forumowiczka.to.ja
14.04.10, 22:34
Być może temat oklepany, ale mnie to cały czas zastanawia.
Urodziłam 2,5 miesiąca temu, mam pięknego, zdrowego, grzecznego synka,
chodziłam do szkoły rodzenia i...no właśnie. W szkole rodzenia dużo było na
temat porodu, multum na temat karmienia piersią - same plusy, a nic na temat
rzeczywistości. Tzn., nikt (również z otoczenia) nie wspomniał tak oczywistych
teraz dla mnie rzeczy jak to, że dziecko po powrocie ze szpitala klimatyzuje
się, może być niespokojne, płakać. Że na początku może być niemoc i strach
przed tym małym zawiniątkiem, że ta ogromna miłość może pojawić się z
opóźnieniem, że instynkt macierzyński nie istnieje??? Bo nie istnieje, to jest
naukowo udowodnione, bo instynkt mają zwierzęta, my ludzie musimy się
wszystkiego nauczyć, ewentualnie mamy intuicję i po jakimś czasie zaczynamy
rozumieć i czuć naszego maluszka.
Pytam o to wszystko, bo gdybym była do tego przygotowana, to nie miałabym
pewnie tak silnej depresji (a może tylko mocnego baby blues`a). U mnie na
początku było naprawdę źle. Do tego bardzo, ale to bardzo bolały mnie piersi
przy karmieniu, nie przeszło do końca, tj przez 6 tygodni. W szkole rodzenia
tak nam wmówiono, że karmienie piersią jest łatwe, że każda może karmić, że
tylko złe matki karmią butelką ( to niedosłownie, ale tak między wierszami),
że sama myśl że może powinnam przestać karmić powodowała mój płacz, poczucie
porażki i jeszcze bardziej pogłębiała depresję. Przeleczyłam się na grzybicę,
nauczyłam prawidłowo dostawiać, a i tak w końcu straciłam pokarm. Do dzisiaj
mam poczucie porażki, ale nie tak duże jak przy odstawianiu.
No i brak zrozumienia otoczenia dla mojej depresji, wszyscy wokół kiwali
głowami niby ze zrozumieniem, ale w wypowiedziach sugerowali ze ta cała
depresja to wymysł rozkapryszonych panienek, którym nie chce się wychowywać
dziecka.
Piszę to wszystko bo uważam, że gdyby troszkę mniej idealizowałoby się
macierzyństwo, a bardziej nastawiało na rzeczywistość, na początku trudną, ale
potem faktcznie piękną, to byłoby nam łatwiej.
Czy też tak uważacie?