zebra12
19.03.10, 13:02
I nide cbodzi mi tutaj o księgi parafialne, ewidencje, księgi
chrztów i ślubów, ale o prawdziwy katolicyzm z pełną świadomością
jego zasad oraz ich przestrzeganiem.
Kiedyś popularne było powiedzenie: jestem wierzący, niepraktykujący.
Ale czy to nie oznacza wybiórczego traktowania tej bliżej nie
określonej "wiary". Bo w co wierzę i jak wierzę świadczy o tym kim
jestem. Jeśli nie wierzę w świętośc Marii, to nie jestem katolikiem?
A jak nie chodzę na Mszę, to jestem? Wierzę w Boga, ale nie nie
wierzę w Jego słowa, nakazy i zakazy?
I tak z każdą rzeczą: antykoncepcją, aborcją, seksem przedślubnym
itp...
I, żeby nie było, nie uważam w/w rzeczy za złe, niewłaściwe, ale u
osób, ktore w jasny sposób z katolicyzmem się nie utożsamiają.
Zawsze jednak dziwi mnie swoista schizofrenia duchowa.