w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciecia?

02.03.04, 19:29
jestem swiezo po przeczytaniu watku na ciaza i porod o kobietach nie
nacietych podczas porodu i zdalam sobie sprawe z tego ze pozycja w jakiej
rodzimy ma ogromne znaczenie ja swoja corke rodzilam w pol siadzie na wznak
skurcze po oksytocynie byly nie do zniesienia i balam sie zmieniac cokolwiek
balam sie ze bedzie jeszcze gorzej ... i niestety z nacieciem i to nie malym
teraz jestem w ciazy i chcialabym znac wasze preferencje jesli chodzi pozycje
przy porodzie i czy musze poinformowac lekarza jak ostatecznie chce rodzic
czy moge sie wiercic do woli bo slyszalam ze wiele szpitali "preferuje
niektore pozycje" wiadomo jakie ... po prostu te wygodne dla nich
    • hilde Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 14:38
      ja miala wywolywany porod czyli pod kroplowka i kazali mi wciaz lezec.
      ostatecznie rodzilam niby lezaco, niby bo tak mnie bolalo ze jedynie na boku mi
      bylo lzej i rodzilam w pozycji pol na plecach a pol na boku. pewnie bylo by
      wygodniej na siedzaca ale nie pozwolili. mialam plan zeby rodzic w wodzie ale
      Helenka postanowila ze potrzebna bedzie oksytocyna tongue_out. a co do naciecia to
      nawet nie wiedzialam ze go zrobili! po porodzie jak jeszcze lezalam na lozku
      porodowym to zapytalam zdziwiona czy nie mialam naciecia a lekarz na to ze
      mialam i to duze smile i dlatego przy nastepnym porodzie nie bede sie tego bala.
      pozdrawiam Marta
      • gagunia Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 18:28

        ja rodzilam w pozycji klasycznej smile czyli na plecach. wczesniej przez 5 godzin
        chodzilam po sali i bujalam sie na pilce (ulga nieziemska). w moim szpitalu nie
        bylo innej mozliwosci rodzenia, tym bardziej, ze Kacper byl duzy (4470) i nie
        bylam w stanie sama go wypchnac - lekarz mi pomogl, wypychajac malego reka.
        wbrew temu, czego sie nasluchalam i naczytalam wcale nie bylo to straszne. nie
        sprawilo mi bolu. poczulam tylko wspomaganie skurczu i w ciagu kilku sekund
        Misio znalazl sie na swiecie.
        naciecie bylo duze, ale wogole go nie odczulam. uslyszalam tylko takie
        chrupniecie i cos jakby zaszczypalo. ale bolu nie bylo i w zasadzie to sie
        domyslilam ze to naciecie. wszystko ladnie sie wygoilo. wbrew moim obawom
        wyglada ladnie i mimo ciezkiego porodu nie wspominam go najgorzej.

        pozdrawiam
        • mamamajki Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 21:13
          ja również rodziłam w pozycji klasycznej
          z nacięciem krocza
          dziś po nacieciu jest ledwo widoczna, głęboko schowana kreseczka
          wiedziałam,że krocze bedzie nacięte dużo wcześniej i wlałam to niż
          niekontrolowane rozerwanie SIĘ
          pozdrawiam serdecznie
          Asia mama Mai
          • a.g9910 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 23:04
            Witam,również rodziłam w pozycji standartowej.prawie 13 godzin.Miałam
            wywoływany poród,bóle miałam,a rozwarcia wcale,kroplówki itd.
            po 13 godzinach czekania na rozwarcie pełne,ze względu na duże
            dziecko,zdecywono poród przy 7 palcach,dziecko 4 kg.Jakoś urodziłam,rozcieli
            mnie chodż nie wiem kiedy.wszystko idzie przeżyć,i nie pamięta się długo
            bólu,patrząc na upragnione dziecko
            • mrufkaa Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 23:20
              Nervus mamo,
              wrzuc to pytanie na forum Swiat, tam bedzie wiecej mam, ktore rodzily w
              niestandardowych pozycjachsmile
              Pozdrawiam
    • mama007 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 03.03.04, 23:55
      a ja rodzilam na siedzaco w wannie z ciepla woda, bez naciecia i w ogole bylo
      fajnie smile
      pozdrowienia
    • olenka12 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 04:46
      Ja rodziłam w Australii i teoretycznie miałam wszystkie pozycje do wyboru
      oprócz porodu w wodziesmile
      Planowałam na czworaka lub w kucki bo rozwarcie większe i grawitacja pomaga.
      Niestety po 14 godzinach skurczy byłam już tak padnięta, że nie miałam siły
      ruszyć się z łóżka. Rodziłam klasycznie w pozycji półsiedzącej przez 45 minut.
      Obyło się bez nacięcia, bez pęknięcia i szwów.
      Myślę, że najważniejsza jest elastyczność pochwy a to podobno można sobie
      wyrobić ćwiczeniami Kegla.
      • olenka12 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 04:48
        olenka12 napisała:

        > Ja rodziłam w Australii i teoretycznie miałam wszystkie pozycje do wyboru
        > oprócz porodu w wodziesmile

        Tutaj miała być smutna buźka sad bo poród w wodzie jest chyba jednym z
        najłagodniejszych.
        • ewa2233 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 10:19
          Ja za pierwszym razem (9,5 roku temu),
          przez cały czas leżałam - z własnego wyboru.
          Położna zachęcała do chodzenia, a ja nie miałam siły.
          Nacięcie miałam i właśnie przez nie miałam później uraz psychczny.
          Choć porodu nie wspominałam źle, to samo nacięcie i szycie przyprawiało mnie
          przez wiele lat o gęsią skórkę.
          Po porodzie nie mogłam chodzić przez 2 tygodnie, o siedzeniu nie wspomnę.
          Miejsce nacięcia bolało przy zmianie pogody.
          Aż w końcu zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, bo mój wiek nas "ścigał".
          Postanowiłam oddalać od siebie każdą myśl o cięciu i szyciu, jak tylko się
          pojawi i pójść "na żywioł".
          I to okazało się słuszną decyzją!!!
          Uprzedziłam tylko położną, że mam straszny uraz po nacięciu, że znieczulenie
          nie działało jak trzeba.
          Obiecała, że gdy nie trzeba będzie - nie natnie,
          ale jeśli trzeba, to natnie bo to lepsze niż "pęknąć".
          Przez pierwszą część porodu siedziałam na piłce (ale super wynalazek!!!)
          i starałam się zsynchronizować oddychanie z "bujaniem się" na niej smile
          Aż tu nagle okazało się, że to już!
          Położono mnie na łóżku,(mąż podtrzymywał za plecy) i w 15 minut synek był na
          świecie.
          I wiecie co?
          Mimo, że mnie nacięto, to w 2 godziny po porodzie
          nie miałam problemu ze wstaniem do toalety, a nawet wzięłam prysznic!
          A po 4 dniach robiłam małą imprezkę , co po pierwszym porodzie byłoby
          niewykonalne!

          Myślcie dziewczyny pozytywnie!
          I uprzedźcie położną o swoich obawach!
          Powodzenia!
          • zyna Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 10:31
            Ja miałam oba porody wywoływane. Rodziłam w pozycji na plecach z tym, że
            pierwszy poród miałam ze znieczuleniem i byłam bardzo nacięta. A drugi bez
            znieczulenia i nawet nie było żadnego pęknięcia.
            Mnie się wydaje, że przy pierwszym dziecku wiekszość z nas jest cięta, przy
            drugim to już różnie bywa.
            Ja jeśli teraz miałabym wybierać to wolałabym chyba ten drugi poród, bez
            znieczulenia, ale też i bez obolałego krocza, które za pierwszym razem dało mi
            w kość okropnie.
            Pozdrawiam
            • zyna Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 10:32

    • ineta Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 10:37
      Samo nacinanie nie było bolesne. W ogóle nie poczułam. Ale szycie...brrrrr...do
      tej pory mam ciarki na to wspomnienie (a podobno do szycia podano mi
      znieczulenie???). No a potem najbliższe 2 tyg też nie byłu różowe. Mimo
      ciężkiego porodu fizycznie i kondycyjnie szybko doszłam do siebie i tylko to
      okropne nacięcie zatruwało mi życie. Podobno goiło się dobrze ale moje wrażenie
      było inne. Rodziłam w pozycji półsiedzącej, z oksytocyną, ale miałam bóle
      krzyżowe i żadna pozycja nie przynosiła mi ulgi. Przy następnym porodzie tak
      jak jedna z Was napisała spróbuję dogadać się z położną aby nacinała tylko w
      razie konieczności. No i wezmę sobie zzo ale to już inna historia.
      • edytaiola Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 13:49
        w klasycznej
        tzn. chodziłam po sali i zaliczałam piłki, worki itp. po czym moja mała nagle
        zapragnełą wyjść i w trakcie mojego gramolenia się na fotel wyskoczyła na świat
        tak wyskoczyła że mnie nie rozerwała i nie miałam nacięcia (bo mała nas
        zaskoczyła)smile))))))))))))
    • adriane Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 04.03.04, 22:55
      Droga nerwusmamo! Zgadza sie pozycja ma duze znaczenie. Jezeli chodzi o
      pierwszy okres porodu to pozycja lezaca spowalnia rozwieranie szyjki macicy, no
      i lezacy porod bardziej boli. Drugi okres porodu jest latwiejszy w pozycji
      pionowej, ale obawiam sie ,ze na palcach jednej reki mozna policzyc te szpitale
      w Polsce ktore pozwalaja tak rodzic. W Warszawie to sie zdarza na Zelaznej.
      Natomiast w 1 okresie porodu chodzic mozna juz w wielu szpitalach, sa pilki
      prysznice itd. Jestem mama 3 dzieci, pierwsze urodzilam w szpitalu na lezaco i
      z nacieciem, parcie trwalo ok.1,5 godz. Nastepne dzieci urodzilam w domu w
      pozycjach wertykalnych czyli corke w pozycji stojacej (na ugietych nogach), a
      synka kleczac z kolanami na poduszkach. W obu tych pozycjach podtrzymywal mnie
      maz. Parcie trwalo o wiele krocej niz za pierwszym razem, bo ok.10 min. za
      kazdym razem. Rodzac corke bylo konieczne naciecie, ale male i nietypowe, bo w
      strone odbytu. Trzeci porod bez naciecia. Po tych domowych porodach czulam sie
      po prostu rewelacyjnie, nic mnie nie bolalo, a po szpitalnym parciu jeszcze
      przez kilka dni bolaly mnie wszystkie miesnie, nie wspominajac juz o nacieciu.
      A w domu na 2 dzien bylam juz nawet w stanie powiesic pranie(od czego moj
      kochany maz mnie przegonil, gdy zobaczyl co robie)! Rodzac w domu ze wspaniala
      polozna czulam, ze panuje nad swoim cialem, ze dam sobie rade i wszystko sie
      uda. Moglam przybierac jakie chcialam pozycje i bylam badana przez polozna
      tylko wtedy gdy bylo to konieczne. Porody te wspominam bardzo dobrze rowniez
      dlatego, ze to ja decydowalam jak urodze i czego potrzebuje by czuc sie
      komfortowo w tej trudnej przeciez sytuacji jaka jest porod! Mialam pelne
      zaufanie do mojej poloznej i wszystko bylo tak jak sobie wymarzylam. Nie moglam
      znalezc tej dyskusji, o ktorej piszesz na watku o ciazy, jaki ma tytul?
      Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego. Ada
      • vase Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 05.03.04, 11:04
        Ja caly porod (6 godz) spedzilam kleczac na podlodze z lokciami na lozku.
        Zaczelam w domu, skonczylam w szpitalu smile Synek "wypadl" ze mnie szybko (20
        min) i w 2 godz po porodzie bylam juz po prysznicu, przekasce, siedzialam w
        fotelu popijalam herbatke... i nie moglam uwierzyc, ze mam dziecko smile)
        Dla mnie to jest w ogole chore, zeby szpital "nie pozwalal" rodzic w wygodnej
        dla mnie pozycji. (Oczywiscie jezeli nie ma po temu zadnych medycznych
        przeciwskazan)
        Polecam!
      • asiaasia1 Re: w jakiej pozycji rodzilyscie i czy bez naciec 05.03.04, 12:12
        pierwszy poród - bardzo szybki - w domu siedziałam w wannie , do szpitala
        dotarłam w ostatniej chwili , mimo , że byłam cały czas w kontakcie z "własną
        położną ",urodziłam córeczkę w pozycji półsiedzącej 10 min. po przyjeździe do
        szpitala ...
        drugi poród równie szybki , ale wywoływany , bo kiepskie ktg . cały czas
        siedziałam w wannie , trochę na piłce i ostatecznie rodziłam w kucki .
        byŁO super i bez nacinania ( oba porody )pozdr.a.
    • d.orka Re: w jakiej pozycji rodzilyscie ? Ja na stołku... 05.03.04, 17:33
      Podczas obydwu porodów w pierwszym okresie chodziłam, potem leżałam w wannie.
      Rodzić chciałam na stołku porodowym (wycięty księżyc) i tak było. Opierałam się
      o męża, który siedział za mną na taborecie.
      Pierwszy poród - cięcie, po którym 2 tygodnie chodziłam obolała (szycie nie
      bolało).
      Drugi poród - bez cięcia, ale z malutkim pęknięciem, które po bezbolesnym
      zszyciu w ogóle nie dokuczało. Od razu mogłam zając się córeczką, siadać na
      łóżku.
      Dorka
Pełna wersja