy każdemu związkowi.

        Tak więc wszystko się ułoży – choć wiem, że trudno ci w to, w tej chwili uwierzyć smile

        • dilmahh Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 14:24
          Też tak miałamwink Też patologia noworodka, potem drugi szpital, potem
          dziecko wyjące godzinami. Kompletny brak czasu dla siebie. I ta chęć,
          by cofnąć czas, by wszystko było jak dawniej. Teraz, z perspektywy 9
          lat i trójki dzieci, mogę smialo powiedzieć - to na szczęście mijasmile
          Wszakże gdyby tak nie było, to nie zdecydowałabym się na to jeszcze
          następne dwa razy, nie?smile
    • 3dagmara Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 18:23
      Nie wierze w to,ze lekarz mi pomoze. Musialby mi zmienic osobowosc.
      Nie wiem jak dlugo jeszcze wytrzymam z wlasnym dzieckiem. Mam ochote
      uciec dopoki jest male i mnie nie rozpoznaje. Moja mama powiedziala
      mi,ze nie chcialaby dozyc tego momentu...
      • marzeka1 Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 18:27
        Oj, czytać tego nie można. Masz 3-tygodniowe dziecko, objawy depresji,
        lamentujesz, w lekarza nie wierzysz. Jak widzisz ratunek w ucieczce, to
        zwiewaj,niech życie cię weźmie w ramiona.
      • yenna_m Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 23:15
        lekarz pomoze, pomoze

        a cudowne rozowe tabletki cuda czyniom wink , pani kochana wink
    • magoska1984 Re: Bycie matka a praca 09.03.10, 23:18
      powiedziałabym, że to jest nienajgorsze zycie. Dziecko po trzech
      latach może iśc do przedszkola, a ty możesz się nim do tego czasu
      cieszyć do woli. A co to jest za życie wrócic z pracy po kolejnej
      popołudniowej zmianie i kryć łzy tęsknoty za minionym popołudniem?
    • 3dagmara Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 00:34
      Moje narzekanie robi sie zapewne nudne ale napisze tylko ten jeden
      post.Od kilku dni nie zajmuje sie dzieckiem wogole,maz robi
      wszystko.Nie wzrusza mnie placz dziecka.Na wizyty lek nie chodze z
      nimi a na pytania o mnie on mowi,ze ja zle sie czuje.Maz ma juz dosc
      takiej sytuacji,dzis zapytal czy podpisalabym papiery rozwodowe i
      to,ze zrzekam sie prawa do dziecka.A ja na to ,ze tak. Czuje ogromna
      ulge,ze ten koszmar sie skonczy,moge byc sama,to lepsze od tej
      presji ktora teraz czuje.Byc moze kiedys bede tego zalowac,ale w tym
      momencie ta decyzja jest dla mnie jedynym ratunkiem.
      • sfrustrowana-mama Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 09:41
        A przed pojawieniem sie dziecka było wszystko w porządku w Waszym
        małżeńswie? Presja, zmęczenie, konflikty - rozumiem. Ale żeby tak
        szybko zaczynac mówic o rozwodzie? Czy zależy Ci w ogóle na Waszym
        małżeństwie, na rodzinie? A jemu zależy?
        • 3dagmara Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 10:32
          To on namowil mnie na dziecko,ja zawsze mialam pelno obaw w tym
          temacie. I teraz widze,ze on jest szczesliwy a ja ofiara wlasnych
          decyzji. Zalezy mi tylko na tym by miec spokoj w domu. Czuje sie
          wykorzystana przez meza do rodzenia dziecka. A przed dzieckiem tez
          roznie bywalo i pojawial sie temat rozwodu.
          • sfrustrowana-mama Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 11:56
            Dagmaro, to Twoje życie i masz prawo wyboru. Nikt nie pomoże Tobie
            wbrew Tobie, jeśli w Tobie nie będzie wewnętrznej potrzeby naprawy
            obecnej sytuacji. Piszesz, o potrzebie spokoju, czy jednak rozwód i
            porzucenie dziecka Ci ten spokój na dłuższą metę zapewni? Życzę
            podjęcia DOBRYCH decyzji.
    • deodyma Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 09:11
      co znaczy "wlasnych pieniedzy"?
      czy pieniadze, ktore zarabia maz, nie sa Waszymi wspolnymi
      pieniedzmi, tylko jego pieniedzmi?
      jesli maz zarabia wiecej niz Ty, to chyba logiczne, ze nie on
      zrezygnuje z pracy?
      sama na razie siedze w domu, poki dziecko nie pojdzie do
      przedszkola, maz pracuje i nie narzekam.
      nawet ciesze sie, ze moge troche odpoczac od kieratu, ktorym jest
      praca bo jak wroce, bede narzekala na zmeczenie i brak czasu.
    • monikas201 Re: Bycie matka a praca 11.03.10, 10:28
      Wiem z własnego doświadczenia,jak ważne są własne pieniadze,też mam
      sytuacje ze o kazdy grosz muszę prosić,ale jedno jest
      pewne:nigdy,przenigdy nie zostawiłabym dzieci!!!
Pełna wersja