Przemoc (?) w rodzinie-długie.

07.04.10, 10:01
Piszę do Was pod innym nickiem. Używany zazwyczaj na forum-jest za bardzo rozpoznawalny.
Sprawa o której chcę napisać dotyczy jednej z moich sióstr ciotecznych, a dowiedziałam się o niej podczas ubiegłych świąt.
Nakreślę krótko jej historię:
Dziweczyna po 30-tce, od kilku lat mężatka z chłopakiem, którego przed ślubem znała 5-6 lat. Dwoje dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.
Chłopak przed ślubem był całkiem OK. Spotykaliśmy się rzy okazji zjazdów rodzinnych. Największą jego wadą był wieczny brak pracy. Zawsze jakaś oferta mu nie odpowiadała-tu godziny, tu praca w soboty, itp. Często dorabiał sobie w weekendy obsługując wesela i tego typu ipmrazy.
Po ślubie jego rodzice kupili mu mieszkanie, zapisując je na niego. Po ślubie mu "odbiło". Żonę swoją zaczął traktować jak swoją własność, wydawał jej polecenia-zrób to i to, sam rozsiadając się wygodnie w fotelu. Dzieci-sam się nie zajmie. Jak ona pracowała a on nie-nie umiał się nimi zająć, przychodzili jego rodzice. Dziecko według niego ma grzecznie siedzieć przy stole, ubrane w odświętne ubrania, uśmiechać się i generalnie nie przeszkadzać. Dzieci się go boją i tak się zachowują jak on jest. Prawdopodobnie są bite ( z tego co się zorientowałam-pasem). Jego żona znalazła czas na to by zrobić coś dla siebie-zrobiła prawo jazdy. W bólach bo on utrudniał jej jak mógł wychodzenie na kurs ( opieka nad dziećmi) i demotywował przy każdym niezdanym egzaminie. ( po co ci to, kto się zajmie dziećmi, itp). Teraz rozpoczęła studia w systemie zaocznym. Ma problemy z opieką dzieci na weekendy. Dodam tylko, że on nie ma prawa jazdy( nie potrzebne mu), nie ma szkoły skończonej(po co mu), itp.
Jak pracuje-za pensje kupuje sobie sprzęt ( aparat, komp. itp), który trzyma pod kluczem. Dzieci i ona nie mogą go dotykać-bo zniszczą. Jak wyciągnie aparat i robi im zdjęcia-mają się ubrać i grzecznie siedzieć z uśmiechem i czekać jak on ustawi wszystkie parametry i zrobi zdjęcie. Jak mu nie wyjdzie-marudzi i winą obarcza ją i dzieci i "sesja" od nowa. Ona za swoje zarobione pieniądze płaci rachunki za mieszkanie, utrzymuje i ubiera dzieci. Natomiast ubrania kupuje takie-na które dostaje zgodę Np. nie może kupić używanych)
Członkowie jej rodziny nie mogą wchodzić do "jego" mieszkania. Jak przyjeżdża jej siostra to stoją pod blokiem-ona nie wchodzi, bo on ją wyrzuca z mieszkania. Jej rodzina mieszka w innym mieście. Jest tam sama.
Często się awanturuje, rozwala sprzęty domowe. Dziewczyna raz wezwała policję-to on uciekł. Zadzwoniła też na niebieską linię. Trwa w tej sytuacji, ponieważ nie wie co z dziećmi począć. Uważa, że mieszkanie jest jego i on się z niego nie wyniesie, a ona nie ma gdzie z dziećmi pójść.
Jest dręczona, umęczona. Sytuacja powoli ją przerasta. Zastanawiam się ile jeszcze zniesie.
Ja mieszkam daleko. Na miejscu ona jest sama z jego rodziną.

Jak mogę jej pomóc?
    • becitka87 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 10:49
      A nie ma nikogo w rodzinie kto mógłby ją przygarnąć pod swój dach dopóki nie
      znajdzie pracy i czegoś nie wynajmie chociaż? Szkoda ją zostawić z taki sadystą.
    • cora73 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:06
      Nie ma w polsce jakis organizacji pomagajacym takim kobietom? Nie
      wiem, dom samotnej matki czy cos w tym stylu? Dzieci do
      przedszkola ,pani do pracy- bo nie wiem czy pracuje. Z czego teraz
      zyja? bo piszesz ze jak pracuje to i tak wydaje "na siebie"?
    • burza4 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:07
      Nijak, pani jest urealnionym potwierdzeniem stwierdzenia, że nie ma
      ofiar, są ochotnicy. A raczej - ochotniczki.

      Dzieci miała wcześnie, są duże, gość nie od dziś jest psycholem a
      jednak się zdecydowała na powiększanie rodziny. Tłumaczenie, że nie
      ma gdzie iść jest zwykłym wykrętem, żeby nic konstruktywnego ze
      swoim życiem nie robić. Nie współczuję przesadnie osobom, które brną
      w bagno na własną prośbę.
    • margotka28 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:08
      a skąd się dowiedziałaś o tej historii? Bezpośrednio od
      zaangażowanej w związek czy kogoś innego? Najpierw trzeba
      zweryfikować autentyczność historii, później zawiadomić rodzinę,
      policję, opiekę społeczną i dokonać wyprowadzki przmocowca z
      mieszkania (po wcześniejszym ustaleniu kto jest właścicielem itd).
      • morekac Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:21
        Jeśli pani żona nie zdecyduje się na rozstamie, zawiadamianie
        policji nic nie da.
        Mieszkanie jest męża i nawet w sytuacji przemocowej nie można go na
        stałe z tego domu wystawić.
        • tika-tika Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:54
          jakiś czas temu w sejmie obradowali nad sytuacją przemocy w domu ,
          nad ustaleniem przepisu który chroniłby osoby maltretowane tak by to
          one pomimo że nie są właścicielkami mieszkania mogły w nim przebywac
          a dreczyciel musi sie z niego wyprowadzic i dostanie prawny zakaz
          zblizania sie do rodziny . Wszystko to w trosce by ofiary przemocy
          nie musiały tułać się po ośrodkach pomocy a dzieci nie musiały
          zmieniać otoczenia .
          • morekac Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 12:44
            Owszem, przepis jest. Na szybko mozna nakazać opuszczenie mieszkania
            aż do 3 miesięcy. Dlatego napisałam, ze nie da się wyrzucić na
            stałe.
    • yoko0202 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:15
      nie dasz rady jej pomóc dopóki ona sama nie będzie chciała pomocy.

      mieszkanie jest jego - jeżeli rodzice zrobili na niego darowiznę już po ślubie,
      to mieszkanie wchodzi do jego majątku odrębnego, i niestety koleżance nie należy
      się nic.

      skoro jednak dziewczyna jak piszesz zarabia, właściwie sama utrzymuje to
      mieszkanie, płaci rachunki itp., to czy na pewno nie dałaby rady wynająć choćby
      małego mieszkanka dla siebie i dla dzieci?
      nie może wrócić do swojej rodziny?

      naprawdę nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba tylko chcieć.
    • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 11:46
      Przed ślubem tak się nie zachowywał. Znam go wiele lat. Sytuację znam osobiście
      po części, dzieci też mówić umieją. Najwięcej wiem od jej siostry, trochę od niej.
      Nie za bardzo może iść gdziekolwiek i zostać sama z dziećmi.
      Mieszka w małym mieście w którym trudno o pracę w jej zawodzie. Pracuje w
      systemie zmianowym: dzień noc, 2 dni wolne, w jedynym szpitalu w mieście.
      Walczy z nim, stawia się, kłóci się, próbuje rozmawiać. Nie jest bezwolną ofiarą.
      Natomiast nie ma gdzie się podziać. Kto się zajmie dziećmi, kiedy idzie na nockę
      do szpitala?
      Jest w stanie udowodnić, że ona w większości finansuje to mieszkanie. To tylko
      rozbija się o mieszkanie.
      Ja mieszkam kilkaset km od niej, a jej rodzina ok, 150 km.
      • margotka28 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 12:00
        A ile dzieci mają lat?
        Rozumiem, że ta osoba jest pielęgniarką tak? Może niech poprosi o
        przenisienie do innego szpitala, tam gdzie mieszka jej rodzina,
        która podczas jej nieobecności zajmie się dziećmi? Trzeba dzieci i
        ją jak najszybciej odseparować od tego drania, nie patrzeć na jej
        inicjatywę, bo dziewczyna pewnie jest zaszczuta i ma syndrom ofiary.
        • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 12:11
          6 i 4.
          Tam gdzie mieszka jej rodzina-nie ma szpitala. Ciężko o pracę pielęgniarki w ich
          rejonie. Jej rodzina mieszka na wsi. Tak na marginesie wiele lat potrzebowali
          oni na to by móc o tym rozmawiać. I w tej chwili są gotowi na wsparcie jej ew.
          decyzji. Do niedawna prezentowali stanowisko: co ludzie powiedzą, i nie
          dopuszczali do myśli rozwodu. Jedynie jej siostra cały czas ją namawia na
          radykalne działania. To ona namówiła ją na tel. do policji, na niebieską linię.
          Namawia ją na zbieranie dowodów przeciwko niemu.
          • margotka28 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 12:53
            hmm - a co jego rodzice na fakt, że gość znęca się nad żoną i
            dziećmi? Może ich warto powiadomić? Nie wyobrażam sobie zostawiać
            dzieci z katem, podczas gdy sama idę na zajęcia sad
            • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:06
              Dzieci zostają często z jego rodzicami, on wtedy siedzi przy komputerze i nie
              musi się nimi zajmować.
              Jego rodzice początkowo byli po jej stronie, mogła liczyć na ich pomoc. Od
              jakiegoś czasu stają po stronie swojego syna. Nawet obraza była, bo zdecydowała,
              że na święta jedzie do swojej rodziny. Powiedziała o tym przez telefon
              teściowej, to ta zaczęła na nią naciskać żeby została, niech "dzieci spędzą
              święta z ojcem". Kiedy odmówiła-rzuciła jej słuchawką. Przyjechała po nią
              siostra i zabrała ją i dzieci samochodem do siebie.
              Byłam świadkiem jak w sobotę wielkanocną zadzwonił na stacjonarny i zażądał
              rozmowy z dziećmi-przepytał je co robiły przez cały dzień.

              Nie wiem, czy wiedzą o przemocy. Tak jak napisałam-o pasie-prawdopodobnie.

              Była taka sytuacja, że jej dzieci i moje tak się rozszalały, że stały się nie do
              opanowania, tak się bawiłysmile Podszedł do nich w pewnym momencie ich dziadek i
              pokazał im pasa, i kazał powąchać....
              Moje dzieci podeszły zaciekawione do tego pasa i powąchały nie wiedząc o co
              chodzi, a tamte dzieci natychmiast się uspokoiły. Wiedziały o co chodziuncertain Na tej
              podstawie doszłam do wniosku, że są bite.
              • chloe30 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:10
                chce.pomocy napisała:
                >
                > Była taka sytuacja, że jej dzieci i moje tak się rozszalały, że
                stały się nie d
                > o
                > opanowania, tak się bawiłysmile Podszedł do nich w pewnym momencie
                ich dziadek i
                > pokazał im pasa, i

                a skąd sie ten dziadek wziął u Ciebie skoro tak daleko mieszkacie??
                cos tu nie gra w tym wątku, tylko jeszcze nie wiem co
                • mojamalakoza Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:19
                  A na jakiej podstawie stwierdziłaś że sytuacja rozgrywała się u autorki,
                  przecież to autorka mogła być gościem.
                  • chloe30 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:23
                    No ponoć do tej kuzynki wchodzić nie można.
                    Ja zrozumiałam że sytuacja miała miejsce w czasie tej światecznej
                    wizyty, więc pytam skąd ten dziadek.
                    • fankajanka Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:41
                      Ludzie, czytajcie uważniesad Chwile wczesniej autorka watku napisała,
                      że siostra tej dziewczyny po nia przyjechała i zabrała ja z dziećmi
                      do dd siebie na świeta.
                      • chloe30 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:43
                        fankajanka napisała:

                        > Ludzie, czytajcie uważniesad Chwile wczesniej autorka watku
                        napisała,
                        > że siostra tej dziewczyny po nia przyjechała i zabrała ja z
                        dziećmi
                        > do dd siebie na świeta.

                        No czytałam.
                        Czyli co - dzieci pasem straszył dziadek ze strony mamy?
                        Byłam pewna że ten drugi i dlatego mi nie grało.
                        • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:16
                          Dziadek ze strony jej mamy. Postraszył jej i moje dzieci. Sytuacja niegroźna,
                          do bicia pasem by nie doszło. Dziadek z tych co w ten sposób dzieci swoje
                          wychował, i wyskoczył z takim argumentem z kosmosu. Nie zainterweniowałam, bo
                          zaskoczyła mnie reakcja tamtych dzieci.
                          Tak, sytuacja działa się na wizycie świątecznej u jej rodziców. Z racji
                          odległości tam najczęściej i to tylko w święta się spotykamy.
                          • margotka28 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:22
                            a może ty byś ją na jakiś czas przygarnęła? Sorki, że tak z butami
                            wchodzę, wiem że to wymaga stworzenia odpowiednich warunków, ale jak
                            nie ma innego wyjścia?
                            • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:32
                              Myślałam o tym jak poszłam na spacer.
                              Rozmawiałam z nią o tym, ale nie bezpośrednio. Powiedziałam jej jak mniej więcej
                              płacą u mnie w mieście. Nie będzie problemu podusić się przez jakiś czas. I tak
                              wracajac ze spaceru zastanawiałam się nad organizacyjną stroną takiej decyzji.
          • wieczna-gosia Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:47
            no pewnie dowody trzeba zbierac. A dzieci- sa jak rozumiem male- moze
            z jakas kolezanka sie moze dogadac zeby sobie nawzajem pilnowaly?
            Moze ma blizsza kolezanke? Jesli sa naprawde male dzieci- mozna nie
            zgadzac sie na prace po nocach. Jesli musi i tyle- najwazniejsze jest
            by sie przemoc i rozmawiac- ludzie naprawde potrafia rozmawiac. Niech
            powie w pracy jaka sytuacja- moze jakies rozwiaznie sie znajdzie?
      • yoko0202 [...] 07.04.10, 12:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • figrut Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:43
      Nie widzę zbyt wiele możliwości po za nową zmianą w prawie, a więc uświadomienie
      panu, że może wylecieć z własnego mieszkania. Niestety praca na zmiany nie
      sprzyja możliwości opieki nad dziećmi, ale kuzynka może złożyć w szpitalu prośbę
      o pracę na jednej zmianie jednocześnie przedstawiając swoją sytuację. Przykre,
      ze teściowie się od niej odwrócili. W końcu chodzi nie tylko o nią, ale przede
      wszystkim o ich wnuki. Ja miałam wielkie oparcie w mojej teściowej.
      Niestety, ale z takim problemem trafiłaś na złe forum. Tu niemal wszystkie mają
      idealnych partnerów i większość pozjadała wszystkie rozumy. Zawsze
      wiedzą co one by zrobiły stojąc obok takiej sytuacji, a nie będąc w niej.
      • wieczna-gosia Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 13:49
        mozna tez zaczac szukac nowej pracy-chociazby to mialo zajac rok.
        Pielegniarka tak wiele znowu nie zarabia pewnie przy konkretnym
        uporze mozna w okolicy znalesc prace z podobna pensja?
        • chce.pomocy Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:22
          No właśnie.
          W chwili obecnej moim zdaniem jest to sytuacja bez wyjścia. Jest to fizycznie
          niemożliwe, aby nagle zabrała dzieci i zniknęła.
          Mąż zna jej miejsce pracy, dzieci, a przynajmniej starsze chodzi do
          zerówki-kilka dni może nie pochodzić, ale w końcu musi pójść.
          To nie Ameryka, że matka wsiada w samochód, pakuje torbę jedzie do innego stanu,
          tam wynajmuje dom a dzieci zapisuje do szkoły i rozpoczyna nowe życie.
          Aby z tej sytuacji wyjść musi zacząć powoli zmieniać swoje życie. Nie da się to
          zrobić od razu. Wiem, trzeba takie sytuacje przecinać jednym cięciem, ale tak
          naprawdę nie zawsze jest to możliwe.
          Myślałam, że może w sądzie udowodnić, że to ona trzyma w rękach całą rodzinę-on
          z racji fanaberii "pracowych" jest nieodpowiedzialny i wykazać że to on powinien
          się wyprowadzić. Nie da się tego zrobić w tydzień i nie ma pewności zwycięstwa.
          Myślałam, że ja pochyli się nad tą sytuacją kilka głów to znajdzie się jakaś
          recepta. Chyba się nie znajdzie.
          • burza4 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:37
            "Nie da się tego zrobić w tydzień i nie ma pewności zwycięstwa"

            Da się to zrobić w tydzień - zapewniam cię, bo sama tak zrobiłam. A tu nie o
            zwycięstwo chodzi, tylko o szansę na godziwe życie. Jeśli byłoby jej naprawdę
            źle - to już dawno byłaby z powrotem u rodziców, nie zważając na nic.

            Wg mnie - ona łudzi się że w jakiś sposób uzyska jakieś prawo do mieszkania i
            tyle. To, że ona płaci rachunki i utrzymuje rodzinę nie ma najmniejszego
            znaczenia. Nie ma najmniejszej szansy na uzyskanie eksmisji faceta z jego
            własnego mieszkania, bo przemoc psychiczna to jeszcze za mało, zresztą - to jego
            własność.

            Pora może na to, żeby ktoś klarownie przedstawił jej dostępne opcje - jak chce
            żyć jak człowiek, to musi się wyprowadzić i tyle. Tu nie ma żadnej innej
            możliwości działania. Najwyżej dziecko nie pochodzi do zerówki przez miesiąc.
            Najwyżej ona będzie zarabiała robiąc zastrzyki babciom - na takie usługi zawsze
            są chętni. Niech się zastanowi jak zorganizować sobie życie po powrocie do
            rodziców, a nie bawi się w grę "dlaczego nie"
          • hexe28 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 14:54
            Wydaje mi się, że nawet sąd nie pomoże w sprawie mieszkania, skoro
            rodzice kupili i zapisali je swemu synowi. Nawet jeśli to było po
            ślubie, to w takiej sytuacji, jest ono jego osobistym majątkiem i
            nawet po rozwodzie nie będzie podlegało podziałowi.

            Co do sytuacji, to jest tragiczna. Tak się zastanawiam, czy ona nie
            mogłaby gdzieś tam wynająć jakiegoś mieszkania? Może mimo wszystko
            jego rodzice zajęliby się wnukami, w czasie gdy ona byłaby w pracy na
            nocy.
            Spakować się i zniknąć, byłoby najlepsze, ale wtedy może oskarżyć ją
            o porwanie. W sądzie zaś musi mieć niepodważalne dowody na niego
            jeśli chce wygrać.
            • burza4 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 15:47
              ale co ona chce tu wygrywać?
              - rozwód? dostanie bez trudu
              - orzekanie o winie? nie ma większego sensu, nic nie zyska, szkoda czasu i kasy
              na sąd
              - alimenty na dzieci - należą się jak psu buda - ale zobaczy je tylko z FA,
              - dzieci będą mieszkały z nią tak czy inaczej, jak w 99% wypadków
              - mieszkanie od niego? no way, tu niczego nie wskóra
              - mieszkanie socjalne? nie wiem czy jej przysługuje, jeśli nawet ma szanse - to
              dopiero po rozwodzie, teraz nie ma podstaw nawet żeby się o nie starać

              może wygrać jedno - własną godność. Jej decyzja - albo walczy o siebie, albo
              sprzedaje się za mieszkanie.
          • yoko0202 ale jakie 'wyprowadzić'?? 07.04.10, 15:55
            to jest JEGO mieszkanie, nie wchodzi do wspólności majątkowej

            niech ona przestanie liczyć na to mieszkanie i kombinuje inaczej
            • figrut Re: ale jakie 'wyprowadzić'?? 07.04.10, 16:34
              > to jest JEGO mieszkanie, nie wchodzi do wspólności majątkowej
              >
              > niech ona przestanie liczyć na to mieszkanie i kombinuje inaczej
              Jeśli według nowego projektu nowy przepis wejdzie w życie, to pan może wylecieć
              z własnego mieszkania niezależnie od bycia jego właścicielem.
              • patrytka Re: ale jakie 'wyprowadzić'?? 07.04.10, 17:33
                ja wyprowadzilam sie z mieszkania w jeden dzien,ze mna dwoje moich
                dzieci,trwala juz sprawa rozwodowa,jak czytam opis tego meza kuzynki
                to tak jakbym czytala o swoim ex,od tamtego czasu minely ponad trzy
                lata,moja corka tez musiala zmienic szkole,zamieszkalysmy razem z
                moim bratem na dwoch pokojach,znalazlam prace,jeszcze dodatkowe
                zajecia zeby sobie poradzic-efekt-jestem spokojna,moje dzieci
                szczesliwe,moga sie smiac bez obaw,ze je ktos za to okrzyczy czy
                bedzie chcial zbic,bylo mi ciezko ale jestem z siebie dumna,ze sie na
                to zdecydowalam,potem poznalam kogos,wyszlam za maz,spodziewam sie
                syna i w koncu jestem szczesliwasmilesmilesmile
              • burza4 Re: ale jakie 'wyprowadzić'?? 07.04.10, 18:31
                figrut napisała:

                > > niech ona przestanie liczyć na to mieszkanie i kombinuje inaczej
                > Jeśli według nowego projektu nowy przepis wejdzie w życie, to pan może
                wylecieć z własnego mieszkania niezależnie od bycia jego właścicielem.

                Taaak, niech dalej żyje złudzeniami. Nie wydaje mi się, żeby wprowadzenie tego
                prawa coś zmieniło w tej konkretnej sytuacji - przepis dotyczył znacznie
                bardziej drastycznych sytuacji np. wyroków za fizyczne znęcanie się nad rodziną
                - i bardzo śmiem wątpić czy w przypadku odrębnej własności ktokolwiek coś by
                wskórał, bo to by było niekonstytucyjne i sprzeczne z zasadami współżycia
                społecznego. Prawo własności powinno być święte, jak jej źle - powinna poszukać
                innego miejsca na ziemi, a nie siedzieć z założonymi rękami.

                Tu opis wskazuje na to, że mamy do czynienia z rekordowym dupkiem, ale to
                jeszcze nie jest karalne. Przemoc psychiczną strasznie trudno udowodnić.
    • elza78 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 21:10
      proste - przestac placic rachunki ze swojej pensji smile
      na JEGO mieszkanko oczywiscie tongue_out
      jak dlugi narosna zabrac dzieci i wyjechac do mamy
      • mruwa9 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 08.04.10, 07:53
        taaa...a wspolnota majatkowa? Dlugi obciaza tak samo ja, jak i jego.
        Jak wyglada procedura ustalenia rozdzielnosci majatkowej? A tak a
        propos bohaterki watku, to mysle, ze warto ja wesprzec w
        przekonaniu, ze sama sobie poradzi,w koncu de facto i tak sama
        ciagnie ten wozek, jest glownym zywicielem rodziny i wylacznym
        opiekunem dzieci. Po prostu pozbedzie sie pasozyta, z ktorego i tak
        pozytku nie ma, bo ani dochodow , ani wsparcia w wychowaniu dzieci.
        O partnerstwie w zwiazku nie mowiac. Tylko, ze IMHo trzeba schowac
        godnosc do kieszeni i jak lwica walczyc o alimenty oraz mieszkanie
        (polowa nalezy przeciez do niej).
    • czar_bajry Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 07.04.10, 22:22
      Jedyne co możesz zrobić to namówić ją na odejście od męża jako argumentu użyj
      dobro dzieci.
    • jowita771 Re: Przemoc (?) w rodzinie-długie. 08.04.10, 06:32
      Ja bym na pewno nie płaciła rachunków za mieszkanie, niech dziewczyna odkłada
      sobie te pieniądze, nie wiadomo, kiedy mogą się przydać. Niech opłaty robi
      właściciel mieszkania.
Pełna wersja