Sama nie wiem jaki nadac tytul ...

27.02.04, 17:13
Witajcie smile

Czytam sobie posty na forum "emama", wlasnie natknelam sie na taki o smutnej
mamie, ktorej na swiat ma przyjsc drugi syn. Ona wolalaby corke.
Chwilke wczesniej, przejrzalam forum "poronienia" ...

I pelna jestem pytan ... a odpowiedzi brak ...

My z mezem wlasnie staramy sie o dzidziusia. Nie mamy preferencji co do plci,
nigdy nie mielismy ... oby bylo zdrowe. Jestem czasem pelna obaw o to jego
zdrowie, czy nic nie stanie sie w ciazy ... boje sie juz na zapas.
Chyba przestane czytac forum "poronienia".

Tak sobie tylko mysle, dziekujmy za tych chlopczykow po dwoch czy nawet
trzech ... dziewczynki do pary ... blizniaki pod rzad.
Wiecie, te e'mamy z forum "poronienia" daly by wszystko za takie zdrowe
kruszynki.

Pozdrawiam
Nika
    • wieczna-gosia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 17:49
      nikusia,
      pewnie ze priorytetem jest zeby dziecko zdrowe bylo.
      Ale czasami mozna sobie przeciez pomarudzic ze chlopak a nie dziewczynka i ze
      rude a nie brunetka i ze podobne do wuja Artura a to taka szuja byla a nie do
      cioci Matyldy ktora meskie serca lamala wink)
      • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 19:15
        Oj wieczna gosiu ... Ty to potrafisz czlowieka zasmuconego w dobry nastroj
        wprowadzic.

        Nie wiem czy wszystkie mamy tak przezywaja ten czas staran o malenstwo ...
        pewnie tak. Szczegolnie jesli tak bardzo bardzo go pragna.

        Gosiu, a ja mam do Ciebie pytanie, moze zbyt osobiste i nie bedziesz chciala
        odpowiedziec ... ale jak czulas sie wtedy przy pierwszej ciazy?? Bylas przeciez
        bardzo mlodziutka.

        Od niedawna jestem na forum, kiedy odkrylam ze masz 4 dzieci ... i po pewnym
        czasie uslyszalam ze piate w drodze ... pomyslalam ile to ta Gosia ma lat ...
        kiedy te dzieciaczki przyszly na swiat. Teraz juz wiem ...

        A wiesz, u nas w bloku jest malzenstwo, któremu na poczatku stycznia zeszlego
        roku urodzily im sie blizniaki - sliczne chlopaki. I za niedlugo dowiedzieli
        sie ze znow sa w ciazy ... znow blizniaki. Przyszly na swiat w tym samym roku
        co starsi bracia smile smile Tym razem chlpczyk i dziewczynka.
        Prawie Wam dorownali.

        Czy to nie cud ... podwojne bliznieta w jednym roku ...

        Pozdrawiam Nika
        • ulala72 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 21:00
          Nikusiu,
          ja sama często czytuję posty na forum o niepłodności, bo jeszcze nie tak dawno
          borykałam się z prokreacyjną niemocą swojego ciała (ale nie miałam wtedy
          internetu w domu). I kiedy czytam te wszystkie głosy, starania, męki, nadzieje,
          to wszystkie moje bardziej "doczesne" zmartwienia (wściekły przedszkolak,
          ząbkująca niemowlaczka) wydają mi się błahe, a przynajmniej marnego postu nie
          warte. Oczywiście nie chodzi tu o pocieszanie się tym, że ktoś ma gorzej, ale o
          zdrowy dystans wobec własnych zmartwień.
          I wiem, że dziewczyny z tamtego forum marzą o tym, aby podyskutować na ciążowym
          o nacięciach, oksytocynie (patrz kampania wiecznej gosi), pomartwić się o
          zielone kupy na niemowlakowym itd.
          A poza tym dzieci (w każdej ilości i płciowej konfiguracji) to skarb (i
          skarbonka niestety też). Taka jestem dziś filozficzno-refleksyjna, bo mocno
          grypowa.
          Pozdrawiam.
          • kajami1 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:16
            Po urodzeniu synka z wadą stóp, patrzyłam ze złością na dziewczynę z łóżka obok
            rozpaczającą nad maleńkim krwiaczkiem u swojej córeczki, jednak po jakimś
            czasie przestałam. Przecież dla niej to krwiaczek jest największym problemem. I
            mimo, iż tem problem wydaje się niczym przy wadzie wymagającej interwencji
            ortopedy, a znowu ta wada jest niczym w porównaniu do np. porażenia mózgowego
            itd. nie znaczy to że żal i obawa którą przeżywała moja "sąsiadka" jest
            mniejsza od mojej. Obiektywnie patrząc problemu nie można porównać ale emocje
            matek mogą być takie same.
            Dlatego moim zdaniem nie ma błahych postów, przecież dla kogoś kto ma
            zdrowiusieńkie dziecko zielona kupka może stanowić olbrzymi problem.
            Rzeczywiście problem płci dla mnie nie jest żadnym problemem, ale jestem w
            stanie uszanować to, że dla kogoś może mieć to niesamowite znaczenie.
            Pozdrawiam.
            Kasia
            PS. forum poronienia przy planowaniu ciąży nie jest najlepszą lekturą.
        • wieczna-gosia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:26
          Ja nie za wiele pamitam wink))

          Ale z tego co pamietam bylam ostro podniecona wizja slubu i mieszkania w
          akademiku (17 letnie szczylowa z PRAWDZIWYMI STUDENTAMI) kulam do klasowek gdyz
          to byla 3 klasa liceum i mysle ze nie bylam specjqalnie skomplikowana
          psychicznie wink))

          Za mloda bylam po prostu- teraz to mi wlosy deba staja jak sobie pomysle ze
          moja corka moglaby sie w taki kompot wpuscic wink)) a wtedy pierwsze refleksje
          mialam po porodzie dopiero i to pare miesiecy PO jak do mnie znienacka dopadlo
          ze juz zawsze bede czyjas matka wink))
    • ese1 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 21:05
      Zgadzam sie z toba Nika, domyslam sie o czym piszesz. Ja tez przezylam
      poronienie, potem znow ciaza i mnostwo strachu, czy nie porobie, czy nie
      urodzze za wczesnie i wreszcie czy na pewno sie urodzi zdrowe i wszystko bedzie
      w porzadku. Jak sie juz raz poroni to potem w ciazy strach nie opuszcza do
      konca. Ale trzeba miec zawsze nadzieje. A teraz mysle sobie, ze to
      wszystkojakos jest potrzebne - i ten strach, i oczekiwanie, zeby jeszcze
      bardziej dorosnac do macierzynstwa, bo masz racje, jak czytam posty o tym ze
      sie ktos smuci bo bedzie lub nie chlopiec, to jakos nie wierze, ze ta mama jest
      w pelni przygotowana do macierzynstwa, ale to juz moje zdanie...
      Pozdrawiam
      Ewa
    • gusia29 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 21:42
      Czesc Nikusia,
      Jak sie starasz o dzidzie to faktycznie zejdz z forum o poronieniach.
      Wpadniesz tylko w panike i bedziesz sie bala cokolwiek zrobic. Mowie z
      doswiadczenia, bo sama przeszlam przez poronienie z pierwsza ciaza a z druga
      wszystko bylo super, ale caly czas czekalam kiedy TO sie stanie. Wiem, ze jest
      tam wiele rzeczy, ktore maga Ci pomoc, ale po co masz sie dodatkowo stresowac?
      A jezeli chodzi o plec to tylko takie gadanie bo kazda normalna mama kocha
      swoje dziecie obojetnie czy to chlopczyk czy dziewczynka.
      Powodzenia
    • kalpa Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 21:59
      Nikusia, myślę, ze czytałaś mój post - ten o "smutnej mamie z powodu drugiego
      chłopca". Rozumiem, że z perspektywy poronień, choroby i nieplłodności taki
      post wydaje się być głupi i nie na miejscu. Ja nie pisałam, że płaczę z powodu
      drugiego synka, bo to nie prawda! Wyraziłam jedynie uczucie żalu, że nie
      dostałam szansy bycia mamą córki. A to różnica. Kocham swojego drugiego synka
      nie mniej niż córeczkę, ale gdzieś w sercu zachodzi proces żegnania się się z
      jakimś marzeniem. I dlatego było mi wtedy trudno i jakoś na tyle smutno, że
      poprosiłam emamy o wsparcie. Uczucia czasem nas zaskakują. Ja właśnie czegoś
      takiego doświadczyłam. Na drugą ciążę zdecydowaliśmy się świadomie i było
      wiadomo, że może być chłopiec. Od początku byłam pewna, że to syn. A wiele
      ciężkich chwil ta ciąża mi dostarczyła, strachu , bo omal jej nie straciłam,
      upiorne wymioty, pięć pobytów w szpitalu. I nigdy nie myslałam, że w nagrodę
      muszę dostać dziewczynkę. Mimo to, kiedy ginio powiedział "chłopak", to nagle
      poczułam zawód. I było to dla mnie niemiłym zaskoczeniem, bo przecież liczyłam
      się z tym od początku, że urodzę drugiego synka.I poczułam się okropnie winna,
      zła na siebie, że tak czuję.
      Wiesz, dla mnie forum to miejsce, gdzie oprócz dyskusji o tematach
      przaktycznych można zwierzyć się ze swoich bolączek, niepewności, żalu. I chyba
      dlatego tak to forum lubię. czuję się bezpiecznie na tyle, zeby powiedzieć
      wprost, z czym mi źle. Stąd mój post. Aczkolwiek rozumiem, że poodwiedzeniu
      bardzo smutnego podforum o stracie dzieci, mogłaś pomyśleć o mnie, że jestem
      okropnie głupia. I pewnie masz rację. Na szczęście ja się cieszę, że będę miała
      drugiego synka, choć nie porzucam nadziei na córkę. Jedynie żegnam się z nią na
      pewien czas. Uczucia i emocje zupełnie nas czasami zaskakują.
      Pozdrawiam ciepło Ciebie i wszystkie emamy
      Kalpa
      • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:23
        Witajcie smile

        Nie chcialam w swoim poscie nikogo oceniac, czy tez wartosciowac naszych postow.
        Tylko czasem jak przygladam sie zyciu, kiedy czytam nasze posty (swoje rowniez)
        to zaczynam sie zastanawiac gdzie jest granica miedzy przesada a problemem.

        No bo czym ze wydaje sie problem posiadania dwoch synow (choc chcialoby sie
        corke) lub dwoch corek (a chcialoby sie sie syna) w swietle braku potomka
        wogle??
        Mam kolezanke, ma trzy siostry, ojciec tak bardzo pragnal syna, mieli cztery
        proby, z ktorych narodzily sie i wyrosly cztery piekne, madre dziewczyny ...

        Moj maz ma brata, to miala byc dziewczynka ... Kasia ... jest Krzys ... teraz
        dorosly Krzysztof.

        Do puki rodzice ten zal do losu chowaja glegoko w sercu wszystko jest OK.
        Gorzej jak te niespelnione marzenia o corce czy synku w jakis sposob wylewaja
        na zewnatrz.

        Czasem mam wrazenie ze jak ma sie duzo to sie chce jeszcze wiecej ... i to na
        wszystkich plaszczyznach zycia. Nie mowie ze to zle. Ale czase warto sie
        zatrzymac, zastanowic nad naszym zyciem i na chwile pomyslec o tym ze moze ktos
        nie ma tego czego my tak do konca nie doceniamy.

        Moze ktos ma znacznie wieksze problemy, niz te nad ktorymi my rozwodzimy sie
        godzinami.

        Jakos tak mnie refleksyjnie nastroilo dzis ... choc nie od dzis ... tak chyba
        zawsze mialam ...

        A na forum "poronienia" chyba na razie wpadac nie bede ... nie nastraja mnie to
        pozytywnie a chyba takie nastrojenie potrzebne podczas planowania zdrowego i
        naprawde wszytstko jedno jakiej plci malenstwa.

        Pozdrawiam serdecznie, cieplo w ta zime sniezna
        Nika
        • wieczna-gosia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:29
          > Do puki rodzice ten zal do losu chowaja glegoko w sercu wszystko jest OK.
          > Gorzej jak te niespelnione marzenia o corce czy synku w jakis sposob wylewaja
          > na zewnatrz.
          a ja sadze ze lepiej zeby wylali tu. I ten zal ze Krzys nie kasia i ten ze w
          ogole wpadli zamiast kariere robic i ten ze wpadli po raz drugi i co z tym
          bachorem.....
          Niech wyleja. Niech pare postow bedzie w stylu zbiorowego glaskania po glowce a
          pare w stylu zdrowego stawiania do pionu.
          I zeby im sie bron Boze nie zdarzylo swoim zalem sie z dzieckim podzielic-
          niech sie z nami podziela- zdrowiej wink)
      • ulala72 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:31
        Kalpa,
        bardzo Cię lubię i szanuję za tak szczerą i prawdziwą wypowiedź. To fakt, że
        uczucia czasem zaskakują, a ciąża jest stanem szczególnie predysponującym do
        takich psychicznych i emocjonalnych dziwnot.
        Mogę Ci tylko napisać, że ja nieoczekiwanie dla siebie samej (po poronieniach,
        problemach z zaciążeniem, donoszeniem itp.) zostałam mamą po raz drugi i to
        właśnie mamą dziewczynki. I wiesz co - ona jest tak zupełnie różna od moich
        wyobrażeń na temat córeczki (hmm... na niekorzyść, można by powiedzieć), że
        codziennie mnie to zadziwia. Nie płeć, nie wygląd (średni, ogólnie rzecz
        ujmując), ale sama jej osobowość... ech, dużo by pisać. Ale nie jestem
        rozczarowana, ale właśnie zaczarowana jej innością, niezależnością od
        stereotypów. I absolutnym zdrowiem, oczywiście.
        Ale, kto nie przeżył - nie zrozumie. Może te zmienne uczucia faktycznie są do
        czegoś potrzebne, kto je tam wie. Na pewno nie trzeba ich się bać, ale właśnie
        o nich pisać na forum i trochę je w ten sposób oswajać, odczarowywać.
        Pozdrawiam Mamo Synków
        • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 27.02.04, 22:52
          Gosiu

          Kiedy mi wlasnie chodzi o to odreagowywanie na dzieciach - o zgrozo.
          Nie pisze tego od tak.
          Mam znajomych, i tam pierworodne mialo byc chlopcem ... a urodzila sie sliczna
          dziewuszka, moja chrzesnica zreszta. Tato chcial chlopca a mamie bylo wszystko
          jedno (taka moja pokrewna dusza, aby zdrowe bylo).
          No i tato jakos tak do dzis nie moze sie przekonac, a cora ma 3 lata. Na
          prezenty samochody, kolejki elektryczne, spodenki, szorty, wycieczki rowerowe w
          stylu bardzo meskim. Ale to jeszcze nic.

          Najwiekszy zal ma chyba mama tej nieplanowanej dziewuszki do swojego meza a jej
          taty ze nie bawi sie z cora tak jak z rownolatkiem Zuzi, synem naszych
          wspolnych znajomych. Jak ich odwiedza to swiata poza Mateuszem nie widzi.
          I o takie zale mi chodzilo. Bo tu na forum to niech pisza tacy "niespelnieni
          rodzice" ile wlezie.

          A jak mam juz szukac przykladow to podam jeszcze swoj. Ja bylam bardzo poznym
          dzieckiem rodzicow. Mam rodzenstwo o 12 i 9 lat starsze. Brat jak dowiedzial
          sie ze bedzie rodzenstwo od razu powiedzial chlopak, a tu prosze Monisia sie
          urodzila. I zawsze bylam Wojtus ... i taka "chlopaczara" ze mnie wyrosla ...
          cale dziecinstwo po drzewach sie wloczylam, samych kolegow mialam ...
          Ale ten zal brata o brata pozostal ... na szczescie brata a nie rodzicow ...
          oni chyba z tej kruszynki, jak to mnie nazywali, byli zadowoleni

          Cieplo pozrawiam Nika
    • maadzik3 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 28.02.04, 11:43
      Oczywiscie ze zdrowie naszych dzieci jest najwazniejsze, to chyba oczywiste (no,
      przynajmniej dla mnie, a ja mialam preferencje co do plci). Jednak biorac pod
      uwage ze w dzisiejszych czasach czesto pierwsze dziecko jest ostatnim i jedynym
      to nie dziwi mnie ze rodzice maja preferencje. Kazdy ma swoje wymarzone
      dzieciatko i myslac o nim wyobraza sobie jakie bedzie, jak bedzie siadac,
      raczkowac, jak pojdziemy z nim do zoo albo na wycieczke, jakie bedzie nasze
      zycie. Przeciez o tym czesto opowiadamy "Brzuszkowi". Nie widze nic zlego w
      pragnieniu okreslonej plci, zreszta na ksztalt naszych marzen i pragnien nie
      zawsze mamy wplyw. Chodzi tylko o to by kochac dzieciatko ktore sie zjawi i zeby
      pragnienie dziecka okreslonej plci nie bylo obsesja prowadzaca do kontestowania
      dziecka niepozadanej plci.
      Matki, ktore wolalyby dziecko innej plci i tak czesto czuja sie winne. Nie
      dokladajmy im, marzenia i pragnienia trzeba przezyc, a one i tak (w wiekszosci,
      mniejszosc uwazam za kwalifikujaca sie do poszukania profesjonalnej pomocy)
      strasznie kochaja swoje malenstwa. Potem rodzi sie dziecko i bardzo szybko to
      rzeczywiste dziecko wypiera marzenia. Nikt juz nie pamieta jakie ciuszki sobie
      wyobrazal, jakie miny dzidzi itp. po prostu mamy nasza kruszyne. Ale nie
      odbierajmy ludziom marzen.
      A co do mam ktore dalyby wszystko za dziecko bez wzgledu na plec. Oczywiscie,
      wiekszosc z nas do nich nalezy. Przeciez pragniemy przede wszystkim dziecka,
      potem zdrowego dziecka, a potem... chlopca/ dziewczynki, ladnego dziecka,
      madrego dziecka, bruneta/ blondyna itd. itp. I wcale nie znaczy to ze jak nie
      dostaniemy dokladnie takiego jakie chcemy to uwazamy je za nieudany egzemplarz.
      Nie krytykujmy tych, ktore zwierzaja sie z marzen uwazanych w naszym
      spoleczenstwie za wstydliwe (bo kazda matka powinna tak samo chjciec kazdego
      dziecka, inaczej jest zla), przyjmijmy ich marzenia i fantazje z jakich sie
      zwierzaja i badzmi z nimi. Wiecej zyczliwosci i tolerancji.
      Magda
      • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 28.02.04, 16:29
        Witajcie

        Magdo, jezeli do mnie kierujesz tekst o wiekszej zyczliwosci i tolerancji ...
        to chyba zle odczytalas moje intencje. Ja mam w sobie tyle tolerancji i
        zyczliwosci do innych ze moglabym obdzielac tych ktorzy maja jej w niedostatku.

        Chodzilo mi tylko o to ze czasem tak latwo przekroczyc granice tego co wazne i
        tego co troszke mniej wazne.

        I nie chce bron Boze mowic ze zle ze ktos kto jezdzi Oplem vectra, pragnie
        Toyoty Avensis a ktos kto ma starego malucha chce poprostu zeby nie psol sie
        tak czesto i ruszal wtedy kiedy trzeba ... nie to mam na mysli. To dobrze ze
        jedni maja duzo ale czasem tak mi jest szkoda tych co maja tak malo.

        I tu na forum odnioslam ten problem do dzieci, maluszkow, szkrabikow, kochanych
        naszych pociech.

        Wiecie co, sam fakt ze smutne mamy zalozyly swoj watek "poronienia" znaczy juz
        wiele. One jakos nie moga odnalesc sie w tej radosci i problemach mam zdrowych
        chlopcow i dziewczynek.

        Wiecie mam taka przyszywana ciocie. Jej corka miala 8 poronien. Za kazdym razem
        byli to chlopcy. Ona mazyla o dziewczynce bo miala nadzieje ze jako silniejsza
        z plci, pozwoli jej jakos donosic ciaze ... paradoks prawda.
        W koncu udalo sie jej donosic 9 ciaze. Urodzil sie sliczny chlopczyk, teraz juz
        nastolatek. Wtedy mialam nascie lat, nie rozumialam do konca skali problemu.


        Nie rozumcie mnie zle, marzcie o swoich dziewczynkach, ktore chcialybyscie
        ubierac w rozowe sukienki, chlopcach lobuziakach ... a mi pozwulcie sie czasem
        zastanowic nad losem mam ktorym nie dane jest to wszystko ... i podzielic sie z
        Wami moimi smutkami...

        Pozdrawiam cieplo
        Nika
        • kalpa Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 28.02.04, 17:03
          Nikusia, mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie jakiś własny żal do losu o to,
          co Ciebie spotkało. I chciałam Ci jeszcze raz wyjaśnić - mam nadzieję ostatni -
          że ja dziękuję Bogu za drugie dziecko, cieszę się, że jest, bo marzyłam od
          dawna, żeby móc jeszcze raz przeżyć radość macieżyństwa. I jestem szczęsliwa.
          Moja tęsknota za córką, ten smutek, że nie dostałam dziewczynki nie ma i nie
          bedzie miał wpływu na uczucia do mojego drugiego synka. Choć pewnie nieraz
          spojrzę tęsknie na małe dziewczynki, czy doroślejsze panny i pomyślę z żalem,
          że nie moge sobie z nimi pogadać jak matka z córką. Nie mam żadnych obaw, że ta
          moja tęsknota w jakiś sposób niekorzystnie odbije się na moich synach, bo ja
          ich kocham całym sercem bez żadnego "ale"!
          oczywiście rozumiem,że chcesz mnie ostrzec, czy raczej przestrzec przed głupim
          podejściem do całej sprawy, bo jestem świadoma, że są takie sytuacje, kiedy
          rodzice wyżywają się na dzieciach za różne rzeczy, np. za to, ze płeć nie ta.
          I to jest dramat niestety.
          I tak na koniec - ja naprawdę dziękuję losowi, że dane mi jest być mamą, mieć
          kochane trzpioty i doświadczać całej gamy uczuć rodzicielskich. I uczyć się
          tego wszystkiego, czego napewno nie nauczyłabym się w żadnej szkole, czy
          jakiejkolwiek relacji.
          No to jeszcze raz pozdrawiam ciepło
          Kalpa
    • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 29.02.04, 10:16
      Witajcie

      Wczoraj bylam na zimowym spacerku z kolezanka i jej prawie roczna coreczka
      Basia. Mnostwo sniegu u nas, Baska byla bardzo zadowolona ze spacerku. My
      zmarzlysmy a Basi cieplutko bylo w jej kombinezonie.

      Spotkalam tez kolezanke z pracy z jej prawie 3 latkiem. Ulepili wielgasnego
      balwana.

      Czyz nie cudownie tak zyc ...

      Pozdrawiam Nika

      P.S.
      Kalpa ja wiem ze Ty bedziesz kochac swoja druga kruszynke, widac to po sposobie
      w jakim piszesz posty.
      Mnie tylko troche ten post magdy rozdraznil, konczacy sie radami o wiekszej
      tolerancji i zyczliwosci.
      Nie zrozumiala chyba do konca moich intencji.
      To ze ja myslac o dziecku nie mysle chlopczyk (lub dziewczynka) tylko poprostu
      aby bylo zdrowe i cale to nie znaczy ze zle oceniam te z Was ktore chcialyby
      wlasnie konkretna plec. Moze jakbym dala inny przyklad ... jezdze maluchem a
      marze o nowym Audi - wtedy oburzenie bylo by mniejsze.

      Tak jakos zeszlo mi sie na chwile refleksji, ze niektorzy z nas maja tak duzo i
      moze czasem nie doceniaja tego a sa i tacy ktorzy maja bardzo malo - na
      wszelkich plaszczyznach i tych ludzkich - duchowych i tych bardziej
      materialnych.

      Jeszcze raz cieplo pozdrawiam Ciebie Kalpo i wszystkie e'mamy
      Nika
      • kalpa Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 29.02.04, 15:40
        Tak Nikusia, właśnie w tym rzecz, żeby docenić to, co dał nam los. I umieć
        cieszyć się tym, co się ma. Myślę, że dojrzałość min. polega na tym, że choć
        nie zawsze ma się to, co się chce, to nie przenosi się gniewu, czy rozżalenia o
        to na innych. Uczucia w różnych sytuacjach życiowych są różne i z tym trzeba
        sobie poradzić. Nauczyć się tak działać, żeby nie przysłoniły nam wszystkiego.
        Myślę, ze dobrze jest, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, czemu nam źle, co nas
        boli i umiemy się do tego przynajmniej przyznać, bo wtedy łatwiej sobie z tym
        poradzić, i w razie potrzeby poszukać pomocy. Czy to na forum, czy bardziej
        profesjonalnej.
        Jeszcze nie potrafię oddać sukieneczek, ktore czekały na Martę od kilku lat,
        odkąd powiedziałam mężowi TAK. Ale za to już zaczynam się cieszyć, że razem z
        Mikołajem i Mateuszem razem wskoczymy do zaspy, poszalejemy na kajakach,
        rozpalimy ognisko. I pewnie jak tylko go zobaczę, to oszaleję na jego punkcie
        tak, jak na widok Mateuszka. A może na swoją kolej moja Martusia?
        Pozdrawiam serdecznie
        Kalpa
        • melka_x Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 01.03.04, 10:27
          Myślę, że jest ogromna różnica między wyważonymi postami Kalpy, która ma prawo
          marzyć o córce czy wątkiem "jak Amelce urosły jajka", który zaczynał się jakoś
          tak "matko ja się chyba zastrzelę, trzeci chłopakwink", ale upstrzony licznymi
          uśmieszkami nie sprawiał wrażenia do końca serio, a postami w stylu "przeżyłam
          wielkie rozczarowanie, jestem wręcz zrozpaczona, tak bardzo chciałam syna, trzy
          razy pytałam na usg czy aby na pewno, teraz niemal cały czas płaczę, maż tez
          chodzi wściekły itd itd itd". Pierwsze rozumiem, wiem, że można mieć
          preferencje co do płci i można się po usg czuć lekko zawiedzioną, drugich nie
          rozumiem. Bo co innego pragnąć określonej płci, co innego nawet myśleć
          sobie "fajnie by było gdyby miało niebieskie oczy, słuch i zdolności językowe
          po mnie, a matematyczne po ojcu", a co innego kompletnie stracić poczucie, że
          są rzeczy ważne i ważniejsze. I jak ktoś po usg ZUPEŁNIE nie przywiązuje
          znaczenia do takiego drobiazgu jak fakt, że dziecko prawidłowo się rozwija a
          ważne jest jedynie, że nie ta płeć to to jest straszne.
          Kalpo - życzę Ci żeby trzecia była córeczkasmile
          Nikusia - zmiatajwink z Poronień, omijaj księgarnie z książkami o ciązy z
          rozbudowanymi rozdziałami na temat wszelkich patologii, nie słuchaj opowieści o
          porodach - horrorach. Pozdrawiam - Magda
    • ala011 Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 01.03.04, 12:58
      Nie trzeba poronic aby stracic ukochane dziecko,my stracilismy poniewarz
      zabrala nam ja straszna choroba jaka jest SEPSA.rodzilam zdrowa corke ktura
      byla z nami przez 3 miesiace.Ciaze przechodzilam bez problemow,nie mialam
      mdlosci i wymioty.Teraz ponownie jestem w ciazy 21tyg. ale ani w pierwszej ani
      w tej nie mamy z mezem preferencje,aby bylo zdrowe i zostalo z nami juz na
      zawsze.Wiadomo ze kazdy by chcial miec pare ale czy wazne miec pare czy zdrowe
      dzieci!
      Ala
      • 73nikusia Re: Sama nie wiem jaki nadac tytul ... 03.03.04, 22:59
        Witajcie

        Wiecie, te mysli o tym co nam dane nie opuszczaja mnie ostatnio. Bo i powodow
        po trosze do tych przemyslen jest troche. Dzis wlasnie doszly dwa kolejne.
        Wiec rozwine znow moj wywod ... na temat co naprawde jest wazne ... a zaczelo
        sie czy synek czy coreczka czy poprostu zdrowe ....

        Dzis dowiedzialam sie ze mojej bliskiej kolezanki (jeszcze z czasow liceum)
        kolezanka z bloku (taka od spotkan w piaskownicy z pociechami) nagle przez los
        postawiona zostala w sytuacji bez wyjscia ... tak sie przynajmiej wydaje choc
        nadzieja nie opuszcza jej. Dowiedziala sie ze jej maz jest nieuleczalnie chory -
        nowotwór pluca. Maja malutkie dziecko, ona nie pracuje, kredyt w niebotycznej
        kwocie ... wszystko mialo byc dobrze, mlodzi, dobra praca szybko splaca kredyt,
        zdrowe dziecko, sliczne nowe mieszkanie.
        On ma przed soba moze pol roku zycia. Co robic?? Na ten sam typ nowotworu zmarl
        niecaly rok temu moj tato ...

        Moja kolezanka, podobnie jak ja poczula zew natury i probuja z mezem powiekszyc
        rodzine. Wszytko zaplanowane, wszystko dopiete na ostatni guzik, a tu
        przeszkoda ... do pokonania ... ale najpierw operacja ...

        I co jest w zyciu wazne ...

        Madrze napisala Magda
        "Bo co innego pragnąć określonej płci, co innego nawet myśleć
        sobie "fajnie by było gdyby miało niebieskie oczy, słuch i zdolności językowe
        po mnie, a matematyczne po ojcu", a co innego kompletnie stracić poczucie, że
        są rzeczy ważne i ważniejsze."

        Czasem wydaje mi sie zatracamy poczucie co jest wazne a co wazniejsze ...
        Mnie takie historie stawiaja do pionu ... pozwalaja przypomniec sobie co jest
        najwazniejsze w zyciu.

        Pozdrawiam cieplo Was wszystkie ...
        Nika
Pełna wersja