Proszę o szczerą radę!!!

28.04.10, 09:47
Ostatnio zaproponowałam teściowej że jak ma ochotę to może wpaść do nas zabrać
malucha na spacer albo plac zabaw. No i rozmówiła się z mioim M. żeby
następnego dnia przywiózł dziecko do niej do mieszkania. PO powrocie
oczywiście ten sam tekst bo chce znowu jutro malucha.
Niby nic, tylko drażni mnie to że zawsze my musimy jej wozić dziecko jak ona
chce się z nim zobaczyć(jest sprawną, młodą babcią i ma do nas bliziutko), no
i jak raz zawieziemy to potem nie ma końca a przywieźcie jutro, a przyjezie na
weekend.... A no i wszelka komunikacje w tej sprawie odbywa się na lini
teściowa - mąz, który zawsze jej ustępuje, mnie tylko informuje a jak nie chce
sie zgodzić to zawsze jest tekst że babcia nie może nawet wnuczki zobaczyć.
Co o tym sądzicie, słowa krytyki przyjmę z pokorą.
    • ola Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 10:46
      co sądzę?
      Sądzę, że jeśli ktokolwiek chciałby wziąc moje dzieci ode mnie
      chociaż na weekend, żebym się wreszcie wyspała, nacieszyła mężem
      albo nawet (o losie!) poszła do kina, to bym sama je zawiozła nawet
      na koniec świata!

      Ale moja teściowa nie żyje, a nikt inny tego cyrku do siebie wziąć
      nie chce sad
      • sanrio Ola, dokładnie tak! 28.04.10, 12:43
        czym tu się denerwować? ciesz się kobieto, nie każdy ma takie szczęście.
    • izabellaz1 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 11:32
      A tak naprawdę to o co Ci chodzi???
    • alexa0000 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:31
      Krótko; zazdroszczę. A ty wymyślasz.
    • mama2razy Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:33
      A ja Cię rozumiem że masz żal,u mnie też "nie istnieję"dla teściowej i wszystkie
      sprawy załatwia przez Męża,a mnie jak gdyby nie było.W jednej chwili mam
      wrażenie że już się przyzwyczaiłam i "zwisa mi to",a w drugiej jest mi przykro
      że ze mną nic nie uzgadnia i mnie o nic nie pyta.
      • maminka_83 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:41
        mama2razy napisała:

        > A ja Cię rozumiem że masz żal,u mnie też "nie istnieję"dla teściowej i wszystki
        > e
        > sprawy załatwia przez Męża,a mnie jak gdyby nie było.W jednej chwili mam
        > wrażenie że już się przyzwyczaiłam i "zwisa mi to",a w drugiej jest mi przykro
        > że ze mną nic nie uzgadnia i mnie o nic nie pyta.

        Właśnie, to jest to ja się tyko dowiaduję, że oni ustalili z mamą to i tamto a
        po 2. ją bardzo trudno zadowolić, chyba dopiero oddanie jej dziecka na
        wychowanie zaspokoiło by jej chęć częstego widywania wnuczki.
        • izabellaz1 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:45
          maminka_83 napisała:

          > Właśnie, to jest to ja się tyko dowiaduję, że oni ustalili z mamą > to i tamto

          A Ty tylko pisać umiesz, czy mówić też? Przepraszam za krytykę, ale niepojęte
          jest dla mnie jak można tak po prostu ze zwieszoną uznać fakt: "podjęli decyzję
          za mnie". Jesteś ubezwłasnowolniona? Ktoś Ci siłą dziecko wydziera, itd.?
      • izabellaz1 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:43
        mama2razy napisała:

        > A ja Cię rozumiem że masz żal,u mnie też "nie istnieję"dla teściowej i wszystki
        > e
        > sprawy załatwia przez Męża,a mnie jak gdyby nie było.

        Bo może Cię "nie ma"...jeśli na to pozwalasz i nic nie mówisz, to może tak Cię
        właśnie traktują.
      • asia_i_p Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 21:49
        Kurczę, a u mnie na odwrót. To mąż jest pomijany, a kiedy raz się
        zniecierpliwiłam i podałam mu słuchawkę zamiast sama odebrać,
        rozmowa brzmiała "No cześć. Aha. Już proszę".
    • green_nuska Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:45
      Kiedy to ja potrzebuję łaski (muszę coś załatwić, chcę wyskoczyć sama na zakupy) wtedy podrzucam dziecko babci z prośbą o zajęcie się nim. Jeśli to babcia dla czystej swojej przyjemności chce "przechwycić" wnuka, wówczas przyjeżdża ona. Tak było i dziś. Przyjechała o 9.00, zabrała, przed chwilą zwróciłą i pojechała do domu. Myślę, że powinnaś jasno określić jak Ty to sobie wyobrażasz i zakomunikować teściowej.
      • montechristo4 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:58
        przesadzasz i na siłe wymyślasz problemy. Jeżeli uwiera Cię to, że
        teściowa komunikuje się tylko z mężem, po prostu z nia porozmawiaj o
        tym. Masz szczęście, że chce się zajmować dzieckiem a Ty możesz w
        tym czasie odpocząć.
    • marghot Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:57
      to co nam tu napisałaś, powiedz swojemu mężowi,
      wg mnie on powinien wziąc na siebie wytłumaczenie swojej mamie, ze
      droga w obie strony jest taka sama
      podejrzewam, ze ma ona syndrom : jestem starsza, jestem babcą wiec
      mi się nalezy aby koło mnie skakać...
      nie cierpię takich osób
    • mniemanologia Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 12:59
      Jeśli problemem jest to, że teściowa chce się zająć dzieckiem , ale
      to Wy musicie jej je zawieźć - to zgadzam się z Olą - korzystajcie z
      wolnego czasu smile

      A jeśli problemem jest to, że decyzje są podejmowane "poza Tobą" -
      to radzę się odfezwać; jak nie do teściowej, to do męża smile
    • pitahaya1 Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 13:25
      Po części przyznaję rację, po części nie.

      1. Sprawa zawiezienia dziecka: trochę się czepiasz. Moa teściowa została z
      dziećmi dwa razy (w ciągu dnia wyłącznie), gdy zmarli moi dziadkowie. Tylko dwa
      razy została w ciągu kilkunastu lat. Gdyby choć raz w ciągu ich życia
      zaproponowała nam zostanie z dziećmi, w ciągu minuty, nim by się zdążyła
      rozmyślić, mąż stałby z dziećmi i torbą z pieluchami przed jej drzwiami.

      2. Czy innym jest samo widzenie dzieci. Ja, żeby teściowa mogła zobaczyć dzieci,
      musiałam jej je zawieźć i z nimi być w tym czasie, ew. w ostateczności po nią
      pojechać i ją potem zawieźć do domu, choć prawdę mówiąc dojazd do nas był bardzo
      dobry, wszak miasto wojewódzkie, nie jakaś wieś zabita dechamismile

      3. Czym inny również jest to, że omija się Ciebie w rozmowie. Dla mnie to też norma.
      Przy niedzielnym obiedzie wyglądało to tak:
      -synciu, pojedziemy w sobotę na cmentarz
      -synciu, w weekend pojedziemy do babci
      -synciu, trzeba w weekend mieszkanie pomalować
      -synciu, trzeba.....

      A ja siedziałam obok jak ta gęś. W końcu się odezwałam grzecznie, delikatnie. Na
      boku teściowa powiedziała mi, że sobie takiego mojego "protestu" nie życzy. Więc
      następnym razem powiedziałam głośniej, również przy stole. Teściowa nabrała
      powietrza jak świąteczny indyk i przy wszystkich oznajmiła, że pewne "rzeczy"
      były ustalone przed moim pojawieniem się w tej rodzinie i tak zostanie.
      Interweniował mąż mówiąc, że jest mi przykro, że tym samym teściowa dała do
      zrozumienia, że moje zdanie nie ma znaczenia. Teściowa nie omieszkała
      potwierdzić, że z moim zdaniem nie ma zamiaru się liczyć.

      I nastała wojna.
      I trwa to już ładnych naście lat.
      • maminka_83 pytanie do pitahaya1 28.04.10, 14:22
        JAk dajesz sobie z tym radę?? Bo jak czytam Twój post to mój problem to pryszcz,
        i pewnie taki jest jak się patrzy na niego z boku. Nie wyobrażam sobie takiej
        relacji z teściową jak Twoja. JAk znajdujesz siłę i dystans do tego wszystkiego,
        i jak wyglądają wasze relacje rodzinne, bo nie wiem czy potrafiłabym szanować
        "syncia", jako mężczyznę i partnera życiowego, skoro on jest na każde zawołanie
        mamusi i nie potrafi się odseparować.
        • pitahaya1 Re: pytanie do pitahaya1 28.04.10, 15:13
          Od wielu lat nie utrzymujemy kontaktu z teściową. Teść już dawno poszedł sobie w
          swoją stronę. Teściowa na długo przed usamodzielnieniem się syna została sama z
          dziećmi. Stąd ta próba dominacji nad nimi i niemożność pogodzenia się z ich
          dorosłością.

          Jak się żyje? Bardzo trudno, smutno, samotnie, ale się żyje. Lepsze takie
          relacje niż zniszczone życie. Dzieci i tak nie miały "korzyści" z posiadania
          dwóch babć. Trzeba chcieć być babcią, tego nie dostaje się z automatu i nie
          wygrywa na loterii.
          Mąż wydoroślał wiele lat temu. Początkowe lata były trudne, nie ukrywam.

          O zerwaniu więzów zdecydowały różne rzeczy, nie tylko ignorowanie "obcych" w tej
          rodzinie. Niejednokrotnie próbowaliśmy ratować relacje kosztem ugody, naginania
          się do wymagań innych. Gdzieś się w tym wszystkim zagubiła nasza rodzina i prawo
          do własnego życia, wyborów, prawo do spokoju i szczęścia.

          Niedawno w rozmowie wróciłam do tamtych decyzji, teraz z pozycji dojrzałej
          kobiety, mającej prawie dorosłe dzieci. Mąż uciął krótko "nie było innego
          wyjścia, nie dalibyśmy sobie z tym rady".
      • tomelanka Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 17:20
        eee, pitahaya, chyba mamy wspolna tesciowa, jak babcie kocham!
    • czar_bajry Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 15:17
      Myślę że najlepszym rozwiązaniem była by rozmowa z teściową.
      Powiedz co Ci leży na sercu i zaproponuj aby czasami ona przychodziła do Was a w
      innym razem dziecko będzie zawożone do niejsmile
      A po za tym myślę że robisz z igły widłytongue_out
    • anorektycznazdzira Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 17:03
      Jeśli pasowałoby mi, żeby dziecko u niej posiedziało
      (jeśli=odpowiedni czas i okolicznosci) i korzystałabym np. mając
      czas na odwalenie jekiejś roboty albo skorzystanie z rozrywki, to
      nie wybrzydzałabym, tylko woziła.
      Jeśli wizyta dziecka u babci dezorganizowałaby mi dzień i służyła
      tylko babcinemu podtrzymywaniu kontaktów, to oczekiwałabym od babci,
      ze włozy więcej wysiłku, nic mi nie zdezoragnizuje i sama się ruszy.
    • byakhee Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 21:46
      Jak dziewczyny napisaly. Porozmawiaj z tesciowa i powiedz jej, zyby
      czasem pytala sie Ciebie zamiast meza, jestes teraz jej corka
      przeciez, chcesz sie czuc jak rodzina bla bla bla. Wszystko milutko
      i kochaniutko, bez antagonizmu. Jesli jest kochajaca (a na taka sie
      wydaje) jak moze odmowic? wink
    • anmoko Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 23:30
      A tam, mysle, ze rozmowa z tesciowa nic nie da. Nie zmienisz jej, bo
      to pewnie faktycznie ten typ, co to "ma swoje lata" i do "mlodszych
      sie nie bedzie naginac". Ciebie co najwyzej toleruje, bo nie ma
      wyjscia, ale to synek jest jej najblizszy. I wnuczka, bo jest corka
      syna, a Ty ja tylko urodzilassmile
      Jezeli tylko to zachowanie tesciowej Cie denerwuje - olej to, ale
      nie rob nic wbrew sobie. I nie pozwalaj sobie bardziej wchodzic na
      glowe!
    • aga_i_oli Re: Proszę o szczerą radę!!! 28.04.10, 23:52
      Zazdroszczę, poważnie!
    • sefora74 Re: Proszę o szczerą radę!!! 29.04.10, 09:18
      Ciesz się dziewczyno i nie wymyślaj, uwierz są tacy co mają gorzej.
      Moi teściowie i mój ojciec nie potrafią i chyba im się nie chce być
      prawdziwymi dziadkami. Teściowa siedzi całe dnie w domu i jest
      ciągle zmęczona, dziadkowie generalnie mają wszystko w d...e.
      Z rozczuleniem wspominam moich dziadków ze strony mamy którym
      przebywanie z wnuczkami sprawiało po prostu przyjemność. Do dzisiaj
      pamiętam długie spacery po Parku Saskim i Łazienkach, wizyty w
      cukierniach gdzie zapraszali nas na ciastka lub lody.Zawsze po
      różnych imprezach rodzinnych u dziadków zostawałyśmy tam na noc
      pomiętam przebieranki w babci sukienki i buty na obcasach, szkoda ża
      moje chłopaki nie będą miały takich wspomnień ale to byli wyjątkowi
      dziadkowie i bardzo mi ich brakuje sad

      https://www.suwaczki.com/tickers/zem32n0a3d0pppx8.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/k0kdkqi1svexq0qk.png

    • jkl13 Re: Proszę o szczerą radę!!! 29.04.10, 14:42
      Ja mam podobny problem z moimi rodzicami. Pomijam, że nie potrafią
      bawić się ze starszym (5-latkiem), są nadopiekuńczy, to oczekują, że
      będę przyjeżdżać do nich z dziećmi jak tylko zechcą ich zobaczyć.
      Np. moja mama dzwoni, mówi, że ma dla dzieci jakieś prezenty, czy
      mogę po nie przyjechać. Albo że dawno się z dziećmi nie widziała,
      kiedy do nich wpadniemy. Irytuje mnie to, więc wprost mówię, że
      jesteśmy w domu, nie mamy żadnych planów i w takim razie zapraszamy
      do siebie. Prawie nigdy nie korzystają.
      Sytuacja jest o tyle trudna i dziwna, że moi rodzice na co dzień
      zajmują się młodszym (roczek), gdy jestem w pracy. I widać, że
      sprawia im to przyjemność i nie jest dla nich męczące. Ale np. gdy
      mama była 3 tygodnie w sanatorium, mąż w tym czasie był na
      zwolnieniu, więc młodszy siedział z nim w domu - mój tata ani razu
      nie wpadł odwiedzić wnuka, mimo naszych wręcz nachalnych zaproszeń.

      A autorce radzę jak inne dziewczyny - gdy to wam zależy, zawieź
      dziecię do babci i już. Ale gdy to babci zależy na kontakcie, niech
      się po prostu do was ruszy.
      A ignorować bym się nie dała i powiedziała wprost mężowi i
      teściowej, co o tym myślę. Nawet kosztem wielkiej awantury...
    • tully.makker Re: Proszę o szczerą radę!!! 29.04.10, 15:23
      Masz problem z mem, nie z tesciowa. Nie nauczylas go, ze zanim
      podejmie decyzje dotyczaca waszych wspolnych spraw, ma obowiazek
      zapytac cie o zdanie? Panietaj, nigdy nie jest za pozno na nauke.
    • tym08 Re: Proszę o szczerą radę!!! 29.04.10, 17:27
      jesli mezowi sie chce wozic dziecko do babci to nie wiem w czym masz
      problem. a jesli Ty wozisz i Ci przeszkadza taki stan rzeczy to
      porozmawiaj z tesciowa.
Pełna wersja