Dziecko jako straszak...

22.04.10, 20:59
Odkąd moja siostra urodziła dziecko,w moim domu świat stanął na głowie. Ona jest jeszcze na studiach (nie wzięła dziekanki, rodzice opiekują się Małą podczas nieobecności jej mamy), ojciec dziecka się nie interesuje nimi, a prosty podział między na nami - ona ulubienica rodziców, ja notoryczna czarna owca - sprawił że wymaga się ode mnie żebym zajmowała się Małą. Ja ją kocham, ale nie bardzo mam ochotę się poświecać...Nie wiem, co Wy na ten temat myślicie?
Mam studia, staż i pracę... a wczoraj nie wróciłam do domu wcześniej żeby się nią zająć, gdyż byłam umówiona z przyjaciółmi (miałam imieniny dzień wcześniej, notabene nie bardzo świętowano w domu...;/). Najgorsze, że nikt mnie nie poinformował o tym wcześniej, po prostu telefon i bach! - mam wracać do domu, niezależnie od moich planów, teraz się nikt do mnie nie odzywa...
    • lazurowa33 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:03
      chora sytuacja, współczuje...
    • marzeka1 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:06
      Popieram: chora sytuacja, bo dziecko jest siostry i tyle. Ty MOŻESZ
      od czasu do czasu pomóc, ale oczekiwać, że będziesz robić za nianię?
      ??żer to twój- wybacz za słowo- psi obowiązek??? Chore.
    • karra-mia Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:08
      A nie możesz po prostu otwarcie powiedzieć, że nie ty masz dziecko, że nie jest twoim obowiązkiem poświęcać swoje życie prywatne, aby siostra mogła się rozwijać.
    • 18_lipcowa1 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:12
      Nie masz obowiązku zajmowac się dzieckiem siostry, zwłaszcza ze masz
      wlasne obowiązki
      Wyłącz tel nastepnym razem.
      • nvera Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:32
        Ja podobnie jak twoja siostra mieszkam z rodzicami i siostra i kończyłam studia
        i do głowy by mi nie przyszło tak obarczać innych moimi obowiązkami! Wymieniałam
        się z ojcem dziecka, w rodzice do tej pory zostali małą może 5 razy, siostra
        NIGDY!!! wiec da się! nie daj sobie wejść na głowę, masz w końcu własne życie i
        własne obowiązki!
      • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:37
        Najlepiej mi wyszła rozmowa z matką...powiedziała: CHYBA WIESZ, że jest małe dziecko w domu?! - to ma być dla mnie wiążące, tylko nie wiem dlaczego. - Nie dostaniesz ode mnie złamanego grosza, a poza tym jak Ci się nie podoba, to wynocha (oczywiscie wulgarniej powiedziane)! Tak więc to dużo bardziej złożona kwestia..
    • alicja_ala Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:31
      tak, tylko kij ma dwa konce jak to bywa...mieszkasz z rodzicami, byc
      moze nie dokladasz sie do zycia, byc moze mama Ci ugotuje, moze
      nawet upierze albo i uprasuje- nie denerwuj sie jak tylko tak gdybam
      poniewaz...gdybym miala taki uklad w domu i byla samodzielna to bym
      sie z tego domu wyprowadzila ale Ciebie cos tam trzyma, co?Skoro
      masz prace idz na swoje i nikt nie bedzie dysponowal Twoim czasem, a
      dokad bedziesz mieszkala pod jednym dachem z rodzicami to licz sie z
      tym,ze beda oczekiwali pomocy- zakladam,ze to oni wydzwaniali po
      Ciebie, nie siostra?
      • x.armide Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:34
        no sorry jak jej siostra jest na studiach to tez sie pewnie nie doklada i je obiad ktory zrobila matka.
        • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:42
          POMÓC? Owszem, chętnie, ale mozna by chyba MNIE pod uwagę, skoro mam siedzieć z (nie swoim) dzieckiem? Na przykład, kto kiedy może? Nie mam zbyt wiele wolnego czasu, to fakt.
          Ps. siostra dzwoniła po mnie.
          • marzeka1 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:46
            A masz szansę na wyprowadzkę? Usamodzielnienie się? Bo skoro
            "kochana mamunia" wali takie teksty, siostra uważa, że jej
            rozmnożenie to twoja sprawa, to warto pomyśleć o samodzielności.
            • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:52
              Muszę przetrwać jeszcze rok - do skończenia studiów. Ale ta perspektywa mnie podtrzymuje na duchu. Moze to tez jest związane z tym, że od zawsze miałam niższą rangę w moim domu. Tyle tylko, że sama się zaskoczyłam, jak niską...
              Studia bardzo chce skończyć.
              • iminlove Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 13:39
                Znajdź robotę i wyprowadź się jak najszybciej. Można studiować
                pracując, wiem, bo sprawdziłamsmile Głowa do góry i pakuj walizki... smile
              • ixiq111 Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 14:25
                > Muszę przetrwać jeszcze rok - do skończenia studiów.

                Uświadom mamuśkę, że dopóki się uczysz /i nie jesteś samodzielna/ ma
                w stosunku do Ciebie obowiązek alimentacyjny.
                Możesz się wyprowadzić jak ona tego bardzo chce, ale nich się nie
                zdziwi, że pozwiesz ją do sądu o alimenty wink
                Najzdrowiej dla Ciebie będzie się usamodzielnić i olać toksyczny
                układ. Im szybciej, tym lepiej.
                Powodzenia!

      • mgla_jedwabna Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:05
        "mieszkasz z rodzicami, byc
        > moze nie dokladasz sie do zycia, byc moze mama Ci ugotuje, moze
        > nawet upierze albo i uprasuje"

        Coś nie bardzo wierzę, szczególnie w to prasowanie. Poza tym fajna mamusia - wymaga, żeby Quadeluppa poświęcała się dla cudzego dziecka, ale sama tratuje własne jak szmatę.

        Poza tym pomocy to rodzice mogą oczekiwać ale nie przy niemowlęciu, tylko w sprawach, które dotyczą wszystkich w ogóle (np. pozmywanie podłogi w kuchni), w proporcji odpowiadającej liczbie dorosłych osób w domu. To wychodzi ok. 1/4 obowiązków "wspólnych" (albo 1/5, jeśli tatuś niemowlęcia też z nimi mieszka). Na pewno nie jest to tyle, żeby nie można było czasem wyjść z przyjaciółmi.
    • kawka74 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:49
      Myślę, że Twoich rodziców i siostrę podarło, jeśli widzą w opiece nad dzieckiem
      Twój obowiązek i próbują go wyegzekwować nakazami i obrażaniem się.
      Przypuszczam, że można by to było jakoś ułożyć z sensem i wygodnie dla
      wszystkich, ale nie w ten sposób.
      • mo1986 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:59
        a ja się zgadzam w 100% z osobą która napisała, że przecież siostra też nie
        dokłada się do domu, je to co gotuje Mamusia, a poza tym najważniejsza sprawa-
        nie tylko ona korzysta z tych "dobrodziejstw" ale i jej dziecko!! ale jak
        wiadomo, chamstwo ciężko wyplenić, a widać tu czarno na białym, że z takim mamy
        do czynienia...
    • joanna29 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:54
      nikt mnie nie poinformował o tym wcześniej, po prostu telefon i
      bach! - mam wracać do domu,

      ale jak to wszyscy byli w domu a Ty mialas wracac by zajac sie
      dzieckiem??
      • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:58
        Tak, rodzice chcieli wyjsc z domu - siostra dzwoniła nie z domu, popatrz nosmile
        • mo1986 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:04
          a co do wyprowadzki od rodziców- nie sądzę żeby była to taka łatwa sprawa...
          quadeluppa- popieram Cie w 100%!!
        • alicja_ala Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:05
          no to chyba ta Twoja siostre to pogielo...
        • nvera Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:09
          Jedno jest pewne jak się nie postawisz to nic się nie zmieni! Pomoc ok, ale jak
          masz czas i uprzedzą cię o tym wcześniej żebyś to mogła wpleść w swoje plany, a
          siostra gdzie była że nie mogła sama do domu wracać?? Jak ma problem z
          pogodzeniem studiów z macierzyństwem to niech weźmie indywidualny tok albo
          dziekankę. Ona jest młodsza od Ciebie?? A z tatusiem co??
      • x.armide Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 21:59
        hmm a dlaczego twoi rodzice faworyzuja twoja siostre ? moze to jakies nieporozumienia ,niedomowienia probowalas to jakos wyjasnic. wiem ze moge sobie teoretyzowac bo nie znam twojej rodziny a i sama nie mialam takiego problemu ale nie potrafie sobie wyobrazic zycia w takim ukladzie dazylabym do tego ,zeby pokazac rodzicom jacy sa niesprawiedliwi i obrocic wszystko na dodatek na swoja korzysc tongue_out
        • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:11
          Fajne pytanie zadałaś. Sama się nad tym miliard razy zastanawiałam i ciągle zastanawiam. Mam jakieś swoje hipotezy, ale z racji mojego braku obiektywizmu (smile), ciężko mi nawet stwierdzić, czy mają one jakokąlwiek wartość... No i musiałabym się tutaj totalnie uzewnętrznić, a nie wiem czy dałabym radę. Tak po prostu znalazłam to forum, wydaje mi się, że "emama" to zbiór doświadczonych forumowiczek, dlatego tak się pożaliłam...
          • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:18
            Ach, jeśli chodzi o podział obowiązków domowych: piorę i prasuję sobie sama, najczęściej gotuje mama (jemy wszyscy), w sobotę "sprzątanie" - mniej więcej po równo obowiązki przydzielone. Typowa nudna rodzinka, nic oryginalnego.
            Żadna z nas nie dokłada się do utzymania domu. Dodatkowo, rodzice płacą siostrze za studia (mi nie).
            • x.armide Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:34
              kurde ja bym nie zniosla tej niesprawiedliwosci i ile razy slysze o takich sytuacjach rodzinnych to mi sie krew gotuje. stawiac sie, stawiac po trzyktos stawiac sie i pokazac ze, taki uklad nie rozbija twojego poczucia wartosci ale z drugiej strony ciezko jest mi sobie wyobrazic taka walke z najblizszymi osobami. czy twoja siostra studiuje zaocznie ?
        • mgla_jedwabna Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:13
          Niektórzy rodzice tak mają i już. Przyczyn zapewne należałoby szukać w zrytej psychice rodziców, a nie w zachowaniach dzieci, bo najczęściej takie sytuacje zaczynają się we wczesnym dzieciństwie tych dzieci (z punktu widzenia dzieci mają miejsce "od zawsze"), kiedy trudno je obarczać jakąkolwiek odpowiedzialnością.

          Nad przyczynami można się zastanawiac długo i mgliście. Czasem np. jest to faworyzowanie młodszego rodzeństwa. Od starszego się wymaga, bo starsze, młodsze się rozpieszcza, bo takie małe. No i tak zostaje, że od Kasi to trzeba wymagać, a od Basi to jeszcze nie. A potem, że od Kasi to można wymagać, ale Basia to jest inna, ona nie dałaby rady. A Kasia i Basia już dobrze po trzydziestce...

          Zresztą, Quadeluppa powinna od opisanego wyżej chamstwa uciekać jak najdalej, niezależnie od faworyzowania siostry. Ja bym oszalała, gdyby ktoś mnie wzywał w ten sposób jak pizzę na telefon, zamiast uprzejmie poprosić. Nie mówiąc już o wyzwiskach itp.
          • crises Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:26
            Cóż, dokładnie to samo chciałam poradzić założycielce wątku: spieprzać stamtąd
            byle dalej, jak najszybciej i ograniczyć kontakty do kartek na święta, albo i to
            nie. Rodzic, który traktuje dziecko jak bezpłatną nianię usługującą drugiemu,
            bardziej lubianemu dziecku, i próbuje to wymuszać strasząc odcięciem od kasy,
            zasługuje na pozostawienie nawet starość bez owej mitycznej szklanki wody.

        • crises Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:14
          > hmm a dlaczego twoi rodzice faworyzuja twoja siostre ?

          A jakie to ma znaczenie, u licha? Większość rodziców faworyzuje któreś z dzieci,
          albo bez powodu, albo z powodów, na które to dziecko nie ma żadnego wpływu, a
          jeśli nawet ma wpływ, to są to rzeczy zbyt istotne, żeby z nich rezygnować
          dlatego, że rodzicowi się coś nie podoba.

          P.S. Spację stawiamy po przecinku, nie przed, a przed znakiem zapytania spacji
          nie stawiamy. Mam nadzieję, że pomogłam.
    • melmire Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:17
      Trudno, trzeba zacisnac zeby i zastosowac zimny chow :
      "halo, gdzie jestes, wracaj sie zajac siostrzenica"
      "ah, NIESTETY jestem u lekarza/na pikniku w srodku lasu/w korkach na peryferiach
      miasta/na wykladach(plan wykladow starannie ukryj) nie moge wrocic, nie wiem
      kiedy bede, papa!"

      Albo w ogole nie odbierac telefonow, nagraja sie, to da ci czas na wymyslenie
      strategii odmowy.
      Jak mawia Triss (i madrosc ludowa) jak ma sie miekkie serce to trza miec twarda
      dupe. Bardzo niekomfortowa sytuacja, ale jak widac musisz sobie towarzystwo
      wychowac.
    • izabellaz1 Re: Dziecko jako straszak... 22.04.10, 22:55
      Powiedz, że potrzebujesz czasu i spokoju, żeby jak najlepiej skończyć studia,
      zakończyć obiecująco staż i podjąć ciekawą pracę, szybko awansować, żebyś Ty
      mając w przyszłości dziecko mogła poświęcić mu więcej czasu niż matka dziecka
      Twojej siostry i Jej chłopaka, męża czy kogo tam...
      Sorry ale pod tym względem jestem bezlitosna. Sama mam sporo młodszego brata i
      rodzice NIGDY nie obarczali mnie obowiązkiem opieki nad Nim. Pewnie dlatego tak
      Go kocham i mi nie obrzydł do tego czasu - chociaż teraz to niezłe ciacho i
      zajmują się Nim inne "siostrzyczki"winkwinkwink
      • ratrelka rany 23.04.10, 01:59
        A nie pomysleliscie, ze odzicom autorki nie chodzi o to, zeby
        ponizyc corke, czy obarczyc ja nieswoimmi obowiazkami, ale o
        zaradzenie powstalej sytuacji WSPOLNIE, RODZINNIE. Zaloze sie, ze
        ciaza mlodszej corki, byla dla nich szokiem. Tez pewnie finansowych.
        I ze uwazaja, iz jest to rodzinna 'tragedia", a ze sa rodzina to
        sobie pomoagamy. No: spotkalo nas nieszczescie, jest male dziecko
        itd.. Dziecko jest pewnie teraz wspolne, jest tez ich,
        ale że jest ich, to tez jest siotry (autorki)..
        Moze oni uwazaja, ze jest to obowiazek natury..domowej..Jka jest
        powodz, albo wybucha wulkan, to cala rodzina pracuje na wspolne
        dobro... I nikt nikogo nieo bwinia. Sadze tz, ze siostra autorki
        specjalnie nieo berwaal za ciąże, izostalo to potraktowane jako
        ogolne nieszczescie, wk torym to dziecko jest wszystkich, bo problem
        jest wsplolny
        Gdyby zlaozyli "inaczej": sisotra przerwala by studia, poszla na
        sowje, albo do pracy itd.. a oni chcą z teog wyjsc z twarzą..
        • majan2 Re: rany 23.04.10, 04:42
          Urodzenie dziecka to nie wybuch wulkanu, ani nieszczescie tylko co najwyżej
          kłopot i to nie autorki watku, ale sistry, czemu siostar nie wzięła dziekanki?
          To juz jej problem jak pogodzić studia z dzieckiem, a nie siostry. Raz na jakis
          czas sisotra moze pomóc, ale nie regularnie.
        • izabellaz1 Re: rany 23.04.10, 13:44
          ratrelka napisała:

          > [/b] itd.. Dziecko jest pewnie teraz wspolne, jest tez ich,
          > ale że jest ich, to tez jest siotry (autorki)..

          No jasne...

          > Moze oni uwazaja, ze jest to obowiazek natury..domowej..

          Jeśli tak uważają, to jest ich problem, a nie problem autorki.
    • hellulah Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 13:26
      Myślę że masz zababrane relacje z rodzicami i ze Ci trudno sad

      Trzymaj się dziewczyno i dawaj mimo wszystko wkręcać. Dziecko siostry
      to jak nazwa wskazuje dziecko siostry. Rezultat jej działań i
      decyzji. Co innego pomagać sobie nawzajem w rodzinie, a co innego dać
      się wziąć pod pantofel ot tak z marszu. Nie dawaj się.

      Pytanie brzmi czy Twoja siostra tak gorliwie i ochoczo pomaga Tobie?
      obawiam się (choć tego nie wiem), że jednak nie.

      Nie masz obowiązku zajmować się siostrzenicą. Z drugiej strony
      mieszkasz z rodzicami i musisz dzielić się wkładem w utrzymanie domu,
      dzielić obowiązki i te de. Pewnie w tym może mieścić się jakaś forma
      opieki nad siostrzenicą, ale nie zasadzie "bo tak!" tylko jako
      rezultat wspólnych ustaleń, uwzględniających Twoje potrzeby.

      Rodziców też zrozum. Niekoniecznie syndrom czarnej owcy, może po
      prostu ogłupieli po babcinemu i dziadkowemu, czują się omalże
      rodzicami i przez to postawili wnusię na piedestale. No i który
      rodzic chce wprost przyznać, że spartolił wychowanie córki, która nie
      spełniła ich oczekiwań ni ambicji (bo nie udało się jej stworzyć
      niezależnej samowystarczalnej rodziny).

      (Uwaga - osobiście nie uważam powyższego za "spartolenie wychowania".
      Nie wiem czy podkreślać aby dotarło do ogółu czy wystarczy napisać
      raz smile Zdaję sobie jednak sprawę, że wiele, wiele osób tak traktuje
      studenckie ciąże córek. Może ci rodzice także.)

      Mało wiem o Tobie, mogę co najwyżej wysłać Ci wirtualny
      eksperymentalny sygnał dobra smile Głowa do góry. To Ty jesteś tą
      rozważną i odpowiedzialną, nie siostra. Trzymaj się!
    • kropkacom Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 14:02
      To nie Twoje dziecko więc nie masz obowiązku. Siostra jest rozumiem w
      nieciekawej sytuacji więc nie dziwie się że rodzice chcą jej pomóc. Widać boli
      ich to że ty próbujesz prowadzić normalne życie. Pewnie sami są też zmęczeni. To
      częsty błąd rodzicielski w takich momentach. Na pewno nie powinni właśnie Tobie
      nakazywać cokolwiek. Oczywiście fajnie by było gdybyś w przypływie ochoty i
      czasu czasami z własnej woli pomogła.
      • quadeluppa Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 15:35
        Jasne, mi jest też trochę szkoda mojej siostry. Tylko że zrozumienie powinno też pojść w drugą - czyt. moją - stronę. Jak to mądrze napisała jedna z moich przedmówczyń - ciąża to nie jest wybuch wulkanau, raczej bym się skłoniła ku wersji o konsekwencji czyiś działań.
        Wiem że to zabrzmi strasznie, ale...po to nie mam dziecka w (relatywniesmile młodym wieku, żeby móc obchodzić imieniny w kręgu moich przyjaciół, a od czasu do czasu pójść na imprezę. Ciężko mi jest więc uwierzyć, że w wyniku nie swoich decyzji, miałabym z tego zrezygnować...a i dziękuję za wszystkie głosy w dyskusji! tyle rozsądku się w nich pojawiasmile
        Dzisiaj rano próbowałam jeszcze pogadać z rodzicami, ale nie ma szans na dogadanie się. Niestety, będę musiała wziąć dziekankę, pójść na etat do pracy, wynająć mieszkanie i wyprowadzić się z domu. Ale jak sobie o tym pomyślę - moze nie ma tego złego...? pozdrawiam
        • princess_yo_yo Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 17:20
          zaproponuje rozwiazanie dziecinne ale twoi rodzice i siostra tez
          zachowuja sie dzicinne wiec im sie nalezy! stawiasz sprawe jasno -
          jestes zmuszona wyprowadzic sie z domu bo nie masz warunkow do nauki
          i normalnego zycia, bedzie to mialo wplyw na twoja nauke i
          prawdopodobnie przyszlosc ale skoro nie mozesz liczyc na wsparcie
          najblizszych ci osob, trudno. czujesz sie zawiedziona postawa
          rodzicow ale poniewaz jestes osoba odpowiedzialna w przeciwienstwie
          do twojej siostry uwazasz ze nie masz innego wyboru jak zachowac sie
          w tej sytuacji jako jedyna dorosla osoba w rodzinie... itd.
          oczywiscie rozumiesz ze dla rodzicow studia siostry sa wazniejsze
          niz twoje, blah blah blah...

          ostrzegam, nie bedzie latwo bo taka postawa wymaga konsekwencji w
          dzialaniu i posiadania raczej twardej duupy ale czasem tylko
          drastyczne kroki otwieraja oczy niektorym. a jak nie otworza to ich
          strata.
        • iminlove Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 22:50
          Nie bierz dziekanki. Zacznij od znalezienia pracy, mówię Ci, można
          pracować nie przerywając studiów. No i znajdź jakiś tani pokój w
          mieszkaniu studenckim. Gdzie mieszkasz w ogóle?

          Pozdrawiam!
          • imasumak Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 17:04
            Też uważam, że nie powinna brać dziekanki. Pomysł z akademikiem dobry,
            wniosłabym również sprawę o alimenty. Może trochę mamotata otrzeźwieją.
            W głowie mi się to nie mieści uncertain
    • przeciwcialo Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 15:50
      Próbuja cie wykorzystywac. Siostra musi zacząc ponosic konsekwencje.
    • aga90210 Re: Dziecko jako straszak... 23.04.10, 18:24
      Ta historia to tylko kolejny dowód tego, iż w pewnym wieku (19-20 lat) nalezy
      sie wyprowadzić z domu, a nie mieszkać z rodzicami do ukończenia 30tki.
      Argument, ze ktoś studiuje do mnie nie przemawia.

      Oczywiście siostra autorki wątku nie miała racji, nie powinna obarczać autorki
      swoim dzieckiem. Jednak dla dobra stosunków rodzinnych lepiej pewne rzeczy
      zmilczeć a zamieszkac samemu.
      • ratrelka Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 16:29
        aga90210 napisała:

        > Ta historia to tylko kolejny dowód tego, iż w pewnym wieku (19-20
        lat) nalezy
        > sie wyprowadzić z domu,

        gdyby to bylo takie dla inketorychp roste............
        przeciez wyprowadzka=PRACA, UTRZYMYWANIE SIE!
        • na_pustyni Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 16:50
          Nie. Jeśli się uczy, to do 26 roku życia rodzice mają obowiązek na nią łożyć.
          • lwica_lewicy Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 21:55
            na_pustyni napisała:

            > Nie. Jeśli się uczy, to do 26 roku życia rodzice mają obowiązek na
            nią łożyć.


            blagam nie pisz pseudo-porad prawnych
            nie umiesz.......
        • imasumak Rany, dziewczyno, czytaj posty przed wysłaniem! 24.04.10, 17:06
          Co to jest: "inketorychp roste"?
          • owianka Re: Rany, dziewczyno, czytaj posty przed wysłanie 24.04.10, 19:20
            niektórych proste?
    • koza_w_rajtuzach Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 19:30
      Współczuję Ci tej sytuacji.
      Uważam, że wymaganie od Ciebie żebyś rezygnowała ze swoich planów i zajmowanie
      się dzieckiem własnej siostry jest sporym przegięciem, ale to już wiele osób tu
      napisało. Skoro już jesteś zmuszana do bycia niańką, to dostajesz przynajmniej
      za to jakieś wynagrodzenie? Ja rozumiem, że to rodzina i bla bla bla, ale co
      innego normalna pomoc, a co innego wymaganie od Ciebie i uważanie za Twój
      obowiązek zajmowanie się siostrzeńcem.
      Nie bądź frajerką. Widać, że niewiele znaczysz w tej rodzinie i nikt nie liczy
      się z Twoimi planami, zajęciami itd. Podejrzewam, że jak Ty byś miała dziecko,
      to pewnie sama musiałabyś się z nim "męczyć", bo siostra by Ci nie pomogła, bo
      zapewne uważa, że wszystko jej się należy.
      • jomamma Re: Dziecko jako straszak... 24.04.10, 19:52
        Zebralabym to wszystko (co masz w głowie i rady stąd) do kupy, napisałabym list
        do rodziców i siostry (położyła na stole) i wyszła z domu. Czasem tylko w ten
        sposób udaje się powiedzieć swoje.

        Być może dałabym rodzinie możliwość wyboru: albo mieszkasz razem i dają ci
        święty spokój, a Ty wyprowadzasz się, dajmy na to za rok, po studiach, albo
        składasz wniosek o alimenty (serio, na Twoim miejscu skorzystałabym) ale
        wyprowadzasz się rychło.
        Nie robiłabym przerwy w studiowaniu, bo jest duża szansa, że możesz już nie wrócić.

        Pozdrawiam.
Pełna wersja