Jak wytłumaczyć rodzicom

    • kaamilka Obrażeni, że mogę nie przyjechać 04.05.10, 15:13
      Jestem na tyle myśląca, że nie chcę pchać się z dzieciakiem (będzie
      miał wtedy 10 m-cy) na wesele, a nie mam możliwości zostawienia go,
      bo on to cycoholik i bez cyca nie ma spania w nocy. Wesele jakieś
      250 km od nas. Poinformowałam, że nie przyjadę. No i obraza
      majestatu! I tekst: to już weź go ze sobą... A mi się wcale tam
      tyłek nie rwie... uncertain Czyli PM też może być głupkowata i nie
      rozumiejąca rodziców.
    • blue_romka daj mi namiar na tych rodziców 04.05.10, 15:48
      ja im wytłumaczę, żeby trzymali się od Ciebie z daleka, bo kawał wydry z
      Ciebie.
      • duzeq Re: daj mi namiar na tych rodziców 04.05.10, 20:23
        Ojoj, postow sie nie chcialo czytac, co...?
      • joshima blue_romka :) 04.05.10, 20:45
        Świetnie to ujęłaś. I nie martw się. Ja czytałam posty, szczególnie autorki
        wątku i uważam wcale się nie pomyliłaś.
        • duzeq Re: blue_romka :) 04.05.10, 21:19
          Ziew, joshima, ziew.

          Szczegolnie, ze autorka watku juz w pierwszym poscie wyrazila
          SLUSZNA obawe o to, ze TEZ MALUCH bedzie sie meczyl.

          A jak uwazasz, ze niemowle na slubie i weselu nie umeczyloby sie do
          granic mozliwosci, to znaczy, ze serca nie masz i ze pozycja kwoki,
          ktora za wszelka cene musi miec 24 h na dobe niemowle pod skrzydlami
          niezbyt korzystnie na mozg wplywa.
          • joshima Re: blue_romka :) 04.05.10, 21:22
            To ustaw sobie na mnie ignora.
          • blue_romka duzeq 08.05.10, 12:46
            No co Ty? Przecież autorce wątku wcale nie chodzi o samopoczucie dziecka.
            Tak sobie napisała, kurtuazyjnie, żeby na wydrę nie wyjść (nie zadziałało,
            niestety). Oczywiste jest, że dba wyłącznie o własny interes. A o dobro
            dziecka troszczą się rodzice i jeśli oni uznają, że może być obecne na
            weselu, to nikomu nic do tego i nie powinno to być przedmiotem dyskusji.
            • duzeq Re: duzeq 08.05.10, 13:29
              Watki czytalas, a nic nie zrozumialas.

              To nie jest wesele rodzicow, ani dziecka. To jest dzien, w ktorym
              dwoje ludzi decyduje o wszytskim - o doborze i ilosci gosci tez.
              I respektowanie tych zyczen nalezy im sie jak psu buda. Szkoda, ze
              do niektorych w ogole nie dociera, ze czyjs slub to nie imieniny
              cioci Zosi.

              > Tak sobie napisała, kurtuazyjnie, żeby na wydrę nie wyjść (nie
              zadziałało, niestety).

              Jasne. Bo znasz autorke watku i wiesz co miala na mysli. Wrozka na
              drzwiach tez masz przybite?
              • bracialwieserce Re: duzeq- popieram 08.05.10, 20:18
              • blue_romka Re: duzeq 08.05.10, 21:58
                Tak, to jest dzień państwa młodych. Wyobraź sobie, że też brałam ślub,
                robiłam wesele i coś o tym wiem. I do głowy mi nie przyszło, żeby
                zapraszać kogoś pod warunkiem, że nie przyjdzie z dzieckiem. Jeśli
                zapraszam kogoś, kto ma dziecko, to się liczę z tym, że z nim przyjdzie. W
                żadnej sytuacji nie można od nikogo wymagać, żeby zostawił dziecko w
                domu,"bo mi się tak podoba" i nieważne, czy to ślub, pogrzeb, czy co tam
                jeszcze.
                A patrząc z drugiej strony- naprawdę myślisz, że dziecko będzie się darło
                na ślubie, darło na weselu, a rodzice nie będą reagować?
                • duzeq Re: duzeq 09.05.10, 13:19
                  > Tak, to jest dzień państwa młodych. Wyobraź sobie, że też brałam
                  ślub, robiłam wesele i coś o tym wiem.

                  Ale czy to tak trudno naprawde zobaczyc cos wiecej niz czubek
                  wlasnego nosa? Wyobrazic sobie rzeczywistosc inna od naszej?

                  Ja tez mialam na slubie dzieci i ok. Ale gdyby ktos z moich
                  znajomych powiedzial - robimy wesele, chcemy zaprosic tylko
                  doroslych, to bez robienia ceregieli zostawilabym dziecko w domu.
                  Chociaz mloda jest towarzyska, wesola i absolutnie nieupierdliwa.
                  Ale skoro ktos ma taka wole, to ja te wole uszanuje w tym dniu.

                  > A patrząc z drugiej strony- naprawdę myślisz, że dziecko będzie
                  się darło na ślubie, darło na weselu, a rodzice nie będą reagować?

                  Autorka watku ma dziecko, wiec temat dzieci nie jest jej obcy.
                  Zapewne zna tez niemowle znajomych i moze wlasnie dlatego nie chce
                  go na slubie.

                  Czy ty wiesz jak potrafi sie wydzierac dziecko majace kolki? Moze
                  slub jest po poludniu, w porze kiedy dziecko sie potrafi wydrzec i
                  nic nie jest go w stanie uspokoic? Nawet jezeli ojciec czy matka
                  moga przesiedziec caly slub na zewnatrz kosciola czy USC, to po
                  cholere dziecko przynosic? Nie lepiej, zeby jedno z rodzicow w
                  domu/hotelu/miejscu noclegowym zostalo, a potem ewentualnie sie
                  wymienic?

                  Moze wesele jest w restauracji, w ktorej nie ma miejsca na tak male
                  dzieci? ( i zanim zaczeniesz tutaj sie skrobac po glowie, powiem,
                  ze bylam managerem w takim miejscu - bylo drogo, wykwintnie,
                  ciemnawo, przytulnie, przyjec weselnych od cholery ale dzieci nigdy
                  nie bylo).

                  Moze to bedzie 6-tygodniowe niemowle, ktore powinno w spokoju w
                  domu lezec, a nie byc ciagane po jakichs weselach, na ktorych ilosc
                  bodzcow przekracza kilkaset razy wszelkie normy?

                  Moze to niemowle jest o wiele wieksze, ale z tych krzyczacych,
                  upierdliwych i nielatwych do uspokojenia?

                  Skoro PM zna rodzicow, to moze wie, ze chca przyjsc z niemowleciem,
                  bo sami opieki nie zalatwili, a ze chca sie pobawic, to beda do
                  opieki wykorzystywac ludzi dookola? Moze ci ludzie dookola przeszli
                  juz przez to, maja tego po dziurki w nosie i PM nie chce im takiej
                  rozrywki na WLASNYM SLUBIE fundowac?

                  Moze....? (tu potrafilabym ciagnac jeszcze).

                  Ja potrafie zrozumiec motywacje ludzi, nawet jezeli mialam inne
                  doswiadczenia i pewnie zachowalabym sie inaczej. Moze Ty powinnas
                  tez rozszerzyc nieco horyzonty bo potem sie rzucasz, ze Cie od
                  matek polek wyzywaja.
                  • blue_romka Re: duzeq 11.05.10, 14:11
                    Duzeq- życzliwie radzę ograniczyć nieco wyobraźnię. Coś za dużo
                    tych "może" w Twoim poście. Oczywiście, można tak snuć w nieskończoność
                    przypuszczenia- a może meteor spadnie i wszyscy zginą. Bądź poważna,
                    dziewczyno. Nie mam siły Ci dłużej tłumaczyć najnormalniejszej sprawy na
                    świecie, że rodzice znają swoje dziecko, mogą przypuszczać, jak zniesie
                    określone warunki. I na przykład z wybitnie kolkowym raczej by się na
                    wesele nie wybrali.
                    A, i absolutnie się nie zgodzę, że wesele to sprawa tylko młodych.
                    Zapraszają gości, muszą się z nimi liczyć. Ja chcą mieć własną sprawę, to
                    niech sobie wesele spędzą we dwoje.
                    Z mojej strony już koniec dyskusji w tej sprawie.
                    • duzeq Re: duzeq 11.05.10, 20:09
                      Dzieki za "zyczliwosc", ale jej nie potrzebuje - moja wyobraznia
                      pozwala mi na wieksze zrozumienie.

                      Snulam "moze" i "moze", zeby Ci pokazac, ze ludzie moga miec pare
                      powodow do niezapraszania pary z niemowleciem, no bo sama do tego
                      nie doszlas. Nie musial byc to meteor, ani fakt, tak niezwykle
                      zyczliwie przez Ciebie odnotowany, ze PM to po prostu fladra! Jak
                      juz pisalam, MOJE doswiadczenia i poglady nie przeslaniaja mi calego
                      swiata.

                      Rozumiem, ze do argumentu o kolkach bylo w miare latwo sie odniesc;
                      inne juz pominelas.

                      "Nie mam siły Ci dłużej tłumaczyć najnormalniejszej sprawy na
                      , że rodzice znają swoje dziecko, mogą przypuszczać, jak zniesie
                      określone warunki".

                      No, w sumie to zazdroszcze troche, ze tak malo w zyciu widzialas i
                      ze nie mialas do czynienia z rodzicami, ktorzy uwazali, ze ich
                      rozwrzeszczanego bachora trzeba traktowac jako
                      mojekochanedzidusiatko-niech-sobie-pokrzyczy.

                      Oczywiscie, ze panstwo mlodzi musza sie liczyc z goscmi. Z
                      WSZYTSKIMI. NIe tylko z rodzicami niemowlaka. Moze, tak jak juz
                      pisalam, problem tkwi w tych rodzicach i ich podejsciu do dziecka,
                      co mialoby znaczacy wplyw na reszte gosci. Czy to takie niemozliwe?
                      • gazeta_mi_placi Re: duzeq 11.05.10, 23:36
                        Przecież takie małe bobo nikomu nie przeszkadza nawet jak ryczy na cały
                        regulator jak zarzynane prosię.
                    • gazeta_mi_placi Re: duzeq 11.05.10, 23:42
                      >A, i absolutnie się nie zgodzę, że wesele to sprawa tylko młodych.
                      Zapraszają gości, muszą się z nimi liczyć.

                      Więc liczą się z gośćmi których zapraszają.Niemowląt nie zapraszają więc nie muszą się z nimi liczyć.
                      A jakoś nie słyszałam o zgonie zdrowego niemowlaka który umarł pod inną opieką tylko dlatego że mama z tatą poszli raz na ruski rok sobie potańczyć na weselu.
                      Przestańcie już z tym histeryzować.
                      Moja siostra jak jej mała miała 5 miesięcy poszła na Sylwestra z mężem i nie narzekała,że zaproszenie nie obejmowało niemowlaka tylko zostawiła pod inną opieką.
                      Jakoś wszyscy byli zadowoleni.
                      Wesela się zdarzają z podobną częstotliwością jak Sylwester,więc o co chodzi? Zdechnie ten Wasz niemowlak jak raz babcia się nim zajmie lub sprawdzona opiekunka? Czy o co chodzi bo nie rozumiem?
                      Z mężem na randki tylko we dwoje nie macie w planie wychodzić przez cały pierwszy rok?
                      To źle,bo nawet psycholodzy to radzą młodym rodzicom.
                      A potem płacz bo kochanka...
                      A mąż się tłumaczy: "Bo żona odkąd urodziła tylko dziecko i dziecko"...
                      Pomyślunku trochę by nie zaszkodziło trzeźwego.
        • blue_romka joshima 08.05.10, 12:48
          Też czytałam posty autorki wątku. I niczego to nie zmienia- chamówa i
          tyle.
          Pozdrawiam Cię, zdaje mi się, że często się zgadzamy smile
          • bracialwieserce Re: joshima 08.05.10, 20:19
            No proszę inne zdanie to chamówka. To jak nazwać Twoją?
          • joshima Re: joshima 08.05.10, 23:39
            blue_romka napisała:

            > Pozdrawiam Cię, zdaje mi się, że często się zgadzamy smile

            wink
    • dorcia1009 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 08.05.10, 08:49
      Myślę,że powiedzenie WPROST będzie najlepsze smile
    • sadzia87 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 08.05.10, 23:33
      ale ja nie rozumiem, dlaczego tak koniecznie bez dzieci, w czym one
      przeszkadzają? bo płaczą? Ja podczas swojego ślubu byłam tak podekscytowana że w
      kościele jakoś mi sie nic nie rzuciło w uszy- nie słyszłam nic, potem na płycie
      się okazało że maluchy biegały, albo wydawały jakieś odgłosy smile a na weselu nie
      były cała noc tylko na początku i to już wogóle nie pamiętam żeby komukolwiek
      przeszkadzało.
      A jeżeli chodzi o to żeby mieć pieknie nagrana płytę z wesela, to po co wogóle
      zapraszac gości? jedni się pewnie troche upiją, to będą nieestetycznie wyglądać,
      drudzy coś głupiego mogą powiedzieć i co wtedy? Mam babcię, która jest chora na
      alzheimera i na płycie słychac jak co chwila ktoś jej wyjasnia gdzie jest, albo
      ona się na cały głos pyta czyj to ślub- nosz cholera- mogłam nie zapraszać big_grin
      Dla mnie trochę robisz problem z czegoś co jest nieodłącznym aspektem życia. i
      za duzo tutaj jadu i pogardy dla matek, które chciałyby jednak pojśc na jakąś
      uroczystośc z własnym dzieckiem.
      • duzeq Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 09.05.10, 13:22
        Ale kto tu powiedzial, ze chce miec piekna plytke z wesela...?
        Autorka watku? Nie.
        To nie baw sie we wrozke.
        • sadzia87 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 09.05.10, 19:49
          nie bawie się, staram się tylko dociec o co może chodzic, bo sama na kilku
          weselach byłam jako gość i sama swoje w zeszłym roku przeżywałam i dojść do mnie
          nie może o co autorce może chodzić. mi by bardziej jeżeli wogole chodziło o to
          że się dziecko wymęczy, a nie że gościom będzie przeszkadzało czy parze młodej.
          bardziej juz jakiś pijany wujek czy nie mile widziany kuzyn, ktorego wypada
          zaprosić, no nie wiem
      • wrr2 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 10.05.10, 02:04
        Taaa... kolejna jasnowidząca co musi dokopać każdemu, kto myśli inaczej. Bo
        przecież jak ktoś myśli inaczej to ani chybi debil albo zwyrodnialec. To już
        może lepiej żeby takie "pomysłowe" mamuśki się obraziły i zostały w domu,
        zamiast sączyć jad i obrabiać (_._), w dodatku mieląc ozorem rzeczy wzięte z
        sufitu.
        • sadzia87 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 10.05.10, 20:53
          kto komu dokopuje? przepraszam bardzo, ale więcej tu jadu i złośliwości widzę
          strzelanych w kierunku matek, które chętnie albo widza dziecko na ślubie albo by
          sobie z dzieckiem poszły.
          • gazeta_mi_placi Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 11.05.10, 23:34
            A ja najwięcej jadu widzę w stronę osób które śmiały zorganizować sobie wesele w inny sposób niż to widzą matki które swoje niemowlaki ciągałyby wszędzie i boją się zostawić na kilka godzin z kimś innym niż one same (a może same chętnie posżłyby na wesele bez niemowlaka i się wybawiły za wsze czasy,ale nie mają usłużnych babć stąd tyle jadu,że inni zapraszają bez dzieci albo że są inne matki które mają możliwość i zostawiają dzieci u babci czy innych osób a same świetnie się bawią bez niemowlaka u boku).
            • sadzia87 Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 13.05.10, 22:51
              ok rozumiem, ale czy mogłabys mi wyjaśnic powód takiego postawienia sprawy? bo
              argument że dziecko się drze i parze młodej tudzież gościom przeszkadza jest
              szczerze mówiąc kiepski.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak wytłumaczyć rodzicom 11.05.10, 23:31
          Dokładnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja