Mamy,babcie,.... studentki :-(

13.03.10, 03:41
Studiujac w Polsce podjelam rownolegle 2 kierunki - z czego jeden
zbiezny z moim kierunkiem przewodnim, zaocznie - i pamietam jakiez
bylo moje zdziwienie gdy np. na egzaminie ustnym spotykalam sie z
nastepujacymi sytuacjami. Jakas Pani losuje pytanie - oczywiscie gdy
je czyta dziwi sie gleboko, iz takie zagadnienie wogole istnieje - a
nastepnie, zaczyna sie tlumaczyc przed wykladowca, ze ma teraz
trudny okres, bo dzieci choruja, ona pracuje, maz jej nie pomaga, no
i jeszcze raz, ze dzieci choruja, kolejny raz mowi o dzieciach by
uwienczyc te chwile smutna mina i wymuszona lezka. Studiowalam na
renomowanej uczelni i na szczescie takie sytuacje wymuszania oceny
raczej nie byly skuteczne, ale zdarzaly sie przypadki, ze
profrsor ,,nabieral sie na te gadki o dzieciach" i stawial ocene
przepuszczajaca raz bedac tego swiadkiem zaprotestowalam i choc Pani
sie poplakala, bo ponoc miala wtedy ,,trudny czas z dzieckiem", to
jawnie zaznaczylam, ze to istne nieuctwo i jawna niesprawiedliwosc,
co zaowocowalo tym, iz Pani musiala sie zmobilizowac do nauki, a lzy
nie pomogly. Nie rozumiem przeciez nikt nikogo nie zmuszal do
studiowania, na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce, coz to za
wymowki, iz starsze osoby maja gorsza pamiec, dzieci, czy wiecej
obowiazkow - zalosne i upokarzajace. Bylo mi niejednokrotnie wstyd,
ze bylam na kierunku z takimi ,,studentami".Najgorsze byly starsze
Panie, ktore zklad ,,poslal" na studia (same to zapewne
poprzestalyby na wyksztalceniu podstawowym), te podstarzale
pseudoksiegowe wychodzily z zalozenie, ze ,,im sie naleza dobre
oceny" - jakiez bylo ich zdziwienie, ze ich urok osobisty nie
dziala. Dzieki Bogu studia dzienne, byly na naprawde wysokim
poziomie i nie bylo mowy o wymowkach typu ,,jestem w ciazy". Dobrze,
ze jest choc selekcja na studia, szkoda natomiast ze dopuszczane sa
do noszenia miana ,,studenta" takie osoby.
    • dzika41 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 07:37
      Wiki a do kogo ty masz pretensje??
      Czepiaj się przede wszystkim wykładowcy bo to on/ona daje możliwość korzystania
      z takich wymówek. Gdyby wykładowca ucinał wszelkie próby wymuszania to nie
      byłoby problemu bez względu na to kto jest studentem danego kierunku.
    • alicja_ala Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 07:43
      odpuscialam sobie twoje watki, dzisiaj musialam sobie przypomniec
      dlaczego, pomoglo...
    • kannama Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 07:51
      a jakaż to renomowana uczelnia jeśli można wiedzieć?
      • heca7 Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 07:59
        Na mojej "renomowanej uczelni" nie spotkałam się z czymś takim (UW).
        • kannama Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 08:11
          ja na mojej nierenomowanej(AM)też nie. A już na pewno nie spotkałam się z takim
          chamstwem jak apelowanie do wykładowcy, żeby komuś obniżył ocenę.
          • heca7 Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 09:24
            O mój Bożeuncertain Już sobie to wyobrażam jak wyskakuję z takim tekstem do prof. Marka
            Safjana albo Modzelewskiego hahahahaaa....
            • nefredede Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 22.03.10, 15:32
              heca7 napisała:

              > O mój Bożeuncertain Już sobie to wyobrażam jak wyskakuję z takim tekstem
              do prof. Mark
              > a
              > Safjana albo Modzelewskiego hahahahaaa....


              !!!!!!
              toz to moje prawo na uwsmile
        • stokrotka_pospolita Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 08:13
          Ja na mojej też nie (UŚ). Tu się albo uczą i maja dobre oceny, albo się nie uczą
          i mają poprawki. No, chyba, że na resocjalizacji - tam to połowa studentów sama
          resocjalizacji potrzebuje, a o nauce to chyba nigdy nie słyszeli...
          • mirmunn Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 08:27
            na moich uczelniach też nic takiego nie miało miejsca (UJ, AGH)
            a swoją drogą, twoja piątka ma większą wartość jak komuś świnię
            podłożysz? W tym wieku to człowiek uczy się raczej dla siebie.
            A pracodawca i tak wie, kogo zatrudniaćsmile))))
          • ola Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 08:29
            a ja jestem na V roku studiów.
            W sesji zimowej nie podeszłam do egzaminów, bo byłam z młodszym
            dzieckiem w szpitalu.

            Teraz zbliza się poprawka (mój pierwszy termin) i choruje starsze -
            nie moge się wyrwać do biblioteki się pouczyc, bo nie zostawię ich
            samych, a ich ojciec musi pracować.

            Mam nadzieję, ze nie zabiora nas znów do szpitala w terminie
            egzaminu.

            Zazdroszczę tym fruziom odpicowanym, które w zyciu przejmują się
            tylko tym, jaką rano kieckę załozyć i na która strone zrobic sobie
            przedziałek. Mają czas dla siebie. Tylko dla siebie. I patrzą na
            mnie wilkiem, kiedy staram się na wykładzie nie zasnąć po kolejnej
            nieprzespanej nocy. Nie dlatego, ze byłanm na imprezie w super
            modnym klubie, tylko dlatego, ze moje 6-tygodniowe zakatarzone
            dziecko przez całą noc musiałam nosic na rękach
            • alicja_ala Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 09:05
              ale kochana to twoj wolny wybor, wiec dlaczego zazdroscisz??
            • angazetka Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 11:40
              > Zazdroszczę tym fruziom odpicowanym, które w zyciu przejmują się
              > tylko tym, jaką rano kieckę załozyć i na która strone zrobic sobie
              > przedziałek

              To fakt, widać, że im zazdrościsz. Ale przecież nikt ci nie kazał
              mieć dwójki dzieci przed skończeniem studiów.
              • ola Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 12:24
                fakt.
                Nikt nikomu nie każe mieć dzieci.
                Ładnie by ludzkość wyglądała, gdybyśmy tak dla własnego komfortu
                postanowili nie mieć wogóle dzieci.
                • chococino Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 12:49
                  No widzisz. Niektórzy studiują, bawią się i korzystają z uroków życia
                  studenckiego, a po studiach zakładają rodziny, a inni odwrotnie i potem marudzą,
                  że dziecko chore, a egzamin w plecy. Widocznie te "fruzie" mogą sobie pozwolić
                  na to, by nie miec poważnych problemów.
                • sanrio Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 13:20
                  ??? dziwne rzeczy piszesz. Ja dla swojego komfortu najpierw w odpowiednim wieku
                  zrobiłam studia, a wtedy nawet nie pomyślałam o sobie w kategoriach "matka", a
                  po ich skończeniu założyłam rodzinę - wydawało mi się to naturalne, nie rozumiem
                  zupełnie Twojego punktu widzenia.
                  • super-mikunia Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 13:24
                    Eee no tak, ale jeżeli dziecko często by Ci chorowało to pomimo tego, że
                    zdecydowałaś się na nie po studiach już pracując to śmiem twierdzić, że też byś
                    nie była tak wydajnym pracownikiem jak osoba bezdzietna skupiona jedynie na pracy tongue_out
                    • angazetka Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 14:01
                      Ale trudno mieć o to pretensje do bezdzietnych. Którzy, nawiasem
                      mówiąc, wcale nie muszą mieć życia sielskiego anielskiego.
                      • super-mikunia Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 17:49
                        i tu się zgodzę smile
            • ida771 Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 13.03.10, 21:08
              po co ci były dzieci na studiach?
            • esmeralda0 Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 14.03.10, 01:38
              ola napisała:

              >
              > Zazdroszczę tym fruziom odpicowanym, które w zyciu przejmują się
              > tylko tym, jaką rano kieckę załozyć i na która strone zrobic sobie
              > przedziałek. Mają czas dla siebie. Tylko dla siebie.

              No i słusznie im zazdrościsz, bo mądre z nich fruzie - nie zrobiły sobie dwojki
              dzieciaków na studiach

              I patrzą na
              > mnie wilkiem, kiedy staram się na wykładzie nie zasnąć po kolejnej
              > nieprzespanej nocy. Nie dlatego, ze byłanm na imprezie w super
              > modnym klubie, tylko dlatego, ze moje 6-tygodniowe zakatarzone
              > dziecko przez całą noc musiałam nosic na rękach

              A przepraszam. co ich w ogóle twoje dziecko obchodzi?? Bo wg mnie tyle co
              zeszłoroczny śnieg
              • falka32 Re: Jest sobota, jest Wiki :D :D :D 20.03.10, 16:23
                > No i słusznie im zazdrościsz, bo mądre z nich fruzie - nie zrobiły sobie dwojki
                > dzieciaków na studiach

                Miejmy nadzieję, że te mądre fruzie będą też na tyle odpowiedzialne, że nie
                zrobią sobie dzieciaków także w czasie pracy zawodowej, bo ktoś będzie musiał
                przecież pracować za nie, jak one pójdą na macierzyński, no i zawiodą
                pracodawcę, potem będą chodzić na zwolnienia na chore dzieci, na urlopy nie w
                listopadzie, tylko w lipcu - sierpniu, będą brały wolne, żeby iść na teatrzyk do
                przedszkola itp. Odpowiedzialna mądra fruzia zrobi sobie dziecko najwcześniej na
                emeryturze.
    • sanrio Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 09:08
      ty wiki to chyba na uniwersytecie trzeciego wieku studiowałaś, bo na mojej
      uczelni (nie renomowanejtongue_out) również, jak poprzedniczki, nie zauważyłam takich
      zjawisk - jak ktoś nie umiał na egzaminie, dostawał pałę, potem poprawka, a
      jeszcze potem komis - nikt nikogo na łzy nie brał.

      raz bedac tego swiadkiem zaprotestowalam i choc Pani
      > sie poplakala, bo ponoc miala wtedy ,,trudny czas z dzieckiem", to
      > jawnie zaznaczylam, ze to istne nieuctwo i jawna niesprawiedliwosc,
      > co zaowocowalo

      to na pewno było cudowne, mistyczne przeżycie - przyczynić się do czyichś łez
      co? idiotka z ciebie.
    • kropkacom Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 09:28
      w-i-k-i i jej weekendowa porcja jadziku tongue_out Tyle w ramach komentarza tym razem.
    • super-mikunia Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 13:21
      Ojej ileż tej niesprawiedliwości jest na tym świecie.. Pokrzepiające jest tylko
      to w tym, że choć jedna studentka tejże renomowanej uczelni znalazła się, która
      świeciła przykładem...Szkoda, tylko,że opłaciła to tym, że nawet po latach nie
      może o tym zapomnieć...
    • agao_72 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 13:41
      oczywiście jesteś wspaniała i genialna, ale nie ma takiego słowa, jak "wogóle".
      nie żebym się czepiała. i oczywiście zazdroszczę.

      w-i-k-i napisała:

      Jakas Pani losuje pytanie - oczywiscie gdy
      > je czyta dziwi sie gleboko, iz takie zagadnienie wogole istnieje > a
      nastepnie, zaczyna sie tlumaczyc przed wykladowca
    • czar_bajry Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 14:02
      Ach wiki jakaś Ty zdolna była, nie to co te niedouczone prostaczki mające na
      dodatek tak żałosne wymówkitongue_out
    • clio_1 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 14:29
      Za moich czasów najpierw trzeba było się na studia dostać, w-i-k-i, zdaje się,
      ze studiowałaś prawo (na renomowanej uczelni) - nie było egzaminów wstępnych, te
      wszystkie panie o których piszesz zostały przysłane przez zakład pracy? Wygląda
      mi to na studia nie na renomowanej uczelni, ale w Wyższej Szkole Marketingu i
      Leasingu...
      • w-i-k-i Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 15:06
        Na studia dzienne - prawo - jak najbardziej zdawalam egzamin, na
        zaoczne - administracja - juz egzaminow nie bylo, zapewne stad tylu
        tam ,,przypadkowych" ludzi udajacych ,,studentow".
        • gryzelda71 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 16:26
          Wiki,a dlaczego drugi kierunek zaocznie,a nie na renomowanej uczelni?Też
          liczyłaś na łatwiznę?
        • papalaya prawo/administracja a na plejsach skończyła 13.03.10, 20:04
          to się nazywa kariera...
        • clio_1 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 20:52
          A po co zaoczna administracja skoro skończyłaś prawo?
          • echtom Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 21:01
            Żeby mieć szanse na jakąś pracę? A poza tym skąd wiadomo, że skończyła prawo - pisze tylko, że podjęła wink
            • heca7 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 23:16
              Moja koleżanka po prawie na UW poszła na KSAP choć nasz profesor będący swego
              czasu rektorem tejże uczelni jej to odradzał.
    • 18_lipcowa1 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 14:40
      No cóż. Mam zamiar iść na studia. I mam zamiar zdawac egzaminy w
      terminie.Ale dziecko jest dla mnie ważniejsze i jak będzie trzeba to
      będę się tak właśnie tłumaczyła.
      • verdana Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 16:40
        Na renomowanych uczelniach, na studiach dziennych, nie ma pań w
        średnim wieku.
        Ja, jako wykladowca, nie dam zaliczenia bo "dziecko chore" ( z
        jednym wyjątkiem, o ktorym tu nie będę pisać). natomiast przelożę
        egzamin bez słowa, bo matka tez ma prawo studiować i wychowywać
        dziecko - a czasem nie mozna pogodzić terminu egzaminu z opieką nad
        dzieckiem.
        Mam nadzieję, ze żadna moja studentka tego nie czyta , ale powiem
        prawdę, ktorej publicznie nie oglaszam - zaliczam kazdej studentce w
        ciąży, podobnie jak kiedyś moj ojciec. Nie wykladam na medycynie,
        wolę przepuścić dziewczynę bez znajomosci historii, niż stresować
        ciężarną kobietę.
        • an20 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 18:23
          Chodzialam na dzienne studia, pózniej robiłam doktorat tez normalnie dziennie, i
          tam nie pojawiały się "babcie" studentki. Skoro wybierasz studia zaoczne
          wieczorowe , to musisz wszystko wziąć pod uwagę, nawet studentów w zaawansowanym
          wieku.
          • epistilbit Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 19:37
            A czy to coś złego? Że ludzie w różnym wieku studiują?
            • gazeta_mi_placi Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 20:45
              Jeżeli się do tego przykładają to nie...
              • epistilbit Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 21:17
                A nie znasz młodych studentek naciągających na
                - piękne oczy
                - metodę "bo ja jestem taka biednaaa i głupiutka"
                - na zmarłą mamę/ ciocię/ babcię
                oprócz tego z plikiem gotowców, nie swoimi sprawozdaniami i ściągami w mankietach?
                Więc..
                • gazeta_mi_placi Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 21:38
                  Też są.
                  Jak ktoś ma motywację do studiowania to będzie się starał mimo zmarłej mamy czy
                  cioci.
      • magdakingaklara Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 15:07
        ja tez skonczylam dwa kierunki i powiem szczerze kolo d...y mi
        latalo kto jak zaliczal czy na listosc czy ze umial. Bo ja studia
        robilam dla siebie i dla swojej satysfakcji i sie uczylam a czy inny
        sie uczyli to mi lotto bylo. A to jak skonczyl studia i zdawal
        egzaminy zaprocentuje i pokaze pozniej jesli wogole bedzie pracowac
        zgodnie z kierunkiem studiow.
    • epistilbit Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 19:20
      A jaka to jest ocena przepuszczająca?

      Nigdy nie brałam/ nie biorę na chore dziecko. Po prostu: przynoszę ksero "opieki
      na dziecko" z pracy, mam nieobecność usprawiedliwioną, a na egzamin/zaliczenie
      umawiam się z prowadzącym w innym terminie.
    • ida771 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 20:25
      tu się muszę z wiki zgodzić.
      na wszystko jest czas i miejsce.
      studia nie są obowiązkowe.
      oceniać się powinno wiedzę a nie umiejętność lawirowania.
    • asiula1987 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 13.03.10, 20:54
      kazdemu sie moze zdarzyc miec gorszy czas,nie miec czasu na nauke,tym bardziej
      jezeli chodzi oosobe ktora ma rodzine, prace, osoba uznawana mianem "studenta"
      nie zawsze jest mloda siedzi na tylku i pierdzi w stolek

      ja sama jak bylam w ciazy na studiach zostalam nagrodzona ocenami bardzo dobrymi
      z egzaminu i nie musialam ich nawet zdawac i powiem ci ze bardzo mi sie to
      podobalo bo czulam jakas nic porozumienia z wykladowcami,no ale moze to dlatego
      ze to studia zwizane z tematyka medycyny
      • angazetka Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 14.03.10, 00:35
        Litości... Dostałaś 5 z egzaminu, bo byłaś w ciązy? Żałosne.
    • zuzanka79 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 14.03.10, 00:22
      w-i-k-i napisała:

      > Studiujac w Polsce podjelam rownolegle 2 kierunki - z czego jeden
      > zbiezny z moim kierunkiem przewodnim,

      i ty te studia ukończyłaś? Bo im częściej cię czytam tym bardiej
      jestem przekonana o tym, że jednak chyba nie.
    • elza78 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 14.03.10, 10:00
      wiki masz chyba wyjatkowo nudne zycie ze tak z uporem maniaka doglebnie sledzisz
      to co wyczyniaja inni smile
      starcza ci czasu w ogole na rzetelne wykonywanie swoich obowiazkow skoro takie
      masz dylematy spowodowane cudzym naokolo zachowaniem?
      nie chcialabym miec pracownika twojego pokroju bo zamiast zajac sie praca
      dywagowal by i rozprawial na forach internetowych o tym jacy to inni sa
      beznadziejni a on zajebisty - wylecialby na zbity pysk...
      uwazaj wiki, ja ci radze robic swoje nei ogladajac sie na innych to dobra dewiza
      do wielu rzeczy w zyciu mozna w ten sposob dojsc, nei koniecznie zeniac sie ze
      starym dziadem ktory ma kase big_grin
    • annvangier Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 14.03.10, 12:59
      ja sama jestem teraz na V roku-studia dzienne i nie korzystałam i nie korzystam
      z opcji/ciaza dziecko- nieobecności w tym czasie mam i miałam tyle samo co
      wczesniej- trzymam regulaminowego terminu
      zreszta mim studiów dzienny wczesniej pracowałam i jakos tez dawałam radę.
      co do chorób itd, przeca jest urlop dziekański - można wziasc, jest możliwa na
      studiach reaktywacja czy IOS- jak sytuacja jest naprawde ciezka - to nie musi
      być dziecko- ale choroba, ciezka sytuacja w rodzinie itd - nikt nie robi problemów
      ale chyba wazne zeby z tych studiów wyniesc jakąs wiedze, co innego np nauka w
      liceum materiałau przedmiotuz którego raczej nie bedziemy korzystać i naciągane
      2 nas zadowala a co innego studia
    • falka32 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 16:19
      Studia są dla dorosłych ludzi. Dorośli ludzie mają to do siebie, że miewają
      rodziny i inne obowiązki, oprócz edukacji. I zgadzam się z Verdaną - o ile
      odpicowane fruzie są na egzaminie nieprzygotowane na ogół tylko z powodu
      lenistwa i "istnego nieuctwa", tak dorośli ludzie bywają nieprzygotowani z
      powodu realizacji równolegle innych zobowiązań, których nie mogą odłożyć na "po
      sesji". Nie widzę powodu zaliczania z powodu chorego dziecka, natomiast
      umożliwienie zdawania w elastycznych terminach - jak najbardziej.
      • angazetka Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 16:26
        > Studia są dla dorosłych ludzi. Dorośli ludzie mają to do siebie, że miewają
        rodziny i inne obowiązki, oprócz edukacji

        To niech biorą na siebie taką ilość obowiązków, żeby się ze wszystkimi
        wyrabiali. Nikt im nie każe pracować, studiować i niańczyć dzieci w tym samym
        czasie.
        • falka32 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 16:53
          > To niech biorą na siebie taką ilość obowiązków, żeby się ze wszystkimi
          > wyrabiali. Nikt im nie każe pracować, studiować i niańczyć dzieci w tym samym
          > czasie.

          Wiesz, wystarczyłoby, żeby organizacja pracy i studiów uwzględniała nie tylko
          prawo pracownika do urlopu i przerwy śniadaniowej, ale także to, że ma on prawo
          mieć też inne obowiązki życiowe, bo na tym polega życie dorosłych ludzi. Studia
          i praca są na razie dla bezdzietnych facetów albo dla kobiet, które są w stanie
          funkcjonować jak bezdzietny facet. Tzn. dopóki są w stanie. W każdym razie
          wzorcem domyślnym studenta i pracownika jest bezdzietny facet i do niego są
          dostosowane oczekiwania, terminy, godziny, wymagana dyspozycyjność itp. Kobieta
          nie ma prawa mieć ograniczeń związanych z dziećmi a nawet, kurna, z miesiączką,
          bo to już jest jej problem, że nie jest facetem, nikt jej przecież nie każe
          studiować ani pracować i pchać się tam, gdzie nie jest jej miejsce.
          • angazetka Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 17:59
            > Wiesz, wystarczyłoby, żeby organizacja pracy i studiów uwzględniała nie tylko
            prawo pracownika do urlopu i przerwy śniadaniowej, ale także to, że ma on prawo
            mieć też inne obowiązki życiowe

            W pewnym stopniu uwzględnia. Ale wiesz, nie można dostać tytułu magistra za
            piekne oczy tylko dlatego, że ma sie pracę i małe dziecko. Bo tak naprawdę na
            uczelni jesteś studentką i nikogo nie musi obchodzić, jakie obowiązki masz gdzie
            indziej.
          • nangaparbat3 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 20:56
            falka32 napisała:
            Studia
            > i praca są na razie dla bezdzietnych facetów albo dla kobiet, które są w stanie
            > funkcjonować jak bezdzietny facet.

            No i jakos nie odmowie sobie uwagi, ze na wszystkich studiach, jakie kończylam,
            najbardziej sie obijali bezdzietni faceci.
            • falka32 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 21:15

              > No i jakos nie odmowie sobie uwagi, ze na wszystkich studiach, jakie kończylam,
              > najbardziej sie obijali bezdzietni faceci.

              A to już jest zupełnie inna historia smile
              Pan Świata nie musi się starać, wystarczy, że JEST.
        • wieczna-gosia Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 17:04
          ale to ze AKURAT dziecko sie rozchorowalo na egzamin to nie jest
          oznaka "niewyrabiania"- i na studiach i w pracy moze sie tak zdarzyc
          ze komus dziecko padnie.

          Ja obserwowalam raczej motywacje w zwiazku z ciaza szczegolnie-
          dziewczyny zaliczaly na potege i na zapas
          • angazetka Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 17:57
            Z uzyskaniem dodatkowego terminu, bo dziecko chore, nie ma przecież żadnego
            problemu. Dziwi mnie natomiast oburzenie Falki, że na studiach sa jakieś
            wymagania, które - fakt - bywa trudno pogodzić z innymi.
            • falka32 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 20:16
              Dziwi mnie natomiast oburzenie Falki, że na studiach sa jakieś
              > wymagania, które - fakt - bywa trudno pogodzić z innymi.

              Ja się nie oburzam na "jakieś wymagania" big_grin
              Tylko na te czasowo - organizacyjno - nienegocjowalne. Nie te naukowe.
              A przede wszystkim oburzam się w związku z tym na tych, którzy mówią "to nie
              studiuj, jak ci się zachciało jeszcze coś innego w życiu robić". Znam wiele osób
              bardzo inteligentnych, które skończyłyby śpiewająco studia, gdyby można je było
              czasowo jakoś elastyczniej pogodzić z innymi życiowymi sprawami, które się
              pojawiły na przykład losowo i niezależnie od nich. Np. dziecko z wpadki (dotyczy
              również facetów), np. choroba rodziców, np. konieczność zarabiania na życie z
              braku sponsorów.
              • angazetka Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 20:55
                Pracuję na uniwersytecie i widzę, co się dzieje. Wszyscy są
                niemożliwie wrecz elastyczni i idą studentom na rękę (dziesięć
                terminów egzaminów, przedłużanie sesji), ale jednak są jakieś
                granice.
    • izabellaz1 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 16:43
      To poczekajmy (czego Ci nie życzę) aż będziesz miała problemy z dziećmi, trudne
      okresy życiowe, męża co nie pomaga, pracodawcę dla którego Twoje umiejętności
      będą stale nie wystarczające, gorszą pamięć i napiszesz ten wątek raz jeszcze, ok?
    • anorektycznazdzira Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 17:58
      Chyba odpowiedzialny i profesjonalny, a jednocześnie ludzki
      wykładowca wyznaczy łającej drugi termin zamiast pisać lipne 3 czy
      4. Nie wyobrazam sobie zaliczenia komuś materiału kursu na
      podstawie... problemów osobistych. W tzw. trójkątach w najgorszych
      dzielnicach 3/4 miałoby doktoraty.
      Równie słabo wyobrażam sobie jednak wywalenie za drzwi z ndst
      człowieka, w wiarygodny sposób tłumaczącego swoją sytuację życiową,
      która różowa akurat nie jest. Wszyscy jesteśmy ludźmi, ja też
      miewałam trudniejsze momenty.
      • magdakingaklara Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 20.03.10, 18:02
        skoro nie masz czasu aby poswiecic sie nauce no to po co idziesz??
    • nangaparbat3 wiki 20.03.10, 20:29
      Co prawda zaocznie, ale na bardzo przyzwoitej uczelni robilam drugie
      magisterskie bedąc po 40.
      Ostatnio, jeszcze "starzej", zrobiłam podyplomowe.
      Pomijam juz fakt, ze dzięki doświadczeniom i wiedzy uzbieranym przez lata,
      nierzadko rozmawialam z wykladowcami jak rowny z równym. Gorzej, ze często tylko
      ja i kolezanka moja rowiesnica bylysmy do zajec zwyczajnie przygotowane.
      Reszta grupy to w wiekszosci byli doktoranci.
      Twoim tekstem o "babciach" czuje się najzwyczajniej obrazona.
      • wieczna-gosia Re: wiki 20.03.10, 21:19
        a ja sie wybieram na drugie studia- przed 40 co prawda ale bede miala
        do zgrania dzieci, prace..... no i kto wie kto wie co sie stanie....
        moze bede miala dziecko chore.....
    • morgen_stern Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 21.03.10, 10:03
      Studiowałam zaocznie kierunek, na którym było sporo kobiet dzieciatych,
      starszych ode mnie, babć też i one były najpilniejszymi studentkami. Jak
      chciałam odpisać notatki to gnałam do nich wink

      Ale faktem jest też - zabrzmi to okrutnie - że czasami nie nadążały i były
      słabsze. Ale nie wszystkie wink Niemniej starały się bardziej i widać było, że
      wykładowcom ich zasłuchanie i pilność sprawia przyjemność.
      • czarka77 Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 21.03.10, 23:27
        Z mojego doświadczenia - od tej drugiej strony (prowadziłam zajęcia
        na UW) - wynika, że właśnie dzieciate mamy i starsze panie są
        bardziej zorganizowane od "wolnych" studentek. Przypadków losowych
        nie da się uniknąć, ja tam sama nigdy na sytuację życiową
        nieprzygotowania nie próbowałam zrzucać. Jestem co najmniej
        zdziwiona...

        ----------

        Uśmiechnij się:
        plastuszkowo.w.interia.pl
    • nobliwa Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 22.03.10, 14:05
      A widzisz. Twoje rozumowanie to podręcznikowy przykład podstawowego błędu atrybucji. Dowiedziałam się o tym na renomowanej uczelni tongue_out

      Z góry zakładasz, że dzieciate studentki kreują wymówki przy każdej okazji. A do głowy Ci nie przyjdzie, że dziewczyna pracuje systematycznie, nie ściąga, i w ogóle jest wzorem akademickich cnót, ale faktycznie przed egzaminem zachorowało jej dziecko. Dla Ciebie ona po prostu JEST leniwa (atrybucja z dyspozycji), a nie MA problem (atrybucja z sytuacji).

      Wkurza mnie generalizowanie. Btw mam nadzieję, że jak widziałaś jak ktoś ściąga na egzaminie też mówiłaś głośno, że sobie nie życzysz takiej jawnej niesprawiedliwości.

      Nie widzę nic złego w tym, że ma się dziecko na studiach, zwłaszcza że jestem w takiej sytuacji. I przyznam się bez bicia, że to wykorzystuję kiedy muszę coś załatwić w sekretariacie albo wybłagać zgodę na odbycie nieobowiązkowych praktyk. Biorę Bączka ze sobą, ja gadam, on ślicznie wygląda i przeważnie odnosimy sukces smile

      Nie winię Cię za takie krzywdzące opinie - nie zakładam że jesteś wredną <...>, pewnie masz strasznie ciężkie i smutne życie. tongue_out
    • gamzes Re: Mamy,babcie,.... studentki :-( 24.03.10, 07:52
      Mam kompletnie odmienne zdanie.
      Akurat te z najwiekszymi obciazeniami dzieciowo/rodzinnymi sa najpilniejszymy
      studentkami.
      Czy najmadrzejszymi to inna sprawa.

      Ale mieszanie sie do zaliczenia kogos innego to juz zakrawa na brak wlasnych
      problemow wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja