zefirek1612
09.03.10, 12:07
Taka sytuacja. Mój mąż pojechał do Reala na zakupy. Ponieważ skończyły nam się
środki finansowe zmuszeni byliśmy skorzystać z mojej karty kredytowej.Dałam mu
ją, bo ja nie mogę jechać, w domu dwutygodniowy dzieć, karmiony piersią. Po
jakiejś godzinie dzwoni do mnie i mówi, ze pani w kasie zatrzymała moja kartę,
bo on nie jest jej właścicielem. Gdyby zatrzymała to pół biedy, odebrała bym,
ale ona ją przecięła! I teraz, muszę wystąpić do banku o nową kartę i za nią
zapłacić. Dzwoniłam do Reala. Pracownik zachował się regulaminowo. Tylko: czy
jeśli to jest moja karta, i ja ją komuś udostępniam razem z PINem, to czy to
nie jest moja sprawa? Jeśli nawet ktoś mi ją ukradł to czy to nie jest moja
brocha aby jej pilnować a nie pani kasjerki?Pani kierownik w Realu
powiedziała, że ja podpisywałam regulamin dotyczący karty i tam jest zawarte
że tylko ja mogę z niej korzystać. Mam ten regulamin przed oczami i jest tu
napisane tylko że ja jestem właścicielem i nią rozporządzam.Nie ma nic o tym,
że tylko ja mogę podać ją w kasie by zapłacić za zakupy. Druga sprawa. Pani
kierownik z Reala powiedziała, że podpis na karcie musi się zgadzać z podpisem
w dowodzie osobistym. A to ciekawe! bo ja wszystkie karty mam na nazwisko
panieńskie, a w dowodzie mam już po mężu ,a więc i podpis się zmienił. I co?
Pani w kasie znów mi przetnie kartę zgodnie z regulaminem? Przecież ja i bank
zgodziliśmy się na podanie zmian personalnych ale bez zmiany karty, bo nie ma
takiej potrzeby. I co w takiej sytuacji? Po prostu nie będę tam chodzić na
zakupy, z obawy o moje karty. Dodam że zostałam bez środków do życia. Do jutra
na szczęście