"proszę o jedzenie dla dzieci..."

21.03.10, 13:40
No właśnie. Przebieram dziś rano córkę - jesteśmy same w mieszkaniu-dzwonek
do drzwi- zostawiam półnagie dziecko na kanapie - otwieram a tam pani pyta czy
mogę dać coś do jedzenia dla jej dzieci. Akurat nie miałam prawie nic w domu -
zakupy, suche zapasy - były w komórce - 3 piętra niżej.Głupio mi że nic jej
nie dałam. Czy do Was też ludzie przychodzą do domów prosić o jedzenie? Mam
wyrzuty sumienia bo może naprawdę miała w domu głodne dzieci, a jednocześnie
wiem że opieka socjalna w naszym mieście nie zostawia rodzin z dziećmi samym
sobie- pracowałam w MOPSie, pracowałam w środowisku rodzin ubogich,
wielodzietnych i wiem że było biednie ale głodny nikt nie chodził.Ech...
    • angazetka Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 13:48
      Tak, przychodzą regularnie dwie osoby. Jestem przygotowana, mam w zapasie
      konserwy, chleb, dorzucę pomidora czy jabłko.
    • lila1974 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 14:01
      W miniony czwartek zapukał ktoś do drzwi - para bezdomnych prosiła o coś do
      jedzenia lub kilka groszy. Nie mam w zwyczaju dawać pieniędzy, ale powiedziałam,
      że przygotuję kanapki. Przygotowałam, zapakowałam. W międzyczasie słyszałam jak
      pukają do innych drzwi.

      Dosłownie po chwili, jak dałam kanapki, córka wychodziła z psem. Kiedy otworzyła
      drzwi, zauważyłam, że mężczyzna rzeczywiście je. On mnie też zauważył i
      nieśmiało poprosił o coś do picia.

      Zaprosiłam do domu, zrobiłam herbatę. Nie miałam sumienia trzymać ich wciąż za
      drzwiami.

      Nie powiem, nieco się obawiałam, ale jednak to jedzenia na miejscu mnie przekonało.

      Kiedyś indziej jakiś chłopak, który również zapukał do drzwi i poprosił o coś do
      jedzenia, wyrzucił wszystko co mu dałam na klatce.
      • echtom Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 11:55
        > Kiedyś indziej jakiś chłopak, który również zapukał do drzwi i
        poprosił o coś do jedzenia, wyrzucił wszystko co mu dałam na klatce.

        Też słyszałam, że niektórzy zaczynają od prośby o jedzenie z
        założeniem, że dobra dusza dorzuci parę złotych. Mimo wszystko
        jedzenia nie odmawiam.
    • amelkalexi Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 14:02
      Wiesz, gdyby chciała pieniądze, to na pewno nie dałabym się naciągnąć...ale
      jedzenie,...hmmm
      Człowiek niby chce pomóc, a jednocześnie pozostawia to jakiś... niesmak...
      Ja jeszcze nie miałam takiej sytuacji(jedzeniowej), bo do mnie przyszła jedna
      pani i chciała...pieniądze, argumentując, że sama sobie kupi...(papierochy i
      wódę zapewne), więc zatrzasnęłam drzwi przed nosem...
      • e.logan Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:20
        > Człowiek niby chce pomóc, a jednocześnie pozostawia to jakiś...
        niesmak...

        Co sprawia ci niesmak .. ze ludzie sa biedni i prosza o pomoc?
        nie kazdy proszacy to o pomoc to matacznik i zlodziej.


        • drinkit Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:37
          > Co sprawia ci niesmak .. ze ludzie sa biedni i prosza o pomoc?

          Chociażby to że w dzisiejszych czasach naprawdę nie wiadomo kto kombinuje, a kto jest naprawdę biedny. Szczególnie po akcjach pt "nie dawaj $ na ulicy". Ja też zawsze zastanawiam się pięć razy zanim dam komuś. I to nie chodzi o brak dobrej woli czy empatii, ale na pewno wiele z nas zostało kiedyś "wysiudanych" przez pseudo-biednych i teraz mają wątpliwości.
    • dziub_dziubasek Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:13
      Do mnie jakiś czas temu zapukała starsza pani z prośbą o jakieś środki czystości
      i jedzenie- dałam jej kilka mydełek, mąkę, jakies konserwy i makaron. Widziałam
      jak jej sie oczy zaświeciły z radości. Kasy zwykle nie daję.
      • arwena_11 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:33
        Ja ostatnio zapłaciłam jakisjś staruszce za lekarstwa. Wykupowałam
        akurat krople do oczu dla syna, a przede mną stała taka staruszka,
        pytała się czy lekarstwa drogie. Jak się dowiedziała cene ( chyba z
        60 zł), to zapytała się jak długo ważna recepta, bo ona emeryturę
        dostanie dopiero w kwietniu. Farmaceutka do niej, że to sa lekarstwa
        na serce i powinna je brać, bo może coś sie stać złego, nawet
        zaproponowała, że znajdzie jej coś tańszego o podobnym działaniu.
        NIestety to tańsze też okazało sie za drogie.
        Jakoś tak mi sie dziwne zrobiło wtedy, że zaproponowałam wykupienie
        tych lekarstw. coś mnie tknęło i spytałam się czy nie ma innych
        recept. Najpierw zaczęła dziękowac i mówić że nie, to jużjej
        wystarczy, a po chwili przyznała się, że ma jeszcze jedną receptę,
        ale tego nigdy nie wykupuje bo ono jest naprawde drogie. Koniec
        końców wyszłam z apteki lżejsza o 200 zł ( z czego 40 za krople
        syna ). Mam nadzieję, że dzięki tym lekarstwom ta pani spokojnie
        dojdzie do zdrowia.
        • patik110 A ja dałam dzisiaj pieniądze. 22.03.10, 22:03
          I to chyba pierwszy raz w historii. Tyle w moim mieście żebraków, głownie tych przyjezdnych (Rumunki itp). Zawsze byłam odporna na to i wyczuwałam fałsz.
          A dzisiaj... Nie wiem, może dałam się nabrać, a może nie.
          Szłam Starówką i zaczepiła mnie starsza pani, bezradny uśmiech, zakłopotana, ubrana bardzo schludnie, uczesana, chodziła z kulą (lekko kuśtykała). Zapytała czy mogę jej pomóc bo ma problem. Jak usłyszałam, że potrzebuje pieniędzy to się zjeżyłam i warknęłam, że nie mam (bo nie miałam, do bankomatu właśnie szłam). A ona tak się skuliła na moją reakcję, że strasznie głupio mi się zrobiło.Do tej pory jak ktoś mnie namolnie zaczepiał i ostrym tonem mówiłam, że nie mam pieniędzy (plaga u mnie w mieście jest, już na to nerw człek nie ma), to po żebraku moja reakcja spływała.
          Ta babcia była inna. Wydawało się, że boli ja moja nieufność, że krępuje ją ta sytuacja.
          Weszłam do banku, potem wyjęłam kasę z bankomatu i postanowiłam tej kobiety poszukać (minęła już chwila). Znalazłam ją, stała na rogu ulicy, wycierała oczy chusteczką, ręce jej drżały. Obserwowałam ją przez chwilę (nie widziała mnie). Zaczepiała co którąś osobę, wydaje mi się, że walczyła nie tylko ze wstydem, strachem, nieśmiałością, z tym że ją ktoś zelży ale czuła się po prostu upokorzona tą sytuacją. Podeszłam do niej, zapytałam ciepło co się jej stało. Ona na to, że nie ma co jeść i za co wykupić leków, już nawet z czynszem zalega. Głos się jej łamał, nie była w stanie za dużo powiedzieć. No to ja na to, że gdzie ma rentę lub emeryturę. Na to ona, że w tym sek, że jeszcze nie przyszła, ale wpadła w taką sytuację, że musiała wyjść na ulice prosić obcych ludzi o wsparcie. Głos jej się łamał... Powiedziałam, że jeśli kłamie, to stracę wiarę w ludzi. A ona na to, z płaczem "dziecko drogie, ja musiałam wyjść żebrać, bo już nie daję rady".
          Dałam jej 50 zł. Powiedziałam, że więcej nie mam (nie była to prawda, wyjęłam więcej z bankomatu, ale mam w tym miechu cholernie napięty budżet).
          Babcia jak zobaczyła pieniądze to zaczęła strasznie płakać, chciała mnie po ręku całować. Uciekłam, bo bym się z nią popłakała. Nawet nie spytałam, czy ma dzieci, rodzinę jakąś i tak dalej.

          Pierwszy raz dałam kasę, do tej pory dawałam tylko jedzenie. Może frajerka jestem ale ta babcia była inna od reszty żebraków w moim mieście. Jeśli mnie oszukała, to jej grzech, ja naprawdę chciałam zrobić dobry uczynek, tym bardziej, że to nie było dla mnie mało pieniędzy.

          Ech, wygadać się chciałam. Tylko nie piszcie żem kompletna frajerka, bo się do końca załamię.
          • echtom Re: A ja dałam dzisiaj pieniądze. 22.03.10, 22:13
            Ja też bym wyszła z założenia, że jeśli oszukała, to jej grzech. A Tobie i tak będzie po prawej stronie zapisane smile
          • moyyra Re: A ja dałam dzisiaj pieniądze. 22.03.10, 22:15
            wzruszylam się historią,
            na pewno ta starsza pani bardzo potrzebowała pieniedzy

            dobrze, ze jej pomoglas
    • e.logan Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:24
      Do Mopsu ganiaja zaradni.Biedni naprawde czesto jedynie w akcie
      desperacji.
    • lubie.garfielda Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:45
      przychodzi jedna taka. Ponieważ ja ją odprawiam z kwitkiem a moja
      mama coś tam wyszuka to ostatnio od razu pyta o mamę...
    • marzeka1 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 15:55
      Pieniędzy nie daję z zasady, ale zdarzyło mi się, że dzwoniono i mężczyzna
      prosił o coś do jedzenia- dałam chleb, ser i kiełbasę. Poproszono mnie też w
      sklepie o zakup chleba, dorzuciłam tez jakiś ser.Nie zbiednieję od tego.
      • annie_laurie_starr Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 21.03.10, 17:41
        Mnie kiedys jakas Romka z dzieckiem w barze zaczepila o cos do jedzenia dla
        corki. Kupilam malej frytki z ryba. Pieniedzy bym nie dala, ale jedzenie,
        ktore sama lubie jak najbardziej.
        • penelopa40 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 10:51
          gdybym była sama w mieszkaniu lub sama z dzieckiem to bym nie
          otworzyła..., zreszta u nas są dwa domofony, w wejsciu i przy
          klatkach ... natomiast przypuśćmy, ze otwieram czy akurat wychodzę,
          to pieniędzy bym nie dała, coś do jedzenia owszem..., tak jak
          niektóre poprzedniczki zapłacić w aptece za leki, w sklepie dołożyć
          do zakupów, dać żywność TAK itp ale pieniądze NIE...
          u nas na szczęście nie ma żadnych domokrążców i innych sprzedawców
          dywanów..., ulotki zostawiają w bramie wejściowej...
          • zebra12 Penelopa, a ile Ty masz lat? 22.03.10, 17:13
            Nie otwierasz drzwi jak jesteś sama w mieszkaniu?
            Świat oszalał. Żeby dorosła kobieta nie otwierała drzwi?
            Potzrebujesz wsparcia? Czy jak? W dzieciństwie też mi rodzice
            zabraniali otwierać drzwi obcym. No, ale teraz nie mam już 12 lat.
            • atra1 Re: Penelopa, a ile Ty masz lat? 22.03.10, 20:37
              ja też nie otwieram jak nie muszę

              sorry, dorosła czy nie, zadziabać ktoś może, jak tą miłą, dorosła 27-
              latkę w zeszłym roku we wrocławiu chyba. Też dorosła była.
            • lola211 Re: Penelopa, a ile Ty masz lat? 23.03.10, 12:52
              Ja tez nie otwieram obcym, gdy nie ma w domu faceta, nie ma
              głupich.W łeb wyłapac to zaden problem.
              Do mnie po prosbie nie przychodza, bo mieszkam wysoko.

              Napatrzylam sie w swoim zyciu na ludzkie cwaniactwo i wiem, jak
              ludzie potrafia oszukiwac.Te biedne, zaplakane staruszki takze.
    • asia_k_19 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 11:04
      nie zdarzyło mi się jeszcze żeby ktoś zapukał z prośbą o pieniądze lub jedzenie
      ale jakiś czas temu, kiedy wychodziłam ze spożywaczaka, zaczepił mnie małolat z
      pytaniem czy dam mu NA BUŁKĘ bo jest głodny. Zrobiłam właśnie zakupy, więc
      mówię, że nie dam mu pieniędzy ale właśnie tę bułkę skoro mam. A on na to że
      bułki nie chce, woli żebym mu dała pieniądze.... Nie dostał oczywiście nic.
    • elza78 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 11:20
      jesli ktos prosi o jedzenie lub picie, to znaczy ze ich potrzebuje, nie moglas
      powiedziec kobiecie aby przyszla za kilka minut i w tym czasie przygotowac cos
      dla niej?
      • majenkir Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 13:20

        elza78 napisała:
        > jesli ktos prosi o jedzenie lub picie, to znaczy ze ich potrzebuje


        Pare lat temu jakis malolat zaczepil moja mame, kupujaca
        jagodzianki. Ze niby glodny i zeby mu dac NA jedzenie.
        Jak glodny, to mama kupila mu jagodzianke, a ta na jej oczach
        wyladowala w smieciach sad.
        • angazetka Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 16:23
          Jest róznica miedzy proszeniem O jedzenie i NA jedzenie.
          • elza78 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 16:51
            dokladnie
            • cienkipiotr Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 17:03
              a ja widziałem dziś pod Halą Mirowską babinkę,na oko
              80letnią,skromnie,ale czyściutko ubraną,która nieśmiało prosiła
              ludzi o zakup obranej i pokrojonej w schludną kosteczkę marchwi.Z
              bólem serca obserwowałem mijających ją,często z pogardą,bogato
              ubranych ludzi.Podszedłem i kupiłem wszystko.Babcia miała łzy w
              oczach,podziękowała serdecznie i powiedziała,że zbiera na
              święta,żeby jakąś czekoladę wnukom kupić...pozostawiam to bez
              komentarza....a swoją drogą tak sobie myślę,tyle się trąbi o pomocy
              dzieciom,bezdomnym,byłym alkoholikom etc.,a o starszych
              ludziach,wegetujących serkach i bułce,niewiele osób
              pamięta....przydałaby się taka Wielka Orkiestra dla starszych...
              • zebra12 Ma wnuki... Ma więc i dzieci... 22.03.10, 17:15
                To nie ona powinna zbierać na czekoladę dla nich, ale oni powinni
                się nią zająć, a nie wysyłać staruszkę na żebry. Masakra.
                • cienkipiotr Re: Ma wnuki... Ma więc i dzieci... 22.03.10, 20:41
                  ale tak to niestety jest...dopóki babunia ma jakieś pieniążki albo
                  jeszcze lepiej mieszkanko czy działkę to wszystko cacy,babunię się
                  odwiedza,robi zakupy itp. a jak już babunia przepisze-to niech się
                  buja...znam kilka takich przypadków...pieniądze wynalazł diabeł,nie
                  żadni tam Fenicjanie
              • gazeta_mi_placi Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 21:06
                >a swoją drogą tak sobie myślę,tyle się trąbi o pomocy
                dzieciom,bezdomnym,byłym alkoholikom etc.,a o starszych
                ludziach,wegetujących serkach i bułce,niewiele osób
                pamięta....przydałaby się taka Wielka Orkiestra dla starszych...

                Masz rację...
                Niestety starsi ludzie stanowią w naszym kraju margines.Nikogo nie obchodzą.
                Nie ma fundacji im pomagającym.
                Nie ma wielkich akcji typu WOŚP.
                Przykre sad
    • naladowana.bateria Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 22.03.10, 22:29
      Pieniędzy nie dam. Wpłacę na fundację, przekażę 1 %.
      Jeżeli przyjdzie mi i zapuka do drzwi-dam jedzenie, ale raz się sfrajerowałam.
      Zrobiłam chłopakowi kanapki dając mu ostatnie plasterki sera, a on wypieprzył mi
      to jedzenie na klatce, i jeszcze masło porozmazywał po drzwiach mi i sąsiadów.
      Jeszcze myć musiałam. No nie musiałam, ale czułam się zobowiązana-w końcu to
      moje masło i ser walały się po klatce.
    • kamyczek_0 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 23.03.10, 12:14
      Scenka z zeszłego tygodnia. Miejsce: parking galerii handlowej.
      Podchodzi chłopak na oko +25, prosi o kasę na jedzenie. Młody ubrany od góry do
      dołu w ciuchy markowe, czyściutki. Myślałam, że to żart - ot ukryta kamera.
      Odpowiedziałam, że nie mam kasy. Odszedł i próbował naciągnąć innych.

      Kiedyś podszedł do mnie też chłopaczek prosząc o kasę na jedzenie lub o
      jedzenie. Wyglądał skromnie, baaardzo skromnie, bieda biła po oczach.Wyjęłam z
      auta kanapki, dorzuciłam colę. Młody podziękował, speszył się i odszedł.
      Wsiadłam do auta i obserwowałam go w lusterku. Usiadł przed McD przy stoliku i
      pałaszował kanapki. Widząc, że odjeżdżam skinął głową raz jeszcze dziękując.
      • azile.oli Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 23.03.10, 12:31
        Kiedy jeszcze mieszkałam w bloku raz na jakiś czas przychodził pan,
        prosząc o jedzenie dl;a dzieci, bo emerytura dopiero za parę dni.
        Zawsze mu coś dawałam, często dorzucałam fajne słodycze , bo dla
        dzieci... Do czasu, gdy wyglądajac przez okno ujrzałam tegoż pana
        pomykajacego prosto z naszego bloku na przeciwległy placyk, gdzie
        już paliło się ognisko i czekali koledzy i koleżanki od kieliszka.
        Zagrychę zbierali po osiedlu!
        Od tego czasu nie otwierałam drzwi.
        Natomiast zdarza mi się kupić chleb staruszce, jeśli o to poprosi,
        zazwyczaj coś do tego dokupię.
      • lola211 Re: "proszę o jedzenie dla dzieci..." 23.03.10, 12:54
        Tym sposobem chlopaczek dostał szkołe, ze wystarczy pozebrac, by sie
        najesc.Jest tyle mozliwosci zarobkowania, ze smialo te 10 zł na
        obiad moglby wypracowac.No ale po co sie meczyc, nie?
Pełna wersja