iberka
28.02.04, 09:04
juz nie pierwszy raz

ale taki początek weekendu,juz mam dosc.Wszystko
przez to,ze wczoraj wieczorem nie zabralam ze soba do pokoju portfela z
wyplata tylko zostawilam pod kurtka na wieszaku.Teraz chcialam wyjsc na
zakupy i po przeliczeniu pieniedzy brakuje mi 100 zl.Dla mnie to
majatek,licze kazdza zlotwke a tu brak 100 zl

.To nie pierwszy raz taka
kradziez,bo zginelymi dwa nowe telefony komorkowe za ktore place abonament
ale nie mam jak korzystac,ginely mi pieniadze wiec zalozylam konto w
banku...ale ten jeden raz wczoraj nie chcialam jechac o 20 do banku,bo nie
mialam jak i pomyslalam ,ze ten jeden raz wplace sobie dzis....Pobila mnie,bo
wzielam jej torebke z portfelem i powiedzialam,ze oddam pieniadze jak ona
odda mi to 100 zl.Podrapala mi twarz,przewrocila i skopala plecy,wrzeszczala
wiec obudzila spiacego Kubusia.Zadzwonilam do mamy ale co ona moze bedac
kilka tysiecy kilometrow od domu.Powiedziala zebym sie nie martiwla ona dosle
mi to 100 zl ale ja tak nie chce.Dlaczego moja mama,charujac daleko od domu
ma placic za dlugi mojej siotry?To jest taka chwila,w ktorej marze aby sie
stad wyniesc ale nie mam gdzie,nikt mnie nie obroni i tak sobie trwam bojac
sie codziennie o to co mi zginie

...POcieszcie mnie prosze ....
iza