i_graszka
03.03.04, 20:55
Sprawa jest banalna aż do bólu. Żyliśmy sobie wygodnie i szczęśliwie, potem
nasze szczęście wzrosło, bo urodził się nasz synek, a potem pewnego dnia mój
mąż powiedział, że nasz związek się wypalił. Ostatnie miesiące były trudne -
Mały wymaga dużo uwagi i opieki, ja na pewno jestem inna, bardziej zmęczona,
mniej dyspozycyjna, ale w najgorszych chwilach nie przypuszczałam, że mój
(mój!) mąż może powiedzieć pewnego dnia - już Cię chyba nie kocham. I nie
wiem czy powinnam "odejść z wanienką" czy próbować ratować związek. Boję się
zranienia, upokorzenia jeśli się nie uda, a poza tym najzwyczajniej w świecie
nie wiem jak ratuje się związek - czy pownnam być radosna, żeby było miło,
czy nic nie udawać (ale to oznacza smutek iżal w naszych kontaktach). Czy w
ogóle znacie ludzi, którym się udało ponownie się w sobie zakochać(bo moje
prywatne statystyki spośród naszych znajomych wypadają nędznie, oju nędznie).
A jeśli nie ma wielkich szans, to może lepiej próbować oswajać nową
rzeczywistość?
A wydawało mi się, że naprawdę się kochamy...
Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe i nieszczęśliwe mężatki.