krokre
09.04.10, 00:08
Odkąd sięgam pamięcią moja kumpela ciągle marudziła że nie ma pieniędzy. Nawet
pobierając się marudziła skąd weźmie kasę a jak przyszło co do czego to
weselisko było huczne ale nie o tym chcę pisać. Otóż ta sama kumpela jak tylko
urodziło jej się dziecko postanowiła wrócić do pracy po macierzyńskim i nastał
problem opiekunki a co za tym idzie kasy. Zaproponowałam żłobek (tanie
rozwiązanie jeżeli chodzi o kasę), ale się wahała że to małe dziecko i
postanowiła wynając opiekunkę, której nota bene płaci 1.800. Ok rozumiem
żłobek nie bo to małe dziecko a kobieta-matka zawsze ma obawy (sama miałam
dopóki nie posłałąm swojego synka i byłam mega zadowolona, stąd moja
propozycja) Obecnie jej dziecko ma ukończone 3 latka i nastał czas aby zapisać
do przedszkola i tu właśnie przeżyłam lekki szok. Rozmawiałyśmy akurat o jej
kredycie który zaciągnęła kilka lat temu, że rata znowu zdrożeje itp, wtedy ją
uspokoiłam mówiąc że od września nie będzie się już musiała aż tak przejmować
ponieważ zredukują się jej koszty nie bedzie płaciła 1800 opiekunce tylko ok
400 zeta za przedszkole. W odpowiedzi usłyszałam wiesz nie zapisze w tym roku
synka do przedszkola - dlaczego zapytałam, przecież ciągle mówisz że nie macie
pieniędzy a przedszkole to świetne miejsce gdzie synek będzie mógł spotkać się
z rówieśnikami, a nie siedzieć z 60 letnia Panią w domu. Powiedziałam że
rozumiem iż miała obawy oddać do żłobka ale do przedszkola dziwne. No to się
na mnie obraziła, tylko nie wiem za co za prawdę?