Czy ufacie "swoim" ksiezom?

10.04.10, 04:16
Kazdy kolejny dzien przynosi coraz smutniejsze rewelacje na temat
ksiezy, ktorzy przez cale lata krzywdzili seksualnie dzieci w
roznych krajach swiata. I uchodzilo im to na sucho, bo byli (i
czesto wciaz sa) chronieni przez hierarchie koscielna.
Jako ateista nigdy nie musialam sie mierzyc z jakimis watpliwosciami
na temat katechetow uczacych religii. Jestem wiec ciekawa czy macie
zufanie do ksiezy, ktorzy ucza Wasze dzieci? Czy przestrzgacie
dzieci przed mozliwym niewlasciwym zachowaniem ksiedza/zakonnicy?
Mowiac szczerze, gdybym miala teraz wysylac jakies male dzieci na
religie czy inne zajecia okolo-koscielne do jakiegos ksiedza to
mialabym duze watpliwosci czy dziecko bedzie w 100% bezpieczne.
Szczegolnie w obliczu informacji na temat wszystkich kolejnych cover
ups.
    • mamabasia Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 07:19
      Nigdy nie spotkałam się z niczym co mogłoby być molestowaniem. Jako
      dziecko byłam co najwyżej głaskana po głowie gdy wrzucałam pieniążek
      na ofiare. Podobnie moje dzieci.
      • echtom Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 14:36
        Ja też się nie spotkałam, ani moje dzieci. A tym maluchom głaskanym przez zakonnicę po główkach za wrzucenie pieniążka nawet trochę zazdrościłam, kiedy sama byłam już na to za duża smile
    • kannama Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 07:28
      Ja się niemalże wychowałam w kościele i też nigdy nie spotkałam się z tego typu
      zachowaniem. Co do dziecka- mam nadzieje, że uda mi się go wychować tak by miał
      do mnie zaufanie, jednocześnie wiedział, ze dorosły nie zawsze jest tym dobrym i
      mądrym i w razie jakiś podejrzanych zachowań ze strony
      księdza/nauczyciel/sąsiada mówił mi o tym.
    • jowita771 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 09:03
      Nie planuję kontaktów mojego dziecka z kościołem katolickim, więc nie do końca
      mnie to dotyczy, ale nie ufałabym. Nie twierdzę, że każdy molestuje, ale
      przeraża mnie to, że o molestowaniu wie tyle osób i wolą kryć sprawcę, niż pomóc
      ofierze. Nie chciałabym kontaktu mojego dziecka z takimi ludźmi.
      Z dzieciństwa pamiętam przemiłego księdza Mirosława, który przygotowywał nas do
      pierwszej komunii i koleżankę, która wtedy opowiadała mi różne rzeczy na jego
      temat. Wtedy myślałam, że ona zmyśla, bo się w nim podkochuje, ale teraz
      przypuszczam, że ją molestował.
      • gryzelda71 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 09:12
        Nie mam schizy.Nie uważam,ze każdy ksiądz to ew. pedofil.
        A dzieci jak do tej pory uczyły katechetki.
    • maadzik3 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 13:19
      Dziecko w ogole uwrazliwiam na kwestie bezpieczenstwa: nie odchodzenia z obcymi,
      nie wsiadania do aut, nie podawania danych osobowych (z wyjatkiem omowionych
      awaryjnych procedur), narkotykow, zlego dotyku tez. Elementem wychowania jest
      przekazanie madrze i bez siania paniki kwestii bezpieczenstwa, a pedofile
      wykonuja mnostwo roznych zawodow. Wracajac do pytania - tak, mam do znajomych
      pastorow zaufanie. Ale stosunki w diasporze zawsze sa troche inne no i na ogol
      znam tez ich zony i dziecismile
    • cherry.coke Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 13:30
      Kazda ofiara ufala swoim ksiezom, bo nie bylaby ofiara, prawda?

      A ja z dziecinstwa pamietam ksiedza Mariana, ktory dzieci odpowiadajace z
      pacierza sadzal sobie na kolanach i strasznie sie na nie z bliska gapil (nie
      zeby inni ksieza nie sadzali na kolanach, ale on byl na tyle dziwny, ze
      dzieciaki sie przed nim ostrzegaly) oraz dwoch innych ksiezy, ktorzy zaprosili
      chlopcow ministrantow "na probe piesni" do swoich kwater i pokazywali im cos, co
      z opisu okazalo sie pisemkami z golymi babami.
    • majenkir Re: 10.04.10, 14:00
      Z ksiezmi jest o tyle niebezpiecznie, ze ci uzurpuja sobie
      szczegolna role i miejsce w zyciu. Bo jak niby wytlumaczyc
      spowiedz? Dzieciak obcemu facetowi ma opowiadac co ma na sumieniu,
      co zrobil, co pomyslal (!!!). Toz to w hierarchii stoi wyzej niz
      rodzic! I jak potem mu odmowic siadania na kolanach, glaskania,
      itp.??
      • jowita771 Re: 10.04.10, 15:04
        Tak nieco poza tematem, spowiedź to chyba najwyższa forma kontroli.
      • k1234561 Re: 10.04.10, 15:06
        Jak do tej pory córka miała kontakt z katechetką w zerówce i teraz z
        bardzo młodym księdzem,tuż po studiach,w szkole.Na domiar "złego"
        szkoła katolicka wink
        Nie zauważyłam jak dotąd żadnych bliższych poufałości księdza z
        dziećmi.Nie głaszcze,nie sadza sobie na kolanach,nie zaprasza do
        siebie na plebanię.Podobnie nic nie słyszałam aby czynił coś takiego
        ksiądz dyrektor,reszta nauczycieli to świeckie panie,więc tu nie
        dopatrywałabym się niczego.W szkole jestem osobiście codziennie,rano
        kiedy przywożę córkę i po południu kiedy ją odbieram,więc raczej
        jestem na bieżąco ze wszystkim.
        Niemniej muszę córkę uczulić na te kwestie.
    • paszczakowna1 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 15:33
      Niestety zawsze jest tak, że zawody, w których jest łatwy kontakt z dziećmi
      przyciągają pedofilów. Katecheta do nich należy. Nie sądzę jednak, by wśród
      księży pedofilów było więcej niż wśród nauczycieli, trenerów najmłodszych
      sportowców, instruktorów harcerskich, itp. Jeśli dziecko uprawia sport/śpiewa w
      chórze/jest zuchem/jest ministrantem/ma nauczycieli płci męskiej/ma katechetę
      płci męskiej, to statystycznie ma pewną szansę trafić na pedofila. Rodzic
      powinien zachować rozsądną czujność, ale nie popadać w paranoję. Twoje dzieci
      pewnie np. jeżdżą na obozy? Mają tam wychowawców czy trenerów?

      NB, o zakonnicach molestujących seksualnie jakoś się specjalnie nie słyszy, więc
      nie wiem, co one mają do tego.
      • rangula Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 15:52
        NB, o zakonnicach molestujących seksualnie jakoś się specjalnie nie
        słyszy, wię
        > c
        > nie wiem, co one mają do tego.
        może i nie molestują, ale mają "wyrafinowane" sposoby karania
    • triss_merigold6 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 18:06
      Mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie miało żadnych interakcji z
      przedstawicielami hierarchii KK. W każdym razie sam na sam dziecka
      ani z księdzem ani z zakonnikime/zakonnicą bym nie zostawiła.
      • gryzelda71 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 18:13
        W każdym razie sam na sam dziecka
        > ani z księdzem ani z zakonnikime/zakonnicą bym nie zostawiła.

        O rany.........
        • anta1981 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 18:36
          Ale z nauczycielem w-f który maca swoje uczennice to już byś zostawiła co?
          Z tego co się orientuję to nie tylko księża są pedofilami i kwestia zaufania do
          księży nie ma tu żadnego znaczenia. Zboczeńcem może być każdy- nauczyciel,
          trener, sąsiad, dobry wujek. Ciekawa jestem co się tak uczepiłyście tych księży.
          Jak koleś wuefista został skazany przez sąd za molestowanie to nawet dyrektor
          szkoły się nie zainteresował jaki ma wyrok a pan spokojnie nadal pracował w szkole.
          • anta1981 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 18:37
            Dodam że do kościoła nie chodzę z własnego wyboru.
          • mgla_jedwabna Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 23:57
            "Ciekawa jestem co się tak uczepiłyście tych księży"

            Przedstawiciele innych zawodów, nawet jeśli sa pedofilami, nie są aż tak kryci przez swoje środowisko. Słyszałaś, żeby np. Ministerstwo Edukacji wprowadzało procedury majće na celu ukrywanie przypadków pedofilii w szkołach, a nauczycieli popełniających czyny pedofilne karało - przeniesieniem do innej szkoły?
        • triss_merigold6 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 18:38
          Wyjaśnić? Dla mnie ktoś wybierający życie w celibacie jest z
          definicji podejrzany o poważne problemy osobowościowe.
          • gryzelda71 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 19:07
            Dookoła ciebie pełno jest osób mających problemy osobowościowe i dam rękę
            obciąć,że bez zająknięcia zostawiasz z nimi dziecko.
            • sarling Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 19:47
              Nigdy nie spotkałam księdza, który wydawałby mi się jakiś podejrzany.
              Wręcz przeciwnie smile, to my z kumpelami (takimi 10-12 letnimi) ciągle
              kochałyśmy się w jakimś księdzu.
    • szyszunia11 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 21:58
      nigdy nie spotkałam sie ani w okolicy nie słyszałam o podejrzanych zachowaniach (poza plotkami o romansach, ale z dorosłymi).
      Ufam. Myśle, że jesli wziąć sprawy statystycznie i procentowo, to nie powinnismy ufać bynajmniej ni etylko księzom, ale i nauczycielom wszelkiej innej maści, a zwłaszcza członkom rodziny, bo to jest lwia część molestujących. Wniosek: przede wszystkim nie zostawiać dziecka sam na sam z członkiem rodziny.
      • bi_scotti Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 22:32
        To, ze ludzie roznych zawodow miewaja problemy lacznie z pedofilia,
        to raczej oczywiste. Dla mnie problemem jest reakcja kosciola-
        instytucji na pedofilie tych ksiezy, ktorzy zostali na tym
        przylapani. Jak dotad, jedyna reakcja bylo przesuwanie takiego
        ksiedza z parafi A do parafi B - skad kto wie dlaczego w jego
        najblizszym kosciele wlasnie ostatnio pojawil sie nowy ksiadz? Moze
        ten ksiadz musial byc przeniesiony ze swojego poprzedniego miejsca,
        bo ... ? I tu jest, moim zdaniem, podstawowe zrodlo braku zaufania -
        nieistniejace mechanizmy wewnetrzne pozalajace instytucji kosciola
        na skuteczne pozbywanie sie podejrzanych osobnikow i oddawanie ich w
        rece organow scigania. Takie postepowanie nie mialo I WCIAZ NIE MA
        miejsca!
    • franczii Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 10.04.10, 22:29
      Ja bym nie zaufala. Gdyby moje dziecko sie kiedys zdecydowalo na chodzenie na
      religie, choc mam nadzieje ze to nie nastapi to bede czujna, oczy i uszy
      otwarte a dziecko na pewno bede edukowac.
      Ja wlasnie mialam w podstawowce bardzo nieprzyjemne przejscia z pewnym ksiedzem.
      Zadnego uszczerbku nie doznalam ani na ciele ani na psychice ale chyba mialam
      wiecej szczescia niz rozumu. Bylam zbyt mala i niedoswiadczona, zeby sie
      poskarzyc mamie, potrafilam wysylac tylko sygnal, ze ksiedza nie znosze, ze
      niechetnie chodze na religie ale mama zdawala sie tego nie rozumiec i nie
      drazyla tematu sama piejac z zachwytu nad tym draniem. Przesiedzialam na
      plugawych kolanach ksiedza 3 lata w czasie niemal kazdej lekcji. Z moich
      niesmialych protestow nic sobie nie robil. W koncu zdarzylo sie cos
      powazniejszego, cos co mnie przerazilo nie na zarty i sie zbuntowalam na
      powaznie. Prawdopodobnie mialam wielkie szczescie i kochane kolezanki. Takze
      kobiety nie lekcewazcie zadnych sygnalow od dzieci, nie tylko jesli chodzi o
      ksiezy ale i o innych doroslych, z ktorymi sie stykaja wasze dzieci. Bo
      najczesciej taki zbok jest przeuroczy, wzbudza zaufanie i swietnie sie maskuje.
      Banal ale niestety prawdziwy.
    • 18_lipcowa1 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 11.04.10, 00:01
      nie ufam żadnym księżom
      chce córke z dala trzymać od KK
      • gryzelda71 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 11.04.10, 09:47
        A od kogo jeszcze będziesz córkę trzymała z dala?Czy nieufność padał tylko na
        przedstawicieli KK?
        • 18_lipcowa1 Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 11.04.10, 09:58
          gryzelda71 napisała:

          > A od kogo jeszcze będziesz córkę trzymała z dala?Czy nieufność
          padał tylko na
          > przedstawicieli KK?


          Od wielu osób.
          KK podałam jako przykład instytucji, gdzie wszyscy przedstawiciele
          są dla mnie podejrzani i tyle. Ale ja antyklerykał jestem i ateistka.
          Co do reszty świata, to już można dokonać selekcji.
    • el_jot Re: Czy ufacie "swoim" ksiezom? 11.04.10, 11:55
      Daleko mi do kościoła, na religię dziecko też chodzić nie będzie.
      Wkurzyło mnie kiedyś coś innego: byłam na poczcie z dzieckiem,
      dziecko siedziało na krześle, wchodzi ksiądz, i pierwsze co robi, to
      nie idzie stać do kolejki, ups przepraszam jego w naszej mieścinie
      kolejka nie obowiązuje, tylko idzie głaskać moją córkę po głowie i
      policzku. A z jakiej racji, pytam się. Dlatego, że on jet
      księdzem,to jemu wolno dotykać cudze dzieci?
      • majenkir Re: 11.04.10, 13:39

        el_jot napisała:
        > idzie głaskać moją córkę po głowie i policzku

        O rany! Po lapach bym mu dala!
        • el_jot Re: 11.04.10, 13:51
          majenkir napisała:

          >
          > el_jot napisała:
          > > idzie głaskać moją córkę po głowie i policzku
          >
          > O rany! Po lapach bym mu dala!
          > Chciałam mu zwrócić uwagę, i żałuję , że tego nie zrobiłam.
          >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja