A propo plotki na wsi

22.03.10, 14:23
Moja córka miała wtedy 2,5 roku, była z nianią, obudziła się i nie
było z nią kontaktu, nie poznawała niani, przy pobieraniu krwi nie
reagowała na ból, przelewała się przez ręce. Lekarka wezwała
pogotowie, pogotowie - helikopter sanitarny i została zabrana do
szpitala do WArszawy.Oczywiście wielka sensacja na całą gminę i nie
tylko, bo w miasteczku oddalonym 20 km też wiedzieli. To co ludzie
mówili na ten temat to jest pom prostu nie do ogarnięcia rozumem
normalnego człowieka, że: 1. niania podtruwała córkę już od jakiegoś
czasu, żeby móc spędzać więcej czasu ze soim konkubentem 2.niania
jej dawała narkotyki, żeby Mała spała 3. niania zrobiła coś dziecku
razem z konkubentem (dużo czasu spędzała z Małą w swoim domu,
pozwalałam na to) 4. niania jej jeśc nie dawała 5 to była sepsa -
jakiś miesiąc po zdarzeniu jedna z dalszych sąsiadek nie pozwoliła
sięzbliżyć swojej córce do mojej i przy mnie powiedziała: nie
podchodż do niej, bo ona miała sepsę sad Sepsy nie było, tak naprawdę
nie wiadomo co się stało wtedy, bo szpital na Niekłańskiej nie
zrobił żadnych badań, ale to temat na inny wątek.
    • cherry.coke Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 14:28
      O tych plotkach zdolalas sie dowiedziec, to pomysl sobie, jakie sa te pozostale smile
      • el_jot Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 14:32
        O tym dowiadywała się na bieżąco niania, ja jeszcze wiem, że moja
        córka jest adopotowana, bo ma dwóch dużo starszych braci i to jest
        niemożliwe, żeby ona była rodzona. Taka pokrętna logikasmile
      • attiya Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 20:56
        o to tosmile dobrze piszesz - aż strach pomyśleć jakie inne plotki były smile
    • gryzelda71 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 14:31
      Wszędzie plotkują.Tylko nie wszędzie to do ciebie dociera.
    • agiku Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:11
      No to nieźle. Ludzi najbardziej boli niewiedza, w mysl zasady: jak
      nie wiedzą, to dopowiedzą. Tęsknię za mieszkaniem w bloku, tam
      takich cyrków nie przezywałam, jak tu na wsi. rok temu byłam w
      ciązku, w tym czasie zmarł mój teśc. Dowiedziałam się później, ze ja
      tę śmierć tak bardzo przezyłam, ze karetka mnie do szpitala na
      sygnale wiozła i urodziłam wcześniaka.Co oczywiście było totalną
      bzdurą.
      • edor67 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:15
        Wszędzie plotkują. Niestety jak będzie się brać je do serca, to może
        być niewesoło. Mój sposób na plotki to olewanie ich.Dziś plotkują o
        jednych, jutro o innych. A im bardziej prostuje się często wyssane z
        palca bzdury, tym bardziej ludzie dopowiedzą.
        Agiku, ty to musisz być wredna, skoro tak często ciebie obrabiają.
        Mieszkam na wsi od kilku lat, a jeszcze na swój temat plotek nie
        słyszałam.
        • cherry.coke Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:29
          > Agiku, ty to musisz być wredna, skoro tak często ciebie obrabiają.
          > Mieszkam na wsi od kilku lat, a jeszcze na swój temat plotek nie
          > słyszałam.

          Wredni sa ci co plotkuja, a nie oplotkowywani.

          > Mój sposób na plotki to olewanie ich.Dziś plotkują o
          > jednych, jutro o innych.

          A po co ci sposob na plotki, skoro o tobie nikt nie plotkuje?
        • burza4 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 17:24
          edor67 napisała:

          > Wszędzie plotkują. Niestety jak będzie się brać je do serca, to może
          > być niewesoło. Mój sposób na plotki to olewanie ich.Dziś plotkują o
          > jednych, jutro o innych.

          tyle, że trudno nie przejmować się np. bzdurną informację o adopcji córki - bo
          co jeśli któryś dzieciak inteligentnych sąsiadów to usłyszy i jej przekaże?
        • agiku Re: edor67 22.03.10, 18:49
          Widocznie jesteś bezbarwną, nijaką osobą i dlatego nie plotkują wink
          • anyx27 Re: edor67 22.03.10, 19:29
            El_jot, a wiadomo, z jakiego powodu córcia miała taki epizod? mam nadzieję, że
            teraz juz wszystko ok smile
            • el_jot Re: edor67 22.03.10, 20:10
              Córka była obserwowana pod kątem padaczki, miała robione echo serca,
              wszystko jest w normie. Do tej pory się to nie powtórzyło. Lekarze
              nie wiedzą co mogło być przyczyną. Najwięcej miał do zrobienia
              szpital na Niekłańskiej, ale oprócz tego, że dowiedzieliśmy się
              jakimi złymi jesteśmy rodzicami, bo zatrudniamy opiekunkę, która nie
              potrafi zaopiekowaćsię dzieckiem, nie zrobili nic. Acha,
              zapomniałabym - zarazili dziecko wirusem rota, to im najlepiej
              wyszło. Nawet pozbierałam dokumenty żeby napisać skargę na ten
              szpital, ale w końcu nie napisałam.
              • kunegunda32 Re: edor67 23.03.10, 00:44
                A nie szczepiłaś jej może wcześniej? Może to było powikłanie poszczepienne? HHE
                czyli Zespół Hipotoniczno - Hiporeaktywny?
                • el_jot Re: edor67 23.03.10, 09:14
                  kunegunda32 napisała:

                  > A nie szczepiłaś jej może wcześniej? Może to było powikłanie
                  poszczepienne? HHE
                  > czyli Zespół Hipotoniczno - Hiporeaktywny?
                  Pierwsze pytanie lekarki na oddziale padaczkowym było czy była
                  wcześniej szczepiona. Ale ostatnie szczepienie miała ok. rok
                  wcześniej, p. doktor stwierdziła, że zbyt długi czas minął od
                  szczepienia. A Ty jak myślisz?
                  • kunegunda32 Re: edor67 23.03.10, 23:25
                    Wydaje mi się że max to miesiąc po. Ale na pewno do 2 tygodni po szczepieniu.
          • edor67 agiku 23.03.10, 08:43
            To chyba lepiej niż być wredną paniusią z miasta.Swoją drogą jak nie dajesz
            ludziom powodów do plotek, to nie plotkują o tobie. A ty dajesz. Zobacz, ile o
            tobie wiedzą użytkowniczki tego forum- w sumie obce osoby. Sama też
            stwierdziłaś, że wyśledził cię tu ktoś ze wsi, w której mieszkasz. Więc nie dziw
            się, że chętnie o tobie się mówi, niekoniecznie w sposób, w jaki byś sobie tego
            życzyła. Swoją drogą niezłą masz rodzinkę z mężem na czele. Żeby o trudnych dla
            ciebie sprawach na wsi mówić. Nie zazdroszczę.
            A jak ci tak źle, to co stoi na przeszkodzie wrócić do bloku? Przywiązał cię
            ktoś do miejsca, w którym teraz mieszkasz?
            • agiku edor67 23.03.10, 12:33
              To chyba lepiej niż być wredną paniusią z miasta.Swoją drogą jak nie
              dajesz
              ludziom powodów do plotek, to nie plotkują o tobie. A ty dajesz.
              Zobacz, ile o
              tobie wiedzą użytkowniczki tego forum- w sumie obce osoby. Sama też
              stwierdziłaś, że wyśledził cię tu ktoś ze wsi, w której mieszkasz.
              Więc nie dziw
              się, że chętnie o tobie się mówi, niekoniecznie w sposób, w jaki byś
              sobie tego
              życzyła. Swoją drogą niezłą masz rodzinkę z mężem na czele. Żeby o
              trudnych dla
              ciebie sprawach na wsi mówić. Nie zazdroszczę.
              A jak ci tak źle, to co stoi na przeszkodzie wrócić do bloku?
              Przywiązał cię
              ktoś do miejsca, w którym teraz mieszkasz?

              Po pierwsze skąd przypuszczenia, ze mój mąz jest wredny i to on
              rozpowiedział plotki ???????? Napisałam tylko, ze ma rodzinę we
              wsi !!!!!!!!! Mój mąz nie miał z tym nic wspólnego
              A po drugie o tobie tez już dużo wiem, np gdzie pracujesz, jaki masz
              zawód i, ze mieszkasz w lesie i nie masz sąsiadów i dlatego pewnie
              nie plotkuja winkNa forum dałaś sie poznac, jako wredna i niemiła
              osoba, często ubliżająca innym i dająca głupie, bezczelne rady i
              jestem pewna, ze nie jednej z tego forum posułaś humor swoim ciętym
              językiem i chętnie by cię obgadała.
              • edor67 Re: edor67 23.03.10, 18:14
                To ty napisałaś, że mąż wredny, nie ja. Lepiej mieć wrogów w necie
                niz w realu. Niefajnie, jak sąsiedzi z wrogości wysyłają psy, aby
                srały na podwórku (tak wynika z twoich postów). A ja zamierzam
                jeszcze niejednej zepsuć tu humor jak będzie trzeba. Zwłaszcza takim
                wrednym paniusiom, którym na wsi śmierdzi i się wywyższają.Nie
                odpowiedziałaś, co stoi na przeszkodzie, by wrócić do miasta. Mąż
                cie przywiązał?
                • agiku Re: edor67 23.03.10, 20:07


                  Zacznij czytac uważnie, ja nic takiego nie napisałam, a ciekawości
                  twojej nie ulżę i nie snuj bzdurnych domysłów. W swym lesie chyba
                  nie do końca jesteś jednak zaspokojona.
        • morgen_stern Re: A propo plotki na wsi 24.03.10, 00:02
          Cytat> Agiku, ty to musisz być wredna, skoro tak często ciebie obrabiają.

          Dobrze, że ty taka miła hehehe nie no padłam, skąd takie babsztyle się biorą? tongue_out
      • gryzelda71 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:31
        Uwierz,w bloku tez plotkują,tylko nie dociera to do ciebie.
        • cherry.coke Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:33
          Zalezy. Sa bloki anonimowe, gdzie nikt nikogo nie zna, to i na ploty sie nie
          zbieraja. A sa takie, gdzie funkcjonuje "laweczka sasiadek" i nawet psa nie
          wyprowadzisz nie budzac zainteresowania jego obroza, figura i metoda szczekania.
          • gryzelda71 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:50
            Wystarczy,że 2 osoby się znają,w sensie rozmawiają ze sobą.
    • dynema Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 15:58
      Nie tylko wiejska cecha.

      Z czasow kiedy mieszkalam w najwiekszym polskim miescie: pojechalam
      do Szwajcarii na narty, kiedy znajomy cofal wynajety samochod inny
      znajomy z tylu otworzyl termos z kawa i wrzatek zalal mu noge i
      poparzyl troche przez dzinsy, ja zamiast krzyczec do kierowcy "stop"
      ( patrzylam przez okno jak blisko jestesmy krawedzi jezdni)
      zagapilam sie i wpakowalismy sie naroznikiem w metalowa barierke....

      Zanim wrocilismy juz cale biuro wiedzialo ze jak zjezdzalam w
      dzinsach ze stoku pijac kawe, poparzylam sie, zagapilam sie i
      wjechalam w zaparkowany samochod - serio serio wink
    • figrut Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 19:57
      Najpierw mieszkałam na wsi, później w maleńkim miasteczku i choć zachowuję się
      często wbrew przyjętym standardom, w zasadzie nie miałam przypadku z plotkami po
      za jednym. Ten jeden przypadek to moja rzekoma ciąża w wieku 16 lat, a że
      przekorna byłam zawsze, to później przyczyniłam się do dalszej historii tej
      plotki i tą ciążę w bardzo późnym stadium usunęłam tongue_out Wiem kto tą plotkę
      rozpuścił, bo było to w czasie zakładu, że miejscowego Adonisa poderwę big_grin Jak
      się dowiedziałam, że w ciąży jestem, to sobie taką poduszeczkę szytą ze skrawków
      pod sweter włożyłam. W domniemaną ciążę łatwo było uwierzyć, bo chodziłam w
      swetrze do kolan taki typ gąsienicy, co to był trochę jak bombka. Któregoś dnia
      znudziło mi się wkładanie poduszki i wtedy to właśnie tą ciążę usunęłam. Od
      tamtej pory nie udzielam się w rozpowszechnianiu plotek. Po za tym jednym,
      jedynym przypadkiem, więcej plotek do mnie nie dotarło, ale nie dziwi mnie to
      wcale bo zauważyłam, że o wielu plotkach słyszy się głównie wtedy, kiedy samemu
      się plotkuje, więc przy okazji dowiaduję się "a wiesz, że ty podobno...". W
      miasteczku do którego się wprowadziłam dałam wiele powodów do nie zaakceptowania
      mnie w "normalnym" środowisku. Najpierw noworodka prosto ze szpitala w samym
      body na spacer wyniosłam (lato było), nosiłam młodego w chuście (niespotykane
      tutaj), jeździłam na rolkach mając powyżej 30 na karku, chodziłam i chodzę w
      bojówkach i "kumpluję" się z miejscową młodzieżą, co jest dziwactwem wielkim,
      bom matka dzieciom i takie rzeczy mi nie przystoją - tzn. one nie przystoją
      innym dorosłym kobietom, ale mnie jakoś to nie szkodzi tutaj. Czasami zatrzymam
      się i uśmiechnę do sąsiadki, zaoferuję swoją drobną pomoc. Sąsiad na wózku
      poprosi o kupienie mu fajek w sklepiku do którego nie może wjechać, sąsiadka o
      strącenie sopla z budynku do którego nie może sięgnąć i przede wszystkim NIE
      daję się wciągnąć w żadne brzydkie dyskusje o sąsiadach wykręcając się "nie
      mieszkam tu od zawsze, to nie wiem kto jest kto i co w życiu robił". Odnoszę
      wrażenie, że ludzie mnie tu lubią. Wczoraj krzyknęłam do sąsiada zza muru "hej,
      sąsiad, ścisz tą muzę, bo mi piwo od nadmiaru decybeli do góry idzie" i
      zapewniam, że opony mam całe i z sąsiadem się nie pogryzłam. Ja do ludzi z
      szczerym uśmiechem podchodzę.
      • anta1981 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 20:18
        Mieszkam na wsi praktycznie od zawsze. Z wyjątkiem ok. 6 lat kiedy uczyłam się i
        pracowałam w mieście. W obecnym miejscu mieszkam od 6 lat. Nigdy nie zdarzyło
        mis się żeby ktoś mnie obgadywał itp. Znam sąsiadów, mówimy sobie dzień dobry,
        czasem chwilkę porozmawiamy albo wspólnie wyjdziemy z dziećmi na spacer. O
        żadnej złośliwości i plotkach nie słyszałam. Mieszkam z moim facetem,nie mamy
        ślubu, mamy dziecko, dom do którego obcym ciężko się dostać. Powodów do plotek
        tysiące. Wystarczy być miłym i czasem do sąsiada się uśmiechnąć. A do mieszkania
        w bloku nigdy bym nie wróciła. Wszyscy wszystko słyszą przez ściany (a nawet
        kaloryfery) i ciągle siedzą z okiem przy judaszu żeby tylko móc notować o której
        wyszłaś o której wróciłaś czy przyjechałaś taksówką no i kto cię odwiedził i czy
        przypadkiem nie został na noc. Gorzej niż w przedszkolu.
        • gazeta_mi_placi Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 21:01
          Nie każdy blok jest akustyczny i w nie każdym mieszkają osoby,które mają mnóstwo
          czasu (emeryci/bezrobotni/matki na macierzyńskim) na podsłuchiwanie i
          podglądanie przez judasza innych.
          W dziwnym miejscu mieszkałaś.
          Można spytać ile metr kwadratowy tam kosztował? Przypuszczam,że raczej niedużo.
          • el_jot Oj GAzeta 22.03.10, 21:34
            Obiecywałaś...
          • anta1981 Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 23:06
            Niedużo bo wynajmowałam pokój ale to chyba mało istotne. Siedząc u kolegi który
            mieszkał na 2 piętrze słyszeliśmy co się dzieje u ludzi z 5 piętrz tak wszystko
            przenosiły rury. Blok jak blok 11 pięter w dużym mieście.
            • gazeta_mi_placi Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 08:46
              Nowe bloki na wyższym poziomie buduje się tak,że naprawdę nic nie słychać.
              • deczko Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 09:14
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Nowe bloki na wyższym poziomie buduje się tak,że naprawdę nic nie
                słychać.

                Niestety, ale bardzo trudno o ciche mieszkania, nawet w super
                apartamentowcach. Czesto bywam w takim budynku, mieszkania tam sa po
                kilka milionow zlotych, mieszkancy to ludzie bardzo bogaci, czesto
                tez znani, w srodku marmury, piekne klatki schodowe, cudownie
                zagospodarowany ogrod. Ale blok jak blok. Swietnie slychac wycie
                psa, choc mieszkanie jest w innym pionie. Doskonale slychac klotnie
                sasiadow za sciana, rury kanalizacyjne, balkony sa tak blisko
                siebie, ze mozesz zobaczyc, czy ktos jest w domu. Na przeciwko tez
                masz mieszkania, mozesz poznac (zupelnie bezwiednie, innych widokow
                nie ma) zwyczaje i zycie sasiadow.
                • gazeta_mi_placi Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 12:21
                  Zależy od tego jak zostało wszystko wykończone,jaka jakość (najwidoczniej w tym przypadku jakość nie szła w parze z ceną).
                  Mieszkam od dwóch lat w podobnym miejscu co opisujesz
                  i kompletnie nic nie słyszę.
                  Jakbym nie miała żadnych sąsiadów.Nawet imprezy studentów z piętra wyżej nie słyszę (wiem,że była tylko dlatego,że zostałam o niej poinformowana).
                  Psy (co najmniej trzy sztuki widziałam) mają.Też ich jakoś nie słychać.Jedyne co słychać to latem jak mamy uchylone okna rozmowy z innych balkonów,ale na to nic nie poradzisz smile
                  Mogę się więc wydzierać na męża swobodnie smile
        • angazetka Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 23:28
          > A do mieszkania
          > w bloku nigdy bym nie wróciła. Wszyscy wszystko słyszą przez
          ściany (a nawet
          > kaloryfery) i ciągle siedzą z okiem przy judaszu żeby tylko móc
          notować o której
          > wyszłaś o której wróciłaś czy przyjechałaś taksówką no i kto cię
          odwiedził i czy przypadkiem nie został na noc

          Jasne. Nikt nie ma nic ciekawszego do roboty. Nie dramatyzuj, bo to
          zabawne.
    • mama-osama Re: A propo plotki na wsi 22.03.10, 22:03
      Ja kilka razy w roku znowu jestem w ciąży bo mój mąż okna myje (bo
      to przeciez jedyne logiczne wytłumaczenie że facet coś w domu robi)
    • drinkit Odnośnie tematu wątku 23.03.10, 08:54
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7677253,on_zgwalcil__ona_placi_.html

    • osa551 Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 12:59
      Ja mieszkając w dużym bloku usłyszałam o sobie, że nie zdałam matury i nie mogę
      iść na studia. To był w październiku jak jechałam na uczelnię i spotkałam
      sąsiadkę przy windzie.

      Wieśniactwo to stan ducha a nie adres zamieszkania.
      • mama-osama Re: A propo plotki na wsi 23.03.10, 23:45
        moja koleżanka wracając na weekend z uczelni dowiedziała się że
        wyjechała do innego miasta bo jest w ciąży i zamierza oddać dziecko
        do adopcji... I skąd to się ludziom bierze?
        • morgen_stern Re: A propo plotki na wsi 24.03.10, 00:00
          Moja teoria - z braku innych rozrywek we własnym życiu.
          Gdy ktoś jest zadowolony, ma interesujące, udane życie, to nie szuka sensacji
          tam, gdzie jej nie ma.
    • fantastic-aligatorka Re: A propo plotki na wsi 24.03.10, 02:13
      Ja w mieście sporym mieszkam, na osiedlu sporym, w bloku sporym i
      gadających nie brak. Ławeczka przy piaskownicy funkcjonuje nieźle wink
      Zanim z niej zwiałam pod pretekstem, że moje dzieci to tak grzecznie
      w piaskownicy poł dnia nie wysiedza i wolą rowerek w parku,
      nasłuchałam sie czyj mąż odszedł do innej, która się puściła z kim,
      czyje dzieci kradną, ćpają itp. Widząc na ulicy człowieka, który
      nawet na mnie nie spojrzał, bo mnie nie znał, mogłam pół jego
      życiorysu opowiedzieć wink Podobne rewelacje jak sie póxniej okazało i
      o mnie chodziły. Dowiedziałam sie min. że głodzę dzieci (bo obiad
      serwowałam później niż sąsiadka, która owe rewelacje głosiła),
      zaniedbuję (bo syn, który do szkoły wychodził czyściutki i
      odpicowany, wracał z niej jak menel... taki typ co to każdy patyk
      musi podnieść i w każde błoto wdepnąć), torturuję dzieci
      ograniczając im słodycze, bo sasiadka, która sie tym oburzała pchała
      w swojego syncia słodkości bez ograniczeń mimo, że dzieciak ani
      jednego zdrowego zęba nie posiadał i na syropkach przeciwbólowych
      był od drugiego roku życia z powodu próchnicy. Zeby było zabawniej o
      swojej piatej ciąży dowiedziałam się mniej więcej z dwuletnim
      wyprzedzeniem wink Podobno jedna sąsiadka (z którą kontakt miałam na
      zasadzie "dzień dobry" w windzie) była na urodzinach mojego
      dziecka??? Ona to, wieść o mojej ciąży przekazała swojej teściowej
      (nie znającej mnie) mieszkającej na drugim końcu miasta, ta zas o
      owej ciąży opowiedziała znajomej z pracy, która to jak sie okazało
      mieszkała w naszym bloku kilka klatek dalej big_grin Ta zaś powiedziała
      ponoć sasiadce mieszkającej piętro nad tą, która na urodzinach była
      i sie dowiedziała i tak wieść dotarła do mnie smile)) Tak więc
      dowiedziałam się, że jestem w ciąży i to ze spooooorym
      wyprzedzeniem. Uwielbiam tę historię po dzis dzień. Co ciekawsze,
      dwa lata temu przeprowadziłam się do bloku duzo mniejszego, na tym
      samym osiedlu i okazało się po kilku rozmowach z inicjatywy jednej
      chętnej do rozmów sąsiadki, że jesteśmy takimi fajnymi sąsiadami,
      nikt zastrzeżeń nie ma, a dzieci to w ogóle rewelacja i podziw,
      takie grzeczne, ułożone, zadbane...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja