lorybrygida_da_da
06.05.10, 20:24
Cóż debiut... całkiem niewesoły. Przepraszam wszystkich, ale muszę, muszę się wygadać. Może jak napiszę to mi ulży....
Tak było kolorowo, błogo i spokojnie. Musiała wybuchnąć bomba.
W moi przypadku to nawet trzy… I to na przełomie tygodnia… No kto, kto mnie przebije??
Jak co roku badania. Morfologia i takie tam inne. Poraz pierwszy dostałam telefon o piną konsultację z moim doktorkiem…. Proszę o pilną wizytę… A potem powrót do domu z „wyrokiem” i kompletem skierowań na kolejne bardziej specjalistyczne badania, które tylko potwierdzają wcześniejszą diagnozę. Rak… tak niewinnie brzmi. Zwierzątko, które gości w staropolskiej kuchni od …set lat.
Następny nows… Mężczyzna z którym spędziłam prawie połowę swojego życia zapowiedział, że zamierza się wyprowadzić… A co? Nie czuje się już tak jak kiedyś? Potrzebny, kochany… no jaki? Pytam się, bo zawsze stawiałam jego ponad wszystko. Podporządkowałam swój świat pod niego…. I co słyszę? Że zmarnowałam mu jego najlepsze lata. To co z tego , że pozwoliłam kosztem siebie na to by się rozwijał…
I najnowszy… Jeszcze parzy. Podpisałam dziś wypowiedzenie. Firma, w której przepracowałam 4 lata podziękowala mi za owocną współpracę, tłumacząc, że teraz to będę potrzebowała dużo wolnego, zeby się uporać ze swoim zdrowiem... Ha ha ha.
Tak się zastanawiam - co jeszcze? No co może się jeszcze wydarzyć?