poród - wielka trauma

18.05.10, 07:53
Czy dla którejś z Was poród był tak wielką traumą, że właśnie z tego
powodu zrezygnowałyście z kolejnego potomstwa?
Co było dla Was najtrudniejsze w porodzie? bardziej aspekt
fizjologiczny czy psychologiczny?
    • babsee Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:22
      Dla mnie był.Przyplacilam brakiem pokarmu przez 3 doby po porodzie,2
      krwotokami poporodowymi, depresją 2 miesięczną,i porzuceniem marzen
      o kolejnym dziecku.Dopiero po 4 latach zdecydowalam sie na kolejną
      ciąże i Bogu dziekowalam ze mialam wskazania do cc.Gdybym nie miala-
      zaplacilabym kazdą kase zeby nie rodzic fizjologicznie.
      Porod mialam ciezki, szkoda gadac ale mozna bylo urodzic po ludzku
      gdyby nie lekarze, ktorzy za punkt honoru postawili sobie ze urodze
      naturalnie-cia ich mać.
      Do dzis ich nienawidze a nazwisko tego su..rsyna ktory prowadzil moj
      porod mam wyryte w glowie i mam nadzieje ze kiedys bede miala okazje
      pana spotkac i mu nakopac.
    • margotka28 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:37
      moja siostra. Miała sztucznie wywoływany poród,chociaż nie było
      wskazań (lekarz stwierdził, że skoro przyszła na kontrolę to po co
      ma wracać do domu nierozpakowana). Rodziła od 9 rano do 1 w nocy,
      chociaż około 12 w południe położna powiedziała, że nie ma szans na
      poród naturalny. Lekarz nie przyjmował tego do wiadomości. Wieczorem
      siostra zwariowała, wstała, wyrwała kroplówki i chciała iść do domu.
      Około 1 w nocy lekarz zdecydował o cesarskim cięciu, ponieważ
      dziecko nadal nie zeszło do kanału rodnego.
      Później było zakażenie gronkowcem, sączki, rurki, brak pokarmu,
      zrosty i wiele innych. Od tamtego czasu minęło 8 lat, a siostra
      nadal nie chce więcej porodów.
      • kubek0802 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:56
        Poród był najbardziej bolesnym fizycznie doświadczeniem, ale
        nabawiłam sie czegoś w rodzaju traumy z zupełnie innego powodu. To
        było moj pierwszy w życiu pobyt w szpitalu i na szczęście już po
        urodzeniu syna podano mi lek znieczulający (sciągnięty nawet z
        innego oddziału bo na porodówce takich nie mają)na który jestem
        uczulona i wpadłam we wstrząs anafilaktyczny.
        Teraz boję się że nie zdąże powiedzieć o tym jak trafię do szpitala
        niespodziewanie i nikt nie przeczyta kartki którą mam w dokumentach.
    • 18_lipcowa1 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:47
      tabakierka2 napisała:

      > Czy dla którejś z Was poród był tak wielką traumą, że właśnie z
      tego
      > powodu zrezygnowałyście z kolejnego potomstwa?
      > Co było dla Was najtrudniejsze w porodzie? bardziej aspekt
      > fizjologiczny czy psychologiczny?

      Ja może nie temat tak dokladnie, ale dla mnie poród byłby wielką
      traumą gdybym nie dostała zzo.
      Wiem, bo zdązylam poczuć porządne skurcze zanim mi je podali, a mimo
      to byłam jeszcze daaaaleko do końca.
      Mówią, że się zapomina- ja nie zapomniałam jak to boli, choć
      oczywiście zadowolenie po podaniu zzo i cała atmosfera porodu
      przesłania to.
      ,
    • mirkad Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:50
      ja zrezygnowałam;
      po krótce:
      10 lat starań i ciążę, wreszcie się udało i wszystko było w jak
      najlepszym porządku do 27 tc; gestoza, potworne nadciśnienie,
      spuchłam okropnie, po którymś usg okazało się że pogarszają się
      przepływy pępowinowe, przeniesiono mnie do szpitala o wyższym
      stopniu referencyjności by dać córce większą szansę na przeżycie;
      tam po kontrolnym usg okazało się że przepływy niemal zanikły więc
      zdecydowano o natychmiastowym rozwiązaniu ciąży; po cc dostałam
      masywnego krwotoku, ledwo przeżyłam; potem 3 miesiące małej w
      szpitalu, pierwsze wyjście ze szpitala zakończone powrotem po
      kilkunastu godzinach spowodowanym wirusowym zapaleniem płuc
      (konieczna była reanimacja na IP ) ; kiedy wreszcie wyszłyśmy, przez
      1,5 roku walczyliśmy o jej zdrowie;
      NIGDY w życiu nie chciałabym tego przejśc po raz kolejny, także
      córka zostanie jedynaczką
      • tabakierka2 mirkad 18.05.10, 08:55
        bardzo Ci współczuję i cieszę się, że już jest w porządku ze
        zdrowiem Twojej córeczki, jeśli można tak powiedzieć.
        • elske Tabakierka. 18.05.10, 09:05
          Po co Ci to? Po co Ci taka wiedza teraz? Będziesz się niepotrzebnie
          nakręcać.Teraz dla równowagi powinnaś założyć temat :która z was miło wspomina
          poród.
          • tabakierka2 Re: Tabakierka. 18.05.10, 09:08
            elske napisała:

            > Po co Ci to? Po co Ci taka wiedza teraz? Będziesz się niepotrzebnie
            > nakręcać.Teraz dla równowagi powinnaś założyć temat :która z was
            miło wspomina
            > poród.
            >

            no, już pisałam.
            Bo wolę się nastawić na masakrę i ewentualnie się rozczarować niż
            założyć, że urodzę w godzinę bez nacięcia, peknięcia i innych
            rewelacjitongue_out
            Elske, myślisz, że na taki post odpowiedziałby ktokolwiek?big_grin
            • e_r_i_n Re: Tabakierka. 18.05.10, 09:14
              tabakierka2 napisała:

              > Elske, myślisz, że na taki post odpowiedziałby ktokolwiek?big_grin

              Myślę, że tak, bo dla wielu osób ból był marginalnym elementem porodu.
              Ja powiem tak - bolało, nie ma co ściemniać. Ale poród to nie była masakra i
              rzeźna. I faktem jest, że młode na brzuchu wymazało kwestie mniej przyjemne.
            • estragonka Re: Tabakierka. 18.05.10, 09:34
              tabakierka2 napisała:

              > Elske, myślisz, że na taki post odpowiedziałby ktokolwiek?big_grin

              ja big_grin
            • elske Re: Tabakierka. 18.05.10, 09:45
              tabakierka2 napisała:

              > Elske, myślisz, że na taki post odpowiedziałby ktokolwiek?big_grin

              Kochana, ja Ci odpowiembig_grin. Mam dwa rewelacyjne porody za sobą, bez znieczulenia tongue_out.
              • tabakierka2 Re: Tabakierka. 18.05.10, 09:46
                elske napisała:


                > Kochana, ja Ci odpowiembig_grin. Mam dwa rewelacyjne porody za sobą, bez
                znieczulenia
                > tongue_out.

                smile
                ja znosze ciążę rewelacyjnie, więc pewnie już limit szczęścia
                wyczerpałamtongue_out
                jak to zrobiłaś, że miałaś takie 'fajne' porody?
                • elske Re: Tabakierka. 18.05.10, 10:06
                  tabakierka2 napisała:

                  > elske napisała:
                  >
                  >
                  > > Kochana, ja Ci odpowiembig_grin. Mam dwa rewelacyjne porody za sobą, bez
                  > znieczulenia
                  > > tongue_out.
                  >
                  > smile
                  > ja znosze ciążę rewelacyjnie, więc pewnie już limit szczęścia
                  > wyczerpałamtongue_out
                  > jak to zrobiłaś, że miałaś takie 'fajne' porody?
                  >

                  Pojęcia nie mam, ale było super. Przy pierwszym porodzie byłam juz 5 dni w
                  szpitalu i chciałam już wracać do domu, a tu Kluska nie ma ochoty na świat
                  przychodzić.Męża co chwile do szpitala sciągałam, bo sie skurcze
                  zaczęła,przyjeżdżał i po skurczach.W końcu mi mówi że mam sie zdecydować kiedy
                  rodzę , bo jego też to stresujetongue_out. W końcu dostałam oksytocynę i urodziłam
                  smile.Ale zanim Kluska na swiat przyszła, prawie zasnęłam (bo tak na mnie
                  oksytocyna działa), a wcześniej moczyłam się w wanie.Ogólnie było super.
                  A przy drugim porodzie, pamiętałam jak wyglądał pierwszy.Na porodówce mój maz
                  zasnął , bo się nie wyspał w nocy (pózno poszedł spać , a jak zasnął, trzeba
                  było wstawać i do szpitala jechać).A ja w tym czasnie chodziłam sobie po sali ,
                  słuchałam muzyki, a pozniej rozwiązywałam sudoku (skurcze co 5 min,mina położnej
                  jak mnie zobaczyła z ta krzyżówką -bezcenna).Po oksytocynie znowu zaczęłam
                  przysypiaćtongue_out.Na koniec młody sie zaklinował i mi go polożna wyciągnęła
                  (rozrywając mnie przy okazji), ale ja zaraz po porodzie takich sił dostaję że
                  góry mogę przenosić.
                  A czy mam wysoki próg odporności na ból? Raczej nie.Blednę kiedy widzę krew i
                  robi mi się słabo.Kiedy widzę igle i strzykawkę zaczynam odpływać tongue_out.Tracę
                  przytomność przy niewielkich zabiegach chirurgicznych (np. zszywaniu ranki
                  długości 1 cmtongue_out ). Ale poród to już inna bajka.
                  • thunder_storm hehe też mówiliśmy kluska:) 18.05.10, 14:55
                • estragonka Re: Tabakierka. 18.05.10, 10:16
                  tabakierka2 napisała:

                  > elske napisała:
                  >
                  >
                  > > Kochana, ja Ci odpowiembig_grin. Mam dwa rewelacyjne porody za sobą, bez
                  > znieczulenia
                  > > tongue_out.
                  >
                  > smile
                  > ja znosze ciążę rewelacyjnie, więc pewnie już limit szczęścia
                  > wyczerpałamtongue_out
                  > jak to zrobiłaś, że miałaś takie 'fajne' porody?
                  >

                  eeeeeee tam, ja ciaze tez mialam bezproblemowa, czulam sie swietnie, porod
                  oczywiscie ze BOLAL i trwal wieeele godzin, ale tragedii nie bylo. po paru
                  godzinach stwierdzilam ze moge do domu isc w sumie smile

                  a potem tez bylo fajnie, nawet jak mialam wrazenie ze mi cycki oblozone kapusta
                  pekna i rekami ruszac nie moglam tak mialam nabrzmiale wszystko od szyi do pasa big_grin
                  • estragonka a, i jeszcze 18.05.10, 10:38
                    estragonka napisała:


                    > >
                    >
                    > eeeeeee tam, ja ciaze tez mialam bezproblemowa, czulam sie swietnie, porod
                    > oczywiscie ze BOLAL i trwal wieeele godzin, ale tragedii nie bylo. po paru
                    > godzinach stwierdzilam ze moge do domu isc w sumie smile
                    >
                    > a potem tez bylo fajnie, nawet jak mialam wrazenie ze mi cycki oblozone kapusta
                    > pekna i rekami ruszac nie moglam tak mialam nabrzmiale wszystko od szyi do pasa
                    > big_grin

                    i jeszcze dodam, ze pisze Ci to osoba ktora rodzila bez znieczulenia, bo u mnie
                    bylo z przyczyn
                    technicznych niemozliwe. da sie, i sie traumy nie ma wink
                    • sanrio Re: a, i jeszcze 18.05.10, 11:34
                      rany boskie, po co wy się tak zawzięcie cytujecie, przecież każdy wie, że do
                      niego te słowa...:\
                      • tabakierka2 Re: a, i jeszcze 18.05.10, 11:41
                        sanrio napisała:

                        > rany boskie, po co wy się tak zawzięcie cytujecie, przecież każdy
                        wie, że do
                        > niego te słowa...:\

                        smile
                        nie zawsze odpowiedź wskakuje tam, gdzie by się chciało, żeby
                        wskoczyła.
                • kaamilka Re: Tabakierka. 18.05.10, 11:44
                  > ja znosze ciążę rewelacyjnie, więc pewnie już limit szczęścia
                  > wyczerpałamtongue_out

                  Ja też czułam się genialnie! Do 16 byłam w pracy a o 20 pierwsze
                  skurcze. O północy Bronek był na świecie big_grin Potem dopiero to jest
                  masakra! Mówię Ci, poród to pikuś, w porównaniu do tego co
                  przechodziłam od 6-15 tygodnia życia dziecka.
            • rysia.z.poczty Re: Tabakierko Kochana. 18.05.10, 09:56
              Ja oba porody maiłam super ,oba wspominam miło ,bolało owszem ale
              nie tak zeby nie mozna było wytrzymać. Córke rodziłam 15 minut synka
              10. Musisz nastawić się pozytywnie ,ze dasz rade i w czasie porodu
              zamiast histeryzować daj z siebie 150 % a będzie dobrze.

              Mam kolezanke która mimo,ze urodziła szybko i sprawnie tak bała sie
              bólu ,ze nie mogła się zdecydować na kolejnego bobasa.Po 16 latach
              zdecydowała sie i miała cesarke na zamówienie (niespodziewała się
              jednak ,takiego bólu i złego samopoczucia PO)
            • ankh_morkpork Tak. Ja bym napisała ;-) 18.05.10, 11:31
              Bardzo miło wspominam poród. Urodziłam siłami narury bez znieczulenia, ból był dla mnie do wytrzymania, chociaż przez około 40 min był ledwo do wytrzymania. Nie mam żadnej traumy ani urazów i wspomnienia porodu nie są dla mnie powodem do unikania drugiej ciąży.

              big_grin
              • echtom Re: Tak. Ja bym napisała ;-) 18.05.10, 15:45
                Ja może nie wspominam bardzo miło, ale w sumie nic strasznego się nie działo. Rodziłam 3xsn, ze znieczuleniem typu dolargan (przyznaję ze wstydem, że nie wiem dokładnie, na czym polega zzo). Dowodem na brak traumy jest, że już w 8 miesięcy po pierwszym porodzie byłam gotowa na następne dziecko.
            • karra-mia Re: Tabakierka. 18.05.10, 11:37
              ja bym ci odpowiedziała na taki post
              bo urodziłam szybko, łatwo i mile wspominam poródsmile
            • thunder_storm ja bym odpowiedziała!!! 18.05.10, 14:51
              tabakierka2 napisała:


              > no, już pisałam.
              > Bo wolę się nastawić na masakrę i ewentualnie się rozczarować niż
              > założyć, że urodzę w godzinę bez nacięcia, peknięcia i innych
              > rewelacjitongue_out
              > Elske, myślisz, że na taki post odpowiedziałby ktokolwiek?big_grin


              powiem tak nie miałam szybkiego i bezbolesnego porodu, ale miło go wspominam
              może dlatego że nie było komplikacji zagrażających życiu i zdrowiu. A opiszę Ci
              trochę: Skurcze przepowiadające zaczęły się już we wtorek wieczorem i nie wiem
              nawet kiedy się przerodziły w porodowe bo nie ustały ani na chwile do piątku, o
              godz 11:12 urodziłam, oczywiście na początku były lekkie ale już od środy były
              na tyle mocne, że budziłam się w nocy, chodząc musiałam przystać, siedząc wstać
              itp... a do szpitala pojechaliśmy w czwartek kiedy to stwierdziłam, że nie
              prześpię nawet pół godziny tej nocy, ale już cały dzień wcześniej nie mogłam z
              siebie nawet słowa wydusić w trakcie skurczu, ale czekałam na te niby regularne
              co 10 min a okazało się że do samego końca nie miałam regularnych tzn były co 5
              co 10 co 7 co 15 a nawet niektóre co 20 minut więc dlatego cały czas myślałam,
              że to tylko te przepowiadające, tylko coś z tym że tak bolało mi nie pasowała,
              ale myślałam, że zawsze miałam bolesne miesiączki to i poród będzie nadzwyczaj
              bolesny, no i był ale trzeba dużo chodzić w czasie skurczów to na prawdę pomaga,
              bo tych najgorszych skurczów to już nie idzie wytrzymać na leżąco, a tym
              bardziej na siedząco, dlatego najgorzej jest kiedy musisz leżeć pod ktguncertain a w
              planach miałam też znieczulenie, ale w końcu obyło się bez, ponieważ do szpitala
              trafiłam w nocy mając 3 cm rozwarcie, to jeszcze za wcześnie, no i jak ok 7 rano
              kiedy mnie już bardzo bolało, dodam, że najgorsze bóle miałam z krzyża, więc po
              ktg zapytałam się położnej kiedy będę mogła poprosić o znieczulenie zzo ona
              powiedziała, a znieczulenie to dopiero po 5cm i stwierdziła, że moje skurcze są
              słabe i rzadkie więc pewnie jeszcze daleko mi do tych 5 cm, to ja załamana że
              skoro przez całą noc nie drgnęło o te 2 cm to ile jeszcze i skoro te są słabe to
              jakie mają być te gorsze i idę do męża i mówię ze łzami w oczach co i jak i że
              jak nie ma nawet tych 5 cm to ile to wszystko będzie jeszcze trwało, że już tyle
              nie spałam (wówczas 30 godz), nie mam siły to jak ja mam rodzić? i z tą myślą
              bardzo ciężko znosiłam te skurcze, a jak lekarz po obchodzie mnie zbadał ok
              8.30-9.00 powiedział, że jest już 7 cm a ja szczęśliwa pytam: a znieczulenie, a
              on ale to już się nie opłaca, no i ja szczęśliwa: no tak nie opłaca się jużsmile i
              wybiegłam do męża i mówię, że już 7 cm i że nasza kluska już niedługo wyjdzie i
              z tą świadomością skurcze prawie nie bolałysmile aż mówiłam do męża że może akcja
              porodowa się zatrzymała czy co, no ale ostatnia godzina też była ciężka, że jak
              to siostra dziewczyny rodzącej przede mną stwierdziła, że po ścianach chodziłam,
              bo się chyba przytulałam w czasie skurczuwink no a sama akcja porodowa to tak
              naprawdę ulga ponieważ parcie w czasie skurczów powoduję że nie czuje się w
              ogóle bólu porodowego, nacięcie krocza jest bez znieczulenia i oprócz takiego
              uczucia pyk nie czuje się bólusmile Więc podsumowując uważam, że najważniejsze jest
              dobre nastawienie i myśl, że to już niedługo i nie będzie to trwało wieczniesmile a
              i dodam jeszcze, że tuż po samym porodzie tęskniło mi się za salą porodową do
              tego stopnia, że sny miałam w nocy, że ja już jestem po porodzie, a inne
              dziewczyny rodzą i ja im zazdroszczęwink naprawdę nie masz co się źle nastawiać,
              bo to nie ułatwi ci niczegosmile a i ja sobie nie wyobrażam porodu bez męża i w
              ogóle najlepiej bym się czuła jak by ze mną było mnóstwo znajomych, ale może
              dlatego, że ja taka towarzyska jestemwink
            • nangaparbat3 Re: Tabakierka. 18.05.10, 15:43
              Moja przyjaciółka - pierwszy porod 36 lat, jak opowiadala, troche ją pobolalo, a
              w ogole szybko, łatwo, przyjemnie.
              Sama byłam świadkiem takiego porodu - leżalam obok pani, ktora urodzila w
              niecalą godzinę, wielkie i optymistyczne przeżycie.
    • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 08:59
      tabakierko - Ty nie czytaj takich rzeczy, bo się niepotrzebnie nakręcisz. Po co
      w ogóle o to pytasz?
      Wiadomo, że porody są różne - jedne z nas znoszą je lepiej, inne gorzej, a
      jeszcze inne katastrofalnie.
      Rozumiem Twoje obawy, bo sama je miałam. Co więcej, miałam jakieś takie głębokie
      przeczucie, że nie uda mi się urodzić naturalnie i w sumie miałam rację, bo
      miałam 2 cesarki.
      Ale - moje obydwie ciąże do łatwych nie należały, za każdym razem lądowałam na
      patologii i wywoływano poród zupełnie na zimno, bez żadnych oznak, że to już.
      Jako żem panikara, podczas ciąży miałam ogromne nadciśnienie, to na porodówce
      zaczynałam umierać ze strachu, ciśnienie szybowało w górę i musieli mnie ciąć.
      Tabakierko - znajdź sobie dobrą położną, która poprowadzi Twój poród i nie
      pozwoli byś się za długo męczyła. Mnie przed zbyt długimi próbami rodzenia
      naturalnie ratowała właśnie połozna (nie prywatna, z dyżuru) - widziała zapewne
      setki porodów i doskonale wiedziała, że nie dam rady urodzić naturalnie, więc
      tak wszystkim kierowała, zebym męczyła się jak najkrócej (za drugim razem, w
      ogóle się nie męczyłam - siedząc pod oxy, czytałam gazetęsmile)
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:07
        circa.about napisała:

        > tabakierko - Ty nie czytaj takich rzeczy, bo się niepotrzebnie
        nakręcisz. Po co
        > w ogóle o to pytasz?

        bo wczoraj nas położna ze szkoły rodzenia oprowadzała po porodówce.
        Wolę się przygotować na najgorsze i najwyżej być mile zaskoczoną.


        > Tabakierko - znajdź sobie dobrą położną, która poprowadzi Twój
        poród i nie
        > pozwoli byś się za długo męczyła.

        poród będzie odbierał wujek męża (lekarz) i położna - przyjaciołka
        mojej mamy lub koleżanka mojej przyjaciółki, też położnej, więc tego
        aspektu raczej się nie boję. Sama nie wiem,czy się boje, a jeśli
        tak, to czego...
        • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:32
          Eeee, to spoko luzik - na pewno o Ciebie zadbają smile.
          Zazdroszczę komfortowej sytuacji smile.
          Przyznam się w tajemnicy, że będac w ciąży namiętnie przeglądałam internet w
          poszukiwaniu różnistych historii. A potem smarkałam mężowi w rękaw, że się boję
          i nie chcę rodzić smile
          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:43
            circa.about napisała:

            > Eeee, to spoko luzik - na pewno o Ciebie zadbają smile.
            > Zazdroszczę komfortowej sytuacji smile.

            no ja jeszcze nie wiem, co mnie czeka. Cieszę się, że ten wujek
            będzie i mężol, ale jak to zwykle w sytuacjach nieznanych człowiek
            nie wiem, co i jak.

            > A potem smarkałam mężowi w rękaw, że się boję
            > i nie chcę rodzić smile

            ja wczoraj się zbuntowałamsmile
    • ala_bama1 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:03
      Czy trauma? nie wiem ale na pewno gdybym miała rodzić drugi raz baaaardzo mocno
      bym się zastanowiła. Na dzień dzisiejszy nie planuję następnego dziecka z
      różnych przyczyn. rodziłam 2 lata temu w wieku 34 lat, więc nie byłam już
      nastolatką. Przeczytałam bardzo wiele na temat porodu, i jednego czego naprawdę
      się obawiałam to komplikacje porodowe. Bałam się że coś pojdzie nie tak bo
      przecież różnie się może zdarzyć.. (10 lat temu w wypadku samochodowym złamałam
      miednicę) co do bólu myślałam że dam rade i przetrzymam wszystko. I tu się
      myliłam. Wody odeszły mi o 12 w nocy, zero rozwarcia. Po podaniu oxytocyny
      zaczeła się prawdziwa "jazda" Ból był gorszy niż mogłam sobie wyobrazić.
      Oszczędzę szczegółów. Megaskurcze trwały parę godzin - dla mnie wieczność.
      Dostałam w końcu zzo które niewiele pomogło. Kiedy nadeszły bóle parte były dla
      mnie prawdziwym wybawieniem. Ból nieporównywalnie mniejszy. Dziecię urodziło się
      zdrowe, śliczne to najważniejsze. Cała "impreza" trwała ok 13 godzin od odejścia
      wód.
      Jak już pisałam nie planuje więcej dzieci. Czy poród jest głównym powodem?
      Chyba nie, ale na pewno jest jednym z wielu.
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:11
        ala_bama1 napisała:

        > Ból był gorszy niż mogłam sobie wyobrazić.
        > Oszczędzę szczegółów.

        z czym porównywalny?
        poproszę o szczegóły, jeśli dla Ciebie to nie problem.


        > Dostałam w końcu zzo które niewiele pomogło. Kiedy nadeszły bóle
        parte były dla
        > mnie prawdziwym wybawieniem. Ból nieporównywalnie mniejszy.

        czyli, że najgorsza faza to ta skurczowa, a nie parcia?

        Dziecię urodziło si
        > ę
        > zdrowe, śliczne to najważniejsze.

        smile


        Cała "impreza" trwała ok 13 godzin od odejści
        > a
        > wód.

        to chyba nie tak źle?
        • margotka28 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:16
          każda kobieta ma inny próg tolerancji na ból. Jak dla mnie (mam
          niski próg) bóle porodowe są mega masakryczne i nie ma porównania do
          niczego innego.
          • rysia.z.poczty Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:08
            Ból jest zajebisty cięzko go porównać ale możesz sobie
            wyobrazić,myślisz" umieram' i wyjesz jakby cię zażynali
            heeh .Naszczęście tak jest przy całkowitym rozwarciu i zaczynaja się
            parte a to już pestka coś na kształt jakby się srało,to już się samo
            dzieje ty czujesz ulge choć dupsko boli,czasem i kupa poleci ,przesz
            jakby dupskiem i pipkom naraz i dzidek wyłazi na świat.Potym jest
            już tylko lepiej. Zyczę powodzenia.
            • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:13
              rysia.z.poczty napisała:

              > Ból jest zajebisty cięzko go porównać ale możesz sobie
              > wyobrazić,myślisz" umieram' i wyjesz jakby cię zażynali
              > heeh .


              big_grin
              noooo...ale tak jakby jednak chcieć porównać?
              mega masakryczne bóle miesiączkowe?

              Naszczęście tak jest przy całkowitym rozwarciu i zaczynaja się
              > parte a to już pestka coś na kształt jakby się srało,to już się
              samo
              > dzieje ty czujesz ulge choć dupsko boli,czasem i kupa
              poleci ,przesz
              > jakby dupskiem i pipkom naraz i dzidek wyłazi na świat.

              big_grin
              wczoraj mój mężol, widząc moje przerażenie po odwiedzianch oddziału
              porodowego strzelił teskt 'ale nie martw się! weźmiesz książkę,
              zamkniesz się w łazience na 20 minut i sobie urodzisz'tongue_out
              hmm...taaaaaa.....bo to to samo, co zaparciabig_grin
              • rysia.z.poczty Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:33
                A miałaś kiedyś mega sraczke którą trzeba było długo wstrzymywać ??
                Czujesz wtedy takie ciśnienie i jeszcze napierającą główkę .To
                jakby Cię 100 arabów bzykało podczas bolesnej miesiączki. na
                początku boli tak jak podczas mega @ a póżniej
                mocniej...mocniej..mocniej aż nie możesz wytrzymać
                • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:35
                  rysia.z.poczty napisała:

                  > A miałaś kiedyś mega sraczke którą trzeba było długo
                  wstrzymywać ??

                  nie miałamtongue_out

                  > Czujesz wtedy takie ciśnienie i jeszcze napierającą główkę .To
                  > jakby Cię 100 arabów bzykało podczas bolesnej miesiączki.

                  ale wszyscy na raz?suspiciousbig_grin
                  dobra! to ja może na te bóle poczekam i sama się przekonambig_grin
                  • rysia.z.poczty Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:38
                    heehe tak bedzie najlepiej.
                    Tak wszyscy na raz heh smile
              • mdro Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:02
                Z mojego doświadczenia (dwa porody SN, pierwszy z oksytocyną) - ból
                przy skurczach rozwierających można porównać do bardzo bolesnej
                miesiączki (z tym, że ja miesiączki miewałam gorsze wink), po
                pojawieniu się skurczów partych ból praktycznie minął. Samo
                wypychanie dziecka nie bolało zupełnie (fakt, poszło szybko).

                Traumy żadnej nie mam, dużo dokuczliwsze były same ciąże (choć też
                bez żadnych komplikacji).
            • napoleonka_k rysio z poczty 18.05.10, 14:50
              umarłam ze śmiechu po przeczytaniu tego opisusmile
        • kubek0802 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:27
          > czyli, że najgorsza faza to ta skurczowa, a nie parcia?

          Parcie to powiedziałabym luksus, zwłaszcza jak możesz przeć, bo
          czasem trzeba 1 przeczekać. Ale np. u mnie trwał może 10 minut z 12
          godzin całości.
          • margotka28 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:53
            za trzecim parciem wyszedł jeden, a za kolejnym drugi syn wink Bóle
            parte to pestka, ja miałam tyle adrenaliny i siły, że szok. Sama
            byłam zdziwiona naglą zmianą sytuacji.
            A po porodzie? Krwawienie prawie 6 tygodni, zapalenie piersi,
            noieprzespane noce, omdlenia ze zmęczenia. Całość trwała około dwóch
            miesięcy, dopóki dzieci i ja nie nauczyliśmy się siebie. Później
            było w porządku.
            A na spacerze mimo zimy byłam tydzień po porodzie.
          • magdakaam Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 20:41
            jeśli chodzi o parcie mam zgoła inne doświadczenie
            obydwa porody lekkie, bóle skurczowe do wytrzymania, przy drugim na oksytocynie
            przysypiałam, rodziłam szybko i bez nacinania ale bóle parte to szok! moment
            wypychania dziecka nie był zbyt bolesny, ale te przerwy kiedy trzeba nabrać
            powietrza to u mnie był taki ból że nie miałam siły się dalej zmobilizować.
            jakby mnie rozrywało wewnątrz-tak to czułam. drugi poród miałam na sali ogólnej
            i inne dziewczyny parły i to przynosiło im ulgę a ja się darłam jak opętana bo
            wtedy mnie najbardziej bolało. czy jestem wyjątkiem? nie wiem , ale tak też bywa
        • lipsmacker Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:17
          Ból był gorszy niż mogłam sobie wyobrazić.
          > Oszczędzę szczegółów.

          >>z czym porównywalny?
          poproszę o szczegóły, jeśli dla Ciebie to nie problem.


          Uszczypnij sie cala garscia z calej sily w wewnetrzna strone uda i
          potrzymaj przez 30 sekund. A pozniej powtarzaj to co kilka minut
          przez conajmniej godzine.

          Ja milo wspominam porody z tym ze ja sie zamykam w sobie i ten bol
          przerabiam jakos tak...metafizycznie jakby. Pozatym rodzilam
          zagranica w swietnych warunkach, dla mnie w Polsce to najgorszy jest
          brak intymnosci na porodowce (nie ukrywam ze znany mi tylko z
          opowiesci innych) niz bol. No i brak kontroli nad tym co sie
          dzieje, jak czytam ze jakis lekarz uparl sie zeby rodzacej nie robic
          cc to mnie krew zalewa bo po prostu nie wyobrazam sobie takiej
          sytuacji zebym to nie ja o tym decydowala (rodzilam sn ale
          wystarczyloby jedno moje slowo a wzieliby mnie na cc, tu niestety
          jest zupelnie inaczej).
          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:33
            lipsmacker napisała:

            > dla mnie w Polsce to najgorszy jest
            > brak intymnosci na porodowce (nie ukrywam ze znany mi tylko z
            > opowiesci innych) niz bol.

            nie zauważyłam braku intymności, jeśli takowy można zauważyć w ogóle.
            Sale, które widziałam były małe, według tego, co mówiła położna jest
            w nich wyłącznie rodząca, mąż (osoba towarzysząca), położna i lekarz
            dochodząco.
            Chyba, że masz co innego na myśli pisząc o intymności?


            No i brak kontroli nad tym co sie
            > dzieje, jak czytam ze jakis lekarz uparl sie zeby rodzacej nie
            robic
            > cc to mnie krew zalewa bo po prostu nie wyobrazam sobie takiej
            > sytuacji zebym to nie ja o tym decydowala (rodzilam sn ale
            > wystarczyloby jedno moje slowo a wzieliby mnie na cc, tu niestety
            > jest zupelnie inaczej).

            no, ale jak rodząca ma o tym decydować?
            tutaj akurat zgadzam się z lekarzami. Jak rodząca ma decydować czy
            należy zrobić cc, skoro przede wszystkim nie posiada ani
            doswiadczenia medycznego ani wiedzy. Poza tym to lekarz i położna
            odpowiadają za jej życie i życie dziecka.
            • berdyczow7 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 22:31
              Jak masz świetnego zaufanego lekarza, to ok. Pewnie będzie się przejmował i
              bardziej Cię słuchał, jeśli powiesz, ze czujesz, ze nie urodzisz/ coś
              jest nie tak lub cokolwiek innego, co wydaje ci się ważne. Uwierz, takich
              przypadków są tysiące.
              Często zakontraktowane przez NFZ cc jest już "wyczerpane" na cesarki na życzenie
              i lekarz dusi, zebyś jednak urodziła naturalnie, czasem nawet wbrew wszystkiemu.
              Dziewczyna naprawdę ma rację.

    • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:14
      > Czy dla którejś z Was poród był tak wielką traumą, że właśnie z tego
      > powodu zrezygnowałyście z kolejnego potomstwa?

      Dla mnie nie smile
      Pojawiło się kilka wqrwiających momentów, ale sam poród nie ma znaczenia dla
      kolejnego potomka. Pierwsze tygodnie po porodzie - i owszem.
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:22
        kawka74 napisała:

        > > Pierwsze tygodnie po porodzie - i owszem.

        ???
        dawajsuspicious

        Kawka, a Ty już po porodzie?smile kurcze, a wydawało mi się, że jeszcze
        jeszcze...
        • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:38
          A tak, zgodzę się - pierwsze tygodnie "po" były dla mnie o wiele gorsze niż
          przygody porodowo-cesarkowe.
          Chodziłam i wyłam, że po co mi to było, niewyspana, z obgryzionymi cyckami, raz
          za mało mleka, za chwilę za dużo, dziecie płacze (dlaczego???!!!), o wyjściu z
          domu mowy nie było (pierwsze rodziłam w lutym i był straszny mróz), dodać do
          tego wiszący brzuch i mega nadwagę, to sobie możesz wyobrazić, jak się
          "świetnie" czułam smile.
          Potem przeszło, w sumie nawet szybko - pozbierałam sie i już było fajnie smile.
          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:45
            circa.about napisała:

            >
            > Chodziłam i wyłam, że po co mi to było, niewyspana, z obgryzionymi
            cyckami, raz
            > za mało mleka, za chwilę za dużo, dziecie płacze (dlaczego???!!!),
            o wyjściu z
            > domu mowy nie było (pierwsze rodziłam w lutym i był straszny
            mróz), dodać do
            > tego wiszący brzuch i mega nadwagę, to sobie możesz wyobrazić, jak
            się
            > "świetnie" czułam smile.

            a dużo przytyłaś w ciąży?
            ja póki co 3-4kg (22tc), a słyszałam, że po porodzie już z 7kg
            schodzi.
            A brzuch chyba też z czasem 'wklęsł'co?suspicious

            dobra!
            coś jeszcze powinnam wiedzieć?suspicious
            • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:49
              w obydwu ciążach miałam gestozę (nadciśnienie i mega obrzęki) - za każdym razem
              tyłam około 30kg, z czego połowa to była woda (traciłam ją w ciągu 6 tygodni
              po), 6 zostawiłam w szpitalu, a z resztą walczyłam przez 2 lata smile.
            • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:52
              A tak w ogóle, tabakierko, jestem pewna, że Twoje życie napisze swój własny
              scenariusz i mimo tej całej wiedzy, którą teraz przyswoisz, wiele rzeczy i tak
              Cię zaskoczy smile.
              Tylko nie miej później do nas pretensji, że Ci o tym nie napisałyśmy smile.
              • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:09
                circa.about napisała:

                > A tak w ogóle, tabakierko, jestem pewna, że Twoje życie napisze
                swój własny
                > scenariusz i mimo tej całej wiedzy, którą teraz przyswoisz, wiele
                rzeczy i tak
                > Cię zaskoczy smile.

                nooo...smile toteż mam założenie,że się nastawię na mega masakrę, a
                życie niech mnie wtedy zaskakujesmile na plusbig_grin
                cirka, a to nadciśnienie nie kwalifikowało Ciebie do CC (czy Ty
                miałaś cc, bo już się pogubiłam). ja mam odwrotny problem -
                ciśnienie 90/60uncertain w porywach. Boję się, że padnę przy porodzie.

                > Tylko nie miej później do nas pretensji, że Ci o tym nie
                napisałyśmy smile.

                smile
                • circa.about Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:27
                  Przy pierwszym dziecku nadciśnienie pojawiło się pod sam koniec, leki za bardzo
                  nie obniżały, więc poczyniono próbę PSN - ale tak jak napisałam, zdenerwowałam
                  się bo zaczęło boleć, ciśnienie poszło w górę, młodej spadało tętno i mnie pocięli.
                  W drugiej ciąży - miałam nadciśnienie od 16tc, 2 m-ce spędziłam na patologii i
                  też próbowali wywołać poród naturalny, ale że byłam już po jednej cesarce,
                  położna mi szeptała do ucha, co bym się trochę zdenerwowała (żeby skoczyło
                  ciśnienie), to mnie potną. Po tych 2 miesiącach w szpitalu, miałam już tak
                  serdecznie wszystkiego dosyć, ze nawet zdenerwować się nie mogłam smile. Z resztą
                  miałam tak idealnie ustawione leki, ze pod koniec zaczęto mi je powoli
                  odstawiać, a ciśnienie drgnąć nie chciało - ale do domu mnie wypuścic nie chcieli.
                  W końcu po podkręceniu oxy, zaczęło boleć, spanikowałam (wedle rozkazu smile) i
                  zrobili mi cc.
                  • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:31
                    Przy pierwszym dziecku nadciśnienie pojawiło się pod sam koniec, leki za bardzo
                    > nie obniżały, więc poczyniono próbę PSN - ale tak jak napisałam, zdenerwowałam
                    > się bo zaczęło boleć, ciśnienie poszło w górę, młodej spadało tętno i mnie poci
                    > ęli.

                    U mnie było nieomal identycznie - nieomal, bo córka tętno miała cały czas
                    prawidłowo, tylko moje ciśnienie robiło sztuki, wywoływanie nie odniosło skutku
                    i trzeba było iść pod nóż.
        • blekitny.zamek Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:52
          Tabakierko!
          Skurcze parte,to już nie tyle ból,co ogromny wysiłek,na który już czasami po
          prostu nie ma siły.
          Dla mnie ta faza, była,jak wakacje w porównaniu,z wcześniejszymi bólami.To przy
          drugim porodzie,a pierwszy to już zupełnie inna historia.
        • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:16
          > Kawka, a Ty już po porodzie?smile kurcze, a wydawało mi się, że jeszcze
          > jeszcze...

          Moja córka skończyła już trzy miesiące smile
          Pierwsze tygodnie po porodzie to był hardkor. Mała zasypiała nad ranem i spała
          godzinę, dwie, miałam jazdy z karmieniem piersią (pokarmu miałam tyle, że
          mogłabym wykarmić co najmniej trojaczki, ale źle przystawiałam, o czym nie
          miałam pojęcia), my bredziliśmy z niewyspania, ona płakała - masakra. W tej
          chwili sytuacja jest już opanowana, ale tamto to był po prostu horror. Być może
          przy następnym dziecku nie popełniłabym takich błędów ani nie pozwoliłabym na
          popełnienie ich komu innemu i uniknęlibyśmy masakry, ale jeśli nie?
          Zresztą co tu mówić o drugim dziecku, cuda mają to do siebie, że nie lubią się
          powtarzać.
          • a.m.a Kawka 18.05.10, 11:35
            uwazaj co mowiszsmile, wlasnie, ze cuda lubia chodzic parami tongue_out
            pozdrawiam
            • kawka74 Re: Kawka 18.05.10, 12:33
              Oj
              wink
              Byłoby miło, ale absolutnie nie wierzę.
              • tabakierka2 Re: Kawka 18.05.10, 12:36
                kawka74 napisała:

                > Oj
                > wink
                > Byłoby miło, ale absolutnie nie wierzę.

                moja szwagierka też nie wierzyłabig_grin
                • kawka74 Re: Kawka 18.05.10, 12:54
                  > moja szwagierka też nie wierzyłabig_grin

                  Nie zapytam, ile ma dzieci, bo się boję ;p
                  • tabakierka2 Re: Kawka 18.05.10, 12:56
                    kawka74 napisała:

                    > > moja szwagierka też nie wierzyłabig_grin
                    >
                    > Nie zapytam, ile ma dzieci, bo się boję ;p

                    dwojewink
                    • kawka74 Re: Kawka 18.05.10, 14:54
                      No, to jeszcze mogę zaakceptować smile
    • madziulka29 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:45
      Myśle że powinnaś trzymac się jak najdalej od negatywnych mysli.
      U mnie w rodzinie (babcia,mama,siostra,ciotki)wszystkie kobiety
      miały i maja ciezkie porody.Tez się na to nastawiałam słuchajac ich
      opowiesci jak to było koszmerne,jak bolało. Natomiast w moim
      przypadku jak przyszła pora do porodu to nawet nie poczułam
      skurczów.Czułam sie tylko "dziwnie". Dopiero jak poczułam ze dziecko
      jest juz nisko(to trwalo baaardzo szybko,i dziekuje losowi ze moj
      partner pol godziny wczesniej wrocil do domu)pojechalismy do
      szpitala,ktory na szczescie jest dwie ulice dalej. Na izbie pierwsze
      słowa lekarza były"natychmiast porodowka" i 20min po przyjechaniu na
      sale dziciaczek był juz z nami. Wszystko trwalo okolo 45minut.Nie
      było czasu na znieczulenia i inne zmniejszania bólu. Dodam rowniez
      ze zaraz po porodzie inne kobiety lezaly na łozkach a ja smigałam
      juz na nogach jak szalona.Krwawienia porodowe skonczyly sie 4 dni po
      porodzie,mialam 3 szwy a na wizycie kontrolnej 3 tygodnie po porodzie
      (rozmawialam z lekarzem przez tel i w tym przypadku kazal przyjechac
      wczesniej)stwierdzil ze "brak sladow porodu"). Wszyscy w rodzinie
      oraz znajomi byli w szoku bo byli przygotowani na cos zupelnie
      innego.

      Teraz sama widzisz ze kazdy porod jest inny,a nastawiac powinnas sie
      tylko pozytywnie!! Zycze wszystkiego najlepszego!
      • tabakierka2 madziulka 18.05.10, 09:49
        to ja wolę się negatywnie nastawić, a później stwierdzić, że nie
        było tak źlewink
        Tak samo miałam z ciążą, a właściwie przytyłam niewiele, brzuszek
        mały, z dzieciem wszystko OK, ani mdłości, ani wymiotów, zaparć -
        nic, zero!smile
    • nastjaa Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 09:50
      Oj, mi została trauma.

      Moja córka przestała rozwijać się w 25tc, w 29była juz na świecie.
      Bylo to dla mnie o tyle szokiem, że w trakcie 27-28tc leżałam w
      innym szpitalu i twierdzili, że wymyslam problemy. W 29tc w innym
      szpitalu było już ze mną źle (stan przedrzucawkowy z powodu silnej
      gestozy).W trakcie usg zobaczyli wymiary małej, rozwalone łożysko.
      10 minut później nie pytając mnie o nic ani nie informując lekarze
      wbiegli do mnie na salę. Salowe krzyczały czemu nie jestem jeszcze w
      koszuli do porodu, połozne wciskaly mi jakies papiery a ja byłam w
      szoku. W tym czasie mąż przyszedł do mnie i stanąl jak wryty.

      Sama cesarka to dla mnie rzeź - czułam jakby wyrywali mi
      wnetrzności. Po cesarce (nie wiedząc ile przezyje moja córka)
      leżalam na sali z panienkami które dopytywały się mnie przez trzy
      dni w co ubrać dziecko na wyjście, jaki kupić wózeczek itd. Kiedy na
      drugi dziń po cc chcialam iśc do małej musiałam zapitalać na nogach
      przez cały szpital, bo na oddział wcześniaków nie wolno wjechać
      wózkiem (nawet po operacji), a przy inkubatorze trzeba stać, bo
      pielęgniarkom przeszkadza krzesło (mimo, że przy dzieciach robią co
      3 godziny).Na odziale, na którym leżałam ja pielęgniarki nie chcialy
      mi dac znieczulenia. W końcu sama sobie kupilam przeróżne leki
      przeciwbolowe i zanim szłam do małej do bralam ich całą garść, bo
      inaczej bym nie doszła. Moja córka ze szpitala wyszła dopiero 4
      miesiące później. Leżala na oddziale gdzie rodzice są intruzami,
      najlepiej gdyby nie pytali o dziecko i zajmowali miejsca przy
      inkubatorze. Jedyne co im mowiono, to to, że dziecko umrze, i tak
      będzie rośliną. Po wyjściu małej ze szpitala zaczeło sie latanie po
      lekarzach, w wiekszości z braku limitów prywatnie. Wydawaliśmy
      większość pensji na rehabilitacje, strasznie sie zadłużyliśmy. 6
      miesięcy jesieni i zimy spędzilam w domu na podłodze, w wiekszości
      czasu rehabilitując małą + a kiedy mala spała siedziałam obok niej i
      studiowalam fora wink. Wyjścia to były krótkie spacery i bieganie po
      przychodniach.


      Macierzyński skończył mi się 20 dni po wyjściu malej ze szpitala -
      ważyła ok. 3 kilogramów. Zaczęło się planowanie co zrobić , żeby
      mieć pieniądze na rehabilitacje, środki pielęgnacyjne, leki, lekarzy
      a jednocześnie nie wracać do pracy.

      Obecnie boję sie ciąży tak samo jak wtedy gdy byłam nastolatką.

      • an_ni Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:14
        oj bedziesz miala teraz historie kazdego kalibru, ktore i
        nieciezarne moga przerazic
        ta powyzsza, dramatyczna nie jest historia o traumie porodu tylko o
        traumie podtrzymywania przy zyciu wczesniaka
    • alexa0000 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:01
      Wody odeszły o 2, syn urodził się o 8.25. Niby tylko kilka godzin,
      ale poniewaz skurcze zaczeły sie natychmiast po odejsciu wód i byly
      już regularnie co 2 minuty, te kilka godzin zamieniło sie w
      wiecznośc. A w moim szpitalu zzo programowo nie ma w ogóle. Ból
      wcale nie jest podobny do menstruacyjnego, to raczej takie uczucie
      rozpierania, ogromnego rozpierania połaczonego z paleniem, jakby
      ktoś ciął mnie wewnatrz, jakby coś zaraz tam miało pęknąc,
      niepodobny do niczego innego, co czułam do tej pory. I niestety,
      pamietam go do dziświnkW każdym razie, boli jak skurwysym. Znaczy sie,
      mówie,jak u mnie byłosmile

      Tez byłam szczupła do 35 tygodnia. Potem tajemniczo dupa i uda
      urosły mi w okamgnieniu. Tobie zycze czegoś zupełnie innegosmile
    • izabellaz1 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:10
      A sio! I nie czytać takich historiiwink

      Ja bardzo tylko chciałabym, żeby w naszym kraju wiele osób trochę inaczej
      zaczęło postrzegać zzo. I żeby mamy, które rodziły bez znieczulenia nie mówiły o
      tym z wyższością (bo takie się zdarzają) smile
      W ogóle przydałaby się inna kultura rodzenia. Po to mamy "zdobycze" cywilizacji
      i postęp w medycynie, żeby czasem sobie pomóc, a nie męczyć kobietę przez naście
      godzin albo więcej na sali porodowej chcąc np. uniknąć cesarki - ryzykując tym
      samym niedotlenienie dziecka itd...znam dwa takie przypadki, a jest ich zapewne
      więcej.
    • agni71 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:31
      tabakierko, mam za soba trzy porody, naturalne, w tym dwa ze
      znieczuleniem zzo. Moim zdaniem, wazne jest byś miała zagwarantowana
      możliwośc znieczulenia zzo jesli uznasz (i ty i lekarz oraz
      polozna), że tego potrzebujesz. mój pierwszy poród był bez
      znieczulenia, a dwa kolejne juz chcialam zzo. Przy czym każdy poród
      był inny, a skoro u jednej kobiety 3 porody były tak rózne, to na
      pewno twój nie wpasuje sie w żaden z moich scenariuszy.
      Co do bólu - skurcze sa o wiele bardziej bolesne niz parcie.
      właściwie parcia nie odczuwa sie jako bólu tylko właśnie parcie,
      jakby ci sie, za przeproszeniem, kupę chciało wink I kiedy przychodzi
      ten moment, to czujesz ulgę, bo za chwile będzie koniec smile
      Moje bóle skurczowe były, szczegolnie przy drugim porodzie, nie do
      zniesienia, ale to chyba ze wzgl. na mój kregosłub. W każdym razie
      same skurcze sa do zniesienia, szczególnie, ze pomiędzy nimi są
      przerwy, ale u mnie na to nakłada sie stały, bardzo silny ból w
      okolicy krzyżowej kręgosłupa, a to juz jest nie do zniesienia...
      Najlżej rodziło mi sie trzecie dziecko. Troche pocierpiałam do zzo
      (do wytrzymania), a po zzo zasnęłam i obudziły mnie skurcze parte,
      po chwili córcia juz była na świecie. Byłam tak rozespana, że nawet
      cięzko mi było przeć wink
      Być może nie weżmiesz zzo, ale warto miec taką mozliwośc. Ważne, że
      przy porodzie będą życzliwe ci osoby, to ma bardzo duze znaczenie.
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 10:39
        agni71 napisała:

        > tabakierko, mam za soba trzy porody, naturalne, w tym dwa ze
        > znieczuleniem zzo. Moim zdaniem, wazne jest byś miała
        zagwarantowana
        > możliwośc znieczulenia zzo jesli uznasz (i ty i lekarz oraz
        > polozna), że tego potrzebujesz.

        nie mam takiej możliwości, bo w Poznaniu tylko w jednym szpitalu
        podają zzo, a akurat nasz lekarz pracuje w innym, więc opcji zzo w
        ogóle nie biorę pod uwagę.

        > Być może nie weżmiesz zzo, ale warto miec taką mozliwośc. Ważne,
        że
        > przy porodzie będą życzliwe ci osoby, to ma bardzo duze znaczenie.

        no, jak już pisałam, zzo nie podają nawet na życzenie i odplatnie w
        tym szpitalu, w którym będę rodzić, więc pozostają mi 'tylko' te
        życzliwe osobywink
        • agni71 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:54
          > no, jak już pisałam, zzo nie podają nawet na życzenie i odplatnie
          w
          > tym szpitalu, w którym będę rodzić,

          a to juz dla mnie barbarzyństwo sad Gdyby to mężczyzni rodzili, to z
          pewnościa zzo byloby dostepne bezpłatnie dla wszystkich chetnych....
    • daisy Coś ty, jaka trauma 18.05.10, 10:43
      Mój poród był fantastyczny, owszem, boli, ale to nie musi być żaden koszmar. Jak
      chcę sobie pomyśleć o czymś przyjemnym przed snem, to wspominam, jak rodziłam
      synka - naprawdę. Rodziłam w domu.
      Miałam pęknięcia, szwy (chyba z pięć, lekarka szyła mnie na stole kuchennym) i
      wszystko dobrze się wygoiło.
      To było wspaniałe przeżycie, dające siłę na wiele lat.
      Nastaw się na "tak", to będzie ci łatwiej i spokojniej.
      • izak31 Re: Coś ty, jaka trauma 18.05.10, 10:50
        Ja po doswiadczeniach mojej mamy i siostry i w ogole, poczytawszy
        literatury fachowej i opinii decyduje sie na cc na zyczenie. wole
        cierpiec po niz w trakcie i jeszcze sie martwic co z dzieckiem. Na
        bol po operacji sa srodki przeciwbolowe. Moge lezec plackiem, moge
        miec blizne vale nie chce czuc chociaz przez 1 s bol porodowy. Mam
        tokofobie i papier na cc smile
    • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:08
      Absolutnie nie. Rodziłam bez znieczulenia. Poszło szybko i sprawnie. Nie bałam
      się przed porodem, nie zastanawiałam się, jak to będzie, nastawiłam się na to,
      że wchodzę na porodówkę, rodzę raz dwa i za dwa dni idę z małą do domu. I tak było.
    • 1.tulipanna Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:13
      ja
      trudności z zajściem w ciązę, w trakcie ciązy komplikacje, zlecenie
      na amniopunkcję
      w końcu poród wywoływany, oksytocyna podkręcona na maxa, spadek
      tętna płodu, skończyło się na kleszczach
      pierwszy tydzień połogu bolesny z powodu krwiaka
      o bólu się zapomina, tego nie trzeba się bać
      najgorszy jest strach o zdrowie dziecka
      jeśli jednak kiedyś zdecydowałabym się na kolejne dziecko to tylko
      cesarka na zyczenie
      a Ty lepiej nastaw się na najlepsze, takie komplikacje jak u mnie
      zdarzają się rzadko, przed Tobą najpiękniejsze chwile, ciesz się
      nimismile
      powodzenia
      • anstas Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 00:01
        Jakbym o sobie czytała. Pierwszy poród 17 godzin zakończony kleszczami, krwiak,
        dwa tygodnie nie byłam w stanie chodzić. Nie wiem do czego porównać ból, ale mąż
        mówił, że twierdziłam, że pękają mi nerki. Ale najgorszy był strach o dziecko.
        Drugi poród po 6 latach - prywatny szpital, cesarka na życzenie - bez porównania.
    • mdro Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:13
      Aha, i jeszcze jedno - nie nastawiaj się na najgorsze, to nie jest
      dobra metoda. Lepiej nastaw się na "miliony kobiet rodzą bez
      większych problemów, mi też pójdzie gładko" wink.
    • ewag12 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:37
      poród - wielka trauma?

      nie

      Nie w moim przypadku. Miałam dwa naturalne porody, za każdym razem
      nigdy wcześniej nie widziałam ani oddziału ani szpitala na oczy, nie
      chodziłam na szkołe rodzenia, dużo czytałam by wiedziec czego moge
      sie spodziewać (ten wątek - jeśli jesteś w ciąży to jakiś masochizm
      chyba, starałam sie unikać takowych w ciąży, miałam po nich jakieś
      lęki, złe sny brrr).

      Urodziłam błyskawicznie, bolało nie powiem. Chodziłam po porodówce
      niemal do końca, za to pełne rozwarcie przyszło szybko, położyłam
      sie na fotel żeby urodzić i po wszystkim. Za to dostałam w kość
      potem - dzieci do 2 roku życia nie przespały ŻADNEJ nocy hahaha

      Powodzenia

      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:42
        ewag12 napisała:

        >cryingten wątek - jeśli jesteś w ciąży to jakiś masochizm
        > chyba, starałam sie unikać takowych w ciąży, miałam po nich jakieś
        > lęki, złe sny brrr).

        czasem lubię się pscyhicznie samobiczowaćtongue_out
        a tak poważnie - chcę po prostu wiedzieć jak może być.

        Za to dostałam w kość
        > potem - dzieci do 2 roku życia nie przespały ŻADNEJ nocy hahaha
        >

        no widziszwink bo limit szczęścia przy porodach wyczerpałaśsmile

        > Powodzenia
        >

        dziękiwink
      • an_ni Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:14
        no wlasnie, czesto porod to pikus, kilka, kilkanascie godzin bolu i
        tyle a potem wiele tygodni meki w pologu i z noworodkiem brrrrr mnie
        to odstrasza
    • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:39
      Tabakierka, nie myśl o takich rzeczach! Po co się nad tym
      zastanawiać? Jak ktoś mnie pytał czy się nie boję to
      mówiłam: "Czego? Dwa razy piernę i urodzę". Tak było. Dla mnie poród
      to fajna sprawa - mogę rodzić choćby zaraz. Już marzę o kolejnym
      porodzie. big_grin Ponawiam prośbę - moge urodzić za Ciebie? big_grin
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:43
        kaamilka napisała:

        > Tabakierka, nie myśl o takich rzeczach! Po co się nad tym
        > zastanawiać? Jak ktoś mnie pytał czy się nie boję to
        > mówiłam: "Czego? Dwa razy piernę i urodzę". Tak było. Dla mnie
        poród
        > to fajna sprawa - mogę rodzić choćby zaraz. Już marzę o kolejnym
        > porodzie.

        suspicious
        gdzie rodziłaś?
        bo też jesteś z Poznania, prawda?

        big_grin Ponawiam prośbę - moge urodzić za Ciebie? big_grin

        pomyślęsuspicious
        • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 11:56
          > gdzie rodziłaś?
          > bo też jesteś z Poznania, prawda?
          >

          mam 70km do pzn, i 25 do piły - rodziłam w pile
          sala porodowa 1osobowa, sala na której leżałam też, pomocne
          położne... wszystko za free - rewelacja! big_grin
          poznanskich szpitali nie znam
          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:14
            kaamilka napisała:


            > mam 70km do pzn, i 25 do piły - rodziłam w pile
            > sala porodowa 1osobowa, sala na której leżałam też, pomocne
            > położne... wszystko za free - rewelacja! big_grin
            > poznanskich szpitali nie znam

            aaaaa...OKsmile
            Na Polnej i w Raszei też mają jednoosobowe sale porodowe (jest w
            ogóle inna opcja???)
            • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:24
              jest, jest... szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego uncertain I jeszcze
              raz powtórzę, to co napisałam gdzieś już wcześniej... Bardziej
              obawiaj się pierwszych kilku, kilkunastu tygodni niz porodu
              • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:33
                kaamilka napisała:

                > I jeszcze
                > raz powtórzę, to co napisałam gdzieś już wcześniej... Bardziej
                > obawiaj się pierwszych kilku, kilkunastu tygodni niz porodu

                eeee...to już innego typu wyzwaniewink
                a takich się boję mniej.
                • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:46
                  > eeee...to już innego typu wyzwaniewink
                  > a takich się boję mniej.

                  a widzisz - błąd big_grin wink

                  wiesz co dla mnie było największym zaskoczeniem podczas porodu? że
                  kładą na Tobie takie małe coś, ono leży... Ty na nie patrzysz i...
                  nic... No kompletna pustka... Ja tak miałam przynajmniej... Chcesz
                  to dziecko obdarować miłością całego świata, ale nie ma jak... nie
                  ma tej miłości... To jest dopiero koszmar... I myślisz sobie wtedy:
                  co ze mnie za matka będzie? A teraz po prawie 9 m-cach zycie bym za
                  niego oddała i kocham go miłością największą, że aż mnie to czasami
                  dziwi skąd tyle tego się we mnie wzięło przez ten krótki czas...
                  • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:50
                    kaamilka napisała:

                    > > eeee...to już innego typu wyzwaniewink
                    > > a takich się boję mniej.
                    >
                    > a widzisz - błąd big_grin wink


                    no, ale już bardziej wyzwanie takie...wiesz...jakby to...no inne no!
                    dzieć już jest, nie musisz się martwić cierpienia przy porodzie,
                    możesz już to odhaczyć, zapomnieć, wymazać z pamięci czy co tam
                    chcesz.

                    >
                    > wiesz co dla mnie było największym zaskoczeniem podczas porodu? że
                    > kładą na Tobie takie małe coś, ono leży... Ty na nie patrzysz i...
                    > nic... No kompletna pustka... Ja tak miałam przynajmniej... Chcesz
                    > to dziecko obdarować miłością całego świata, ale nie ma jak... nie
                    > ma tej miłości... To jest dopiero koszmar... I myślisz sobie
                    wtedy:
                    > co ze mnie za matka będzie? A teraz po prawie 9 m-cach zycie bym
                    za
                    > niego oddała i kocham go miłością największą, że aż mnie to
                    czasami
                    > dziwi skąd tyle tego się we mnie wzięło przez ten krótki czas...

                    smile
                    to zobaczymy jak będzie u mnie. Sama jestem ciekawa.
                    • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:05
                      > smile
                      > to zobaczymy jak będzie u mnie. Sama jestem ciekawa.

                      wiele dziewczyn boi sie do tego przyznać, ale sądze, ze wiele to
                      przeszło
                      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:20
                        kaamilka napisała:


                        > wiele dziewczyn boi sie do tego przyznać, ale sądze, ze wiele to
                        > przeszło

                        to jakby co, to się przyznam, ale może nie na ematcebig_grin
                        • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:21
                          e, gadasz... najpierw to musisz przyznać się przed samą sobą smile
                          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:36
                            kaamilka napisała:

                            > e, gadasz... najpierw to musisz przyznać się przed samą sobą smile

                            to już teraz mogę się przyznać, ze ruchy mnie nie rozklejają i nie
                            uważam ich za 'fascynujące'tongue_out
                            może być, jak na początek?suspicious
                            • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:39
                              o, widzisz - całkiem nieźle Ci idzie tongue_out
                              tylko uważaj, jak potem Cię zaleją te fale miłości do tego małego
                              Paszczywoła to nie będziesz wiedziała co z nimi zrobić - jak ja big_grin
                              • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:48
                                kaamilka napisała:

                                > o, widzisz - całkiem nieźle Ci idzie tongue_out
                                > tylko uważaj, jak potem Cię zaleją te fale miłości do tego małego
                                > Paszczywoła to nie będziesz wiedziała co z nimi zrobić - jak ja big_grin

                                smile
                                no i cóż wtedy? kolejne począć?suspiciousbig_grin

                                mnie tak czasem do męża fala miłości zalewa i już wtedy nie wiem, co
                                z tym zrobićtongue_out to go gryzębig_grin z miłoścismile
                                • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:53
                                  > smile
                                  > no i cóż wtedy? kolejne począć?suspiciousbig_grin

                                  to jakaś myśl smile Ciekawe jak będziesz spiewać za 5 m-cy tongue_out

                                  > mnie tak czasem do męża fala miłości zalewa i już wtedy nie wiem,
                                  co
                                  > z tym zrobićtongue_out to go gryzębig_grin z miłoścismile

                                  no i dokładnie to samo będziesz mogła zrobić ze swoim
                                  Potomkiem/Potomkinią a ono będzie aż piszczeć z radości! smile
                                  • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:04
                                    kaamilka napisała:


                                    > to jakaś myśl smile Ciekawe jak będziesz spiewać za 5 m-cy tongue_out


                                    hmmm...suspicious
                                    noo...pewnie cienkotongue_out


                                    > no i dokładnie to samo będziesz mogła zrobić ze swoim
                                    > Potomkiem/Potomkinią a ono będzie aż piszczeć z radości! smile
                                    >

                                    Ty patrz! mąż też piszczy, ale z jakimś takim jakby grymasem na
                                    twarzy czy cuśbig_grin nie wiem, czy to radośćsuspicious
                                    • kaamilka Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:35
                                      > Ty patrz!

                                      Mówi się "pacz pani" big_grin

                                      > Ty patrz! mąż też piszczy, ale z jakimś takim jakby grymasem na
                                      > twarzy czy cuśbig_grin nie wiem, czy to radośćsuspicious

                                      a czego to innego oznaki jak nie radości! Mówię Ci - on to
                                      uwielbia! smile
            • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:29
              jednoosobowe sale porodowe (jest w
              > ogóle inna opcja???)

              Oczywiście, że jest.
            • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:32
              Oczywiście, że jest. Nie każdy szpital w kraju wygląda jak na Polnej.
              • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:34
                chococino napisała:

                > Oczywiście, że jest. Nie każdy szpital w kraju wygląda jak na
                Polnej.

                i w Raszeitongue_out

                ale jak to wtedy wygląda?
                że kilka kobiet rodzi obok siebie?
                • alfa36 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:52
                  Nie wiem, czy trauma... BYlam przygotowana do cc, ale wszystko szlo
                  dobrze, więc lekarz zadecydowal, ze rodzimy naturalnie. I szlo
                  dobrze... do czasu. W koncowce porodu, kiedy już zupelnie nie mialam
                  sil, trzeba bylo użyc kleszczy, bo mlody byl poowijany pępowiną.
                  Niby lekarz umial je uzyc. Ale do dzis, mimo, ze synek ma prawie 5
                  lat, zastanawiam się, czy wszystko bedzie dobrze. Nie uslyszalam
                  placzu od razu... do dzis mnie to męczy. Niby dostal 9 punktow. Boję
                  się, że mlody będzie mial trudnosci w szkole, boję się, że byl
                  niedotleniony... Póki co jest ok, choc porownując z rowiesnikami
                  czasem wydaje mi sie, ze ma slabszą pamięc, no i widzę, ze jest
                  mniej sprawny fizycznie. Może przesadzam....
                  Wracając do tematu. U mnie co prawda to, ze mlody będzie jedynym
                  dzieckiem, ktore urodzilam , przesądzają moje klopoty zdrowotne i
                  stosunkowo późny wiek urodzenia dziecka, ale... Gdyby nie to, NA
                  PEWNO zalatwiłabym sobie cc. To chyba jednak trauma....
                • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:54
                  U mnie (też Wielkopolska) w szpitalu powiatowym porodówka jest nowo
                  wyremontowana, piękna, ale są 3 stanowiska do rodzenia. Miałam szczęście, bo
                  rodziłam sama, ale noc wcześniej 3 babki rodziły razem.
                  • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:57
                    chococino napisała:

                    > ale noc wcześniej 3 babki rodziły razem.

                    czyli, że raźniej im byłobig_grin

                    a tak poważnie - co w przypadku porodów rodzinnych? na sali jest 6
                    osób?
                    • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:09
                      Jeśli druga rodząca wyraża zgodę na obecność męża czy innej osoby z rodziny
                      koleżanki zza parawanu, tak właśnie jest smile Jeśli zgody nie ma, mąż przy
                      porodzie być nie może.
                • kawka74 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 12:56
                  > ale jak to wtedy wygląda?

                  Ja rodziłam w pomieszczeniu podzielonym parawanem. Wkurzało mnie to trochę, bo
                  łazienka była po stronie tej drugiej rodzącej i nie mogłam sobie iść pod
                  prysznic, żeby jej nie denerwować.
                  • kamyczek_0 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 16:03
                    Cc planowane szybciej (dwa przewlekłe choróbska na raz). Bałam się jak cholera,
                    bo to był pierwszy zabieg w moim życiu. Na stole zachciało mi się rzygać -
                    ciśnienie spadało na łeb na szyję. Potem pamiętam wszystko jak przez mgłę. Ktoś
                    mnie wiózł na salę, ktoś coś do mnie mówił. Jak już doszłam do siebie, to
                    dostałam krwotoku, który szybko opanowano. Dziecko przyniesiono mi następnego
                    dnia dopiero. Do tej pory nie wiem, czy dlatego, że wyglądałam jak ściana i też
                    tak się czułam, czy dlatego, że pigule się nie chciało-wredna pipa była.
                    Kazałam przysiąc mężowi, że dzieciak cały i zdrowy. Pokazał fotki-oślizgłe,
                    malusieńkie opuchnięte jak Adamek po walce coś. Wielka depresja po porodowa
                    spowodowana brakiem natychmiastowej, powalającej na kolana miłości oraz brakiem
                    pokarmu na dobre. A wiadomo, że Dobra Matka karmi dziecko piersią. Taką mi
                    pielęgniarki sieczkę z tym pokarmem zrobiły... Wzrokiem o mal nie pozabijały
                    "jak by się Pani chciało...". Bez komentarza.Któraś o tym już pisała.
                    Nieprzespane noce przez ok. 1,5 roku.
                • aguskin Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:00
                  dwa porody naturalne,
                  po trudnych ciążach, przeleżanych, na lekach,
                  po jakimś czasie inaczej się na to patrzy,
                  każdy był inny, inaczej bolało,
                  tzn. przy pierwszym wyrywało mi kręgosłup,
                  a drugi ból był chyba bardziej porodowy, paliło i wyrywało od
                  środka, jak to zwinnie już wcześniej opisała inna mama,
                  jedno co mi pomagało to hasło z polskiego filmu
                  "każda suka to potrafi", a druga myśl to, że ile by nie trwało
                  skończy się, a najważniejsze jest dziecko, i że jeżeli dam
                  "ciała", to ból psychiczny ( z powodów np. jakiś komplikacji
                  zdrowotnych dziecka ) może trwać latami,
                  oddychałam tak mocno, że z buzi leciała mi krew, wysuszyłam śluzówke,
                  aż ją zdarłam z podniebienia, ale jeden i drugi był okręcony
                  pępowiną, więc dodatkowe porcje tlenu im się przydały,
                  było dość szybko,
                  pierwszy raz rodziłam w nocy i po porodzie byłam jakaś taka
                  wycieńczona, że nie wierzyłam, że rana dociągne,
                  drugi był w dzień i po miałam tyle energii, że mogłabym okna na
                  całym oddziale umyćsmile
                  jestem po sobie przekonana, że 90% sukcesu jest w głowie, a te 10%
                  między nogami,
                  każdy ból jest inny, naszczęście każdy kiedyś mija i tego się
                  trzymaj!!!
                  pozdrawiam
                  • berdyczow7 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 22:51
                    Dokładnie! Ja na ten przykład (można tak powiedzieć) rodziłam na korytarzu. Taki był ścisk w szpitalu. Nie chciałam znieczulenia ani oksy, leżałam i szczypałam sutki (kazano), aby szybciej postępował poród, czytałam książkę (bardzo śmieszną, wczeniej wybraną i odłożoną) i zahichrywałam się ze śmiechu - skurcz- i abarot książka. Po dwóch takich godzinach (przyjmowano mnie z rozwarciem na 1,5 cm)miałam już 6cm i położna cała ucieszona, że urodzę w ciągu godziny!
                    Niestety, okazało się, ze nie, pępowina jest przed główką, konieczna cesarka. Po - dramat. zero pokarmu, zero ruszania się w ogóle przez 12 godzin, ból jak diabli, trzeba wstawać i robić miejsce innym, rozchodzące się szwy, mały wyje, dołem i tak leci. Buee. Dziewczyny po naturalnym porodzie śmigają już godzinę po, a ja wlokłam się przez trzy dni zgięta wpół, szkoda gadać. Dobrze jest sobie zdefiniować to "życzenie" jakim jest cc.
                • magdakaam Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 20:56
                  tak
                  kilka kobiet rodzi w jednej sali
                  ja tak rodziłam drugie dziecko, łóżka są przedzielone ściankami, ale słychać
                  wszystko
    • miminko Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:14
      mialam swietny porod ale nie mam ochoty na powtorke. przezylam to, wiem jak to
      jest, dziekuje.

      rodzilam bez znieczulenia ale bardzo szybko, moje dziecko bylo malusienkie jak
      na donoszone - 2600. nie przytylam w ciazy duzo, mialam mnostwo stresow, pewnie
      dlatego. na szczescie potem okazalo sie malym budda, kochane, slodkie, wesole i
      grzeczne, dobrze spalo.

      nie mam sily na wiecej dzieci, za bardzo lubie moja prace. poza tym nie mam
      ochoty na ten caly fizjologiczny cyrk (bolaca cipka, cycki, zwiotczaly brzuch,
      wypadajace wlosy), zarwane noce, i min. trzy lata chorob i skomplikowanej logistyki.

      no to cie pocieszylam wink
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:22
        miminko napisała:

        >
        > no to cie pocieszylam wink

        no!
        nic, tylko rodzićsmile
        • joxanna Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:26
          Gdyby nie zzo, to nie zdecydowałabym się na drugie i trzecie dziecko.
        • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:31
          No bo poród to tak naprawdę pikuś, gorzej wspominam hemoroidy w ciążywink
          • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:37
            chococino napisała:

            > No bo poród to tak naprawdę pikuś, gorzej wspominam hemoroidy w
            ciążywink


            OK!
            jeśli gorsze są hemoroidy to poród to faktycznie bułka z masłem musi
            być!smile
            • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:53
              Poród od wejścia na porodówkę do przyjścia małej na świat trwał 1h 20 a z
              hemoroidem bolesnym jak diabli bujałam się prawie tydzień.
              • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:05
                chococino napisała:

                a z
                > hemoroidem bolesnym jak diabli bujałam się prawie tydzień.

                wiem, o czym mowa.
                Na szczęście w ciąży mnie oszczędzają hemeroidy, ale wcześniej...ani
                siedzieć, ani leżeć, ani kichnąć, ani się podnieść - KOSZMAR!
                • chococino Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:53
                  Nie chcę straszyć, ale skoro już masz tendencję do tego typu rozrywek, to tylko
                  wyczekujwink mnie wyszły w siódmym miesiącu, na szczęście nie uaktywniły się po
                  porodzie. Za to moja mama nie mogła przez miesiąc usiąść na tyłku po porodzie z
                  powodu hemoroidy. I własnie wtedy stwierdziłam, że poród mnie nie zaskoczywink
                  • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 09:22
                    chococino napisała:

                    > Nie chcę straszyć, ale skoro już masz tendencję do tego typu
                    rozrywek, to tylko
                    > wyczekujwink

                    to samo mi gin powiedział, ale powiem Ci, że nawet nie mam problemu
                    z zaparciami, więc optymistycznie zakladam, że może mnie oszczędzątongue_out
                    no i dietę trzymam ostro, coby poźniej sobie w brodę nie plućsmile

                    Za to moja mama nie mogła przez miesiąc usiąść na tyłku po porodzie
                    z
                    > powodu hemoroidy. I własnie wtedy stwierdziłam, że poród mnie nie
                    zaskoczywink

                    moja też.
        • miminko Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:33
          no dobra, to moze chociaz rozwine dlaczego mialam swietny porod.

          1. bez zadnej medycznej ingerencji: zero oksytocynki, znieczulenia, nacinania, etc.
          2. mialam duza kontrole nad przebiegiem akcji - zdalam sie na swoj instynkt,
          wiedzialam co sie ze mna dzieje i ze to pojdzie szybko, szybciej niz sie wydaje
          poloznym. wiec mimo ich protestow robilam wszystko, zeby miec to jak najszybciej
          z glowy (chodzilam po schodach np.) generalnie bylam bardzo aktywna i sama
          wychodzilam z inicjatywa (pilka, wanna)

          3. byly same baby (lacznie z noworodkiem) i strasznie mi sie to podobalo, to
          naprawde bylo takie fajne, kobiece, intymne doswiadczenie. zamiast ojca dziecka
          zabralam na porodowke swoja najlepsza przyjaciolke, ktora byla super wsparciem.
          zaloze sie, ze o niebo lepszym niz on (on bylby glownie przerazony/perwersyjnie
          zafascynowany tym co sie dzieje)

          4. na koniec - mega wypas, ktory powinien byc norma. polozna zachecila mnie do
          tego, zebym sama sobie dziecko na brzuch wyciagnela (wiec tak, to ja zlapalam
          moja corke kiedy sie rodzila i ja wyciagnelam tymi recami). potem lezala na moim
          brzuchu kilka godzin i to juz bylo po prostu niebianskie i piekne.

          no i widzisz, takie swietne doswiadczenie a ja jakos nadal nie mam ochoty na
          powtorke.
    • mikas73 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:47
      Pierwszy: obudziałam się o 2:45, o 3:00 doszłam do wniosku, że to
      chyba już, o 4:30 w szpitalu, o 5:00 pamiętam wjeżdżałam windą na
      porodówkę, a o 6:00 maluch 4700 był naświecie smile, bolesne to było
      pare bóli krzyżowych, ale wspomnienia miałam..... szybkie.

      Drugi z oksytocyną, był dla mnie dość cięzkim przeżyciem, po
      pierwszym lajcie. Najgorsze były bóle krzyżowe, jak by ktoś mi
      łomem , kręgosłup łamał. Parte to sama ulga uważam. Poród trwał od
      21:00 do 23:00. Po miesiącu gin zapytał: to może jeszcze
      dziewczynka, popatrzyłam jak na wariata a teraz po dwóch latach
      zastanawiam się...
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:50
        mikas73 napisała:

        > a o 6:00 maluch 4700 był naświecie smile,

        łoooo matko!!!
        taki wielki?smile nasz ma niby, według wstępnych obliczeń gina, ważyć
        nieco ponad 3kg ale kto ich tam wietongue_out

        Po miesiącu gin zapytał: to może jeszcze
        > dziewczynka, popatrzyłam jak na wariata a teraz po dwóch latach
        > zastanawiam się...

        big_grin
        a jeśli nie traficie w dziewczynkę, to jeszcze jedno?suspicious
        • mikas73 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 16:21
          nasz ma niby, według wstępnych obliczeń gina, ważyć
          > nieco ponad 3kg ale kto ich tam wietongue_out

          Mojego też na tyle wyceniali, poważnie.

          > a jeśli nie traficie w dziewczynkę, to jeszcze jedno?suspicious

          Nie, mi chodzi o trzecie dziecko, może już być następny ancymon smile
    • mariolka55 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 13:58
      > Czy dla którejś z Was poród był tak wielką traumą, że właśnie z tego
      > powodu zrezygnowałyście z kolejnego potomstwa?

      wręcz przeciwnie
      bałam sie pierwszego porodu straaaaasznie
      a drugiego wcalesmile
      szybko planowałam drugie dziecko


      > Co było dla Was najtrudniejsze w porodzie? bardziej aspekt
      > fizjologiczny czy psychologiczny?

      najtrudniejsze w pierwszym porodzie było szycie po porodzie
      a przy drugim porodzie (nacinac sie nie dałam) całkowicie niepotrzebny "masaz" szyjki, nie mam problemów z rozwieraniem a wręcz mi sie szyjka ekspresowo rozwiera (jednak położna sie spieszyla a ja przyjechałam do porodu za wczesnie, myslała ze nie wiem co mi robi ,szkoda ze jej nie kopnęłam )
    • ania_silenter Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:11
      Pierwszego porodu nie wspominam dobrze ale tylko dlatego, że odbył się w 31 tc i
      bałam sie o życie dziecka. Natomiast drugi był rewelacyjny - cc planowe (bo ze
      wskazań z uwagi na gestozę w pierwszej ciąży, rok po pierwszym porodzie oraz złe
      ułożenie dziecka). Dzień wcześniej położono mnie na Patologii ciąży, wieczór i
      ranek następnego dnia spędziłam czytając "Pamięć i tożsamość" JP II. O godzinie
      11.30 zabrano mnie na salę, a 40 minut później Duśka była już na świeciesmile. I to
      wszystko w szampańskim humorze bo udało mi się donosić ciążę aż do 39 tc! Po cc
      jak to po cc - trochę bolało, głównie jak się śmiałam albo kichałam ale po
      tygodniu już wszystko było ok na tyle, że pojechaliśmy 400 km do mojej mamy.
    • franczii Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 14:15
      Zaden z dwoch porodow nie byl trauma mimo ze bol najwiekszy w zyciu i wcale nie
      bylo tak krotko zwlaszcza przy pierwszym.
      Najtrudniejszy w samym porodzie byl oczywiscie bol.
      Natomiast przed porodem mnie najbardziej przerazala perspektywa utraty
      intymnosci i ewentualnosc narzuconych z gory procedur rodzenia.
      Pomoglo wybranie odpowiedniej porodowki oraz odrobina szczescia i oba porody
      mialam bardzo intymne, oprocz meza byla tylko polozna.
    • nangaparbat3 Re: poród - wielka trauma 18.05.10, 15:51
      Tabakierko, tak. Miałam koszmarny, patologiczny poród zakończony cesarką dla
      ratowania zycia dziecka, a pewnie i mojego. Gorsza od bólu była reakcja
      połoznej, której kolezanka powiedziala cos do ucha, "moja" połozna spojrzała na
      mnie i wzruszyla ramionami mówiac głosno "przesadza". To był najbardziej bolesny
      moment w moim zyciu.
      Ale to była moja wina - moja mama, lekarka, 10 razy prosiła, zebym umówiła się z
      moim lekarzem, ze kiedy zacznę rodzic, to przyjdzie. Ale on pracował na innym
      oddziale i nie chciałam mu zawracac głowy, zresztą uważałam (naprawdę uważalam -
      szczyt naiwności i głupoty), ze nie potrzebuję zadnej specjalnej prywatnej
      opieki, bo niby po co?
      Teraz wiem, ze jak sie idzie rodzic, trzeba miec umówiona i opłacona dobrą
      położną. I po prostu tak zrob, prawie na pewno okaze sie to niepotrzebne, ale
      lepiej dmuchac na zimne.
      • tabakierka2 Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 09:24
        nangaparbat3 napisała:

        > I po prostu tak zrob, prawie na pewno okaze sie to niepotrzebne,
        ale
        > lepiej dmuchac na zimne.

        no już pisałam, że poród będzie odbierał wyjek męża i przyjaciółka
        mojej mamy (położna) albo koleżanka-połozna.
        • nangaparbat3 Re: poród - wielka trauma 19.05.10, 21:25
          To dobrze; watek jest wielki i nawet nie probowąlam czytac calego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja