zebra12
01.05.10, 15:55
Mam znajomą z osiedla, która niedawno została mamą po raz 4.
Pozostałe jej dzieci są w DD. Wcześniej czy później są im odbierane
z powodu awantur i alkoholu. Dwóch jej synków to rówieśnicy moich
córek. Jeden, tej najstarszej, drugi, tej najmłodszej. W ten sposób
się zresztą poznałyśmy - obie miałyśmy dzieci w tej samej grupie w
żłobku.
Jakiś rok temu odebrano tej kobiecie najmłodsze dziecko. Cały czas
jest w DD. Sąd wyda zgodę na powrót do domu, jeśli zniknie ojciec,
który robi awantury - to z relacji mamy.
Tymczasem miesiąc temu urodziła czwartego syna. Ma go w domu.
Ciekawe dlaczego nie zabiera się takiego dziecka zaraz po porodzie,
skoro rodzina wg sądu nie nadaje się do wychowywania dzieci. Czeka
się, aż coś się stanie?
Wczoraj na spacerze spotkałam partnera tej kobiety z noworodkiem na
spacerze. Zamieniliśmy słowo. Okazało się, że jest pijany!
Zatkało mnie, bo wiem, że się starają o opiekę nad tym starszym
odebranym rok temu.
Wiem, wiem, powinnam była zadzwonić na policję. Nie zadzwoniłam

Zawaliłam. Potem jak sobie zdałam sprawę z przebiegu np kąpieli przy
nietrzeźwym rodzicu/rodzicach to mnie zmroziło.
Ale DLACZEGO pozostawia się noworodka u rodziny, która wg sądu nawet
3 latkiem nie może się zajmować? Tego nie rozumiem.