wnerwiona jestem na rodzinkę

17.05.10, 16:34
Temat jest z tych dzieciowo-babciowych.
Mój brat mieszka z żoną i półtoraroczną córeczką u mojej mamy. Mieszka też z
nimi moja dużo starsza siostra - samotna.
Odkąd bratanica skonczyla 10 miesięcy bratowa poszła do pracy i właściwie nie
pytając mojej mamy o zdanie, zrzuciła jej na głowę opiekę nad młodą.
Moja mama lekko sfrustrowana z powodu swojego braku asertywnosci, ale koniec
końców młodą kocha i nie robi afery.
Pomijam już kwestię że mama nie ma własnego zycia, siedzi z dzieckiem po 10-12
godzin gdy brat z bratową są w pracy, dostosowuje wszystkie prywatne sprawy do
tego czy dzieckiem ma sie kto zająć, czy brat nie odsypia nocki, czy bratowa
idzie akurat na zakupy itd. Nie otrzymując własciwie zadnych oznak wdzieczności.

A ostatnio, uwaga, mama pod wpływem impulsu zapisała się z kolezankami na
jakas wycieczke, pielgrzymke, wczasy czy coś tam, nie pytajac nikogo o zdanie.
12 dni we wrześniu. I nagle wielka afera. Że jak mama mogła! Jak mogła nie
pomyśleć o wnuczce, nie ustalić nic z bratową, ze kto sie dzieckiem zajmie.
Wielka pretensja ze moja mama sie nie wywiązuje z obowiązków.
Siostra, ta która z nimi mieszka, szybko się urządziła, załatwiła urlop na
czerwiec, gdzies wyjezdza i oczywiscie nie popilnuje dziecka we wrzesniu bo
juz nie dostanie urlopu.

Tak mnie ta sytuacja denerwuje. Jest mnostwo czasu i milion sposobow zeby
jakos załatwic opiekę na te niecałe 2 tygodnie. Są opiekunki, prywatne złobki,
kolezanki, wreszcie jest druga babcia całkiem niedaleko. Ale nie, moją mamę
wpędza się w poczucie winy że smiała sobie zorganizować wakacje. Grrrrr
No i całe to podejście ze zajmowanie sie wnuczką to obowiązek babci. No bo
brat i bratowa absolutnie MUSZĄ pracowac, na opiekunke ich nie stać, a mama
przeciez jest pod ręką i nie ma nic do roboty uncertain

Nie rozumiem takiego podejścia. Nie stać mnie na siedzenie w domu lub
opiekunkę to nie produkuje sobie dzieci.
Aha dodam jeszcze ze dziecko jest w pelni zaplanowane, oraz ze bratowa juz
zastanawia sie nad drugim uncertain

Dzięki. Chciałam sie tylko podzielić ;]
    • monika19782 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 16:40
      Odpowiem tylko że współczuje twojej mamie i że w żadnym wypadku nie
      powinna rezygnować z wyjazdu, jest jeszcze duzo czasu na
      zorganizowanie opieki dla dziecka a bedzie to dla nich nauczka na
      przyszłość że nie sa pępkami świata. W zamian za opiekę sami powinni
      matce zaproponować wczasy i jeszcze je opłacić.
    • majenkir Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 16:53
      foczkaka napisała:
      > Siostra, ta która z nimi mieszka, szybko się urządziła, załatwiła
      urlop na czerwiec, gdzies wyjezdza i oczywiscie nie popilnuje
      dziecka we wrzesniu bo juz nie dostanie urlopu.


      Nie wiedzialam, ze urlopy bierze sie po to, zeby cudze dzieci
      bawic... wink.
      • mamakasienki1 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 16:56
        To może uświadom brata i bratową, że mama tez potrzebuje czsu dla
        siebie i na odpoczynek, siedzenie z dzieckiem to ciężka harówka.
      • foczkaka Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 16:58
        Nie ja mam do niej pretensje, tylko bratowa. Tez nie uwazam ze urlop jest po to smile
        Inna sprawa ze siostra zawsze gdy podejrzewa ze ktos mogłby ja poprosic o pomoc,
        organizuje wszystko tak, bo po prostu nie miec mozliwosci. No ale to juz całkiem
        inna historia.
        Ona tez uwaza ze moja mama jest odpowiedzialna za wnuczke uncertain
        • nangaparbat3 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 19:39
          Ja ją świetnie rozumiem. Nie doświadcza rozkoszy zamęścia i macierzyństwa, ale
          za to cieszy sie niezależnością. I ma do tego święte prawo - nie ma powodu, zeby
          rodzinka sie nią wysługiwala, "bo jest samotna".
    • paskudek1 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:01
      a Ty jakoś nie możesz bratu uświadomić że robi źle a mama wcale nie
      ma obowiązku zajmować się ich dzieckiem? Nawet jak mieszkają razem.
      Kurcze takie sprawy są zawsze trudne i sama jestem w sytuacji w
      której powinnam wyrypać rodzince co myślę o ich zachowaniu ale
      siedzę cicho. Moze tez dlatego że sprawa głównie dotyczy mojej mamy
      a ona też siediz cicho.
      Co do brata ibratowej moze po prostu usiądź z nimi i wytłumacz jak
      krowie na pastwisku że to ONI mają dziecko a nie Wasza mama.
    • majenkir Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:04

      Ciekawe, kiedy tu napisze owa bratowa, jaka to ma wstretna tesciowa
      i w ogole cala mezowska rodzine wink.
    • chococino Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:10
      Mama nie jest chyba pozbawiona własnego rozumu i głosu?
    • katharsisss Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:24
      Mamy najczęściej boją sie odmówić, zwłaszcza wpędzone w poczucie winy. W tej
      sytuacji należy głośno i przy całej rodzinie wyrazić swoje zdanie.
      Prawdopodobnie rodzina i tak Was poprze, a brat z bratową najwyżej się obrażą.
    • clio_yaga Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:32
      No ale skoro brat i bratowa pracują to chyba mają jakiś urlop i mogą go
      wykorzystać na okoliczność zajęcia się SWOIM dzieckiem.
    • mruwa9 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:40
      wspieraj mame w przekonaniu, ze dobrze zrobila i wybijaj jej z glowy
      pomysly rezygnacji z wyjazdu czy jakiekolwiek poczucie winy z tego
      powodu. Bo jesli twoja mama taka dobra, to gotowa zrezygnowac, zeby
      sie wnuczka zajac.
      • hexe28 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 17:53
        Niech brat lub bratowa bierze urlop i zajmie się swoim dzieckiem, a babcia niech jedzie na tą wycieczkę. W końcu Twoja mama swoje dzieci już wychowała i nie jest jej obowiązkiem opiekować się wnuczkami. Owszem może czasem pomóc, ale to powinna być jej dobra wola.
        Wspieraj mamę i niech nie rezygnuje z wyjazdu, a brat z żoną niech się trochę zastanowią nad swoim postępowaniem.
        -
    • super-mikunia Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 18:00
      Wylałabym cały żal na brata, zamiast na forum wink
    • deodyma Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 18:02
      Twoja mama NIE MUSI niczego ustalac z synowa.
      z nia nikt nie ustalal tego, ze bedzie non stop pilnowala wnuczki.
      czy tej kobiecie juz nic sie od zycia nie nalezy?
      a jak bratowa taka mundra, to niech na czas jej wyjazdu wezmie sobie
      urlop i spedza go z wlasna corka.
      matko, ale egoistyczne babsko.
    • kub-ma Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 18:12
      Wspieraj mamę w jej decyzji. A jak wystarczy Ci odwagi, to
      porozmawiaj z bratem i jego żoną.
    • burza4 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 18:27
      nie omieszkałabym wygarnąć bratu i bratowej co o tym myślę, a mamę buntowałabym
      żeby nauczyła się asertywności.
    • czar_bajry Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 18:55
      Mają darmową i w pełni dyspozycyjną opiekunkę nie dziwię się że planuje drugie
      dziecko.
      Pogadaj z nimi i powiedz co myślisz a mama też niech nakreśli granice pomocy,
      gdyż jak da sobie wejść na głowę to potem nawet jak do wc będzie chciała iść to
      najpierw o zgodę będzie musiała zapytać.
    • epb3 Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 19:04
      oj mam podobną sytuację. i nie wiem co robic. Mamy nie moge
      przekonać, zeby potrafila czasem odmówic (ja sama juz boje sie ja o
      cokolwiek prosic, bo wiem, ze czy bedize mogla czy nie to i tak nie
      odmówi - taki typ). Ale tez Mama mnie prosi, zebym nic nie mowila
      bratu, bo będziemy sie kłócić, bo nie będą sie do niej odzywac itd...
      No więc siedzę cicho. A Mama nie wyrabia. Juz mnei wkurza jak do
      mnie dzwoni i sie skarzy. Bo co ja moge w tej sytuacji?
      • foczkaka Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 20:34
        No właśnie, podobna sytuacja.
        Wiem to wszystko o czym piszecie. Owszem, mama nie jest asertywna, ale ja jej
        tej asertywności nie naucze w wieku 65 lat.
        Nie chce tez zadnej mojej interwencji, bo z tamtymi przeciez mieszka na co dzien
        i nie chce klotni.
        Ale zali sie czesto. Bo miałą spotkac sie z kolezanką, ale nagle okazało sie ze
        bratowa po pracy gdzies jeszcze idzie i nie zajmie sie dzieckiem. Nie moze
        przyjechac do mnie, czy do drugiej siostry, bo to juz wyprawa na weekend, a mama
        nie miewa 2 dni z rzędu wolnych.
    • anorektycznazdzira Re: wnerwiona jestem na rodzinkę 17.05.10, 19:14
      A nie mozesz ty kobieto podzielić się tym z bratem i bratową?
      Tutaj to najwyżej coś na 5 minut ulży, ale nic przeca nie załatwisz.

      Po pierwsze, czy upewniłaś się, ze mama jest naprawdę taka
      nieszczesliwa i wpędzona w poczucie winy oraz że nikt z nią nie
      uzgadniał tej opieki? Może nie byłaś przy jakiejś rozmowie i nawet
      nie wiesz, ze jej ciezko, ale swego czasu naobiecywała, w szczerych
      intencjach, pomocy itp.
      Jeśli mama potwierdzi, że cierpi niezasłużenie, jak i to, że nie
      umie sie odezwać- do boju. Po co gębę po próżnicy trzępić, pojedź
      zwłaszcza bratu po kalesonach i uświadom, czyje dziecko wasza matka
      bawi. Może mu tego potrzeba.
      Inna rzecz, że cięzko bedzie cokolwiek zmienić, jeśłi bedą tam
      mieszkać.
    • nisar A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 19:48
      Twoja mama nie miała nic do powiedzenia w kwestii opieki nad wnuczką
      (sama piszesz "właściwie" nie pytając mamy o zdanie). I powiem coś,
      za co mnie tu pewnie zlinczują, ale trudno. Jeśli mama - obojętne,
      sprawiedliwie czy nie, zwłaszcza w Twoim poczuciu - podjęła się tego
      obowiązku, to moim zdaniem powinna przynajmniej uprzedzić, że we
      wrześniu chce na dwa tygodnie wyjechać. Oczywiście że ma do tego
      prawo, ale też nic by jej się nie stało, gdyby zwyczajnie
      POWIEDZIAŁA, że chce wolnego w tym terminie. Albo trzeba się nie
      podejmować od początku obowiązków, albo - wiedząc że syn i synowa
      nie mają planu awaryjnego w kwestii opieki nad dzieckiem - niestety
      potraktować to zobowiązanie poważnie i tego typu rzeczy zwyczajnie
      omawiać.
      Nie, nie uważam że opieka nad wnukami jest automatycznym obowiązkiem
      babć, uważam że podjęte zobowiązania należy traktować poważnie,
      jeśli się już je podjęło.

      Swoją drogą nie mogę się nadziwić, jak mało ludzie w najbliższej
      rodzinie ze sobą ROZMAWIAJĄ i UZGADNIAJĄ. A potem wzajemne
      pretensje...
      • carmela_soprano Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 20:30
        No ale przecież uprzedziła. Maj jest. Do września jeszcze kupa czasu.
        • nisar Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 20:41
          Nie uzgodniła, tylko zadecydowała bez porozumienia.
          Natomiast nie rozumiem, jak to możliwe że dorosła osoba nie potrafi
          się obruszyć i zażądać szacunku dla swoich planów. W to mi się
          zwyczajnie nie chce wierzyć.
          • foczkaka Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 20:55
            tak bywa smile Ja tez nie umiem się obruszac tongue_out widac po mamie to mam.
          • foczkaka Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:32
            w porozumieniu z szefem to się bierze urlop.
            tu chodzi o to że czyjąś uprzejmość ludzie zaczynają traktować jak coś
            oczywistego, coś co się należy.
          • kub-ma Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 22:03
            Moim zdaniem ma prawo zdecydować o swoim życiu. Nie musi
            porozumiewać się w tej kwestii, jeżeli do wyjazdu są 4 miesiące.
            Mogłaby też powiedzieć, że od września przestaje pomagać. Ma prawo.
          • thunder_storm nisar 17.05.10, 22:06
            nisar napisała:

            > Nie uzgodniła, tylko zadecydowała bez porozumienia.

            To jest dorosła osoba nie musi się porozumiewać z nikim w takich sprawach, a czy
            ty uważasz że powinna zapytać się o zgodę? I jak by się np nie zgodzili to
            przystać na ich żądania? A może to oni powinni zdecydować w jakim terminie
            babcia może wyjechać? jaki według ciebie miałby sens wcześniejsza rozmowa na ten
            temat jak nie poinformowanie ich o tym? to samo co po zarezerwowaniu wycieczki.
            Inna sytuacja była by gdyby poinformowała ich na tydzień przed wyjazdem ale nie
            4 miesiące wcześniej. Więc to co piszesz że babcia przyjmując zobowiązania na
            siebie musi się z nich wywiązywać możesz sobie między bajki wsadzić bo w tym
            przypadku babcia się wywiązuje i nie zostawiła ich bez możliwości zorganizowania
            innej opieki.


        • nangaparbat3 Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:07
          carmela_soprano napisała:

          > No ale przecież uprzedziła. Maj jest.

          Powinna była wniesc podanie.
          • thunder_storm Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 22:09
            nangaparbat3 napisała:

            > carmela_soprano napisała:
            >
            > > No ale przecież uprzedziła. Maj jest.
            >
            > Powinna była wniesc podanie.
            >

            i czekać na rozpatrzenietongue_out
      • foczkaka Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 20:53
        To było tak: jak brat z zona starali sie o dziecko i jak byli w ciąży, nie
        mieszkali jeszcze z mamą, ale nagabywali że może by przychodziła do nich i
        zajmowała sie dzieckiem. Moja mama ciągle odmawiała. Mówiła ze moze pomoc
        sporadycznie, ale ma tez inne sprawy, chce czasem pojechac do drugiej corki, a
        moze w koncu trzecia (ja) dorobi sie dzieci to pojedzie do niej bo chce pomoc.
        Ale wreszcie stało sie tak ze brat i bratowa wprowadzili sie do mamy.
        Mama sporadycznie zajmowałą sie dzieckiem, gdy bratowa szła do sklepu czy do
        kolezanki. Wreszcie zostałą poinformowana że W przyszłym tygodniu bratowa wraca
        do pracy i nie ma co zrobic z dzieckiem.

        Pewnie sama jest sobie winna ze była tak empatyczna i nie powiedziałą wtedy
        radzcie sobie sami. Zreszta ona nie oczekuje zadnej interwencji z mojej strony,
        wrecz prosi zeby nic nikomu nie mowic. Raczej jest skłonna byc męczennicą do
        konca życia. Albo tez ktoregos dnia wybuchnie i bedzie rozłąm w rodzinie tongue_out
        Nie o to chodzi. Ja sie po prostu dziwię skąd się biorą takie postawy. PO co
        ludziom dzieci, skoro odpowiedzialnosc za nie zrzucają na kogos innego. Skąd te
        wymagania od dziadków, tesciowych itd.
        • nangaparbat3 Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:09
          > Pewnie sama jest sobie winna ze była tak empatyczna

          To sie nie nazywa "empatyczna" tylko "ulegla".
          • foczkaka Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:30
            Wszystko jedno, nie o tym jest wątek.
            • nisar Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:37
              Foczko, nie do końca wszystko jedno. Bo jeśli mama napomykała, że
              nie bardzo miałaby ochotę na stałą opiekę itd., ZAMIAST wyraźnie
              powiedzieć, MOWY NIE MA, to naprawdę sama sobie jest winna.
              Zwłaszcza w przypadku bardzo roszczeniowych osób, a takimi są zdaje
              się Twój brat i bratowa.

              Byłam taka długie lata, truchlałam na myśl, że mogłabym
              zrobić/powiedzieć coś, co by się komuś nie podobało. I jak nie
              wiedziałam JAK powiedzieć coś niemiłego dla kogoś, to - słowo -
              pisałam to sobie na kartce i uczyłam się na pamięć. Bo bardzo szybko
              zrozumiałam, że ludzie bezwzględnie obchodzą się z tymi, którzy nie
              potrafią stanowczo zawalczyć o siebie.
              • foczkaka Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:48
                Ale ja nie mowie ze nie masz racji. Wiem ze moja mama nie jest asertywna, ze nie
                umie walczyc o swoje. Mnie niestety podobnie wychowała. I o ile ja sie moge
                jeszcze wiele nauczyc, to mama w wieku lat 65 nie do konca.
                Ale to nie uprawnia nikogo do włazenia jej na głowę.
                • nisar Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 23:01
                  Tylko widzisz, Foczka, zasadniczy problem polega na tym, że w
                  przypadku dorosłego tak naprawdę tylko on sam może się postawić. Ani
                  Ty, jako córka, ani nikt inny nie jest w stanie sytuacji zmienić,
                  bez silnego postanowienia ofiary ucisku, że czas z tymże uciskiem
                  skończyć. I to jest w tej sytuacji najgorsze - Twoja mama musi SAMA
                  zdecydować, że daje synkowi i synowej trzy miesiące (akurat do
                  września) na znalezienie żłobka/niani/diabliwiedzączegojeszcze do
                  opieki nad dzieckiem. Inaczej - zapomnij, nic się nie zmieni, poza
                  tym że skłócisz się z rodziną. Sorry za szczerość.
              • kub-ma Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:59
                Buntuję się przed stwierdzeniem, że mama autorki sama jest sobie
                winna. Winni są ci którzy wykorzystują jej dobroć. Gdyby ktoś
                powiedział mi, że nie bardzo ma ochotę, to dla mnie przekaz jest
                jasny. Nie trzeba mi powtarzać: mowy nie ma.
                • nisar Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 23:04
                  Jest winna wobec siebie. Bo - mówiąc górnolotnie - każdy z nas jest
                  odpowiedzialny za siebie i za jakość swojego życia, w tym za rodzaj
                  związków z innymi ludźmi. I każdy z nas ma obowiązek wobec siebie,
                  pilnować swojego własnego dobra.
            • kozica111 Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 21:40
              To jakiś żart?
      • anorektycznazdzira Re: A ja nie wierzę w to, że 17.05.10, 23:43
        > prawo, ale też nic by jej się nie stało, gdyby zwyczajnie
        > POWIEDZIAŁA,

        no cóż, mamy MAJ, to chyba podpada pod zwyczajnie powiedziała. Jak 2
        dorosłe nieupośledzone osoby nie potrafią się zorganizować do września
        aby na 2 tygodnie przejąć opiekę nad własnym dzieckiem, to chyba tylko
        NIE CHCĄ.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja