azile.oli
10.03.10, 15:53
Kilka lat temu pożyczyłam znajomej sporą sumę pieniędzy. Dla mnie
może nie takżą, dla niej - owszem, obiektywnie sporą. Miała oddać za
tydzień, oddała po 3 miesiącach, podczas których stosowała uniki,
obiecywała i nie dotrzymywała terminu, nawet się nie pofatygowała,
aby zadzwonić.
Jakieś 3 tygodnie temu przyszła z prośbą o pożyczenie na tydzień
1000 zł. Błagała nade wszystko, taka biedna, widać, że ma kłopoty,
zniszczona życiem kobieta. Niedawno wybudowali dom, mają długi,
pożyczyłam, bo wiem, że ma toksycznego męża, nasze córki chodząż do
jednej klasy i się przyjaźnią.
Oczywiście pieniędzy w terminie nie oddała, przesunęła spłatę o
tydzień i cisza...
Nie rozumiem takich ludzi, ja bym się ze wstydu spaliła, zawodząc
kogoś po raz drugi, nawet nie racząc zadzwonić. Jak jej nie żal
własnego dziecka, które nie wie, jak spojrzeć mojej córce w oczy.
To już prawie dorosłe dziewczyny.
Wystarczyłoby , żeby przyszła i powiedziała, jak sprawy stoją,
przecież bym zrozumiała.
Przykre to, ale nigdy więcej nie pożyczę jej nawet stówy. Tak dla
zasady.