w-i-k-i
18.04.10, 01:16
Tak troche juz z dala od wszechobecnej zaloby i ,,bolu na pokaz",
ciekawi mnie temat braku krytycyzmu i obiektywizmu w odniesieniu do
wlasnych dzieci. Czesto spotykam sie ze zjawiskiem pt. ,,moje
dziecko jest najpiekniejsze, najmadrzejsze naj...itp." podczas gdy
obiektywna opinia jest zupelnie inna. Ja staram sie nie zagubic
obiektywnego spojrzenia na wlasne dziecko i chociazby w
najdrobniejszych sprawach takich jak zdjecia- moge ich robic
dziesiatki, a i tak wybiore tylko jedno, gdyz wiem ze moj syn nie
wyglada dobrze w niektorych ujeciach. Czesto natomiast widze okropne
zdjecia dzieci i tak sobie mysle czy osoby, ktore te zdjecia robily
i ktore widza to dziecko byly w tym momencie slepe czy nieobjektywne
bo ,,milosc" przyslonila im wzrok.Podobnie jest z wychowaniem,
rodzice widza w dziecku to co chca zobaczyc, a nie to co jest
rzeczywiste - niezdrowe podejscie i mam nadzieje, ze mnie to
ominie. Mysle, ze bylabym w stanie powiedziec, ze niestety ale moj
syn do urodziwych nie nalezy, gdyby tak rzeczywiscie bylo - mowi
sie trudno, ale w otoczeniu spotykam sie z tyloma pochwalami
dziecka, ze na szczescie nie musze tego stwierdzac.Natomiast smiem
twierdzic, ze niewielu rodzicow jest obiektywnych jesli chodzi o
wlasne dziecko - zarowno w kwestii wygladu jak i wychowania. Dziwne
przeciez to raczej dziecku szkodzi niz pomaga, a moze sie myle i
lepiej mowic ze czarne jest biale, a biale czarne, tak w imie chorej
milosci.