czy komuś się udało ?

19.02.04, 10:49
Dziewczyny mam do Was prośbę - napiszcie czy miałyście w swym życiu
beznadziejne sytuacje, kiedy prawie wszystko Wam się waliło na głowę i stał
się cud, udało się wyjść na prostą ....
mam akurat taki "życiowy zakręt" nawet nie chcę pisać co "mnie boli" i było
by mi łatwiej gdybym dowiedziała się, że komuś udało się wyjść na prostą w
trudnym dla niego momencie....
Bogu dziękować , że moje dziecko jest zdrowe i takie kochanesmile

Kasia
    • justinka_s Re: czy komuś się udało ? 19.02.04, 11:05
      pewnie że mialam
      finansowy wtedy, mało pracy, maz nie pracował, próbował jakoś dorobic, a tu
      kredyty studia moje, dobrze, ze dziecka nie było i mieszkaliśmy na wsi,
      jedzenie zawsze było więc
      a potem...jedna propozycja, praca, za miesiac druga, pobory 2 razy w górę,
      następna "lewizna w pracy" finanse w górę interes rozkwitł, miłośc była,
      szczęście, koniec studiów wynik b.dobry,wszystko sie ukladalo super, decyzja o
      ciązy , dziecko , śzczęście i ...znowu zakrę porzucił mnie a raczej nas mąż dla
      innej po 7 mies. od porodu
      ale cż, mijają 2 tyg od odejścia zadaję sobie pytanie, jak mam życ i znajduję
      droge, na początku bardzo wyboista, ale trzymam się mocno, minęło 10 mies. i
      żyję na poziomie, zadowolona, chociaż nie do kończa szczęśliwa...ale zakręt
      mijam z pewnością, a raczek mam już go daleko za plecamismile)
      moje motto, nigdy nie moze być tak źle żeby lepiej być nie mogło
      pamiętaj dołek kiedyś się kończy,a głębszego dołka nie ma
      powodzenia trzymaj sie ciepło i nie daj sie losowi
    • jagasz czy komuś się udało ? 19.02.04, 11:06
      Laskosia, nie wiem jak poważny jest u Ciebie ten "zakręt".
      Ja miałam parę takich chwil w zyciu pełnych zwątpienia we wszystko, nigdzie nie
      mogłam znaleźć pocieszenia, nic się nie udawało i w którą stronę nie spojrzałam
      to było źle.
      Nie wiem, czy potrafisz znaleźć ratunek w modlitwie, ale dla mnie to był wtedy
      jedyny ratunek, wiedziałam , że kto jak kto, ale Bóg mi pomoże no chyba, że
      taka Jego wola, aby tak się działo. nieraz taki "zakręt"czegoś uczy i
      doprowadza do lepszego.
      I jeszcze czas. Czasami trzeba przeczekać to zło co się dzieje, czasami trzeba
      reagować. Ale jeżeli nie widzi się żadnego rozwiązania, to lepiej przeczekać.
      Czasami rozwiązanie przychodzi samo.
      Życzę Ci wyprostowania Twoich dróg.
      Pozdrawiam
      Aga
    • andzia001 Re: czy komuś się udało ? 19.02.04, 11:08
      Kasiu, jak się mówi "nawet zza najciemniejszej chmury kiedyś w końcu wyjrzy
      słońce" smile)))
      Głowa do góry, na pewno będzie lepiej.
      Szkoda, że nie piszesz nic więcej o swoim problemie, może któraś z e-mam
      mogłaby Ci jakoś pomóc, doradzić.
      Ja mam za sobą dwa poważne życiowe zakręty, teraz jestem na absolutnej prostce
      i baaardzo się z tego cieszę smile))))
      Trzymam kciuki w takim razie za Ciebie, dobrze, że potrafisz dostrzec szczęście
      w kochanym i zdrowym dziecku smile)))))
      Jestem z Tobą i życzę wytrwałości.

      pozdrawiam cieplutko
      Anka, mama Marcinka
      • suffo Re: czy komuś się udało ? 19.02.04, 11:59
        "I raz na wierzchu, raz na dnie, tak w zyciu jest, to kazdy wie" - bajki dla
        dzieci tez moga czegos nauczyc.
        Mialam wiele dolkow, potem gorek i wiem, ze zawsze przychodza lepsze dni. Teraz
        tez jestem w dolku, w wielu dzidzinach sie nie uklada, ale podobnie jak Ty mam
        pocieszenie w dzidziusiu. I wiem ze bedzie lepiej, musi byc lepiej, bo jestesmy
        bardzo silne. Pozdrawiam i zycze powodzenia
    • kubalan Re: czy komuś się udało ? 19.02.04, 12:08
      To nie jest tak ze sie udalo - caly czas sie udaje. Ten zakret u Ciebie - to
      u mnie sinusoida -raz w gore raz w dol. Teraz jest blizej dolowi ale tylko ode
      mnie zalezy czy jestem blisko apogeum w dol- czy juz to za mna i teraz sie
      wznosze. Wierze, ze to drugie.
      "To co mnie nie zabije, to mnie wzmocni."
      I tej wersji sie trzymaj,

      Pozdrawiam,
      • laskosia Re: czy komuś się udało ? 20.02.04, 12:31
        Dziękuję Wam serdecznie
        dobrze, że jest to forum, kiedy zawiodą tych na których liczymy najbardziej
        można znaleźć wsparcie właśnie tu smile
        cieszę się z waszej radości, i życzę tym, którym to teraz potrzebne
        wytrwałości - ja wiem, że słoneczko wychodzi wreszcie zza chmur- moje akurat
        tak się schowało , że ciężko mu się przebić ... ale Wasze wypowiedzi to dla
        mnie takie ciepłe promyczki i wierzę, że to słonko kiedyś wreszcie przebije się
        przez chmury i zaświeci bardzo radośnie nam wszystkim smile
        nie chcę pisać o przyczynie mojego dołka bo wyszło by bardzo długo... zbierałam
        w sobie wszystko od bardzo, bardzo dawna, nie dawałam się , zawsze byłam
        dyżurną optymistką , ale i takie mogą się złamać... kobieta jest tylko kobietą
        i czasem choć silna potrzebuje się wypłakać, potrzebuje wsparcia drugiej osoby,
        wiary w to, że może liczyć na tych którzy liczą na nią ....
        byłam dobra i musiałam zapłacić wysoką cenę za swoją szczerość- czegoś mnie to
        nauczyło (kolejny raz) wiem teraz , że muszę wybrać nową drogę, muszę przebić
        mur który stanął przede mną, ale uda się, musi się udać...
        Dziewczynki choć nie znam Was osobiście, na forum też nie często się wypowiadam
        to w tym moim ciemnym tunelu jesteście ciepłymi światełkami i dziękuję Wam raz
        jeszcze bardzo, bardzo za to że jesteście smile) życzę Wam dużo miłości, radości i
        więcej prostych dróg

        pozdrawiam Kasia mama Igulki (mojego największego skarbka)

        p.s.
        podjęłam już decyzję, niełatwą ...ale chcę wierzyć, że dam radę
        • weronikarb Re: czy komuś się udało ? 20.02.04, 12:40
          Witaj
          Także miałam sporo zakrętów na drodze, nieraz było baaaardzo ciężko, że czasami
          człowiek myśli aby ze wszystkim skończyć. Jednak już tyle razy też sie
          przekonałam że za zakrętem zawsze coś jest lepsze lub gorsze ale zawsze jest i
          dlatego warto żyć bo przecież zawsze po smutku jest radość. Zyczę ci powodzenia
          i trzymam kciuki, aby w końcu i u Ciebie sie pojawilo sloneczko.
          Pozdrawiam
          Renata
        • kubalan Re: czy komuś się udało ? 20.02.04, 20:27
          NA PEWNO SIE UDA! Podjecie decyzji jest najtrudniejszym z krokow, potem to juz
          z gorki..
          Trzymaj sie,
          Aga
          • pesteczka5 Re: czy komuś się udało ? 20.02.04, 20:45
            Hej!
            O to, to! Dyżurna optymistka, ja też to znam. Miałam w życiu dół jak studnia,
            zebrałam się, ponapisywałam sobie karteczki z powodami do życia (różne, nawet o
            tym, że fajnie pić kawę), żeby nie patrzeć w telefon wyjechałam za granicę... i
            zarobiłam kupę forsy. Pracę znalazłam z gazety, spokojną i bezpieczną. Nikt mi
            nie pomagał, mój kapitał to była znajomosć języka i wdzięk osobistysmile Oraz
            ostrożność i zasady, których zawsze sie trzymam. Udowodniłam sobie wtedy, że
            zawsze dam sobie radę. Potem znalazłam też nową miłość i mogłam przestać
            udowadniać, że jestem bardzo silna dziewczynką.

            Ale wiem już, że jestem i Ty też jesteś.

            Nie wiem, jakiego rodzaju są Twoje problemy, ale myślę sobie jedno - naprawdę
            niszczyć nas mogą zgniłe kompromisy, godzenie się na nie-swoją -rzekę. Życzę Ci
            rozwagi, odwagi i siły - a najbardziej po prostu dobrego finału, oparcia,
            bliskości i miłości.

            Wysyłam Ci kupkę Ciepłego Puchu - przyłóż sobie tam, gdzie Ci chłodno.
            Najserdeczniej pozdrawiam - pesteczka
            • laskosia Re: czy komuś się udało ? 21.02.04, 21:37
              Kochane mamusie, jakich słów mam użyć by wyrazić wdzięczność za Wasze
              zrozumienie sama nie wiem.... wiem tylko, że słowa Waszego wsparcia wydrukuję i
              zawsze kiedy będę potrzebować ciepła będę mogła przeczytać, że jesteście w
              stanie mnie zrozumieć, że same nie poddałyście się... więc i dla mnie jest
              szansa...

              "naprawdę niszczyć nas mogą zgniłe kompromisy, godzenie się na nie-swoją -
              rzekę."
              Pesteczko dobrze to powiedziałaś - tak właśnie się to zaczęło.... ale koniec z
              tym, nie mogę zrezygnować z siebie, nie mogę dla siebie, dla mojej córeczki i
              dla paru innych osób...

              bardzo żałuję jednego, że nie mogę Was wszystkich teraz przytulić...
              ech życie, życie ...

              Dzielę się z Wami tą kupką Ciepłego Puchu smile
              Kasia
    • gandzia4 Re: czy komuś się udało ? 23.02.04, 08:34
      Trzymaj się ja też mam takie zakręty za sobą a pewnie jeszcze niejeden
      przedemną. Jeden był szczególnie dla mnie i mojego męża trudny i trwało to dość
      długo teraz dopiero powoli z niego wychodzimy. Marek nazywa to czasem MORDOREM,
      było nam tak trudno, że z tych dni nie pamiętamy słońca ani radości. Myślałam,
      że juz nie dam rady i los przynosił nam jeszcze dodatkowe ciosy. Pocieszaliśmy
      się tym, że jeśli teraz życie daje nam tak strasznego kopa to widocznie później
      szykuje dla nas rajskie rozkosze, a może nigdy już żadnego zakrętu nie będziemy
      musieli pokonywać, albo tylko takie niewielkie i króciutkiesmile))) Będzie dobrze
      ja to wiem i wiem też, że największa optymistka może zacząć się załamywać jeśli
      trudny okres trwa zbyt długo i znikąd nie widać nadzieji na poprawę losu.
      Czasami jednak rozwiązania pojawiają się nagle. głowa do góry.
      • laskosia Re: czy komuś się udało ? 23.02.04, 22:03
        Agnieszko smile
        dziękuję za wsparcie, wierzę że Tobie uda się szczęśliwie wyjść z tego
        ciężkiego zakrętu - życzę tego Tobie i Twojej rodzinie smile
        a dzieciaczki masz super , taka śliczna córa to duma dla mamy a taki cudny
        chłopiec to jak się domyślam mała iskierka, która nie pozwala się długo smucić
        na pewno szczególnie Was zpamiętam- Twój synek urodził się w dniu na który ja
        miałam wyznaczony termin porodu smile) jednak moja córeczka jak powiedział mąż -
        przed wyjściem z brzuszka musiała się pomalować, wystroić no i przyszła do nas
        13 dni później 20.01.02
        kochane te nasze dzieciaczki J - moja córeczka daje mi mnóstwo radości, jest
        dla mnie sensem wszystkiego .... dziś miałam wolny dzień i zabrałam ją na
        przejażdżkę pociągiem - widzi go co dzień a nie jeździ , więc dziś była okazja -
        była bardzo grzeczna i silna (ja już prawie padłam a ona na spacerek... )

        Dziękuję za ciepłe słowa
        przesyłam moc pozdrowień dla całej Twojej rodzinki a dla Oskara duży buziak od
        Igi J

        o Wszystkich emamach myślę bardzo ciepło
        Kasia
        • gandzia4 Re: Uda ci się Igo 27.02.04, 22:41
          Wiesz myślę, że ten rok przyniesie wiele dobrego dla wielu z nas emam, a bardzo
          chciałabym aby wszystkim.
          Dzięki za miłe słowa. O tak Oskar to skrętek nie z tej ziemi. Trudno mu usiąść
          na chwilkę taki jest ciekawy świata. Córka natomiast jest poetycko uzdolniona.
          Na regionalnym konkursie literacko-poetyckim dla uczniów gimnazjum zajęła 3
          miejsce. O tak to one są sensem w tym pozbawionym sensu świecie.
          To ciekawe z tym terminem, bo ja miałam na początek lutegosmile))
          Pewnie miałaś dużo radości z tej wycieczki z córcią. Bardzo lubię obserwować
          mego synia reakcje na różne nowości dla niego. Ten zachwyt w oczach i te minki
          to jest to co nas inspiruje i nakręca.
          I pewnie na ten jeden dzień (a może choć kilka godzin) zapomniałaś o kłopotachsmile
          Pozdrowionka od mojej rodzinki i też koniecznie ucałuj córeczkę

    • monika.zdz Re: czy komuś się udało ? 24.02.04, 13:33
      W zeszłym roku miałam takie trudne sytuacje chyba ze trzy. jak patrzę wstecz to
      poprzedni rok był dla mnie i dla nas straszliwie stresujacy. Czasami się
      zastanawiam, że dziwne,że nie pokręcilo mi się w głowie bo tak intensywnie to
      przeżywałam. Ale jakoś zawsze odkręca się na lepsze.Wiesz trudno powiedzieć co
      cię trapi ale tylko śmierć jest ostateczna i nieodwołalna. Reszta się zmienia.
      Napewno będzie lepiej.Wyjdziesz na prostą.
    • gruszka_edziecko Re: czy komuś się udało ? 24.02.04, 21:57
      Wszystko wyglądało pięknie i było coraz lepiej... A potem nagle na raz zwaliło
      się wszystko mi na łeb. Zostałam właściwie sama z niemowlakiem, bez mieszkania
      (wynajęte się skończyło, a upragnione nowe nie było gotowe). Z koszmarnymi
      długami, co też stawiało pod znakiem zapytania odbiór mieszkania. W pracy,
      nagle bez ostrzeżenia, dół-brak zleceń=brak pieniędzy. U malutkiej pojawiały
      się co i rusz nowe problemy zdrowotne-aż bałam się chodzić do lekarza. A kiedy
      było tak źle, że gorzej już być chyba nie mogło... Dowiedziałam się, ze
      prawdopodobnie jestem poważnie chora. Że najpewniej zostanę osobą
      niepełnosprawną. Zaczęłam się bać telefonów, żeby nie usłyszeć kolejnych
      wiadomości sad
      A potem się jednak naprostowało. Wszystko. Wyniki moich badań wykluczyły
      najgorsze, a powody dolegliwości okazały się stosunkowo błahe. Masia rozwijała
      się wspaniale i nie działo się nic złego. Dzięki życzliwości najbliższych udało
      mi się znaleźć tymczasowe lokum. Wreszcie odebrałam klucze do własnego
      mieszkania. Stanęłam na nogi finansowo. W życiu tzw. osobistym też się sprawy
      ułożyły. I choć teraz bywa różnie, zawsze jest ciekawie.smile
      Mam cudowną córkę, która nie przysparza większych problemów. Świetnie się
      rozumiemy i dobrze nam razem na świecie smile Mam własne mieszkanie. Finansowo
      bywają cięższe chwile, ale mogę sobie pozwolić na dobre przedszkole dla Masi i
      drobne luksusy. Mam wspaniałych przyjaciół i bliskich, którzy sprawdzają się w
      trudnych sytuacjach. Po latach odnalazłam kontakt z bratem przyrodnim, który
      stał nam się bliski, jakby zawsze przy nas był.
      Czasem ogarniają mnie chwile zwątpienia czy strachu-jak każdego. Ale zwykle
      patrzę z optymizmem przed siebie-banalne, ale prawdziwe smile I cóż... jestem
      szczęśliwa.
      Życzę Ci, żeby :"wszystko, co boli" się naprostowało. Żeby trudne decyzje
      przyniosły dobre owoce. I wierzę, że tak będzie smile
      Pozdrawiam,
      Gruszka
      • laskosia Re: czy komuś się udało ? 25.02.04, 22:21
        już pisałam jak mi pomogłyście - świadomość, że tu jesteście daje mi bardzo dużo
        u mnie już lepiej, psychicznie czuję się już dużo lepiej- chcę być znów
        dyżurną optymistką smile
        dziękuję

        Gruszka
        niesamowita osoba z Ciebie- przeszłaś przez bardzo wiele, nie jednego mogło by
        to pokonać, ale Ty dałaś radę - cieszę, się że u Ciebie już wszystko dobrze,
        cieszę się że udało Ci się, że masz ukochaną córeczkę niech Dobre Anioły nadal
        będą z Wami

        czytam i tak się zastanawiam - kobieta ma przyczepioną metkę "delikatna,
        krucha, wątła" mężczyźni natomiast " dzielny, silny, odważny" ale jak rodzi się
        malutki dzidziuś, taki wcześniaczek to dziewczynki mają ponoć większe szanse na
        przeżycie, nawet jak dochodzi do zapłodnienia z tego co pamiętam X
        (dziewczynki) żyją dłużej niż Y (chłopcy) ... w życiu dorosłym faceci często
        wyręczani są przez matki a potem żony w pracach domowych np. choć i żona i mąż
        pracują , facet jak jest chory (przynajmniej mój mąż) to od razu leży w łóżku
        ze stertą leków- ja staram nie dawać się chorobom a jak już mnie dopadnie to
        bardzo skutecznie i szybko staram się wrócić do zdrowia, mój mąż 6 lat temu
        stracił "bardzo dobrą" pracę i do dziś go to boli - ja staram się iść do przodu
        i nie patrzeć na to co było.... i tak zastanawiam się czy te metki to nie
        naciągane, może czas zweryfikować „skład” ... większość Waszych wypowiedzi
        świadczy o tym, że kobiety są silne - a ja w to wierzę

        Kasia
        • gruszka_edziecko Re: czy komuś się udało-do Kasi 26.02.04, 00:42
          E tam, ja zwyczajna jestem...smile Myślę, że każdy z nas, bez względu na płeć, ma
          tylko dwa wyjścia wobec kłopotów-albo uciec (choćby w rozpacz) albo walczyć. Ja
          z natury jestem, za przeproszeniem, niezła cholera wink Skłonna więc do bitki
          nawet z życiem. A jak się ma pod opieką małego Człowieka, to jeszcze bardziej
          się chce walczyć...
          Cieszę się, że Tobie też już lepiej. I oby tak dalej smile Bo jeśli wierzysz, ze
          pokonasz złe chwile, jakie by one nie były, to w końcu Ci się uda. Mało to
          odkrywcze; ale zawsze staram się wierzyć, że będzie dobrze. Bo jak zacznę
          wątpić, to wtedy będzie pat. Choć czasem bywa z tym trudno.
          A co dziwniejsze pisząc wczorajszego posta próbowałam przywołać sobie cały ból,
          strach i całą parszywą resztę dawnych czasów. Uczucia, o których myślałam, że
          nie przeminą nigdy. Pamiętam, że były łzy, głupie myśli i takie tam. Ale jakoś
          nawet ich przywołać nie umiem. Sama się zdziwiłam!
          Pewnie życie jeszcze parę razy zadba, żeby się nadmiernie nie nudziła wink No ale
          na to już nie ma rady...
          Pozdrawiam,
          Gruszka
          • laskosia Re: czy komuś się udało-do Gruszki 26.02.04, 08:43
            smile
            "zwyczajna nie zwyczajna" - kochana dobry człowiek z Ciebie smile
            ja też nie jestem potulnym barankiem - raczej zbuntowany typ ze mnie, dobra
            jestem dla wszystkich, którzy mi i moim bliskim nie robią krzywdy...

            życie dba by żadna z nas się nie nudziła, tak już jest... ale damy radę,
            silniejsze o to co przeszłyśmy
            dobrze się Ciebie czyta smile
            pozdrawiam ciepło
            Kasia
            • gruszka_edziecko Re: czy komuś się udało-do Kasi 27.02.04, 13:26
              Ale po każdych kłopotach świeci słońce. A ci, co kłopoty mieli, bardziej cenią
              jego blask smile
              Będzie dobrze, zobaczysz.
              Jak chcesz, pisz na priva (tylko odpowiem dpiero za dwa tygodnie, bo właśnie
              wyjeżdżam w góry)
              Pozdrawaim,
              Gruszka
              • laskosia Re: czy komuś się udało-do Gruszki 27.02.04, 15:42
                smile
                napiszę
                życzę udanego wypoczynku smile
                pozdrowienia
                Kasia
    • kruffa Re: czy komuś się udało ? 27.02.04, 16:09
      Pewnie że się udaje. Miałam straszliwe doły, leczenie depresji, koszmarne
      małżeństwo, brak kasy, potworny bałagan w rodzinie. Ogólnie jak wspominam
      poprzednie 30 lat mojego życia, to ......
      A dzisiaj? Mam przecudowną córcię, którą wychowuję wraz ze wspaniałaym facetem
      (wady oczywiście to też on posiada smile). Moje życie wyglada tak jak zawsze
      marzyłam aby wygladało. Są oczywiście kłopoty, ale kto ich nie ma smile)
      Czasami myślę, że to tylko sen. Ale nie, to trwa .... smile

      Czego i Tobie życzę smile))

      Ola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja