problem z wlasnym ojcem

19.03.10, 08:38
Mam pewnien problem z którym nie mogę sobie poradzic. Moj ojciec
jest despotą i to coraz gorszym. Nieustannie mnie krytykuje (moją
siostrę i brata tez)- a to ze jestem złą matką, a to ze mam fatalne
metody wychowawcze a to ze jestem niegospodarna. On sobie daje prawo
do oceny mojego zycia. Mam swoją rodzinę, dzieci, mieszkamy osobno.
Ja oczywiscie w sytaucji ktytyki nie pozwalam sobie na to i czesto
dochodzi do spięć, a mimo to on za jakis czas znowu to robi.
Ostatnio zagrozilam mu ze jak sie bedzie dalej tak zachowywał to
wiecej nie zobaczy moich dzieci. Podziałało. Ale problem jest tak
naprawde we mnie, bo ja nie umiem do konca sie wyluziowac, nie
przejmowac jego krytyką, nie analizowac tego co powiedział.
Teoretycznie wiem ze to co moiwi nie powinno mnie obchodzic, ale
wewnetrznie mnie jakos boli. Moja rodzina- dzieci i mąż dają mi duze
wsparcie, czesto słyszę ze jestem swietna czy cos zrobiłam
wspaniale, ale problem polega na tym ze ja nie mogę pozbyc się tego
przejmowania się krytyką własnego ojca. Nie jest tak ze mam niskie
poczucie własnej wartosci, bo generalnie jest naprawde OK. Duzo w
zyciu osiagnęłam, mam wspaniałe dzieci i meża- są powody do dumy.
tylko tata co jakis czas podcina mi skrzydła... odciąć sie od niego
nie mogę, bo moje dzieci są z nim mocno zwiazane i jest dla nich
wspanialym, jedynym dziadkiem (sama w dziecinstwie nie mialam
dziadków i cierpiałam z tego powodu) poza tym jest człowiekiem mocno
schorowanym i potrzebuje opieki. No i tak po ludzku go kocham bo
kiedyś byl dla mnie wspaniałym ojcem.
Poradzcie drogie ememy- jak zmienic podejscie do jego słow krytyki?
jak to w sobie wycwiczyc? wypracować?
Ps. Jesli ktoś bedzie chciał mi dokopać w ramach poprawienia swojego
ego, to niech sobie daruje bo jest mi juz i tak niewesolo...
    • anta1981 Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 09:32
      Moim zdaniem Twoje odczucia są całkiem prawidłowe. W końcu to Twój ojciec, osoba
      która powinna Cię wspierać i pomagać. Ja mam ten problem z "teściową" zawsze jak
      przyjeżdżamy to słyszę że na pewno nie zajmujemy się córką tak jak powinniśmy.
      Szlag mnie trafia. Staram się olewać na maksa ale nie zawsze wychodzi, tym
      bardziej że ona w ogóle się nie przejmuje tym że robi mi przykrość. Podobno chce
      dobrze.To nie Ty masz problem. Masz prawo czuć się źle. Spróbuj porozmawiać z
      tatą, powiedz że jest Ci przykro kiedy od najbliższej osoby słyszysz tylko
      krytykę. Zapytaj czy nie jest dumny z tego jakie ma wspaniałe wnuki, przypomnij
      że to Wy jesteście rodzicami i wychowujecie dzieci tak jak uważacie za słuszne.
      Jeśli będziecie potrzebować pomocy to o nią poprosicie. Ciesz się że masz
      wsparcie w mężu, bo mój facet zawsze przyznaje mamusi rację bo nie chce jej
      robić przykrości przez co ona ma dodatkowe pole do popisu.
    • tully.makker Moze zmierz sie z rzeczywistoscia 19.03.10, 09:46
      Piszesz, ze teoj ojciec byl taki wspanialy jak bylas dzieckiem. To
      skad w takim razie wziela sie twoja niepewnosc i niemozmosc obrony
      przed niesluszna krytyka?
      Kto zniszczyl twoje poczucie wartosci juz w dziecinstwie?
      • mama-mirabel Re: Moze zmierz sie z rzeczywistoscia 19.03.10, 17:19
        byl wspaniałym ojcem i wielu rzeczy mnie nauczył. Ale cechy
        despotyczne (czyli np. stewierdzenie "koniec dyskusji. powiedzialem
        i tak ma byc" - było zawsze. jako dziecko- godzilam się z tym, a
        teraz gdy jego cechy sie na starosc wyostrzyły i wzmocniły- nie
        umiem sie juz temu przeciwstawic. Druga rzecz jest taka ze on jest
        mocno schorowany (jest po 2 zawałąch) i nie chce doprowadzac do mega
        awantur, bo sie po prostu boje ze bedzie kolejny zawał.
    • i_love_my_babies Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 11:17
      nie wiem, co Ci poradzić, ale doskonale Cię rozumiem, bo wprawdzie
      nie ja, ale mój mąż ma takiego ojca.
      Nie wiem, jak on sobie z tym radzi, ja olewam - po prostu jednym
      uchem wpuszczam, drugim wypuszczam.
      Przykład z niedawna: zwalają się na weekend, ja urobiona z dwójką
      małych dzieci, ale żeby nie było, to kawałek ciasta do kawy kupiłam,
      żeby jakoś ugościć.
      No i oczywiście komentarz teścia: : O, synowa pyszny serniczek
      upiekła!
      Zbudowaliśmy dom, to zamiast docenic, cieszyć się, to tylko
      przyjeżdża i wyszukuje co tu jeszcze nie zrobione, a co nie
      dokładnie, a co źle, itd.
      Mój mąż ma świetną pracę, zarabia naprawdę dobrze, dzięki czemu na
      wiele rzeczy nas stać - ciągle wysłuchuje jak to mu matka pracę w
      szkole załatwiła, a on zrezygnował.
      Drugi syn mieszka w bloku, pracuje na czarno, ale on krytykowany
      nigdy nie jest, wiecznie ochy i achy.

      Jedyne co Ci mogę poradzić - olej!
      Taki typ i tyle
    • sanrio Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 11:31
      Kochana,mam DOKŁADNIE tak samo - tata daje czadu, nie potrafi zrozumieć, że ktoś
      może mieć inne zdanie niż on, jest despotyczny, manipuluje, męczy moją mamę
      itp.itd., do tego jest mocno schorowany...Pomimo, że zadał mi w życiu wiele bólu
      ja ciągle nie mogę się zdystansować i nie przejmować, do tego w końcu go kocham,
      jest moim tatą. Tak jak u Ciebie. Nie wiem gdzie szukać jakiejś pomocy i czy ona
      w ogóle się znajdzie, bo widzę tylko jedną "chorobę" w tym: miłość...
    • braktalentu Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 13:17
      Ja tez nie umiem przejść obojętnie obok krytyki wyrażanej przez moich najbliższych. Głównie dlatego, że na ogół jest konstruktywna-smile. W przypadku "krytyki dla treningu" stosuję następującą metodę:
      Patrzę krytykującemu prosto w oczy, żeby miał świadomość, że poważnie traktuję Jego słowa. Tłumię w sobie potrzebę natychmiastowej kontrargumentacji i poświęcam chwilę na staranne przeanalizowanie usłyszanych słów. Jeżeli po tej chwili spokoju (nie przejmuję się ciszą, ani monologiem drugiej strony) dochodzę do wniosku, że to ja mam rację, wówczas uśmiecham się (na początku to sztuczny uśmiech, ale wkrótce przyzwyczajenie staje się drugą naturą) i ze spokojem (to też wymaga treningu) określam swoje stanowisko, kończąc miłym akcentem- to ważne aby zachować pozytywny obraz osoby, z która rozmawiam. Nie wdaję się w dyskusje, próby ataku kwituję krótkim "już Ci mówiłam, że jestem innego zdania. Nie chcę już o tym rozmawiać."
      W Twoim wypadku wyglądałoby to tak:
      stwierdzenie ojca, że źle wychowujesz dzieci. Patrząc ojcu prosto w oczy skupiasz się nad tym usłyszałaś. To niekoniecznie musi być bzdura, ale zanim się odezwiesz Ty masz mieć pewność jakie jest Twoje przekonanie w tej sprawie. Przekonanie nie musi być w żaden sposób uzasadnione. Nie myśl o przykładach, które możesz przytoczyć, ale o tym co czujesz. Jeżeli czujesz, że dobrze wychowujesz dzieci, to nadal patrząc w oczy odpowiadasz w miarę spokojnie (na początku pomaga świadomy uśmiech i ściszenie głosu":
      "nie masz racji. Bardzo dobrze wychowuję dzieci. A Ty jesteś dla nich wspaniałym dziadkiem".
      Metoda nie zmieni zachowania Twojego ojca, ale ja po pewnym czasie jej stosowania przestałam odczuwać potrzebę argumentowania, toczenia jałowych dyskusji, które nie tylko nie wnosiły nic merytorycznie, ale dodatkowo psuły atmosferę. Po długim treningu potrafię już nie tylko "odegrać" rolę, ale naprawdę analizuję krytyczne uwagi i zdarza mi się stwierdzić "tak, masz rację, robię to źle" - również bez potrzeby argumentowania i bronienia swojego stanowiska. Umiem też (w ramach chwalenia się postępami) spokojnie przekazać informację o swoich emocjach: "Nie masz racji. Świetnie wychowuję dzieci. Sprawia mi przykrość gdy negujesz moje osiągnięcia. Ale nadal uważam Cię za fantastycznego dziadka".
      spokój ducha - bezcenny-smile)
      • mama-mirabel Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 17:13
        dzieki dziewczyny za wszystkie wypowiedzi smile Braktalentu- chyba bede
        musiała potrenwac przed lustremsmile
    • broceliande Re: problem z wlasnym ojcem 19.03.10, 19:21
      Nie każdy zna sytuację, kiedy tata jest wspaniałym ojcem dopóki...
      jest się małym.
      Dopóki coś z dziecka może być.
      Potem dziecko dorasta i wiadomo, ze wyszło na ludzi (chyba
      wyszłaś?), ale rozczarowało i tata demonstruje niezadowolenie.
      Od razu Ci powiem, że z moim tatą było tak samo albo gorzej. Nie ta
      praca, nie ten mąż, nie to dziecko...
      Zrobiłam awanturę, że przestanę przyjeżdżać do rodziców, jeśli tata
      będzie występować z krytyką mojego życia.
      Niestety, to był ostatni raz, kiedy go widziałam. Umarł kilka
      miesięcy później.
      Mam nadzieję, że nie dasz się zjeść Twojemu inie zostaniesz z
      takimmega poczuciem winy, jak ja,kiedy go zabraknie.
    • czar_bajry Re: problem z wlasnym ojcem 20.03.10, 01:35
      Może napisz do niego list?
      Nie zawsze udaje się powiedzieć to co czujemy szczególnie jeśli w grę wchodzą
      emocje.
      W liście łatwiej się otworzyć.
      Napisz do niego to co nam i dodaj jeszcze więcej.
      Powodzeniasmile
Pełna wersja