"Pożyczanie" zabawek

17.03.10, 20:56
Moja teściówka na miesiąc czasu opiekuje się chłopcem z rodziny. Mieszkamy w
jednym domu więc moja córka i on bawią się razem gdy ona wróci z przedszkola -
tak było i dziś. Dziś był wyjątkowo długo, mama przyjechała po niego dobrze po
19. O tejże godzinie, gdy już się pożegnaliśmy nagle wchodzi teściowa z tym
małym, on trzymał jedną z ulubionych zabawek mojej córki, więc pomyślałam, że
przyszedł ją oddać. Ale nie - przyszli, żeby spytać czy on może ją wziąć.
Powiedziałam, że nie mogę mu jej dać bo moja córka się ta zabawką lubi bawić,
że to jest jej rzecz itp. On na to, że chce tylko pożyczyć. No to ja znowu
cierpliwie, że to jest zabawka "Emilki", że jak będzie następnym razem (w
poniedziałek) to się nią pobawi - on w kółko, że nie odda i trzyma kurczowo tą
zabawkę. Taki cyrk powtórzył się trzy razy, za czwartym razem przyklęknęłam
przy nim i powiedziałam '"Natan" oddaj tą zabawkę proszę' i wzięłam mu ją z
ręki gdyż nie miał zamiaru oddawać. Na co on się rozryczał i zaczął
histeryzować. Teściówka, która do tej pory przyglądała się tylko z miną,
powiedziała, że "przecież by MI (!) oddał w poniedziałek". No i jestem
zniesmaczona tą całą sytuacją, bo po pierwsze:
zostałam postawiona przed faktem, bo oni (teściowa, mały i jego mama) sobie
uzgodnili, że on przyjdzie spytać czy może tą zabawkę wziąć a my się zgodzimy
i sobie pojedzie (dodam, że dziecko jest wiecznie na "nie")
w imię czego miałabym dawać zabawkę mojej córki, którą ona lubi się bawić
innemu dziecku?
jestem prawie pewna, że w poniedziałek zabawki byśmy nie ujrzały, tym
bardziej, że dziś na 2 dni jechał do swojej babci (pewnie by tam została, a
jeśli nie to znam życie i niefrasobliwość pewnych osób)i co ja miałabym
powiedzieć córce, gdyby spytała gdzie ona jest? Że dałam ją temu chłopcu? Jej
zabawkę?
Wpieniłam się lekko tą sytuacją, ale było mi trochę żal małego, bo to nie jego
wina, że dwie niemądre dorosłe nie wytłumaczyły mu, że nie bierze się cudzych
zabawek. Ja w analogicznej sytuacji powiedziałabym córce, że to jest zabawka
"Natana" i nie możemy jej zabrać, córka by zrozumiała i po problemie.
Co wy o tym sądzicie? Dałybyście mu ta zabawkę na moim miejscu? Bo już sama
nie wiem czy dobrze zrobiłam...
    • moofka Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 20:58
      oczywiscie ze zrobilas dobrze
      a na przyszlosc za zgoda corki wydziel zabawki ktorymi natan moze sie pobawic
      i te absolutnie nietykalne
      i dla tesciowej maja byc swiete pod nieobecnosc emilki
      wkurzylabym sie
    • emilli3 Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:00
      Ja bym pewnie dała bo nie umiała bym odmówić ale w duchu bym
      kleła.Dobrze zrobiłaś.
    • mania2424 Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:01
      Bardzo dobrze zrobiłaś
    • i_love_my_babies Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:03
      też bym nie dała

      ja jestem z tych, co nie pożyczająsmile nigdy i niczegowink
    • lola211 Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:18
      Zalezy po prostu jak zareagowalaby twoja córka.

      Ja bym dala, bo moja nie byla przywiazana szczegolnie do zadnej zabawki i pewnie
      by nie zauwazyla braku.A ja do takich rzeczy nie przywiazuje wagi - chyba ze by
      to byla jakas naprawde ekstra super hiper wartosciowa rzecz.
      • gabrielle76 Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:25
        zrobiłaś bardzo dobrze ze nie dałas mu tej zabawki, ja nigdy nie pozwalałam
        innym dzieciom pozyczac zabawek moich dzieci i na odwró
        • kulma.m Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:54
          A ja mam nauczke po sobie i placu zabaw przy bloku.
          Nie mialam jakiegos przegiecia jesli chodzilo o zabawe w pisakownicy
          i jak najbardziej zachecalam mloda do dzielenia sie swoimi zabawkami
          (umowmy sie ze komplet takich do piachu kosztuje okolo 30 zł). W
          koncu zauwazylam, ze wiele zabawek po prostu zostaje w piaskownicy
          na noc bo nastepnego dnia mniej wiecej ten sam zestaw dzieci sie
          nimi bawi. Pomyslalam ze w sumie zostawie i ja, bo po co ten piach
          do domu ciagnac, a i inne dzieci sie pobawia jak juz pojdziemy.
          Wystarczylo jededno popoludnie, a kiedy przyszlysmy nastepnego dnia
          nasze wiaderko bylo polamane, to samo z grabkami i lopatka, a polowy
          foremek nie bylo. Widzialam ze mojemu dziecku bylo przykro ze
          zepsute sa JEJ zabawki.
          Nie zaryzykuje juz drugi raz i zabawek "domowych" tez nie pozycze
          nikomu.
          Uwazam ze bardzo dobrze zrobilas, jak moja mloda chce cos wyniesc ze
          zlobka na sile tlumacze ze nie mozna, i ze w domku ma inne zabawki.
    • figrut Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:46
      > Co wy o tym sądzicie? Dałybyście mu ta zabawkę na moim miejscu? Bo
      już sama
      > nie wiem czy dobrze zrobiłam...
      Nie dałabym, bo to ulubiona zabawka mojego dziecka, proste.
      Gdyby dziecko chciało pożyczyć jakąś zwyczajną, a nie ulubioną
      zabawkę, to jak najbardziej bym pożyczyła. Moi by najchętniej prawie
      wszystko powydawali, a nie tylko pożyczyli. Są jednak takie zabawki,
      które pewnie by i pożyczyli, ale ze łzami w oczach i wtedy właśnie ja
      zabroniłabym im tej ukochanej zabawki pożyczyć, bo sami nie
      potrafiliby odmówić, tylko z ciężkim sercem pożyczyli.
      • czar_bajry Re: "Pożyczanie" zabawek 17.03.10, 21:56
        spytała bym się syna co on sądzi o pożyczeniu zabawki.
        Mój ma przyjaciela w tym samym bloku i oni czasami pożyczają sobie zabawki ale z
        racji tego że blisko zawsze można odmienićtongue_out
        Ulubionej zabawki bym nie pożyczyła a raczej to sam syn by się nie zgodził.
        Faktycznie najgłupiej zachowała się teściowa i matka chłopca chociaż tą Twoja
        teściowa mogła przekonać iż nie bezie problemu z pożyczeniem zabawki. Z całej
        szopki najbardziej Natana szkoda.
    • z_lasu "Bo nie ważne czyje co je... 17.03.10, 22:25
      ważne to je, co je moje" - jak śpiewał nieodżałowany Kazimierz
      Grześkowiak.

      Bardzo dobrze zrobiłaś. To jest zabawka córki i ona może ją
      pożyczyć, wymienić, zgubić, zepsuć. Inne dziecko nie może tej
      zabawki pożyczyć, wymienić itd. bez wyraźnej i niewymuszonej zgody
      właścicielki.
    • franczii Re: "Pożyczanie" zabawek 18.03.10, 00:24
      Ja bym ulubionej zabawki dziecka nie dala. Moje dzieci maja ulubione i wiem,
      ktore to sa. Zaproponowalabym zeby sobie znajome dziecko wybralo jakas inna
      zabawke do pozyczenia. My czesto praktykujemy wymiane zabawek czyli jak ktos
      prosi o pozyczenie a moj syn nie chce dac to proponuje zeby sie czyms wymienili.
      U nas to dziala, my nie jestesmy chytrusami i dzieci zadowolone.
    • anmoko Re: "Pożyczanie" zabawek 18.03.10, 09:36
      Pewnie tez bym tak zrobilasmile Ja w ogole nie lubie pozyczac swoich
      rzeczy, bo mam przykre doswiadczenia w tym wzgledzie. Pozyczone
      ubranka, zabawki wracaly zwykle w oplakanym stanie, a o ksiazki
      musialam sie upominac, a tego nienawidze!
    • koza_w_rajtuzach Re: "Pożyczanie" zabawek 18.03.10, 09:46
      Gdyby zabawka była ulubiona przez moje dziecko, to bym nie pożyczyła. Gdyby moje
      dziecko było w domu, to ono miałoby zdecydować czy chce pożyczyć, czy nie. Gdyby
      go nie było, to bym zaproponowała chłopcu pożyczenie jakiejś innej zabawki, żeby
      też nie wychodził z poczuciem krzywdy.
Pełna wersja