matury

03.05.10, 12:23
Witam ,jutro matura temat ciagle walkowany przez moich znajomych i
tak mnie natchnęło mimochodem jak to było u Was czy udało się wam
obstawić wlaściwe tematy ? Wsrod moich znajomych ciagła dyskusja co
będzie i zatanawiam się sama na jakiej zasadzie wymyslane sa
tematy , nijak to się ma do rocznic .....ogólnie do niczego .Ciekawa
tez jestem jak mlodziez wybrnie z matematyki.
Taki lekki wątek wspominkowy -czy wspomagalyscie się pomocami
dydaktycznymi ?
    • nangaparbat3 Re: matury 03.05.10, 12:32
      Własnej matury za bardzo nie pamietam, wtedy ważniejsze byly egzaminy wstepne na
      stiudia.
      Za to jutro zdaje moja progenitura - myślalam, ze jestem spokojna, ale od rana
      jakos dziwnie ssie mnie w żolądku.
      • echtom Re: matury 03.05.10, 18:23
        > Za to jutro zdaje moja progenitura

        Moja też i od tygodnia się denerwuję, żeby nie zaspała. Jak już dotrze do szkoły na 8.30 przez kolejne trzy dni, o resztę jestem spokojna.
        Własną maturę po 27 latach pamiętam jak przez mgłę. Polski bezstresowo, z matematyką trochę stresu było, bo musiałam dyskretnie zrobić ściągi i podrzucić koleżankom w toalecie. Najbardziej denerwowałam się przed ustną maturą z rosyjskiego - bez sensu, bo z tego przedmiotu byłam najlepiej przygotowana. To był mój jedyny ustny egzamin, więc chyba włożyłam w niego potrójne nerwy smile
        • verdana Re: matury 03.05.10, 21:22
          Trzymam kciuki za maturzystów, szczególnie, ze w tym roku
          matematyka.
          • echtom Re: matury 03.05.10, 22:19
            To trzymaj podwójnie, bo moja zdaje rozszerzoną smile
    • ga-ti Re: matury 03.05.10, 12:34
      Nastawiałam się na cierpienie, nie było, pisałam o przekraczaniu granicy dorosłości. Lubiłam pisać i mojej polonistce się b. podobało. Mam jednak świadomość, że gdyby sprawdzała inna (druga z mojego LO) to tak różowo by nie było, ale takie to u nas dziwy się działy...
      Zdawałam matematykę smile Bardzo lubiłam smile Poszło na 4, bez ściąg, bez pomocy, ale mam troszkę żal do matematycy, bo dobrze widział błąd jaki zrobiłam (ustalając granice zbioru, w którym będę szukała rozwiązań) i nie pokazała tongue_out U nas pomagano, ale tylko wybranym tongue_out
      Język obcy- rosyjski smile Gadałam dużo, byleby wyglądało, że dużo umiem.
      Było fajnie smile Ale i tak uważam, że ta cała nasza matura była jakoś zupełnie nie potrzebna, to znaczy ni jak się miała do egzaminu dojrzałości i jakoś nie dawała obrazu naszej wiedzy.

      Trzymam kciuki za wszystkich zdających!!!
      • kali_pso Re: matury 03.05.10, 12:39
        Mam jednak świadomość,
        > że gdyby sprawdzała inna (druga z mojego LO) to tak różowo by nie
        było, ale tak
        > ie to u nas dziwy się działy...


        ..hehehe..a to ciekawe, bo u nas było odwrotnie- u mojej polonistki
        miałam 4/5- NIGDY nie oceniłaby mojej pracy wyżej a jednak inna
        sprawdzając doceniła moją inwencję twórcząwinkp
        • ga-ti Re: matury 03.05.10, 12:49
          Nasz polonistki jakoś nie przepadały za sobą wink
          Ta druga swoim uczniom podpowiadała zupełnie inne lektury i na inne problemy kazała zwracać uwagę. Zresztą obie były...powiedzmy, że dziwne wink
    • kali_pso Re: matury 03.05.10, 12:37

      Pamiętam, że z języka polskiego pisałam na temat bardzo podobny do
      tego, który był na maturze próbnej..hehehehe...mina naszej ŚP
      polonistki- bezcenna..taka ulga się na jej twarzy odmalowała( klasa
      humanistyczna co ciekawewinkAle ja wspominam pisemny z polskiego
      najlepiej- napisałam pracę, która została w szkole oceniona
      najwyżej, pisałam na podstawie literatury spoza kanonu lektur(
      dobrze, że nikt wtedy o jakimś kluczu nie słyszałwinkp


      Ciekawa
      > tez jestem jak mlodziez wybrnie z matematyki.


      Wybrnie albo i niewink
      Dziekuję niebiosom, że pozbawiły mnie możliwości sprawdzenia się w
      tej materii..hehehehe

      czy wspomagalyscie się pomocami
      > dydaktycznymi ?


      Nie. I nigdy nie umiałam tego robićwinkp
    • gazeta_mi_placi Re: matury 03.05.10, 12:44
      Nie.
      Może nie pozdawałam na same piątki,ale za to
      pomoce dydaktyczne miałam tylko w głowie.
      • iuscogens Re: matury 03.05.10, 12:59
        Stresowałam się bardzo, miałam jakąś fobię, że z polskiego nie zdam bo nie
        powtórzyłam Lechonia big_grin
        Zdałam oczywiście bez najmniejszego problemu, oceny miałam super, ale patrząc z
        perspektywy czasu byłam po prostu bardzo dobrze przygotowana (ściągi nigdy, to
        nie na moje nerwy)
    • gku25 Re: matury 03.05.10, 12:57
      Polski pisemny-temat banalny, na podstawie cytatu:"Od nas zależy, co w książce
      widzimy", pisałam trochę z lektur, większość z fantastyki. Nauczycielka
      powiedziała, że chętnie się zapozna z tymi książkami, bo zachęcająco je opisałam.
      Z historią było już pod górkę, nasza historyczka nastawiała nas na konkretne
      tematy i okresy historyczne, do XV wieku miał być pewniak. No i było powyżejsad
      więc ściągi się nie przydały. Ale... trzeci temat to były: Systemy totalitarne.
      No tylko idiota by nie napisałsmile tym bardziej że nauczyciele podchodzili i
      podpowiadali. Matura ustna z angielskiego to banał, z historii pamiętam że był
      Katyń i interpretacja tekstów źródłowych, więc też proste, tym bardziej że 2
      osoby z komisji sobie wyszły a został przesympatyczny pan od WOS'u, który się z
      nas nabijał ale i podpowiadał troszkęsmile. Na polskim ustnym było średnio,
      trafiłam na poezję pozytywizmu (nie przepadam za wierszami żadnymi) i gramatykę
      ze zdaniami wielokrotnie złożonymi. Ale popchnęłam na dst.wink
      A i pamiętam że w komisji z historii mieliśmy taką starą nauczycielkę od
      niemieckiego-zawsze nam się wydawało, że nas nie znosi. Na maturze jednak
      uśmiechała się do nas życzliwie i przymykała bardzo mocno oczy na latające
      pomoce naukowebig_grin Ewentualnie intensywnie mieszała herbatkęwink
      Chociaż wiem że egzamin dojrzałości nie powinien w ten sposób wyglądać to i tak
      wspominam go z łezką w oku. I wspaniałych nauczycieli również.
    • aluc Re: matury 03.05.10, 15:16
      na polskim był dozwolony zeszyt cytatow - pracowałam nad nim ze trzy
      tygodnie, byłam w stanie napisać każdy możliwy i niemozliwy temat, w
      końcu pisałam taki, ze zeszyt nie był mi do niczego potrzebny

      matme miałam w małym palcu

      jedyny stres to czy bedą dwie piątki - po wyjściu z egzaminów nie
      miałam już co do tego wątpliwości
    • asia_i_p Re: matury 03.05.10, 20:56
      Nie próbowałam obstawiać tematów. Ale maturę miałam dosyć okrojoną -
      zwolniona z polskiego za Olimpiadę, pisałam tylko angielski (z
      ustnego mnie zwolnili, bo dobrze napisałam) i zdawałam ustną
      historię. Dwa egzaminy zamiast pięciu - teraz już się tak nie da.
      Z pomocy nie korzystałam, poza dozwolonym słownikiem. Na historii
      przeżyłam moment stresu, bo okazało się, że temat (dostawaliśmy na
      pół roku wcześniej listę tematów do powtórki, losowało się dwa),
      który odczytałam jako "Absolutyzm klasyczny i oświecony"
      brzmiał "Absolutyzm klasyczny a oświecony" i był tematem
      porównawczym. Musiałam go opracować w ciągu tych kilku minut, które
      miałam na przygotowanie, na nowo - pamiętam, że z braku laku
      posiłkowałam się nawet piosenką Kaczmarskiego.
    • sanrio Re: matury 03.05.10, 21:17
      o tak, miałam pomoce na polskim: głównie cytaty i jakieś tam wątki z lektur,
      które opornie mi szły. Miałam je pochowane w czystych arkuszach na ławce, idąc
      do ubikacji musieliśmy oddać wszystkie arkusze komisji. Zapomniałam na śmierć o
      tych ściągach, wstałam, pozbierałam grzecznie papiery i udałam się w stronę
      komisji. A za mną, z miłym szelestem posypały się ściągi...Na szczęście komisja
      była zajęta, krążąca pani od polskiego gdzieś dalej i mili koledzy, którzy
      ofiarnie te ściągi pozbierali a potem oddalismile W ubikacji wyjęłam ze stanika co
      trzeba, zapoznałam się, przypomniałam zapomniane wątki i wróciłam. Pisałam o
      "konflikcie" romantyk - pozytywista, stając przy jednej ze stron, chyba przy
      romantyku jednak, chociaż nie jestem pewna.
      A na ustnym angielskim dwie anglistki wahały się między 5 a 6, jednak moja
      wspaniała pani wychowawczyni przekonała je skutecznie, że jednak 5. Nie
      znosiłyśmy sięwink
    • ewcia1980 Re: matury 03.05.10, 21:24
      Moja matura to był ... "pikuś"
      Jakos zupełnie sie tym nie emocjonowałam bo ... wiedziałam ze zdam.
      A czy na 4 czy na 3 to nie miało dla mnie znaczenia.
      Co do "pomocy zewnetrznej" to dzien przed matura z polskiego
      przyjechał do mnie mój kolega i mówił, ze spotkał nasza
      wychowawczynie (która byłą wtedy zastepca dyrektora) i powiedziała,
      ze "mamy ściagac ile sie da" smile

      no to dawaj - siostra, mama i ja siadłysmy i dalej "skrobac" sciagi.
      z tego co pamietam to cos z nich skorzystałam
      na pisemnej biologi miałam caly plik sciag ale nie przydały sie.
      trzymałąm je na kolanach i kurde - zapomniałam, ze je mam. wstałam
      po kolejna kartke papieru a ściagi ... bach na podłoge. zauwazyłam
      je dopiero wracajac do mojej ławki uncertain

      a jutro ... to ja siedze w komisji maturalnej smile
      • echtom Re: matury 03.05.10, 22:27
        > a jutro ... to ja siedze w komisji maturalnej smile

        Siedziałam raz w komisji, gdy pracowałam w technikum - pod okiem bardzo surowej dyrektorki. Lustrowałam salę wzrokiem, a ona nachyliła się i powiedziała: "Proszę sobie poczytać, nie patrzeć tak, bo młodzież się stresuje".
    • ms135pt Re: matury 03.05.10, 22:28
      Matura nie byłą problemem, wiedziałam że zdam- nie wiedziałam czy na 3 czy 6 ale
      tym się nie przejmowałam, fakt bałam się polskiego i błędów ortograficznych, to
      były te czasy kiedy "papiórków" na dys, nie szło tak łatwo załatwić jak teraz.
      Z pomocy dydaktycznych miałam tablice matematyczne - bardzo przydatana rzecz.
      ściag nie potrzebowałam.

      Za to mega steresem był egzamin na studia, ten przezywałam chyba przez tydzień.
    • angazetka Re: matury 04.05.10, 00:29
      Przed maturą umierałam ze strachu, choć nie miałam powodu. Z
      polskiego byłam zwolniona jako olimpijka, pisemna historia na 5
      zwolniła mnie z ustnego - więc zdawałam w sumie dwa egzaminy, a nie
      pięć. Ale umierałam i tak. Na historię wzięłam ściągi, dla tradycji
      (nigdy nie ściągałam). Mieliśmy temat o Polsce ostatnich
      Jagiellonów - jeden z moich ulubionych okresów historycznych, więc
      mogłam poszaleć. Angielski był zaś formalnością.
      Egzaminy na studia były o niebo trudniejsze, ale jednak mniej się
      przed nimi stresowałam smile
Pełna wersja